Przybędzie Raków

14 października 2019, 10:29
Raki_HSW_3
Fot. MON, HSW

Minister Mariusz Błaszczak podczas wizyty w Hucie Stalowa Wola SA asystował przy podpisaniu kolejnego ważnego kontraktu na dostawy nowego uzbrojenia, pozwalającego kontynuować jeden z programów modernizacji Wojsk Rakietowych i Artylerii.

Przedmiotem podpisanej w piątek umowy, pod którą swe podpisy złożyli – działający w imieniu konsorcjum HSW SA i Rosomak SA –  Bartłomiej Zając, prezes zarządu HSW SA oraz gen. bryg dr Dariusz Pluta, szef Inspektoratu Uzbrojenia, jest wyprodukowanie i dostawa 18 egzemplarzy moździerza automatycznego M120K Rak oraz ośmiu artyleryjskich wozów dowodzenia AWD, przede wszystkim na wyposażenie dwóch kolejnych KMO (Kompanijnych Modułów Ogniowych) Rak na podwoziu kołowym KTO Rosomak. Dostawy zostaną zrealizowane w latach 2020 i 2021.

O opcji zwiększenia dotychczasowej skali zakupów tego systemu artyleryjskiego ponad tą ujętą w kontrakcie z kwietnia 2016 r. (osiem KMO z 64 moździerzami i 32 wozami dowodzenia), oraz w umowach na dostawy AWRU (Artyleryjskich Wozów Remontu i Uzbrojenia) i AWA (Artyleryjskich Wozów Amunicyjnych) nieoficjalnie mówiło się od dawna, choć niejednoznacznie określano skalę potencjalnego zamówienia. Jednak dopiero niedługo po tegorocznym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach, 16 września, HSW SA otrzymała oficjalne zaproszenie do negocjacji nowej umowy. Wtedy oficjalnie potwierdzono, iż MON zainteresowany jest pozyskaniem kolejnych dwóch KMO,  ale – co jest pewnym zaskoczeniem – w konfiguracji takiej, jak zamówiona w 2016 r, czyli obejmującej tylko środek ogniowy (2 x 8 szt. M120K Rak) i wozy dowodzenia (2 x 4 szt. AWD) oraz 2 dodatkowych M120K dla potrzeb szkoleniowych CSAiU w Toruniu.

Z przyczyn prawnych (zamówienie z wolnej ręki, bez postępowania przetargowego, mogło być prowadzone tylko jako kontynuacja zamówienia z kwietnia 2016 r.), nie zapisano w tym zaproszeniu także opcji zamówienia na wyposażenie KMO nr 9 i 10 także pozostałych komponentów, czyli AWRU i AWA. Obydwa typy pojazdów zostały zamówione (i zamówienie to w odniesieniu do 8 szt. AWRU Huta Stalowa Wola już wykonała, zaś w odniesieniu do 24 szt. AWA zakończy w 2020 r.) jako uzupełnienie wyposażenia wcześniej zamówionych ośmiu KMO.

image
Fot. Jerzy Reszczyński

Wozy techniczne i wozy amunicyjne dla nowych modułów ogniowych zostaną zamówione w trybie odrębnego postępowania. Nie ujawniono, w jakim to może nastąpić terminie. Możliwe, że nastąpi to wcześniej, niż możliwe stanie się zamówienie AWR (Artyleryjski Wóz Rozpoznania). Prototyp tego wozu ma powstać w tym roku, ale do gotowości do osiągnięcia stadium produkcji seryjnej niezbędne jest jeszcze przejście kilkumiesięcznego etapu badań kwalifikacyjnych. Zakończenie pracy planowane jest na rok 2020. Ostateczny, po pełnym ukompletowaniu, stan etatowy KMO Rak obejmować ma 8 szt. moździerzy M120K, 4 wozy dowodzenia AWD, 2 wozy rozpoznania AWR oraz 3 wozy amunicyjne AWA i  1 wóz techniczno-remontowy AWRU (obydwa na podwoziach Jelcz).

W komunikacie dotyczącym niedawnego zakupu wozów amunicyjnych dla Raków MON poinformował, że w skład modułu docelowo ma wejść także wóz zabezpieczenia technicznego, jednak nie podano szczegółów.

„Rak” to polska konstrukcja, zaprojektowana przez polskich inżynierów, chwalona przez dowódców i użytkowników. Z podziwem wypowiadają się o nim nie tylko nasi żołnierze, ale także przedstawiciele formacji sojuszniczych. To nie jest ostatnie nasze zamówienie w polskim przemyśle zbrojeniowym. Perspektywy przed HSW jak i przed całą Polską Grupą Zbrojeniową są bardzo dobre – gratuluję dobrze wykonanej pracy

Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej

Wartość umowy podpisanej 11 października wynosi 275,5 mln złotych brutto. W tej cenie zawiera się także usługa szkoleniowa HSW SA. To kolejne już zamówienie dla tej spółki w ostatnich latach. Od kwietnia 2016 roku otrzymała ona kontrakty o wielomiliardowej wartości. 

Same tylko programy Regina i Rak oznaczają transfer z budżetu MON na konto Huty Stalowa Wola ponad 6 miliardów złotych. A niezależnie od tego HSW realizuje dla wojska dostawy części zamiennych, sprzętu inżynieryjnego (np. ładowarek SŁ-24), wykonuje remonty sprzętu wyprodukowanego wcześniej (np. gąsienicowych transporterów rozpoznania inżynieryjnego), realizuje prace badawczo-rozwojowe nad kilkoma typami nowego sprzętu (NP BWP Borsuk, ZSSW-30, Baobab-K) o strategicznie ważnym dla MON znaczeniu, uczestniczy w programie Wisła jako przyszły producent wyrzutni M903 dla systemu Patriot, a poprzez należący do spółki zakład Jelcz jest podstawowym dostawcą samochodów różnych klas dla Sił Zbrojnych RP.

image
Fot. Jerzy Reszczyński

To się także wiąże z centralnym finansowaniem tych prac i zamówień. W odniesieniu natomiast do programu KMO Rak rozszerzenie zamówienia oznacza nie tylko podtrzymanie ciągłości produkcji seryjnej bardzo skomplikowanego wyrobu. Wygaszenie, po zakończeniu kontraktu z 2016 r., produkcji, i jej wznowienie po jakimś czasie wiązałoby się, jak mówi prezes zarządu HSW SA Bartłomiej Zając, z podniesieniem ceny. Taka jest cena odtwarzania powiązań kooperacyjnych z co najmniej kilkunastoma krajowymi i zagranicznymi kooperantami. Dzięki umowie płynność produkcji zostaje utrzymana, a strona kosztowa umowy – zoptymalizowana także z punktu widzenia MON (226,3 mln zł + VAT).

Już nazajutrz po podpisaniu umowy na dodatkowe Raki Huta Stalowa Wola SA, zgodnie z umową z 2016 r. i związanym z nią harmonogramem dostaw, rozpoczęła realizację ostatniej fazy pierwszego kontraktu z 2016 r. na osiem KMO Rak.

