Reklama
Reklama

Lynx – izraelska baza dla Homara?

22 czerwca 2018, 12:46
extra strzelanie
Odpalenie pocisku Extra z wyrzutni Lynx. Fot. IMI Systems.

Izraelski koncern IMI Systems oferuje w polskim programie artylerii rakietowej Homar system Lynx, zdolny do użycia pocisków kilku typów: od lekkich rakiet kierowanych 122 mm, po ciężkie pociski taktyczne LORA o zasięgu ponad 400 km. Izraelczycy zapewniają, że są gotowi na transfer technologii rakietowych, łącznie z budową w Polsce fabryki pocisków rakietowych Extra o zasięgu 150 km i produkcją kompletnej wyrzutni służącej do odpalania pocisków wszystkich typów.

Polski program Homar zakłada pozyskanie systemu wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, zdolnych do korzystania z kilku typów pocisków. Liderem konsorcjum, realizującego Homara jest Polska Grupa Zbrojeniowa. Program zakłada budowę systemu wraz z partnerem zagranicznym. Jedną z ofert złożyła izraelska spółka IMI Systems, a bazą dla niej jest system rakietowy Lynx. 

Lynx to modułowy system wyrzutni rakiet, zdolny do wykorzystania pocisków różnych typów z tej samej wyrzutni. W standardowej konfiguracji jest osadzony na podwoziu samochodu ciężarowego (o konkretnym typie decyduje użytkownik – w wypadku Polski ma to być Jelcz 6x6), i dysponuje dwoma kontenerowymi wyrzutniami rakiet. Mogą one mieścić pociski różnych kalibrów: od 122 mm do 624 mm, przeznaczone do zwalczania celów na odległościach od kilkunastu do ponad  400 km. Liczba pocisków w kontenerze jest zależna od ich średnicy. Lynx ma otwartą architekturę i można z nim integrować dowolne rodzaje rakiet istniejących lub opracowywanych w Polsce i na świecie, pod warunkiem że nie będą dłuższe niż 5 m. 

Najcięższy z pocisków wykorzystywanych w systemie Lynx to LORA (Long Range Artillery). Został opracowany przez Israeli Aerospace Industries we współpracy z IMI Systems i jest proponowany w polskim programie Homar w ramach kooperacji obu tych firm. Rakiety tego typu przenoszą głowice odłamkowo-burzące lub penetrujące o masie 240 kg, na odległość do ponad 400 km. Oficjalnie średni błąd trafienia (CEP) jest niższy niż 10 m. W trakcie testów prowadzonych w 2017 roku pocisk LORA odpalono z pokładu statku na odległość 350 km, uzyskując dokładność trafienia rzędu 3,5 m. System wykazał więc w praktyce możliwość użycia zarówno z platformy lądowej, jak i morskiej.

Fot. IAI.
Fot. IAI

Pociski LORA są naprowadzane z wykorzystaniem dwóch systemów nawigacji: GPS i inercyjnego. Całkowita masa jednej rakiety LORA to około 1,6 t. Pocisk jest zdolny do manewrowania w trakcie lotu, co utrudnia przechwycenie go przez obronę powietrzną, może uderzyć w cel pod kątem od 60 do 90 stopni. Wyrzutnia systemu Lynx jest zdolna do przenoszenia dwóch pocisków LORA (po jednej w każdym kontenerze).

Podstawowe uzbrojenie systemu Lynx stanowią natomiast pociski rakietowe typu EXTRA (EXTended Range Artillery), kalibru 306 mm. Mogą one zwalczać cele na odległościach od 30 do 150 km. Naprowadzanie rakiet EXTRA odbywa się za pomocą systemu satelitarnego (może to być amerykański GPS lub Galileo), oraz inercyjnego INS, a średni błąd trafienia (CEP) jest niższy niż 10 m. Do tych pocisków dostępne są dwa rodzaje głowic: odłamkowo-burząca (programowalna) oraz penetrująca, co pozwala na dobór i zwalczanie celów różnych typów. 

Każda wyrzutnia systemu Lynx może przenosić od czterech do ośmiu pocisków tego typu. W praktyce są one więc podstawowym uzbrojeniem tego systemu rakietowego.

Na początku tego roku izraelskie media, w tym dziennik Yedioth Ahronoth poinformowały, że Siły Obronne Izraela planują stworzenie do 2020 roku specjalnej jednostki artylerii rakietowej. Jej podstawowym uzbrojeniem ma być system Lynx. Na początku na ten projekt przeznaczone zostanie około pół miliarda dolarów, a w ciągu dekady jego wartość może sięgnąć 2 mld USD. Wyrzutnie pocisków EXTRA są już używane  przez izraelską armię.

Docelowo nowa brygada zostanie też wyposażona w rakiety o większym zasięgu, wynoszącym 300-400 km. W założeniu stworzenie tej jednostki ma na celu danie Izraelczykom możliwości rażenia celów na dystansach nawet ponad 400 km bez potrzeby wykorzystywania lotnictwa.

Naziemne, mobilne wyrzutnie nie są przywiązane do stałych baz i dzięki temu są mniej narażone na ataki rakietowe z użyciem licznych pocisków, jakie posiada w swoich arsenałach Hezbollah. Nie bez znaczenia jest też fakt obecności w pobliżu terytorium Izraela coraz bardziej rozwiniętych systemów przeciwlotniczych, będących potencjalnym zagrożeniem dla samolotów załogowych.

Odpalane z ziemi rakiety mogą służyć do zwalczania elementów nieprzyjacielskiej obrony powietrznej, ich wykorzystanie jest też mniej kosztowne, niż wielozadaniowych myśliwców. Wreszcie, dzięki wdrożeniu na szeroką skalę nowoczesnych wyrzutni naziemnych izraelskie lotnictwo będzie się mogło skupić na prowadzeniu działań przeciwko celom znajdującym się poza zasięgiem naziemnych wyrzutniZ kolei najlżejsze rakiety używane w systemie Lynx należą do rodziny Accular. Są dostępne w dwóch kalibrach: 160 mm, z głowicami o masie 45 kg i 122 mm, z głowicami o masie 20 kg. Dysponują systemem naprowadzania opartym o GPS. Kierowane rakiety kalibru 122 mm można odpalać na dystans 40 km, natomiast kalibru 160 mm – na odległość do 45 km.

Wyrzutnia systemu Lynx. Fot. IMI Systems.
Wyrzutnia systemu Lynx odpalająca pocisk rodziny Accular. Fot. IMI Systems.

Lynx ma również możliwość użycia niekierowanych pocisków obu kalibrów. W zależności od kalibru i konfiguracji może przenosić 20 lub więcej pocisków Accular (10 lub więcej w każdym z kontenerów). Rakiety kierowane Accular „sowieckiego” kalibru 122 mm zostały niedawno przyjęte do służby operacyjnej w Siłach Obronnych Izraela, stanowiąc uzupełnienie cięższych systemów. 

Przedstawiciele IMI Systems podkreślają, że system kierowania ogniem Lynxa ma otwartą architekturę i może współdziałać z różnymi rozwiązaniami, jak choćby polski system kierowania ogniem Topaz. Wyrzutnia jest też w dużym stopniu autonomiczna. 

System kierowania ogniem obejmuje również układ nawigacji inercyjnej, co pozwala na prowadzenie działań nawet w warunkach silnych zakłóceń GPS. Lynx może rozpocząć ostrzał w ciągu mniej niż minuty od otrzymania rozkazu, i rozpocząć opuszczanie stanowiska w czasie krócej niż 60 sekund od zakończenia prowadzenia ognia.

Wyrzutnie systemu Lynx mogą być integrowane z różnymi nośnikami. Standardowe rozwiązanie to samochód ciężarowy, w wypadku Polski może to więc być pojazd Jelcz. Wyrzutnia Lynx może też zostać oparta na przykład na podwoziu gąsienicowym, czy nawet w stałych instalacjach. Pochodną Lynxa jest przeznaczony dla okrętów TRIGON, z wyrzutniami pocisków Extra.

Istnieje również „kompaktowa” wersja C-Lynx, przeznaczona do odpalania z pojazdów 4x4, klasy Humvee, lub większych. Jej uzbrojenie stanowi od czterech do ośmiu wyrzutni Accular 122, jest obsługiwana przez dwóch operatorów. System C-Lynx daje możliwości precyzyjnego rażenia wojskom lekkim, na odległościach porównywalnych do nowoczesnej, klasycznej artylerii lufowej (40 km). Łącznie Lynx jest używany w różnych odmianach w kilkunastu krajach świata.

