Precyzyjny ogień rosyjskiej artylerii

18 marca 2018, 15:02
840_472_matched__p4wrkp_msta5505502 (1)
Fot.

Siły rosyjskie znane są z przykładania dużej uwagi do wsparcia artyleryjskiego zarówno w obronie, jak i w natarciu. Do niedawna potęga ognia moskiewskiej artylerii polegała głównie na zmasowanym ogniu prowadzonym amunicją standardową. Od pewnego czasu coraz powszechniej wykorzystywana jest jednak amunicja precyzyjna, a współpraca z bezzałogowymi środkami rozpoznania i kontroli ognia jest już, w zasadzie, normą.

Rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało niedawno film pokazujacy haubice MSTA-S prowadzące ogień przy użyciu amunicji precyzyjnej. Film, zrealizowany w trakcie ostatnich kilku miesięcy, pokazuje okopane haubice niszczące cel przy wykorzystaniu wsparcia wysuniętych obserwatorów artyleryjskich i dronów podświetlających obiekty przeznaczone do zniszczenia. Ogień prowadzony jest przy użyciu pocisków precyzyjnych 30F39 Krasnopol 152 mm o zasięgu do 20 km.

Pociski tego rodzaju mają za sobą test bojowy, wiadomo jest, że wykorzystywano je podczas rosyjskich operacji w Syrii. Informował o tym rosyjski resort obrony w komunikacie, w którym stwierdzono, że do zniszczenia jednego ze stanowisk bojowników, którzy zaatakowali za pomocą dronów rosyjską bazę lotniczą w Chmiejmim, wykorzystano właśnie amunicję tego rodzaju. Pojawiały się też nieoficjalne informacje dotyczące użycia pocisków tego typu podczas walk w Donbasie.

Eksperci zachodni uważają, że powszechne wykorzystywanie ognia niekierowanego przez Rosjan nie wynika jedynie z niewielkiej dostępności amunicji precyzyjnej. Zwracają uwagę, że w realiach europejskiego pola walki niewiele jest obszarów pozwalających na wykorzystanie wysuniętych obserwatorów artyleryjskich, naprowadzających pociski na cel z dużej odległości - wymaga to zazwyczaj bliskiego, skrytego podejścia do celu, co nie zawsze jest możliwe. Rozwiązaniem jest wykorzystanie zmasowanego ognia prowadzonego przy wykorzystaniu tradycyjnej amunicji. Co więcej, dzięki temu, że od kilku lat Rosjanie dysponują bezzałogowcami pozwalającymi na korektę ognia, zmniejszono też zużycie amunicji.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 105
Reklama
hobbymilitarysta
wtorek, 20 marca 2018, 21:01

Od kilku lat dysponuja jak od kilku lat Polska juz miala dysponowac. Dmuchawce, latawce, wiatr

qqqq
wtorek, 20 marca 2018, 16:29

1. Rozpoznają satelitarnie lub za pomocą BSL naszą artylerię, OPL i bliżej położone lotniska. 2. Strzelają w nie bezkarnie za pomocą artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. 3. Podprowadzają artylerię lufową 152mm o jakiej mowa w artykule, lub rakietową mniejszego kalibru(Grad). 4. Artyleria 152mm bezkarnie strzela w nasze siły naziemne bo już nie ma niczego co może odpowiedzieć(zniszczone lub ewakuowane). 5. Ich wojska zmechanizowane wjeżdżają i szukają naszej piechoty. Oczywiście w ramach większego oporu naszych, ich czołówki natychmiast proszą o wsparcie artyleryjskie. Tutaj oprócz Grada i 152mm, w cięższych wypadkach może się \"wykazać\" Buratino. Tak to będzie wyglądać dopóki nie mamy Homara ani zwiadu satelitarnego aby zablokować punkt drugi.

Kuba Ptrlicka z Pardubic
poniedziałek, 19 marca 2018, 11:25

Nieśmiało przypominam, że w Angoli rosyjskiej produkcji artyleria dowodzona przez rosyjskich \"doradców\" została rozstrzelana przez zupełnie konwencjonalną artylerią produkowaną przez Murzynów na przedmieściach Johannesburga. Skąd pomysły, że tym razem będzie inaczej?

Hanys
wtorek, 20 marca 2018, 03:58

Przypominam że całą \"technologię USA\" wyjaśnili w Wietnamie wieśniacy w sandałach uzbrojeni w kałachy.

Marek
wtorek, 20 marca 2018, 14:12

A wcześniej w dżungli \"wyjaśniali technologię Francuską\". Podobnie jak jeszcze wcześniej bez wątpienia lepszą od japońskiej \"brytyjską technologię wyjaśniali w dżungli\" Japończycy. Z tym tylko, że z owych wyjaśnień zupełnie nic dla samej technologii nie wynika.

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 10:04

A szanowny pan ekspert wie, jak wyglądała linia rozgraniczenia w Wietnamie kiedy wojska USA z niego wychodziły?

Nie czepiam się, jestem ciekawy
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:58

Johannesburg? Angola? Ryli? Artyleria jest raczej konwencjonalna wszędzie, chodzi ci o amunicję?

Kuba Ptrlicka z Pardubic
wtorek, 20 marca 2018, 08:35

Tak - Rosjanie z początku mieli spory handicap w postaci Gradów i stosunkowo nowoczesnych D-30 o zasięgu przekraczającym znacznie stare 25 funtówki SADF. Obięty embargiem kraj bardzo szybko opracował i wcielił doskonałe armaty G5 i ich samobieżną wersję G6 oraz wyrzutnie rakietowe Valkiri które rozstrzelały siły Angoli w trakcie operacji Moduler i następnych, z racji praktycznie dwukrotnie wiekszego zasięgu. Stąd też z przymrużeniem oka patrzę na zachwyty internautów nad pociskami które już w chwili wprowadzenia ustępują tym produkowany w latach osiemdziesiątych przez obiętą embargiem RPA w zakładach Lytteltonpod Johannesburgiem.

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 06:44

raczej o róznicę zasiegu między artyleria produkcji rosyjskiej a zachodnią. Dopiero w Koalicji się zbliżyli do zasiego 155mmL52

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:13

Krasnopol jest niezłym pociskiem o dostatecznej precyzji trafienia, ale parametry zasięgowe podstawowej SH MSTA nie powalają(20-25km). Po wprowadzeniu większej ilości SH Koalicja zasięg ma osiągnąć ok 40 km. Chciałbym zwrócić uwagę na b. staranne maskowanie stanowisk rosyjskich działonów w warunkach poligonowych. Niestety, podobnych nawyków u polskich artylerzystów NIE można stwierdzić oglądając analogiczne strzelania naszych jednostek artylerii ...

demaskator ruskich szpionów
poniedziałek, 19 marca 2018, 20:29

Krasnopol to nieużyteczny przeżytek, i sami rosjanie od początku tak twierdzili. Okazało się, jak w oparciu o niego ukraińcy chcieli dla Polski sami wyklepać wariant który wytrzymałby wystrzeliwanie z SAH 155mm, i okazało się to całkowicie niemożliwe... i to, że w przypadku ruskich ma zostać 152mm niczego nie zmienia, bo problemy wynikają nie z kalibru a z balistyki - z prędkości początkowej, a zatem wielkości i siły ładunku, które rzutują na przeciążenia działające na system naprowadzania. Dlatego ukraińcy zgodzili się na licencję dla Polski, i dopiero w tandemie, po ponad 2 latach, udało się wypracować rozwiązania pozwalające na osiągnięcie pełnego 40km zasięgu... a i to nie zostało jeszcze przetestowane... a pewne kluczowe elementy to import z USA. Jeżeli Koalicja ma osiągnąć ten sam zasięg, to i przeciążenia które okazały się takim problemem w naszym projekcie, tam będą dokładnie takie same, i pytanie czy rosjanie, przy swojej taktyce, mają motywację by wydać dość środków by je rozwiązać. Co do nawyków... Marku, litości. Artyleria I TAK ZOSTANIE WYKRYTA po max 2 minutach od otwarcia ognia, więc ględzenie o maskowaniu to nawyki z zeszłego stulecia. Artyleria jesli ma strzelać, to musi ustalić skąd i dokąd, wjechać, walnąć parę salw I NATYCHMIAST UCIEKAĆ przed nieuniknionym ogniem kontrbateryjnym. Maskowanie to się stosuje w miejscach uzupełniania amunicji i wyczekiwania na zadania ogniowe.

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 09:35

demaskator - 1. Artyleria samobieżna nie egzystuje w wiecznym ruchu, więc sprawa maskowania miejsc postoju i zaopatrzenia ma wręcz kardynalne znaczenie. 2. Namierzanie stanowisk ogniowych strzelających działonów poprzez radioelektroniczne środki rozpoznania, to tylko jedna z możliwości. Klasyczne, wzrokowe metody(obserwatorzy na ziemi, rozpoznanie powietrzne) nadal są powszechną metodą, a zwykłe maskowanie może skutecznie je utrudniać. Kształtowanie nawyków maskowania pobytu ludzi i sprzętu w danym miejscu powinno być NORMĄ, a nie wyjątkiem. Bez względu na rozwój technologii środków rozpoznania ... Patryk - 1. dzisiaj już nikt nie goni obsługi haubicy samobieżnej ze szpadlami do kopania godzinami stanowisk dla działonów. Jeśli jest taka potrzeba, to np. pojazd saperski lub MBT z zamontowanym lemieszem robi takie stanowisko w 2 minuty. 2. Panuje dziwne przekonanie, że obecnie przeciwnik armii wyposażonej w nowoczesne środki rozpoznania(naziemne, powietrzne i satelitarne) nie może nawet \"pierdnąć\" bez wiedzy rozpoznania 2 strony. Tak NIE JEST - żadna armia świata nie jest w stanie permanentnie wykrywać każdą działalność przeciwnika na wielkich obszarach. Jest to fizycznie niemożliwe , więc rozpoznanie skupia się na powtarzających się wzorcach, celach priorytetowych, długim pobycie celu w 1 miejscu, itp. 3. Prowadzenie ćwiczeń wg. wcześniej starannie zaplanowanych scenariuszy było od zawsze zmorą armii Układu Warszawskiego(wg. wzorców A. Czerwonej). M.in. tego również dotyczyły założenia reform Serdiukowa i potem Szojgu. Obecnie zmorą d-ców jednostek rosyjskich szczebla brygady/dywizji są faktycznie całkowicie niezapowiedziane alarmy połączone z dalekim przemieszczaniem ludzi i sprzętu. Szczególnie dotyczy to wojsk aeromobilnych i brygad artylerii rakietowej. To potężny skok jakościowy w porównaniu ze standardami Red Army.

Patryk
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:40

Panie Marku a czy wojna pozwoli na okopywanie haubic gdy są dostępne radary altyleryjskie i szeroki wachlarz możliwości niszczenia takich stanowisk chce zwrócić uwagę że Rosjanie mają wszystko zaplanowane do szczegółu jeśli chodzi o poligon zgoła inną sytulacjia jest na ćwiczeniach amerykanów czy od niedawna naszej armi zakładam że działanie nie standardowe częściej zaskakują

cvb
poniedziałek, 19 marca 2018, 11:31

W warunkach poligonowych to wszystko zawsze ładnie wychodzi. W realu nikt nie ma czasu czekać aż śnieg spadnie i ładnie przykryje stanowiska. Poza tym w realnym konflikcie te stanowiska zostałyby znalezione i ostrzelane jeszcze na etapie kopania. Po co tyle zachodu, skoro byle satelita może namierzyć takie stacjonarne stanowiska, że o zwiadzie i dronach nie wspomnę? A co z radarami artyleryjskimi? Jedna salwa i cała ta zabawa w wojnę okopową i budowanie stanowisk jest nic nie warta, bo miejsce wystrzału zostaje namierzone i zniszczone. To nie były prawdziwe ćwiczenia tylko jakieś testy zdawczo odbiorcze połączone z kręceniem filmu propagandowego. Na takie szopki to sobie można budować stacjonarne stanowiska żeby oficjelom nie kapało na głowę, maskowanie itd. zwłaszcza biorąc pod uwagę skromny zasięg tych dział. W prawdziwych ćwiczeniach powinno to wyglądać tak, że działa z marszu zajmują stanowiska bojowe, a rozpoznanie tacha na plecach ten laser i kitra się z nim w krzakach, żeby namierzyć cel. Szybka salwa i działa biorą cztery litery w troki i zmieniają pozycję zanim spadnie salwa kontrbateryjna. No chyba że liczysz na to, że wróg pozwoli podejść i okopać się oddziałowi zwiadowczemu za każdym razem jak zwiad zechce coś namierzyć.

Banan
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:47

No proszę cię, radary artyleryjskie, drony, satelity a która armia na świecie jest w stanie to zapewnić na całym odcinku frontu? USA ledwo radzą sobie w konfliktach asymetrycznych gdzie praktycznie nie ma przeciwdziałania tylko stosunkowo skromne akcje dywersyjne.

dropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 11:19

one lataja blizej niż zwykłe pociski. Nasi tez mają ten problem ze szczerbcem. jak osiągną 30km to będzie sukces

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 09:43

dropik - zasada jest prosta - każde zwiększenie ładunku miotającego zwiększa zasięg pocisku, ale równolegle zwiększa przeciążenia jakim podlega elektronika amunicji precyzyjnej. Dlatego z reguły amunicja APR ma sporo mniejszy zasięg niż klasyczna, pozbawiona układów elektroniki kierowania i elementów sterowania torem pocisku.

dropik
środa, 21 marca 2018, 11:09

to właśnie miałem na myśli

King
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:14

Czy ja wiem... Przecież po kilku strzałach trza brać szybko tyłek w troki. Przy 20km zasięgu mogą dostać kontrę z wielu źródeł.

B-art-as
niedziela, 18 marca 2018, 20:35

Ta rosyjska Msta zostanie szybko \"opykana\" przez polskiego, wysoko-mobilnego Raka. Ukryty w lesie moździerz otrzymuje koordynaty od FlyEye lub cel zostaje podświetlony przez LPC za pomocą drona szybka seria strzałów (wkrótce APR 122mm !) i natychmiastowa zmiana stanowiska zanim przeciwnik zdoła zareagować (czas reakcji w Donbasie jest zdecydowanie większy niż manewrowość Raka).

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:21

B-art-as - gratuluję optymizmu : 1. MSTA to zasięg do 25-30 km, RAK - maks. 12km. 2. RAK - BRAK amunicji precyzyjnej(APR). Słowo \"wkrótce\" jest jednym z ulubionych w MON, a w realu oznacza w praktyce - NIE WIADOMO KIEDY. 3. Skąd przekonanie, że mobilność/manewrowość SM RAK-a jest dużo większa niż SH MSTA/KOALICJA ? Ps. W rzetelnej ocenie potencjału bojowego danego sprzętu liczą się FAKTY, a nie tzw. chciejstwo podyktowane patriotyzmem.

wuwuzela
poniedziałek, 19 marca 2018, 20:36

Marku, jak liczą się fakty, to porównaj jabłka do jabłek, a nie truskawek. Odpowiednikiem Msty/Koalicji jest nie Rak, a Krab, i jest on nawet bardziej mobilny aniżeli Rak, dysponując porównywalną szybkostrzelnością i trybem MRSI. Tyle, że Krab ma przy tym zasięg 40km przy ograniczeniu do połączonej balistyki NATO, a już mówi się o lufach o większej wytrzymałości i ładunkach nadwymiarowych, które mogłyby dać nawet 80km zasięgu... a to jest możliwe, bo poza Nexterem i Rheinmetallem, tylko HSW dysponuje w UE linią do obróbki luf artyleryjskich o kalibrach ponad 150mm i długości ponad 8m. W realnym konflikcie, to na poziomie samej artylerii lufowej, nasza będzie bezkarnie rozwalać Msty spoza ich zasięgu. O ile uniknie ognia najrozmaitszych Tajfunów, Smierszów itede, co przy ich tempie reakcji nie będzie niemożliwe.

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 09:53

wuwuzela - 1. Odniosłem sie do postu B-art-as, który sugeruje niszczenie syst. artylerii 152 mm przez moździerz 120 mm. 2. Nowe lufy, zwiększony zasięg Kraba - ponownie piszesz o bliżej NIE sprecyzowanej PRZYSZŁOŚCI, a ja zawsze trzymam się tego CO jest obecnie w jednostkach liniowych. Planów, zamiarów i wielkich marzeń dot. sprzętu dla WP mamy już chyba wszyscy dosyć ? 3. Artyleria lufowa(mobilna) nigdy prawdopodobnie nie osiągnie zasięgu kierowanych systemów rakietowych, więc nasze Kraby zawsze będą w ich zasięgu. WP natomiast takowych NIE posiada i długo jeszcze mieć nie będzie(dyletanctwo/sabotaż?), więc o tym \"bezkarnym\" rozwalaniu MST/Koalicja to raczej zapomnij póki co.

obalaczmitow
wtorek, 20 marca 2018, 09:11

fakty z wikipedii - powiedz jaka jest celność kraba na 35-40 km? masz pojęcie czy nie - oczywiście że nie - więc strzelanie krabem na 40 km to tylko i wyłącznie strata amunicji - ale co tam wikipedia wie najlepiej. I powiedz czemu to jedne armatohaubice strzelają na 40 km a inne na 30 czy 20 z czego to wynika - wyjaśnij - jak się dowiesz to zrozumiesz.

Marek
wtorek, 20 marca 2018, 14:16

Oczywiście MSTA strzelająca na granicy swojego zasięgu jest wielce precyzyjna? Istny skalpel chirurgiczny pewnie? Poza tym strzelanie amunicją precyzyjną jak najbardziej jest precyzyjne. I wcale nie musimy jej robić w Polsce. Wystarczy zakupić.

obalaczmitow
wtorek, 20 marca 2018, 19:52

Czyli tak jak myślałem - nie masz pojęcia o artylerii - żadnego. Podpowiem - nikt nie będzie strzelał krabem na 40 km. To jak z prędkością maksymalną samochodu - niby można jechać i 240 km/h ale gdzie , kiedy i jak długo? Tyle w temacie.

Davien
środa, 21 marca 2018, 07:31

Czyli Krab na 40km jest niecelny a znacznie gorsza Msta-S na 29km jest supercelna?? No i kolejna wpadka obalacza na hipokryzji:) PS Na 40km Krab z Excaliburem trafi w ta Mstę-S która nawet nie będzie wiedziała skąd nadszedł atak:)

Marek
środa, 21 marca 2018, 10:03

Nie no, spoko. Za chwilę dowiemy się, że Msta jest lepsza, bo ma krótszy zasięg. Poza tym nie wiem, czy jest Ci wiadomo, że Towarzysze ukradli Excalibury? Później rozciągając lufę Msty przeprowadzili próbne strzelania, obalając mity jak ten pocisk lata.

Davien
czwartek, 22 marca 2018, 08:41

Panie MMarek, widze ze pan nie zrozumiał mojego postu. Własnie chodziło mi o podejscie obalacza ze Krab na maks jest niecelny a Msta celna ale jak widze trzeba wszystko chyba pisac duzymi literami.

ass
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:17

tak rosjanie to idioci i beda czekali zeby wejsc w smieszny 8km zasieg Raka

Kloss
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:38

Rosjanie doświadczenie w produkcji haubic mają największe na świecie, robią je sami a nie na licencji. Zejdź na ziemię z tym Krabem bo on nigdy nie dorówna rosyjskim konstrukcjom, żebyś nie wiadomo jakie bajery tam włożył.

Marek
wtorek, 20 marca 2018, 14:17

Porównaj więc sobie Kraba do MSTY. Coś mi się widzi, że gorzej wypada.

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 09:55

Kloss - nieprawda. Nadal podstawowym sprzętem rosyjskiej samobieżnej artylerii lufowej jest MSTA, która ma szereg parametrów gorszych niż ostatnie egzemplarze SH Krab.

dropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:33

co za bzdura. artyleria dalekiego zasięgu nie może być zwalczana przez moździerze. Nie mamy żadnej amunicji, która latałaby na więcej niż 10, a może i nawet 10 km nie latają. LPC jest jak na lekarstwo i mogą tylko być używane do kierowania bomb z f16 i innej amunicji kierowanej nie mamy i nie szybko mieć będziemy.

no tak
niedziela, 18 marca 2018, 22:41

To jedna z opcji, jest wiele. W Donbasie ostrzały były prowadzone z terytorium rosyjskiego i Ukraińcy nic nie mogli zrobić.

Klient
niedziela, 18 marca 2018, 19:41

Nie mogę się zgodzić. Sprzęt podświetlający mieści się w plecaku, więc skąd teza, że w naszym teatrze się nie da? Oczywiście drony rozwiązują problem.

JSM
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:13

Klient, a skąd pomysł, że się nie da? Przeczytaj jeszcze raz i postaraj się zrozumieć co czytasz.

vbn
niedziela, 18 marca 2018, 22:44

To chyba o drony chodzi. Europa to nie kraje trzeciego świata i swobodne latanie dronami i świecenie laserem gdzie popadnie nie wchodzi w rachubę zwłaszcza w takim zakresie jak w Syrii. A odziały zwiadowcze z ręcznym podświetlaniem to wcale nie taki spacerek po parku, bo sporo taki oddział musi się nachodzić, żeby znaleść cel i przy okazji samemu nie zostać czyimś celem.

Klient
poniedziałek, 19 marca 2018, 20:28

W terenie miejskim łatwo to zrobić. Tzn łatwiej niż na pustkowiu. Można ukryć się w ruinach, opuszczonych budynkach i podświetlać. Zasięg takiego urządzenia to kilka kilometrów. Haubica odda kilka strzałów i ucieka, a operator zmienia pozycje. Na pustkowiu jest łatwy do wykrycia i likwidacji.

Adam
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:16

Dlaczego w Europie \"świecenie\" laserem miałoby być trudniejsze niż gdzie indziej?

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:02

Chociażby ze względu na większe nasycenie SZ środkami obserwacji.

Banan
niedziela, 18 marca 2018, 21:55

Bo mało jest miejsc w, które można podejść z podświetlaczem bezpiecznie.

Rogal
niedziela, 18 marca 2018, 19:38

Obecnie dalekosiężną, precyzyjną amunicję bardziej używa się do kontruderzenia, a nie ataku, dzięki namiarom radarów artyleryjskich

JSM
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:19

Szczęśliwie obecnie jeszcze w ogóle nie używa się dalekosiężnej, precyzyjnej amunicji, a już na pewno nie do żadnego kontruderzenia. Żyjesz wojną której - jeszcze - nie ma.

dim
niedziela, 18 marca 2018, 18:38

Po pierwsze, Rosjanie mają przecież gigantyczne, stare zapasy, amunicji konwencjonalnej. Zutylizują je w Syrii i na Ukrainie, a dla NATO przygotują już amunicję nową. Politycy będą następnie zaskoczeni i wprowadzą w tweetach nowe treści, bardziej zdecydowane chrząkania lwów - silni, zwarci i już prawie gotowi. Znaczy spakowani. Tyle, że sieci społecznościwe na ogół nie będą już chciały sprawnie działać, nikt już tych tweetów nie przeczyta.

niech robią
niedziela, 18 marca 2018, 22:53

Jeden pocisk precyzyjny to 100k$, powiedzmy że przy masowej produkcji cena spadnie na 30k. Do tego drony wskazujące i oświetlające cele. Dużo tego nie wyprodukują (bajki o supertaniej produkcji w Rosji proszę odpuścić). Wszystko fajnie jak się ma za co, ale Zachód będzie przykręcał kurek z pieniędzmi i technologią a Rosja to gospodarczo może 2,5x Polska. Za to w USA poszły naprawdę grube zamówienia na takie pociski, nie wątpię że znajdą się i w Polsce.

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:35

niech robią - FAKTY są takie, że prawie każdy system uzbrojenia produkowany w FR jest o ok 50% tańszy niż analogi z krajów NATO. Kompletnie nie rozumiem dlaczego to jest negowane. W FR wszystko jest tańsze - robocizna na każdym poziomie(od robotnika po naukowca), surowce, koszt utrzymania fabryk, itd. itd. Jedynym komponentem uzbrojenia(obecnie już b.rzadko używanym), który ma \"zachodnie ceny\", to elementy sprowadzane z zagranicy. Np. cena najnowszego T-90M wynosi ok 4-4,5 mln $, przy cenach nowych MBT zachodnich 8-12 mln $.

niech robią
poniedziałek, 19 marca 2018, 12:14

To mity. Każdy kto wie (ja nawet z autopsji) jak wyglądała efektywność socjalistycznych zakładów, wie że zreformowanie tego jest prawie niemożliwe. Wymiana wszystkiego lub zamknięcie zakładu były jedynym sposobem. A taka jest do dziś rosyjska zbrojeniówka. Niskie płace ale przeludniona, duże odległości, słaby transport, konieczność stosowania bardzo wielu elementów i maszyn importowanych, z których wiele podległo embargu. Napędzają to wszystko wyłącznie petrodolary bo ta maszyna jest po prostu nierentowna.

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 10:13

niech robią - niestety, ale to ty utrwalasz mity, które były faktycznie prawdą w czasach ZSRR, choć i wtedy typowy sowiecki bardak MNIEJ dotyczył zakładów przemysłu zbrojeniowego. Obecnie wiodące zakłady zbrojeniowe w FR działają na absolutnie innych zasadach zbliżonych do zachodnich koncernów zbrojeniowych. Dobrym przykładem jest koncern Ałmaz-Antej specjalizujący się w technologiach rakietowych(syst. S-300/350/400/500), który był tworzony(2002r) i reformowany w latach 2008-2012 wg. wzorców obowiązujących m.in. w Raytheon i LM. Produkty A-A znajdują bez trudu nabywców na świecie, bo będąc porównywalne(niekiedy lepsze) od zachodnich odpowiedników są jednak sporo TAŃSZE.

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 11:26

>\"FAKTY są takie, że prawie każdy system uzbrojenia produkowany w FR jest o ok 50% tańszy niż analogi z krajów NATO.\" Nie. Noże do Ratnika są w cenie noży zachodnich - a to prosty produkt. A teraz idziemy do wspomnianych przez Pana czołgów. Różnica w cenie wcale nie musi być powodowana różnicą w kosztach produkcji, jak Pan zakłada. Różnica w cenie może wynikać z, uwaga... różnicy w jakości. Mniej pancerza, gorsze SKO, gorsze systemy obserwacji. Niestety, mówienie, że \"to jest to samo, tylko 2-3 razy taniej\" to zaklinanie rzeczywistości. Tak, Łada Vesta kosztuje 1/3 tego, co Ford Mondeo. Tylko, że nagle okazuje się, że nikt Łady nie bada pod kątem np. zderzeń bocznych. A jeśli bada, to tego nie publikuje. Pod względem komfortu w ogóle ciężko porównywać. Sam rozważałem Vestę skuszony ceną, ale tak naprawdę to samochód na poziomie VW Polo sprzed 10 lat - a te są tańsze od Łady. Podobnie rzecz ma się z wszystkim innym. Owszem, cena jest niższa, ale okupione jest to wieloma niedociągnięciami, brakami, niedostatkami - po prostu gorszym produktem. To nie tak, że w Rosji taniej jest wyprodukować. Produkt rosyjski jest tańszy, bo jest mocno okrojony względem zachodniego.

Marek1
wtorek, 20 marca 2018, 10:49

ZZZ - SKĄD u ciebie przekonanie, ze najnowsze T-90M są zdecydowanie gorsze niż Abramsy A2, czy Leo A6/7 ?? One są INNE, bo rosyjscy inżynierowie mają inne doświadczenia, koncepcje, standardy, co wcale NIE czyni ich gorszymi. Naprawdę można znaleźć opracowania zachodnich analityków piszących prawdę, a nie propagandę o \"blaszanych ruskich tankach\", czy prymitywnych, wiecznie pijanych mużykach-analfabetach z karabinami na sznurkach \"pędzonych do boju przez sadystycznych komisarzy\" w armii FR. Taka BYŁA RKKA za czasów ZSRR(też NIE do końca). Porównywanie Łady z Fordem jest zwyczajnie głupie, bo co najmniej od 1,5 dekady wiodące koncerny zbrojeniowe mają w FR całkowicie różne standardy produkcji niż przemysł cywilny. Putinowska Rosja stoi przemysłem zbrojeniowym i nakładanie na niego wzorców z przed 30-50 lat jest już absolutnie NIEUPRAWNIONE. W wiodące zakłady zbrojeniowe FR od wielu lat ładowane są miliardy $ również w kwestie dot. jakości zarządzania, jakości produktu(zwłaszcza pod kątem potencjału bojowego i tzw.przeżywalności) i to daje efekty. Zwłaszcza w technologiach rakietowych, samolotach bojowych, broni pacernej(MBT/BWP/TTO) oraz WRE. Naprawdę niezły, nowy lub b.głęboko zmodernizowany sprzęt + coraz lepsze wyszkolenie i motywacja ros. żołnierzy + duże ilości produkowanego sprzętu to naprawdę groźne(dla każdego) połączenie. Jeśli dodamy do tego jednoznacznie ofensywną koncepcję/strategię \"obronną\" Kremla, potencjał atomowy i brak większych zahamowań w użyciu taktycznych głowic A, to mamy się czego obawiać. Reasumując - powielanie bredni o niezmiennie gorszej/beznadziejnej jakości i potencjale bojowym sprzętu i armii FR w stos. do \"szczątkowych\" armii krajów NATO(poza US Army) jest albo domeną głupców, albo różnej maści \"agentury wpływu\". To już NIE ta sama armia co RKKA z czasów ZSRR - jest duzo mniejsza, ale wg. mnie już dużo sprawniejsza/groźniejsza ... Ps. \"Przed upadkiem zawsze stąpa pycha\" ...

Marek
wtorek, 20 marca 2018, 14:23

Są inne, bo od początku były inne. Owa inność wynika z tego, że Rosjanie mimo wydawania na zbrojenia wagonu pieniędzy nie potrafili stworzyć silnika odpowiedniej mocy o odpowiedniej jakości. Dziś Ukraińcy rozwinęli starą konstrukcję i mają już porządny silnik, natomiast Rosjanie nadal nie potrafią.

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 12:12

Widzę, że najpierw wymyślił Pan sobie tezy, a potem zaczął je zwalczać. Co jest gorsze w T-90M w porównaniu do Leoparda 2A7 czy M1A2 SEP v3? Chociażby pancerz. T-90M dorobił się już szybkowymiennego powerpacka? Obawiam się, że nie. Reszty naprawdę nie zamierzam komentować, bo jak napisałem: wymyślił Pan sobie tezy, a potem z zapałem godnym lepszej sprawy zaczął je zwalczać.

obalaczmitow
wtorek, 20 marca 2018, 19:57

A ten powerpack to co to takiego niesamowitego - już T80 miał turbinę wymienialną jak Abrams - i co w tym nadzwyczajnego. Sep3 a ile ich jest - chyba obecnie 3. A Leopardów A7 zdolnych do walki? Zapytam jeszcze raz - w czym T90 jest gorszy - celność? czyli jakie jest skupienie przy strzelaniu na maksymalna odległość na odległość 1 km? Jakie jest skupienie przy strzelaniu w ruchu? - A tak to jak zwykle - jest gorszy bo mi się tak wydaje i nie ma ledów - poziom przedszkola. A Abrams ma automat ładowania? dorobił się już? a ma system ochrony? Rosjanie zanim amerykanie rozpoczęli myśleć o systemie obrony aktywnej mieli Arenę, Sztorę , czy pancerz Era - to lata świetlne przed USA

ZZZ
środa, 21 marca 2018, 08:16

Pancerz ERA to pomysł desperata na danie jakichkolwiek szans gorszemu kadłubowi. Co do celności w ruchu polecam porównać ofertę niemieckich i rosyjskich silników bezszczotkowych. Na podstawie tego można łatwo wywnioskować, jakie są możliwości tych państw w tworzeniu dobrej stabilizacji.

Davien
środa, 21 marca 2018, 07:42

To zaczynamy: ERA jest w przypadku rosyjskich czołgów smutna koniecznością bo do tej pory nie mają pancerza na poziomie Burlington/Chobham tylko swój prymitywny pancerz warstwowy musza uzupełniac ERA. Problem tylko w tym że nowoczesna amunicja ignoruje praktycznie ERA więc... Sztora jest skuteczna ale wyłacznie na rosyjskie ppk, na zachodnie od dawna juz nie. Automat ładowania w rosyjskich czołgach to konieczność bo redukcja rozmiarów wywołana słabymi silnikami i pancerzem wymusiła rezygnacje z ładowniczego, Abrams nie ma tych problemów i nie ma latających wież jak Teciaki. Rosjanie istotnie mieli pierwsi ASOP na czołgach tyle ze był on bardziej skuteczny w wybijaniu włąsnej piechoty niż ppk przeciwnika-Drozd. Obecnie najskuteczniejszym ASOP jest Trophy bynajmniej nie rosyjski. Celnośc T-90 jest gorsza niż M1A2 z uwagi na gorszy SKO, do tego dochodzi brak amunicji zdolnej przebic wieżę M1 od frontu a nawet z boków(trafienia w wieże to ponad 70% trafień) a M829A3 nie ma tych problemów z T-90 Obecnie jest wiecej M1A2SEP3 niz T-90M wiec... I to tyle z twoich \"rewelacji\"

obalaczmitow
środa, 21 marca 2018, 15:02

No dobra panie wikipedia - zapytam o celność - podaj skupienie przy strzelaniu w ruchu i z pozycji statycznej na 1 km abramsa i T90? - jak nie znasz tych podstawowych parametrów to o jakiej lepszej celności piszesz? lepsza bo ja tak wiem - celność jest wartościa mierzalną nie wartością \"wydaje mi się\" - czyli można ją określić parametrami fizycznymi. A kiedy to T90 strzelał do Abramsa i odwrotnie - bo nie pamietam? może podasz jakiś dowód. Jak upadł mur berlinski to Niemcy przetestowali na otrzymanych od DDR-u T72 ich amunicję - i doznali szoku poznawczego - bo okazało się że to co miało być niegroźne wchodziło w Leo jak w masło. Pomijacie wszyscy Arenę - bo nie macie pojęcia jak działa - bo nikt oprócz Rosjan jej nie posiada - ciekawe czemu? Davien ale płyniesz - czyli ładowniczy jest lepszy od automatu ładowania - wow - robi się coraz ciekawiej - i 5 osobowa załoga jest lepsza od 4 i od 3 osobowej - no,no - ciekawe, zaiste ciekawe. A i jeszcze wg twojej logiki - to może niech USA dołoży jeszcze z 30 ton pancerza, drugi silnik - i wtedy takie 100 tonowy czołg , zwinnie jak łasica będzie pomykał po polach i duktach leśnych a po deszczu będzie po portu z wdziękiem sarenki pomykał po łące. Zaiste. Ale skoro ten Abrams taki najlepsiejszy to czemu już go nie produkują tylko modernizują 30 letnie egzemplarze ze złomu - a AS , Irak /mający Abramsy/ czy Egipt wybierają T90 .

obalaczmitow
wtorek, 20 marca 2018, 09:14

Zanim zaczniesz bajki pisać to wystarczy wyszukać - są testy zderzeniowe. A skoro ma homologację do sprzedaży w UE /Niemcy , Węgry/ to taki test musiała przejść. A co jest okrojone w tej ładzie - polo sprzed 10 lat - dobre dobre. Czemu wy jesteście tacy pocieszni. Co jest okrojone w amatohaubicy ? tak konkretnie - może automatu ładowania nie dodają?

Marek
wtorek, 20 marca 2018, 14:33

Obojętnie czy Vesta ma testy zderzeniowe, czy nie. Jest takim sobie wozidełkiem niższej klasy. I nie byłoby nawet jej, gdyby nie pochylił się nad nią Renault. Ten samochód nijak się ma do porządnych japońskich, niemieckich, francuskich, amerykańskich czy koreańskich samochodów mimo tego, że jest szczytem rosyjskich możliwości w tym zakresie.

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 12:07

Publiczne informacje dotyczące wyników testów Łady Vesty to ARCAP, nie Euro NCAP. Polecam zapoznać się z różnicami. Żadna Łada nie jest wymieniona na stronie Euro NCAP. Wymagania wynikające z homologacji określają minimalną ochronę zapewnianą przez pojazd, i w związku z tym sam fakt uzyskania homologacji nie pozwalają na porównanie ochrony zapewnianej przez dwa samochody, które homologację uzyskały. Co jest okrojone w porównaniu do obecnego VW Polo? Chociażby to, że Łada chwali się składanym kluczykiem, podczas gdy VW oferuje coś pod nazwą Keyless Access. Do tego system automatycznego hamowania w Polo, którego Vesta nie ma w żadnej wersji. I tak dalej, i tak dalej. A co jest okrojone w armatohaubicy? Chociażby stabilność podwozia.

obalaczmitow
wtorek, 20 marca 2018, 20:00

I to wszystko w 10 letnim POLO na gwarancji? Stabliność podwozia? a jakie o tym masz pojęcie? co strzelałeś , jeździłeś MSTA? czy Krabem? - czy z wikipedii? Szkoda tego komentować. I jeżeli Keyless Akcess to argument to ja wymiekiam

ZZZ
środa, 21 marca 2018, 08:16

Wie Pan... stabilność podwozia można łatwo ocenić obserwacją zewnętrzną. Ale rozumiem, że Pan jeździł i strzelał?

dim
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:06

I druga sprawa: \"polskie\" pociski (przykład Spajków) będą iks razy mozolnie regulowane - kalibrowane ręcznie, następnie jeszcze sprawdzane na ygrek sposobów... tak by osiągnąć \"99,8\" niezawodności. W ten to sposób wyprodukowane zostaną bardzo bardzo barzo bardzo drogo. Gdy rosyjska metoda jest ta, że jeśli odpalą cztery naraz pociski, takie z iście masowej, taśmowej, taniej produkcji i wtedy jeden z tej czwórki poleci po wystrzale nawet w zupełnie innym kierunku, ale trzy pozostałe normalnie - Rosjanie się tym nie przejmą. Jeszcze uznają to za \"otliczno\" (wzorowy wynik). Zapytaj się naszych żołnierzy wojsk rakietowych, jeszcze z manewrów w radzieckim Kazachstanie. Podobnie, jeśli nasze pociski (dajmny na to) mają czas magazynowania 10 lat, a potem muszą być wycofywane, gdyż nie daj Boże kilka procent z nich mogłoby nie działać prawidłowo... Rosjanie po prostu wystrzelą ja na tego, do kogo aktualnie żywią bardziej aktywne uczucie \"przyjaźni\". A i to dopiero po 15-20-30 latach, jeśli gwarancja była 10 lat. WIĘC MAJĄ TO WSZYSTKO NIEPORÓWNYWALNIE TANIEJ od Zachodu.

dim
poniedziałek, 19 marca 2018, 06:54

Oj, żebyś się nie pomylił. Pocisk, to nie czołg, kilkudziesięciu ton techniki nie potrzebuje. To jest jak z produkcją farmaceutyczną - kosztuje tyle, ile zapłaci rynek, nie ile kosztuje masowe powielanie pigułki, na ustawionych już robotach. Widywałem już w Polsce części zamienne, na \"Wolumenie\" w Warszawie po 50 groszy /1sztuka, pod warunkiem, że kupuję cały worek, a w detalu, w Grecji, w firmowym sklepie niemieckim, po 15,50 Euro. Czyli marża 3.100 %. Dotyczyło zwykłych, papierowych, nieprzemysłowego zastosowania filtrów do odkurzacza firmy X. Z produkcją wojskową jest co najmniej identycznie, jeśli nie na przykład marża 5k% czy 10k% za monopol danego pocisku, do danego kalibru. Tylko, że nikt ci tego oficjalnie nie potwierdzi.

USA kłamią
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:51

Na razie to Chiny i Rosja przykręciły USA kurek z pieniędzmi przestając kupować amerykańskie obligacje i wyrzucając na rynek te, które kupili wcześniej. Dlatego USD spadł w zeszłym roku o 10% i dlatego mamy obecnie spadki na zachodnich giełdach a będą jeszcze większe. Pomyliło ci się z czasami Reagana: wtedy USA były wierzycielem a Rosjanie dłużnikami a teraz jest odwrotnie - to USA jest zadłużone a Rosja jest wierzycielem. I licząc inflację metodologią sprzed 10 lat (FED, jak nasz ZUS, oszukuje przy liczeniu inflacji) to w USA przez ostatnie lata nie ma wzrostu PKB, tylko spadek a licząc metodologią UE bezrobocie, to w USA jest dużo większe niż USA podaje.

tomuciwitt
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:46

“ o 10% i dlatego mamy obecnie spadki na zachodnich giełdach a będą jeszcze większe.” gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o giełdzie to nie napisałbyś takiej bzdury. Indeksy w USA rosly nieprzerwanie od 2013 r ( z korektami w 2016 ) . Korekty która nastąpiła na początku roku wszyscy się spodziewali bo po bardzo dużych wzrostach kiedyś musi być spadek choćby dlatego że inwestorzy chcą zrealizować zyski. Spadki na giełdzie mogą mieć podstawy fundamentalne albo techniczne i kiedyś zawsze wystąpią. W tym czasie co Down Jones indeks Szanghaj Composite też zaliczył spadek. Usa są w liczbach bezwzględnych największym dłużnikiem ale jeśli porównania się dług do pkb to wcale nie jest tak źle . Poza tym duża część długu jest w rękach instytucji federalnych i inwestorów wewnętrznych. Pisanie że Rosja jest wierzycielem USA to delikatnie mówiąc konfabulacja. Rosja poza tym jest zależna od kursu dolara i bezustannie musi dbać o to żeby mieć potężne rezerwy walutowe. Dużą część tych rezerw ma w dolarach. Skupujac dolara sama przyczynia się do jego umacniania. Jeszcze jedno. Sama administracja USA wielokrotnie informowała że uważają że dolar jest za mocny i stanowi to problem w zmniejszaniu ujemnego handlu zagranicznego.

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:09

HAHAHA no takich bajek jeszcze nie czytałem:) USA dłuznikiem Rosji?? No chyba w majaczeniach Konaszenkowa i Twoich:). Chiny zadnycch obligacji na rynek nie rzuca bo same by straciły gorzej od Stanów a rosyjskich smieciowych obligacji jakos nikt kupować nie chce:)

PiotrEL
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:04

Amerykański dług publiczny jesienią 2017 przewyższył 20 162 miliardów USD. USA jest dłużnikiem Chin - 1100 mld USD, Japonii - 1000 mld USD, Szwajcarii 220 mld USD, Luksemburga 220 mld USD, Brazyli -258 mld USD, Kajmany - (260 mld USD - głownie mafia narkotykowa), Irlandii 240 mld USD,..... Rosji - 90 mld USD, Korei Południowej - 85 mld USD itd.

anda
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:43

Oj Davien właśnie sprzedali za cenę wyższą niż Polskie. A jak USA zaczęło podskakiwać to Chiny za papiery USA zażądały spłaty. Chiny wykupują za papiery USA masę rzeczy w USA i za chwilę okaże się, że majątek należy do Chin.

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 06:52

No włąsnie pozbywają się śmieciowych rosyjskich obligacji:)

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 06:50

I co zrobia Chiny jak USA odmówi spłaty a do tego dojdzie jak zacznie sie wojna? Własnie w interesie Chin zależy by żadnej wojny z USA nie było .

Polanski
niedziela, 18 marca 2018, 23:24

Nie masz racji. U nich wszystko 10 X tańsze. Putin wydał edykt nakazujący w ciągu 6 lat osiągnięcie poziomu Niemiec w PPP. Parytecie Siły Nabywczej. Każdy Rosjanin będzie mógł na przykład kupić samochód co roku. Na razie będzie to Łada. Za 100 lat może używany Mercedes. Tak wygląda równy poziom siły nabywczej.

Chazarski
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:34

Na razie zaś BMW chce uruchomić fabrykę w Rosji a nie w bogatej i dostatniej Polsce...

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 10:29

Bo w Rosji jest juz taniej niz w Chinach jezeli chodzi o koszty produkcji :)

Lord Godar
niedziela, 18 marca 2018, 18:22

20 km zasięgu to niewiele i może się okazać , że używanie amunicji o tym zasięgu na współczesnym polu walki nie zawsze będzie uchodziło bezkarnie.

bez zachodnich kredytów
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:56

Amerykańska amunicja tego typu ma zasięg jedynie 16km i dużo gorszą metodę naprowadzania. Zatkało kakao?

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:52

bez zachodnich kredytów - sprawdź parametry zachodniej(nie tylko z USA) amunicji APR zanim zaczniesz wypisywać głupoty.

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:10

Doprawdy? To w takim razie czym jest Excalibur o zasięgu ponad 40km? Oj jak sie kłamie to przynajmniej rób to pan z jakims sensem:)

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:07

Przepraszam, że pytam, ale: dlaczego jako porównanie wybrał Pan amerykański pocisk sprzed niemal 40 lat? Współczesne Excalibury Ia-2 mają donośność 40 km.

dropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:39

bzdura. amerkanska amunicja kierowana lata na 40 km bez problemu. Copperhead\'a juz nie używają

antydropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 23:28

Excalibur nie jest kierowany: leci w zaprogramowany wg koordynatów GPS (jak działa, co przy rosyjskiej WRE wątpliwe) punkt i nie można go przekierować po odpaleniu w inny punkt. Nie ma więc możliwości zmiany punku uderzenia by np. zwalczać cele ruchome lub których koordynaty nie są precyzyjnie znane. Krasnopol czy Copperhead to potrafiły jeśli operator podświetlił cel. Owszem, są prace nad Excaliburem z naprowadzaniem laserowym lecz nie jest on wprowadzony i nie wiadomo jaki będzie miał zasięg przy naprowadzaniu laserowym.

dropik
środa, 21 marca 2018, 11:24

Copperhead nie jest używany. pociski kierowane też nie są używane do strzelania ruchomych celów. Teoretycznie można , praktycznie nie ma sensu. Excalibur lata zapewne i na 50-60 km i oprócz gps używa nawigacji inercyjnej. Z lecąc takiej odległości jest wstanie sprawdzić pozycję z pomocą gps i w końcowej fazie opierać się jedynie na nawigacji inercyjnej. Rosjanie musieli by sygnał wojskowego gps. przekierowanie promienia na inny cel też ma swoje ograniczenia. to zapewne jakies 500 m max laserowe kierowanie tez ma swoje wady. Da się wykryć i zagłuszyć promień lasera. trzeba urządzenie oświetlajace umieścić blisko celu co może być dość niebezpieczne dla obsługi. w naszym terenie oswietlenie czegoś z odległości wiekszej niż 2 km jest dość prawie nie możliwe bez użycia drona.

Davien
wtorek, 20 marca 2018, 10:31

Po pierwsze przy czasie lotu pocisku to nie gra roli po drugie te zagłuszanie GPS to mozesz między bajki włozyc, no chyba ze Rosja wysle zagłuszarki w powietrze nad pole bitwy( jaki ładny cel dla Mysliwców i OPL) po trzecie zeby naprowadzić Krasnopola to ten operator z laserem musi byc blisko celu-powodzenia przy linii frontu:)

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 10:15

Polecam zapoznać się z Excaliburem block II i III.

Dinozaur57
niedziela, 18 marca 2018, 17:37

Ciekawe kiedy nasi artylerzyści będą mogli zacząć ćwiczyć ostrzał precyzyjny, za pomocą amunicji wyprodukowanej w kraju. Za jakieś 10 lat, a może 15 lat. Chwalimy się haubicami o donośności 40 km (Krab), ale porządnej amunicji brak, nie mówiąc o amunicji precyzyjnej, a na dodatek nie mamy poligonu na którym można by ćwiczyć strzelanie na takich odległościach. Niedawno czytałem artykuł o ćwiczeniach naszych artylerzystów, strzelali na odległość 7 km z Goździków. Naprawdę przed kim my prężymy muskuły ??

dropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:45

ogólnie dla kraba brak amunicji. Zakupiono tylko 2000 sztuk serii próbnej po 20000 za sztukę i dalej cisza. o nowych kontraktach cisza. 2000 to zaledwie wystarczy do na załadowanie raz 50 krabów. Nam potrzeba jakieś 50000-100000 sztuk zwykłej amunicji czyli jakieś 1,5-2mld zł strzelanie z goździków na 7-10km to norma poza tym nasze poligony nie są za wielkie ;)

Banan
niedziela, 18 marca 2018, 21:11

Strzelanie na maksymalny zasięg to tylko prężenie muskułów bo w praktyce rzadko, kiedy stosuje się taki ostrzał ze względu na niską celność.

JSM
poniedziałek, 19 marca 2018, 01:31

Powiedz to Rosjanom i separatystom w Donbasie którzy właśnie na maksymalnym zasięgu wykańczają Ukraińców bo mają przewagę w zasięgu artylerii.

tak tylko... (Michał Rakowski)
niedziela, 18 marca 2018, 16:44

Przemawiając na jednym z posiedzeń senackiej komisji ds. sil zbrojnych USA generał Curtis Scaparrotti będący naczelnym dowódcą sojuszniczym w Europie (SACEUR) oraz dowódcą sił USA na Starym Kontynencie (EUCOM) podkreślił, że strategia odstraszania Rosji zależy od precyzyjnej amunicji oraz zintegrowanej obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Pragnę zwrócić uwagę na słowa: PRECYZYJNEJ AMUNICJI. Oznacza to, potwierdzenie propagowanej prze ze mnie na tutejszym forum, a przez wielu kwestionowanej tezy, iż na współczesnym polu bitwy dominującej roli nie będą odgrywały już MBT i BWP, tylko artyleria dalekosiężna strzelająca amunicją precyzyjną na dystanse rzędu 80 km i więcej. Z uwagi na powyższe należy pozytywnie ocenić decyzję MON wyrażoną słowami min. Szatkowskiego o zwiększeniu zakupu liczby Krabów do 500 szt. To bardzo dobra decyzja. Naszej armii nie potrzeba zwiększania ilości czołgów. Nie możemy powielać tego co robi wróg, musimy być o krok przed nim inwestując w rozbudowę dalekosiężnej artylerii precyzyjnej oraz jednostki dalekiego rozpoznania, wyposażone w drony, radary i sensory pola walki wskazujące cele. To one działając na dalekim przedpolu będą precyzyjnie rozdawały śmierć wrogim czołgom i BTR-om. Nieubłaganie maleje rola szarżującego z odległości 80 km czołgu. Doceniam głos czytelników wskazujący, iż współczesne MBT i BWP rozwijają swoje systemy obrony aktywnej i mogą być „nietykalne”. Moja odpowiedź jest prosta: zdecydowanie tańsze jest opracowanie pocisku 155 mm, który będzie przełamywał obronę aktywną, reaktywną i pasywną. Jak ktoś twierdzi, że koszt takiego pocisku jest większy niż cena najnowocześniejszego MBT, to chętnie podyskutuję. Z uwagi na powyższe jako słuszną, należy przyjąć koncepcję naszych sztabów, aby bitwę z wrogimi pojazdami rozstrzygnąć zanim dojadą na pozycje wyjściowe…

Lord Godar
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:35

Zakup 500 Krabów to przegięcie , a do tego niemożliwe finansowo. Jeśli wejdziemy w posiadanie 180-240 sztuk to będzie bardzo dobrze , a i tak będzie to cud ... Widzisz , że już brana jest na tapetę modernizacja Dan , a to świadczy o próbach znalezienia oszczędności. Nie mniej artyleria to bardzo ważny składnik naszej armii i tutaj po wprowadzeniu wspomnianych max 160-180 Krabów trzeba już myśleć o modernizacji Kraba ( automatyzacja procesu ładowania , wprowadzania danych i strzelania - minimum decyzyjności czy ładowania amunicji ) aby ograniczać obsługę , zwiększać szybkość działania) . Nasz Krab niestety jest opóźniony , bo zaliczył długą odsiadkę w poczekalni i reprezentuje jeszcze dosyć dobry poziom , ale nie na długo . Można też iść inną drogą , a mianowicie wprowadzić maksymalnie zautomatyzowaniego \"Kryla\" , ale do tego potrzeba nie tego naszego \"potworka\" , a pojazd klasy jaką reprezentuje szwedzki \"Archer\" . Artyleria lufowa ma przyszłość i jeszcze długo będzie mieć . Trzeba tylko nie dać się jej \"zestarzeć\".

tak tylko... (Michał Rakowski)
poniedziałek, 19 marca 2018, 21:23

Kryl, też zapewne znajdzie dla siebie miejsce, ale w jakiej ilości, to zapewne wyniknie z analiz. Jest tańszy, ale to symulacje musiały by potwierdzić jego użyteczność i przeżywalność na polu bitwy. Niestety jest bardziej podatny na zniszczenie, nakryć i unieszkodliwić może go zwykła salwa, nawet taka wykonana na ślepo, zaorywająca hektary. Niestety istnieje ryzyko, że będzie działem jednorazowego użytku. Cisza w temacie pokazuje, że nie jest to główna broń w konflikcie symetrycznym, szkoda po prosu ludzi, co innego w ekspedycjach...

Witek
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:09

Spostrzeżenie trafne. Dosyć szybko możemy mieć przewagę w zakresie artylerii nad Rosją (jakościową). Jednak nigdy, powtarzam nigdy, artyleria bitwy nie wygra. Wygrywa ją piechota i wozy bojowe. Stąd niestety mamy konieczność posiadania 600-800 czołgów (przewyższających technicznie rosyjskie) oraz około 1000-1200 BWP. Obecnie cena naszej niepodległości to nie kolejne nieudane powstania ale 4% PKB na armię. I tym mierzyłbym niepodległość. Szkoda że większość tego nie widzi.

nikt wazny
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:49

W 100% racja

dropik
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:52

Czołgi nie szarżują z 80 km. 500 krabów to bajka dla grzecznych, a skoro uwierzyłeś to jesteś takim dzieckiem. Na tę chwilę nie należy się spodziewać aby było ich więcej niż 120 choć liczyłem że będzie ich ok 180. nie ma pieniędzy żeby sfinansować podstawowe programy , a co dopiero żeby wystarczyło ich na 500 krabów.

1968
poniedziałek, 19 marca 2018, 01:38

Zgadza się z jednym zastrzeżeniem. Szarżujące 2000 czołgów nawet z odległości 80 km jest poważnym problemem. Tym bardziej, że Rosja działa kompleksowo i te czołgi będą miały mocna wsparcie w każdym segmencie współczesnego pola bitwy.

Davien
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:13

Tylko ze przeciwko GMLRS z podpociskami ppanc nie wiele będą mogli zrobić. Zaden z ich systemów ochrony wojsk nie zwalcza tego typu zagrożeń. O panowaniu w powietrzu też moga zapomniec, nie przy przewadze NATO.

ass
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:22

Dlatego przydalabysie w koncu wersja amunicji kasetowej dla Krabow tak jak Gozdziki maja amunicje Hesyt nie mam pojecia na co oni czekaja.

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:11

Szarżujące 2000 czołgów oznacza de facto rzucenie do walki całej armii rosyjskiej jednocześnie na jednym froncie.

raKO
wtorek, 4 lutego 2020, 12:24

A to skutkowałoby amerykańskim desantem w Rosji lub chinskim nożem w plecy chociażby na Syberii.

Klient
niedziela, 18 marca 2018, 21:48

Spokojnie. Niech chociaż kupią samonaprowadzaną ppanc 155mm o normalnym zasięgu.

Olaf
niedziela, 18 marca 2018, 21:34

Polska ma być o krok przed wrogiem? Jesteśmy parę kilometrów za nim obecnie i dystans ten sukcesywnie rośnie. \"bitwę z wrogimi pojazdami rozstrzygnąć zanim dojadą na pozycje wyjściowe\" Zanim nasze \"rozpoznanie\" dowie się o tych pojazdach, to już będzie po walce.

Banan
niedziela, 18 marca 2018, 21:10

Fajnie, że porównujesz sam koszt pocisku a nie koszt rozpoznania, wykrycia i wystrzelenia pocisku bez czego ten pocisk jest bezużyteczny na te 80km. Artyleria dalekiego zasięgu to dodatek a nie główna broń, \"zwykła\" artyleria o zasięgu 20-30km zrobi to samo tyle, że taniej a w konwencjonalnej wojnie wygra ten, który wytrzyma konflikt ekonomicznie.

dim
poniedziałek, 19 marca 2018, 07:16

Nie będzie żadnej \"konwencjonalnej\" wojny. Już jeśli do wojny w Europie dojdzie, będzie to szybkie, zmasowane uderzenie lokalne, zajęcie terenu, następnie oferta - negocjacje, albo niszczymy bronią jądrową wszystko (co wartościowe), z czego mielibyśmy być zmuszeni konwencjonalną wojną do wycofania się. I oczywiście, że Zachód powie \"negocjacje\", zwłaszcza gdyby okazało się, że wcale na powiększeniu się Rosji nie straci przywilejów ekonomicznych. Rekapitulując - macie ich tu nie wpuścić, Wy sami. A Amerykanom pozostawcie jedynie troskę o to by agresor nie użył broni jądrowej, torując sobie drogę do przodu.

JSM
poniedziałek, 19 marca 2018, 01:40

Wojny wygrywają pieniądze. Nie armaty.

raKO
wtorek, 4 lutego 2020, 12:26

No to Rosją nie ma żadnych szans z NATO/UE.

Marek1
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:54

JSM - błąd w rozumowaniu. Wojny wygrywa ten kro ma więcej pieniędzy na ... armaty właśnie.

Tweets Defence24