Finalizujemy dostawy ósmego modułu ogniowego w ramach realizacji pierwszej umowy na KMO RAK. Dzisiaj podpisujemy kolejne zamówienie na ten produkt. Kontrakt wynegocjowaliśmy w czasie dwóch miesięcy, ale przygotowywaliśmy się do złożenia oferty od jakiegoś czasu. Dziękuje wszystkim zaangażowanym – Ministrowi Obrony Narodowej, Polskiej Grupy Zbrojeniowej, pracownikom Huty Stalowa Wola i przedstawicielom wojska

Bartłomiej Zając, prezes i dyrektor generalny HSW SA

Dwoma – tak jak dotychczas – konwojami z Huty Stalowa Wola do odbiorcy (12 BZ w Choszcznie) dostarczony zostanie sprzęt stanowiący podstawowe wyposażenie ósmego KMO Rak: osiem moździerzy, cztery AWD i 1 AWRU. Jego odbiór w jednostce nastąpi do końca miesiąca. Tym samym, zgodnie z harmonogramem, po niespełna 43 miesiącach kończy się realizacja kontraktu zawartego 28 kwietnia 2016 r. na opracowany od podstaw w krajowym przemyśle zbrojeniowym nowoczesny system artyleryjski bliskiego wsparcia. Jego wdrożenie to znacząca jakościowa zmiana zdolności bojowej brygad zmechanizowanych.

Otrzymały one środek bliskiego wsparcia o nie tylko znacznie większej sile (zastąpienie przez Raka kal. 120 mm moździerzy ciągnionych M98 oznacza skokowy wzrost siły ogniowej), ale też o bez porównania większych możliwościach, związanych przede wszystkim ze zautomatyzowanym dowodzeniem i kierowaniem ogniem, manewrowością, większą autonomią na polu walki, mniejszymi w stosunku do tradycyjnych moździerzy potrzebami kadrowymi oraz znacznie większą – w porównaniu z moździerzami tradycyjnymi – przeżywalnością na polu walki.

O ile przygotowanie stanowiska ogniowego w przypadku moździerza tradycyjnego trwa od kilku do kilkunastu minut, i wymaga udziału znacznej liczby żołnierzy oraz grupy pojazdów o różnych przeznaczeniu, o tyle w przypadku Raka gotowość do otwarcia ognia uzyskuje się w 30 sekund od otrzymania komendy wskazującej cel, zaś opuszczenie stanowiska ogniowego trwa nie dłużej niż 15 sekund – znacznie krócej niż dolot do celu granatów wystrzelonych w trybie sekwencyjnym MRSI. Pozwala to skutecznie unikać ognia kontrbateryjnego, co jest nieosiągalne w przypadku moździerzy tradycyjnych, operujących ze stacjonarnych stanowisk ogniowych (z uwagi na brak możliwości zwinięcia stanowiska ogniowego w krótkim czasie wymagają one zatem czasochłonnego ufortyfikowania).

image
Fot. Jerzy Reszczyński

Rak może wykonywać zadania ogniowe w ugrupowaniu kompletnego modułu, baterii lub samodzielnie, co pozwala na dużą, i zależną od sytuacji taktycznej, elastyczność w planowaniu koncentracji ognia na wskazanym celu lub grupie celów. W szczególnych sytuacjach moździerz może wykonywać zadania ogniowe bez załogi wewnątrz pojazdu. Jest to, jak informuje producent, początek drogi do opracowania bezzałogowej platformy bojowej.

Możliwości bojowe Raka zostaną osiągnięte w pełni, kiedy skład każdego KMO zostanie uzupełniony o wozy rozpoznania, i kiedy załogi będą mieć wreszcie do dyspozycji odpowiadającą możliwościom balistycznym systemu wieżowego, oraz możliwościom systemu kierowania ogniem i dowodzenia, amunicję o odpowiednich parametrach. Obecnie ten nowoczesny moździerz automatyczny pełni swoich możliwości (donośność, szybkostrzelność) nie wykorzystuje, z uwagi na ograniczenia stwarzane przez „przejściową” amunicję w postaci modyfikowanych granatów OF843B, pod względem konstrukcyjnym pamiętających jeszcze czasy II wojny światowej. M.in. wytrzymałość korpusów tych pocisków uniemożliwia strzelanie z maksymalnym ładunkiem miotającym, wytwarzającym w lufie ciśnienia na poziomie 250 MPa i zdolnym nadać pociskowi prędkość wylotową przekraczającą 500 m/s.

image
Fot. Jerzy Reszczyński

Granaty OF843B nie są przystosowane, ani pod względem wytrzymałościowym, ani aerodynamicznym,  do wystrzeliwania z prędkościami naddźwiękowymi. Prowadzone przez ZM Dezamet prace badawczo-rozwojowe mają „w nieodległej przyszłości” zapewnić systemowi Rak nie tylko specjalnie dla niego projektowaną amunicję odłamkowo-burzącą, ale również oświetlającą i dymną. Niezależnie od tego inny ośrodek amunicyjny (Mesko w Skarżysku-Kamiennej i Telesystem-Mesko w Lubiczowie pod Warszawą) pracuje nad rozwojem amunicji precyzyjnego rażenia dla Raka, pozwalającej uczynić z niego m.in. skuteczny środek zwalczania celów opancerzonych na dużym dystansie.

M120K Rak, warto w kilku zdaniach przypomnieć, stał się odpowiedzią HSW SA na poważne zainteresowanie kierownictwa MON pozyskaniem samobieżnego moździerza kal. 120 mm. Zostało ono rozbudzone w 2006 r. po intensywnej akcji marketingowej fińskiej firmy Patria, która m.in. na poligonie CSAiU w Toruniu zaprezentowała polskim wojskowym swoją ofertę moździerzy samobieżnych. W HSW zdecydowano, by zaoferować krajową konstrukcję tej klasy.  Założono, że moździerz będzie charakteryzował się szeregiem szczególnych cech. Do takich należy np. możliwość ładowania moździerza przy każdym kącie podniesienia lufy i dowolnym ustawieniu wieży względem podwozia, bez konieczności każdorazowego resetowania ich ustawień z wypracowanej pozycji do strzału do pozycji do ładowania. Polski moździerz miał mieć, już w założeniu, zaawansowany system zautomatyzowanego dowodzenia i kierowania ogniem, oparty na Topazie.

HSW zaoferowała ponadto wojsku nie tyle sam moździerz, ile kompletne wyposażenie kompanii wsparcia, obejmujące zarówno środek ogniowy i środki dowodzenia, jak i kompleks zabezpieczenia logistycznego z pojazdami amunicyjnymi i remontowymi. I zdecydowała się wziąć odpowiedzialność za opracowanie, wykonanie i dostarczenie kompletnych modułów.

Umowę na wyprodukowanie i dostarczenie Siłom Zbrojnym RP elementów ośmiu KMO, z których każdy liczy osiem środków ogniowych w postaci moździerza 120 mm ma podwoziu KTO Rosomak, i czterech AWD (Artyleryjski Wóz Dowodzenia) na tym samym nośniku, podpisano w obecności ówczesnej premier rządu Beaty Szydło. Uzgodniona przez strony, Inspektorat Uzbrojenia oraz konsorcjum HSW SA i Rosomak SA, cena opiewała na 968,3 mln zł.

Prototyp Raka zakończył badania w 2015 r., umowę produkcyjną podpisano w kwietniu 2016 r., pierwszy seryjny moździerz Rak został ukończony w listopadzie 2016 r., a pierwszy Kompanijny Moduł Ogniowy M120K (osiem Raków i cztery AWD) został dostarczony do 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej już 30 czerwca 2017 r. Następnym użytkownikiem tego systemu artyleryjskiego została 12. Brygada Zmechanizowana w Szczecinie, kolejnymi – 15. Giżycka BZ, 21. Brygada Strzelców Podhalańskich (ona jako pierwsza otrzymała w odstępie kilku miesięcy dwa KMO Rak) oraz, ponownie, 15. Giżycka BZ. Dostawą z października 2019 r. Huta Stalowa Wola kończy realizację kontraktu z kwietnia 2016 r.

W międzyczasie, w trakcie jego realizacji, w fazę produkcyjną wchodziły kolejne komponenty KMO, które nie były gotowe do produkcji w kwietniu 2016 r., gdy podpisywano pierwszy kontrakt na środki ogniowe i wozy dowodzenia. Pod koniec 2017 r. zawarto umowę o wartości 53 mln. zł na 8 AWRU (Artyleryjski Wóz Remontu Uzbrojenia), po jednym na każdy KMO, a w sierpniu 2019 r. – umowę o wartości 129 mln. zł na 24 AWA (Artyleryjski Wóz Amunicyjny) – po trzy na każdy KMO. Obydwie „dodatkowe” umowy są na finiszu: dostawy AWRU już zrealizowano, dostawy AWA zostaną zakończone w 2020 r.

Po zakończeniu dostaw dodatkowych KMO Rak zakontraktowanych w Stalowej Woli 11 października, czyli w roku 2021, liczba automatycznych moździerzy samobieżnych M120K Rak w jednostkach wsparcia brygad zmechanizowanych oraz w centrum szkoleniowym wzrośnie do 82. Jeśli uwzględnić wszystkie komponenty KMO – na co nie wszyscy zwracają uwagę – okaże się, że realizowany przez HSW (w frazie produkcyjnej od 2016 r.) program moździerza samobieżnego kal. 120 mm na podwoziu kołowym zaabsorbuje globalnie – licząc środki ogniowe, wozy dowodzenia i rozpoznania  około 150 podwozi KTO Rosomak. 

Łącznie z zakontraktowanymi 11 października Rakami MON wyda na program samobieżnego moździerza automatycznego M120K kwotę ok. 1,425 miliarda złotych. I na pewno to nie będzie koniec. Choć system znajduje się dopiero w fazie wdrażania go do służby, trwa jego rozwój. Konstruktorzy z HSW SA pracują nad kolejnymi etapami modernizacji, także takimi, które uwzględniają doświadczenia eksploatacyjne zdobyte od czasu wdrożenia w 2017 r. do służby pierwszego modułu Raka. Prace rozwojowe zmierzają także w kierunku zwiększenia szybkostrzelności moździerza. Wypracowane rozwiązania o charakterze modernizacyjnym i rozwojowym będą wdrażane nie tylko w ramach cyklu remontowego, uwzględnionego w instrukcjach jego użytkowania przez wojsko.

image
Fot. st. szer. Michał Wilk 

Niezależnie od tego planuje się podjęcie prac nad opracowaniem trenażera i symulatora, ułatwiających szkolenie i trening załóg. Bardzo prawdopodobne, że trafią one do SCAiU w Toruniu, dokąd już w 2020 r. HSW SA dostarczy dwa „ponadplanowe” Raki. Staną się one zalążkiem baterii szkolnej, która docelowo zostanie wyposażona także we wszystkie  pozostałe komponenty KMO, czyli po jednym egzemplarzu AWD, AWA, AWRU i AWR. Pozwoli to na szkolenie, już bez udziału producenta, żołnierzy przybywających do jednostek uzbrojonych w KMO Rak. Jednak pełne przeszkolenie załóg  zakontraktowanych 11 października dwóch dodatkowych KMO, przeznaczonych dla 12 i 17 BZ, przeprowadzi tak jak dotychczas Huta Stalowa Wola.

HSW SA już przygotowuje się do podjęcia produkcji wariantu gąsienicowego Raka, M120G. Wojsko będzie musiało dokonać wyboru, spośród kilku możliwości, podwozia będącego nośnikiem tej wersji moździerza, a także przygotować swe struktury na implementację tego wariantu Raka w formacjach ciężkich, gąsienicowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 98
Reklama
Adrian
czwartek, 17 października 2019, 17:55

Pytanie do fachowców: czy wóz dowodzenia nie mógłby być jednocześnie nośnikiem obrony przeciwlotniczej? Jakiejś wieży bezzałogowej z Piorunami np.?

Nope
wtorek, 22 października 2019, 15:05

Nie, komputery , łączność to zadanie WD. Do obrony plot potrzebny jest oddzielny pojazd specjalizowany z dedykowana do tego załoga , radarem , głowica optoelektroniczną i dużym zapasem amunicji. Wykluczone by WD mógł to robić. Moglby co najwyżej niesc bezzałogową wieżę artyleryjsją do osłony bezpośredniej . Takie jest moje zdanie.

Huciany
piątek, 18 października 2019, 12:19

Huta wygasza produkcję rakow Te 24 sztuki to żart Dla tego nie trzyma sie montowni Cale sily ida na pidwozia Krabow Tam tez,katastrofa

Frantz
wtorek, 22 października 2019, 14:31

Żartujesz? Huta niczego nie wygasza. Będą kolejne Raki, będą Raki gąsienicowe, żartem są bezpodstawne posty. Żadnej katastrofy w HSW nie ma. Po zastrzyku gotówki w Hucie jest coraz lepiej. Kolejny impuls to będą gąsienicowe niszczyciele czołgów. A Borsuk? Huta na ogromne szanse , byleby je dobrze wykorzystali, a będzie doskonale.

Gort
środa, 16 października 2019, 09:45

A czy redakcja D24 może zrobić bilans otwarcia. Jest po wyborach to nie narazi się na zarzut stronniczości. Dobrze by było usłyszeć rozliczenie kontraktów. Np. Zamówienie na dostawy UKM zrealiziwano w 75% opóźnieni dwa tygodni , kontakt na dostawy optyki w 40% dostawy zgodnie z pierwotnym harmonogramem, dosrawy Leopardów 2Pl opóźnione o sześć miesięcy. trzeba uważać na to ile razy przy pzedpłaconych kontraktach wydłużano terminy. Nasze bezpieczeństwo i sprzęt dla armii to nie jest prywatny folwark. Artykuły o kolejnych kontraktach są publikowane ale co z innymi równie ważnymi. Wczoraj IFF nagle wyszedł a co jeszcze?

Okręcik
środa, 16 października 2019, 00:12

raki na pewno się przydadzą, choć ich ilość nie powala. Pamiętajmy jednak o tym co chyba najbardziej potrzebne broni ppanc i plot. Bez osłony tych broni raki zostaną szybko upieczone.

M.M
wtorek, 15 października 2019, 21:08

Co dokładnie robią wozy dowodzenia? Pytam, bo zaskakuje mnie ich ilość - jeden przypada na dwa raki. W jednym porusza się dowódca KMO, do czego służy reszta?

Ecik
wtorek, 22 października 2019, 14:32

Nie chce się sprawdzić starszych publikacji?

Jorgu
wtorek, 15 października 2019, 19:09

I powinno być ich jeszcze więcej. Co najmniej dla każdego plutonu trzeci Rak. A potem moze i czwarty!! Bo co to jest 64 szt czy nawet 82 na całą armię???

szwejk
wtorek, 15 października 2019, 12:51

A kiedy dostawy raków do brygad w Braniewie i Bartoszycach - bezpośrednio przy granicy z FR na północy?

alkaprim
poniedziałek, 14 października 2019, 23:41

Dlaczego nie zamawiają Raków na gasienicach?

Nie wiem ?
wtorek, 22 października 2019, 15:22

MON nie chce za szybko dozbroić WP. Różni sabotażyści uwazaja ,że np. niepotrzebne nam tandemowe głowice do Rpg7 bo "przecież kupujemy nowe granatniki" (co z tego że już 15 lat) , nie potrzebne nam kolejne wyrzutnie Spike " bo przecież wkrótce będą polskie Piraty i Karabele" (za 5-10 lat?), niepotrzebne nam ppk na Mi-24 "bo przecież już realizujemy program Kruk" (będą może za...15 lat?), Nie potrzebujemy kupować nowej amunicji ppanc do czołgów "bo Dezamet pracuje na takową....za kolejne może 5 lat c o ś zrobią?). Niepotrzebne nam nowe pociski do mobilnych OS (MON je wkrótce wycofa) "bo wkrótce będzie przecież" ....ale zupełnie niemobilna Narew!! Niepotrzebne nam Baobaby , bo przecież Rosja nie ma ani czołgów ani BWP, ani BMD, ani BTR??? Dlaczego nie mamy więcej , w tym gąsienicowych Raków, a potem Kryli?? No właśnie!

bender
wtorek, 15 października 2019, 12:01

Być może czekają na Borsuka, żeby Raki na gąskach używały podwozia przyszłego BWP. To zdecydowanie uprościłoby logistykę.

def
wtorek, 15 października 2019, 11:19

Bo czekają, co wyjdzie z Borsuka. Jeśli da się go użyć pod wieżę Raka, to będą używali tego właśnie podwozia.

Derff
wtorek, 15 października 2019, 10:15

Bo di ciężkich brygad mają trafiać na podwoziu Borsuka. Chociaż uważam, że to marnotrawstwo finansowe. Ostatnio prezentowane podwozie hydropneumatyczne wystarczy. Raki, poprady i Oerlikony 35 mm powinny być zamawiane w trybie ciągłym. Po za tym o ile plotki o braku możliwości wykorzystania na Raku pocisków Strix, to biuro projektów po zakończeniu Borsuka powinno siadać do deski i myśleć nad dostosowaniem do jak największej liczby pocisków. Rak ma potencjał na hit eksportowy.

Filutek
wtorek, 15 października 2019, 17:41

Nie ma żadnych plotek o Strixach, bo można po prostu ładować je ręcznie. Jedyny problem to MON, który pilnuje byśmy ich nigdy nie kupili, byłyby zbyt groźne dla obcych czołgów, a na to przecież MON nie może się zgodzić!! Tak samo jak MON nie zdecydował się przez 12 lat na integrację Hitfista z Spike. Tak samo jak w 2011 przerwał zakup Bonusów dla projektowanych jeszcze wtedy Krabów/Kryli. Podobnie jak nie zdecydował się przez 10 lat na zakup nowych ppk dla Mi24. Podobnie jak nie zamówił żadnej skutecznej amunicji ppanc do żadnego naszego czolgu. Podobnie jak wycofał 100 000 Komarów doskonałych jako kieszonkowa artyleria i na BWP/Btr a sprawdzonych w Afganistanie, podobnie jak nie zamówił przez 10 lat ani jednej nowej wyrzutni Spike, ani nawet 1 szt tandemowych głowic dla RPG7!! Podobnie jak nie zamawia żadnego Baobaba. Podobnie jak nie zamówił gotowych ani jednego pocisku kasetowego ani do Langusty ani do M98. Bo to jest taki nadzwyczajny "program" MON rozbrojenia WP z wszelkiej broni ppanc. I ten program jest skutecznie, bez przerwy i opóźnień realizowany przez MON - jak żaden inny!! I niech mnie ktoś przekona że TO rozbrajanie przez MON to nie są 100% -owe FAKTY!!!

sorbi
wtorek, 15 października 2019, 08:44

nie zamawiają jeszcze wersji na gąsienicach, bo docelowe podwozie - bwp borsuk- nie jest jeszcze gotowe, a ich rolę mogą pełnić 2s1 zastępowane krabami.

mick8791
czwartek, 17 października 2019, 16:29

Rolę moździerzy może pełnić haubica. Ciekawe...

CodyBancks
poniedziałek, 14 października 2019, 22:46

Dużo Raków ? A co ze szkoleniami z obsługi i taktyki. Ilością przyjęć sprzętu nie wygrywa się wojny czy bitew !!!

m p
wtorek, 15 października 2019, 10:29

A skąd Pan wie, że żołnierze się nie szkolą?

andy
poniedziałek, 14 października 2019, 22:24

kiedy MON zakupi RAKI w wersji gąsienicowej ... ? - jeżeli propozycja HSW z pokazana na MSPO z pneumatycznym zawieszeniem jest lepsze od kołowego to powinna nastąpić szybka ścieżka wdrożenia do seryjnej produkcji ...

rydwan
wtorek, 15 października 2019, 09:39

oczywiście że gąsienicowa jest lepsza ale i sporo roższa tak że musi oczekać na swoja kolej czyli po ostarczeniu wszystkich Krabów Langust i całej artyleri rakietowej oraz po pozyskaniu nowego czołgu samolotów F 35 i dodatkowych F 16 wtedy bedzie idealny czas na pozyskanie raka w wersji gąsienicowej.

Kormoran
poniedziałek, 14 października 2019, 22:24

Cóż te taki??? Na potrzeba artylerii o zasięgu oparacyjnym a nie taktycznym cóż że Błaszczak wpompuje kasę w polską technologie i polskie wykonanie jak ono się nijak ma do zagrożeń dzisiejszego pola walki.... Trzeba nam zasięgu rakiet odstraszających a nie raków którymi można się ostrzeliwać wycofując....

cywil
poniedziałek, 14 października 2019, 21:17

Czy wozy dowodzenia też mają moździerz czy tylko komputery i anteny?

Marek1
poniedziałek, 14 października 2019, 20:45

Do czasu wprowadzenia w masowych ilościach nowoczesnej amunicji podstawowej o zasięgu co najmniej 12 km oraz amunicji specjalistycznej/precyzyjnej SM Rak pozostanie jedynie horrendalnie drogą fanaberią kilkunastu wojskowych i cywilnych urzędasów. Fanaberia ta jeszcze przez lata w kwestii relacji KOSZT/EFEKT nie dorówna od b. dawna znajdującym sie w WP haubicom 2S1 Goździk z SKO Topaz. Ale co tam - KTO "bogatemu" zabroni wydawać publiczne mld. na wcale niekonieczne bzdety ?

mick8791
czwartek, 17 października 2019, 16:34

I co z tego, że Goździki są wyposażone w Topaz skoro samo działo jest przestarzałe i bardzo niecelne?

ryba
wtorek, 15 października 2019, 09:43

kaliber gożdzików jest inny nisz zalecany i mógł by stać sie użytecznym łupem.

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 18:46

Wiecie Państwo czego obawiam się najbardziej ? Że gotowi do obrony nie staniemy się nigdy. Gdyż ćwiczymy scenariusze, ale bez dbania o stałą gotowość do ich realizacji. I chociaż jest nieco metod, które mniej liczny obrońca stosować może przeciw liczniejszemu najeźdźcy, to my nie zdążymy z żadną z nich. Zawsze niegotowi, nie teraz , ale kto wie za 10 lat... ? - taki stan umysłu. Oczywisty niedowład działań MON.

działo elektronowe
poniedziałek, 14 października 2019, 17:44

Nadal proszę Niniejszy Portal o rzeczową i niezależną analizę taktyki użycia tego moździeża w naszych realiach pola walki, jego przeżywalności, oraz potencjału modernizacyjnego (także wobec niedawno ujawnionych wymagań amerykańskich). Obawiam się, że RAK może mieć problem z operowaniem w odległosci raptem paru kilometrów od sił przeciwnika.

bender
wtorek, 15 października 2019, 01:34

Po to jest szybki, automatyczny i ma rewelacyjne czasy do otwarcia ognia i do opuszczenia pozycji ogniowej, żeby funkcjonował właśnie tych kilka kilometrów od npla. Podpięty do Topaza jest groźny, ale razem z przyszłym BMS (może IBCS spinającym wszystkie rodzaje wojsk) będzie super skuteczny. Po drodze trzeba jeszcze zrobić i wdrożyć efektywną amunicja. To wszystko przecież jest w artykule powyżej.

kuballo
poniedziałek, 14 października 2019, 23:45

są porównywalne systemy w NATO ... tylko te ilości 8 moździeży na brygadę :-(

LeAN
wtorek, 15 października 2019, 10:25

Na batalion. Na szczeblu brygady jest dywizjon -24 działa - 122 mam haubic lub 152 mm armatohaubic

bc
wtorek, 15 października 2019, 03:00

Na batalion w miejsce 6 holowanych, Rak to top 3 na świecie

działo e.
wtorek, 15 października 2019, 02:31

Mnie nie interesują "porównywalne" systemy, bo o nich wiemy wszyscy. Oczekuję odpowiedzi dokładnie na to, co napisałem.

ta ta
poniedziałek, 14 października 2019, 21:24

Za to moździerze ciągnione problemów z operowaniem nie mają żadnych.

sorbi
poniedziałek, 14 października 2019, 16:29

(zastąpienie przez Raka kal. 120 mm moździerzy ciągnionych M98 oznacza skokowy wzrost siły ogniowej), - no to m-98 zapewne zostaną przesunięte do WOT-u. (coś o tym pan generał wspominał)

MateuszS
poniedziałek, 14 października 2019, 22:40

Rak nie zastępuje młodzieży ciągnionych M98...

sorbi
wtorek, 15 października 2019, 01:14

przynajmniej częściowo zastępuje M-98 (obok holowanych 120mm.)- pisze w artykule 'jak byk'

MateuszS
wtorek, 15 października 2019, 18:11

M98 weszły tylko po to żeby " obejść " traktaty o artylerii powyżej 100mm - więc M98 ma kaliber 98mm. Tak więc może być w artykule napisane, ale nie do końca tak jest. Raki mają wypełnić miejsce na moździerze powyżej 100mm. A M98 można klepać i milion bo tego nic nie ogranicza.

Pl
wtorek, 15 października 2019, 13:45

Jest napisane!

Rzyt
poniedziałek, 14 października 2019, 16:16

Za dużo dowódców...po prostu za dużo...artyleria walczy z tyłu...jeżeli utracimy 1/4 lub połowę wozów ogniowych dochodzi do sytuacji 3 dowódców na 1 wóz ogniowych...to jest bzdura 1 dowódca na 3 wozy to wystarczająco ,zdecydowanie...no ale to standard 117 generałów na 100000wojska hahaha kpina z narodu i budżetu

bender
wtorek, 15 października 2019, 01:24

To akurat nie to. Rak jest nowoczesną bronią i zdublowanie kanałów dowodzenia to zabieg zabezpieczający działanie KMO na polu walki. Taka redundancja. Mirroring.

Paweł P.
poniedziałek, 14 października 2019, 18:38

Też uważam że sporo za dużo. Choć myślę, że to z powodu braków - z poprzednich zamówień.

Andy
poniedziałek, 14 października 2019, 18:11

Kadra oficerska musi byc budowana pod potrzeby wybuchu wojny i blyskawicznemu powiekszeniu armii (rezerwisci i masowe szybkie szkolenia rekrutow).Prawidlowo armia powinna sie rozrosnac w obliczu wojny 3-4 krotnie.

KK
poniedziałek, 14 października 2019, 14:55

witam po co tyle AWD?

QRF
poniedziałek, 14 października 2019, 16:02

1 Dowódcy baterii, 1 zastępcy i po jednym dla dowódców baterii.

NAVY
poniedziałek, 14 października 2019, 14:50

[...]Z przyczyn prawnych (zamówienie z wolnej ręki, bez postępowania przetargowego, mogło być prowadzone tylko jako kontynuacja zamówienia z kwietnia 2016 r.[...] - o jakim przetargu jest mowa ,skoro producentem owego wozu jest HSW ! Niby kto miałby jeszcze produkować ten sprzęt nie posiadajac dokumentacji technicznej i licencji/praw do budowy raków ?

hjkhjkjh
poniedziałek, 14 października 2019, 15:45

Niedoskonałości prawne, prawo nie przystaje do realiów.

Klakier
poniedziałek, 14 października 2019, 14:44

Jedno pytanie czy potrzeba nam aż tyle tych Raków ??? Nie lepiej inwestować w Kraby i artylerię rakietową dalekiego zasięgu??? Przecież to jest śmieszne raptem 20 wyrzutni Himars z symbolicznym zapasem rakiet a Raków aż tyle...

kuballo
poniedziałek, 14 października 2019, 23:49

8 szt. moździeży na brygadę to śmiesznie mało .. artyleria dalekiego zasięg służy do innych celów niż bezpośrednie wsparcie ogniowe piechoty zmotoryzowanej.

Zarkis
poniedziałek, 14 października 2019, 17:19

Raki to sprzęt wsparcia na szczeblu batalionu zmotoryzowanego a Krab/Kryl to sprzęt wsparcia na szczeblu brygady czy razem z Langustami/HIMARSAM-i nawet dywizji...

Dododoro
poniedziałek, 14 października 2019, 17:19

Krabów i Himarsów nigdy nie będzie wystarczająco dużo. Poza tym Krab ma swoje rozmiary i masę

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 16:02

@Klakier potrzeba i więcej. A Ty zapewne chciałeś zapytać, czy w tym momencie aż tyle potrzeba ? Chodzi o wydłużenie produkowanej już i tak serii, Autor wyjaśniał.

kjhkljlhhj
poniedziałek, 14 października 2019, 15:46

Jest ich zdecydowanie za mało, WOT też powinien dostać Raki.

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 13:46

Dobrze, ale kiedy stanie wreszcie własna fabryka seryjnych tysięcy rakiet, o zasięgu ponad Białorusią, do Rosji ? - taka fabryka, seryjna, tania produkcja tysięcy pocisków, a nie stu, przy tym rozśrodkowanch w 500 lokalizacjach, wystarczyłaby, by nikt Polski nie ruszył. Gdy Raków - nie twierdzę, że nie są potrzebne - ale choćbyście ich mieli i dwa miliony... ... ... zasięg 8km.

bender
wtorek, 15 października 2019, 01:17

A jeszcze fajniej byłoby znaleźć dzbanek Leprikona po drugiej stronie tęczy dim. Bądźmy serio. Raki nie są bronią strategiczną, mają podążać za kompania zmotoryzowaną i udzielać wsparcia gdzie konieczne. Jeśli przez użycie Raków zmniejszysz straty własnej piechoty podczas wykonywania zadania bojowego o np. 40%, a zwiększysz szanse wygranej o powiedzmy 30%, to chyba ma sens. Zwiększasz przeżywalność swoich plutonów i kompanii, przez co Twoje pułki i brygady mogą skutecznie zwalczać większe siły przeciwnika.

dim
wtorek, 15 października 2019, 11:04

Czyli coś na zasadzie "widzieć drzewa, a nie widzieć lasu". Starannie przygotowujemy się wyłącznie do walki "pierś o pierś", "1:1", czy "3000:3000". A tak nie będzie niestety. Będzie ich kilkakrotna przewaga, a w ciężkiej w artylerii miażdżąca. Toteż muszą się, mimo tej przewagi, o coś swojego, tam na tyłach, bardzo mocno bać. Wtedy nie uderzą, pójdą sobie gdzie indziej. Innymi słowy, to że jesteśmy w stanie zniszczyć kawałek dobrosąsiedzkiej wobec nas Białorusi, Moskwie by to wcale nie przeszkadzało, raczej pomoże im jeszcze propagandowo. Oni mają się bać o swe własne bardzo ważne miejsca. Poza tym dobrze wiadomo, że obrona przed rakietami jest wielokrotnie droższa, niż przygotowania do ataku nimi. Dlaczego to my tylkopozwalamy zapędzić się w ten kozi róg ? Niech i oni poczują, co to jest koszt, przez nich niemożliwy do uniesienia, dla nas przeciętny ! Dopiero wtedy zmiękną, znormalnieją jako sąsiedzi. Czyli abyśmy nie bali się ciągle, potrzebne są wielkoseryjne fabryki polskich rakiet dużego zasięgu. Nie tylko Raków, Krabów itd...

bender
wtorek, 15 października 2019, 18:29

Uczepiłeś się tych rakiet, zresztą całkiem słusznie, ale to trochę jak z budową domu: dach (czyli rakiety) jest niezbędny, ale bez fundamentów (tu karabiny, BWP, Raki, czołgi, etc), to nic nie się nie da zbudować.

dim
środa, 16 października 2019, 01:47

Otóż ta "budowa domu" nigdy się nie skończy. Wymieniać musisz także uzbrojenie starsze na nowsze i tak w koło Macieju. Rosjanie i tak nie przestraszą się atakować, gdy wystawimy (tylko) kilka dywizji. Wejdź na ich fora - kpią sobie z nas. Lecz gdyby wycelowane mieli w swe najważniejsze obiekty tysiące rozśrodkowanych i ukrytych polski rakiet ? Byliby ostrożniejsi.

bender
czwartek, 17 października 2019, 01:58

Nadmierne zaufanie może zagrać na naszą korzyść. Poważne straty odpowiednio nagłośnione mogą oprócz złości wywołać szok i obawę, jeśli nie strach. Społeczeństwa są podatne na takie oddziaływanie, zwłaszcza na początku konfliktu. Zresztą to nieważne, bo Rusnet w dużej części myśli tak jak chcą jego władcy. Ważne, żeby ci sami władcy w swoich kalkulacjach uważali atak na Polskę za nieopłacalny. Tu się zgadzamy dim.

Marek1
poniedziałek, 14 października 2019, 20:48

NIGDY. Polsce NIE wolno posiadać określonych rodzajów syst. uzbrojenia. Pilnuje tego skutecznie USA .... Ps. Raki z obecna amunicją maja zasięg 6000-7000m.

dawo
poniedziałek, 14 października 2019, 13:33

Po co aż tyle tych wozów dowodzenia. Może ktoś mi to wytłumaczyć?

ai
poniedziałek, 14 października 2019, 18:19

Polska artyleria z założenia ma być zdolna do wypracowania danych do strzelania itp. w czasie ruch, bez rozwijania stacjonarnych stanowisk dowodzenia - działanie w obliczu przeważającego n-pla. Daltego potrzebuje stosunkowo dużej ilości wozów dowodzenia. Może kiedyś jeszcze zwiększą liczbę luf... to byłoby stosunkowo proste

Jarek
poniedziałek, 14 października 2019, 15:56

Idz do wojska a wszystkiego sie dowiesz

LeAN
poniedziałek, 14 października 2019, 15:18

Ile razy można się o to pytać? Pluton ogniowy, to cztery Raki i WD dowódcy plutonu. Dwa plutony, to dwa WD. Na szczeblu kompanii są też dwa WD- dowódcy kompanii i jego zastępcy...

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 15:03

W czasie pokoju ? czy w czasie wojny po co ? W czasie pokoju, aby było na czym ludzi awansować. A w czasie wojny, aby było gdzie się wszystkim chować przed odłamkami i jak najszybciej wiać w inne miejsce. Gdyż pozostałe Rośki na pewno Wam wtedy zabiorą.

iras
poniedziałek, 14 października 2019, 22:47

Do tego w czasie wojny najpierw celuje się w dowódców.

tut
poniedziałek, 14 października 2019, 13:23

Czas na cięższe podwozie kołowe, proszę panów.

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 15:13

Biełaz byłby ok ? Pamiętaj, że ma to strzelać i natychmiastowo uciekać. Po czym chować się gdzie indziej, nie pozostawiając łatwo odróżnialnego od innych śladu dla dronów obserwacyjnych czy amunicji krążącej. Ponieważ, zaraz po pierwszej salwie Raków, z tamtej strony jakiś żołnierz (który przeżył) podbiegnie do takiej tuby, jak nasz Warmate TL, nakieruje ją mniej więcej w stronę pozycji wystrzałów Raka i odpali... - i za 3-5 minut ten rosyjski odpowiednik Warmate TL będzie już krążyć nad Wami i wypatrywać - dokąd te Raki z wozami towarzyszącymi przeniosły się ? Gdzie zamaskowały się ? - a wyróżniające ślady zdradzają. Oczywiście, jeśli będzie tam też dron klasy Orłan, ślady i tak zostaną komputerowo porównane z poprzednim obrazem okolicy... Toteż drogę odwrotu trzeba przemyśleć zawczasu, zawczasu szykując też maskowanie (w tym widmowe) z góry nowego miejsca... i także pułapkę na Orłana czy amunicję krążącą. My zwierzyna łowna ? A może oni - zwierzyna łowna, która nie ma się gdzie ukryć na niebie ? Nie, nie jestem pewien, czy Pan Minister o tym wszystkim mówił ? Pewnie jeszcze nie ? Ważne, by nie dać się ! Być o kilka kroków przed tamtymi już w koncepcji i w szkoleniach... - a wtedy oni pójdą sobie gdzie indziej, do nas nie przyjdą.

Wesołek
wtorek, 15 października 2019, 10:38

Rosjanie ostatnio ćwiczyli korygowany dronami ogień kontrbateryjny z moździerzy stacjonarnych o zasięgu... poniżej 7 km. Skomentujesz łaskawco?

dim
wtorek, 15 października 2019, 14:37

@wesołek. - właśnie przy każdej okazji komentuję to, aż spamowania ! Że brak nam wysokiej klasy metodyki zwalczania dronów, w tym całych ich rojów. A w szczególności także przez każdą programowalną, automatycznie naprowadzaną, zsieciowaną lufę, każdego z oddziałów, rozscalaną amunicją. Prywatnie wierzę, że nasi inżynierowie to robią. Choć nic nie słychać...

Fello
wtorek, 15 października 2019, 10:33

Widzisz gdyby jeszcze ktoś w MON myślał, to tak. A u nas MON doskonale artyleryjskie drony od WB zamówił dla nieposiadającego żadnej artylerii WOT. Za to wojska operacyjne dostaną niewspolpracujace z artyleria drony z PGZ. Od taka powszechna w MON "logika" wariata!! Artylerię kupujemy ,ale bez ani jednego wozu rozpoznania. Rakiety NSM (220 km zasięgu) kupiono , ale bez rozpoznania ponad 50km , a nawet radary to są najgorsze z możliwych. Jak wybieramy niszczyciele czołgów, to drogie , skomplikowane, kosztowne w utrzymaniu gąsienicowe . Wydajemy bardzo dużo na bardzo mało tego sprzętu. Tylko wielkie, ciężkie kosztowne Kraby bez tańszych , lżejszych i łatwiejszych do pozyskania Kryli. Wszystko na opak!

Paweł P.
poniedziałek, 14 października 2019, 18:41

Nic nad głowa latać nie będzie.

zf
poniedziałek, 14 października 2019, 17:16

śladu dla dronów?:) kpiny sobie robisz? operator z drona przeczyta godzinę na zegarku albo numer karty kredytowej. a wiać to one muszą przede wszystkie ze względu na zasięg. dobry w czasie IWŚ ale nie teraz. te całe raki w konflikcie z FR nie oddadzą nawet jednej salwy. no chyba, że w czasie jazdy!

Luzik
wtorek, 15 października 2019, 10:36

Obecnie czas ognia kontrbateryjnego Rosji nie schodzi poniżej 3 minut. Raki mają mnóstwo czasu żeby zwiać!!

bender
wtorek, 15 października 2019, 00:55

No nie. W amunicji krążącej wystarcza krótszy obiektyw ze stałą ogniskową. Spójrz na izraelski film z trafienia Pancyra, czy choćby dostępne w sieci reklamówki Warmate. Realne 15 sekund na zrywkę i rura do lasu to znaczy, że (jak napisano w artykule) Raki są w drodze zanim sekwencja MRSI wyląduje w celu. Plus maskowanie Berberys, to naprawdę duża przeżywalność. Normalny ogień kontrbateryjny byłby bezużyteczny. Trzeba by je zwalczać powierzchniowo, a użycie np. baterii Tornado zdradziło by jej lokalizację dla naszej artylerii. Poza tym Raki nie wzięły się z niczego, tylko z analiz jak nasz zmech ma zwalczać ichni zmech. I wyszło, że taka mobilna, podręczna artyleria kompletnie zmienia szanse w starciach na niskim szczeblu. Last but not least cyfrowy i pełny obraz pola bitwy, to ma być nasza domena. Raki są w stanie rozpocząć strzelanie w 30 sekund do celów przekazanych przez cyfrowy system dowodzenia. Docelowo będą dronami.

marian
wtorek, 15 października 2019, 17:48

Co wy wszyscy z tym lasem. WOT do lasu, Artyleria do lasu, piechota do lasu. Może jeszcze lotniska do lasu. W lesie to mogą być co najwyżej zwiadowcy, lub dywersanci. Czy nikt już nie pamięta, że jest coś takiego jak napalm ? Nawet czołg może przejedzie po jednym zwalonym drzewie, pięciu drzewach, dziesięciu. Może sam przewróci kilka drzew. Ale dziesiątki, czy setki metrów lasu to już inna bajka.

bender
czwartek, 17 października 2019, 02:30

Las jest metaforyczny. Niech jadą za pagórek, w dolinkę, niech po prostu jadą jak szybko mogą jak najdalej od miejsca, z którego strzelali. Niech jadą na kolejne stanowisko ogniowe. Ważne, że robią to grubo przed ogniem kontrbateryjnym npla. Nawet napalm nie szkodzi gdy bombardowane jest poprzednie, a nie obecne miejsce stacjonowania KMO/GMO. Po 3 minutach jakie nowe regulaminy pewnego państwa przewidują do otwarcia ognia kontrbateryjnego, to Raki mogą być nawet 2 km dalej.

dim
wtorek, 15 października 2019, 11:20

@Bender. Zgodność w zakresie.... Ale nie wszędzie są lasy. Nie wszystkie lasy nadają się do ukrycia baterii Raków, nie każdy grunt nadaje się, by wjechać tam niepostrzeżenie dla obecnego za chwilę drona itd. Czyli (1) także przed atakiem pilnie potrzebna jest droń przeciwdronowa, nie tylko pojedyncza - specjalizowana, bo również jako sieciowe sterowanie lufami wielu działek naraz, z amunicją rozscalaną, (2) miejsce wycofania się winno zostać zawczasu zamaskowane - przygotowane (3) Nie wierzę w lasy... Chodzi mi o to, że przeciwnik zawczasu wypali je (a ma po temu spce-broń rakietową), na trasie przewidywanego, swojego natarcia. A my nie jesteśmy przygotowani, z naszymi berberysami, czy narzutami na nie, w kolorach spalonego lasu. Znam spalone lasy, z instalacjami wojskowymi. Przedtem nigdy niewidocznymi ani nawet z bliska, potem widocznymi na wiele kilometrów, jak na tarczy. - tymczasem tym też winniśmy nad agresorem górować technicznie.

LeAN
poniedziałek, 14 października 2019, 20:11

A jaki zasięg mają moździerze FR miszczu? A jaki powinien być naszych? A czy masz pojęcie dlaczego taki a nie inny zasięg moździerzy jest wymagany?

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 18:25

Po pierwsze - maskowanie. Po drugie - mylisz drony czasu pokoju i wojen asymetrycznych, z masówką wojenną. Masówka wojenna mieć będzie kadłuby po 200 dolców, nie po 20 tysięcy, a głowice optyczne po 100, nie po 100 tysięcy. Natomiast, ponieważ kamery błyskawicznie tanieją, produkcja będzie wielkoseryjna, przy tym oparta o nabyte już doświadczenia, takie drony wystarczą w zupełności, jako podręczne każdej kompanii i plutonu, czy jako amunicja krążąca. Zasięg wystrczy im taki jak donośność moździeża, który mają wytropić, plus 10 minut krążenia.

fefe
wtorek, 15 października 2019, 01:31

już po I WW nasi myśliciele doszli do wniosku że lepiej tworzyć moce produkcyjne niż wyposażać armie ... no i co z tego wyszło??? polegliśmy w 7 dni.... Wątpie żeby IIWW trfała kilka lat tym bardziej dla tak małego kraju jak Polska

dim
wtorek, 15 października 2019, 14:40

- jeśli jasnym stanie się, że potrafimy samodzielnie bronić praktycznie całości kraju, przez 2 i więcej miesięcy, Rosjanie nie zaatakują. Nie zaryzykują.

bender
wtorek, 15 października 2019, 12:33

Przedstawiasz jakąś alternatywną wersję zdarzeń, która nie pokrywa się ze znaną faktografią.

rmarcin555
środa, 16 października 2019, 10:12

@bender 7 czy 10 dni, naprawdę nie ma wielkiej różnicy.

bender
czwartek, 17 października 2019, 12:41

Gdy argumenty są złe, to wnioski są złe. Ani 7 ani 10 dni. Rosjanie zaatakowali dopiero 17 dnia, czyli w połowie kampanii. Co do nakładów to wydawaliśmy dużą część budżetu na obronność, ale gospodarka stała w miejscu przez całe międzywojnie, więc nasze duże nakłady to pikuś przy nakładach dużych sąsiadów. Być może rozsądniej było pobudzać gospodarkę zamiast co roku ładować kupę kasy w wojsko. Czyli odwrotnie do tezy fefe.

Superglue
poniedziałek, 14 października 2019, 15:50

dobry komentaz

Amaro
poniedziałek, 14 października 2019, 13:03

Brawo nowego sprzęt nigdy za mało jednak pojawię się jedno pytanie?Kiedy w końcu wojska operacyjne dostaną mundury,buty,kamizelki taktyczne ,plecaki itd...bo w tej chwili woła to o pomstę do nieba...

Wowan Putin
poniedziałek, 14 października 2019, 13:03

a gdzie amunicja do raków? Kiedy będą do nich pociski? Za 2 lata? za 20 lat? czy może za 200? Czy redakcja df24 ma może jakieś przecieki w tym temacie?

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 16:06

Świetne pytanie do Ministra Finansów. Który oczywiście, że odeśle Cię do MON. MON powie, że nie może ujawnić. Czyli jednak stawiałbym na Ministra Finansów. Inaczej amunicja już by tu była, kamizelki, plecaki i buty też.

Jarek
poniedziałek, 14 października 2019, 16:04

Pociski juz sa poczytaj troche a nie wypisujesz bzdury polskie wojsko posiada nowoczesna amunicję do wszystkich pojazdow .

mick8791
wtorek, 15 października 2019, 12:36

Do Honkerów, Uazów i Jelczy również? :-D

Aleksander
poniedziałek, 14 października 2019, 19:19

pocisków nie ma, nawet w ten artykuł to potwierdza, chyba że uważasz OF843B za "nowoczesną" amunicję alb ironizujesz. bo nowoczesne nie jest amunicja do goździków, dan, t72, bwp1, zdaje się że leoście też na poprzednich generacjach jadą

Box123
poniedziałek, 14 października 2019, 13:01

Tylko to trochę taki kwiatek do korzucha. Gdzie u nas będzie można go wykorzystać w wojnie z Rosją? Jeśli do niej dojdzie to nie będą zadne zielone ludziki tylko setki czołgów i ostrzał artyleryjski i rakietowy z dziesiątek kilometrow. Dlatego zwiększyć należy przede wszystkimi liczbę krabow (x2) i wprowadzić do nich nowa amunicję o realnie zwiększonym zasięgu. Po drugie opracować nowe wersje langust z wydłużonym zasięgiem. Po trzecie spolonizowany Homar. Przynajmniej 160 wyrzutni z transferem technologi na rakiety 80km oraz produkcją i nas rakiet 150 i 300 w ramach ofsetu

dim
poniedziałek, 14 października 2019, 16:09

A dodaj moździeżowy ppk ? I masz zasięg jednak znacznie lepszy niż armaty rosyjskiego czołgu. Przy tym atakowanego z góry.

poniedziałek, 14 października 2019, 15:57

W opracowaniu jest amunicja precyzyjna 120mm. Do Raków można też dokupić Strixy.

dropik
poniedziałek, 14 października 2019, 21:51

Nie są już oferowane

Marek1
poniedziałek, 14 października 2019, 20:55

1. Strix jest DŁUŻSZY niż automat ładujący w Raku. Mozna by go zastosować tylko przy ręcznym ładowaniu. 2. Kolejny już MON NIE wyraził zainteresowania pozyskaniem specjalistycznej amunicji 120mm dla Raków. NIC nie wskazuje by sie miało to zmienić .... 3. Polska amunicja precyzyjna 120/155mm jest już w "opracowaniu" od kilku lat i zapewne minie jeszcze KILKA zanim cokolwiek w realu dotrze do jednostek .

RJP
poniedziałek, 14 października 2019, 19:01

Kluczowe słowo "można".

Tweets Defence24