Reklama
Reklama

Lekkie haubice wciąż potrzebne?

1 września 2018, 14:18
105LG - Copyright Nexter
Fot. Nexter

Choć w czołowych armiach świata dominują haubice samobieżne 155 lub 152 mm, tylko w niektórych wypadkach wspierane przez systemy holowane o takim samym kalibrze, to nadal powszechnie wykorzystywana jest, jako uzupełnienie, również artyleria mniejszego kalibru. Ma to swoje uzasadnienie zarówno z operacyjnego, jak i ekonomicznego punktu widzenia. Nie wszędzie można efektywnie i rozsądnie wykorzystać ewidentne zalety ciężkich haubic, a lżejsze systemy mają niższe koszty eksploatacji.

MIĘDZYNARODOWY SALON PRZEMYSŁU OBRONNEGO - SERWIS SPECJALNY DEFENCE24.PL

Z reguły zaawansowane i modułowe konstrukcje współczesnych dział samobieżnych kalibru 155 i 152 mm odgrywają na współczesnym polu walki zasadniczą rolę, są podstawowym środkiem wsparcia artyleryjskiego walczących wojsk na bliskich i średnich odległościach. Bardzo krótki zasięg zabezpieczają moździerze, a daleki systemy wyrzutni rakietowych większego kalibru. Elementem „pośrednim” pomiędzy moździerzami, a ciężką, lufową artylerią samobieżną są jednak często lekkie działa 105 mm, osadzone na pojazdach kołowych lub holowane. 

Skuteczność systemów artyleryjskich i rakietowych zależy od wielu czynników innych niż kaliber, choć ten należy do mających największe znaczenie. Niewątpliwie zaliczyć do nich możemy systemy pozwalające na  szybkie uzyskiwanie koordynat potencjalnych celów oraz  lokalizację najbliżej położonych własnych systemów ogniowych i pododdziałów. Każdy żołnierz, system uzbrojenia czy wybrany pododdział i oddział tworząc odpowiednie narzędzie przeznaczone do prowadzenia walki powinien w każdej sytuacji ją w pełni kontrolować i rozumieć co dzieje się wokół niego. 

Istotą takiego podejścia jest wyprzedzenie zamiarów potencjalnego przeciwnika lub chociaż poważne utrudnienie mu przeprowadzenia działań, a dzięki temu utrzymywanie przewagi taktycznej, czy nawet taktyczno-operacyjnej. Dokonuje się tego głównie poprzez zwiększenie mobilności, świadomości sytuacyjnej, wykorzystania zaawansowanych technologii - w tym oddziaływania niekinetycznego (cyberatak i wojna radioelektroniczna nowej generacji) - oraz już dostępnych na rynku  gotowych rozwiązań. 

Wszystkie dostępne na danym obszarze systemy uzbrojenia powinny być zatem wpięte w całkowity system zarządzania walką, tak by całość się wzajemnie uzupełniała. By spełnić to założenie, należy dążyć do pozyskiwania systemów uzbrojenia o szerokim wachlarzu przeznaczenia, czyli do walki z różnymi zagrożeniami, a przy tym również obiektywnie ocenić koszty samej eksploatacji i własne/posiadane możliwości finansowe. Wiele armii zdaje sobie z tego sprawę i stara się w umiejętny sposób pogodzić często w zasadzie sprzeczne wymagania związane z pozyskaniem zaawansowanej broni, wysokimi kosztami jej utrzymania, brakiem możliwości realizacji wszystkich planowanych do modernizacji obszarów jednocześnie itd.

155 i 152 mm haubice samobieżne to nie tylko samo działo, ale i cały system zabezpieczenia jego eksploatacji. Do tego dochodzi efektywnie działający proces szkolenia ich obsługi i personelu pomocniczego (technicznego i wsparcia działań), czy pozyskiwania nowych rodzajów amunicji i zabezpieczenia ich modernizacji. Taki sprzęt może być bardzo skuteczny, ale wymaga dość rozbudowanego – i zarazem kosztownego – systemu wsparcia. 

Dlatego w niektórych krajach przyjęto na wyposażenie również ich tańsze odpowiedniki w postaci systemów holowanych o tym samym lub mniejszym kalibrze. Nie tylko sam czynnik ekonomiczny odgrywał w tym przypadku istotną rolę. Istniała bowiem potrzeba artyleryjskiego wsparcia działań dla pododdziałów wykonujących różne misje operacyjne w specyficznym terenie, gdzie użycie systemów na ciężkich podwoziach gąsienicowych i kołowych byłoby nie tylko utrudnione, ale wręcz nieekonomiczne. 

Dotyczy to również (obecnie bardzo rozpowszechnionych) konfliktów o małej lub średniej intensywności. Manewrowość, szybkość i dynamika takich operacji prowadzonych często w oderwaniu od elementów wsparcia oraz ograniczone środki transportu powietrznego, czy często występujące ciężkie warunki terenowe wykluczają też użycie ciężkich dział holowanych.

Holowane 155 mm haubice są jednak nadal powszechnie stosowane. Starsze modele o większej masie ustępują swoimi możliwościami działom samobieżnym. Najnowsze rozwiązania jak M777A2 (czy dopiero opracowywana M777 Extended-Range (ER)) zostały dostosowane do eksploatacji w specjalnych formacjach US Army czy USMC. Jest to doskonała haubica, ale przy tym droga i wymagająca specjalnej taktyki użycia.

Czy jest więc nadal miejsce dla systemów holowanych mniejszych kalibrów? Wydaje się, że tak, ale pod warunkiem spełnienia przez nie kilku zasadniczych wymagań. Po pierwsze, muszą to być działa tanie w procesie pozyskania i eksploatacji. Po drugie, ich konstrukcja i zasady użytkowania powinny być bardzo proste, a przy tym odporne na różne potencjalne środowiska ich wykorzystania.

Prosta konstrukcja nie oznacza bynajmniej braku dostosowania do użycia nowoczesnych systemów pozycjonowania, wsparcia procesu prowadzenia ognia, czy wykorzystania nowoczesnej amunicji. Lekkie działa muszą też charakteryzować się wysoką szybkostrzelnością, aby mogły razić potencjalne cele w krótkim czasie z dużym natężeniem ognia. Powinny być też dostosowane do użycia wielu typów amunicji, w tym starszych rodzajów, jak i nowoczesnych rozwiązań o zwiększonym zasięgu i precyzji. 

Holowane działa, głównie kalibru 105 mm lub 122 mm, są nadal powszechnie stosowane w wielu armiach świata. Oprócz kwestii ekonomicznych i dużej liczby składowanej amunicji, czy nawet i samych dział, dochodzą i inne czynniki związane z wymogami niektórych współcześnie prowadzonych operacji militarnych (manewrowość w skali taktyczno-operacyjnej, prowadzenie działań o charakterze niekonwencjonalnym). Swoją rolę odgrywa też specyfika środowiska użycia takich systemów (teren górski, wyżynny, podmokły, lesisty, pustynny itp.) i zabudowy urbanistycznej (wąskie ulice, gęsta zabudowa, mosty i wiadukty o niskiej nośności, itp.).

Patrząc pod względem konstrukcyjnym, głównymi zaletami artylerii holowanej kalibru 105/122 mm są niska masa, modułowość konstrukcji i jej prostota. Należy również zaznaczyć, że produkcja dział holowanych jest kilkukrotnie tańsza niż samobieżnych, to samo dotyczy procesu ich eksploatacji, czy szkolenia obsług (w tym ostatnim wypadku również większej samej prostoty obsługi). 

Ponadto działa o kalibrze 105 mm można już posadowić na powszechnie dostępnych nośnikach, takich jak wielozadaniowe pojazdy kołowe o wysokiej mobilności (jak np. HMMWV). Obecnie stosowane systemy rozpoznania, dowodzenia czy precyzyjnego naprowadzania oraz same ogniowe (w tym amunicji i rakiet o zwiększonej precyzji trafienia) powodują, że wartość taktyczna dział holowanych wydaje się znacznie obniżona, a one same – narażone na zniszczenie. Wobec powyższego wymagane jest zatem zastosowanie specjalnej taktyki i procedur ich wykorzystania (ciągłe ich doskonalenie) oraz zapewnienie wysokiego stopnia współdziałania z innymi systemami uzbrojenia, dowodzenia i wsparcia działań. Istotne jest również wprowadzenie takich dział do eksploatacji w wybranych formacjach wojska, tak by ich zalety rekompensowały lub przynajmniej wyrównywały zauważalne wady.