Przedstawiciele IMI Systems zapewniają, że są otwarci na transfer technologii systemu Lynx do Polski, włącznie z ustanowieniem w naszym kraju potencjału do samodzielnej produkcji, wsparcia eksploatacji i modernizacji pocisków różnych typów. Propozycja nie jest też zamknięta do udziału wyłącznie w programie Homar. Przykładowo, rakiety Accular 122 mogłyby wejść na uzbrojenie wyrzutni WR-40 Langusta, czyniąc z nich – po stosownej modyfikacji broń precyzyjnego rażenia.

W kwietniu br. Izraelczycy zaprezentowali projekt budowy kompletnej fabryki pocisków rakietowych EXTRA w Polsce, w ramach współpracy przemysłowej. Łącznie powierzchnia zakładu, obejmującego trzy niezależne strefy, miałaby sięgnąć miliona metrów kwadratowych. Izraelczycy założyli, że transfer technologii powinien odbywać się etapowo, równolegle z prowadzeniem szkoleń. Docelowo jednak w Polsce miałaby być realizowana pełna produkcja rakiet tego typu.

W razie potrzeby można by więc w oparciu o krajowy potencjał wyprodukować dodatkową partię rakiet i wyrzutni, już po zakończeniu realizacji pierwszego zamówienia na trzy dywizjonowe moduły ogniowe, jakie jest obecnie przedmiotem programu Homar. W kraju zostałyby też ustanowione zdolności do kompletnego wsparcia eksploatacji w cyklu życia w ramach zintegrowanego systemu wsparcia logistycznego (ILS) i modernizacji systemu. Ta sama linia produkcyjna mogłaby też zostać wykorzystana do produkcji pocisków Accular 122. 

Propozycja IMI Systems jest wspierana przez rząd Izraela. Wszystkie elementy systemu oferowane Polsce są własnością firmy IMI Systems przez co nie ma potrzeby  zwracania się o zgodę do krajów trzecich. Przedstawiciele producenta podkreślają przy tym, że w grę wchodzi również eksport wspólnego polsko-izraelskiego systemu rakietowego, także do krajów, które z różnych względów – także politycznych – nie byłyby zainteresowane pozyskiwaniem sprzętu bezpośrednio od Izraela.

KomentarzeLiczba komentarzy: 45
KrzysiekS
niedziela, 1 lipca 2018, 14:00

Może jednak z uwagi na porozumienie Polsko-Izraelskie USA pozwoli na HOMAR-a z Izraela robi się ciekawie.

jjjjklkj
piątek, 29 czerwca 2018, 15:17

Gwarantem bezpieczenstwa jest bron atomowa. Tyle w temacie.

Extern
czwartek, 28 czerwca 2018, 11:42

@Davien Satelity GPS nie są na orbicie geostacjonarnej tylko na połowie tej odległości od ziemi, ale masz rację, trochę pojechałem, raczej chyba myślałem o możliwości zniszczenia satelitów szpiegowskich dozoru optycznego lub radarowego które latają na niskich orbitach rzędu setek kilometrów. Ale twoja korekta tylko potwierdza mają główną myśl że zakłócenie nawigacji satelitarnej wcale nie jest takim łatwym na pstryk zadaniem jak niektórzy piszą i właściwie nie jest w pełni możliwe.

Davien
czwartek, 28 czerwca 2018, 01:20

Po pierwsze akurat USA sygnał GPS może zakłócic bez problemu, w końcu oni kontroluja ten system więc jak testowali rózne sposoby to i wydano ostrzeżenie dla lotnictwa cywilnego, Cała reszta to przypuszczenia z zakłócaniem przez pentagon w wyniku cwiczeń, nie wiadomo nic pewnego. Panei Extern, obecnie żadne państwo na ziemi nie dysponuje mozliwością zestrzeliwania satelit z geostacjonarnej a najgorzej pod tym wzgledem stoi własnei Rosja, która w tej chwili w ogóle nie może zestzrelić żadnego satelity.

De Retour
środa, 27 czerwca 2018, 18:13

W styczniu tego roku odbyły się ćwiczenia powietrzne USA, WB i Australii. Dotyczyły działań przy zakłóconym sygnale GPS. Komunikat -Beginning tomorrow, January 26, and running through February 18, GPS-equipped aircraft operating in the Western United States should be prepared for possible satellite signal disruptions at various altitudes. The disruptions may lead to traffic delays and even ground stops.- I jeszcze to -The Pentagon has mysteriously tested technology that can jam GPS over a wide area before, and it is likely that this same capability will be put to use in the Nellis Test and Training Range for this Red Flag 18-1.--- Podczas Zapad 2017 Norwegia oficjalnie poinformowała o zakłóceniach sygnału GPS w regionie Finmark.

Extern
środa, 27 czerwca 2018, 16:12

@Plut. Wojdyło Nie zakłócisz od razu całego sygnału GPS na dużym terenie a jedynie na ograniczonym obszarze. W praktyce jest tak że jeśli będzie na pokładzie pocisku i GPS i układ inercyjny to oba układy wzajemnie się wspomagając i korygując nawet w sytuacji dużych zakłóceń dadzą radę osiągnąć dużą precyzję. Już nawet nie wspominając że na punktowe przecież źródła takich zakłóceń będą na pewno precyzyjnie spadać pociski. Jedyny pewny sposób to zniszczyć satelity GPS, ale to potrafi góra z pięć krajów na świecie.

Davien
środa, 27 czerwca 2018, 14:49

Panie de Retour, odbiornik GPS pobiera sygnał nie z jednego ale z min 3 satelitów jak sie zdaje do tego w jaki sposób ten system o którym piszesz zakłóci sygnał GPS dla pocisku lecacego na wysokości kilku kilometrów. Istotnie mozna zakłócic sygnał GPS ale do tej pory wszystkie takie działąnia były na poziomie ziemi. Systemy nawigacji inercyjnej uzywane sa od lat i zawsze były nadrzędne w systemach INS/GPS

papuga
środa, 27 czerwca 2018, 13:13

Ciekawe czy dzisiejsze wydarzenia w Sejmie mogą mieć wpływ na wybór partnera technologicznego do Homara?

Davien
wtorek, 26 czerwca 2018, 23:32

Panie ronin, Huynmoo-3 nie zastapi artylerii rakietowej, jest za drogi i załatwy do zestrzelenia( wada wszystkich tego typu pocisków) Do tego jest to broń poddżwiekowa znacznie wolniejsza od pocisków artylerii rakietowej OD Szwecji żadnej licencji na GLSDB nie dostaniemy bo to nie jest produkt szwedzki tylko składanka z SDB i silnika M26, tak sie składa ze oba to USA lub Norwegia(stare silniki) Musielibysmy miec i silniki i SDB a Szwecja nic z tego nie produkuje.

Davien
wtorek, 26 czerwca 2018, 23:27

Panie ricci, Pociski manewrujące NIE sa artyleria rakietową, jak nawet nie ozrózniasz typów uzbrojenia to jaki sens ma dyskusja? Po drugie Rosjanie jak na razie nic nie zakłócili poza pokazami i sygnałem cywilnym GPS-u a nie wojskowym do którego nawet nie maja dostepu, no chyba że swój GLONASS zakłócali:) Co do zestrzeliwania satelitów to niby jakim cudem, nawet USA nie jest w stanie nic zestrzelic z geostacjonarnej a maja najlepsze mozliwości w tej dziedzinie. Rosja nawet zwykłych satelitów nie ma czym zestzrelić, maks pułap jej pocisków antyrakietowych to 100km wiec panie ricci ... W konflikcie z Polska to Rosja zostanie odcięta od GPS i zostanie z niedokończonym niezbyt precyzyjnym GLONASS-em.

KrzysiekS
wtorek, 26 czerwca 2018, 22:06

Po co to pisać obiecaliśmy HOMAR-a z USA i będzie nie ważne czy jest gorszy i droższy ma być jesteśmy państwem 3 świata dla USA przynajmniej nas tak traktują (geopolitycznie jesteśmy bardzo ważni ale nasi politycy tego nie widzą).

