Litwa przywraca pobór na stałe

21 czerwca 2016, 14:39
Litwa wojsko
Fot. 7th Army Joint Multinational Training Command/Flickr, CC BY 2.0
Reklama
Defence24
Defence24

Litwa przywraca na stałe pobór do wojska. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite podpisała stosowną ustawę.  

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite podpisała ustawę, która ustawania stały pobór do wojska oraz utworzenie tzw. modelu mieszanego armii. Siły zbrojne składać się będą więc z profesjonalnych żołnierzy, jak i tych poborowych. Zgodnie z rządowymi danymi, obowiązkową rekrutację do wojska popiera 68 proc. społeczeństwa, natomiast 75 proc. zgadza się, by do służby wojskowej została wezwana jej bliska osoba. 

Wprowadzone przez podpisany dzisiaj dokument zmiany wejdą w życie 1 września. Pobór do wojska obowiązywał na Litwie do 2008 roku. Następnie zastąpiła go armia zawodowa, chociaż w zeszłym roku przywrócono go tymczasowo na okres 5 lat (powodem była agresja Rosji wobec Ukrainy i prowokacje Moskwy). Nowy dokument ustanawia bezterminowy powrót zasadniczej służby wojskowej.  

Koszt bezpieczeństwa

Litwa, Łotwa i Estonia zwiększają wydatki obronne w następstwie kryzysu na Ukrainie. Udział wydatków obronnych w PKB Wilna to w tym roku ponad 1,4 proc., natomiast jeszcze w 2013 roku plasował on się na poziomie mniejszym niż 1 proc. Do 2018 roku ma zostać osiągnięty poziom 2 proc. PKB, a w przyszłym roku według doniesień agencyjnych ma przekroczyć 1,7 proc.

Ponadto, Litwa utworzyła siły szybkiego reagowania, liczące 2500 żołnierzy. Ich wydzielone elementy mają być gotowe do działań po 2 godzinach od wydania rozkazu. Zwiększy się też liczebność armii. Rozpoczęto także formowanie drugiej brygady ogólnowojskowej.

Litwa rozpoczęła również szeregu projektów modernizacyjnych, w tym zakup polskich zestawów przeciwlotniczych Grom, niemieckich transporterów opancerzonych Boxer i haubic samobieżnych PzH 2000 z nadwyżek Bundeswehry, a także dodatkowych przeciwpancernych pocisków Javelin. Litwini zdecydowali też o otwarciu negocjacji w sprawie zakupu zestawów przeciwlotniczych NASAMS

Wszystkie podjęte przez Litwę działania wpłyną na znaczny wzrost jej zdolności obronnych, zważywszy że w pewnych obszarach budowane są całkowicie nowe możliwości (artyleria 155 mm, czy zestawy przeciwlotnicze krótkiego/średniego zasięgu).

Z drugiej strony, proces realizacji środków wzmocnienia będzie czasochłonny, a same możliwości nadal pozostaną ograniczone w stosunku do pełnoskalowego zagrożenia, z uwagi na potencjał gospodarczy i ludnościowy kraju. Dlatego Litwa wymaga wzmocnienia przez siły NATO. Rozmieszczenie jednej batalionowej grupy bojowej Sojuszu będzie zgodne z wnioskiem, złożonym w ubiegłym roku w NATO m.in. przez Wilno. Dowodzenie ma objąć tam Republika Federalna Niemiec.

Czytaj też: Łotewska armia zestrzeli drony w pobliżu baz

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
dropik
wtorek, 21 czerwca 2016, 15:30

ciekawe czemu nie rozwijają żadnych wojsk pancernych. mogliśmy sprzedać im t72 za grosze , a tak poszły do jordanii czyli do syrii ;)

Kris
wtorek, 21 czerwca 2016, 17:57

Wojska pancerne czy lotnictwo są drogie w utrzymaniu, dlatego Bałtowie ich nie mają. Z resztą oni nie przygotowują armii na wojnę z Rosją, bo położenie geograficzne (w tym wielkość terytorium), nakłady na armię, potencjał ludnościowy, uzależnienie gospodarcze od wroga, znaczna mniejszość rosyjska skazują te kraje na pożarcie. Tutaj bardziej chodzi o wiarygodność wobec NATO na zasadzie "zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy i mamy prawo oczekiwać pomocy". Do niedawno wyglądało to bardzo słabo, bo jaki sygnał wysyła kraj zagrożony inwazją obcych wojsk przeznaczając ok. 1% PKB na obronę? Nie zależy mi na niepodległości, oddaję się do dyspozycji wroga.

dropik
wtorek, 21 czerwca 2016, 15:27

poza AK mają co im dać do "ręki"?

Przemo
wtorek, 21 czerwca 2016, 15:13

1,7 % to się prosi aby w taki kraj wjechać. Gwarantuje że NATO nikogo nie wyśle.

magazynier
wtorek, 21 czerwca 2016, 15:08

Co na to nasi eksperci? To chyba jedyna racjonalna decyzja. Jedno wojsko, pod jednym dowództwem na czas pokoju i wojny z jednolitym wyposażeniem. Mniej okazji do przekrętów i dojenia pieniędzy z budżetu.

Extern
środa, 22 czerwca 2016, 00:01

Ale to już u nas było i się średnio sprawdzało. Teraz mamy inną koncepcję, zawodowcy + ochotnicy. Dajmy się może wygrzać temu pomysłowi, może się sprawdzi. Kiedyś trochę podobny układ nieźle u nas działał. Przypominam że Husaria to byli właśnie ochotnicy którzy za własne pieniądze kupowali sobie wyposażenie.

Marek
wtorek, 21 czerwca 2016, 23:10

Brawo Litwini. Tak trzymać!

dimitris
wtorek, 21 czerwca 2016, 21:10

W Grecji, okresie mojej młodości (lata 70-te) żołnierz poborowy zwykle otrzymywał wybór: - do zielonego garnizonu ? 12-miesięcy - do miasta ? - 18 m-cy - do Aten/Salonik ? - proszę bardzo, ale na 21 miesięcy. - masz małe dzieci ? W takim wypadku nie masz wyboru, musisz służyć w tym mieście lub w pobliżu, gdzie mieszkają twoje dzieci, za to tylko 1 rok. - nie dostawali wyboru specjaliści, np. absolwenci szkół marynarki handlowej i oni od razu mogli liczyć na, jeśli mnie pamięć nie myli, 24 miesiące przy tym na jakiejś wyspie. - w przypadku ewidentnych, barzo poważnych przyczyn, od służby wojskowej można było się wykupić. Finansowo, nie medycznie. Co jednak zdarzało się niezmiernie rzadko - uchylanie się od służby wojskowej było wtedy prawdziwym wstydem dla całej rodziny. Żołnierze rano odbywali zajęcia terenowe, popołudniu, zajęcia teoretyczne, potem zaliczali zajęcia teoretyczne z dnia poprzedniego, po czym choćby i brali z parkingu swe auta i jechali dokąd chcieli, aby tylko na noc wrócili do jednostki. W mundurze wolno było wyjść na przepustkę tylko W NAGRODĘ - najlepsi żołnierze poborowi. Oczywiście panny leciały za tymi mundurowymi :)))) Ci w munudurach byli też natychmiastowo podwożeni na auto-stop, przez wszystkie auta. Ani mowy nie mogło być o uchybieniu godności osobistej poborowego. To się po prostu nie zdarzało, może poza najtwardszymi jednostkami komandosów. Do których przyjmowano oczywiście tylko ochotników. 1/3 żołnierzy zostawała w jednostce na dyżurze. Oraz kto nie zaliczył pozytywnie sprawdzianów wiedzy, nie przepustk nie otrzymywał, miał zostać i uczyć się. - znam to z opowiadań, dla mnie wtedy były to wakacje, po nich powrót do Polski.

Misiek
wtorek, 21 czerwca 2016, 20:13

Wprowadzają model obrony a'la Finlandia. Tani i efektywny. Ruskim nawet do głowy nie przyjdzie zaatakować Finlandii, tam nie ma żartów, tam kaplica i grób. Vide wojna zimowa 1939-40 i wojna kontynuacyjna. 2:0 dla Finlandii i jej systemu obrony. Tam każdy ma w domu karabin wojskowy od dziecka. Każdy 9-cio latek ma swój karabinek cal.22 i biega na nartach. W wieku 15 lat ma sztucer 7,62mm. Po pół roku służby wojskowej ma pozwolonko na własny karabin szturmowy. Finlandia ma ponad 2 mln karabinów wojskowych !!! Bałtowie po prostu naśladują mądrych.

tadek
wtorek, 21 czerwca 2016, 22:46

Tyle, że mamy XXI wiek i bieganie z karabinem po lasach nie jest już kluczem do wygrania wojny - nowoczesne środki rozpoznania jak termowizja czy satelity ograniczają znacznie jego skuteczność. Partyzanci z karabinami mogą utrudnić działania nieprzyjacielowi, ale też ściągnąć na cywili w ramach rekompensaty za poniesione straty np. artylerię rakietową z pociskami termobarycznymi, która spali cały teren razem z partyzantami i wszystkimi innymi, którzy zawczasu nie uciekli i to z odległości takiej, że do końca nie będą wiedzieli kto i skąd do nich strzela.

Hare
wtorek, 21 czerwca 2016, 21:57

Zamiast powtarzać ckliwe historie o fińskich snajperach doczytaj może, gdzie Finlandia kupowała broń jeszcze w latach 90tych oraz jaki wpływ na fińską politykę miał ZSRR ...

Obywatel RP
czwartek, 23 czerwca 2016, 10:28

To jakaś jakaś kpina! Są opracowania, które mówią, że Państwo ze zdrową wolnorynkową gospodarką jest wstanie bez trudu wydawać do 5% swojego PKB na obronność i nie odbije się to na jej ekonomii. Jedno z najbardziej zagrożonych państw na świecie, a na pewno w Sojuszu wydaje 1,3% i za pare lat, jeśli się władza nie zmieni, albo obecna nie zmieni zdania, będą wydawać 2%. To jakaś kpina jest? Jeśli Litwini nie są zainteresowani swoim bezpieczeństwem, to czemu niby inni mają być nim zainteresowani?

Heavy
wtorek, 21 czerwca 2016, 17:06

Litwini przynajmniej zdają sobie sprawę z zagrożenia... Ciekawe ile u nas byłoby ludzi za poborem do wojska... Kluczową kwestią w obronności jest świadomość społeczna oraz patriotyczne poczucie odpowiedzialności.

Marek
wtorek, 21 czerwca 2016, 23:09

Byłby z tym niestety cyrk. I trudno tu winić ludzi, którym od lat, chcąc wychować ich na dobrych "europejczyków" fundowano przy pomocy co niektórych mediów skuteczne pranie mózgów.

Podbipięta
środa, 22 czerwca 2016, 09:29

Ciekawym czy Polaków też będą powoływać? Czy tylko Auksztocinów i Żmudzinów ?

nikt ważny
środa, 22 czerwca 2016, 07:43

Tak żeby nie odpowiadać komuś konkretnemu? W jakim celu ma Rosja prowadzić wojnę z Litwą? Brakuje w Rosji torfu albo drzew? A może brakuje kultu dywizji SS oraz gnębienia Polaków czy Żmudzinów (których nawet nie uznają jako odrębną narodowość). Oczywiście zawsze można uznać że Rosja dba o swoich obywateli których tam jest niecałe 6%. 6% z również niecałych 3 mln ogólnej liczby zamieszkujących. No dajcie spokój. To się Rosji zwyczajnie nie kalkuluje bo zyska żaden a jak ma być strata to łatwiej będzie im wysłać komunikat do Rosjan żeby wracali do Rosji bo na Litwie nie jest bezpiecznie. Najgorsze co można zrobić to nie doceniać przeciwnika a Rosjanie choć mają swoją kulturę to idiotami nie są.

turpin
środa, 22 czerwca 2016, 11:19

A w jakim celu Rosja zajęła Krym (brakowało im to miejsca na parasolki na plażach)? Albo zaczęła wojnę z Ukrainą (kompulsywna chęć przejęcia kolejnego regionu pogrążonego w zapaści ekonomiczno-demograficznej?) Względnie wdała się w serię awantur na Kaukazie (region znany ze stabilności, nieprawdaż?) Lub zestrzeliła samolot pasażerski (ot, żarcik, ku uciesze zachodniej opinii publicznej). I otruła obywatela brytyjskiego trucizną z metką 'Zdjełano w Sowieckim Sojuzie' (działanie marketingowe, no nie?). Zakładanie, że dyktator postępuje racjonalnie, że ma jakiś głęboko przemyślany realizowany z żelazną konsekwencją plan, nie raz prowadziło do katastrofy.

xx
środa, 22 czerwca 2016, 09:07

A skąd wzięła się Panu ta idea, że Rosjanie chcą wyłącznie Litwy ? Ich program-minimum, z którym szczególnie nie kryją się nawet niektóre środowiska parlamentarne, to przecież cała Pribałtika, plus większość Ukrainy i oczywiście z Odessą. Przy okazji, czyli w cenie i tak już wtedy pewnych bardzo ostrych sankcji, Rosjanie chętnie zabraliby też Polsce Suwalszczyznę - proszę dowiedzieć się strategiczne złoża czego ! Powiększając w ten sposób eksklawę Kaliningradzką i jednocześnie nadając jej także ekonomiczną, bardzo mocną rację bytu. A sankcje długo nie potrwają - obie strony pójdą następnie na ustępstwa, wielkie dla interesów USA, mniejsze dla RFN, Francji itp, po czym nastąpi kolejne "odprężenie", jak raz już następowało, mimo uprzednich ogromnych sowieckich agresji.

Tweets Defence24