Wybrane przykłady

Na świecie znanych jest kilka rodzajów haubic 105 mm, z których najbardziej rozpowszechnione są amerykańskie M101/102, brytyjska L118/119 (użytkowana w wielu armiach, w tym w zmodyfikowanych wariantach) oraz włoska Modello 56. Ta ostatnia charakteryzuje się tym, że przy masie 1273 kg można ją rozłożyć na 12 zasadniczych elementów (w czasie 3-4 minut), przy czym ciężar największego z nich nie przekracza 132 kg. Jest więc to rozwiązanie dla jednostek piechoty górskiej, wykorzystującej konie lub muły do jej transportu w terenie, gdzie użycie pojazdów jest niemożliwe. W Chinach opracowano jej kopię oznaczoną DWA01, którą można rozłożyć na 11 elementów, czy wariant P15 montowany na lekkim pojeździe terenowym w układzie 4x4 (wywodzącym się z ciężarówki SX2110C).

Innym powszechnie znanym działem jest 122 mm haubica D-30, opracowana w ZSSR i w wielu krajach również modyfikowana. W Chinach opracowano  samobieżną wersję 122 mm haubicy CSK002 z przeznaczeniem dla wojsk aeromobilnych o nietypowym sposobie przejścia z położenia transportowego do bojowego (zdjęcie działa z nośnika z obrotem o 1800 i posadowieniem na ziemi). 

O tym, że 105 mm haubice są nadal przydatne, może świadczyć fakt przeprowadzonych niedawno ćwiczeń Maneuver Fires Integrated Experiment (MIFX) US Army, podczas których wykorzystywano ultralekkie systemy artyleryjskie Hawkey w postaci samobieżnych 105 mm haubic (o długości lufy 33 kalibrów) posadowionych na podwoziu M1152A1w/B2 HMMWV. Te w zasadzie eksperymentalne działania mają na celu wdrożenie ich do służby w Brygadowych Zespołach Bojowych Piechoty (IBCT). Wówczas nowy system 105MWS zastąpiłby lub uzupełniłby holowane 105 mm haubice M 119 i ich „ucyfrowiony” wariant M119A3 (w jednostkach US Army holowane przez lekkie ciągniki M1097).

image
Fot. Mandus Group

 

Hawkey ma, przede wszystkim, cyfrowy systemem kierowania ogniem M9000, pozycjonowania LN-270, współpracujący radiolokator artyleryjski MVR-700C i wpięty jest w nowoczesny system przekazywania danych. Jego masa (bez nośnika) wynosi jedynie 1157 kg a zasięg prowadzenia ognia (amunicją burzącą M1 i M760, odłamkowo-burzącą M1130A1, oświetlającą M314 oraz dymną M60/M60A2) wynosi 11 600 metrów, natomiast amunicją ze wspomaganiem rakietowym M913  ponad 19 500 metrów. Maksymalna szybkostrzelność wynosi 8 strzałów na minutę.

Również we Francji firma Nexter, obecnie wchodząca w skład koncernu KNDS, skonstruowała 105 mm armatę LG1 o długości lufy 30 kalibrów. Do produkcji wprowadzono co najmniej trzy generacje tego działa. Jedna z odmian dział LG była rozlokowana w Polsce podczas ćwiczenia sił natychmiastowego reagowania NATO Noble Jump 2015, stanowiąc uzbrojenie pododdziałów z Belgii. Zasadnicze zalety tego działa to niewielka masa poniżej 1600 kg (jest to najlżejsze działo tego typu na świecie), półautomatyczny zamek, szybkostrzelność teoretyczna do 12 strzałów na minutę, czy szeroki zakres kątów naprowadzania (w elewacji od -30 do +700 w azymucie 360 (po 180 na prawo i lewo), nachylenia do 100 w dowolnym kierunku).

image
Haubica LG1 kalibru 105 mm, najlżejsze działo tego typu na świecie. Fot. Nexter

 

Haubica może być holowana przez samochód osobowo-terenowy klasy np. Land Rovera czy Toyoty Hilux. Może też być wyposażona w system kierowania ogniem wraz z układem nawigacji INS/GPS czy komputerem balistycznym. Może być transportowana na zawiesiu nawet relatywnie niewielkich śmigłowców lub przez samoloty transportowe (jeden samolot C-130 może przenieść cztery tego typu haubice). 

Wyszkolona obsługa jest w stanie uzyskać gotowość do zmiany stanowiska w czasie poniżej 30 sekund i wystrzelić pierwszych 6 pocisków w takim samym czasie. Maksymalny zasięg strzelania to ponad 17 000 metrów (dla amunicji produkcji firmy Nexter) i ponad 11 000 metrów wobec rodziny amunicji M1. Działo jest kompatybilne z wszystkimi typami amunicji 105 mm NATO, co otwiera drogę również do stosowania amunicji precyzyjnej. Efektywny zasięg ognia bezpośredniego to 2000 metrów. Zmiana kierunku prowadzenia ognia związana z ustawieniem całego działa w okręgu 3600 zajmuje tylko kilka sekund. 

Podsumowanie

Holowane, lekkie haubice kalibrów 105 lub 122 mm oraz ich samobieżne wersje mają jeszcze swoją ugruntowaną pozycję w wielu formacjach. Wojska aeromobilne, piechota górska i lekka lub oddziały desantowe wykorzystują takie działa, bo są one dostosowane do specyfiki prowadzonych przez nie zadań. W ramach US Army są one eksploatowane również w regularnych brygadach piechoty (IBCT), bo taktyka użycia tych brygad i ich dedykowane wyposażenie wymusza takie, a nie inne rozwiązanie. Takie rozwiązania jak Hawkey czy SX2110C mogłyby również być pewna alternatywą dla wojsk, zapewniając wsparcie ogniowe wszędzie tam gdzie „tradycyjne metody” byłby nieefektowne lub mniej skuteczne.

image
Fot. MOD

 

Chociaż ciężkie, samobieżne haubice dominują, to nie można ich efektywnie użyć w ww. formacjach. Do tego dochodzą naturalne i sztuczne ograniczenia środowiska prowadzonych operacji. Ponadto zawsze ich będzie „za mało”, a wobec różnych form zagrożeń nie zawsze ich użycie będzie racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia. Dlatego tanie i proste w obsłudze holowane haubice powinny się znaleźć również w formacjach wspierających wojska operacyjne jak np. oddziały obrony terytorialnej.

O efektywności dział ciągnionych decydować będzie nie tylko ich niewielka masa, prosta konstrukcja i obsługa czy wysoka szybkostrzelność, ale też wyposażenie ich w integralne moduły pozycjonowania, komputery balistyczne, czy stosowanie do nich nowoczesnej amunicji o zwiększonym zasięgu i precyzji trafienia. Dodatkowo odpowiednia taktyka ich wykorzystania i wpięcie w całościowy system zarządzania polem walki miałby również istotne znaczenie.

MIĘDZYNARODOWY SALON PRZEMYSŁU OBRONNEGO - SERWIS SPECJALNY DEFENCE24.PL

KomentarzeLiczba komentarzy: 38
ERDSA
piątek, 28 września 2018, 17:46

@Zeus89.....co to jest WORMATE? robienie AMATORÓW z WOT wybitnych herosów bo będą obsługiwali kilka sztuk amunicji krążącej to totalna bzdura. To lekka piechota w dodatku kiepsko uzbrojona. Jak do tej pory żadnych lekkich granatników dla niej nie zakupiono. To czy będą to Javeliny czy Spiki to doiero pokaże przyszłość - CO BĘDZIE W PRZYSZŁOŚCI TO DOPIERO ZOBACZYMY. Na tą chwilę to AMATORZY.....tak amatorzy, taka jest prawda.....ludzie po tygodniowym przeszkoleniu. Jaki trend? no dawaj śmiało, pokaż mi proszę jakie to kraje wdrażają tę super formację, w dodatku kosztem wojsk operacyjnych? SOMALIA? NIGERIA?

erf
piątek, 28 września 2018, 17:39

@Engij......no brawo ty. Ciekawe jak sobie wyobrażasz przerzut Gożdzików dla wsparcia 25BKP lub oddziałów górskich? modlitwą?

ERDA
piątek, 28 września 2018, 17:38

@WW.....kolejny stek bzdur...oświeć nas proszę w jaki sposób produkcja kilku - kilkunastu sztuk haubic to dobry pomysł na rozwijanie gospodarki? no dawaj...śmiało. Już naprawdę mdli od tego ciągłego łączenia jakiegokolwiek zakupu dla armii z kwestią rozwoju gospodarki. MON i armia są od zapewnienia bezpieczeństwa państwa a nie od rozwoju gospodarki. To że nasze pseudo firmy zbrojeniowe całkowicie nie radzą sobie na rynku zbrojeniowym oferując przestarzałe albo amatorskie wyroby to nie powinno w ogóle zajmować MON.

Piotr ze Szwecji
środa, 26 września 2018, 15:59

quot;Lekkaquot; 155mm artyleria, która ma zasięg 4050km, przewożona pod helikopterami jako wsparcie Kawalerii Powietrznej i w częściach windowana na górskich ścianach przez Piechotę Górską na pozycje ogniowe na wierzchołkach gór, ma praktyczne zastosowanie na nowoczesnym polu bitwy. Amerykanie oferują sprzedaż też takich 4.2t M777 haubic zrobionych w części z lżejszych metali, a użytkowanych dziś przez Kanadę, Indie, Australię, USA czy Saudi Arabię. Singapur używa 5.4t SLWH Pegasus dla przykładu. To jest część brakującego specjalistycznego uzbrojenia dla kilku wyspecjalizowanych rodzajów wojsk w Polsce, a lista tego brakującego specjalistycznego uzbrojenia dla WP jest niestety długa. Mniejszego zasięgu mniejszego kalibru haubice mają swoje efektywniejsze substytuty na nowoczesnym polu walki, a Polsce nie grozi wojna totalna z krajami wykorzystującymi bieda-armie.

Engij
środa, 26 września 2018, 02:15

Mamy masę Goździków 122mm. Są dziesiątki ważniejszych projektów niż ten. Choćby nawet zakup kolejnych WR-40.

Skoczek224
wtorek, 25 września 2018, 21:11

Lobbowanie kalibru 105mm w WP jest pomyłką. Nie stać Nas na jeszcze jeden kaliber.

ww
poniedziałek, 24 września 2018, 18:59

Artyleria lufowa holowana, zarówno haubice jak i działa przeciw pancerne wyprodukowane w naszym kraju jako tanie uzupełnienie siły naszej armii to całkiem dobry pomysł rozwijający gospodarkę. Miejmy nadzieje że nie przymierzamy się do zakupów tych egzemplarzy, co zbywają biednym Amerykanom (demobil), bo to byłoby żenada.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 5 września 2018, 23:45

Lekka nisko kosztowa artyleria holowana dała by dobre możliwości wsparcia piechoty na dystansach pośrednich miedzy ciężkimi moździerzami a ciężką artylerią samobieżną, niskie koszty produkcji i eksploatacji to duża ilość baterii, mała masa daje możliwości szybkiego przerzutu pod śmigłowcem co może mieć znaczenie przy wsparciu wojsk specjalnych czy kawalerii powietrznej.

rozsądek
wtorek, 4 września 2018, 20:15

@Davien: \"Ciekawe jak chcecie sobie w warunkach górskich\" - a po co mamy się nastawiać na warunki górskie? Pora skończyć z robieniem za amerykańskich sipajów i przestać marnować pieniądze i przelewać krew w amerykańskich wojnach kolonialnych z naszymi dawnymi przyjaciółmi i sojusznikami! W Polsce są tylko Tatry z gór, do których Goździk nie wjedzie a i to z Zakopanego ostrzela całe nasze góry mniejsze od przeciętnej doliny w Himalajach.

do ERDS\'a
wtorek, 4 września 2018, 10:23

Szanowny Panie w 39 użyto WOT ale nie na tylach tylko w 1-szej linii, co bylo o tyle katastrofalne ze nie byli wyposazeni we wlasciwy sprzet a nie jak Pan raczy pisac AMATORZY. Jezeli dzis kazdy z druzyny WOT nie bedzie posiadal jednorazowego np. Komara czy paru granatow nasadowych to faktycznie bedzie tragedia. Prosze zwrocic uwage ze nawet wojska operacyjne nie maja do recznej broni celownika Szafir, nie wyobrazam sobie likwidacji obiektu berylem/grotem na 200-300m bez optyki. Pozwole sobie przypomniec Andresa ktorego zatrzymano jak podaj zrodla po udanych probach ogniowych z armata 120, 105 i 30mm. A co do artykulu, nie sadze aby cale niebo i ziemia bylo w dronach i radarach balistycznych, wiec chetnie bym sie zbroil nawet w te LG 105 ciagane wozkiem 4x4.

zeus89
wtorek, 4 września 2018, 10:12

@erds a może to ty z zasady negujesz zasadaność tej formacji. Pojechałeś takim ogólnikiem, że masakra. Nigdy wcześniej nie mieliśmy OT w takim sensie jak mamy dziś i nigdy nie pełniło roli takiej jak ma pełnić ta formacja. OT nie jest też wymysłem szaleńca tylko trendem, które wdraża całkiem sporo krajów. OT jest u nas nowe. Jest go coraz więcej i ma coraz więcej sprzętu. OT ma obsługiwać WORMATE. Rozważa się zakup dla nich Jevelinów lub podobnej broni do zwalczania pojazdów opancerzonych/zmotoryzowanych. Ale nie lepiej zjechać formację z góry na dół.

Krewetka
wtorek, 4 września 2018, 01:08

A co z odpornością takiej baterii na ogień kontrujący ?

erds
poniedziałek, 3 września 2018, 16:09

@AIS ---proponuję wrócić do szkoły i szybko zdobyć potrzebną wiedzę bo takich bzdur o bitwie nad Bzurą dawno nie czytałem. jest TEŻ MASA KSIĄZEK w tym temacie które można kupić. Oddziały OT były, wystarczy poczytać poszperać a nie wychwalać obecną lekką piechotę amatorów która jest i będzie mięsem armatnim. Ciekawe jak ta twoja lekka piechota amatorów ma zatrzymać piechotę zmotoryzowana przeciwnika? słowem bożym? modlitwą? Berylami?

MAZU
poniedziałek, 3 września 2018, 10:55

Tak, są bardzo potrzebne. Każdy żołnierz wie, że artylerii jest zawsze za mało. Musi być jednak wysoce mobilna, aby móc dop....... a potem wiać. Pomysł z postawieniem haubicy 105 mm na HMMWV jest rewelacyjny (oby podpory były szybko rozkładane - hydraulicznie). Widzę wersję mogąca strzelać na wprost jako tani niszczyciel czołgów (z zasadzki - z boku i z tyłu) i wszelkiej maści BWP-ów. 105 mm postawione na czymś troszkę cięższym, będącym odpowiednikiem ruskiego Tigra, może być bardzo efektywną bronią.

4pah
poniedziałek, 3 września 2018, 08:18

Kasacja starych haubic ciągnionych to był błąd.Pamiętam jak na poligonie w Toruniu jedna bateria doszła do 3min czasu na opuszczenie stanowiska bojowego.Po odchudzeniu haubica byłaby dzięki temu zdolna do transportu lotniczego dla desantowców choćby na misjach..

Davien
poniedziałek, 3 września 2018, 00:53

Do tych wszystkich którzy piszą że moglibysmy uzywać 2S1,: a ktos zobaczył sobie do jakich zadań jest mowa o lekkich haubicach? Ciekawe jak chcecie sobie w warunkach górskich, dla wojsk aeromobilnych itp uzywać ważącego 16 ton Gozdzika?? Powodzenia .

Okręcik
niedziela, 2 września 2018, 22:38

Jaka by nie była nasza artyleria, bez skutecznej osłony z powietrza i plot. szybko przemieni się w stertę złomu. Bardzo ważna jest też jej mobilność, bo stanowiska ogniowe są dość szybko namierzane i okładane ogniem artylerii przeciwnika. Dlatego modernizacja i zakup nowego uzbrojenia musi być zrównoważony, a nie monotematyczny.

iras
niedziela, 2 września 2018, 21:34

\"Szanse przetrwania w konfliktach zbrojnych ma tylko sprzęt mobilny\" A to te haubice nie mają kół? Przedwojenna artyleria konna potrafiła w kilka minut zająć pozycję, zrobić co należy, i zwiewać gdzie pieprz rośnie. Fakt, że trochę żołnierza trzeba było do takiego manewru, ale czas był imponujący. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy.

AlS
niedziela, 2 września 2018, 17:19

@ rododendron. Z perspektywy Mazowsza, Polska może oczywiście jawić się jako kraj płaski i równinny, bowiem gór stamtąd nie widać. Tymczasem jadąc od Warszawy, pagórki zaczynają się już przed Kielcami, później przechodzą w całkiem (gdzieniegdzie) strome wzgórza Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej, a po przejechaniu pradoliny Wisły, już ma się do czynienia ze sporymi górami - Beskidami, Pogórzem Karpackim i innymi całkiem pokaźnymi pasmami górskimi. Rejony górskie i wyżynne to około 1/4 obszaru naszego kraju, więc należy się liczyć, że w razie konfliktu one również będą potencjalnym polem walki. Przypominam, że w czasie I WŚ to w Beskidach właśnie toczyła się jedna z najdłuższych kampanii tamtej wojny na ziemiach polskich, w czasie których Twierdza Przemyśl przechodziła z rąk do rąk, a rosyjskie wojska zostały zatrzymane dopiero w okolicach Wieliczki. @ Smuteczek. Rzeczywiście - smuteczek wyziera z twojego wpisu. Kto mówi, że OT ma być używane do walki z siłami pierwszego rzutu? Myślisz, że takie siły nacierają frontem o szerokości 400 km, czołg przy czołgu? Prześledź historię współczesnych konfliktów, a zobaczysz, że oddziały wydzielone atakują szybkimi uderzeniami na punkty strategiczne, a po ich zajęciu muszą czekać na uzupełnienia paliwa i amunicji. Jeżeli po drodze napotkają na niespodziewany opór, wzywają posiłki, które szybko muszą być przerzucone z odległych miejsc. Myślisz, że wezwane na pomoc oddziały podążają na miejsce walk w szyku bojowym? I tu jest właśnie miejsce dla OT - niszczenie zaopatrzenia i zwalczanie kolumn przeciwnika w marszu. Spójrz na mapę Bitwy nad Bzurą, a zobaczysz pełno przerywanych, czerwonych linii - to niemieckie oddziały zmotoryzowane, które wezwane na pomoc Blaskowitzowi, przejeżdżały czasem setki kilometrów i nie niepokojone przez nikogo, w dogodnym dla siebie miejscu i czasie włączały się do bitwy. Gdybyśmy wtedy mieli coś na kształt OT, mieliby znacznie trudniejsze zadanie i być może losy bitwy potoczyłyby się inaczej.

Wojt
niedziela, 2 września 2018, 16:13

@Harry 2, Kryl to lipa. Dobra haubica to Archer.

GPAS
niedziela, 2 września 2018, 15:20

Modernizacja goździka, opracować nową amunicję.

NEXT er
niedziela, 2 września 2018, 14:12

Tak to Nexter biega z tą najlżejszą po targach. A 105 nie ma szans to kolejny kaliber do magazynowania. To decyzja dobra ale z perspektywy producenta i przeciwnika.

magazynier
niedziela, 2 września 2018, 13:39

Zmodernizować Goździka. Pływa, działo ma porównywalne osiągi, a z wysokociśnieniową lufą i zmodernizowanym zawieszeniem posłuży długie lata. Stalowa Wola czeka na zamówienia.

pajoss
niedziela, 2 września 2018, 13:29

Myślę, że zasadne byłoby przerobienie 50 Goździków na wozy opancerzone z dodaną nową wieżą HSW, a działa 122mm powinny zostać umieszczone na podwoziach Rosomaka. Na misjach przy bardzo szybkich konwojach trudnym terenie taką siła ognia i zasięgiem byłaby bardzo porządana. A nawet takie kombinowane niepływające gąsienicowe wozy pancerne są lepsze niż obecne BMP , które śmiało można nazwać złomem i wysłać do na gwiazdkę do Burkina Faso.

Ok bajdur
niedziela, 2 września 2018, 11:43

Zakup kompletne nie potrzebny. Mamy już 2s1 Goździk. System kompletny z zapasem amunicji przeszkolonym personelem i zapasem części zamiennych. Dobrze sprawuje się Topaz . Jedyne co można dodać to amunicji amunicję specjalną i dorzucić po porządnej drużynie rozpoznania z małym Bsl. Nasza armia ma tysiące innych potrzeb zamiast tego zakupu. Nawet taki zakup, jak wymiana kamuflarzu po tym jak separatysci i bataliony ochotnicze w donbasie dostały polskie sorty: kamizelki, hełmy, bluzy i buty, będzie bardziej uzasadniony.

Smuteczek
niedziela, 2 września 2018, 03:04

@Gebeth, mysle dokładnie tak samo. Taka bron moze sie sprawdzac w Afryce i innych biednych konfliktach. Kazdy silniejszy przeciwnik bedzie umiał bardzo łatwo kontrowac taka bron. Jezeli chcemy ładowac sie w takie tematy to trzeba przyznac ze smutkiem ze dobrze sie to wpisuje w nasze papierowe ostatnio wojsko gdzie ładujemy coraz wiecej kasy w OT. Dodajac im jeszcze mase takiej broni jeszcze bardziej nam armia puchnie ... na papierze. W praktyce cała ta formacja i tak nie stanowi zadnej wartosci bojowej przeciwko perspektywicznemu agresorowi o jakim tu wszyscy myslimy.

Wojciech
niedziela, 2 września 2018, 02:26

jurgen, 100% racji.

BRZDĄC
niedziela, 2 września 2018, 00:40

spolonizować 73 mm armatę 2A28 Grom która jest montowana na BWP-1 i waży tylko 120 kg ....wydłużyć lufę i zmodernizować ...polepszając jej parametry i amunicję ...następnie produkować z różną amunicją z naciskiem na kasetową i termobaryczną ... armatę stworzyć w różnych konfiguracjach od montowanej na nośnikach kołowych czy ciągnionych .... np.poprzez stworzenie Borsuka będącego kompilacją 30mm armaty z 73 mm armatą ..tak jak to zrobili to Rosjanie w swoich bwp-3 ..będziemy mieli system dla wojsk specjalnych,operacyjnych czy OT strzelającego z ukrycia broniącego infrastruktury ...armata waży 120 kg po dorzuceniu dodatków modyfikacji będzie ważyć 400 kg czyli nic ..a może robić duże qq

Harry 2
niedziela, 2 września 2018, 00:28

Szanse przetrwania w konfliktach zbrojnych ma tylko sprzęt mobilny. Zrozumiecie to w miarę dalszego rozwoju dronów, kolejnych generacji kamer o wysokiej rozdzielczości i coraz lepszą w nich optyką, nowych rodzajów pocisków. KRYL (haubica bez opancerzenia na podwoziu kołowym) jest tym niezbędnym minimum które powinno być zachowane. Poniżej tego poziomu nie można zejść.

rododendron
niedziela, 2 września 2018, 00:00

Bardzo ciekawe. W naszych warunkach takie haubice nie byłyby jednak zbytnio przydatne. Góry mamy na południu, z z Czechami, czy Słowacją raczej nie będziemy toczyli wojen, a jeżeli Rosjanie dojdą do Tatr/Sudetów, to znaczy, że i tak jest już pozamiatane. Taki sam zasięg (bez wspomagania) ma Rak, który dzięki swojej mobilności jest znacznie lepszym rozwiązaniem, w dodatku produkowany w Polsce. W operacjach ekspedycyjnych wystarczą zwykłe moździerze.

weda
sobota, 1 września 2018, 23:19

Takie lekkie haubice od dawna powinny być na wyposażeniu oddziałów wsparcia 25BKP i 1BPS. Nie trzeba uruchamiać produkcji u nas bo to jest nieopłacalne. Wystarczy pozyskać ze 20 sztuk. No ale kto ma do tego głowę jak na takim zamówieniu nikt nie zarobi. Nikt nie wybuduje domu, nikt nie kupi nowej fury. Tylko niepotrzebnie wzmocni się siłę ognia tych dwóch brygad. Po co? prawda?

gebeth
sobota, 1 września 2018, 22:39

obserwując konflikt w Donbasie.. wszystko co mało mobilne.. jest błyskawicznie rozwalane!.. W chwili obecnej jedynie wojna wysoce manewrowa! Jesli haubice holowane.. się w nią wpisują to super!;-) , ale...jaki jest czas zmiany miejsca .. dla takich haubic ? .. bo jak większy niz 10-15 min .. to raczej nie mamy o czym mówic !

Lord Godar
sobota, 1 września 2018, 19:34

Generalnie w naszym przypadku większość zalet i podanych tu wymagań wobec artylerii kalibru 105/122 mm spełnia nasz \"2S1 Goździk ... Do tego jest już i mamy do niego zapas amunicji oraz \"Topaza\" . Dlatego moim zdaniem , co piszę na D24 od dawna jest racjonalne dalsze użytkowanie tego systemu. Działa 105 mm mogą zostać wprowadzone w niewielkiej ilości ok 18-24 szt , aby mieć sprzęt do ewentualnych działań ekspedycyjnych .

jurgen
sobota, 1 września 2018, 19:07

sponsored by Nexter (w tym 2/3 wody)

Gość
sobota, 1 września 2018, 18:39

Lekkie haubice potrzebne są komandosom. Naszej armii jest potrzebna stosunkowo niewielka liczba tych haubic a w takim przypadku , nie opłaca się uruchomić produkcji w kraju a pozyskać z zewnątrz.

devlin0
sobota, 1 września 2018, 18:15

wiec efektowna kosztowo bylaby modernizacja naszych \"gozdzikow\"

Fanklub Daviena
sobota, 1 września 2018, 17:22

Hindusi z Pakistańczykami tłuką się w wysokich górach na wysokościach i w takim terenie, że nie ma mowy o użyciu haubic samobieżnych i tylko helikopter może podrzucić holowaną rozebraną na części, ale mam nadzieję (chyba płonną jak widzę jak PiS palił się do wojny w Syrii i wysłał F-16 do Jordanii) że Polacy wyleczyli się z \"misjonarstwa\"!

Kwiaciarka
sobota, 1 września 2018, 16:59

Nie utylizujmy Gożdzików

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama