Lotnictwo to nie tylko piloci [ANALIZA]

25 stycznia 2020, 10:18
Zrzut ekranu 2020-01-23 o 13.12.46
Fot. Combat Camera Poland

Jeżeli jest mowa o lotnictwie wojskowym to przede wszystkim myśli się o samolotach oraz pilotach zasiadających za ich sterami. Możliwości taktyczno-techniczne, przenoszone uzbrojenie czy kunszt w opanowaniu samolotu i olbrzymia wiedza o taktyce użycia lotnictwa – o tym mówią prawie wszyscy. Ale są to tylko pewne elementy większej „układanki” tylko w całości decydującej o  rzeczywistej efektywność w wykonywaniu powierzonych misji.

Bowiem o powodzeniu realizowanego zadania decyduje nie tylko pilot i jego maszyna. Również całe grono tych, którzy pozostają na ziemi a mają w tym wielki udział. Technicy pokładowi, kontrolerzy lotów, nawigatorzy, służby inżynieryjno-lotnicze, radiooperatorzy, lotniskowa straż pożarna czy meteorolodzy. Oni również swoją pracą i wiedzą przyczyniają się do lotnictwa w walce oraz zapewnienia bezpieczeństwa wykonywanych lotów.

Jeśli ktoś interesował się lotnictwem to wie, że były czasy, że obsługę lotniska/bazy od samych pilotów dzieliła pewna „przepaść”. Jednak obecnie  wszystkie strony nie wyobrażają sobie braku właściwego współdziałania. Najlepszy nawet pilot, najbardziej nowoczesnej maszyny bojowej bez wsparcia ze strony personelu, który pozostaje na ziemi jest po prostu jak człowiek pozbawiony rąk, nóg czy wzroku.

Większość ludzi, gdy dowiaduje się o efektach wykonanych misji bojowych lub obserwuje  pokazy wykonywane przez pilotów i ich samoloty myśli z podziwem tylko o nich. Mało kto sobie zdaje sprawę o tym jak wiele innych osób pracowało na te sukcesy. Przybliżmy zatem zadania i pracę wybranej wąskiej grupy tych cichych bohaterów, mniej widocznych, ale tak bardzo potrzebnych. Opis wykonywanych zadań oparto na strukturach obowiązujących w bazach najnowocześniejszych w naszym lotnictwie maszyn, czyli wielozadaniowych F-16.

 

Ruch na ziemi

Technicy lotniczy muszą znać powierzone im samoloty perfekcyjnie a matoda prowadzenia na nich prac to tak naprawdę wzajemnie ze sobą zsynchronizowane czynności obsługowe od których zależy  ich stan techniczny, zdrowie i życie pilotów. Technicy wchodzą w skład Grupy Obsługi Technicznej (GOT) i to nawet ponad 500 osób służących w eskadrach – wsparcia, technicznej, obsługi, zabezpieczenia oraz naziemnej obsługi statków powietrznych. Od GOT zależy ile samolotów pozostaje w pełnej sprawności technicznej do wykonywania lotów. Ponadto w składzie eskadry obsługi pracuje personel służby inżynieryjno-lotniczej (SIL).

W skład eskadry zabezpieczenia wchodzi kompania obsługi lotniska (KOL). Z reguły składa się ona z trzech plutonów – pierwsze dwa odpowiadają za płaszczyznę lotniska (czyli pas startowy, drogi kołowania i teren trawiasty wokół) a trzeci - elektroenergetyczny za jego oświetlenie (źródła prądu czy np. system BAK-14 mający za zadanie awaryjnie wyhamować F-16).

Kontrolerzy ruchu lotniczego koordynują działania maszyn od momentu ich wykołowania z hangarów aż po lądowanie. Ludzie ci zapewniają bezpieczeństwo podczas startów i lądowań maszyn powietrznych 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Jedna osoba na stanowisku wykonuje zadania przez cztery godziny by potem mieć przynajmniej godzinną przerwę. Na wieży jest zazwyczaj dwóch kontrolerów i asystent a gdy ruch w bazie jest większy niż standardowo jej obsada również odpowiednio wzrasta.

Dużo zadań a mało pilotów i maszyn

Ale na początek, krótko na wybranym przykładzie przedstawmy jak bardzo potrzebne są nowe maszyny Polskim Siłom Powietrznym. I to nie tylko na czas misji bojowych, ale do zabezpieczenia normalnego toku wykonywanej służby.

Wraz z wejście do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego nasz kraj zobowiązał się do wystawienia pary myśliwców by 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu czuwać nad bezpieczeństwem naszego i sojuszniczego nieba. Dyżury takie na zmianę pełnił personel czterech baz – z Krzesin i Łasku (na F-16) oraz z Malborka i Mińska (na MiG-29). Jest to duże obciążenie dla pilotów i maszyn szczególnie po uziemieniu MiG-ów. Dyżur bojowy dwóch pilotów rozpoczyna się o godz. 8.00 i trwa pełne 24 godziny. Po nim mają dzień wolny. Nie wykonują więc żadnych zadań szkoleniowych czy operacyjnych przez dwa dni w tygodniu a  czasami nawet przez trzy. A do tego dochodzą nieplanowane ćwiczenia czy zajęcia nie ujęte w rocznym planie szkolenia.  Teraz po powrocie MiG-ów sytuacja trochę się poprawi (po ich powrocie w system dyżuru który nastąpi najszybciej w ciągu kilku miesięcy - przyp. red.), ale i tak nie jest optymalna a ciągłe, czasem i nie planowane/przewidywane zmiany wcale jej nie sprzyjają.

Czystość i porządek przede wszystkim

O skali zadań realizowanych przez kompanię obsługi lotniska niech świadczy chociażby fakt iż np. w 32 BLT w Łasku obszar porośnięty przez trawy, za który ona odpowiada to prawie 250 hektarów. Trawa musi mieć wysokość ok. 10 cm więc jej koszenie odbywa się często co wymaga sporo pracy. Ponadto odpowiednie przepisy dotyczą też sposobu jej utrzymania czyli np. nawożenia. Dlaczego 10 cm? Wynika to z faktu iż ptaki (stanowiące jedno z większych niebezpieczeństw dla operujących samolotów) w niższej poszukiwałyby pożywienia a w wyższej urządzały sobie gniazda lęgowe. Bazy takie, ze względu na swoje położenie muszą mieć też specjalny system odstraszania dzikich zwierząt, które - choć w mniejszym stopniu niż ptaki - również mogą przysporzyć sporo kłopotów lądującym lub startującym maszynom.

Na pas startowy zabronione jest wchodzenie w nakryciach głowy, noszenie w kieszeniach drobnych rzeczy jak monety, długopisy czy breloczki oraz np. przepustek na szyi. Kieszenie powinny być dokładnie zapięte lub odpowiednio zabezpieczone. Również każdy pojazd wjeżdżający na płytę lotniska jest dokładnie myty i sprawdza się czystość jego opon (np. czy między rowkami bieżnika nie ma kamieni czy innych drobnych elementów) oraz podwozia.

Zima to specyficzna pora roku bardzo utrudniająca pracę  służb zabezpieczających loty maszyn bojowych. Praca KOL rozpoczyna się z wtedy jeszcze w nocy lub bardzo wczesnym rankiem. Wszystko zależy to od warunków pogodowych i przygotowanych planów lotów. Pas startowy musi być idealnie czysty i jeżeli panują bardzo złe warunki atmosferyczne może się zdarzyć, że samoloty w ogóle nie wystartują.

Jeśli początek lotów zaplanowano ok. godziny 10.00 rano a pokrywa śnieżna jest znaczna, to już o 3.00 w nocy rozpoczyna się proces odśnieżania i przygotowania lotniska do obsługi samolotów. I tak w kolejności pierwsze ruszają do pracy wirnikowe zgarniacze śniegu (jak np. eksploatowany w naszej armii rotor Supra 5002). Następnie do akcji wkracza holowana oczyszczarka lotniskowa (np. TJS 560) z dołączonym pługiem. Latem ten sprzęt usuwa zanieczyszczenia za pomocą dmuchaw. Większe przedmioty usuwane są też wcześniej za pomocą szczotki walcowej.

Zimą kolejno pracę podejmuje pojazd przeznaczony do odladzania nawierzchni (np. Orion PP2). Podaje on pod ciśnieniem specjalny środek do rozpuszczania lodu na zdane odległości.

I na  koniec mamy odkurzacz lotniskowy (np. AS 900) i oczyszczarkę magnetyczną. Ale to nie wszystko, bo po tak czasochłonnych i ciężkich zadaniach jeszcze raz sami żołnierze idą całą szerokością przygotowywanego wcześniej terenu i sprawdzają czy na pewno nic więcej na pasie i innych obszarach nie pozostało. Jeżeli coś znajdą to trzeba przeprowadzić analizę skąd to się wzięło – czy np. mała śrubka to nie jest tylko zguba technika i czy nie jest to np. część z któregoś samolotu.

 

Oświetlenie i energia również są ważne

Pluton elektroenergetyczny zajmuje się obsługą oświetlenia nawigacyjnego i całego systemu energetycznego wszystkich urządzeń odpowiadających za zabezpieczenie wykonywania lotów.  Do jego zadań dochodzi eksploatacja linowego urządzenia hamującego BAK 14.

W skład oświetlenia nawigacyjnego wchodzą m.in. światła drogi startowej, drogi kołowania, podejść do lądowania, oznaczające progi i końce drogi startowej, umocnione wybiegi i PAPI (precision approach path indicator).

Pluton odpowiada za czystość tego oświetlenia, ale już za jego sprawność drużyna energetyki lotniska (kontrola odbywa się dwa razy dziennie).  Teraz w 32 BLT codziennie w ten sposób sprawdza się ok. 2000 żarówek.

Inne zadanie do realizacji to sprawdzanie awaryjnych źródeł zasilania znajdujących  się centralnej stacji transformatorowej.

Natomiast system awaryjnego hamowania BAK 14 ma ma linę ukrytą w podgrzewanej rynnie na drodze startowej i podnoszoną automatycznie na podstawie decyzji kontrolera. Wcześniej, przed modernizacją używano BAK 12, gdzie trzeba było ręcznie rozwijać ciężka stalową linę. Żołnierze mają więc choć trochę łatwiej.

 

Taniec przy samolocie

Obsługi maszyn wykonuje się przed lotem, między lotami i po ich zakończeniu. Przed lotem eskadra obsługi przygotowuje samoloty do lotów oraz wykonuje drobne naprawy. Jedną maszyną zajmuje się jeden technik, który wszystkie sprawdzenia przeprowadza zgodnie z dokumentacją techniczną producenta samolotu. Kontrola postępuje od przedniej goleni, przez ciśnienie w butli awaryjnej, instalacje hydrauliczne, koła, zbiorniki aż po sprawdzenie wszelkich nowych uszkodzeń na powłoce jak np. rysy, zadrapania itp. Jest to praca w tak zwanej pętli zadaniowej – każde zadanie kontrolne zaczyna się i kończy w tym samym miejscu. Co istotne każdy technik gdy wie, że przed jego obsługą wykonywali pracę na samolocie inni żołnierze obsługi to musi ten obszar sprawdzić z jeszcze większą dokładnością oraz musi sprawdzić „pracę” jego kolegi z poprzedniej zmiany (po zakończonych lotach). 

Sprawdzenie samego silnika to jedna z najważniejszych czynności. W przypadku F-16 wchodzi się po prostu do środka i sprawdza stan wewnętrzny. Nie można przy tym mieć niczego w kieszeniach, na palcach (np. obrączki) czy na szyi. Przed uruchomieniem silnika sprawdza się również teren przed hangarem (czy nie ma tam kamyków lub innych porzuconych drobnych przedmiotów, które mogą być zassane do silnika). Do innych zadań technika należy również wymiana kół czy założenie nowego spadochronu hamującego.

Członkowie eskadry obsługi interweniują tylko wówczas, gdy  podczas poprzedniego lotu wystąpiła jakaś usterka lub gdy technik zauważył, że coś jest uszkodzone. Do ich codziennych zadań należy natomiast ładowanie kluczy kryptograficznych do systemów awionicznych. Oni też odpowiadają za pewne modernizacje samolotów jak np. instalowanie oprogramowania do użycia na F-16 nowo pozyskanych pocisków JASSM. Z kolei cała awionika (radiolokator, komputer misji, radiostacje, system komunikacji i zobrazowania, systemy WRE) diagnozuje się w zasadzie sama i pilot dostaje informacje na bieżąco o jej aktualnym stanie.

Żołnierze z eskadry technicznej wykonują po ustalonym czasie eksploatacji lub wylatanej liczbie godzin pełniejsze przeglądy samolotów a środkami bojowymi i zapasowymi zajmują się żołnierze z eskadry zabezpieczenia. I na koniec specjaliści z eskadry naziemnej odpowiadają za dostarczenie azotu, zasilanie i chłodzenie.

Ale zadania tych  wszystkich pododdziałów nadzoruje eskadra wsparcia. Do jej obowiązków należy prowadzenie statystyk, zliczanie nalotu, analiza występujących niesprawności czy opracowywanie harmonogramów przeprowadzania różnego rodzaju napraw i obsług.

Po zakończonych lotach do zadań przystępują ponownie technicy. Ich praca polega na odtworzeniu zdolności maszyn do realizacji kolejnych misji. Co wchodzi w zakres ich działalności? Takie czynności jak m.in. wyjęcie rejestratora parametrów lotu i odczyt zapisanych w nich danych (przekroczenia limitów pracy silnika i poszczególnych instalacji), sprawdzenie stanu płatowca i jego podwozia, przegląd silnika, weryfikacja kokpitu, napełnienie zbiorników paliwa (by ograniczyć możliwość wytrącenia się wody w zbiornikach) i nabijanie butli z tlenem czy i innych przewidzianych w wykonywaniu kolejnych zadań instalacji.

Ponadto do nich należy czyszczenie owiewki i pokrycie jej pokrowcem, założenie blokady ruchu śmigieł i sterów czy zabezpieczenie całego samolotu przed opuszczeniem miejsca postoju. A to wszystko jak w tańcu z wyznaczoną kolejnością i czasem pracy na poszczególnych etapach. Ich działania nadzorują przełożeni a tak naprawdę oceniają piloci w każdym kolejnym locie. Prosta obsługa polowa to nawet ponad 2 godziny pracy.

 

Opieka od startu po lądowanie

Ground controler zajmuje się tym co dzieje się na ziemi a więc wydaje zgodę na kołowanie czy określa drogi przemieszczania. Odpowiada również za poruszanie się pojazdów na płycie całego lotniska.

Z kolei Tower (kontroler wieżowy) przejmuje samolot od chwili startu. Kontaktuje się z Approach (kontrolerami zbliżania), którego zadaniem jest obserwacja na radiolokatorach obrazu przestrzeni powietrznej woków bazy i jej pobliżu. Ich misją jest wyznaczenie kierunku startu maszyny i zakresu wysokości wznoszenia.

Praca kontrolerów na wieży nie jest łatwa. Wymaga dużego skupienia i szybkiego podejmowania rożnych decyzji. W zapewnieniu płynności ruchu lotniczego i realizacji planowanych działań pomagają im np. paski postępu lotu. To na nich zapisywane są informacje dotyczące samego lotu maszyn startujących czy lądujących w bazie. Chodzi tu o takie dane jak planowana godzina przylotu/startu, wysokość, nazwy wywoławcze, godzina startu i lądowania.

Czasami sytuacja w bazie, podczas startów i w powietrzu jest bardzo „nerwowa” a kontrolerzy muszą nad nią panować by zapewnić bezpieczeństwo dla załóg statków powietrznych.

 

Podsumowanie

Lotnictwo to nie tylko nowoczesne i zaawansowane technicznie samoloty bojowe i wsparcia. Piloci i ich umiejętności również nie wystarczą by efektywnie wykonywać wszystkie stawiane przed nimi zadania.

Pozostający w cieniu „władców przestworzy” żołnierze tacy jak technicy pokładowi, kontrolerzy lotów, nawigatorzy, radiooperatorzy, strażacy czy meteorolodzy są nie mniej istotni. Często się o nich zapomina, ale dla samych pilotów są oni gwarancją, że maszyny które będą pilotowali są sprawne i ktoś czuwa by bezpiecznie rozpoczęli i zakończyli każdą misję.

Siły Powietrzne to setki ludzi, obowiązki i odpowiedzialność. By wszystko sprawnie funkcjonowało i można było efektywnie wykonywać stawiane zadania potrzebne są olbrzymie nakłady finansowe, ciągłe szkolenie, przygotowanie właściwej taktyki i oceny oraz ciągłe podnoszenie samych  możliwości. Służba pilotów jest ciężka a towarzyszyć im przy tym musi mnóstwo wspierających ich ludzi.  Dobrze, że dla nich wszystkich lotnictwo i realizacja wymaganych od nich zadań to nie tylko trudy, ale również wyzwania i pasje. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Reklama
Agu
piątek, 31 stycznia 2020, 10:11

Dal mnie artykuł super zawsze wiem coś więcej, a od pewnego czasu mnie to interesuje . Chciałam pozdrowić najseksowniejszego pilota z Krzesin. Krzyś :*:*:*

Navigator
środa, 29 stycznia 2020, 16:25

Grupa 46 inżynierów lotnictwa informatyki mechaniki potrzebna na szkolenia F35 To ilu mamy absolwentów?

Benon2010
wtorek, 28 stycznia 2020, 23:15

Wreszcie ktoś to zauważa. Jako oficer - emeryt mam ogromny szacunek dla kolegów pilotów, ale pamiętam czasy (nawet niezbyt odległe), gdy wszelkie honory należały się tylko im. Były przypadki, gdy stawało się to na tyle nagminne, że środowisko jednostki źle to trawiło. Mówiąc krótko - szkodziło to samym pilotom. Pamiętam dzień rozwiązywania jednej z jednostek lotniczych, gdy na bardzo uroczystej zbiórce we wszystkich przemówieniach nie było jednego, dosłownie jednego, słowa o kimkolwiek służącym w ciągu ponad trzydziestu lat w tej jednostce poza pilotami. Ileż to było zachwytów i podziękowań jednej grupie! Jednostki nie ma, ale niesmak pozostał. Brawo Panie Redaktorze! Pułk, eskadra to rodzina, to zespół i o tym powinni pamiętać oficjele.

Logistyk ( już były )
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 11:42

Artykuł trochę zawężony w treści . Całkowicie pominięto m.in. radiotechnikę dającą obraz,łączność zapewniającą dostęp do informacji i "materiałówkę" bez ,której nic nie zadziała (paliwo, wyżywienie,mundury etc,etc) . Oczywiście z całą atencją traktuje służby w artykule wymienione i w żaden sposób nie chcę umniejszyć ich roli ,a wręcz z podziwem traktuję personel techniki lotniczej .

Michal
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 08:32

No niestety wywody o konieczności koszenia trawy na 10 cm sa kompletnie nietrafione. Im wyższa trawa tym mniej ptaków, które zagrażają samolotom.

krzysiek
wtorek, 28 stycznia 2020, 11:34

W trawie powyżej 10 cm ptaki zakładają gniazda więc poza ptakami pojawiają zwierzęta które na nie polują

WARSZAWIAK
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 01:39

PL BOMBOWCE 2 WOJNA SW BYLY NAJNOWOCZESNIESZE TYLKO ZE NIE WYSTARTOWALY I ZOSTALY ZBOMBARDOWANE PRZEZ NAZISTOWSKIE LOTNICTWO CIEKAWE CZY JAK BY POTENCJALNIE WROG ZAATOKOWAL PL PRZY ZLYCH BAAARDZO ZLYCH WARONKACH TO F-16 I F-35 PODZIELILY BY LOS PL BOMBOWCOW CHYBA LOS JAK SIE NIE MYLE TO NIE LEPJEJ JAK BY BYLY WYBRANE MYSLIWCE PIONOWEGO STARTU PRZECIEZ IDEALNYCH WARONKOW ATMOSFERYCZNYCH NIE MA PODCZAS WOJNY

Gnom
wtorek, 28 stycznia 2020, 13:31

Miły kolego, "PL bombowce" jak piszesz, w 1939, podobnie jak większość lotnictwa polskiego były na lotniskach polowych i przetrwały ataki pierwszych dni, a najnowocześniejsze PZL-37 weszły do walki dopiero 4 dnia. Pomyliłeś z lotnictwem byłego i obecnego wielkiego brata, które Niemcy i Japończycy zniszczyli w bazach (no może poza tymi na kontynencie amerykańskich i w głębi ZSRR - bo nie mogli tam dolecieć). A o start F-16 i F-35 w trudnych warunkach się nie martw dadzą sobie radę, zawsze większym problemem jest lądowanie. A co do pionowzolotów, to własnie one są w fazie startu sa cholernie podatne na warunki, a szczególnie wiatr.

John Rolf
wtorek, 28 stycznia 2020, 00:30

A co to jest "nazistowskie lotnictwo"??? Opisując sytuację z II wojny światowej operujemy już ideologiami, które sobie wybrali obywatele krajów uczestniczących? Znaczy były lotnictwa komunistyczne, konserwatywne, demokratyczno-republikańskie i to one atakowały i broniły się? Niezłe, niezłe: nazistowski Junkers Stuka, nazistowski czołg Panther, nazistowski feldmarszałek Rommel. A! I owczarek jest też nazistowski. A każdy świadomy Polak w 1939 roku mówił, że napadli nas naziści. Stary! Uważaj na rycie bani.

Wrocławiak oddaj cegły
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 11:46

Warszawiak...chyba słoik...a eskadry Łosiów lecące w stronę Piotrkowa gościu?

Komand
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 00:43

A UL. Bez ubezpieczenia lotów nic by z tego w dzisiejszych czasach nie było. Tu tez pracują ludzie. Każda baza ma UL

Komand
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 00:41

Fajny artykuł. Tylko, że nic nie ma o UL. Ubezpieczenie lotów istnieje w każdej bazie i bez tego żadne loty by się nie odbyły. Nie rozumie tego pominięcia.

arkadiusz9021
niedziela, 26 stycznia 2020, 18:37

Ale tu szpecjalistów ( nie mylić z specjalistami ) i doradców marzycieli ? Może któryś zacznie doradzać Inspektoratowi Uzbrojenia ?

arkadiusz9021
niedziela, 26 stycznia 2020, 18:34

Aleś odkrył nowinę geniuszu !

asdf
niedziela, 26 stycznia 2020, 18:24

Na yt byl dostepny reportaz szwedzkiej tv, Gripena serwisuje jeden wykwalifikowany technik i 4 poborowych do pomocy, tak sie koncza wybory polityczne nie merytoryczne. F35 tez nie bylo zadnej powaznej rozmowy minister MON pewnego dnia powiedzial ze kupujemy bo tak i juz. Placimy ogromne zaliczki a sprzet zobaczymy moze za 5 lat dlaczego nie dopiero przy dostawie?

dim
niedziela, 26 stycznia 2020, 19:16

Serwisowanie pomyliło Ci się z samym uzupełnieniem paliwa i amunicji.

asdf
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 10:51

SERWISOWANIE w bazie lotniczej, robil to jeden wykwalifikowany technik (w dodatku kobieta) majac do pomocy 4 poborowych.

kamyk
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 07:22

Kolego, jest taki egzemplarz Nowej Techniki Wojskowej bodajże z 1995-6 roku. Jest tam porówna nie kosztów, czasów i potrzebnej obsługi do odtworzenia pelnej gotowości bojowej łącznie ze zmianą profilu bojowego misji F-16 oraz Jas 39 Grippen. W przypadku Gippen'a było to bodajże 20 minut i mogło być to realizowane na DOL-u. W przypadku F-16 było to drugie tyle i realizacja na lotnisku. Do obsługi Jadą bylo potrzebnych dwóch techników i 4 przeszkolonych żołnierzy. Pozdrawiam.

dim
wtorek, 28 stycznia 2020, 18:34

Jeszcze raz: Pomyliłeś serwisowanie z uzupełnianiem paliwa i amunicji. Choć może u Was to też nazywane jest serwisem. W cywilu wyśmianoby.

Davien
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 17:23

Kamyk, po pierwsze F-16 moze spokojnie działac z DOL-i podobnie jak Gripen, po drugie bez specjalistycznego sprzętu tez nic nie odnowisz w 20min w Gripenie czy to na DOL-u czy w bazie lotniczej a po tzrecie F-16 zabiera trochę wiecej uzbrojenia od Gripena tak jakies 2x z hakiem wiec co się dziwisz ze trwqało to nie 20 a 40min wg ciebie.

Gnom
poniedziałek, 27 stycznia 2020, 21:00

Zapoznaj się ze szwedzką filozofią baz i zaopatrywania Gripena. Jest on znacząco różna od F-16. W rozproszonych bazach F-16 nie ma czego szukać, bo czas jego autonomii działania bez całego korowodu sprzętu jest mały, a moduły do wymiany "ogromne" w stosunku do Gripena, o wymaganej jakości pasa nie wspominając. Ale co ja tam znam i widziałem w porównaniu z tobą, o oświecony D...u.

Davien
czwartek, 30 stycznia 2020, 19:12

Panie Gnom jak masz zerowa wiedze na temat to moze juz nie rób z siebie wiekszego błazenka niz jestes.

Gnom
czwartek, 30 stycznia 2020, 20:47

A w którym miejscu o wielki bufonie? Twojemu zeru nie da się bowiem dorównać, nawet ziobro nie dogoni. W ilości niezbędnego paliwa, jakości pasa, interwału pomiędzy obsługami wstępnymi (ty i tak nie wiesz o czym mowa). Słucham o zapieniony.

John Rolf
wtorek, 28 stycznia 2020, 00:38

Davien zamilkł, gdyż w tych aspektach (jakże dla RP istotnych) wyższość Gripena nad F16 jest oczywista. Ale przecież my nie kupujemy sprzętu latającego wg kryteriów walorów użytkowych. My tym realizujemy hehe POLITYKĘ MIĘDZYNARODOWĄ i obronną. Obstawiamy taki zakład, że zaoceaniczne jest lepsze.

Davien
środa, 29 stycznia 2020, 21:21

Ale rozumiesz ze wypisujesz zwykłe bzdury, których nawet sensu komentować nie ma:)

ACH
niedziela, 26 stycznia 2020, 15:00

Mała poprawka kontroler może pracować na stanowisku nawet do 8h(zależy to od długości dyżuru) i dopiero musi się udać na przerwe

mmm
niedziela, 26 stycznia 2020, 14:13

Artykuł jest .....pobieżny w rzeczywistości na obsłudze pracuje znacznie więcej ludzi których tu nawet nie wymieniono z nazwy od kucharzy i cystern paliwowych (całego mps-u) po kilkudziesięciu kierowców z różnymi pojazdami. i tak naprawdę czy baza ma dwa sprawne samoloty czy 20 to i tak wszyscy ci ludzie są zaangażowani w ten sam sposób

Powidz kto ty jesteś
niedziela, 26 stycznia 2020, 13:53

A tutaj spokój odkąd amerykański personel lotniczy prowadzi bazę Skończyły się jakoś ciągle narzekania i niedoróbki a,to woda kanalizacja zarowki i tra tatata

Xyz
niedziela, 26 stycznia 2020, 12:00

Witam.Ciekawy artykuł lecz autor zapniał dodać że personel SIL za swoją pracę otrzymuje dodatek w wysokości od 150-600 zł (150 do 10lat, 300 do 20 lat i 450 po 20 latach) na SU-22,MiG-29, i innych starszych typach samolotów (na F-16 analogicznie o 150 zł więcej) i jak zachęcić młodych ludzi do pracy w SIL ?

dim
niedziela, 26 stycznia 2020, 06:12

Ostatnie info z MON GR: zmodernizują 54 sztuki F-16 Block 52+ i 38 szt. Block 50. Block 30 są na sprzedaż. Mirage M2000-5: ... upgrade included the replace of the total electronic equipment and the weapons ... some of the most qualified aircraft. Zakupu 24 sztuk F-35, warunkowany będzie przeniesieniem do Grecji części produkcji, tej z Turcji. Prace lotnicze realizują zakłady EAB (Hellenic Aerospace Industry S.A.). Ale prócz nich, jeszcze ze 6-7 mld Euro kosztować będzie program fregat i korwet. Szybko przeliczam ile byłoby to, w proporcji do liczby Polaków, w Poslce ? 23 do 27 mld Euro (za fregaty + korwety). Wolna Ojczyzna kosztuje.

dim
niedziela, 26 stycznia 2020, 13:13

dopisuję: Czyli po modernizacji i sprzedaniu starszych sztuk, będą mieć łącznie 122 F-16 i chyba 38 Mirage. I dopiero do tego uważają za celowe dodanie 24 F-35. Ale dawniej też spotykałem się tu z ocenami, że optymalnie to byłoby jeden F-35 na każdą piątkę współpracujących z nim F-16. Po czym następowała argumentacja, dlaczego, zdaniem piszących, nie ma sensu kupować zbyt dużej liczby F-35... za to koniecznie należy zmodernizować F-16, ile się da finansowo. Przy tym aktualnie posiadaną ilość F-16 ocenia się w Grecji, jako irracjonalnie wiele.

df
sobota, 25 stycznia 2020, 21:19

Dobry artykuł który pokazuje że zakup F35 to ułamek kosztów ich utrzymania. Co do samych F35 to są one potrzebne ale nie jako priorytet. Polska potrzebuje artylerii rakietowej do wyłączenia bańki antydostępowej a nie F35. Obwód Kaliningradzki miał głębię strategiczną 50 lat temu dziś przy odpowiedniej saturacji ostrzału można wyłączyć Woroneża, systemy antydostępowe i radary nie ruszając się z miejsca. Darujmy sobie opowieści o HAARM i lataniu F35 jak to robią Izraelczycy nad Syrią. Polski HOMAR z polską kierowaną amunicją rakietową to absolutny priorytet. F35 może współdziałać ze zmodernizowaną wersją F16 i nie tyle by wyłączać AD2D co osłaniać krytyczną infrastrukturę przed atakiem z powietrza, pewnić funkcję mini AWACS bądź zwalczać AWACSy przeciwnika, wykrywać pociski samosterujące, prowadzić osłonę WRE lub wspierać namierzanie stanowisk artyleryjskich i dokańczać to co rozpoczęła artyleria.

Sistan
sobota, 25 stycznia 2020, 21:13

Nic nie napisaliście o pracy Dyżurnego Meteorologa Lotniska. Bez kompetentnego DML-a praca wszystkich tych wymienionych powyżej specjalistów, włącznie z lotnikami, nie ma szansy na bezpieczne wykonywanie zadań.

Gracz
sobota, 25 stycznia 2020, 18:38

Świetny tekst, mam nadzieję na więcej takich na D24

Tjs
sobota, 25 stycznia 2020, 18:35

Pierwszy artykuł opisujący pracę ludzi, których nie widać na codzień. Super. Małe sprostowanie najpierw jadą oczyszczsarki lotniskowe następnie wirnikowe zgarniacze śniegu. Pozdrawiam

Tomek pl
sobota, 25 stycznia 2020, 17:35

A zara na bruk pójdą ludzie z 3 baz całe skrzydło ktoś powinien za to stanąć przed sądem. Powinno się jak najszybciej pozyskać używane f16. Parę lat temu przy przeglądzie strategicznym była mowa że powinniśmy dysponować 160-180 myśliwców jako minimum. A na chwile obecną mamy 46 f16

Navigator
sobota, 25 stycznia 2020, 12:38

To moze autor powie ilu mamy technikow na skrzydło, jaka jest ich roczna atrycja,jaki jest pakiet szkoleń ŻENADA

y
sobota, 25 stycznia 2020, 19:23

Co jest tą żenadą?

12345
sobota, 25 stycznia 2020, 12:15

Tak, ale bez starych używanych F-16 to polskie lotnictwo istnieje tylko w połowie, bo reszta z około 94 samolotów jest niesprawna.

andy
sobota, 25 stycznia 2020, 18:06

Serio? Z tego co wiem, to zanim uziemiono samoloty MiG-29 to procent sprawnych maszyn był wyższy niż w przypadku F-16 i możliwe, że taki stan za niedługo znowu zostanie osiągnięty, więc ktoś tu chyba opowiada głupoty...

asd
sobota, 25 stycznia 2020, 11:54

Ciekawy artykuł. Natomiast brak mi w nim informacji o zabezpieczeniu bazy przed atakiem lądowym, jak również o obronie plot. lotnisk. Mniemam, że to również nierozłączny element bazy.

Gnom
sobota, 25 stycznia 2020, 22:17

Rozumiem, ze to początek uświadamiania różnym D i tym podobnym pieniaczom czym jest lotnictwo wojskowe i jakie ma zadania. Pewnie to z wnioski z obserwacji jakości dyskusji i na forum i z decydentami. Nareszcie. Jak sądzę autorzy w niedługim czasie uzupełnią braki o których piszesz seria artykułów.

andy
sobota, 25 stycznia 2020, 18:04

No i nikt o zdrowych zmysłach nie powie Ci jak wtedy będzie wyglądała obrona lotniska...

andy
sobota, 25 stycznia 2020, 18:03

Nie. To element stosowany tylko w czasie wojny.

dim
niedziela, 26 stycznia 2020, 22:09

@andy. Zaskakujący, zmasowany pierwszy atak nigdy nie był łatwiejszy, niż jest dziś.

Tweets Defence24