Lekkie myśliwce na świecie. Cz. 2 - potomkowie samolotów szkolnych [ANALIZA]

27 czerwca 2020, 11:47
ROCAF_F-CK-1B_1607_Taxiing_at_Ching_Chuang_Kang_Air_Force_Base_20161126b
Fot. 玄史生 (domena publiczna)

Niedawno pojawiła się informacja o rozpoczęciu w Rosji programu lekkiego myśliwca „frontowego”, który w dłuższej perspektywie czasu mógłby zastąpić użytkowane w tym kraju myśliwce MiG-29. To zapewne, także reakcja na potrzeby rynków eksportowych. Istnieje bowiem wiele państw, których albo nie stać, albo nie potrzebują najpotężniejszych, dostępnych w tej klasie maszyn. Tymczasem, kończy się na świecie kariera starych lekkich konstrukcji pamiętających czasy zimnej wojny. Swoich dni dożywają, we flotach powietrznych różnych państw, F-5 Tiger II, MiG-21, a także ich chińskie klony, MiG-23 czy maszyny z rodziny Mirage III.

F-CK-1, czyli F-16 na miarę własnych możliwości (ta konstrukcja dotyczy w pierwszej części analizy - podniebni szeregowcy)

Pierwszym lekkim myśliwcem stworzonym od odstaw w najnowszej historii jest F-CK-1 (Fighter-Ching-Kuo-1) wyprodukowany zaprojektowany w dużej mierze własnymi siłami i wyprodukowany przez Republikę Chin (Tajwan). Konstrukcja ta powstawała w latach 80. ubiegłego wieku i jej powstanie było efektem ocieplenia stosunków pomiędzy Chińską Republiką Ludową a Stanami Zjednoczonymi. Te ostatnie niemal do końca lat 70. zaopatrywały Taipei w różnego rodzaju uzbrojenie, jednak w 1979 roku nawiązały relacje dyplomatyczne z ChRL.

Dla poprawy tych stosunków wstrzymano dostawy uzbrojenia do „zbuntowanej prowincji” Chin. Było to dziełem administracji prezydenta Jimmy’ego Cartera, jednak decyzję tą podtrzymał potem nawet Ronald Reagan. Celem była bowiem poprawa stosunków z ChRL, ponieważ głównym celem Waszyngtonu pozostawał chwiejący się w posadach Związek Radziecki.

Efekty tego ochłodzenia stosunków z Tajwanem są widoczne nawet dzisiaj. Np. do dziś trzon sił pancernych tego nowoczesnego quasi państwa stanowią sędziwe czołgi M-48 i M-60 i dopiero teraz bardzo powoli zaczyna wchodzić tam do linii czołgi M1A2 Abrams). Braki zaczęły pojawiać się także w innych dziedzinach i było to przyczyną, dla której wyspa zaczęła rozwijać własne niezależne zdolności projektowe i produkcyjne. 

Nie inaczej miała się sytuacja z lotnictwem. Na przełomie lat 70. i 80. Tajwan akurat poszukiwał następców dla starzejących się myśliwców F-104 Starfighter i w dalszej kolejności produkowanych na miejscu F-5 Tiger II. Zastąpić miały je liczne lekkie myśliwce nowego typu – przygotowywane przez Northropa F-20 Tigershark. Miały to być lekkie myśliwce należące do 4. generacji, znacznie tasze od F-16 i wywodzące się w prostej linii od F-5 Tiger II.

Rezygnacja że sprzedaży broni do „zbuntowanej prowincji” przez administrację Cartera, podtrzymana przez Reagana sprawiła, że Tajwańczycy zdecydowali się na samodzielne stworzenie własnej lekkiej maszyny. Tajwan stworzył dwie platformy bojowe: obarczony mniejszym ryzykiem technicznym samoloty szkolno-bojowe AIDC AT-3 Tzu Chung (stworzony w ramach programu XA-3, wybudowano łącznie 62 sztuki) oraz właśnie lekki myśliwiec F-CK-1 Ching-Kuo. Ta ostatnia maszyna powstała w konfiguracji przypominającej F-5 Tiger II, tj. z w układzie klasycznym i z jedną pionową powierzchnia sterową i dwoma silnikami. To ostatnie wydaje się niepotrzebną komplikacją przy budowie lekkiego myśliwca. Amerykański silnik GE F404 był jednak niedostępny.

image
Fot. O8447/CC BY 3.0

Poradzono sobie w inny sposób. Silnik ITEC F125-70 – powstał specjalnie na zamówienie Tajwanu we współpracy z firmami europejskimi (Piaggio, Garrett, obecnie Honaywell i Volvo) i tajwańskiej Aerospace Industrial Development Corporation  (AIDC) . I powstał jako element stworzony z myślą o ekonomii i jak najlepszym stosunku koszt-efekt. Jego parametry to ciąg 27 kN (42,1 kN przy zastosowaniu dopalacza). Dzisiaj podobne napędy są stosowane M-346 Master i L-159 ALCA.

Strukturę płatowca Tajwańczykom udało się stworzyć przy współpracy z General Dynamics, awionikę z firmami Smith Industries, Lear Astronics, Litton  (obecnie Northrop, firma stworzyła pracujący w paśmie X radar dopplerowski GD-53, lekka wersja radiolokatora ówczesnych F-16 stworzona dla F-20 Tigershark) i Martin-Baker. Dla myśliwca opracowano też krótkiego i średniego zasięgu pociski krajowej produkcji: Sky Sword I i II. Od 2011 produkowane są też do nich pociski manewrujące Wan Chien (200-240 km zasięgu). Samoloty zostały też przystosowane do części precyzyjnego uzbrojenia amerykańskiego – pocisków Sparrow, Sidewinder czy Maverick i różnego typu bomb.

W efekcie powstała niezwykle lekka konstrukcja o maksymalnej masie startowej nieco ponad 9,5 tony, zasięgu 1100 km, pułapie operacyjnym 16,8 km i prędkości maksymalnej Ma 1,8. Zasięg jest więc naprawdę skromny, ale przy założeniu, że miała to być liczna, typowo defensywna konstrukcja możliwości te wydawały się wystarczające. Republika Chin chciała wybudować dla siebie 256 F-CK-1, miała to być więc kolejna maszyna masowa. Produkcja zakończyła się jednak na 131. egzemplarzu, wyprodukowanym w 1999 roku.

W latach 90. Tajwanowi udało się bowiem zakupić potężniejsze myśliwce z Europy (60 Mirage 2000-5Ei/Di) i USA (150 F-16 Block 20 A/B). Środki przekierowano na te potężniejsze maszyny, które w dodatku Tajwan mógł pozyskać znacznie szybciej niż te produkowane własnymi siłami (szczególnie pozyskane z półki F-16).

F-CK-1 nie stały się więc masowym myśliwcem, który miałby zastąpić wszystkie dotychczas eksploatowane typy. Mimo to pozostał liczącym się elementem obrony kraju – jedną z trzech używanych obecnie platform bojowych. Już w 2001 roku ogłoszono plan ich modernizacji do wersji F-CK-1 C/D Hsiang Sheng. Lista zmian objęła największą słabość samolotu a zatem zasięg (zwiększenie zapasu paliwa o 771 kg) i uzbrojenie (wspomniana integracja z pociskami manewrującymi) przy okazji poprawiono też zdolności do walki elektronicznej i awionikę. Maksymalna masa startowa wzrosła do 12 250 kg, w skutek czego trzeba było wzmocnić podwozie.

Zrezygnowano za to z dodania – zapowiadanych wcześniej – własności stealth i stworzenia zdecydowanie nowocześniejszej wersji samolotu. Za to zamiast planowanych 71 maszyn zabiegom poddano wszystkie pozostające w linii (127).  Do 2018 roku przebudowano do nowego wariantu wszystkie posiadane F-CK-1. W drugiej dekadzie XXI wieku rozpoczął się też program stworzenia na podstawie F-CK-1 samolotu szkolnego AIDC T-5 Brave Eagle, który ma powstać w 66 fabrycznie nowych egzemplarzach i którego prototyp właśnie wzbił si w powietrze. Co ciekawa umożliwia to podtrzymanie linii produkcyjnej przez kolejną dekadę, w którym to czasie Tajwan mógłby zapewne wznowić produkcję myśliwców gdyby zaszła taka potrzeba.

Tajwański myśliwiec nigdy nie zdobył klientów eksportowych. Przyczyniły się do tego, względy polityczne i polityka niedrażenienia ChRL prowadzona w wielu krajach. Problemem był jednak także fakt używania w tej maszynie wielu komponentów amerykańskich. Nieoficjalny partner zza Pacyfiku blokował ich sprzedaż, likwidując tym samym konkurencję dla oferowanych przez siebie F-16.

image
Fot. ROKAF/KAI

FA-50 – od samolotu szkolnego to lekkiego myśliwca

Jeżeli można mówić o jakimkolwiek wyjściu F-CK-1 poza Tajwan, to stało się to w formie sprzedaży know-how pozyskanego przy jego konstruowaniu. Tajwańscy konstruktorzy wzięli bowiem udział w pracach projektowych nad samolotem szkolenia zawansowanego T-50 Golden Eagle stworzonym w Republice Korei na początku tysiąclecia w zakładach Korean Aerospace Industries (KAI). Podobnie jak w przypadku konstrukcji tajwańskiej, pomagali w jej tworzeniu także Amerykanie, chociaż tutaj mogli to robić bardziej oficjalnie.

Powstała w efekcie maszyna ma bardzo podobny układ konstrukcyjny do F-CK-1, przy czym największą różnicę stanowi pojedynczy silnik GE F404. Obiecujące wyniki platformy szkolnej sprawiły, że na jej podstawie powstała bardziej zaawansowana maszyna szkolno-bojowa TA-50, a potem jeszcze bardziej wyspecjalizowany lekki myśliwiec FA-50. Maksymalna masa FA-50 to 12,3 tony a zatem tyle co w przypadku FC-K-1 późniejszej wersji C/D. Prędkość Ma 1,5 a pułap 14,6 km to osiągi nieco skromniejsze niż samolotu tajwańskiego. Dużo lepszy jest za to zasięg (1800 km), a maksymalny ładunek uzbrojenia to 3740 kg na siedmiu punktach podwieszeń plus 20 mm działko. Maszyna została zintegrowana z uzbrojeniem amerykańskim i została zintegrowana dodatkowo z pociskami AIM-120 MRAAM i zasobnikami celowniaczymi Sniper.

W porównaniu z poprzednikami FA-50 otrzymały potężniejszy silnik i można w nich  instalować albo europejskie EH200 albo amerykański GE414, w zależności od życzenia klienta. Umożliwiło to zwiększenie ciągu o około 20 proc. w porównaniu z T-50. Maszyna otrzymała wielozakresowy pulsacyjno-dopplerowski radiolokator ELTA EL/M-2032, wywodzący się jeszcze z izraelskiego projektu myśliwca Lavi. W przyszłości rozważa się instalację potężniejszych radiolokatorów – maszyna ma na to miejsce wewnętrz kadłuba i zapewnia odpowiednie zaopatrzenie w energię. 

Pierwszym klientem na FA-50 była sama Republika Korei, która pierwsze zamówienie na samoloty, powstałe poprzez przebudowę T-50 złożyła w roku 2008. Chodziło wówczas o cztery maszyny. Pierwsza z nich została oblatana w roku 2001. Próby wypadły zadowalająco i w 2012 r złożono zamówienia na kolejne 20 FA-50, które udało się zrealizować w zaledwie dwa lata. W 2013 roku zwiększono całkowite zamówienie do 60 samolotów za równowartość około miliarda USD.

image
Fot. ROKAF

Więcej FA-50 jak na razie nie zamówił. Trudno więc tutaj mówić o próbie stworzenia myśliwca masowego. To raczej maszyna uzupełniająca liczny stan południowokoreańskiego lotnictwa bojowego, które nie wycofało z powodu wdrożenia FA-50 nawet myśliwców F-5E/F Tiger II (nadal ponad 190 w służbie!), a oprócz tego ma 160 KF-16 (F-16D/D), 59 F-15K i 71 F-4 Phantom II. Licznym następcą starszych samolotów będzie dopiero myśliwiec będący efektem prowadzonego intensywnie programu KF-X. Choć prowadzony z uwzględnieniem wskaźnika efektywności kosztowej nie będzie to jednak z pewnością myśliwiec lekki.

W styczniu 2019 r. KAI otrzymało zamówienie na modernizację FA-50 do wariantu Block 20, zdolnego do wykorzystywania zasobników celowniczych Sniper i pocisków powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM. W ten sposób samolot szkolny w ciągu dwóch dekad przeszedł metamorfozę do lekkiego myśliwca.

Zamówienie, choć nieszczególnie duże, wraz z zamówieniem licznych podobnych konstrukcyjnie T-50 i TA-50 sprawiło, że dzięki ekonomii skali FA-50 stał się atrakcyjnym wyrobem eksportowym. Jak dotychczas wybierają go państwa, które nie dysponują większymi środkami finansowymi. Irak zamówił 24 egzemplarze pod mylącym oznaczeniem T-50IQ i dzięki temu mógł odciążyć flotę swoich F-16. 12 sztuk zakpiły nie posiadające wcześniej w ogóle myśliwców ubogie Filipiny i rozważają dokupienie drugiej takiej partii.

Do FA-50 przymierzała się Chorwacja (szukająca zastępstwa za MiG-21), która jednak uznała te konstrukcję za posiadającą zbyt małe możliwości (a zatem nie gwarantującą przewagi nad zmodernizowanymi serbskimi MiG-29), zastanawia się nad nimi Malezja (posiadacz opierająca się przede wszystkim na flocie Su-30), Wietnam (posiadacz myśliwców z rodziny Su-27/30 i niewielkiej już liczby Su-22) i Argentyna (głównie przestarzała flota z rodziny Mirage III).

image
Fot. Anna Zvereva/CC BY-SA 2.0

M-346FA – poddźwiękowy myśliwiec 

W ostatnich latach światło dzienne ujrzał dość oryginalny lekki samolot bojowy w postaci uzbrojonnego M-346 Master. Wersja M-346FA (Fighter Attack) była przygotowywana od roku 2016 i posiada wiele cech lekkiego myśliwca, ale w przeciwieństwie do pozostałych przedstawicieli gatunku je osiąga prędkości naddźwiękowych. Pradzieje Mastera sięgają lat 90. Iiwspólnej pracy włsoskiej firmy  Aermacchi (obecnie część Leonardo) z Jakowlewem.

Po ustaniu tej współpracy na przełomie wieków, Rosjanom wyszedł ostatecznie samolot szkolno-bojowy Jak-130, a Włochom samolot szkolny, na którego podstawie zaczęto projektować maszynę typowo bojową. Pomysł stworzenia takiego poddźwiękowego lekkiego myśliwca o prędkości maksymalnej 1059 km/h  wziął się z tego, że godzina lotu M-346 jest znacznie tańsza niż w przypadku samolotu naddźwiękowego. Jak informuje Leonardo,  w zależności od omawianego myśliwca godzina lotu Mastera jest od 5 do 9 razy mniej kosztowna. Tańsza też nawet niż w przypadku innych lekkich myśliwców opisywanych w tym artykule.

Tymczasem wiele państw, od niewielkich i dysponujących ograniczonymi środkami (Austria) po mocarstwa atomowe (Francja) wyraziły zainteresowanie konstrukcją, która umożliwiłaby np. niedrogie prowadzenie dozoru przestrzeni powietrznej, bez potrzeby zużywania w tym celu drogich myśliwców generacji 4+.

Leonardo poszedł dalej i stworzył nową wersję samolotu nie tylko do prostych zadań dozoru przestrzeni powietrznej, ale wielozadaniową, wyspecjalizowaną do prowadzenia różnego typu działań bojowych. Mimo niższej prędkości maszyna cechuje się już manewrowością charakterystyczną dla samolotu myśliwskiego, przez co jeszcze jako samolot szkolny była już wcześniej wykorzystywana w trakcie ćwiczeń w roli „agresora”.

Począwszy od rozpoczęcia prac nad wariantem Fighter Attack z platformą zintegrowany został cały szereg różnego uzbrojenia – od prostych bomb i zasobników z pociskami niekierowanymi po uzbrojenie precyzyjne. Podobnie łatwo można go integrować z różnymi typami zasobników rozpoznawczych i celowniczych. W czasie prezentacji na salonie lotniczym Le Bourget w 2019 prezentowano go wraz z pociskami powietrze-powietrze krótkiego zasięgu Diehl Defence Iris-T i AIM-9L/X Sidewinder czy naprowadzanymi radarowo Rafael Advanced Systems I-Derby.

Był tam też przeciwokrętowy pocisk średniego zasięgu MBDA Marte-ER i pociski naprowadzane powietrze-ziemia MBDA Brimstone oraz cały wybór bomb naprowadzanych laserowo i/lub na wskazania GPS. Poza popularną Mk.82, były to: turecka bomba Rocketsan Teber 81, Elbit Systems Lizard i produkowany przez Boeinga JDAM. Jednym słowem zaletą M-346FA jest kompatybilność z niemal każdym uzbrojeniem podwieszanym: europejskim, amerykańskim, tureckim i izraelskim, a zapewne na żądanie klienta także innym. M-346FA jest też zintegrowany z szerokim wachlarzem zasobników rozpoznawczo-celowniczych, dodatkowo podnoszących możliwości i umożliwiającym zwalczanie celów poza zasięgiem widzenia. Użycie precyzyjnego uzbrojenia umożliwia zastosowanie wielozakresowego radiolokatora Grifo-346 pracującego w paśmie X pomniejszonej wersji radaru Grifo-S stworzonego przez Leonardo.

Uzbrojenie i zasobniki mogą być przenoszone na siedmiu węzłach uzbrojenia. Jego masa może osiągać do dwóch ton, a maksymalna masa startowa samolotu to 9,7 tony, co stawia go wśród najlżejszych z lekkich platform bojowych. Mimo to zasięg M-346FA przy wykorzystaniu wyłącznie zbiorników wewnętrznych to niemal 2000 km, co wraz z dostępnym udźwigiem, rodzajami zintegrowanego uzbrojenia i sensorami pozwala na zaliczenie go to lekkich myśliwców.

image
Fot. Leonardo

Jak dotychczas bojowy wariant Mastera spotkał się ze sporym zainteresowaniem. Tak przynajmniej twierdzi producent, ale fakty wydają się za tym przemawiać. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy M-346FA znalazł przynajmniej dwóch odbiorców zagranicznych. Tajemnicą poliszynela jest, że chodzi o Azerbejdżan i Turkmenistan, a zatem państwa o ograniczonych możliwościach finansowych. Ten pierwszy miałby podobno zamówić 12 maszyn w tym część w wariancie bojowym. O tym drugim państwie mówi się, ze zakupiło cztery maszyny bojowe i dwie szkolne.

Cel tych zakupów to sukcesywna wymiana obecnie używanych platform na nową (być może w stosunku 1:1, albo nawet większej liczby niż dotychczasowych cięższych myśliwców) albo pozyskanie eskadry, która w ekonomiczny sposób pozwalałaby wspierać własne wojska w konfliktach asymetrycznych. Sukces wkrótce po zakończeniu prac nad wariantem FA na tych rynkach, do tej pory zdominowanych przez konstrukcji posowieckie jest trudny do przecenienia.

Szczególnie, że obydwa zakupy są komentowane jako wstępne, i niewykluczone, że państwa centralnej Azji będą dokupywać te niedrogie i nieuzależniające od konkretnego producenta amunicji rozwiązanie - choć w przypadku Azerbejdżanu i Turmenistanu za atut na pewno poczytywano możliwość używania broni tureckiej produkcji. Czas i kontrakty eksportowe pokażą czy tani w eksploatacji samolot poddźwiękowy, wyposażony w nowoczesne sensory i precyzyjne uzbrojenie dalekiego zasięgu to przyszłość lekkich samolotów bojowych na świecie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 174
Reklama
Orm Bywaly
piątek, 3 lipca 2020, 19:22

Zacznijcie pisac wkoncu prawde---Tajwan nie jest zbuntowana prowincja Chin ludowych,,na scenie politycznej byl tworem wczesniejszym i legalnym,,to Chiny ludowe sa zbuntowanymi prowincjami Republiki Chinskiej czyli Tajwanu

block
wtorek, 30 czerwca 2020, 10:37

Rosjanie prowadzą prace nad lekkim samolotem, a Turkmenistan kupuje kilka sztuk Masterów w wersji FA. Pszszipadek? Nie sądzę. Nie bez znaczenia jest fakt, iż w Polsce istnieje pomysł przezbrojenia naszych Masterów do wersji FA. Już go Rosjanie "prześwietlą" ...

Kamil
niedziela, 5 lipca 2020, 06:25

Pierwszym wyborem Turkmenistanu był FA 50 ale USA nie pozwoliło na sprzedaż koreańskich maszyn do kraju będącego pod wpływem Rosjan.

R
środa, 1 lipca 2020, 17:18

Co za bzdury.

ŚWIERGOT
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:37

widząc jak Włosi modernizują i uzupełniają swojego Mastera w różnorodne czujniki i efektory, eskadra/dwie .. bojowych Masterów byłyby dobrym uzupełnieniem do działań Polski w misjach ( rozpoznanie ,WRE, wsparcia lekkimi bombami szybującymi itp,czy manifestując swą obecność z odpowiednim uzbrojeniem w misjach powietrznych ochrony Krajów Bałtyckich ) natomiast w kraju dałbym im rolę jako lotniczy dywizjon morski ( rakiety przeciw okrętowe , i zwalczania OP ) oraz jako dodatkowy element wpięty w system dyżurów ochrony kraju ...samoloty te rotacyjnie rozmieszczane w strefach newralgicznych /przygranicznych (na lotniskach zapasowe ) lub w zależności od sytuacji kraju byłyby dobrym uzupełnieniem do likwidacji latadełek niskiego pułapu tudzież dronów czy samolotów transportowych/desantowych ,śmigłowców ..a w przypadku doposażenia w rakiety typu powietrze -powietrze dalekiego zasięgu uzupełnieniem do odstraszania przeciwników z systemami naddźwiękowymi to wszystko jak wspomniał autor artykułu świetnie się przedłoży na tzw koszt/efekt i co istotne odciąży nasze F-16 a w przyszłości również F-35 minimalizując przy tym eksploatacyjną degradację w/w samolotów i zapewniając ich sprawność ... na tzw "trudne czasy /sytuacje" a nawet pozwoli na rewitalizacje naszych f-16 do wersji V będących w tzw "przerwie operacyjnej" ...mówię tak bo w dzisiejszych czasach 90% tzw konfliktów ma charakter lokalny /hybrydowy/ manifestacyjny ...więc stosowanie latadełek z tzw najwyższej półki nie jest zasadne aby stosować ich na co dzień ...a współpracując z samolotami bojowymi bogatych krajów NATO świetnie stanowiłyby jako drugoplanowe uzupełnienie jak wspomniałem wyżej do likwidacji wędrujących grup nawiedzonych bandytów /bojowników czy likwidacji ich kryjówek ,ośrodków szkoleniowych czy punktów oporu

Marek
wtorek, 30 czerwca 2020, 12:57

Na pewno nie w postaci Mastera. Włosi zrobili ten samolot od d... strony. Najpierw musieliby go bardzo podrasować, żeby się nadawał do tego o czym piszesz. Sprawdź czym już na dzień dobry różnił się od niego ruski Jak-130. Potem sprawdź czym od obydwóch różni się chiński L-15B.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 14:54

Jak-130 od Mastera?? Gorsza awioniką chocby, a co? No i tym ze mógł wziaść uzbrojenie bo nie dysponowali takim systemami szkolenia jak Włosi.

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 22:59

Po pierwsze po polsku wziąć. Po drugie Jak 130 to samolot szkolno-bojowy od początku a M-346 tylko szkolno-treningowy (to taki ponad 4 razy droższy droższy Orlik MPT). A co do systemów szkoleniowych to polecam zapoznanie się z wyposażeniem i możliwościami Jak-130 a nie p... głupot - zasadniczo nie ustępuje M-346.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 17:39

Po pirwsze Gnomie M-346 powstawał jako maszyna LIFT a nei samolot do szkolenia podstawowego jakim jest nieistniejacy Orlik MPT. Po drugie Jak 130 ma sporo gorsze wyposazenie i awionike od Mastera a jakie ma mozliwości to jak widac wiem lepiej od ciebie:)

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:40

Niby się by wydawało z tego artykułu, że Master nie ma sobie równych, a tutaj mamy takie odrzutowce jak choćby Textron Scorpion. Może nawet tańsze od Masterów, choć nie wiem o kosztach ich eksploatacji. Nie wspomniano też o nowym szkolnym samolocie USA, choć przecież projekt został wybrany i są już jego latające prototypy. Cały sęk o tą wielozadaniowość myśliwca właśnie, bo lekki samolot byłby potrzebny do bliskiego wsparcia operacji wojsk lądowych, a niestety limit na 130 śmigłowców bojowych nałożony na Polskę pozwoli na sformowanie maksymalnie 3 brygad śmigłowcowych. W ramach tych limitów na 460 samoloty jednak jest próżnia na około 250 samolotów, po wypełnieniu na wypas głównych sił na 150 F-16 z 32 F-35. Warto byłoby też skłonić głowę też nad lekkim samolotem szturmowym jak A-10. Gdyby można było połączyć wersje wielozadaniową myśliwską, szturmowo-bombową i szkolną, a wszystkie budowane na jednej platformie, to PGZ mogłoby dostać przepis na sukces i gwarantowane zamówienie na około 300 samolotów dla lotnictwa WP. Pytanie jeno, czy może trzeba byłoby złożyć zamówienie na taki projekt lekkiego samolotu wpierw do paru firm zagranicznych, bo w umiejętności inżynieryjne PGZ (gdzie są te lotnicze laboratoria choćby?) od pewnego czasu mam głębokie wątpliwości i to nie tylko z zakresu lotnictwa (Sorry PGZ). Z tego co rozumiem zbrojeniówka Czechów ma większe know-how w tej dziedzinie i może by weszła we współpracę z PGZ, zapewniając kilku dobrych czeskich inżynierów lotniczych do wsparcia przyjęcia takiego technologicznego transferu dla Polski.

bobo
wtorek, 30 czerwca 2020, 12:03

gdybyśmy posiadali 150 F 16 i 32 F 35 to dodatkowe samoloty nie byłyby już potrzebne. Bylibyśmy po prostu w gronie największych potęg lotniczych Europy i nikomu do głowy nie przyszłoby nas ``testować``. Tak więc kolejne samoloty nie miałyby sensu.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 30 czerwca 2020, 23:40

Nie wiem skąd tą ocenę wyciągasz, bobo. Opieram się na ocenie Pentagonu w kwestii posiadania sił zbrojnych na 1, tylko 1, zbrojny konflikt lokalny. To jest około 1000 samolotów bojowych i 400 śmigłowców uderzeniowych. Limity na 460 samolotów i 130 śmigłowców bojowych nałożone na Polskę utrudniają prowadzenie wojny. To są siły, które ledwie są potrzebne do samej i wyłącznej obrony Polski. Polska graniczy z 2 krajami, które stać wystawić siły lądowe jak i lotnicze na 1 konflikt lokalny. To bogate Niemcy i Rosja. Polska więc musi kombinować z A2/AD systemem i tymi limitami. W innych słowach, Polska nie może prowadzić żadnych operacji ofensywnych poza swoim terytorium siłami jak 460 samolotów bojowych i 130 śmigłowców bojowych. Teraz rozumiesz w jakim położeniu strategicznym znajduje się niezbyt bogata Polska? Rozumiesz teraz jaki jest sens w skompletowaniu tych sił powietrznych? Siły lotniczej nie zastąpisz łodziami podwodnymi, okrętami wojennymi, ani czołgami, ani artylerią. Sensu nie ma wręcz inwestowanie w nie, jeśli nie obronimy własnego nieba, bo po co. Na parady?

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:02

Polska musi kombinować z jak najszybszym wzrostem dochodu narodowego i minimalnym wydatkowaniem pieniędzy z budżetu na cokolwiek innego niż to, co szybko jeszcze przyśpieszy wzrost dochodów budżetu i poprawę gospodarki - a więc nie nakupowanie gotowych wyrobów typu Homar, F-35 czy oczekiwanych przez niektórych AH-64 lub AH-1/UH-1.

gnago
środa, 1 lipca 2020, 22:12

możemy zrobić stacjonarne lotniskowce na przykład z odkładów piasku z przekopu mierzei w lotnictwie morskim nie ma limitu

Piotr ze Szwecji
czwartek, 2 lipca 2020, 11:36

Mierzeja to projekt gospodarczy i nie wiem czy da się specjalnie cokolwiek z niej wykorzystać militarnie. Starczyłoby jednak powołać brygadę piechoty morskiej w MW na wzór szwedzkiej Kust Jeagare, aby zrealizować wszystkie najczarniejsze koszmary Rosjan względem militarnej możliwości likwidacji ich Floty Bałtyckiej w Królewcu. Limit CFE jest na wszystkie bojowe samoloty bez żadnej specyfikacji morskie czy lądowe. Niestety.

gnago
piątek, 3 lipca 2020, 22:26

doprawdy. A co z piaskiem robią na orbitę czy dają na odkład. I układ CFE nie obejmuje sił morskich

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 01:00

Bojowy Master był by doskonałą maszyną do bliskiego wsparcia wojsk doskonałą bo zbombarduje tak samo jak prawdziwy myśliwiec wielozadaniowy a jest dożo tańszy szczególnie w utrzymaniu, Co do hasła Poddźwiękowy myśliwiec to można to traktować jako żart.

Gnom
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:59

Efektywnie góra 2 tony uzbrojenia (!!!!). Konstrukcja nieodporna nawet na 7,62 - ciekawa koncepcja jak na maszynę bezpośredniego wsparcia. Bez wyposażenia do samoobrony (kolejne kilka mln euro) spadnie nim dobrze wystartuje. Jest jeszcze parę takich kwiatków. Do tego podstawową różnica w stosunku do konstrukcji Jak-130 - master nie pójdzie bezpiecznie z trawy bo ma delikatne podwozie i łatwo coś zassie z ziemi. Ot tak to jest jak się rezygnuje z projektu maszyny szkolno-bojowej na rzecz szkolno-treningowej do tego o 2-3 krotnie większej masie startowej od innych tej klasy maszyn. Potem trudno wrócić.

Ron
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:38

Genom wskaż mi samolot odporny na 7,62 ? nie mówię o A-10 czy tym podobnych konstrukcjach.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:19

Su-22 przynajmniej w obszarze kabiny. MiG-23BN, MiG-27 podobnie. Kwestia filozofii działań do których został zaprojektowany. One były do tego co kiedyś nazywano BA. Normalnie myśliwców się do tego nie projektuje, choć kiedyś miał być wariant F-16 do CAS.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 17:40

MiG-23BN/MIG-27 to maszyny szturmowe, własnei odpowiedniki takich Su-25 czy A-10, Su-17 to maszyna uderzeniowa

niedziela, 5 lipca 2020, 11:59

Tak na pewno MiG-27 to odpowiednk Su-25. Chyba tylko wg. ciebie w tywoim wszechswiecie.

Davien
niedziela, 5 lipca 2020, 14:01

A nie?? Czyzby ci nei napisali w okólniku z GRU czym jest MiG-27??

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:34

Musisz znowu bez sensu obrażać. MiG-23BN i MiG-27 to maszyny myśliwsko-bombowe początku lat 70., podobnie jak Su-17 (znany jako Su-20 lub Su-22 w eksporcie). Z Su-25 i A-10 mają wspólne jedynie to, że są samolotami odrzutowymi i przenoszą bomby. Tak wtedy klasyfikowano podobne samoloty na całym świecie (np. ich najbliższy odpowiednik - Jaguar). Gdybyś znał pojecie BAI (które wcześniej wpisałem choć zeżarło I) to byś wiedział do czego była ta klasa samolotów. Zatem zdobywaj wiedzę, a nie obrażaj.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
poniedziałek, 6 lipca 2020, 04:33

dejvidku, moze tobie pomylilo sie z Su-24? A moze ty nie widziales Su-25 i MiG-27?

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:10

Dokładnie tak. Na dodatek z Jaczkiem jest taka sprawa, że to samolot, przy pomocy którego mogą robić tanim kosztem porządek na własnym podwórku. I pewnie właśnie dlatego jest jaki jest.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 19:51

A jak konstrukcja (samolot) jest odporna na 7,62 ???

Agrest
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 20:53

A-10

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 1 lipca 2020, 19:06

Widziałem A-10 z bliska a nawet dotykałem i blacha tam cienka jak w innych samolotach , A to że A-10 podziurawiony dowlecze się do bazy to nie oznacza jest odporny.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:51

Nie byłby. Mógłby być dopiero wtedy, gdyby zrobili go Chińczycy przy zastosowaniu ukraińskich silników.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 14:59

Marek a co ci dadza silniki z dopalaczem przy CAS? Bo Chińczycy zrobili sobie taki swój odpowiednik KAI T-50 a nie Jak-a 130 czy Mastera. I tak samo nadaje sie do bliskiego wsparcia wojsk jak Jak czy Master czyli wcale. Nie bez powodu Rosjanie jak mysleli czy Jaczkami nie zastapic Su-25 to opracowali specjalna wersję Jak-131 ale i to im nei wypaliło.

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:09

Nie po prostu uznali, ze tym razem zrobią to po ludzku robiąc samolot szkolno-bojowy, a samolot do CAS powstanie jak będzie trzeba. Przy Su-25 było na odwrót. To z niego zdejmowali wbudowane płyty pancerne itp robiąc Su-28. Rozwiązanie z Jak-130/131 jest po prostu praktyczniejsze. A L-15 to docelowo właśnie lekki myśliwiec podobny do swego tajwańskiego brata i jak byś czytał (a nie odpisywał do swoich myśli) o czym pisaliśmy z @Marek w kontekście ruskiego myśliwca lekkiego, to wiedziałbyś, że do tego nawiązuje On (zgodnie z tytułem artykułu) i nie mieszał CAS.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 17:43

Gnom , sam chciałes:"Bojowy Master był by doskonałą maszyną do bliskiego wsparcia wojsk" A tu odpowiedz na to @Marka:"Nie byłby. Mógłby być dopiero wtedy, gdyby zrobili go Chińczycy przy zastosowaniu ukraińskich silników." Cos jeszcze do dodania? Bo Grzegorz pisął własnei o CAS:)

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:39

Tak, zrozum co napisał, odnieś to do innych wypowiedzi i przestań przepisywać tekst przypisując innym swoje niezbyt udane opinie. W kontekście kilku innych Jego wypowiedz, ba także dyskusji, w których brałeś udział (o ile twoje objawienia to dyskusje) łatwo zrozumieć, że pił do wersji bojowej samolotu L-15, która wg Chińczyków ma być lekkim myśliwcem i samolotem bezpośredniego wsparcia pola walki (ang. Close Air Support - czyli CAS i żebyś nie pomylił z innym CAS - Calibrated Air Speed).

asdf
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:12

od takich zadan powinny byc drony nowej generacji a nie narazanie zycia pilotow

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 19:07

Drony są ekstremalnie podatne na zakłócenie przez systemy WRE

wp
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 11:06

Doskonałą dla kogo? Ilu pilotów zgodziłoby się na wykonanie samobójczej misji? Łatwo posyłać na śmierć innych z miękkiego fotela.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 19:10

Wojna jest po to żeby ja wygrać!!!! a nie po to żeby nie ponosić strat żeby nie ponosić strat najłatwiej skapitulować od razu, według twojej logiki powinno być dobrze?

gnago
piątek, 3 lipca 2020, 22:29

ta zgodniością i zrozumieniem zniesiesz cięzkie straty wojskowe siedząć na fotelu? Ten frajer na samobójczą misję ma wiedzieć że jego armia zrobiła wszystko aby przeżył cało. A przy dzisiejszych cenach to tam może być niezdatny do niczego pancerz z litego złota

As
niedziela, 28 czerwca 2020, 13:43

Do wszystkich którzy negują zakup przez Polskę F35. Nie mamy wyjścia. Tym zakupem przedłużamy sobie przychylność USA. No niestety, nie mamy innych przyjaciół niż Ci za pieniądze. To oznacza że w razie zagrożenia cena przyjaźni wzrośnie x10.

Piotr ze Szwecji
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 19:17

Nie kupujemy F-35 dla przychylności USA. Kupujemy F-35 dla zbudowania w Polsce systemu anty-dostępowego A2/AD. Czegoś czego Polska nie ma. Wytłumaczyć tobie system anty-dostępowy... Masz F-16 na lotnisku. Wróg robi atak wszystkimi możliwymi środkami napadu powietrznego. To dużo śmiecia, który trzeba szybko sprzątać, aby tym F-16 nic się nie stało. Baterie plot z własnym radarem nie obejmą wszystkiego, a już na pewno nie nisko manewrujące rakiety. Tutaj potrzeba Batalionu Balonowego! No, bez przesady, balony serwerowni nie uniosą pod chmury. Choć taki batalion właśnie powołaliśmy ponownie do życia. Co innego użyć więc? Ano F-35. To F-35 zobaczy z góry te wszystkie rakiety manewrujące, a myśliwce wroga z powodu stealth szybko go w polskich chmurach nie wypatrzą. F-35 pokaże każdej baterii plot cel, a te dokonają ich zniszczenia. F-16 nadal bezpiecznie stoją na swoim lotnisku w Polsce. I czy tylko o to z systemem anty-dostępowym chodzi? Sam plot? Niedokładnie. Ponieważ wróg nie tylko napadł w powietrzu na Polskę, lecz przy polskiej granicy włączył własne radary, aby uprzykrzyć pilotom F-16 życie na maksa, kiedy poderwą swoje samoloty, aby pomóc wojskom lądowym bronić się przed natarciem wroga. Ponownie bohater przybywa. Balon, powiadasz? Nie, balon nie da rady bezpiecznie odpalić pociski antyradarowe, aby wytłuc plot radary wroga i uczynić przestrzeń nad Polską bezpieczną dla polskich pilotów F-16. F-35 po zniszczeniu radarów plot, zabierze się za wszystkie radary artyleryjskie wroga, które też nazbyt blisko podeszły polskiej granicy. Nagle artyleria wroga milknie. WP odpycha wojsko wroga bezpiecznie za polską granicę i nad nią staje. To się nazywa system anty-dostępowy! Teraz się spytasz czemu WP dalej nie atakuje? Do ataku potrzeba stosunku 3:1 sił, a Estonia, Łotwa czy Litwa raczej nie planowały i nie planują podboju Polski. Rosja ma 1 milion żołnierzy. Polskę nie stać na 3 mln armię. Rozumiesz teraz co to jest system anty-dostępowy? To twój bezpieczny sen w Polsce podczas wojny, bez bomb spadających na twój dom w Polsce.

Taki maly detal.
wtorek, 7 lipca 2020, 03:27

Zapomniales dodac Piotrusiu, ze ten F-35 bedzie musial gdzies wrocic, po paliwo i uzbrojenie. Taki maly detal.

gnago
środa, 1 lipca 2020, 22:16

? aerostat dozoru przestrzeni to jest to. Nielot masowego prototypu ma radar tylko na czubku. Lecąc z prędkością minimalną w stronę ew wroga migiem opuści przestrzeń POlski a kręcąc się w kółko będzie ewidentnie gorszy niż jakikolwiek radar dookolny

asdf
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:54

ta przychylnosc niczego ci nie gwarantuje

Zenek blue
niedziela, 28 czerwca 2020, 05:06

Jest takie miejsce na świecie USA a tam jest stan Ohio a w tym stanie jest miasto Dayton a w tym mieście jest największe Na świecie lub w USA air muzeum a w tym muzeum stoi TS 11 iskra i Iryda !! Moje gratulacje dla betonu politycznego który rozsadził polski z trudem budowany przemysł

Kamil
niedziela, 28 czerwca 2020, 05:01

Z tego artykułu jasno wynika że od dawna w światowych siłach zbrojnych istniały i nadal jest zapotrzebowanie na lekkie samoloty myśliwskie (F 5 czy mig 21). Niestety w naszym kraju pokutuje myślenie "postaw się i zastaw się". Zamiast postawić na masowy lekki samolot bojowy, kupujemy bez transferu technologii drogie samoloty z USA w ilościach niewystarczających. Niestety nigdy nie będziemy samodzielni dopóki nie będziemy mieli wpływu na uzbrojenie które użytkuje WP.

xawer
niedziela, 28 czerwca 2020, 18:33

F-16 to właśnie lekki samolot myśliwski(oprócz tego wielozadaniowy). Mamy ich za mało bo nie produkujemy(składamy) ich sami i nie mamy możliwości ich rozwijania(właściwie oprócz malowania) Gdybyśmy mogli je modernizować(przynajmniej częściowo) to zakup kilkunastu(kilkudziesięciu) F-35 zaspokoił by większość naszych potrzeb.

Auror
niedziela, 28 czerwca 2020, 16:05

Całe szczęście że nie ty decydujesz o zakupach dla wojska.

Davien
niedziela, 28 czerwca 2020, 12:54

Kamil, jak widze dalej nei rozumiesz ze musimy miec najlepsze masyny jakie sa dostepne a nie masę taniego złomu z którym WKS rozprawi sie bez problemu.

sfsdfdsgfdh
wtorek, 30 czerwca 2020, 19:08

Davien ma rację, bo wąskim gardłem w lotnictwie są dobrzy piloci, zawsze jest ich za mało, a szkolenie trwa za długo i jest zbyt kosztowne. Ponieważ nie wyszkolimy wystarczającej ilości pilotów dla wielkiej taniej armii lotniczej, to musimy mieć samolotów mniej, a jak mniej to muszą być full wypas.

gnago
środa, 1 lipca 2020, 22:17

dlatego są kiepsko opłacani i finansowo zmuszani do odejścia do cywila

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 23:45

I w razie czego ich sklonujemy razem z samolotami do działania na kilku kierunkach jednocześnie. Hurrrrraaaaaa, a może nie?

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:01

A tak to wyslesz hordę niedouczonych pilotów na latających celach i bedziesz miał swoje 5 min. A potem nic ci nie zostanie. Gnom ty jednak jestes sabotazysta.

Kamil
czwartek, 2 lipca 2020, 23:29

Nie zgadzam się, gdy się ma niewielką ilość wysoce specjalistycznego sprzętu to takie lotnictwo można bardzo łatwo przeciążyć a każde uszkodzenie wyłączy z walk. Idąc waszym myśleniem to leśnicy powinni jeździć defendera mi, drogówka Ferrari a ekolodzy Teslą. F 16 w założeniach miał być lekkim samolotem tak samo jak FY17 z którego wyszedł F18. Zrozumcie tak jak są różne typy samochodów do różnych zadań tak samo jest z samolotami. Zamiast orac F 16 do dozorowania i nabija im resursy można coś tańszego wprowadzić jak FA50 który jest mniejszym F 16 i wiele tańszym w kupnie i eksploatacji

gnago
piątek, 3 lipca 2020, 22:30

Albo to co mamy Mig 29

Kamil
niedziela, 5 lipca 2020, 06:21

Niestety Migi są wyeksploatowane na nowe nie ma szans. Ponad to MIg 29 jest ciężką dwu silnikową, która jest droga w eksploatacji.

R
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:59

Tak Dawidku bo te F35 wszytkie problemy naszej armii zalatwia.

Gnom
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 11:02

Musimy mieć skuteczny system obrony państwa, a nie tylko F-35, który ściągnie tyle kasy, że na wiele potrzebnych elementów jej nie będzie. To niczym nowoczesne niszczyciele w 1939 - tak broniły kraju, że odpłynęły do Wlk. Brytanii, a konwoje stamtąd nigdy nie przypłynęły. Za nie można było kupić brakujące nowoczesne technologie, przyśpieszyć powstawanie nowoczesnego przemysłu w ramach COP i parę innych potrzebnych rzeczy, które dużo skuteczniej zatrzymałyby szwabów i sowietów(bo szwaby by daleko nie weszły). I niestety tak samo pewnie będzie z F-35, gdy nie daj Boże doszłoby do konfliktu z Rosją.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:02

O ile w temacie lotnictwa mniej więcej (nie dotyczy F-35) się z tobą zgadzam z niszczycielami nie było tak, jak piszesz. Przedwojenna Polska przygotowywała się na przyszły konflikt z dwoma potencjalnymi przeciwnikami. Przy czym wybuch konfliktu z Rosją nie bez racji uważano za bardziej prawdopodobny. Zakładano, że w przypadku takiego konfliktu Niemcy zachowają neutralność, ale przez swoje terytorium nie przepuszczą ani jednego transportu z Francji. Stąd właśnie taki a nie inny skład przedwojennej floty. Zauważ co tam było. Dziwadło w Postaci Gryfa. Czyli duży okręt minowy z potężnym jak na taką jednostkę uzbrojeniem artyleryjskim. Do tego cztery dobrze jak na tamte czasy uzbrojone niszczyciele i następny w kolejce. Chodziło o zespół okrętów, który jest w stanie skutecznie postawić zagrodę minową tuż pod ruskim nosem. Jeśli chodzi o okręty podwodne to znów trzy stawiacze min. Plus dwa duże okręty, które w wyrzutniach miały więcej torped i mogły operować dość długo w oddaleniu od macierzystej bazy. Czyli coś, co mogło napsuć krwi rosyjskim Gangutom. Chcieliśmy kupić kutry torpedowe. Kupiono Canty oraz planowano własne torpedowe RWD-22. Niby jedno i drugie bez szans z lotnictwem myśliwskim. Tylko pokaż mi takie rosyjskie myśliwce które były w stanie w tym czasie zapewnić działającym w oddaleniu od własnych baz rosyjskim okrętom osłonę? Jeszcze podczas Barbarossy nie mieli perzcież takich. Podczas konfliktu z Niemcami taka flota nie miała racji bytu. Po pierwsze mieliśmy jedynie niewielki kawałek wybrzeża, który z jednej i drugiej strony blisko miał do Niemców. Pod drugie flota nawodna tkwiłaby zakorkowana na Bałtyku, bo cieśniny były pod kontrolą Niemców. Jedynym więc racjonalnym posunięciem było wcześniejsze wycofanie jej z Bałtyku do sojuszniczych portów. Nawisam mówiąc powinni byli wycofać też Wichra i Gryfa, bo nie za wiele można było nimi zdziałać. W przypadku Rosji jednak, rzecz przedstawiała się zupełnie inaczej. Na dodatek dochodziła tutaj jeszcze jedna sprawa. Otóż całkiem słusznie zakładano, że Finlandia i Estonia nie będą czekały z założonymi rękami. Całkiem słusznie, bo tamtejsi politycy dobrze wiedzieli jak ich kraje skończą, kiedy ruszy się sowiecka Rosja. Estonia jak Estonia. Ale Finlandia miała pływadełka a od strony morza miała na brzegu wyprodukowane przez Szwedów dość poważne argumenty. O ich skuteczności przekonał się ruski Kirow, kiedy podczas Wojny Zimowej postanowił zrobić sobie wycieczkę tam, gdzie go Finowie nie chcieli. Po wycofaniu okrętów do angielskich portów planowano je wykorzystać do osłony konwojów ze sprzętem wysyłanym przez Rumunię. 39r. bez Rosjan mógł wyglądać zupełnie inaczej. Wermacht i Luftwaffe miały już sucho w bakach, więc dalej by nie było łatwo. Zwłaszcza gdyby Francuzi z Anglikami raczyli ruszyć swoje szacowne tyłki. Nikt jednak nie przewidział jednoczesnej wojny z Niemcami i Rosją. A gdyby nawet i przewidział, to każdy wiedział, że w takim przypadku jest pozamiatane. Niezależnie od tego, co byśmy mieli zamiast tych okrętów.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:10

Marek, akurat Francuzi sie ruszyli, weszli do Niemeic zaraz po wypowedzeniu wojny a wycofali sie dopiero po napaści Rosji na Polske. Anglicy zwyczajnie nie mieli czym nam pomóc,

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:40

Ty, a w jakimż to równoległym wszechświecie wypełnili zobowiązania sojusznicze?

qwert
piątek, 3 lipca 2020, 00:09

Ty tak poważnie?

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:24

Wiem o tym, niemniej dalej uważam, że zakładanie neutralności Niemiec gdy walczymy z Rosją (a właściwie z kimkolwiek) z perspektywy wszystkich stuleci naszej koegzystencji jest żartem i naiwnością. Niemcy to wcale nie mniejszy nasz wróg niż Rosja, a oba państwa od stuleci mają się ku sobie pomimo toczonych wojen, a zawsze są kumplami gdy można dokopać Polsce. A obrona wybrzeża i szlaków morskich II RP na Bałtyku była z góry skazana na przegraną w latach 30.

Marek
wtorek, 30 czerwca 2020, 10:34

Wtedy też zdawali sobie sprawę jak z Niemcami jest. Dlatego zakładali nieżyczliwą neutralność Niemiec. Z samymi Niemcami bez paktu Ribbentrop Mołotow różnie mogło być. Zauważ co się z rusko-niemiecką przyjaźnią stało po tym jak szlag trafił Republikę Weimarska. Gruby Hermann nie jeździł tu na polowania ot tak sobie. Ani nie robił tego po to, by usypiać czujność.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 14:19

Pozostając w historii - zawsze żałuję, że Piłsudski nie pożył jeszcze z rok i nie namówił Francuzów na wspólne przymuszenie Niemiec do respektowania Traktu Wersalskiego, np. pod pretekstem wejścia do Nadrenii.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:06

Nadrenia to był 1935r, wtedy Piłsudzki jeszcze żył. A i tak jak Francuzi wtedy sami sie nie ruszyli to do niczego by ich nie zmusił.

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:13

O wielki D...u, kiedy weszli i kiedy zmarł Piłsudski to już "w Montanie" (jak piszą o tobie niektórzy) nie nauczyli? Miał czas by przekonać żaboli w kontekście tych wydarzeń nim zmarł? Do roboty, czyli do nauki!

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
niedziela, 5 lipca 2020, 07:05

Pomylka. Komentarz ten byl odpowiedzia na komentarz intenauty Davien.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
niedziela, 5 lipca 2020, 07:04

dejvidku, data smierci JózefaKlemensa Piłsudskiego to 12 maja 1935. Teraz uwazaj dejvidku. Ian Kershaw: Hitler Hubris. Nowy Jork: Norton, 1998, s. 582–586."W styczniu 1936 roku niemiecki führer Adolf Hitler zdecydował o remilitaryzacji Nadrenii, choć pierwotnie planowana była na rok 1937. Do zmiany planów skłoniła Hitlera m.in. ratyfikacja przez francuski parlament francusko-sowieckiego paktu o wzajemnej pomocy z 1935 roku, co też posłużyło mu jako argument do remilitaryzacji Nadrenii wobec groźby francusko-sowieckiego okrążenia. Zdaniem brytyjskich historyków przyspieszenie remilitaryzacji miało też odwrócić uwagę opinii publicznej od kryzysu gospodarczego w Niemczech w latach 1935–1936". Znowu udowodniona zostala ci niewiedza. Szach mat!!!

Davien
niedziela, 5 lipca 2020, 14:03

Ok, moja pomyłka, tu chyba pierwszy raz masz racje, po prostu zamieniłem daty.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
poniedziałek, 6 lipca 2020, 04:40

No i kolejna kompromitacja, ktora mozna dodac do listy twoich bajek o lopatkach turbiny widzianej od strony wlotu powietrza, twoich AIM-120 z 1973, twoich rewelacji o kotlach opalanych oparami benzyny, twoich rewelacji o referendum w Polsce o przystapieniu Polski do NATO, twoich rewelacji o konwecji Chicagowskiej majacej zastosowanie wzgledem samolotow wojskowych, twoich silnikow odrzutowych dwuprzeplywowych z poczatku awiacji (1793 rok) i calej listy ktorej nie chce mi sie wymieniac. Aha, MiG-27 to nie odpowiednik Su-25, zobacz sobie najpierw jak te maszyny wygladaja i jakie maja osiagi.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
poniedziałek, 6 lipca 2020, 04:30

Nie, po prostu brak ci wiedzy. Jak mogles zmienic daty? Ja mam zawsze racje dejvidku, zapamietaj to sobie.

mobilny
niedziela, 28 czerwca 2020, 14:21

....Nie! Brak OPL. Brak BWP. MW w stanie agonii.....nie F-35 nie powinien być priorytetem!... może dla was ale dla nas F-35 obecnie zbędnym wydatkiem mr. TaniaPropaganda....

xzclxzkvlkcxzvxcv
wtorek, 30 czerwca 2020, 19:16

Powinien być priorytetem, bo spina wiele rzeczy, i wprowadza efekt synergii.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:59

Brak jest wszystkiego. Dlatego jak coś robić, to robić porządnie. Stąd właśnie F-35. Nie jestem przeciwnikiem lekkich maszyn. Jestem natomiast zdecydowanym przeciwnikiem maszyn szkolno-bojowych. F-16 i F-35 nie wyczerpują tematu w lotnictwie. Dlatego przypuszczam, że prędzej czy później maszyny takie się tutaj pojawią. I tak na marginesie. Jak ma być BWP to własny. Dobrze wiesz, że one będą, bo właśnie po to HSW robi Borsuka. A skoro dobrze wiesz, że BWP będą, to czemu sam uprawiasz tanią propagandę?

Ludzik Lego
niedziela, 28 czerwca 2020, 02:11

Panowie. Iryda irydą była i tyle. A co z projektem Grot II opracowywanym od 2009 r przez dr. Kubryńskiego we współpracy ITWL. Zrobili makietę funkcjonalną 1:1, całkiem udaną na 65 lecie ITWL i jak się okazało że można, że ma przyszłość i fajnie wygląda to projekt odgórnie zamknięto i schowano do piwnicy-dosłownie.

ryba
niedziela, 28 czerwca 2020, 11:52

ano jak kupili mastery to projekt Grota 2 upadł.

Davien
niedziela, 28 czerwca 2020, 18:49

ryba prace nad Grot II sa chyba ciagle prowadzone.

Marcin
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:57

tak, z pewnością trafi na uzbrojenie obok Skorpionów 3

Davien
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:37

Marcin, Grot II nie byłby nawet brany pod uwage przy przetagu który wygrał Master bo konstrukcja takiej maszyny to nie rok czy dwa. Zobacz ile powstawały takie samoloty a potem cos pisz.

Gnom
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:04

Ale za koszt pozyskania 8 masterów można było w podobnym czasie do ostatecznego czasu odbioru znacznie opóźnionych M-346 spokojnie pozyskać 16-24 Groty II (razem z kosztami projektu) i konkurować z innymi podobnymi na rynku, jak M-345, L-159, L-39NG. Brakowało tylko płatowca, bo napęd był (z MSB) i wyposażenie było (z Orlik MPT) - przede wszystkim brakowało woli rządzących.

JPC
środa, 1 lipca 2020, 18:39

wystarczy sie zastanowic w temacie kompetencji ITWL w zakresie projektowania samolotow - moze nasunac sie niczym niepotwierdzone podejrzenie ze raczej sa one minimalne... nie jestem nawet pewien czy ITWL posiada status jednostki projektujacej w mysl obowiazującego prawa lotniczego. A teraz z innej beczki - ITWL statutowo jest instytucja odpowiedzialna za ocene i badania nowej techniki - czy to jest OK jak ta sama instytucja bedaca przedstawicielem zamawiajacego jest tez dostawca (tworza wymagania, projektuja i odbieraja gotowy produkt)??? Chyba cos tu nie gra - chyba ze zalozymy ze caly ten "super tajny projekt" to tylko zwykly "fake" - cicha dotacja na utrzymanie posadek w ITWL - wtedy wszystko zaczyna sie zgadzac....

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:12

Gnom nic bys nei pozyskał bo Grot II nawet nei istniał dopiero zaczeto prace projektowe. Ale rozumiem ze jestes z tych co twierdza ze wystarczy wrzucić z jednej strony kasę i za 5 min masz super efekt z drugiej? Obudż się:)

JPC
wtorek, 30 czerwca 2020, 12:40

a z kad pozyskac? sklecone w stodole pod Wachockiem? jaki naped? ostatnie 60 silnikow turboodrzutowych zaprojektowanych i zbudowanych w PL zostalo zlomowanych po uplywie okresu przechowywania chyba w 2005r - nie uzyte ani razu. I informacja dla wszystkich entuzjastow krajowej produkcji - zaprojektowanie i przygotowanie do produkcji samolotu wielkości M346, (bez silnika i wiekszości awioniki - zakupy "z polki", i przy zalozeniu istniejacej bazy produkcyjnej i naukowo badawczej) to koszt rzedu 3-5 mld USD. Chetnych do finansowania prosze o kontakt - jestem gotow rozpoczac prace nawet dzis wieczorem.....

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 22:00

Wcześniej uwalili T-50. Gdyby tego nie zrobili, mielibyśmy prócz nich pewnie dziś wersję bojową. Czyli "Gripenika" przy sporym udziale własnego przemysłu. Ale cóż. Zarabiać miał ktoś inny. Wojsko i przemysł pies trącał.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:26

Uwalili, ale wiele byśmy nie zarobili, bo wtrącił się wielki brat i LM nie było specjalnie zainteresowane wytwarzaniem czegokolwiek do T-50 (tak, tak LM a nie KAI ma tam wiele do powiedzenia)

Marek
wtorek, 30 czerwca 2020, 11:01

Koreańczycy mimo oporów wielkiego brata jednak sobie poradzili. Z Gripenem nie inaczej. Wielki brat przecież także ma w nim swój udział. Nie możesz więc z całkowitą pewnością zakładać, że nic by nie wyszło.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 14:21

W czasach końca lat 90 pewnie by wyszło. PO sprzedaży Rzeszowa, Mielca i Świdnika to problem odbudowy przemysłu i zdolności, a nie protego uczestnictwa w produkcji i rozwoju - niestety.

Jabadabadu
niedziela, 28 czerwca 2020, 17:54

Trzeba było kupić nieuzbrojone latawce - i na tym zarobić. Grot, Grot2, wiele jeszcze innych działań skończyło tak samo. Kasa, Misiu, kasa!

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 14:24

No właśnie pierwsza partia M-346 - 1,5 mld PLN, druga praktycznie tyle samo. Blisko 3 mld PLN za 12 samolotów (ostatni eto kolejna Kasa). Ciekawe jaki polski program w kraju widział taką kase za 12 statków powietrznych (i z takimi opóźnieniami). Zacytuję: "Kasa, Misiu, kasa!" jak najbardziej Kolego, ale wydawana rozsądnie i maksymalnie we własnym kraju - dla mnie to Polska.

xawer
wtorek, 30 czerwca 2020, 19:21

Koszt budowy płatowca("gołego" samolotu) to tylko niewielka część kosztów całkowitych. Co zrobiłbyś z "16-24 Groty II" bez całego oprzyrządowania szkolno-bojowego(symulatory, integracja uzbrojenia, oprogramowanie urządzeń pokładowych itp)?

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:21

Widziałeś samolot o nazwie "Orlik MPT". Jego system, w tym symulacja uzbrojenia i radaru powstał w ITWL i był gotowy wcześniej niż GROT II. Możliwościami szkoleniowymi nie ustępuje M-346.

Davien
niedziela, 5 lipca 2020, 14:04

Wiesz cięzko zauwazyc cos nieistniejacego bo Orlik MPT został skasowany w 2017r I nie miał nawet ułamka mozliwośći Mastera .

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:47

I jego też znasz - bomba (nie tylko Jaka-130, M-346 i F-35 Su-57 - nawet lepiej od ich konstruktorów). Zatem byłeś na prezentacji tego samolotu jesienią 2014 w Dęblinie, a może jego wyposażenia na MSPO 2018, lub w Hiszpanii gdy go prezentowano tamtejszym siłom zbrojnym. A może byłeś w delegacji francuskiej zapoznającej się z nim. Wątpię, by niedouczony młodzieniec (to po twojemu, może załapiesz) miał jakiekolwiek pojęcie o możliwościach tego samolotu, choć jak widać odrobił wreszcie lekcję o zdarzeniu z końca sierpnia 2017 - wcześniej twierdziłeś, że w ogóle nie istniał. Zapoznaj się choć z artykułem w NTW chyba z 2016 roku lub tekstami gen. Cwojdzińskiego.

Geo
sobota, 27 czerwca 2020, 21:52

Tylko krok do bezzałogowej wersji

Gojan
sobota, 27 czerwca 2020, 19:38

Tu nam wychodzi bokiem utrącenie "Irydy". Decydenci, którzy przyłożyli do tego ręki, zasługują na lincz.

asdf
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:59

Garbatej Irydy nie trzeba bylo utracac sama to zrobila, przypominam ze kilkanascie egzemplarzy tego samolotu juz oplaconych przez polskich podatnikow stalo w mieleckim hangarze i nikt ich nie chcial pomimo posuchy jaka wowczas panowala w polskim lotnictwie. Oczywiscie za zmarnowanie srodkow (400 mln utopionych w ten kiepski samolot) nikt nie odpowiedzial.

Pim
niedziela, 28 czerwca 2020, 11:53

Iryda to samolot szkolno bojowy, ale funkcja bojowa dotyczyła misji szturmowych, pola walki. Za niska prędkość przelotowa, brak radaru. Kolejny "ślepy boxer" jak SU22. Z przeciętnego samolotu szkolno bojowego nie zrobisz dobrego lekkiego myśliwca. Wspominana w artykule wersja Mastera na kompeltnie przeprojektowaną strukturę płatowca. Jest inny centropłat by mOc przenosić uzbrojenie w węzłach podskrzydłowych itp...

AlS
niedziela, 28 czerwca 2020, 02:19

Iryda to był zupełnie inny samolot, niż wymienione w tekście średniopłaty. Górnopłat, przystosowany do rozwijania prędkości przelotowych sporo niższych niż okołodźwiękowe - 600/700 km/h, w podobnym układzie do BAE Hawk i Alpha-Jetów. Nigdy nie byłby to samolot bojowy, zdolny do walki z myśliwcami, co najwyżej szturmowiec.

gnago
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:52

Jako platforma do odpalania rakiet plot ok. Zatem nadawał się do walki z myśliwcami z daleka

Pim
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 11:53

Bez radaru? Na oko - "na Czerwonego Barona" ( Jak mawiali piloci Harrierów w czasie Wojny na Falklandach. Harierry ówczesnych wersji nie miały radarów, ale mieli dobrą kontrolę przestrzeni powietrznej)

gnago
środa, 1 lipca 2020, 22:21

A to jakiś dogmat aby rakieta kierowana była wyrzutnią lotniczą wystarczy aby pilot trzymał wolant albo ewentualnie na słowo pal odpalał resztą zajmie się ziemia

Tom
niedziela, 28 czerwca 2020, 02:14

Tydzień temu widziałem w Dęblinie Irydę - nadaje się jedynie do lamusa, inna epoka, nie ma się czym podniecać

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:29

Bo oblatano ją 35 lat temu, a uwalono ponad 20 lat temu. Gdyby była rozwijana nie byłoby potrzeby Mastera w Polsce. Nawet te szalone pomysły wojska aby z dnia na dzień zwiększyć manewrowość zostały spełnione na M-96. Jak zostały spełnione to samolot uwalono, a to Polska właśnie.

JPC
wtorek, 30 czerwca 2020, 12:43

taaaaa - za kolejne 100 mln USD moze nawet naplyw otwierany na skobelek udalo by sie przerobic na cos mniej osmieszajacego....

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 14:27

Jakie zamówienie, jaki czas - takie wykonanie. A poważniej. W owym czasie, owe pieniądze za cały program nie wystarczyłyby nawet na klucz Hawków, a za eskadrę można było wystawić cały pułk Iryd razem z kosztami lotniska. Gdyby pozwolono jej się rozwijać i ów napływ by się zmienił. Do wielu współczesnych wysokomanewrowych tez wchodzi się dziwnie.

JPC
środa, 1 lipca 2020, 18:21

problem polega na tym ze w czasach o ktorych mowimy nikt nie kontrolowal kosztow, jesli ktos mowi ze program Iryda kosztowal ok 400mln USD to zapytam sie na jakiej podstawie - co kosztowalo 400mln?, wklad dewizowy w zakupy komponentow?, testy? mysle ze prawdziwy koszt tego programu to jakies 2-3 mld USD, oczywiscie to tylko domysly ale taka suma wydaje mi sie daleko bardziej prawdopodobna niz 400mln, samo wyprodukowanie 60 sztuk K15 w Rzeszowie musialo kosztowac zdrowo ponad 1mld... a przeciez wiekszosc Iryd latalo z SO-3

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:23

A teraz przelicz to na ówczesne ceny Hawka i odpowiedz ile sztuk Hawka kupiłbyś za cały program Iryda, nawet wg twoich kosztów - klucz, czy dwa?

JPC
piątek, 3 lipca 2020, 10:26

a ile samolotow jest potrzebnych do wyszkolenia 10 pilotow rocznie? 8? - problem z I-22 byl taki jak z kazda tego typy konstrukcja - miala byc nastepca Iskry a skonczylo sie na fanaberiach wojskowych i samolocie do wszystkiego - wystarczy porownac gabaryty wspomnianych samolotow i wychodzi ze Iryda urosla po prostu zbyt duza- a jesli chodzi o twoje pytanie to za 3mld usd mozna bylo kupic na poczatku lat 90tych ok 50 Hawkow z zapleczem ligistycznym i wsparciem na jakies 15 lat

Gnom
piątek, 3 lipca 2020, 15:03

I jedyną linią produkcyjną dla BAE w Mielcu, bo i takie oferty były. Użyłeś zwrotu opisującego szczegółowo wszystkie wymagania MON, szczególnie w odniesieniu do polskiego przemysłu, a zatem pozwolę sobie zacytować: "na fanaberiach wojskowych i samolocie do wszystkiego" - niestety nic się do dziś nie zmieniło.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:13

Bo był robiony w innej epoce. W takiej, w której Rosjanie chcieli nam wcisnąć swoje Su-25. Jakbyś sobie pooglądał późniejszego L-159, to też by ci wyszło, że to jest samolot z innej epoki. Mimo tego jednak w odróżnieniu od nas Czesi postanowili robić swoje z korzyścią dla siebie.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:16

Marek, czesi mieli robic samoloty szkolne dla UW wiec co dziwnego ze im w ich rozwoju nikt nie przeszkadzał a nawet mieli wsparcie z ZSRS. Polska była od smigłowców lekkich czy jednostek desantowych.

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:24

Zapoznaj się z historią Su-25 i Su-28 i koneksjami z Mielcem. Dowiesz się nowych i ciekawych rzeczy, także o Irydzie i rozwoju L-39. Powodzenia.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:03

No popatrz Gnomku, Su-25 to rosyjski samolot szturmowy którego produkcja na licencji była rozważana w Polsce ale krótko. Su-28 gnomku to powstała na bazie Su-25 wersja szkolno treningowa mająca byc ewentualnym następca Delfina i miała pierwszy lot w 1987r. Dla twojej wiedzy nie mogła nawet uzywac uzbrojenia a awionika była zubożona w stosunku do Su-25/25T. ech gnomie, gnomie....

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:49

Wreszcie doczytałeś - trochę ci zajęło, no ale i to dobre. Ucz się synku ucz ....

Lońka Szymański
sobota, 27 czerwca 2020, 23:12

Przyznaję Ci rację. Ale niestety osoby, które przyczyniły się do upadku projektu Irydy nigdy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Dlaczego? Zbyt głębokie są korelacje pomiędzy trzema czynnikami: polityka, wojsko, biznesmeni. Każdy może się domyśleć dlaczego I-22 Iryda nie jest produkowana seryjnie. Jest to dobry samolot ale "niewygodny" dla wielu.

niedziela, 28 czerwca 2020, 20:03

no wlasnie w tym caly problem ze nie byl to dobry samolot w caly projekt utopiono 400 mln

Obserwator
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 14:20

400 mln na projekt samolotu szkolno - bojowego to grosze szczególnie jak się ma prawie żarowe zaplecze . Podziekuj Buzkowi. Ten sam odmówił polskiego udziału w programie M346

poniedziałek, 29 czerwca 2020, 00:17

Masz jakieś dowody na potwierdzenie swej tezy że Iryda to nie był dobry samolot?

poniedziałek, 29 czerwca 2020, 15:27

LOL. Kpt. pilot Tomasz Chudzik:...."Iryda jest najbezpieczniejszym samolotem w szkole"....i zginął w katastrofie Irydy. 19 samolotów - 3 piloci martwy. To jest tragiczna dysproporcja. Samolot ten jest przeznaczony tylko dla kamikadze.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:34

Jeden po błędnie prowadzonych próbach flatterowych prototypu (tam nie da się nic przyśpieszyć - Radom), a dwóch robiąc coś czego nie powinno się było robić na tym samolocie, a ów wykryty kosztem ich życia problem też dałoby się szybko poprawić. Właśnie pod takimi hasłami jak twoje najpierw przerwano program rozwoju (bo stary złom), a potem skasowano całość po wypadku Chudzika - o ironio orędownika Irydy.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:20

A wiesz ty w ogóle ile dzwonów zaliczają niedojrzałe jeszcze lotnicze konstrukcje na świecie? Taki sam czarny pijar miał bazujący na solidnej podstawie F-20 mimo tego, że dwa wypadki nastąpiły z ewidentnej winy pilotów.

Pim
sobota, 27 czerwca 2020, 22:34

Iryda to była przeciętna konstrukcja z zasłabymi silnikami. Układ Warszawski na pewnym etapie postanowił racjonalizować produkcję zbrojeniową. Dlatego podejmowano decyzję o specjalizacji. Nasze stoczne w ramach tego produkowały okręty desantowe. W ramach specjalizacji Świdnik był jedynym producentam na UW i RWPG śmigłowca Mi-2. w ramach specjalizacji: czechosłowacja miała produkować i produkowała samolot szkolny dla całego bloku czyli Albatrosa (wyprodukowano około 300 + egz). My, nie chcąc grzebać osiągnięć Iskry, co oznaczało brak zamówień z UW i RWPG, oraz brak dostępu do silników z ZSSR. Byliśny więc skazani na rozwijanie silników Z rodziny SO1, SO3 i dalej aż do K-15. A cała ta konstrukcja tkwiła korzeniami w Rolls Royce Viperze 8 nielegalnie zakupionym w Jugosławii. Program był skazany na porażkę bo by miał sens trzeba go było eksportować. A to było niemożliwe z przyczyn ustaleń w ramach UE. Samolot miał katastrofy, wymagał zmian projektowych, ostatecznie wyszedł ciężki. Silniki były słabe, wojsko zmieniało koncepcję, a przede wszystkim ilość samolotów. W ostateczności wyszła klapa w liczbie około 20 egzemplarzy. Dobry przykład do studiów przypadku na uczelni z zakresu zarządzania wielopoziomowymi projektami. No i jak nie projektować nowoczesnego samolotu. Oczywiście mogliśmy program kontynuować. Powstałoby jeszcze 20 egzemplarzy przez kolejnych 20 lat. O ile Sokół ma pecha. Bo gdyby nie upadł socjalizm, to Świdnik by go "tłukł" bez ograniczeń i konkurencji na całe RWPG - byłoby już z 1500-2000 na liczniku. A tak zetknął się z kapitalizmem, marketingiem, brakiem finansowania i sprawa się rypła. A to na swoje czasy 1985-1990 - po prostu dobry śmigłowiec.

poniedziałek, 29 czerwca 2020, 00:22

Kolego na podstawie silnika Roys Royca to stworzono silnik HO-10, silnik SO-1 i jego nastepcy to już polska konstrukcja. Słyszłeś kolego o silniku K-16? JAki juz był przetestowany na Irydzie? Bo o D-18 to na pewno nie słyszałeś. Takie masz pojęcie o programie Irydy. Poczytaj doucz sie potem głos zabieraj.

Davien
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:39

D-18 powstał jako demonstartor i przedp[rototyp i okazał sie od razu nieudany, zamiast ponad 20kN ciagu osiągał zaledwie 17.

Gnom
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:05

A ile to godzin zdążył przepracować na hamowni przed skasowaniem projektu Irydy, miał szanse na jakiekolwiek poprawki?

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:25

Do gościa i jemu podobnych nie dotrze, że dzięki uwaleniu Irydy i rozgonieniu zespołu pracującego nad silnikami o własnych pociskach samosterujących możemy sobie jeno teraz pośnić.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:23

Po pierwsze jak chcesz wsadzic silnik o rozmiarach D-18 czy chocby takiego SO-3 do pocisku manewrującego. Po drugie uwalenie Irydy nie miało zadnego wpływu na cos nad czym nam do 1989r nei było wolno nawet pomysleć, Po tzrecie silnik to najmniejszy problem przy manewrujących jest masa nadających sie do tego silników ale jak zwykle musiałes sie popisać niewiedza. I snij dalej.

piątek, 3 lipca 2020, 22:34

Zwyczajnie obudowuje się silnik płatowcem , tak nawet twojego F 35 projektowano drogi lotniczy dyletancie

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:04

No takich bredni dawno nei czytałem:)) Ale jak widac nawet bałeś sie przedstawic by nie zaliczyc totalnej kompromitacji:)

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku.
niedziela, 5 lipca 2020, 06:54

dejvidku, znowu obrazasz, to teraz "karma" wraca. dejvidku, i tak nic nie przebije twoich bredni o AIM-120 z 1973 ktore mozna na Defence 24 pod artykulem "Jednak Super Hornet dla Luftwaffe", czy bredni o "lopatkach turbin widzianych od strony wlotu powietrza" ktore wypisywales na Defence 24 pod artykulem "„Su-57 na eksport. Debiut na Paris Air Show 2019?" a ktore ponizej cytuje. Davien, piątek, 8 marca 2019, 12:06 „Panie bania wania: to zaczynamy. RCS Su-57 podawane przez samego Suchoja wynosi 01-1m2, srednie 0,5m2, dla porównania B-1B ma 1,45m2 RCS:) ,nie ma supercruise z silnikami Al-41F1, ma byc dopiero z AL-41Fu czyli dawnym Izdielie 30 radar N036 Biełka czyli moderka Irbisa przez wymiane anteny istnieje w trzech niekompletnych egzemlarzach( wyłacznie antena przednia) na T-50-3/4/5 i kilk sztuk do badań naziemnych. Co zabawniejsze RCS nie da rady zmniejszyc bez przekonstruowania całego kadłuba Su-57( temumiał słuzyc jeden z prototypów T-50-9) bo obecnie radar widzi łopatki wirników turbin AL-41:) Awionika dla Su-57 istnieje w jednym egzemplarzu tstowym, silniki AL-41FU beda nie wczesniej niz 2024-25 wiec jak widac panie bania wania ,znowu się skompromitowałes:) Aha wszystkie dane sa oficjalnie podane przez Rosjan:)” Davien, sobota, 9 marca 2019, 02:01 ”Maras, w 2020r to silnik AL-41FU ma dopiero zaczynac próby państwowe więc wcześniej niz w 2023-34 szans na niego nie bedzie. A co z radarem( maja trzy okrojone egzeplarze, awioniką czy kadłubem którego konstrukcja nie pozwala na redukcje RCS( odsłoniete łopatki turbin?”. Davien, sobota, 9 marca 2019, 15:57 „Panie Gracz, nie dysze sa problemem, ale konstrukcja kanałów dolotowych powietrza do silników która umozliwia radarowi przeciwnika widzenie łopatek turbin AL-41 i bez zmiany tego zapomnij o redukcji RCS do sensownego poziomu. Tylne osłony silnika to redukcj widma w podczerwieni. A teraz co do stealth: za pierwszy mysliwiec stealth uwazany jest F-117 z RCS 0,01m2 . Nasze F-16 maja 1m2 RCS więc przy 0,5m2 dla Su-57 to F-16 tez wg ciebie jest V gen?? Su-57 nie jest maszyna stealth z tymi wartosciami RCS, to już F-18E ASHblock III ma mniejsze RCS:))”.

Davien
niedziela, 5 lipca 2020, 14:11

Widze ze wróciłes po kolejna porcje kompromitacji funku:) AIM-120 2 1973r to wyłacznie twój wymysł co ci juz udowodniłem, o łopatkach wentylatora zespołu turbiny niskiego cisnienia ci juz te wyjasniłęm, ale widze ze w końcu przyznałes że F-15AE istnieje kłamczuszku:) Tylne osłony silnika to redukcja widma w podczerwieni bo nei wppłyna w żaden sposób na zmniejszenei RCS Su-57 z przedneij półsfery, czyli te srednie 0,5 m2 ciagle zostanie:) I jak zwykle wdeptali cię w ziemię:)

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
poniedziałek, 6 lipca 2020, 04:27

No tak, zapomnialem ze bredziles tez o nieistniejacych F-15AE. To w koncu jes uzytkuje, bo nie doczekalem sie idpowiedzi? dejvidku, co do lopatek turbiny, nie ma zcegos takiego "wentylatora zespołu turbiny niskiego cisnienia", jezeli jest to wklej z wiarygodnego zrodla. Ja ci wkleilem oficjalna budowe silnika podana prze Pratt & Whitnej. No i nalezy wspomniec o twojej najnowszej rewelacji, czyli twoim silniku odzrutowym jednoprzeplywowym z poczatku awiacji, czyli z 1793 roku. Jest coraz lepiej dejvidku.

Pim
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:25

Tytułem uzupełnienia: ILOT prowadził pracę badawczą nad silnikiem dwu przepływowym. Występuje pod nazwą D-18. Ale jaki był efekt tychże prac?

Pim
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 12:19

1. Produkując licencyjne Lim-y 1, 2...itd produkowaniśmy licencyjne silniki Lis 1,2. Które uznano za mało wydajne i nie nowoczesne. Rosjanie na nowocześniejsze konstrukcje nie chcieli dać licencji. Podjęto decyzję by produkować własny silnik. Viper był "transferem technologii" - kupiono bo by przyspieszyć prace. (Tak samo jak amerykanie i rosjanie w pierwszych etapach programów rakietowych korzystali ze zdobycznych V-2 i doświadczeń niemieckich inżynierów). Z tej konstrukcji ewoluowały kolejne. Viper był nazwijmy to "zaczynem". HO-10 napędzał pierwsze egzemplarze Iskry, a równocześnie pracowano nad SO-1, który był faktycznie nową konstrukcją, budowaną na bazie doświadczeń HO-10. Dla mnie jest to ciąg projektowy: baza: Viper potem - HO-10 - SO-1 - SO-3 i dalej. Tak to rozumiem. 2. K-16 przetestowano w Irydzie w zestawie z K-15 w 97 lub 98 roku. K-16 miał 1550-1600kg ciągu, K-15 1500kg ciągu. K-16 to wersja rozwojowa K-15. Po za wzrostem ciągu zwiększono resurs/trwałość. Ale czy to konstrukcja, która zasadniczo zmieniała parametry Irydy? 3. Co do silnika D-18: w mojej świadomości to radziecka/ukraińska konstrukcja Progress D-18. Stosowany w Anie 124. Innej nie znam. Jeżeli o tym samym mówimy, to jaki związek przyczynowo - skutkowy zachodzi między samolotem szkolno - bojowym wykorzystującym dwa silniki jedno przepływowe a silnikiem turbowentylatorowym używanym w samolotach transportowych?

wtorek, 30 czerwca 2020, 01:09

Jesteś kolego kompletnym niedoukiem o zerowej wiedzy, następnym po davienie co chciałby silnik z An-124 montować na Irydzie. Jak nie masz o sprawie zielonego pojecia to nie odzywaj sie po prostu.

Davien
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:41

Pim, był opracowywany w Polsce silnik D-18, miał to byc pierwszy silnik dwuprzepływowy powstały u nas w kraju ale jak zbudowali przedprototyp to okazał sie nieudany i zamiast ponad 20kN ciagu ledwo uzyskiwał 17. Prace zarzucono jak upadła Iryda.

Gnom
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 16:10

Znów walisz takie farmazony jak kilka miesięcy temu, wtedy nawet nie wiedziałeś, że powstał w prototypie (twierdziłeś, ze na papierze). Teraz oczekujesz od prototypu na początku drogi aby od razu był w pełni skończony. O wyrocznio, zechciej jednak zgłębić swą wiedzę o tym silniku jeszcze bardziej, byś wiedział o czym piszesz (bo jak rozumiem o tym że jest eksponatem MLP w Krakowie już się przekonałeś). To od razu do kompletu Irydy dołóż sobie program Wigry. Potem jeszcze coś ci dołożę. Do pracy!

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:25

Gnom po pierwsze jak nie masz pojęcia to zwyczajnie nie zasmiecaj forum. po drugie silnik na tym etapie co był okazał sie neiudany i żadne twoje jęki i płacze tego nei zmienia. Moze za jakeis 10-15 lat coś by z niego było ale to własnei D-18 miał byc ratunkiem dla Irydy. Wiec do szkoły i do nauki gnomku.

gnago
piątek, 3 lipca 2020, 22:37

Chłopie czemu zgrywasz y....tę? Ile lat upłynęło żądasz 10-15 upłyneło 30. Jesteś dyletantem i nieukiem z pretensjami do wszechwiedzy

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:06

Gnago naucz sie czytac po polsku a potem sie odzywaj bo jak widze wg ciebie prace nad D-18 prowadzono w 2020r:))

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:34

Piana na pysku, czyli trafiony. Może zaczniesz szukać i się coś dowiesz. Z poprzedniej dyskusji odrobiłeś istnienie D-18 i to już całkiem daleko. Nie zapienione dziecię, D-18 nie był ratunkiem dla Irydy o której mówimy, a jedynie silnikiem docelowym dla jej wersji rozwojowych, aż do lekkiego samolotu bojowego włącznie. Po necie powinno jeszcze chodzić opracowanie mieleckie dla KBN - odszukaj. Jak nie masz pojęcia o czym piszesz (podobnie jak o W-3) to najpierw wykorzystaj swoje rady dla siebie. Przyda ci się nauka. Ja byłem przy wielu rzeczach, o których piszę, a ciebie nie było wtedy na świecie. Nie reagowałbym na twoje głupoty, gdybyś tym nie mącił w głowie myślącym młodym ludziom, a nie tylko przepisującym popłuczyny prasowe z portalu do portalu jak ty. Z twoich ciągłych rad typu: zamilcz, do szkoły, ruski trolu i tak nie skorzystam i dalej będę prostował twoje głupoty i obelgi dla ciężkiej pracy polskich inżynierów w trudnym okresie walki z władzą krajową i moskiewską by cokolwiek w Polsce powstało polskimi rękami.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
niedziela, 5 lipca 2020, 06:47

Widze, ze obral sobie Pan podobny cel do mnie, czyli prostowanie bredni dejvidka, aby nie wprowadzal ludzi w blad i aby nie macil w glowach mlodym ludziom ktorzy chcieli by sie czegos dowiedziec tutaj na forum. Czasami wydaje mi sie, ze to syzyfowa praca, poniewaz staram mu sie udowodnic jak malo wie, a wlasciwie to nie wie niczego, chociazby wklejajac jego komentarze z wypowiedziami o "lopatkach turbin widzianych od strony wlotu powietrza" czy pociskow AIM-1120 z 1973 roku. Nie rozumiem jego prob zdyskredytowania programu Iryda. Jak wiadomo, polski samolot szkolno bojowy TS-11 Iskra okazal sie sukcesem, wiec nic nie stalo na przeszkodzie aby Iryda z czase dojrzala. Wszak ukochany F-35 dejvidka, tez zaczynal jako kompletny bubel i nielo, a dojrzal do calkiem przyzwoitej konstrukcji. Do do wyzwisk, to doswiadczylem ich calego repertuaru ze strony dejvidka, od "ruskich tchorzliwych trolli" po "obroncow esesmanow". Ale gdy dejvidek juz wyzywa, znaczy ze widzy i normalnych argumentow brak, czyli zostal trafiony i zatopiony.

Gnom
piątek, 10 lipca 2020, 00:16

Czyta to i młodzież, która dopiero się kształtuje i niektórzy decydenci. Nie można bredni pozostawiać bez komentarza. Tak to podobny cel, już o tym pisałem. Jego zaperzenia i uwielbienia dla USA i tak nic nie zmieni.

Davien
niedziela, 5 lipca 2020, 14:19

Sam chciałes trollu. Tani:"19:03 Nie znam, nikt nie nabijal noworodkow na ploty czy siekierami riezali. Juznie dopisze co ukrainskie SS robilo w W-wie." Mój post:"W Warszawie tani trllu było rosyjskie SS od Kamińskeigo a nei Ukraińskie więc skoncz kłamać" I twoja odpowiedż funku:"Co dejvidku, zabolala cie wzmianka o Wołyniu. Jak zwykle chcesz zakrzyczec niewygodna dla ciebie, ale powszechnie znan prawde historyczna dyskredydujac internaute @Tani" Tak jestes obrońca esesmanów od Kamińskeigo jak zarzucasz mi kłamstwo.

Kto kogo broni klamczuszku...
wtorek, 7 lipca 2020, 03:35

Kto kogo broni klamczuszku... Marcin Majewski, Ukraińskie formacje zbrojne w służbie niemieckiej (Sipo, Orpo, Waffen SS) na Lubelszczyźnie w 1944 r., [w:] Marek Białokur, Mariusz Patelski, Podzielone narody. Szkice z historii stosunków polsko-ukraińskich w latach 40. XX wieku, Toruń-Opole 2010, ​ISBN 978-83-7611-828-4​, s.37-40Grzegorz Motyka Dywizja "SS-Galizien" ("Hałyczyna") w Pamięć i Sprawiedliwość, nr 1/2002, Warszawa 2002, Wyd. Instytut Pamięci Narodowej, ISSN 1427-7476, s. 116 wersja elektroniczna Marcin Majewski, Ukraińskie formacje zbrojne w służbie niemieckiej..., op.cit., s.39 Ukraiński Legion Samoobrony (Legion Wołyński) – ukraińska kolaboracyjna ochotnicza formacja zbrojna podczas II wojny światowej. We wrześniu 1943 władze odłamu melnykowców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów kierowanego przez Andrija Melnyka, współpracujące blisko z Niemcami, utworzyły ochotniczą jednostkę pod nazwą Legion Wołyński (Niemcy nadali mu oficjalną nazwę 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD). Do Legionu wstąpiła ocalała część Frontu Ukraińskiej Rewolucji. Na jego czele stanął płk Petro Diaczenko, a cała kadra oficerska składała się z Ukraińców. Niemcy przydzielili jedynie do jego sztabu swoich oficerów łącznikowych – SS-Hauptsturmführera Siegfrieda Assmussa i SS-Oberscharführera Raulinga. Legion miał stanowić przeciwwagę wobec banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii. Początkowo działał na obszarze Wołynia i okolic, walcząc z komunistyczną partyzantką sowiecką oraz pacyfikując polskie wsie. Legion był bardzo dobrze uzbrojony i wyposażony, miał nawet pododdział artylerii, saperów i szpital polowy. Kadry dla niego kształciły się w stworzonej specjalnie w tym celu szkole oficerskiej w Łucku. Wydawał własną gazetę "Ukraińskij Legioner". Po dotarciu Armii Czerwonej na obszar jego działalności został wycofany na zachód. Na początku 1944 r. na Lubelszczyźnie walczył z polską partyzantką, głównie z 1. batalionem BCh Stanisława Basaja Rysia[1]. Wziął on również udział w mordach na Polakach - 23 lipca 1944 r. w odwecie za zabicie oficera SS, Legion spacyfikował wsie Chłaniów i Władysławin zabijając 44 osoby, rozstrzelał też co najmniej kilku przypadkowo spotkanych Polaków[2]. Według relacji polskich świadków Legion specjalizował się w wyłapywaniu cywilnych Polaków i ich wyrafinowanym torturowaniu[3]. Od 15 do 23 września 1944 Legion w sile ok. 400 ludzi brał udział w walkach z powstańcami warszawskimi na Czerniakowie, działając przeciwko Zgrupowaniu "Radosław" i Zgrupowaniu "Kryska" oraz desantowanym oddziałom 9 Pułku Piechoty 3 Dywizji Piechoty z 1 Armii WP. Następnie przerzucono go do Puszczy Kampinoskiej, gdzie 27-30 września 1944 uczestniczył w działaniach przeciwko zgrupowaniu Grupy Kampinos AK (operacja "Sternschnuppe"). Po tych walkach wycofano go dalej na południowy zachód; uczestniczył w kolejnych walkach pod Bykowem i Krakowem. Stamtąd transportem kolejowym przeniesiono Ukraińców przez Austrię do Słowenii, gdzie walczyli z komunistycznymi partyzantami.

Fan daviena, eksperta od AIM-120 z 1973 roku i lopatek turbin widzianych od strony wlotu powietrza w silniku odrzutowym.
poniedziałek, 6 lipca 2020, 04:22

Tak wiec dejvidku zapytam, gdzie w moim komentarzu uzyte sa terminy: "Kaminski", "Warszawa", "essesman". Odpowiadaj_ Czas start. Na odpowoiedz mas zczas do konca tej dekady. Twoja zdolnosc czytania ze zrozumieniem to na prawde nie ma analoga :). Zreszta twoje oskarzenia juz byly konsultowane z kim trzeba i jest potwierdzone, ze sa obrazliwe i bezpodstawne.

gnago
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:54

Minęło 4 dekady w tym czasie kadra silnikowa rozwijałaby swoje skrzydełka. Może dziś przy stałym finansowaniu mielibyśmy swoją rodzinę przyzwoitych silników. W końcu od trzech dekad ludzie moga szkolić się i praktykowac na czołowych polibudach i czołowych producentach silników

Marcin
niedziela, 28 czerwca 2020, 00:43

No niestety MIT super samolotu rodem z połowy lat 70 ciągle żywy. Bajki o silniku D18 o cud awionice o rzekomym zainteresowaniu Indii . No i oczywiście wszechświatowym spisku przeciw Irydzie. Tu na forum pisali nawet o zainteresowaniu tym samolotem .... USA.

poniedziałek, 29 czerwca 2020, 00:26

Nie było bajek o cudownej awionice była za to awionik saegema. Tak jak i zainteresownie Indii to nie bajka tylko poszukiwanie następcy Iskry .

Kamil
niedziela, 28 czerwca 2020, 04:50

Coś w tym jest! bo dlaczego zezłomowano wszystkie samoloty mimo że wszystkie były nowe. Chińczycy chcieli kupić projekt linie technologiczną i wszystkie egzemplarze i mimo poniesionych kosztów nikt nie sprzedał. Po uwaleniu Irydy doprowadzono do zadłużenia Mielca i jego sprzedaży. W Argentynie wciąż lata bardzo podobny samolot był produkowany w małych seriach i doczekał się 3 modernizacji i tam się dało (PAMPA 3 jet). Samolot o połowę mniejszy od Irydy ale z jednym silnikiem mniej więcej podobnej mocy. Coś dużo zbiegów okoliczności?

Davien
niedziela, 28 czerwca 2020, 13:06

Kamil, po pierwsze FMA-63 Pampa 3 maja całe 6 sztuk i to powstałych na częsciach z kanibalizowanych Pampa-2 a wszyskich maszyn IA-63 wszystkich wersji powstało łacznie przez 36lat 27 sztuk Nie ma on tez zadnego zwiazku z Irydą. Aha Argentyński zakład od 1995r jest własnościa LM. I Argentyńczycy od początku mieli dostep do nowoczesnych silników , do awioniki, nie mieli na głowie Wielkiego Brata z ZSRS przez 50 lat

Marcin
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:54

Znowu bujasz, tradycyjnie. Zakłady zostały wiele lat temu znacjonalizowane i są teraz państwowe a Pampa była budowana przy współpracy z Dornierem bo coś im ten mariaż z LM nie wyszedł, tak jak nikomu. No silnik Garret o ciągu ok 15 kN faktycznie potęga przy K15, Tu masz rację

Davien
niedziela, 28 czerwca 2020, 23:15

Ok, tu masz racje moja pomyłka. Zostały znacjonalizowane w 2010r i nagle koniec rozwoju czegokolwiek poza prosciutkim samolotem , zeby zrobić modernizacje Pampy musieli rozbierac maszyny z poprzednich serii gdzie powstawały przy pomocy LM. I Żadna Pampa nie powstawały przy współpracy z Dornierem ale pierwsza skonstruowali sami, Pampa-2000 miała powstawać z LTV/Vought, Pampa-2 to współpraca z LM, Pampa-3 ich własna znowu powstała na kanibalizowanych częściach dwójki, Pampa NG znowu LM. Masz coś jeszcze do dodania?

Marcin
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 01:09

Mam, współpraca z ówczesną firmą amerykańską Vough dotyczyła wersji oferowanej w konkursie na nowy samolot szkolny dla USAF, dotyczyła tylko tej wersji dla USA. Konkurs ogłoszono w końcu lat 80. Bodaj w 1992 rozstrzygnięto na korzyśc Pilatusa PC-9, powstała jego amerykańska wersja pod oznaczeniem T-6 Texan. To niezależna linia Pampy i w sumie gdyby to ją wybrano to i tak nie miałaby nic wspólnego z samolotami argentyńskimi. Owszem konstrukcja projekt i potem budowa oraz testy były przy wydatnej pomocy Dorniera, te póżniejsze wersje to projekty innych firm ale dotyczyły wyposażenia , płatowiec i napęd został w zasadzie niezmieniony po za zwiększeniem udźwigu.

Davien
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 13:45

Marcin wiec jakieś może podasz zródło tej współpracy z Dornierem bo nie było go przy zadnej wersj Pampy. Faktem jest tylko ze wzorowali się na Alpha-Jecie

anakonda
niedziela, 28 czerwca 2020, 11:55

Argentyna to nieudolna gospodarka i słabiutka technologia !!!!!!

niedziela, 28 czerwca 2020, 11:00

W Argentynie lata dużo lotniczego złomu. Tak samo pływa dużo morskiego złomu (ale coraz mniej bo sukcesywnie tonie). Tak Argentyna to jest dla nas dobry przykład. Kraj - wielki zamożny beneficjent I i II WŚ, który dobrowolnie się zaorał i jest wyspecjalizowany w ogłaszaniu niewypłacalności. A siły zbrojne to jeden wielki szrot.

gnago
niedziela, 28 czerwca 2020, 19:56

dobrowolnie? Znaczy podobnie jak w Polsce zanikł przemysł ciężki i elektroniczny

sobota, 27 czerwca 2020, 21:18

Koncepcyjnie Iryda to połowa lat 70, w latach 90 próbowano projekto modernizować ale nie wyszło

boobooo1234
sobota, 27 czerwca 2020, 20:53

Ale dalej nie wiemy, kto konkretnie i na jakiej podstawie _ internet milczy. Czy to nie jest samo w sobie interesujące? Może defence. 24 podejmie śledztwo dziennikarskie?

Gnom
niedziela, 28 czerwca 2020, 00:06

Po pierwsze zapytaj związkowców z Mielca z tego okresu (przyłożyli do tego rękę), po drugie prominentnych działaczy AWS (dziś PiS i PO). Na końcu tych z mundurowych (niektórzy już nie żyją), którzy podpuścili polityków na stare zmagazynowane Alpha Jety, a potem (jak wyszło że to złom) chcieli Hawka serii 100 i serii 200 do szkolenia i za Su-22. kwity z podpisami na pewno są w archiwach.

dim
niedziela, 28 czerwca 2020, 00:05

Nieprawda, że internet milczy, to Kolega nie trafił.

Marek
poniedziałek, 29 czerwca 2020, 21:34

Internet nie milczy, ale zdaje się tego nie pamiętać. Po pierwsze niewygodnych faktów, których nie wyeksponował maistreem trudno szukać. Po drugie nawet jak już znajdziesz, kłamstw na ten temat jest o wiele więcej. Ja i bez internetu pamiętam jak było z Irydą i Alpha Jetami. I pamiętam jak wtedy szlag mnie jasny trafiał.

Gnom
wtorek, 30 czerwca 2020, 00:38

Nie tylko Ciebie. M-93 nie ustępował typowej ofercie na rynku (również wyposażeniem), a M-96 miał szansę nawet wyjść do przodu. I dlatego musiały zginąć.

JPC
środa, 1 lipca 2020, 18:27

otoz nie - niechcacy obserwowalem "negocjacje" pomiedzy przedstawicielami dowodztwa MW a PZL Mielec w tej sprawie, sprawa upadla bo jeden admiral zaczal sie dogadywac z EADS (AlphaJet) bo byli "bardziej chojni" niz zarzad PZL - ot i cala prozaiczna prawda....

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:52

O tym była mowa wcześniej i to niestety prawda, a admirał to już końcowy etap tego programu, wcześniej byli jeszcze pazerniejsi.

Davien
środa, 1 lipca 2020, 15:33

Taak, porównaj sobe Irydę do innych maszyn z tego okresu jak chocby M-339 czy Hawka bo sporo jej brakuje do nich a juz bajki że M96 była lepsza od takiego chocby Hawka... Ech gnomie...

Gnom
czwartek, 2 lipca 2020, 23:45

Porównywałem, nawet na precyzyjnych danych, do których ty nie miałeś i nie masz do dziś dostępu i to w kontekście przewidzianych zadań. Nie ustępowała praktycznie w niczym, poza prędkością ówczesnemu Hawkowi. Ale ty wiesz wszystko lepiej, nawet to, że wyrocznia D...k obwieściła (tu, kilka tygodni temu) na podstawie Polski Zbrojnej z 2005 roku że Orlik z Glass Cockpitem jest dopiero planowany - choć naprawdę oblatano go w 2014 roku (i to z polskim GC) i wielokrotnie prezentowano publicznie, w tym w Radomiu na Air Show.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:15

Gnom jak widze jak twoje kłamstwa legły w gruzach to od razy płacz i zmyslanei. Iryda nawet sie nei zbliżywa w wrsji M96 do takeigo Hawka czy M-339 wiec daruj sobie swoje bajki. A co do Orlica TC II Glass Cocpit to w 2014r dopiero rozpoczeto nad nim prace by je skasowac w 2017r po decyzji wojska. Wczesneijsza modernizacja z 2010r czyli TC II Garmin była analogowa. Ale jak widac musisz uciekac się do kłamstw bo nic innego ci nie pozostało.

JPC
piątek, 3 lipca 2020, 10:30

tak zwany polski glass cokpit opiera sie na komponentach Garmina i Honeywella - bodzmy powazni.... ze ktos matryce wyprodukowana w chinach wsadzil w ramke zrobiona w pruszkowie nie czyni calosci powodem do narodowej dumy.....

Gnom
piątek, 3 lipca 2020, 15:05

Nic niestety nie wiesz o nim. Akurat na MPT nie ma Garmina i Honeywella, choć są komponenty zachodnie, ale tylko komponenty.

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:16

MPT nie istnieje , został skasowany w 2017r pzrez wojsko, ale do ciebie jeszcze to nie dotarło.

Gnom
poniedziałek, 6 lipca 2020, 23:54

Obwieścił car o boh - D...k wszechwiedzący, który jeszcze kilka tygodni temu uważał że ORLIK MPT nawet nie podniósł się w powietrze. Nie skasowało go wojsko (bo nigdy nie należał do MON) tylko lądowanie awaryjne (raport ze zdarzenia w sieci). Doucz się o ... (wpiszesz sobie co uważasz)

JPC
piątek, 3 lipca 2020, 22:14

ok - odszczekuje to konfiguracja dla TC-II - w ostatniej wersji nie ma juz nic polskiego, tylko Thales i Kentron, wywalili nawet w miare przyzwoite radiostacje z Radmoru - czyli sie mylilem co do detali, ogólna konkluzja sie raczej nie zmienia....

gnago
środa, 1 lipca 2020, 22:24

? Porównaj wersje ówcześnie takie same względem czasu powstania. Tak ale wg ciebie hawk był na pewno lepszy pochodzeniem

Davien
sobota, 4 lipca 2020, 18:18

Tak porównywałem gnagus, bo jakbym wział nowego hawka czy najnowsze wersje M-339..... Patzryłem na maszyny z lat 90-tych wiec kolejna wtopa:)

Gnom
czwartek, 9 lipca 2020, 10:06

Latające czy zapowiadane?

Tweets Defence24