De Retour
wtorek, 26 czerwca 2018, 21:42

@Davien. Zakłócacz GPS możesz kupić w internecie. Np taki spoofer (uzurpator) nadaje na tej samej frekwencji co satelita GPS i odbiornik nie wie który sygnał jest prawdziwy. UWAGA - posiadanie ich jest w wielu krajach NIELEGALNE. Są też inne metody. Dlatego wojsko coraz częściej używa systemów nawigacji inercyjnej.

arza
wtorek, 26 czerwca 2018, 21:37

dlaczego nie rozmawiamy z koreą https://www.defence24.pl/wiekszy-zasieg-rakiet-balistycznych-korei-poludniowej

Wasyl
wtorek, 26 czerwca 2018, 20:42

A co nam wskaże cele dla tych rakiet??? 400km od wyrzutni???

ricci
wtorek, 26 czerwca 2018, 14:28

A to nowość! Rakieta manewrująca nie należy do artylerii rakietowej. A sygnał GPS jak najbardziej można zakłucić dla rakiety w locie. Zrobili to przy szoku Nato Rosjanie już 3 lata temu. Podesłali fałszywy sygnał GPS i rakieta o cep 10 m wylądowała 500 metrów od celu. Podobne problemy miało lotnicywo cywilne i bojowe. A w prawdziwym konflikcie nikt nie będzie się bawił tylko zniszczy satelity wroga i to będzie najważniejszy pierwszy krok. A w takim konflikcie z Polską wystarczy jak Rosja zagrozi zestrzelenie satelitów i już nasi sojusznicy nad odetną od łączności satelitarnej i GPS.

~ronin
wtorek, 26 czerwca 2018, 05:18

Też jestem tego samego zdania Hyunmoo 3 rządzi. Zasieg odpowiedni i łatwiej doszlibyśmy z nimi do porozumienia. Dodatkowy plus tej rakiety jest taki, że moglibyśmy je zainstalować na okrętach podwodnych i nie musielibyśmy sie prosić ani francuzów ani amerykanów. Dodatkowo mogli by je wrzucić na przyszłe mieczniki czy gdzie im sie jeszcze uwidzi. Do tych rakiet dołorzyć tylko rakieto bomby od szweda z zasięgiem 150 km i nic nam już do szczęścia nie potrzeba. A jak nasi negocjatorzy by pomyśleli to od szweda mogli by wydrzeć pełną licencję na ten system wzamian za wybranie orki od szweda. Dodatkowe dwie pieczenie na jednym ogniu.

Davien
wtorek, 26 czerwca 2018, 00:29

Panei jurgen Huynmoo-3 jest pociskiem manewrującym klasy Tomahawka a nie artyleria rakietową:) Panie Wojdyło: jak pan sobie wyobraża zakłócenie sygnału GPS dla pocisku lecacego w powietrzu?? Wysle pan zagłuszarki w stratosfere??

Plut. Wojdyło
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 15:37

Pytanie ogólne: dlaczego nie podaje się celności (CEP) przy nieaktywnym układzie aktualizacji położenia pocisku GPS-em? Przecież w razie konfliktu zbrojnego satelitarne systemy pozycjonowanie zostaną od razu zakłócone.

vvv
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 15:34

masy glowic pozostaja takie same ale zasieg jest znacznie wiekszy

jurgen
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 11:00

z zestawu Lynx / HIMARS wybieram Henyo 3 z Korei :). Niechże się ktoś ruszy do tej Korei.

czepialski
niedziela, 24 czerwca 2018, 02:16

To, co jest nam potrzebne jest opisane w artykule „Eurosatory 2018: GLSDB – bomba „zrzucana” z ziemi”. Pisze o tym od kilku miesięcy, każde inne rozwiązanie będzie bardziej kosztowne a efekt wątpliwy. Należy podjąć jak najszybsze kontakty z Saabem i Boeingiem póki jest jeszcze czas. Te rozwiązanie jest tak elastyczne, że możemy przy pomocą tego rozwiązania zrealizować naszą strefę A2 bez wydrenowania budżetu MON ograniczeniem może być tylko wyobraźnia i pomysłowość.

Lbn
niedziela, 24 czerwca 2018, 00:43

Większy zasięg mniejsza głowica wg mnie tak to powinno być brane pod uwagę. Dwie różne oferty ta ze stanów i tak izraelska każda ma swoje plusy i minusy pytanie tylko czy Polska ma pieniądze?

Aaaa
sobota, 23 czerwca 2018, 21:09

Powinniśmy zacząć rozmawiać z Serbami o ich nowym systemie rakietowym Szumadia. Zasięg do 285 km. Na pewno będzie o wiele tańszy.

Napoleon
sobota, 23 czerwca 2018, 18:25

Żyjemy niestety w kraju gdzie priorytetem jest Orka z rakietkami, a nie realne uzupełnienie systemu OPL jakim jest Homar i Narew. Więc o czym my tu wogóle rozmawiamy? Albo politycy zejdą na ziemie i adekwatnie do potrzeb określą te nasze \"priorytety\" albo bawimy się ciągle w obiecanki i podchody oraz zakupy, które w gruncie rzeczy niczego nie zmieniają.

Box
sobota, 23 czerwca 2018, 14:12

Narew od brytyjczyków, a homar od USA, chyba, że izrael przekaże nam 100% produkcji i licencję na rozwój na rakiety o zasięgu 300km ( oczywiście nawet za dodatkową dopłatą) lub ewentualnie 150 ale tylko jeśli bylo by realne, żebyśmy sami byli w stanie w miarę krótkim czasie rozwinąć ją do 300km i wyżej (co wydaje mi sie jednak średnio prawdopodobne). W przeciwnym razie kupowanie od izraela nie ma sensu, bo w przypadku tak podstawowej broni musimy albo stawiać na 100% samodzielność i możliwość produkcji i rozwijania danego sprzętu u siebie albo na kooperacię z kims kto w razie potrzeby od ręki może nam dostarczyć dowolne ilości amunicji, co może zagwarantować tylko usa, a w przypadku izraela nie jest możliwe. Dlatego jedyną karta przetargowa izraela może być pełen transfer technologii i licencji na rakiety o zasięgu 300km (względnie 150 jeśli spełniony będzie wyżej wymieniony warunek. Trzeba jednak pamiętać, że w tym przypadku wiązało by sie z kolejnymi latami opóźnień i mogło by to być rozważane tylko w przypadku stu procentowej pewnosci, że damy radę to zrealizować, żeby nie było sytuacji, że zamiast homara 300km, kupimy 150 z zamiarem samodzielnej rozbudowy, a po kilku latach się okaże, że w zasadzie to od początku było wiadomo, że nie damy rady. Pojawia sie tez kwestia ewentualnego zblizenia izraela z Moswką i wynikających z tego ryzyk, dla opierania sie na izraelskich rozwiązaniach - i tutaj znowu pojawia się kwestia możliwosci uzyskania na tyle duzej samodzielnosci i dalszego rozwijania rakiet i wyrzutni, aby zminimalizowac wynikajace z tego zagrozenia). Zresztą jeżeli udało by sie pozyskac licencje i 100% produkcji rakiet camm i camm-er w przypadku narwi to i tak byłby to duży krok do przodu i brak samodzielności w homarze można by na razie przeżyć no ale oczywiście im w większej ilości obszarów uzyska się samodzielność tym lepiej

tyle
sobota, 23 czerwca 2018, 10:43

Izrael wchodzi w coraz większą kooperację polityczno wojskową z Rosją. Dodatkowo elity polityczne i wojskowe Izraela maja wrogi stosunek do Polski. Wnioski nasuwają się same. Z czego wynika przekonanie części komentujących , że to będzie udany interes dla Polski, doprawdy ale nie wiem. Na cito CAMM od Brytyjczyków. Zamykam temat.

komandoch
piątek, 22 czerwca 2018, 22:54

ciągle rakiety kierowane takie czy owakie takie rakiety wojen nie wygrywają co innego zwykłe kasetowa o odpowiednim zasięgu wystrzelone salwą mogą rozstrzygnąć bitwę

Erter
piątek, 22 czerwca 2018, 22:08

I znowu od początku. Karuzela czego to my nie kupimy. Wiemy doskonale o szczegółach programu Homar. Wiemy o szczegółach złożonych ofert. Po co od nowa to walkowac? Dla klikalnosci? Kiedy wreszcie jakieś decyzje? Czas na konkrety.

PKP kargo
piątek, 22 czerwca 2018, 22:00

Brałbym jedna taka jednostkę na testowanie odpłatne na 4 miesiące po 1 w każdej porze roku że wszystkimi możliwymi rakietkami i testował jak, okej to bieri 60 takich samochodzikow z rakietkami, ale na jelczu

Dyktatorek
piątek, 22 czerwca 2018, 21:59

Amerykanie napewno nie sprzedadzą na technologi do produkcji podobnych rakiet ...jedynie na co się zgodzą to aby wyrzutnie zamontować na Jelcza ...także rosądek podpowiada brać od Izraela...tylko w obecnej chwili Błaszczak i reszta sekty Pis do niczego się nie nadają ..tylko gadają ,obiecują,i się nawzajem tasują...tylko Polski żal

MAX13
piątek, 22 czerwca 2018, 19:39

Nic nowego żadnych nowych informacji powtarzany materiał po raz kolejny. Jak ktoś wysłuchał wywiadu generała dywizji Marek Samarcewa ten będzie wiedział, dla czego LYNX nie powinien być brany po uwagę. Dorzucę tylko, że kaliber 306 mm jest poza standardem NATO w Europie nikt tego systemu nie używa. O eksporcie nie ma, co marzyć Izrael bardzo dobrze sobie z tym radzi sam i żaden pośrednik mu do tego jest nie potrzebny. Sama wyrzutnia niema dźwigu samo załadowczego jak również osłon balistycznych.

Yeti
piątek, 22 czerwca 2018, 18:48

I tak nie wezmą, daje czołg kto podbije?

Pitu pitu
piątek, 22 czerwca 2018, 18:33

Już dawno powinniśmy współpracować z Izraelem, a nie tylko ślepo patrzeć w stronę USA.

Hruch
piątek, 22 czerwca 2018, 17:27

Nic z tego nie będzie.

frank dux
piątek, 22 czerwca 2018, 17:22

Nie wiem już sam, ile mieliśmy zakupić nowoczesnego uzbrojenia podczas rządów dobrej zmiany. Ileż to było już śmigłowców bojowych, okrętów podwodnych, nowoczesnych wozów bojowych, zestawów rakietowych OPL, zestawów rakietowych ziemia-ziemia, ileż to już było zapowiedzi, że nawet będziemy współpracować z tureckim przemysłem zbrojeniowym w tym zakresie, a co mamy WOT-i to te wojska zastępują te wszystkie obietnice złożone o modernizacji polskiej armii, to tyle. Wszystko jest pisane w czasie przyszłym, marzenia, marzenia, marzenia. Polski przemysł zbrojeniowy buduje okręt wojenny 30lat!!! To pokazuje gdzie znajduje się tak wychwalana PGZ. MON podobno ma budżet na poziomie 2%PKB-gdzie są te pieniądze?. Nie wiem, jak to jest, że jak Niemcy, Włosi, Francuzi, Szwedzi czy Anglicy ogłaszają, że zbudują, samolot, czołg, lotniskowiec czy śmigłowiec bojowy to po prostu za 5-6 lat mają go już u siebie w armii, a w Polsce ciągły przetarg, offset, import technologii itd. itp. LITOŚCI Z TĄ PROPAGANDĄ!!!

Ajatollah homeini
piątek, 22 czerwca 2018, 17:21

Taaak pakujemy się pod topór. Będzie tak samo jak z patriotami, czyli wybierzemy, kupimy, dostaniemy wyrzutnie i... Koniec. Ostawa dalszych podzespołów no i oczywiście rakiet będzie możliwa dopiero po spełnieniu oczekiwań narodu wybranego co do mienia bezspadkowego. Po opuszczeniu przez USA czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości? Tymczasem tutaj Żydzi chcą nam przekazać technologię i zbudować fabrykę! Nie lada historia.

~ronin
piątek, 22 czerwca 2018, 17:15

Spostrzegawczy zauważy dwie bardzo poważne kwestie tej oferty. Pierwsza transfer technologi bedzie etapami i uzyskamy go juz po wykonaniu całego kontraktu przez co już po zamówieniu będziemy mogli wyprodukować dodatkowe rakiety i wyrzutnie. Problem w tym, że przy skromnych środkach na modernizację takich dodatkowych zamówień szybko nie będzie bo czekają inne ważne programy modernizacyjne i fabryka zwyczajnie splajtuje. Dodatkowo dkoro to będzie nasza własność to o produkcji dodatkowych nie powinniśmy się już pytać Izraela. Oby nam tylko nie wcisneli licencji, w której jest zaznaczone ile sztuk możemy maksymalnie wyprodukować. Druga kwestia to skoro to ma być nasza własność to będziemy mogli te rakiety z wyrzutniami sprzedać komu nam będzie pasowało i nie powinniśmy się o to izraelczyków pytać a tym bardziej dzielić się zyskami przez wspólną ofertę polsko izraelską. A wygląda to na zwykłą ustawkę gdzie fabrykę i tak wykupią izraelczycy lub będą mieli pakiet kontrolny i jedynie z nazwy fabryka będzie Polska. Już tak kombinowali swego czasu z Mesko. Mieli niby przekazać jakąś część technologi za udziały spółki. Jeszcze pół biedy jak by to był niewielki udział. Ich jednak interesował tylko udział większościowy. W dodatku zbyt mocno kumają się z Rosją. Nie od parady ich premier co drugi miesiąc przesiaduje w Moskwie.

Davien
piątek, 22 czerwca 2018, 17:03

Czyli mamy porównanie LORA vs ATACMS : wiekszy zasięg ale prawie 3x lżejsza głowica. W sprawie pozostałych rakiet zdecydowanie LYNX wygrywa z MLRS-em. ciekawy wybór, zalezy czego chcemy.

woit
piątek, 22 czerwca 2018, 16:52

Powiedzmy sobie wprost, Polsce nie jest potrzebna Izraelska fabryka tylko nasza ,rodzima,polska,zarządzana przez Polaków a nie przesiedleńców/ udziałowców z Izraela. Potrzebujemy technologii i licencji,o resztę zadbamy sami.

skiud
piątek, 22 czerwca 2018, 16:48

Przecież to już było opisywane. Lepszy artykuł był by na temat- Polska kupiła zestawy Lynx dla Homara ! :) A tu cisza ni ma lynxa, ani himarsa..

Wojtek
piątek, 22 czerwca 2018, 16:05

Jeśli byłby pełen transfer technologi i produkcja od a do z w Polsce to jest to bdb pomysł i najlepszy wybór ale powtarzam kompletny transfer technologi.

as
piątek, 22 czerwca 2018, 16:04

Kiedy realny transfer ? oby nie za 20 lat i dlaczego po wybudowaniu fabryki ? mamy własne zdolności które możemy chcieć rozwinąć w oparciu o część pozyskanych technologii. Z tekstu wynika że izraelczycy wyprodukują 3 DMO a transfer technologii będzie częścią dealu związanego z budową fabryki i zakładu utrzymania sprzętu. Pomysł logiczny ale uzależnia transfer technologii od postępu w budowie zakładu a przecież Mesko, Gamrat już produkują paliwa i efektory. Jak szeroki transfer i czy pełny z prawem do pełnej modyfikacji rakiet w tym własnych głowic ? niezależnie od tych pytań oferta imi przebija lm. Przydałby się nam Trigon także do zwalczania okrętów przeciwnika (na pewno jest opcja głowicy aktywnej lub eo dla extra).

tut
piątek, 22 czerwca 2018, 15:41

To znaczy że co? Są jakieś decyzję? Ktoś coś powiedział? Bo podobny artykuł już tu był...

Willgraf
piątek, 22 czerwca 2018, 15:40

sprawa już pół roku temu została dogadana ,fabryka w okolicach Lublina już tam jest 15 tys tzw. pracowników z Izraela z Polskimi paszportami

Zbulwersowany podatnik
piątek, 22 czerwca 2018, 15:11

Obawiam się, że nikt lepszej oferty nam nie złoży. Oczywiście nie ma mowy o tym żebyśmy zakupili ten system ze względu na uległość wobec USA.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama