Reklama
Reklama

Łukaszenka przygotowuje się na atak „zielonych ludzików”. Militarne napięcie na linii Mińsk-Moskwa?

29 września 2016, 11:52
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru
Fot. Ministerstwo Obrony Białorusi
Fot. mil.ru

Na Białorusi odbyły się ćwiczenia, podczas których jednostki białoruskiej armii i MSW ćwiczyły zwalczanie „separatystów”. Wydarzenie jest o tyle znamienne, że w ćwiczeniach nie brały udziału oddziały rosyjskie, natomiast wyzwalana spod okupacji „zielonych ludzików” miejscowość leżała na wschodzie kraju - a nie, jak to miało miejsce dotychczas, przy granicy z Polską. Co więcej, Łukaszenko nie jest już także zbyt chętny do tworzenia na terenie Białorusi stałej rosyjskiej bazy lotniczej. Strategiczne systemy uzbrojenia, takie jak rakiety balistyczne, rozwija nie z najbliższym sojusznikiem, lecz we współpracy z Chinami. Na linii Mińsk-Moskwa widać wyraźne ochłodzenie na płaszczyźnie współpracy militarnej.

„Separatyści” na wschodzie Białorusi?

Ogólnokrajowe ćwiczenia białoruskiego MON i MSW, mające miejsce w dniach 14-20 września 2016 roku, miały na celu przećwiczenie formacji należących do obu ministerstw w sytuacji konfliktu, którego przebieg oparty był na „współczesnych metodach działania”. Mówiąc krótko, celem było sprawdzenie się wojska i służb bezpieczeństwa w sytuacji opartej na doświadczeniach z konfliktów w naszym regionie (Donbas i Krym).

Mi-8 Białoruś
Fot. mil.ru

Nic więc dziwnego, że kulminacyjnym punktem manewrów była walka z „nielegalnymi grupami zbrojnymi”. Taki scenariusz ćwiczy ostatnio rosyjska armia, co można uznać za dość znamienne. Cytując materiały prasowe Ministerstwa Obrony Republiki Białorusi, scenariusz zakładał, że: „nielegalne formacje zbrojne zajęły hipotetyczną miejscowość Żilino w celu przeciągnięcia jego mieszkańców na swoją stronę. Przedstawiciele Sił Zbrojnych i MSW mieli za zadanie przeprowadzić rozmowy nt. wyprowadzenia mieszkańców w bezpieczne miejsce, a w sytuacji sprzeciwu separatystów pod konkretnymi warunkami przeprowadzić akcję blokowania i oczyszczenia miasta”.

Co ciekawe, punkt kulminacyjny manewrów miał miejsce na poligonie lepelskim, na północno-wschodniej Białorusi, a nie jak miało to zwykle miejsce, na zachodzie kraju, w pobliżu granicy z Polską.

Czytaj też: Białoruskie Siły Specjalnych Operacji. Gotowe na wojnę hybrydową?

W działaniach wzięła udział 19 samodzielna brygada zmechanizowana oraz formacje MSW Białorusi. Łącznie było to 7 tys. żołnierzy. W materiałach prasowych z tego wydarzenia po raz pierwszy białoruski MON użył zwrotu "separatyści". W ćwiczeniach nie wzięły też udziału oddziały rosyjskiej armii, nie zaproszono także Rosjan w roli obserwatorów. Rosyjskie oddziały już co najmniej trzy razy w tym roku brały udział w białoruskich ćwiczeniach, ale widoczne jest jednak zdecydowane osłabienie współpracy wojskowej. 

Więcej rosyjskich wojsk na granicy z Białorusią

Można powiedzieć, że białoruskie ćwiczenia to odpowiedź na rosnące zagrożenie na wschodniej granicy kraju. Mińsk nie chce być zbyt mocno wmieszany w obecną politykę Moskwy. Nie chce zostać także objęty sankcjami czy innymi zdecydowanymi działaniami, które groziłyby państwu w przypadku realnego wzmocnienia aktywności np. wobec Ukrainy.

Łukaszenko sprzeciwił się w ostatnim czasie rozmieszczeniu na terytorium swojego kraju baterii wyrzutni pocisków balistycznych Iskander-M. Zdecydowanie zwolniły też rozmowy na temat utworzenia w Baranowiczach stałej bazy lotniczej (jeszcze w 2013 roku Białorusini mówili z dużym entuzjazmem o mającym tam stacjonować pułku rosyjskiego lotnictwa, którego samoloty Su-27SM3 miały znacząco wzmocnić system obrony powietrznej).

Czytaj też: Łukaszenka: „Nie potrzebujemy” rosyjskiej bazy, tylko samolotów

Odpowiedź Moskwy jest stanowcza i mało delikatna. W ramach tegorocznego „wzmacniania sił w odpowiedzi na działania NATO”, Rosjanie rozmieścili i utworzyli jednostki w Zachodnim Okręgu Wojskowym i Południowym Okregu Wojskowym. Dotyczyło to oczywiście baz wojskowych przy granicy z Ukrainą (która przecież nie jest w NATO), ale też w graniczącym zarówno z Ukrainą, jak i Białorusią obwodzie briańskim, oraz leżącym centralnie w środku granicy rosyjsko-białoruskiej obwodzie smoleńskim.

Już w maju 2016 roku do Klińca w obwodzie briańskim rozpoczęto przebazowywanie z Jekaterinburga 28. Samodzielnej Brygady Zmotoryzowanej. W obwodzie smoleńskim, nieco ponad 200 km od Witebska, Orszy i Mohylewa, w miejscowości Jelnie, reaktywowano 144. Dywizję Piechoty Zmotoryzowanej. Już w przyszłym roku ma w niej służyć ponad 6 tys. żołnierzy. Dywizja powstaje więc na wprost centralnej części Białorusi i trudno uzasadnić taką lokalizację działaniami NATO.

Wraz z pojawieniem się jednostek wojskowych z pewnością zwiększyła się również aktywność służb specjalnych i wywiadu, a kontrola granicy rosyjsko-białoruskiej jest raczej iluzoryczna, podobnie jak jej zabezpieczenie przez białoruskie siły zbrojne.

Polonez odpowiedzią na rosyjskie zagrożenie?

Oprócz prowadzenia demonstracyjnych „antyseparatystyczych” ćwiczeń, Mińsk niewiele może zrobić, aby nadal skutecznie sygnalizować swoją gotowość do przeciwdziałania incydentom „w stylu krymskim”. Łukaszenko nie czeka jednak bezczynnie i mocno stawia na krajowy przemysł i współpracę np. z Chinami, choć pod względem sprzętowym jest dość poważnie uzależniony od Rosji.

Czytaj też: Rakietowe „Polonezy” już na uzbrojeniu Białorusi. Zasięg: 200 km

Jej owocem jest na przykład system rakietowy Polonez, który powstał w kooperacji z Państwem Środka i ma zasięg 200 km. Rozwijany jest obecnie w stronę zwiększenia donośności pocisków kierowanych do 300 km. Polonez zaczął już w białoruskiej armii zastępować wyrzutnie BM-30 Smiercz. Co ważne, pierwsza przezbrajana w nowe wyrzutnie jednostka nie znajduje się na zachodnich rubieżach kraju. Bateria trafiła do 336. Brygady Artylerii Rakietowej z Osipowicz w obwodzie Mohylewskim. Jednostka ta znajduje się około 250 km od granicy z Rosją.

System Polonez Białoruś
Podczas ubiegłorocznej defilady w Mińsku zaprezentowano dwie wyrzutnie i dwa wozy amunicyjne systemu "Polonez" - fot. Ministerstwo Obrony Białorusi

W zasięgu tych wyrzutni znajdą się więc szybko wszelkie oddziały „separatystów”, jakie pojawić się mogą w tej części kraju. A jak pokazują doświadczenia z Donbasu, artyleria, w tym rakietowa, to najskuteczniejsze narzędzie przeciw tego typu grupom. Zwłaszcza gdy „zielone ludziki” dysponują broni przeciwlotniczą, być może działającą zza pobliskiej granicy. Ale problemy Białorusi z „separatystami” zaczęły się już dawno i nie da się ich rozwiązać za pomocą broni.

Ukraiński front białoruskich najemników

Białoruskie władze mają poważny problem z konfliktem na wschodzie Ukrainy. Jest to jednak nie tylko punkt zapalny w relatywnie niewielkiej odległości od granic tego kraju. Problemem jest rosyjska propaganda i jej skutki, czyli przynajmniej setki, jeśli nie tysiące, obywateli Białorusi walczących w Donbasie. Większość z nich po stronie separatystów, ponieważ kontrolowane przez Moskwę media umocniły obraz „ukraińskich faszystów mordujących dzieci w Donbasie".

Prorosyjskie media i organizacje naciskają na opowiadanie się po "tej właściwej stronie", powołując się na patriotyzm i walkę o prawosławie. Paradoksalnie, w rekrutowaniu białoruskich ochotników „do walki z banderowcami i faszystami” pomagają faszyzujące organizacje, takie jak Rosyjska Jedność Narodowa (RNE), która nawołuje Białorusinów do zrzeczenia się odrębnej państwowości. Członkowie RNE pozdrawiają się faszystowskim salutem i organizują „patriotyczne” wyjazdy dla młodzieży do obozów w Rosji. Wielu instruktorów z takich obozów, wraz z podopiecznymi, działa dziś w Donbasie.

T-72 Białoruś
Fot. mil.ru

Białoruskie władze zaczęły w ostatnim czasie wyraźnie zauważać i zwalczać tego typu działalność. Prokuratura oskarżyła już 140 obywateli białoruskich o najemną służbę w obcych siłach zbrojnych. Państwowa telewizja pokazała latem te „patriotyczne organizacje” prorosyjskich faszystów, wierne raczej Moskwie niż Mińskowi, podkreślając jakie zagrożenie stanowią dla państwowości.

Zajęcie Krymu przez Rosję uświadomiło Łukaszence, jak bardzo zagrożona jest jego własna niezależność. Zdaje się on coraz bardziej zdecydowanie neutralizować wpływy Moskwy i nie wspomina już o dalszej integracji z Rosją. Jednym z takich kroków jest udostępnienie „neutralnego” gruntu w Mińsku do rozmów pokojowych na temat Wschodniej Ukrainy. Kolejny krok to być może stopniowe rozluźnianie silnych obecnie związków sił zbrojnych obu krajów i rozwój niezależnych od Rosji zdolności przemysłu zbrojeniowego (np. kooperacja z Chinami). Działania Białorusi mogą stanowić szansę na poprawę stosunków z takimi krajami, jak: Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina czy wreszcie Polska, które mogą pomóc jej w zmniejszeniu swojej zależności od Rosji (w wypadku krajów NATO - przede wszystkim w sektorze gospodarki cywilnej).

KomentarzeLiczba komentarzy: 52
niki
czwartek, 29 września 2016, 19:31

Nie sądzę aby zielone ludzki pojawiły się na Białorusi. Łukaszenka dobrze dogaduje się z Putinem i nie ma żadnych powodów do zbrojnej interwencji.

igi
czwartek, 29 września 2016, 23:18

Porozumienie już dawno prysło, kilka lat temu Putin podczas rozmowy z młodymi komunistami m.in. z Białorusi zasygnalizował, że połączenie Rosji i Białorusi w jedno państwo przyniosłoby korzyści Białorusinom. Putin chce ziem takie jaki były za ZSRR.

xx
czwartek, 29 września 2016, 19:49

Nie wiem czemu uważasz, że "dobrze dogaduje się", skoro integracja BiR faktycznie została wstrzymana, jeśli nie jest wręcz cofana. Poza tym źle, czy dobrze, ale znacznie łatwiej dogadają się gdy Łukaszenka będzie mieć świadomość braku wyboru. Wtedy zaakceptuje już szybko i wszystko, co Rosja mu podsuwa.

Emeryt z Intelligence
piątek, 30 września 2016, 10:33

Od miesięcy twierdzę na tym forum, że następnym problemem Rosji będzie Białoruś i Kazachstan. Fantastom wróżącym "nieszczęśliwy wypadek Łukaszenki w postaci strzału w tył głowy" zalecam zimną wodę. Zgadzam się z rozczochranym >>>>Białoruś jest bardziej suwerenna i mniej zależna od Rosji niż Polska od UE>>>>>> Łukaszenka ma większe poparcie niż miał Kim Ir Sen. Na Białorusi nie ma prawie żadnego wojska FR, oprócz obsług radarów i kilku samolotów. Putin jedynie poprzez gaz i ropę może naciskać na Bialoruś, ale nie za mocno, co teraz widzimy w narastających konfliktach w sferze gospodarczej. Łukaszenka ma płacić dolarami a od Rosjan otrzymuje papierki zwane rublami. Jakakolwiek zbrojna agresja na Białoruś to samobójstwo FR. UE rozpocznie natychmiast rozmowy o przyłączeniu Białorusi. Białorusini to dumny naród, nie wierzę w skuteczność "zielonych ludzików".

Kiks
piątek, 30 września 2016, 17:03

Niezależna? A myślisz, że dlaczego mają gaz tak tanio? Coś za coś.

Robert
piątek, 30 września 2016, 13:55

białruś to jest kraj biedny,ja nie muślie że ten kraj interesuje nawet rosje.

edi
piątek, 30 września 2016, 13:25

Na Białorusi wschodniej żyje ponad 1 milion Rosjan i jak myślisz kogo poprą jak wejdą rosyjscy terroryści wysłani przez Putina. Białoruś jest jeszcze bardziej bezbronna niż Ukraina która mimo wszystko szybko się militarnie podniosła po ataku Rosji i dziś przynajmniej straszy Moskwę dużymi stratami w razie Full Offense.

lol
piątek, 30 września 2016, 01:20

Tak namawiał Ukraińców do przestrzegania porozumień Mińskich, a niedługo może się okazać że sam będzie podpisywał jakieś Moskiewskie porozumienie o wstrzymanie walk na Białorusi. Ciekawe czy wtedy będzie tak dbał o prawa jakiejś mniejszości do niepodległości, skoro Ukraińskim Donbasem tak łatwo się z Putinem rozporządzał. Kto mieczem wojuje...

fx
piątek, 30 września 2016, 13:26

Zawsze mówił że Krym i Donbas to integralna część UKRAINY.

dk.
czwartek, 29 września 2016, 17:18

Czyż nie pisałem, kilka dni temu, przy "śmiesznym marszu na 600 km", że może wcale nie chodzić o trening uderzenia na NATO, a o przygotowanie do udzielenia bratniej pomocy Białorusi ? Stąd owo trenowane oszczędzanie nawierzchni dróg asfaltowych, niemal brak maskowania kolumn itd. Tak postepuje się po pierwsze we własnym kraju.

Borkow
piątek, 30 września 2016, 16:12

Przecież to oczywiste że Łukaszenko bardziej od Rosji boi się NATO. Rosja to sprzymierzeniec a NATO od zawsze próbuje stworzyć grunt pod coś w rodzaju majdanu. Przecież między innymi po to jest Biełsat, telewizja nadawana z Polski dla Bialorusi. Prawdopodobnie na próby zrobienia majdanu w Mińsku poszły już miliardy dolarów, jak na razie bez skutku. Nawiasem mówiąc Białoruś nie jest wcale tak biedna jak niektórzy tutaj piszą, ludzie mają tam socjal o wiele bardziej rozwinięty niż nasze 500 zł na dziecko. Myślę że ludzie tutaj piszący nigdy nie byli na Białorusi, bardzo by się zdziwili będąc tam. Ale cóż oni wolą czerpać info z TVN i GW.

a5a7
piątek, 30 września 2016, 23:01

:-) Po pierwsze. Akurat NATO Białorusi nie zagraża. Majdan też. Biełsat nie jest do podburzania społeczeństwa Białorusinów ale prostowania faktów skrzywionych w ichnich reżimowych mediach i kierowany do polskiej mniejszości. Po drugie. Łukaszenka wie, że może rządzić dożywotnio i jedynym problemem jest >>widzi mi się<< Putina. Białoruś będzie tak długo Białorusią jak długo nie zamarzy mu się powiększenie FR o nowy Kry... Mińsk co będzie tożsame z zakończeniem jego urzędowania i utratą mimo wszystko w oczach rodaków. Pytanie jak duża będzie po tym Białoruś. Ustalmy jeszcze jedno. Ty na serio myślisz, że Polska podbije Białoruś telewizją czy sobie jaja robisz?

rozczochrany
czwartek, 29 września 2016, 16:35

Polska armia powinna takrze cwiczyc scenariusze na wypadek ataku innej armii NATO. Zarówno wojny pełnoskalowej jak i chybrydowej z urzyciem niezadowolonej mniejszości narodowej. Takie konflikty się zdarzały patrz Turcja vs Grecja.

Heavy
czwartek, 29 września 2016, 18:41

Powiedz jaką masz "niezadowoloną" liczącą się miejszosć narodową w Polsce? (97% polacy)

Kiks
piątek, 30 września 2016, 00:29

Łukaszenka doskonale wie, że ze strony Polski mu nic nie grozi i niespecjalnie jest mieszkaniem Białorusi w sprawy Moskwy. Tylko kiedyś trzeba będzie opowiedzieć się razem czy osobno, a bez ruskiej królówka Białoruś gospodarczo padnie.

Borkow
piątek, 30 września 2016, 16:15

[[[[Łukaszenka doskonale wie, że ze strony Polski mu nic nie grozi ]]]]] Taak i dlatego Polska finansuje specjalną telewizję Bielsat? Pewnie ta telewizja to ramach przyjazni?

asad
piątek, 30 września 2016, 07:52

Jak to "nie grozi"? Przecież Polska już prowadziła działania quasirozpoznawcze poprzez Związek Polaków na Białorusi. Co to było jak nie sondowanie możliwości? Na ile możemy sobie pozwolić w ramach demokratyzowania Białorusi? Czy nasze zielone ludziki w softowej wersji znajda poparcie społeczeństwa białoruskiego? Łukaszenko przyglądał się Madanowi i radosnej nań działalności polskich polityków, wszak niejaki Sikorski formował "porozumienie" majdańskie swoim nazwiskiem. Kogo uzna za bardziej niebezpiecznego?

rozbawiony
piątek, 30 września 2016, 00:26

Czegóż to nie wymyślą pewne ośrodki propagandowe, żeby dezinformować zachodnie społeczeństwa. Wizja konfliktu rosyjsko-białoruskiego jawi się w marzeniach waszyngtońskich i brukselskich polityków. Jednak ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co sen z jawą...

tak tylko...
czwartek, 29 września 2016, 15:55

Wieniec laurowy jaki Putin przywdział po zaanektowaniu Krymu już trochę przyblakł, Rosjanom, codzienne trudy życia spowodowane ostrym kryzysem gospodarczym przyćmiły euforię podbojów jaką zafundował im car Putin. Z powodu spadku cen ropy strumień petrodolarów wysechł do rozmiarów kołchozowego ścieku, pieniędzy nie ma i nie będzie, aby podreperować morale Rosjan Putin musi przyłączyć kolejną krainę. Na otwarty konflikt w rodzaju Donbasu pozwolić sobie obecnie nie może, kolejne sankcje udusiły by Rosję. On to zrobi inaczej. To będzie przewrót wojskowy zrobiony rękoma samych Białorusinów. Przykręcając kurek z gazem i ropą doprowadzi Białoruś do fatalnej sytuacji gospodarczo-ekonomicznej. Część generalicji ( rzecz jasna inspirowana z Moskwy) w celu ratowania państwa dokona przewrotu. Łukaszenka zastanie zastąpiony człowiekiem wiernym Kremlowi, który w taki, czy inny sposób wyrazi wolę przyłączenia Białorusi do Rosji. Euforia w Rosji będzie wielka, Białorusini płakać nie będą i pogodzą się z losem. Putin będzie miał czyste ręce, a Zachód nie wdroży kolejnych sankcji. Proste.

rezoon
czwartek, 29 września 2016, 17:04

Oczywisty scenariusz. Dobry dyktator szybko sobie z tym poradzi ;-)

W.
piątek, 30 września 2016, 15:07

Sadze, ze powinnismy zastawiac sie jak doprowadzic do ponownej Unii (przypomne ze tzw. Litwinami byli glownie Rusini) z Bialorusia. W takiej sytuacji WP powinno byc w stanie zapewnic wsparcie dla Bialorusi w przypadku konfliktu z Rosja. Nasi politycy powinni podjac dzialania majace zabezpieczyc Bialorus przed gospodarczymi zakusami Niemcow.

fx
czwartek, 29 września 2016, 15:47

Niech Batko wysyła na wschód tylko żołnierzy białoruskich a na zachód ych z mniejszości aby byli jak najdalej od propagandy Kremla.

wyrak upiór
czwartek, 29 września 2016, 15:32

Kwestia najważniejsza to lojalność armii białoruskiej wobec swego państwa.Jaka jest pewność ,że oni będą bronić granic Białorusi ? Mogą zachować się zupełnie biernie wobec wkroczenia Rosjan, tak jak ukraińska armia na Krymie.Wydaje mi się ,że armia białoruska jest silnie zinfiltrowana przez elementy prorosyjskie i raczej od naprawy tej sytuacji należałoby zacząć .Przezbrojenie w sprzęt inny niż rosyjski to rzecz ważna, ale drugorzędna.Wystarczy obserwować dymisje i nominacje w armii białoruskiej i już będziemy wiedzieć czy Łukaszenka rzeczywiście rozlużnia związki z Rosją, czy to kolejna gra obliczona na uzyskanie jakichś korzyści z Zachodu.

Lambert
piątek, 30 września 2016, 12:10

Oj, nie zaryzykowałbym tezy o "niepewnej orientacji politycznej" armii białoruskiej. Białorusini mają silne poczucie odrębności norodowej a Łukaszenka nie jest marionetką. Napewno nie!

kim1
piątek, 30 września 2016, 10:31

Przecież jest chyba coś takiego w Białoruskiej Armii jak przysięga wojskowa? Więc żołnierz, który nie dotrzymuje złożonej przysięgi może być potraktowany jak zdrajca i dostać karę więzienia.

igor_uk
czwartek, 29 września 2016, 14:49

Białoruś będzie kolejnym celem Rosji po Ukrainie. Rosja boi się NATO, więc nie ruszy państw bałtyckich ale Białoruś może bezkarnie sobie zawłaszczyć. Łukaszenka późno, bo późno ale zdał sobie z tego sprawę i chce utrudnić przeciwnikowi działania.

gerard
czwartek, 29 września 2016, 14:36

Białoruś już jest skazana na taki sam konflikt, jaki jest na Ukrainie. Chyba że zgodzi się być częścią Rosji.

rozczochrany
czwartek, 29 września 2016, 15:25

Białoruś jest bardziej suwerenna i mniej zależna od Rosji niż Polska od UE.

Toudi
czwartek, 29 września 2016, 21:57

Gdyby Putin postanowił pozbyć się Łukaszenki, to Łukaszenka pięć minut później dostanie kulę w łeb od własnej ochrony. Putin całkowicie kontroluje białoruskie elity, białoruską armię, białoruskie służby i białoruską całą resztę...

analizator
piątek, 30 września 2016, 21:23

To prawda co piszesz, ale co to da Putinowi ? Nic. Wybiorą nowego prezydenta, a tu może być różnie. Może być swój, albo i nie. Białoruś dla Putina jest murem obronnym przed jak to mówi Putin, Zachodem. Lepszy swój wróg niż obcy. Putin i tak wykorzystuje Łukaszenkę.

nowy 001
niedziela, 2 października 2016, 10:30

Bla.Bla.Bla. A świstak siedzi i zawija te sreberka.Na tym forum widać, że wszyscy są specjalistami od wszystkiego a zwłaszcza od tworzenia różnych teorii. Białoruś przeprowadziła zwykłe manewry przeciwdywersyjne i od razu pełno hipotez. Gdyby zrobiła je na zachodzie to pewnie prowokacja przeciwko Polsce i NATO. Jak na wschodzie to prowokacja przeciwko Rosji. Ludzie opamiętajcie się . Prowadziła ćwiczenia na swoim terytorium i tam gdzie było jej wygodnie (być może wybór obszaru związany był z założeniami ćwiczeń w konkretnej charakterystyce terenu). No chyba że związane to było ze spodziewanym atakiem kosmitów i zwalczaniem dywersantów Imperium Galaktycznego

rabarbarus
niedziela, 2 października 2016, 21:45

Konkretna charakterystyka terenu jest na Białorusi taka sama wszędzie: równinny, płaski teren, gdzieniegdzie lasy i torfowiska, głównie pola uprawne i drewniane wioseczki. Do tego kilka rzek. Geologicznie dominuje piasek we wszystkich możliwych odmianach. I wsio.

Bartek
sobota, 1 października 2016, 11:40

Każdy przesmyk, także ten suwalski musi mieć dwa końce. Łukaszenka ma duuuużo za uszami i jest w faktycznym sojuszu z Rosą ale dopóki rządzi na Białorusi nie pozwoli na żadne działania wobec Polski i Litwy. Trzymam kciuki za starego satrapę.

ZpSo
czwartek, 29 września 2016, 12:40

Niech Łukaszenko weźmie się za modernizacje swojej Armii, po szczerze wygląda to bardzo słabo, praktycznie Białoruś wygląda bardzo słabo pod względem militarnym. t-72b żadnych większych modernizacji bmp 1 i 2 Jedyna warta uwagi kwestia to Btr-82 i rakietowy Polonez, reszta leży.

Plussssh
czwartek, 29 września 2016, 14:37

My mamy na wschodzie T-72, BWP-1 itp itd Biorąc pod uwagę że jesteśmy w NATO i UE to wypadamy na tle Białorusi Słabo.

Jan Niezbędny
czwartek, 29 września 2016, 12:33

Mocno tendencyjny tekst, a co do Łukaszenki to on od dobrych już kilku lat prowadzi własną politykę balansowania między Wschodem a Zachodem, tylko polska propaganda nie chciała tego dostrzec bo lepiej było go prostacko atakować zamiast pokazywać prawdę. Jestem krytykiem nowej władzy w zakresie polityki zagranicznej ale otwarcie na poprawę naszych relacji z Białorusią uważam za krok w dobrą stronę. zresztą ostatnia decyzja o bezwizowym ruchu na grodzieńszczyźnie dla obywateli polski pokazuje dobrą wolę i ze strony Łukaszenki. Paradoks jest zresztą taki że to własnie z trzech sąsiadów na Wschodzie mniejszość polska ma najwięcej swobody na tej "niedemokratycznej" Białorusi a nie na Litwie która jest w UE a której muszą bronić nasze samoloty ani na Ukrainie którą tak ochoczo wspieramy dostawami, pradem i kredytami a która wkrótce zbankrutuje zupełnie.

lordproblem
czwartek, 29 września 2016, 12:25

Pierwsza zasada walki ludów wschodu brzmi: wroga zawsze trzeba oszukać - kogo się tu oszukuje?

zLoad
piątek, 30 września 2016, 20:35

Co przypomnial sobie Lukaszenko slowa Putina , ze takiego kraju jak Bialorus juz nie ma?

Afgan
czwartek, 29 września 2016, 12:24

To jest jakaś gra pozorów. Prawda jest taka, że Białoruś jest tak zinfiltrowana przez rosyjskie służby, że jakby "Baćka" zaczął fiksować, to w wyniku zamachu stanu dokonanego przez wiernych Rosji generałów i oficerów służb specjalnych szybko straciłby władzę. Ewentualnie zginął by w "nieszczęśliwym wypadku", a władzę przejął by ktoś "namaszczony". Sytuacja na Białorusi jest odmienna od tej na Ukrainie ponieważ Białoruś jest w znacznie większym stopniu zależna od Rosji. Obecne działania to jakaś zasłona dymna, pytanie tylko do czego. Możliwe że "baćce" zależy na większym poparciu ludu i jest to typowe bicie piany ku zadowoleniu gawiedzi. Ponadto proszę nie zapominać że na Białorusi jest całkiem spora polska mniejszość etniczna i to prawdopodobnie na polskich zielonych ludzików oni się przygotowują, a wybór poligonu nie ma żadnego znaczenia (nasi na Irak trenowali w Drawsku Pomorskim).

dropik
czwartek, 29 września 2016, 14:54

Gemeralnie sie zgodzę. z wyjątkiem polskich zielonych ludzików. Jeśli Backa się ich obawia to znaczy że jego ocena sytuacji jest całkowicie błędna. Wcześniej czy później Białoruś powróci do Macierzy ;) . Niestety. Z penością będzie to inaczej niż w przypadku Ukrainy bo tu jednie siłą można próbować oderwać jej część. Cała nie jest do strawienia dla Rosji. Co innego z Białorusią. Ten naród jest za słaby.

Polo
czwartek, 29 września 2016, 12:09

Łukaszenka doprowadzi do tego że Moskwa wchłonie Białoruś. Aż dziw bierze że on nie rozumie w jakim kierunku sprawy zmierzają.

ZpSo
czwartek, 29 września 2016, 13:31

Rozumie, tylko nie za bardzo może pozwolić sobie na duże manewry gospodarcze i polityczne, Białoruś jest zawalona służbami Rosyjskim tak jak Polska służbami Zachodu. Białoruś balansuje między wschodem a zachodem, ale realnie trzyma się Rosji, bo Łukaszenko marnie by skończył gdyby zaczął faktycznie fikać do Rosji, zamach stanu lub inne działanie służb.

Kos
sobota, 1 października 2016, 10:48

Łukaszenka jest ciekawym przykładem transformacji od homo sovieticus do oświeconego despoty-patrioty. Zdaje sobie sprawę z uwarunkowań geopolitycznych i zamierzeń Putina co do odbudowy ruskiego miru. Dlatego jego jedynym wyjściem jest czekanie na właściwy moment osłabienia i pewnego chaosu w Rosji (po śmierci Putina?) by zbliżyć się do zachodu. Pamiętajmy o tym, że on ma już komu przekazać swój kraj. Utrzymanie niepodległej Białorusi dla delfina wydaje mu się już niemożliwe przy wrogości zachodu i wobec zapędów Rosji. Tu iest rola dla Polski aby z wyczuciem i konsekwentnie mu w tym pomagać.

myśl!
sobota, 1 października 2016, 20:19

W czym pomagać? W tworzeniu dziedzicznej satrapii w środku Europy? To że Łukaszenka ma mokro w portkach przed Putinem to jedno, to że jest satrapą nie uznającym żadnych zasad demokracji to drugie, Łukaszenko powinien dostać jasny przekaz - pomoc Europy tak, ale dopiero po przywróceniu na Białorusi demokracji.

petroCPN SA
sobota, 1 października 2016, 10:42

Łukaszenka doskonale pamięta, że pierwotnie sowiecka Białoruś ograniczona była terytorialnie od wschodu do okolic Mińska, Bobrujska i Borysowa. Dopiero w latach 1924 i 1926 zdecydowano się dołączyć do republiki Połock, Witebsk, Homel i Mohylew, zajmowane dotychczas przez Rosyjską FSRR. Otóż tak samo, jak teraz dziesiątki najemnych pisarzy internetowych wypisują teraz w Internecie na jedno kopyto, że "Krym i Donieck nigdy nie były ukraińskie" - tak samo pewnego dnia mogą one zacząć pisać, że "Połock, Witebsk, Homel i Mohylew nigdy nie były prawdziwie białoruskie".

Vis
poniedziałek, 3 października 2016, 03:23

O to to. A potem, choćby za 30 lat, najemni pisarze zaczną pisać że i Prywislanski Kraj nigdy nie był Polski.

obywatel RP
czwartek, 29 września 2016, 20:25

Brawo Panie Prezydencie Łukaszenko. Jak najdalej od Putina i Rosjan. Rosja prowadzi w swojej polityce tylko do wojen, straszenia innych państw sąsiadujących i na świecie. Nikt nie każe Panu wstępować do NATO i UE. Taką decyzję mogą podjąć wyłącznie sami Białorusini z pana błogosławieństwem. Proszę trzymać się z państwami Zachodnimi, w tym z Polską, Ukrainą i innymi państwami UE. Taka decyzja z Pana strony przyczyni się wyłącznie do bardzo dobrego rozwoju gospodarczego Pana kraju, na czym skorzysta wyłącznie Pana naród. Jak będzie potrzeba, to i ropę i gaz będzie Pan brał z Polski, Niemiec, Ukrainy itp. Pozdrawiam. Obywatel Rzeczypospolitej Polskiej. Tylko dobre stosunki z sąsiadami dadzą stabilizację i spokój w Pana kraju.

asad
piątek, 30 września 2016, 07:57

Jednak przyznaj, że gdyby Łukaszenko chciał do NATO i UE to byłby bardziej demokratyczny ;-)) Taki swój...taki nasz... taki ludzki.. Jak będzie z nami trzymał to nawet Balcerowicza jesteśmy gotowi mu udostępnić celem przeprowadzenia reform ;-) by żyło się im lepiej. MY...potęga gospodarcza właśnie powstała z kolan

Tymczasowy
piątek, 30 września 2016, 19:51

Rosji nie brakuje problemow. Potrzebny jest jej jeszcze jeden?

Vis
poniedziałek, 3 października 2016, 03:25

Jedne problemy maskuje się innymi.

petroCPN SA
sobota, 1 października 2016, 11:31

Widać brakuje, skoro wynajduje sobie ciągle nowe. Ostatnio w Syrii.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama