Płk Kaliciak: Żołnierz OT nigdy nie będzie "specjalsem" [WYWIAD]

16 marca 2018, 12:40
WOT n5

Pomimo tego, że oficerowie wywodzą się z jednostek specjalnych (...) Żołnierz OT nigdy nie będzie "specjalsem" - nie ma takiej opcji. Żołnierz OT może izolować, zabezpieczyć wejście, wspierać jednostki operacyjne. - mówi w rozmowie z Defence24.pl płk Grzegorz Kaliciak, dowódca 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. W wywiadzie mowa też o wykorzystaniu doświadczeń z misji w Iraku i Afganistanie w formowaniu WOT. 

Juliusz Sabak: Panie pułkowniku, jest Pan weteranem misji w Iraku i Afganistanie. Dowodził Pan słynną obroną ratusza w Karbali. Czy takie doświadczenia są przydatne w tworzeniu zrębów nowej, ściśle obronnej, lokalnej formacji?

Płk Grzegorz Kaliciak: Od czasów Iraku i pierwszych kontyngentów zmieniło się bardzo wiele. Wojsko znacznie podniosło swój poziom - od 2004 roku to jest siedmiomilowy krok. Trzeba powiedzieć, że wnioski z misji zagranicznych zostały wyciągnięte. Zarówno na poziomie wyszkolenia jak i wyposażenia. W Iraku to był sprzęt, który często nie spełniał podstawowych wymagań. Nie działał w tamtych warunkach, zawodził w gorącym i pylistym klimacie. Myślę, że gdyby nie misje nie byłoby np. KTO Rosomak. To świetny pojazd, który sprawdził się w Afganistanie, gdzie przez wiele lat był dla Talibów niezniszczalny.

Uważam, że wszystkie doświadczenia, które można wykorzystać i przyniosą jakiś oczekiwany efekt końcowy są potrzebne. Jednak przede wszystkim potrzebne są doświadczenia bojowe.

Okrucieństwa wojny, z którymi zetknąłem się realizując zadania w Iraku i Afganistanie, potwierdziły tylko, że najbardziej na wojnie cierpi ludność cywilna, o którą tak naprawdę często skonfliktowane (wojna domowa) strony nie walczą. Jednym z głównych zadań WOT jest ochrona i obrona ludności cywilnej. W związku z tym doświadczenia które tam zdobyłem pozwolą na właściwe szkolenie żołnierzy OT, aby objąć ochroną nasze społeczeństwo. Oby do konfliktu nigdy nie doszło. 

undefined
Fot. 6. BOT

Czy dziś misje nadal mają sens? Wiem, że jest co do tego wiele wątpliwości. Głównie poza wojskiem. 

Dziś nam zarzucają - po co jeździcie na misje? Między innymi po to jeździmy, żeby zdobyć doświadczenie. W użytkowaniu sprzętu i w indywidualnych umiejętnościach, i też w psychofizyce. Żołnierz, a zwłaszcza podoficer czy oficer, który radził sobie podczas misji to człowiek, o którym wiemy już co nieco. Jak reaguje w warunkach realnego, niesymulowanego zagrożenia. Czy działa, czy zamiera. Z drugiej strony pamiętajmy, że człowiek jest nieprzewidywalny i to, że ktoś zachował się w określony sposób w sytuacji kryzysowej nie wiadomo do końca jak za drugim razem się zachowa. To też trzeba mieć na uwadze. Polecam tutaj książkę Dave Grossmana „O zabijaniu”.

Misja to „najwyższy level” szkolenia, sprawdzian. Wszystko po to by jak najlepiej bronić Ojczyzny. Realizacja zadań w polskich kontyngentach wojskowych to nie tylko wywiązywanie się z zobowiązań międzynarodowych, ale przede wszystkim doskonały sprawdzian naszego sprzętu i wyszkolenia. Żaden normlany człowiek nie chce wojny. Jednak od żołnierza wymaga się żeby to on jako pierwszy, w sposób perfekcyjny bronił ojczyzny. Nie wszystkiego da się nauczyć na pasach taktycznych i poligonach).

W tym co Pan mówi widać sprzeczność. Czy doświadczenie daje żołnierzom i oficerom jakieś szczególne cechy?

„Kto wyjechał na wojnę, nigdy z niej nie wraca”- Ona zostaje na zawsze w głowie i sercu. Jest wiele niewiadomych, bonie wiadomo, jak ludzie zachowają się w sytuacji zagrożenia życia. Tego nikt nikogo nigdy nie nauczył i nie nauczy. Organizowane są szkolenia SERE A,B i C ( SERE - survival, evasion, resistance, escape – przyp.red.). Kurs SERE B czy C to taki, który ma przygotować jak przeżyć i uniknąć schwytania – jak nie dać się złamać. Są tam elementy przetrwania, przesłuchań, izolowania. Szkolenie jest bardzo wymagające. Ale w podświadomości, gdzieś z tyłu głowy jest zawsze myśl, że „to tylko ćwiczenie”.

Wysiłek jest ogromny, zaangażowanie duże, ale podświadomie wiem, że do końca nic mi nie zrobią. Jak powiem „stop”, to nie zaliczę, nie dostanę certyfikatu. Na wojnie jest inaczej. Bo jak nie dam rady to zginę. Tego nie da się nauczyć żołnierza w czasie pokoju. To jest jedyna rzecz, której nie można się nauczyć inaczej, niż w realnej misji.

Można nauczyć „działoczynów”, wpoić nawyki, umiejętności manualne – żołnierz robi wszystko z zamkniętymi oczami, działa odruchowo. Pamięta co i jak, tego można się nauczyć, ale zachowania stricte w boju nie można się nauczyć. Do tego trzeba przejść misję, brać udział w działaniach zagrażających życiu. To jest test kosztowny, ale potwierdzający realne działanie. Dający całkiem innej jakości żołnierza - żołnierza z tzw. doświadczeniem bojowym.

undefined
Fot. WOT

Ale czy są to umiejętności przydatne w tworzeniu Obrony Terytorialnej?

Doświadczenie z misji dostarcza nam wiedzy o możliwościach, jakie miał przeciwnik znający teren. Na wojnie decyduje wyszkolenie i szczęście. Szczęście jednak sprzyja żołnierzom wyszkolonym. Ważne jest obeznanie z sytuacją oraz „znajomość” przeciwnika. Bardzo ważna jest możliwość wtopienia się w otoczenie.  Znamy te sytuacje z historii czy też z misji. Tam, gdzie do bazy była tylko jedna czy dwie bramy, przeciwnik zawsze je obserwował. Często sadzali nawet dzieciaka, który notował, kiedy kolumna wyjeżdża z bazy, a kiedy nie wyjeżdża. Obserwowali nawyki, zwyczaje. To ułatwiało ataki.

Na przykład w Iraku strzelali do nas regularnie z BM-21 (wyrzutnia rakiet 122mm na podwoziu kołowym – przyp. red.) ale nie trafiali. Nie wiedzieliśmy, dlaczego nie trafiają i jak udaje im się podejść na odpowiednią odległość.

W końcu udało nam się zlokalizować skąd strzelają, pojechaliśmy w to miejsce. Spłoszyliśmy ich, ale znaleźliśmy wyrzutnie. To nie był pojazd, tylko pojedyncza rura z dospawana nóżką. A jak celowali? Na jedną latarnię, która była właśnie na kierunku naszej bazy. Operator celował w stronę latarni i odpalał. Tymi strzelcami byli mieszkający w okolicy, żołnierze Saddama, którzy służyli w jednostce artylerii. Po pierwsze znali teren, po drugie potrafili obsłużyć broń, po trzecie wiedzieli skąd ją zdobyć. Tę wiedzę dawało im to, że byli „lokalsami”. Doświadczenia tzw. misyjne pokazują nam jak wiele może zdziałać osoba, która zna doskonale teren i potrafi posługiwać się bronią i jest zdeterminowana w swoich działaniach. 

Jakie doświadczenia? Trudno porównywać sytuację w Polsce i np. w Afganistanie.

W Polsce jest w tej chwili bezpiecznie, ale to się może w każdej chwili zmienić. Wszak bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze.  

Nie ma u nas służby zasadniczej. Gdyby była to należy pamiętać, że byłaby obowiązkowa. Moim zdaniem Obrona Terytorialna jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż służba zasadnicza. Dlaczego? Bo żołnierz OT to ochotnik. Dlaczego mielibyśmy zmuszać każdego, żeby się szkolił? A tak szkolimy tych, którzy chcą. Taki człowiek pozna sytuację, nauczy się jak wojsko funkcjonuje i może „złapie bakcyla”. Część z nich z pewnością pomyśli o służbie zawodowej w Wojskach Operacyjnych.

Dlatego, tak ważne jest by żołnierze zawodowi służący w OT posiadali duże doświadczenie.

Ale Francja wraca do służby zasadniczej. Podobne ruchy widać w Niemczech.

To jest powodowane sytuacją na świecie. Przecież jeszcze kilka lat temu nawet w Polsce były osoby, które pytały – „A po co nam wojsko? Rozwiążmy armię, będzie więcej pieniędzy.” Wrócę do poprzedniej odpowiedzi, służba zawodowa to obowiązek, zaś służba w Obronie Terytorialnej jest dobrowolna. Nawiążę tutaj do starego przysłowia „z niewolnika nie ma pracownika”. W szkoleniu żołnierza OT duży nacisk kładziemy na samokształcenie. Bez chęci i zaangażowania żołnierza tego się nie osiągnie.

Myślę, że aneksja Krymu przez Rosję zdecydowanie zmieniła ten trend. Ale wieloletnie zaniedbania nie dadzą się odrobić w kilka lat.

Dziś już nie mamy służby zasadniczej, a gdybyśmy nie mieli Wojsk Obrony Terytorialnej i nagle dochodzi do sytuacji – wojny, kryzysu - to gdzie ten człowiek ma się nauczyć? Będziemy go dopiero szkolić? Nie ma na to czasu.

W każdej jednostce jest plan szkolenia po mobilizacyjnym rozwinięciu, ale to jest tylko do pewnego etapu. Są ludzie, którzy mają przydziały mobilizacyjne, oni przychodzą – mają przejść parę ćwiczeń, parę strzelań i gotowe. Nie do końca będą tak wyszkoleni jak powinni być.

Jeśli chcemy żeby Polska była bezpieczna to musimy mieć ludzi, którzy chcą jej bronić. Takimi ludźmi są ochotnicy, między innymi żołnierze OT, którzy sami wykazują chęć do służby, i którym bezpieczeństwo kraju nie jest obojętne.

undefined
Fot. WOT

Mówi się wiele na ten temat, ale same deklaracje nie wystarczą. 

Może się mówi, ale z drugiej strony – skąd te rezerwy brać, skoro społeczeństwo się starzeje? A na doświadczonych jest popyt. Weźmy mój przykład. Sam dostałem propozycję stworzenia jednego pododdziału pod swoim dowództwem, do tzw. ochrony na statkach.

Z mojej kompanii rozpoznawczej część pojechała na tzw. statki - na ochroniarzy (przeciwko zagrożeniu ze strony piratów - red.).  W większości byli to podoficerowie. Dziś wysyłają kartki z egzotycznych krajów. Spotkałem jednego. Był w kraju młodszym chorążym, był snajperem, po tak zwanej szkole duchów – doświadczony specjalista. Chwali zarobki w nowej pracy, ale jest to kosztem rodziny, ponieważ praca ta polega na ciągłej nieobecności w domu. To nie jest życie.  WOT daje mu teraz możliwość powrotu i służby w swojej specjalności.

WOT idzie terytorialnie. Szuka ludzi do służby z danego rejonu, z danego miejsca. Ma to duże znaczenie w późniejszym wykonywaniu przez niego zadań, ponieważ np. to czego ja muszę się z mapy nauczyć on po prostu wie. On wie jak i gdzie dojechać, które drogi są ważne, które są nieuczęszczane, gdzie jest np. węzeł komunikacyjny itd.

Wiadomo jak działają grupy specjalne. Sam tak działałem. Taka grupa szła w rejon i tam po prostu realizowała zadania. Grupa była to najczęściej pięcioosobowa – ja miałem w swojej np. sapera, płetwonurka… różnych specjalistów, tak że byliśmy samowystarczalni. Szkolenie polegało na tym, że prowadziliśmy obserwację, działaliśmy skrycie. Szkolenie, bo w akcji sprawdziliśmy to tylko raz w Iraku. Ale tam nie przyniosło oczekiwanych efektów, właśnie dlatego, że nie znaliśmy dobrze terenu i nie mogliśmy ukryć się wśród „lokalsów”.

Jak rozumiem WOT nie ma prowadzić tego typu akcji, ale im przeciwdziałać?

Oczywiście. Załóżmy, że taka grupa sobie działa i załóżmy, że naszym terytorialsem jest leśnik. I chodzi tą ścieżką co zawsze, ma obchód albo jeździ samochodem. I nagle widzi ślady, nowe ślady tam gdzie nikt się nie pojawia. Wiadomo, że grupa specjalna powinna ślady maskować, ale nigdy nie da się wszystkiego zamaskować. Zwłaszcza w nieznanym terenie przed lokalną ludnością. Więc nasz leśnik widzi ślady i to jest dla niego jasny sygnał – tam ktoś jest. Jeśli jest żołnierzem WOT, to zamelduje to swojemu dowódcy i sprawdzą to. I w taki sposób jakaś grupa dywersyjna przeciwnika (czy tzw. „zielone ludziki”) zostanie rozpoznana. Dla grupy dywersyjno-rozpoznawczej w obcym terenie ujawnienie się, to koniec działania. Oni muszą się wycofać albo zostaną wyeliminowani. To jest ten zysk z terytorialsa.

Czyli są jakieś plany zagospodarowania myśliwych czy leśników przez WOT? Jako grup obytych nieco bardziej z bronią i z terenem niż reszta społeczeństwa.

Mogę wypowiadać się na swoim poziomie, czyli z perspektywy dowódcy 6.MBOT, a nie z poziomu DWOT. Osobiście nie myślałem o wykorzystaniu ich dostępu do broni, ale zastanawiałem się nad współpracą ze względu na ich znajomość terenu i sytuacji. Jak mówiłem wcześniej – mają szansę zauważyć rzeczy, które umkną osobom na co dzień nie przebywającym w terenie.

Myślę więc o pozyskaniu ich jako żołnierzy OT. Każdy dowódca operacyjny (mówię to z perspektywy poprzednich doświadczeń), chciałby mieć w czasie prowadzenia działań kogoś obeznanego z terenem oraz wsparcie OT, które zdejmie z niego wiele zadań. Choćby w zakresie pilotowania kolumn, kierowania czy rozpoznania.

Jest to kolejne z zadań Żołnierzy OT związane ze współdziałaniem z wojskami operacyjnymi.Tylko trzeba szkolić. Zwłaszcza we współpracy z innymi rodzajami wojsk. Ze służbami. Takie ćwiczenia już były np.  ćwiczenie Twierdza.

To znaczy, że terytorialsi mają zdecydowanie zadanie pomocnicze względem innych formacji. Co w tej sytuacji ze specjalsami, którzy stanowią całkiem liczbą grupę wśród oficerów WOT?

Pomimo tego, że oficerowie wywodzą się z jednostek specjalnych i mam dla nich duży szacunek, ale w  np. 6.MBOT nie będziemy szkolić żołnierza OT jako specjalsa. To doświadczenie z WS może służyć tylko temu, żeby uatrakcyjnić szkolenie, nauczyć konkretnych rzeczy, praktyki, a nie po to, żeby – podkreślam jeszcze raz- z żołnierza OT zrobić specjalsa. Żołnierz OT nigdy nie będzie specjalsem - nie ma takiej opcji. Żołnierz OT może izolować, zabezpieczyć wejście, wspierać jednostki operacyjne. To jest zadanie OT, wspieranie i współdziałanie z Wojskami Operacyjnymi w operacjach wojennych. To jest ta różnica.

undefined
Fot. WOT

A co w przypadku zajęcia terytorium przez przeciwnika? WOT się wycofa, czy zostanie?

Żołnierz OT się nie wycofa. Przejdzie do działań nieregularnych. Będzie miał trudne zadanie ponieważ jako żołnierz będzie musiał walczyć z przeciwnikiem, ale sytuacja zmusi go do ściągnięcia munduru. A w dalszym ciągu będzie musiał realizować zadania z dotyczące np. ochrony infrastruktury i ludności. 

Na szczęście wojna to ostateczność. Znacznie częściej WOT będzie działał w sytuacjach kryzysowych – powodzi, katastrof.

Zgadzam się, że w przypadku kryzysu największe znaczenie będą miały Wojska Obrony Terytorialnej, ponieważ ten system ma działać terytorialnie. Efektywność będzie zależna od stanu uformowania brygad. Najbliżej tego są dziś brygady z I etapu, bo są najbardziej rozwinięte. Jeśli pojawią się problemy, to żołnierze będą tam „na pstryk”. Będą pierwsi i znacznie szybciej niż inne formacje.

Rok czy dwa lata temu, gdy była „ptasia grypa w lubuskim”, byłem dowódcą zgrupowania ds. zwalczania ptasiej grypy. Wówczas przekonałem się, że świadomość władz samorządowych, nawet wysokiego szczebla, co do działań wojska jest niska. Oni są nadal przekonani, że wojsko pojawia się momentalne, natychmiast. Pamiętajmy, że Wojska nie ma w koszarach, tak jak to funkcjonowało za czasów służby zasadniczej.

Mamy wojsko zawodowe, żołnierze pracują do 15:30. Gotowość osiągają zgodnie z ustalonymi dla danej grupy czasami. To mogą być czasy od 24 do 72 godzin. To jest zaplanowane działanie – coś się dzieje, pada komenda, idzie sygnał poprzez systemy i żołnierz ma czas, żeby przyjechać. Potem robi się zbiórki, sprawdza sprzęt – przecież nie można wypchnąć do akcji niesprawdzonego wojska i bez jasno określonego zadania (to jest chyba dla wszystkich zrozumiałe). Natomiast Terytorialsi będą sprawdzeni, gotowi oraz też będą mieli bliżej: do jednostki, do sprzętu i do miejsca akcji. W standardowej jednostce 48 godzin to jest czas dojazdu do jednostki. Jeśli cel będzie osiągnięty to żołnierz OT będzie terytorialnie związany z rejonem, w którym będzie działał. Ale również z ludźmi, którzy tam żyją, pracują, mieszkają – (znają się). Przyśpieszy to realizacje zadań i pozwoli na szybką obecność żołnierzy w miejscu docelowym.

Na Mazowszu to będzie m. in.  żołnierz 6 Brygady WOT. Jednostki którą Pan tworzy. Gdzie są one formowane?

W obecnej chwili mamy lokalizację 6 Brygady OT tu w Warszawie, ale to jest lokalizacja tymczasowa. Bataliony mamy mieć w Radomiu, Płocku, Pomiechówku, Grójcu i Książenicach. Ale to jeszcze może ulec zmianie. Wszystko na razie jest wokół Warszawy. Wiele rzeczy zależy też od infrastruktury.

Czyli sytuacja jeszcze się klaruje?

Potrzebne są decyzje - zakończenie remontów i inwestycji, tak aby pododdziały osiągnęły miejsca docelowe. Na przykład do mnie już dziś zgłaszają się żołnierze do batalionów, które będę dopiero formował. Ale dopóki ich nie ma, ja nie mogę pozyskiwać dla nich ludzi. Nawet, jeśli mają oni zgodę bezpośrednich przełożonych.

Kiedy zaczyna się szkolenie?

Od kwietnia rozpoczynamy szkolenia i aby to funkcjonowało, to trzeba wiele kwestii pospinać. Bo jeśli ktoś przyjdzie na szkolenie w kwietniu i ono będzie źle zrobione, to już nie przyjdzie więcej. Trzeba mieć świadomość podejścia kandydatów i żołnierzy. Jakość przede wszystkim, nie ilość. Z jakości z czasem płynnie przejdziemy w ilość.

Wiele osób nie wie czego się spodziewać. 

Mam tego świadomość, dlatego organizujemy spotkania. Zaczęliśmy od Radomia i tam okazało się, że oni nie wiedzą co ich czeka. Na przykład to, że brygada będzie najprawdopodobniej w Radomiu, to nie znaczy, że będzie tam stacjonować ponad 4 tys. ludzi. Tyle mniej więcej liczy cała brygada. Ale bataliony, które ją tworzą mają być rozproszone, więc na miejscu będzie maksymalnie 800-1000 żołnierzy.

Potrzeby kadrowe nowego rodzaju sił zbrojnych są duże. Często słyszy się ostrzeżenia, że WOT „wykrada” kadry Wojskom Operacyjnym.

Jeśli chodzi o „podkradanie ludzi” to jeśli żołnierzowi nie można zaoferować rozwoju zawodowego, to on skorzysta z okazji jaka mu się nadarzy. Zwłaszcza jeśli przechodząc do WOT poprawi sobie sytuację nie tylko w szczeblach kariery, ale również „terytorialnie” (geograficznie). Po prostu będzie służył bliżej domu.

Niewykluczone, że za jakiś czas ten sam żołnierz wróci do Wojsk Operacyjnych z nowym doświadczeniem i kompetencjami. W 6. MBOT nie będzie ekspresowych awansów. Każdy zaczyna na swoim poziomie. Na przykład podporucznik prosto ze szkoły oficerskiej idzie na stanowisko – dowódca plutonu. Po 2-3 latach może awansować i to jest naturalna drabina. Pozwala nabyć niezbędne na poszczególnych poziomach umiejętności.

undefined
Fot. WOT

Ja mam taką zasadę i już tu w brygadzie mam ludzi, których obserwuję, mimo że jestem dopiero miesiąc. Już planujemy ścieżki rozwoju zawodowego. Tak aby każdy wiedział, na co może liczyć w przyszłości, jeśli będzie w sposób właściwy wywiązywał się z obowiązków. Będzie kierowany na kursy specjalistyczne, kwalifikacyjne itd. Mówiąc prościej zapewniamy mu rozwój.

To pozwala zaplanować przyszłość kadr jednostki i świadomość ścieżki kariery danego żołnierza. Z reguły to się sprawdza. W mojej poprzedniej jednostce, siedemnastce (17 WBZ), zwracaliśmy na to dużą uwagę. To pozwala zbudować zespół i zaufanie.

Skoro jesteśmy przy kadrach, to jak wygląda skompletowanie 6.MBOT na Mazowszu?

Trwa u nas proces napływu. Przykładowo w samym Radomiu, po paru spotkaniach, mamy ok. 800 chętnych do służby w naszym 62 batalionie lekkiej piechoty, z czego ponad 500 osób złożyło już wnioski. To nam pokazuje, że ludzie chcą przychodzić, że służba w OT jest atrakcyjna. Wiedza krąży. To dynamiczny proces. Reagujemy na sytuacje i na pojawiające się informacje.

Jeśli chodzi o informacje związane z 6 MBOT na Mazowszu, to pojawiały się plany tworzenia batalionów miejskich w Warszawie. Mają one ćwiczyć „czarną taktykę.

Nie posiadam informacji na temat tworzonych batalionów w Warszawie, choć może to oczywiście ulec zmianie. Bataliony są wokół Warszawy, a nie w samej Warszawie

Pierwsze dwa lata to szkolenia indywidualne/ specjalistyczne. Dopiero potem jest to „zgrywane”, taktyka działania w zespole. Teraz trzeba mądrze podzielić i przydzielić dowódców pododdziałów oraz rozpocząć ich szkolenie. Dobry dowódca wie, który oficer najlepiej sprawdza się w tak zwanych „działaniach lesisto - jeziornych”, a który w terenie zurbanizowanym. Dowódca brygady mając taką wiedzę może odpowiednio tworzyć, modelować i szkolić pododdziały. Są to plany na daleką przyszłość.

Czyli nie będzie batalionów miejskich?

Jeśli chodzi o nasze bataliony wokół Warszawy, to z pewnością będziemy szkolić je również w działaniach w terenie miejskim (zurbanizowanym). Ale nie zapominając o innych rzeczach ujętych w programie szkolenia. 

Niektórzy pytają dlaczego żołnierz WOT ma dostać wyposażenie nowocześniejsze niż wiele jednostek Wojsk Operacyjnych? Nowe hełmy, oporządzenie, karabinki Grot.

Wszyscy chcieliby mieć najlepszy sprzęt – i Wojska Operacyjne, i WOT – do tego należy dążyć. Ale trudno „namówić” kogoś, żeby wstąpił do WOTu i powiedzieć mu – słuchaj, będziesz miał stary sprzęt. To nie jest ten poziom, ludzie nie przyjdą. Dlatego powinno to być robione tak, żeby wszyscy mieli nowy sprzęt. Ale to się rozbija o pieniądze i możliwości produkcji, bo przecież chodzi o krajowej produkcji sprzęt i wyposażenie. Łatwo jest go pokazać na targach, ale nie zamówić dziesiątki czy setki tysięcy egzemplarzy. Z drugiej strony WOT to droga, którą do wojska może trafić wiele ciekawych rozwiązań. Nie traktujmy tego jak współzawodnictwo, ale jak współpracę.

Chciałbym, żeby całe Siły Zbrojne dysponowały nowoczesnym sprzętem, daje to nam gwarancje bezpieczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.


Płk Grzegorz Kaliciak jest dowódcą 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Bezpośrednio przed objęciem tej funkcji pełnił stanowisko szefa sztabu 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Płk Kaliciak to czterokrotny uczestnik misji w Iraku i Afganistanie, znany przede wszystkim ze skutecznej obrony ratusza (ang. city hall) w Karbali w Iraku w kwietniu 2004 r.

Płk Kaliciak był wówczas kapitanem i dowódcą kompanii rozpoznawczej, która razem z pododdziałem z Bułgarii broniła się przed przeważającymi liczebnie siłami rebeliantów. To wydarzenie stało się m.in. podstawą scenariusza fabularnego filmu pt. "Karbala", sam Kaliciak wydał na ten temat książkę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 170
Reklama
CcinssonMc
czwartek, 24 października 2019, 21:07

Oczywiscie w pismie do Mon z 8.X.2014 w koncepcji bylo m.in. wykorzystanie doswiadczenia z Iraku i Afganistanu.. Szkoda ze WOT nie bedzie sie wszedzie oplacal bylym zolnierzom, bo moim zdaniem to wlasciwr miejsce aby ich zatrzymac a jednoczesnie pozwolic gladko wrjsc do cywila. Sluzba OT narzuca bardzo duzo rygoru. I mimo ze dyspozycyjnosc ma byc probą ominiecia podatkow czy obowiazkow emerytalnych to cala sluzba nosi znamiona ciągłości.. nie wyglada to dobrze i moze nawet niesc klopoty dla zolnierza... ~200zln za 2 dodoby.. 500 W weekend w fabryce z nadgodzinami mozna zarobic wiecej.. Pytanie czy taka osoba wezmie psychiczny luz, dobry kontakt z pracodawca, doswiadczenie i lepsza kase czy.. Bedzie jednak wolal latami co miesiac stawac na bacznosc

Skoczek224
wtorek, 30 października 2018, 20:04

Postrzeganie Wojsk Obrony Terytorialnej w kategoriach zadań volkssturmu jest nieporozumieniem. Przypuszczam, że autorzy projektu wzorowali się na gwardii narodowej, milicji stanowej i wojskach rezerwowych USA. Jest to projekt ambitny biorąc pod uwagę budżet i nie kompletny. W okresie zimnej wojny najniższą komórką obrony terytorialnej RFN był wartownik-obserwator uzbrojony w cokolwiek (dubeltówkę) i środki łączności. Jego rola polegała na nie na walce, ale poinformowaniu o obecności dywersantów npla. (ziel. ludzików). Skuteczne rozpoznanie i dekonspiracja oddziałów specjalnych wroga jest podstawą wojny nie symetrycznej.

piotr
czwartek, 24 maja 2018, 21:31

Polskę należy trzymać bezustannie w rozdwojeniu, w pochlebianiu jednym przeciwko drugim; na sejmy należy wpływać przekupstwem, jednaniem sobie stronników, i opiekowaniem się nimi, aby nigdy do zgody nie doszło, wojska rosyjskie należy pod wszelkiemi pozorami nasyłać do Polski i tam je pozostawiać załogą. Gdyby rządy ościenne przeszkadzać miały tym zamiarom, należy je ułagodzić, Polskę podzielić, a potem starać się, aby części kraju tego innym rozdane napowrót odebrać.

Nokian
czwartek, 3 maja 2018, 21:51

Bravo Płk. Kaliciak. Odkrył Amerykę:-/ A kto twierdzi że to mają być specjalsi? OT to AKT rozpaczy ze strony MON (kłania się brak rezerw oraz nieliczna armia)......a i są tańsi od zawodowców. Suma sumarum pozytywny ruch ze strony zdesperowanego monu.

Kordian
piątek, 20 kwietnia 2018, 15:42

Pana książkę przeczytałem w dwa wieczory, jest genialna. Ogromny szacunek dla tego co Pan robi i dla wszystkich żołnierzy, którzy biorą udział w misjach a później chcą dzielić się wiedzą i doświadczeniem w kraju, to ogromny potencjał, którego nie wolno zmarnować.

Łysy
sobota, 31 marca 2018, 18:37

Motywacja po powrocie z Afganu (2 zmiany w ZB ,,Alfa\" ponad 200 wyjazdów ) usłyszałem od życzliwych opinię, przeleżał pół roku zarobił kupę kasy a teraz zgrywa weterana no to trzeba mu pokazać miejsce w szeregu.

Dan
niedziela, 25 marca 2018, 20:25

WOT ściągnie mundur, a Ja, TY czytelniku z kategorią \"A\" to będziemy chodzić do pracy? Wojna to pewne kamasze i nie ma co porównywać specjalsów do WOT, gdyż naród będzie w to uwikłany. Pamiętajcie, że wojna prowadzi do grabierzy totalnej, więc formacje wroga wjadą w głąb. Wtedy to i cywil chwyci za broń. Jako cywil ogarnął bym nie jednego zawodowego z brzuszkiem. Poza tym bardzo dużo żołnierzy po misjach odeszło z wojska definitywnie, a część ma możliwość służby poprzez WOT i oni przekazują wiedzę dalej.

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 15:46

\"Jako cywil ogarnął bym nie jednego zawodowego z brzuszkiem\" - to jest właśnie problemem cywili, że myślą kategoriami indywidualistów z kina akcji. Rzecz nie w tym, że szybciej pobiegniesz a może nawet lepiej strzelisz od jakiegoś żołnierza. Wojsko to działanie zespołowe, dyscyplina, zdolność do znoszenia na rozkaz różnych niedogodności. Trochę lat w armii spędziłem i od tamtej pory w cywilnych warunkach nie spotkałem nikogo, kto mimo braku doświadczenia wojskowego umiałby zachowywać się w obliczu trudności na poziomie żołnierza. Kozak na siłowni, czy na strzelnicy, ale nie poczeka tyle ile kazano, nie spręży się na dłużej, nie zrozumie, że czasem nikt mu nie będzie tłumaczył i przekonywał tylko ma zrobić-nie pytać itd., itp. Bo mu zimno, bo przecież ile będzie to trwało, bo jeść albo spać mu się chciało, bo pada, bo przecież pieszo ma iść? I tak ze wszystkim. Nawet ci co sami potrafią się przegonić w ciężkich warunkach i fizycznie na jakichś treningach, milsimach, czy obozach suriwalowych, zapominają, że zrobili to tylko wtedy gdy chcieli i na ile chcieli, zawsze z perspektywą, że można w każdej chwili dać sobie spokój i wrócić do ciepłego domku. A wojsko i działania wojenne to coś zupełnie innego: z reguły karnie robisz więcej niż masz ochotę, nie wtedy kiedy chcesz, czy ci się to podoba czy nie, w dużej mierze rzeczy nieatrakcyjne i nie ma miejsca na dyskusje, rezygnację w dowolnym momencie, kwękanie czy obrażanie się. Dopóki tego się nie nauczysz i nie masz odpowiedniego doświadczenia, to tylko wydaje ci się, że \"jak trzeba będzie to przecież wtedy się postaram\".

Pepe
wtorek, 1 maja 2018, 18:42

Chciałbym wyrazy uszanowania i podziękowania złożyć za to co Panowie wojskowi robicie dla mojej rodziny i kraju

m p
wtorek, 27 marca 2018, 17:26

\"Jako cywil ogarnął bym nie jednego zawodowego z brzuszkiem.\" A to umiesz obsługiwać moździerz? Kierować czołgiem? Może znasz się na radarach, albo radiolatarniach? A może trafiasz do zapałki ze stu metrów? Masz kondycję, to super, ale zgłoś się na przygotowawczą lub do WOTu i stań się tym małym trybikiem wzmacniając nasze wojsko, a co za tym idzie cały kraj.

Kordian
piątek, 20 kwietnia 2018, 15:28

Dokładnie nie wystarczy tylko mieć dobrą kondycję

tj
wtorek, 20 marca 2018, 09:25

\"Żołnierz OT się nie wycofa. Przejdzie do działań nieregularnych. Będzie miał trudne zadanie ponieważ jako żołnierz będzie musiał walczyć z przeciwnikiem, ale sytuacja zmusi go do ściągnięcia munduru.\" - Jednym zdaniem panie pułkowniku, muszą być lepsi od tzw specjalsów.

Maciek
wtorek, 20 marca 2018, 17:09

Jakie to działania nieregularne związane z ochroną ludności będzie realizował WOT? Partyzantka zawsze kończy się ciężkimi stratami wśród ludności cywilnej

czytelnik
poniedziałek, 19 marca 2018, 22:37

Świetny wywiad. Brawo dla Redakcji. \"WOT to droga, którą do wojska może trafić wiele ciekawych rozwiązań. Nie traktujmy tego jak współzawodnictwo, ale jak współpracę\" - jak dla mnie sedno, jeśli chodzi o całą polityczną szkopkę nad WOT.

cbcb
poniedziałek, 19 marca 2018, 14:56

A mi jak słyszę wyraz \"WOT\" to od razu mam skojarzenie z takim filmem p.t. \"First Blood\" - bardziej znanym jako \"Rambo\", w którym to właśnie pokazano działanie ichniejszych \"terytorialsów\" w akcji :) Ten mundur, nowy karabinek i parę złotych to jest cena, żeby w razie czego miał kto worki z piaskiem sypać, uprzątać połamane drzewa i przy okazji wyprowadzić grube miliony. Po to stworzono WOT.

kapralek
poniedziałek, 19 marca 2018, 14:41

Pierwszy naprawdę sensowny wywiad w temacie OT brawo plk. Kaliciak

kubuskow
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:28

\"Spotkałem jednego. Był w kraju młodszym chorążym, był snajperem, po tak zwanej szkole duchów – doświadczony specjalista. Chwali zarobki w nowej pracy, ale jest to kosztem rodziny, ponieważ praca ta polega na ciągłej nieobecności w domu. To nie jest życie. WOT daje mu teraz możliwość powrotu i służby w swojej specjalności.\" To strasznie smutne, że pomysłem na wykorzystanie wyszkolonego snajpera jest WOT, a jednocześnie pokazuje, że ta formacja cały czas nie powstaje jako obronna.

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 15:49

\"pokazuje, że ta formacja cały czas nie powstaje jako obronna\" - a co, snajperzy to specjalność ofensywna, w działaniach obronnych wymieniają broń snajperską na coś innego?

kubuskow
czwartek, 26 kwietnia 2018, 19:05

Mój błąd. Nie chodziło mi o słowo \"obronna\", a tyłowa, zabezpieczenia zaplecza itp. Jeżeli potrzebują snajperów to chyba nie do pilnowania magazynów, centrów przeładunkowych itp?

bęcki
poniedziałek, 19 marca 2018, 11:08

XXI wiek. Jak ktoś sobie wyobraża sprawą OT to niech zapomni o jej oficjalnym istnieniu w czasie pokoju. Strumienie danych elektronicznych już dawno dały wrogom informację o potencjalnych \"żołnierzach\". Ostatnimi, żywymi i być może skutecznymi żołnierzami będą zwykli dziś ludzie którzy nie istnieją w bazach jako żołnierze a ich bronią będzie to co możliwie skrycie uzyskają być może od wroga a nie ta starannie policzona i zapisana w bazach elektronicznych wraz z lokalizacją. Myślenie młotkiem powoduje że wszystko wygląda jak gwóźdź. W XXI wieku należy myśleć wieloaspektowo i patrzeć z szerokiej perspektywy. W OT potrzeba i młotów i mega mózgi. Młotek nie zhakuje obcych systemów. Młotek właściwie prócz wbicia gwoździa niewiele potrafi. Jak ktoś chce prawdziwą OT to niech uczy chłopaków unieruchamiania komunikacji i logistyki przeciwnika inaczej niż tylko wysadzaniem czy strzelaniem, a przy okazji pomocy medycznej bo istotą obrony jest obrona i ratowanie życia Obywateli.

ja1
piątek, 23 marca 2018, 10:14

Nie inaczej, przejść do konspiracji po lansie w necie choćby na fejsie. Przepis na pewną porażkę....

Najpierw nowoczesna broń
poniedziałek, 19 marca 2018, 10:12

Rownie dobrze to samo mozna powiedziec o specjaldach kiepsko wyposzazony specjals to jak chłop idacy z batem na niedzwiedzia.Rosyjski zołniez posiada Vintorez 9X39mm jestem ciekaw ilu żołnierzy posiada kamizelki kuloodporne i jak sie zachowa ta kamizelka po takim strzale. Po za tym to nalezy na max szkolić snajperów jak największą ilosc.Mało tego dzis juz nikt za muru łeba nie wychyli a w okopie to samobujstwo bo amunicja programowalna wyciagnie wszystkich. Po za tym nalezy opracowac nowy ubiur zolnierza ktury elminuje ciepłote ludzka na zewnątrz ,2 bron kinetyczna i zimny nabój tak aby stzelajacy był nie do wykrycia.

kubuskow
poniedziałek, 19 marca 2018, 14:31

Ktoś za dużo Startreka się na oglądał - jak wyeliminujesz \"ciepłotę ludzką na zewnątrz\" to doprowadzisz do przegrzania organizmu i śmierci żołnierza.

Toudi
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:05

Podobno w Andorze istnieje prawny NAKAZ posiadania przez dorosłych obywateli broni bojowej. Jeśli z jakiegoś powodu jej nie masz, to dostarczą ci ją z magazynów rządowych....Lepiej niż w Teksasie.

Perun
niedziela, 18 marca 2018, 20:36

Lokalsi, terytorialsi a do walki w terenie zurbanizowanym najlepiej blokersi.

B/C
poniedziałek, 19 marca 2018, 19:40

Niewiele się pomyliłeś. Nikt nie zna lepiej terenu jak blokersi. A o obronę miejsca zamieszkania, a nie dżungli tutaj chodzi.

Victor
niedziela, 18 marca 2018, 10:44

Pan pułkownik mówi, że po zajęciu naszego terytorium żołnierze WOT będą kontynuować walkę po ściągnięciu munduru. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że żołnierze bez munduru nie są chronieni przez konwencje genewskie i mogą być rozstrzelani jako zwykli bandyci. Jeżeli jeszcze ten przeviwnik zdobędzie siedzibę lokalnego batalionu WOT to wejdzie w posiadanie danych o wszystkich jego żołnierzach wraz z adresami zamieszkania. Czarno to widzę.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 21:21

To trochę bardziej skomplikowane. Samo noszenie munduru nie zapewnia ochrony przez konwencje. Z drugiej strony w pewnych okolicznościach noszenie munduru nie jest konieczne by podlegać ochronie tymi konwencjami.

Klient
niedziela, 18 marca 2018, 20:34

Nie wiadomo, czy już nie mają. Drugim problemem (typowo polskim) jest reglamentacja broni. Uderzenie na jej centralne składy np. Kalibrami wyeliminuje całe WOT. Bez broni formacja się rozejdzie. Tylko trzymanie w domu może temu zaradzić. Nie mamy też niejawnych skrytek z bronią i materiałami wybuchowymi na potrzeby walki partyzanckiej. Te wszystkie AKMS powinny zostać właśnie tak skitrane wraz z amunicją. To samo dotyczy Komarów, min i innego sprzętu. Informacje o tych schowkach powinien mieć dowódca batalionu i zastępca, ewentualnie jeszcze 2-3 osoby. Poza tym nie mamy czym zwalczać kolumn w zasadzkach. Żadnych lekkich ppk, a także małe nasycenie MANPADS. Przeciwnik (nie określam prowieniencji) ma mimo wszystko ograniczone zasoby, przez to każdy zniszczony czołg, wóz i samolot zmniejsza jego potencjał. To nie czasy II WS, gdzie czołgi i samoloty produkowano szybciej niż samochody.

rthrht
niedziela, 1 kwietnia 2018, 02:51

acha, i kto się podpisze pod zmagazynowaniem takiego arsenału:)

m p
niedziela, 18 marca 2018, 22:55

Moim zdaniem mają aktualne dane mundurowych, urzędników, samorządowców, posiadaczy broni itp. Jedynym wyjściem dla rodzin żołnierzy zostanie ucieczka. Dowódcza WOT co prawda zapowiadał, że w razie zwiększenia zagrożenia wojną, broń zostanie wydana żołnierzom do domu, ale myślę, że politycy na to nie pozwolą. A jeżeli pozwolą, to już będzie za późno.

zxcvb
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:35

Wiem, że dowództwo przygotowuje się do zobowiązania żołnierzy do rezygnacji z portali społecznościowych, a także są przygotowywane plany ewakuacji rodzin żołnierzy WOT.

Victor
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:05

Pozwól, że podejdę sceptycznie do pomysłu ewakuacji 50.000 rodzin. Bo tyle przecież ma mieć docelowo WOT. Ponadto rozumiem, że jest pomysł ewakuacji rodzin WOT, a rodziny żołnierzy zawodowych to pozostaną???

zxcvb
czwartek, 5 kwietnia 2018, 01:12

Na wschód od Wisły prawie nie ma jednostek zawodowych. Poza tym nie oszukujmy się, połowa tych rodzin sama się spakuje i wyjedzie do krewnych na zachodzie.

po co ja w ogóle pisze te dyrdymały?
wtorek, 20 marca 2018, 09:40

Chyba ewakuacja miałaby dotyczyć rodzin będących w rejonie zagrożonym, czyli ok 1000, może 3000 rodzin. Wojsko zawodowe nie musi mieć rodzin w rejonie zagrożenia.

m p
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:57

I bardzo dobrze.

Extern
niedziela, 18 marca 2018, 18:30

Dokładne, WOT jest organizowany zbyt jawnie na bycie partyzantką a tym bardziej konspiracją. No chyba że jest jakaś warstwa WOT mniej jawna, przeznaczona właśnie do takiej skrytej formy działania. I oczywiście z oczywistych względów o tym nic publicznie nie wiadomo.

colo
niedziela, 18 marca 2018, 17:17

A co stoi na przeszkodzie aby przeciwnik już dziś wiedział kto jest w OT i jaki jest jego FB i nr. kom? Wtedy też wie o rodzinie, bliskich i znajomych.

Klient
poniedziałek, 19 marca 2018, 21:18

Niestety przy obecnym zidioceniu społeczeństwa wszelakie służby zagraniczne nie muszą robić klasycznej roboty, a pogrzebać na FB. Zawodowców nie idzie upilnować, żeby nie wrzucali zdjęć, a gdzie normalnego ludzka. Może gdyby paru posadzić do kryminału za złamanie tajemnicy lub wyrządzenie szkody interesom RP, to by się opamiętali. Obecnie nie mam złudzeń, że listy proskrypcyjne z danymi biometrycznymi pracowników państwowych, żołnierzy, działaczy, nauczycieli i wszystkich innych \"zaczinownikow\" są już gotowe. Pytanie, czy my mamy listy potencjalnych wrogów i co najważniejsze, czy mamy listy potencjalnych zdrajców wewnątrz. Można przewidzieć, kto zdradzi.

Victor
niedziela, 18 marca 2018, 10:37

Skojarzenie, które natychmiast się nasuwa to takie, że pan pułkownik jest najlepszym przykładem nieskuteczności \'terytorialsów\'. W 2004 niewielkie siły zawodowców, kiepsko zreszta wyposażone, obroniły City Hall w Karbali przed setkami arabskich takich terytorialsów. Ci ostatni mimo ogromnej przewagi i znajomości terenu po poniesieniu dużych strat musieli ustąpić. To samo czeka WOT w zderzeniu z zawodowcami.

and
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:14

No to mamy przykład odwrotny, czyli obrona lotniska w Doniecku ...

Victor
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:09

Chyląc czoła przed cyborgami należy pamiętać, że po pierwsze i tak ulegli po bohaterskiej obronie i nic nie ździałali. Po drugie atakujący przeciwnik nie wykorzystał możliwości wsparcia lotniczego lub artyleryjskiego.

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 11:35

Bronili się przez 242 dni, wycofali się po całkowitym zniszczeniu zabudowań - obrona na betonowej płycie raczej nie należy do najmądrzejszych pomysłów.

xxx
czwartek, 12 kwietnia 2018, 02:22

Tak jak dobrze pamiętam, to w okolicy tej \"betonowej płyty\" był schron przciwatomowy... Gdyby to było tylko zwykłe lotnisko, a przeciwnik przecież dysponował np. czołgami to raczej nie przetrwaliby 240 dni... A jak pamiętam to wiele razy było tak, że już niby zdobyto lotnisko i znowu je tracono - czyli musiały być przejścia, lub trudny teren w okolicy i możliwość \"gonienia własnego ogona\"...

Victor
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:09

Chyląc czoła przed cyborgami należy pamiętać, że po pierwsze i tak ulegli po bohaterskiej obronie i nic nie ździałali. Po drugie atakujący przeciwnik nie wykorzystał możliwości wsparcia lotniczego lub artyleryjskiego.

Mik
niedziela, 18 marca 2018, 20:56

Gdzie Kaliciak mówi o odbijaniu przez WOT zajętych przez regularne wojska przeciwnika obiektów?

Victor
poniedziałek, 19 marca 2018, 18:02

On nie mówi. Ale przecież w ub.r. odbili lotnisko w Szymanach. :-)

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 15:54

nie odbili tylko znając teren naprowadzili zwiad zawodowego desantu na cele, ci ściągnęli na nie atak zawodowego \"szturmu\", a terytorialsi tylko wsparli te działania.

rozczochrany
niedziela, 18 marca 2018, 16:06

Umocnieni obrońcy zawsze maja przewagę nad atakującymi. Straty atakujących umocniony obiekt zawsze będą dużo większe.

Sailor
sobota, 17 marca 2018, 23:49

Tak jeszcze raz, a pro po słonia. Faktycznie pan Kaliciak ma racje, że WOT to nigdy nie będą specjalsi, nie będą mieli żadnych szans w konfrontacji ze specnazem i z regularną armią. Natomiast już byli żołnierze GROM, FORMOZY, Lubecji czy funkcjonariusze SPAP i podobnych formacji, których jest u nas sporo już spokojnie mogą sobie poradzić. Tych ludzi już nie trzeba szkolić. Wystarczy, że przypomną sobie nawyki i dalej tylko trzeba będzie je podtrzymywać. Pewnie, że nie będą oni wykonywać zadań specjalsów ale można z nich tworzyć grupy specjalne do walki z zielonymi ludzikami. Nawet tymi ze specnazu. Tym bardziej, że będą oni działać na swoim terenie w małych zgranych grupach, których moim zdaniem można by sformować co najmniej kilka w każdym województwie. Tylko, że nie ma skierowanej do tej grupy żadnej takiej oferty, a już kuriozalne jest co oferują WKU np. dla byłych f-szy SPAP czy Wydziału Zabezpieczenia Działań Straży Granicznej. Mianowicie nieżalenie czy były funkcjonariusz był podoficerem, aspirantem czy oficerem WKU oferuje stopień szeregowca i jeżeli nie był w zasadniczej służbie wojskowej to jeszcze dają w pakiecie szkolenie unitarne. Jeżeli tak się będziemy bawić to moim zdaniem daleko nie zajdziemy.

zmech
wtorek, 20 marca 2018, 00:08

\"Tylko, że nie ma skierowanej do tej grupy żadnej takiej oferty, a już kuriozalne jest co oferują WKU np. dla byłych f-szy SPAP czy Wydziału Zabezpieczenia Działań Straży Granicznej. Mianowicie nieżalenie czy były funkcjonariusz był podoficerem, aspirantem czy oficerem WKU oferuje stopień szeregowca i jeżeli nie był w zasadniczej służbie wojskowej to jeszcze dają w pakiecie szkolenie unitarne\". - Zachęcam do zapoznania się z art. 76a ustawy z dn. 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej i przepisami wykonawczymi w sprawie równorzędności stopni wojskowych, policyjnych, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Biura Ochrony Rządu (obecnie SOP), Służby Celno-Skarbowej, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Więziennej i Straży Granicznej. Byli funkcjonariusze SG, powołani do służby wojskowej, są mianowani na równorzędne do posiadanego stopnia SG stopnie wojskowe; nie odbywają ponownie szkolenia podstawowego (\"szkolenie unitarne\" to nazwa nieoficjalna); składają natomiast przysięgę wojskową jeśli nie składali jej wcześniej albo jeśli nie składali jej w brzmieniu określonym ustawą z dn. 3 października 1992 r. o przysiędze wojskowej. W mojej kompanii służył żołnierz, który posiadał stopień kaprala SG; z dniem powołania do służby wojskowej został mianowany na równorzędny stopień wojskowy - kaprala. Także na przyszłość, nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia.

Lio
piątek, 29 listopada 2019, 17:51

Art. 76a nie dotyczy terenowej służby wojskowej czyli WOT. Niestety przepis ten nie został przez te kilka lat znowelizowany i np. chorąży z Policji jest szeregowym w WOT. Wiem co mówię

realista
sobota, 17 marca 2018, 20:35

WOT - tani sposób na to aby w liczbach Polska armia była duuuuża. W WOT nie trzeba płacić meisięcznego żołdu, nie trzeba płacić emerytury, nie trzeba płacić dodatków z służbę, nie trzeba płacić za specjalistyczne szkolenia, nie trzeba organizować codziennych czynności - to wszystko kosztuje krocie - w zamian? 1-2 x w miesiącu pobiegają po poligonie, kilka razy postrzelają i powie się że są wybitnie wyszkoleni. Ale tutaj co poniektórzy pomylili jednostki do walki z policją do bicia się z kibolami - jak ktoś w ogóle pisze takie głupoty oznacza jedno - nie ma pojęcia o czym pisze. Ale to tak jest jak media i \"zainteresowani\" wyobrażają siebie jako jakiś \"wielkich\" wojowników co to kibola jednym palcem położą. - nie mają największego pojęcia do czego służy wojsko. Jak ktokolwiek pisze i pisał o walce WOT ze Specnazem - to wojsko i służbę zna z ? - filmów Hoolywood i internetu - tyle w temacie. Każda jednostka Specjalnego Naznaczenia - ma OKREŚLONE ZADANIE DO WYKONANIA - jej się nie zrzuca ot tak aby sobie po lesie pobiegała i \"postrzelała\" się z WOT - spotkanie Spenazu z każdą jednostką WOT skończy się WYBICIEM WSZYSKICH WOJAKÓW Z WOT CO DO JEDNEGO w kilka chwil. To jednostki, które zdobywały doświadczenie w walce z Talibami, Czeczenami,w Syrii w górach, w miastach,w lasach gdzie ich obecne wyszkolenie to doświadczenia zdobyte przez śmieć setek żołnierzy, oni nauczyli się na błędach i tą wiedzę przekazali - przy nich nasz WOT, gdzie może być i 100 \"zainteresowanych\" to zwykłe harcerzyki przedszkolaki. Wiec naprawdę pora skończyć z bajkami. Jeżeli ktokolwiek z wojskowych opowiada o JAKIEJKOLWIEK MOŻLIWOŚCI WALKI wojsk \"poborowych\" ze SPECNAZEM po prostu nie wie kompletnie o czym mówi. Do walki ze SPENAZEM może i Jednostka z Lublińca czy GROM by się nadał a i tak miałby gigantyczne problemy i wynik takiego starcia byłby niepewny a co mówić o WOT. Śmiać mi się chce jak czytam te \"teoretyczne\" wywody o walce wręcz itp.

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 16:07

Ty też masz na temat ewentualnej konfrontacji specnazu z WOT wyobrażenie z hollywoodzkich produkcji. Poczytaj o stratach specnazu na Kaukazie, gdzie byli osaczani nie przez superkomandosów tylko miejscowych \"bojowników\" (czytaj: przeciętnie wyszkolonych ochotników, ale zdeterminowanych i znających teren) i nie wszyscy uchodzili z życiem jak zostali ostrzelani z zasadzki, w potyczce czy uciekając z terenu. Nawet jeśli wierzysz, że za każdym razem każdy specnazowiec ubija po kilku przeciwników to nie zmienia to faktu, że w trenie nasyconym patrolami \"lokalsów\" grupy specjalne ponoszą straty, które szybko uniemożliwiają im wykonywanie zamierzonych zadań.

e5yhge
niedziela, 1 kwietnia 2018, 02:47

a w/g Ciebie specnaz ma ile ze sobą amunicji? kontener? :) dokładnie tyle ile dadzą rady unieśc na plecy:)

BTR
poniedziałek, 19 marca 2018, 21:54

OT ma być \"oczami, uszami i węchem\". Po zlokalizowaniu zagrożenia przekazuje koordynaty, i \"zły dotyk\" wykonuje jednostka operacyjna /jeśli zabudowa pozwoli to lotnictwo lub altyleria/ w ostateczości robią to sami dostępnymi sobie środkami. Takie są założenia tego typu formacji i to nie tylko u nas.

Jarek
niedziela, 18 marca 2018, 13:54

Wyczuwam wielką miłość w twoich słowach do Specnazu, ale nie bardzo wiem, na czym ona się opiera. Gdybyś był nieco bardziej w temacie, to wiedziałbyś, że Specnazem Rosjanie nazywają również zwykłe jednostki powietrzno-desantowe. Pomiędzy nimi a jednostkami Specnazu GRU, również jest olbrzymia przepaść w wyszkoleniu. Jeśli z góry zakładasz, że Specnaz jest najlepszy na świecie, to tak naprawdę, poruszasz się w świecie wyobrażeń. Świadczą o tym choćby, niezbyt udane akcje antyterrorystyczne w Biesłanie, na Dubrowce, czy choćby totalne porażki w Czeczenii.

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 15:59

Nie kolego, Rosjanie nie nazywają specnazem zwykłych jednostek spadochronowej piechoty, chyba że mówisz o Rosjanach-dziennikarzach z brukowców lub nie mających pojęcia o armii komentatorów z przypadkowych forów. Specnazem nazywa się różne jednostki, ale zawsze te do zadań specjalnych, niezależnie czy z wojsk wewnętrznych (obecnie Rosgwardii), czy policji, czy więziennictwa, czy FSB. A w armii specnaz to specnaz: Specnaz GRU i SSO, a wojska powietrznodesantowe to po prostu diesantniki.

hermanaryk
wtorek, 8 października 2019, 13:17

Zapomniałeś o zwiadzie, a dla GRU to właśnie jest najważniejsze. Zwiad i generalnie rozpoznanie to też - a właściwie przede wszystkim - specnaz.

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:33

Dodam jeszcze: p. realista kompletnie nie ma pojęcia o walce zbrojnej. Ewidentnie wyobraża sobie to jako dwie grupy ludzi z karabinami strzelające do siebie. I ci ze Specnazu mają strzelać szybciej, lepiej, celniej i tak dalej. Zupełnie, jakby nie istniała w tym wszystkim artyleria, odpowiadająca za większość strat we wszystkich konfliktach od 100 lat. Obecnie na 2 miejsce wysunęło się lotnictwo. A na koniec najważniejsze: grupy dywersyjne nie prowadzą walki, o ile mają jakiekolwiek inne wyjście. Specnaz wykryty przez WOT będzie próbował się wycofać.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 11:43

Problem chyba leży trochę gdzie indziej. U naszych sąsiadów specnaz jest różny. Jest tam też odmiana specnazu z poboru. U nas to po prostu \"desantowana lekka piechota\".

Pragmatyk
niedziela, 18 marca 2018, 10:41

Pospolite ruszenie też było tanie, ćwiczyli kilka razy na kwartał. Na odpustach gonili koło, popisywali się szermierką, strzelaniem itp. Sami sobie organizowali uzbrojenie i prowiant w czasie wojny. Armia marzenie! tania i wyposażona. Wszystko super do czasu kiedy przychodziło do działań wojennych. Nagle okazywało się, że 12 tyś zawodowa armia Szwedzka wygrywa z prawie 40 tyś armią Polską z palcem ... Bitwa pod Piławcami, Cecorą, Batohem itp. Zamiast tworzyć silną armię zawodową powtarzamy błędy przodków. Przypominam, że skarbiec Rzeczypospolitej zawsze świecił pustką a zawodowa armia była marzeniem. Kiedy 3 mln Prusy miały 180 tyś wojska to 11 mln Polska miała 14 tyś (czternaście tyś).

Extern
niedziela, 18 marca 2018, 18:27

Tak tylko przypominam że również Husaria była wojskiem ochotniczym i towarzysze Husarscy sami sobie kupowali za własne pieniądze wyposażenie, a przecież była to najlepsza jazda tamtych czasów. Czyli da się, trzeba tylko zrobić to właściwie. I właśnie nasz WOT bardziej w koncepcji przypomina właśnie husarzy niby na żołdzie, ale jednak bardziej napędzanych ideą niż paroma groszami z budżetu.

Troll i to wredny
poniedziałek, 19 marca 2018, 00:26

Zaciąg towarzysza autoramentu narodowego, królewskim, lub hetmańskim listem przepowiednim był zaciągiem ochotniczym ?! Czyli panowie wojownicy (szlachta) właśnie wybuchła wojna, kto z wielmożnych wyłoży z własnej kasy jakieś półtorej wsi w złocie na ekwipunek własny i pocztowych ręka w górę...ochotników zapraszamy na krwawą rzeź, a reszta może wracać pod ciepłe pierzyny... Chyba do końca tak nie było...skoro ,,zaganiacze\" w chorągwi mieli za zadanie zastrzelić towarzysza husarskiego gdyby cofnął się w czasie szarży (przeciwdziałanie panice)....ale mogłem czegoś nie doczytać...

SzrapnEL
sobota, 17 marca 2018, 14:55

....przejrzeli na oczy...mamy czasy w których zaistniał pomysł na OT ..no to realizują go .... zbiegiem czasu przetworzą się na jednostki wartowniczo -ochronne a potem kto wie stworzy się z nich nawet \"Bataliony przełamania\"....tworzy się\" twór\"który będzie niejako zalążkiem jakie swego czasu były wojska KBW (Korpusu Bezpieczeństwa Narodowego)..... które z biegiem czasu ze struktur jednostek pomocniczych realizujących przy wojskach operacyjnych zadania wartowniczo -ochronne .. a po paroletnim nabyciu \"doświadczenia z zakresu wojaczki \" i zbudowaniu ich o ludzi \"wiernych ideologicznie wobec rządzących\" doposażonych w sprzęt z najwyższej półki (przy równoczesnej \"degradacji \" wojsk operacyjnych czego mamy przykłady gdzie ceduje się sprzęt woskowy z najwyższej półki oraz czynnika ludzkiego ) przetworzy się je na samodzielne jednostki operacyjne służące interesom rządzących i realizujące ich wolę .. a potem kto wie stworzy się z nich \"Sztafety Ochronne\" w czasie wojny nie mają walczyć a chronić władze, infrastruktury rządowe oraz chronić podczas ewakuacji-ucieczki a w sytuacjach szczególnych mieć uprawnienia policyjne podczas zawirowań społecznych zagrażających władzy... ale to proces długotrwały najpierw trzeba pozyskać czynnik ludzki ,ideologicznie ustawić ,wyszkolić ,uzbroić w najlepszą broń .stworzyć zaplecze szkoleniowo -ideologiczne ,dostosować elementy przemysłu tylko dla ich potrzeb ..stworzyć swoistych \"pretorian\" lepszych od pozostałych rodzajów wojsk

Remik
sobota, 17 marca 2018, 14:01

Ja bym zolnierzy na potencjalny front nie wysylal, bez: I.profesjonalnego fizycznego treningu, II.profesjonalnego infanterystycznego wyksztalcenia i III.sprzetu jakosciowego. Priorytetem powinno byc paramilitarny fizychno-psychiczny trening np: atletyka, podstawy spinaczki, box, podstawy apnoe.

Mroczysław
poniedziałek, 19 marca 2018, 19:43

Na co żołnierzowi boks (nie box), czy wspinaczka (i to w Polsce, gdzie dominuje płaski teren)? Żołnierz ma do wroga strzelać, albo pokryć go ogniem artylerii itp. a nie bić się z nim na pięści, czy skradać po skałach z nożem w zębach.

Gal
sobota, 17 marca 2018, 10:36

Zgadzam się z Panem pułkownikiem. Ale więcej wiary w żołnierzy. Po przejściu wroga bezpośrednią walkę podejmie może 20-30 % żołnierzy OT. Ale wojska operacyjne też zostaną rozbite. Te 20-30 % nieźle namiesza wrogowi tym bardziej, że reszta żołnierzy OT ok. 50 % będzie ich wspierać. Jeśli dalej będzie trwać walka na pozostałym terytorium kraju, może to mieć kluczowe znaczenie dla przetrwania naszej Ojczyzny.

db+
sobota, 17 marca 2018, 21:55

Istotą działań partyzanckich jest anonimowość partyzantów. Stąd pseudonimy, pod którymi znamy bohaterów naszych walk partyzanckich podczas II wojny światowej. Od \"Hubala\" poczynając poprzez \"Zośkę\", \"Rudego\" czy \"Morro\". Z przyporządkowaniem nazwisk do pseudonimów część osób już może mieć kłopot. Tymczasem żołnierze WOT pojawiają się na zdjęciach, w telewizji, robi się z nich osoby publiczne. Ich dane mają więc także potencjalni wrogowie. Odwet za działania dywersyjne na tyłach trafi więc dokładnie w osoby bliskie partyzantom. Obawiam się, że mając świadomość tego faktu żaden z żołnierzy WOT nie zaryzykuje zabawy w partyzanta, stawiając na szali życie swoich dzieci.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 11:51

Czy rozwiązaniem byłoby 2 tygodnie w woju dla każdego faceta? Za wiele z przymusu by się nie nauczyli, ale fotek by nawstawiali w sieć, w wyciągach z kont mieliby kasę od wojska. A 1 na 50 może chciałby szkolić się dalej. Może to głupi pomysł, a może coś w tym jest :)

Telamon
sobota, 17 marca 2018, 14:00

Namiesza? WoT to siły do zadań pomocniczych. Jak Bataliony ON w \'39. Jeżeli rzuci się je do walki do skończą tak samo. Być może wyglądałoby to ciut lepiej w przypadku kierowania tam rezerwistów (taka pruska landwehra z 1870) ale WP ich już praktycznie nie produkuje. Słowem materiał wątpliwej jakości trzymać z daleka od poważnej walki, tak jak pisze o tym pułkownik.

nol
sobota, 17 marca 2018, 16:27

Mało Pan posiada wiedzy o Batalionach ON z 1939 r. Chronicznie stanowiły one podstawę obrony czy ataku w wielu walkach. Miały o wiele bardziej rozwinięte struktury niż batalion piechoty z pułków piechoty, często z większym u kompletowaniem . Posiadały większe nasycenie bronią przeciwpancerna i maszynową. Były bardziej niezależne. Walczyły niekiedy z większą determinacją. Te np. ze Ślaska przeszły w ciągłych walkach jako zwarte jednostki ponad 600 km, aż pod Tomaszów Lubelski i dalej. Oprócz terytorialnego charakteru nie da się ich porównać z dzisiejszymi jednostkami OT. Choć marzeniem moim było by, żeby prezentowały się podobnie.

Pol
sobota, 17 marca 2018, 10:16

Jak się tak marnują to niech uczą w szkołach zrobić 1 lekcje tygodniowo Po 1 godzinie dla każdej klasy .W zdrowym ciele zdrowy duch. Lub więcej szkół wojskowych ale nie od sztzelania tylko od wyspecjalizowanych ludzi np w projektowaniu radaròw w programowaniu statków latających czy robotyce tak aby w czasie pokoju ludzie mogli się odnaleźć na normalnym rynku pracy. Dziś w szkołach podstawowych jeżeli chodzi o zajęcia techniczne to mamy dno przez cały okres czasu żeby takie dziecko przynajmniej zrobiło z kijka i tektury szybowiec malutki. Lub inny mały gadżet . Wszyscy uczą teoria która wietrzeje a jest brak warsztatów w szkołach czy robotyki 40 lat temu poziom nauki był wyższy i prostsy . Dziś pierze się mózgi w szkole a wiedzę mają korporacje .

dawny zolnierz ZSW
sobota, 17 marca 2018, 18:59

To moim zdaniem drogi panie nie o to chodzi,tu nie trzeba szkolić informatyka czy robotyka itp ale osobę która zrobi dużo zamieszania i start po stronie ewentualnego agresora. Wykorzystując teren i wiedzę o nim,a nie zapewnienie żołnierzom OT pracy w cywilu. Pozdrawiam

bęcki
wtorek, 20 marca 2018, 13:11

Najwięcej zamieszania może zrobić wirus grypy żołądkowej tudzież coś innego skutkującego fekalizacją. W boju czym mamy i kogo pokonać? Potrzeba nam ludzi z wiedzą i umiejętnościami analitycznymi, twórczych. Bez tego możemy tylko \"słodko umierać za Ojczyznę\" i fundować sobie kolejne Termopile które może zagoszczą na kartach historii jak będzie jeszcze istniał Naród i Państwo dla tej historii. Z perspektywy młotka wszystko wygląda jak gwóźdź. Potencjalni przeciwnicy mają i lepsze młotki i więcej tych młotków.

Wiarus
sobota, 17 marca 2018, 10:04

Polska to nie Awganistan. Real pola walki będzie tu zupełnie inny. Jak ruscy zrobią nam donbas w Gołdapi, to wszyscy zechcą złużyć z dala od rodziny na Dolnym Śląsku.

S O
sobota, 17 marca 2018, 00:22

Kiedy batalion w książenicach?

Hans Kloss
piątek, 16 marca 2018, 22:01

Wreszcie ktoś postawił sprawę jasno - żołnierzyk WOT nigdy nie będzie specjalsem. Nie będzie bo być nie może. Poczynając od kwestii strukturalnych - całkowicie różne miejsca zajmują jednostki WOT i specjalsi w strukturze armii. Po szkoleniowo-organizacyjne. Specjals to zawodowiec, przechodzący permanentne, zaawansowane szkolenie. WOTowiec to weekendowy ochotnik za 500 zł na miesiąc, łączący pracę z okazyjnym bieganiem po lesie. To są kwestie zrozumiałe dla każdego średnio rozgarniętego człowieka. Wiem, że propaganda zwłaszcza za czasów Macierewicza, przedstawiała WOT w przerysowanym świetle, ukoronowaniem tej propagandy był news jakoby WOT zdobył lotnisko w Szymanach podczas ćwiczeń. Dużo krzywdy to wyrządziło tej formacji. I zbudowało szeroki obóz jej krytyków i przeciwników.

pragmatyk
sobota, 17 marca 2018, 19:49

Gdyby WOT organizował ktoś inny a nie Macierewicz nie było by tyle niezdrowych emocji i do tej pory rola WOTu w siłach zbrojnych byłaby bezdyskusyjna.

stach
wtorek, 20 marca 2018, 00:51

Jakie to dziwne, że jakoś nikt poza Macierewiczem jednak tego WOTu nie zorganizował..

Obserwator
piątek, 16 marca 2018, 21:49

Jak dla mnie - marnotrawienie i tak mizernego budżetu na ten WOT. Po kiego ch.. wot potrzebuje nowy sprzęt ? W normalnych krajach gwardia czy inne ugrupowania obrony terytorialnej bazują w 99% na sprzęcie wycofanym z jednostek liniowych ( bo lepszego nie potrzebują ). Przecież w wypadku W to może z 10-15% będzie miało szansę go użyć.

pragmatyk
sobota, 17 marca 2018, 19:54

NIe zaskoczyłeś WOT to nie służba zasadnicza ,gdzie miotła jest podstawowym narzędziem ,a ochotnicy ,ktorzy chcą dla swojego lokalnego miejsca coś robić .Oby tylko polityka znów nie popsuła dobrych chęci.

m p
sobota, 17 marca 2018, 10:50

Ale w naszym kraju sprzęt wycofywany z jednostek liniowych jest dopiero gdy nadaje się już tylko na złom. To byłoby marnotrawienie kasy jakby szkolić ludzi na czymś co po prostu nie działa.

dropik
niedziela, 18 marca 2018, 09:51

a jak nazwać dawanie najnowszego sprzetu amatorom? to chyba też marnotrstwo... Skoro nie ma starego sprzetu a nowy jest dla zawodowców to chyba taka formacja nie ma sensu. nie musi ganiać z karabinami po lesie. jest wiele innych sposób na pomoc wojsku.

pomz
środa, 21 marca 2018, 19:01

jaki to jest ten \"najnowszy sprzet\"? Kandahary, kewlary i Beryle? Nie zartuj sobie... Groty to moze i beda, za pare latek...

Vvv
sobota, 17 marca 2018, 17:27

Czyli zawodowi ktorzy bedzie na pierwszej linii maja byc tymi co maja miec ten nieskuteczny sprzęt? Bo kasy na nowy bie ma bo przejada je ot

zxcvb
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:02

Ale o jakim nowoczesnym sprzęcie mówisz ? Karabinku ? To tylko sprzęt osobisty. Nie ma diametralnej różnicy pomiędzy Berylem, a Grotem. Twój zarzut byłby słuszny, gdyby WOT miał dostać Spike, a WOperacyjne strzelać z RPG.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 12:00

A jaki procent budżetu MON licząc ostatnie 25 lat przejadł WOT? Te zaniedbania to tylko ostatnie 2 lata? Wcześniej to pełen wypas był , normalnie nic nie brakowało.

vvv
poniedziałek, 19 marca 2018, 01:03

byl PMT a obecnie nie ma niczego

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:34

A to zabawne. Ostatnia aktualizacja PMT miała miejsce jakieś 2 tygodnie temu.

Willgraf
piątek, 16 marca 2018, 21:26

tak samo mówili generałowie Hitlera o Waffen SS - a rzeczywistość okazała się odmienna od ich przekonań , a co do pan pułkownika czy żołnierze tego pana spełniają chociaż min wymagań zwykłych żołnierzy liniowych z czasów generała Rokossowskiego ? wtedy było tak 1 żołnierz , 1 łopata, metr sześcienny ziemi ,1 godzina ....obecnie w SAS jest dwóch ludzi ,1 godzina i pół metra ziemi ...zatem reasumując o determinacji żołnierza decyduje to jaki ma postawione wymagania i jak jest zaangażowany .... obecni specjalisi to obecnie nawet nie poziom wojsk Powietrzno -desantowych z lat 60-tych zatem bez entuzjazmu

Wolf
piątek, 16 marca 2018, 20:54

Co innego mówił ich pułkownik ups.teraz generał od komandosów - 16 dni...!

Bez ryzyka
piątek, 16 marca 2018, 20:04

Gdyby rząd był mądry to budował budował by schrony na wsiach czy małych miastach razem ze strzelnicami a pieniądze pozyskał uni niby że sportowe i wydał prawo do posiadania broni Polakom tyle że broń musi być używana i przetrzymywana tylko w tym obiekcie. Myślę że zakłady zbrojeniowe zarobiły by po primo. Po drugie zamiast przed komputerem młodzież chodziła by postrzelać Prosty pomysł na budowanie bezpiecznego państwa bez strachu. Zastosował bym też opcje że w sklepie z bronią można by kupić każda broń tyle że policja ja przewozi do wskazanego bunkra .

jaskiniowiec
poniedziałek, 19 marca 2018, 21:05

To jest straszne. Co to za pomysł jakieś bunkry, strzelnice i młodzież do karabinów zamiast komputerów, masakra porostu brak słów. Bezpieczne państwo to państwo bogate i zaawansowane a nie bunkry i strzelnice. Twój pomysł to oferta dla jaskiniowców, a nie dla państwa osadzonego w świecie w którym najsilniejsza bronią jest informacja i technologia.

SAS
piątek, 16 marca 2018, 19:47

700 tysięcy żołnierzy mieli Amerykanie w Pustynnej Burzy, to ile potrzeba do stawienia oporu w pełno-skalowej wojnie z Rosją? 30 tysięcy i reszta sztabowców, lotników i marynarzy najpewniej nie wystarczy. OT będzie walczyć w pierwszej linii.

kubuskow
poniedziałek, 19 marca 2018, 14:00

700 tysięcy potrzebowali aby zaatakować i to było tak mało bo mieli kolosalną przewagę technologiczną, a my chyba mamy się bronić? Zastanów się ile potrzebowała by Rosja aby nas zaatakować, przy założeniu braku przewagi technologicznej i gdzie zabrakłoby jej wojska do zabezpieczenia granic. Myślisz, że Chiny by nie skorzystały?

Sailor
piątek, 16 marca 2018, 18:47

Pan Kaliciak się myli. Żołnierz OT może być specjalsem. Tylko, że pod warunkiem, że kiedyś już nim był. Tylko, że do byłych żołnierzy z GROM, FORMOZY czy Lubecji oraz byłych funkcjonariuszy SPAP nie ma żadnej oferty. To są dziesiątki, a nawet setki ludzi gruntownie przeszkolonych, którzy się po prostu marnują.

Combat74
sobota, 17 marca 2018, 10:13

Dokładnie tak Kolego!

vvv
sobota, 17 marca 2018, 00:08

by sie marnowali w OT. byli komandosi maja otwarta droge jako instruktorzy albo inne intratne zlecenia. nie pojdzie uczyc amatorow za 500zl miesiecznie. byli zolnierze jednostek specjalnych sami decyduja co beda robic i nie masz prawa pisac o nich ze marnuja potencjal

Sailor
sobota, 17 marca 2018, 14:53

Czytaj ze zrozumieniem. Oczywiście, że sami decydują co robić i zazwyczaj coś robią za dużą kasę. Chodzi mi o to, że MON dla tych ludzi nie stworzyło żadnej sensownej propozycji i to MON marnuje ich potencjał. Wielu z tych ludzi mogło by się angażować w takie przedsięwzięcie jak WOT tylko, że jakoś nikt w MON tego nie przewidział.

m p
sobota, 17 marca 2018, 13:43

Bycie instruktorem w OT to Pańskim zdaniem marnowanie? Owszem, nie zarobią tyle co przy ochronie statków, ale do służby w WOT nikt ich przecież nie zmusza.

Vvv
sobota, 17 marca 2018, 17:28

Marnowanie bo komandos bedzie sie marnował ucząc podstaw. Komandosi powinni prowadzić szkolenia zaawansowane a nie uczyć gdzie jest koniec lufy a gdzie spust.wykladowca akademicki nie uczy w podstawówce

m p
niedziela, 18 marca 2018, 13:07

Tego będzie uczył przez dwa pierwsze zajęcia, a potem trzeba mieć trochę więcej wiedzy niż kapral po ZSW. Przynajmniej w nowoczesnej armii. Poza tym były żołnierz wojsk specjalnych, to nie były instruktor wojsk specjalnych. Tam też są różne poziomy wiedzy, wiadomo wyższe poziomy, ale nie każdy super fachowiec będzie od razu super instruktorem. Poza tym nikt ich do tej służby nie zmusza. A robota na miejscu dla emeryta też ma jakieś walory.

vvv
poniedziałek, 19 marca 2018, 01:04

tak tak...to ot sa amatorami a nie Wosjko Zawodowe i wyrazaj sie z szacunkiem dla zawodowych zolnierzy. to oni maja prawdziwa wartosc bojowa a nie udawane weekendowe wojaki

m p
poniedziałek, 19 marca 2018, 08:49

W którym momencie okazałem brak szacunku dla żołnierzy zawodowych? Choć znam niejednego i mógłbym powiedzieć dużo złego jak i dobrego. Napisałem tylko o różnicy między wykonawstwem, a dydaktyką. To raczej w Twoich wcześniejszych wypowiedziach widzę brak szacunku dla ochotników z OT.

Tomasz
piątek, 16 marca 2018, 21:56

Na 100% się zgadzam ale oni mają być specjalsami w tym co mają robić. Nie należy ich od razu GROM-omować.

GRD
piątek, 16 marca 2018, 18:22

Tak... To z jakiej racji w trakcie szkolen robicie z nich na sile komandosow? Mowicie co innego, robicie co innego. Jak na razie to zaprzeczacie sami sobie i nie mozecie sie zdecydowac jak to ma funkcjonowac. Miala byc nowa jakosc a jest ilosc na sztuke. Aby w kwitach sie zgadzalo.

kol
sobota, 17 marca 2018, 11:58

Noo to jest propaganda, zresztą Ci żołnierze muszą czuć się wyjątkowi, aby mieć motywację co do swojej służby.

Tomek72
piątek, 16 marca 2018, 18:16

Hm ... żołnierz OT zostać specjalsem ale już nie jako OT, tylko po przejściu do specjalsów i odbyciu szkoleń i służby ... Jestem przekonany, że znajdą się tacy, którzy mają predyspozycje ...

peruniec
piątek, 16 marca 2018, 17:02

Ze sprzętem to bzdura. Wojska ktore nie beda potzebowac nowoczesnego wyposażenia do spełniania obowiązków to strata pieniędzy. Radze poczytać o Finlandii gdzie ciągle używają ak na 7.62 z oszczędności! Tak samo gwardia narodowa usa ma stary sprzęt bo on jest i można go wykorzystać.

cooky
piątek, 16 marca 2018, 19:49

amunicji do kałaszy mamy full ale jakoś trzeba dla WOT zamawiać nowe zabawki typu MSBS i wszystko to kosztem armii, kazdego roku jest do wystrzelenia pełno amunicji 7,62x39 co traci resurs ale po co to robić jak mozna kupic nowe...??? żenada

Jaxa
wtorek, 3 kwietnia 2018, 16:14

Nie mamy full tylko odpowiedni zapas do co raz mniejszej ich ilości w służbie. Ilość broni na 7,62 mm wz. 43 w armii i magazynach znacząco ubyło, nawet na rynku cywilnym amunicja do niej zaczyna być mniej dostępna i drożeje.

Polski zołnierz
piątek, 16 marca 2018, 16:56

A czy żołnierze zawodowi to taka niby maszyna do zabijania supermen. Brac tych specjalsów w góry na k2 albo na ustawki kiboli beda spiepszac jak polska policja.Jlu w tym wojsku ma jakies osiagniecia w sztukach walki podaj procentowo wielki wojskowy specjalista od piepszenia głupot .Tak naprawde to wojsku polskim nawet 1 % niema żołnierzy którzy potrafia sie bić czy obronic samemu a dopiero kogoś. Strzelać do tarczy to kazdy potrafi a po 2 to wojsko nawet strzelac niema czym chyba tym kałachem w kaloryfeze co miał lufe prostowaną co w jedna tarcze celuje a 50 metrów u kolegi w tarczy pocisk.

Bum
sobota, 17 marca 2018, 10:16

Ty jestes jakims wybitnym wojownikiem?

Pozdro
piątek, 16 marca 2018, 22:26

Chciałbym zobaczyć jak ty strzelasz bo bic się każdy może nauczyć bardzo prosto. Po drugie żołnierz się nie bije żołnierz ma zlikwidować problem. Uwierz mi jednym palcem rozjebie kibola tylko dla niego wynik będzie wózek albo trumna a nie żeby i morda obita, bo tak jestem szkolony. Większość sztuk walk jest pokazowa przez to mało efektywna tyle w temacie

Vvv
sobota, 17 marca 2018, 17:30

A to OT sa same osoby z sekcji mna, tajskiego itp? Hahaha co za turbo patriota :) ja trenuje od lat sztuki walki i im wiecej ktos cos potrafi tym mniej sie napina jak ty. Kibole to przestępcy i powinni siedzieć w więzieniach

teddy
piątek, 16 marca 2018, 16:33

Bardzo sensownie mówi.

mosze
piątek, 16 marca 2018, 16:17

Ciekawy wywiad. Płk. Kaliciakowi dziękuję za trzeźwą i sensowną ocenę przydatności OT. \" Żołnierz OT nigdy nie będzie specjalsem - nie ma takiej opcji. Żołnierz OT może izolować, zabezpieczyć wejście, wspierać jednostki operacyjne.\" Natomiast co do sprzętu pozwolę się sobie nie zgodzić. To prawda, że wszyscy chcieliby mieć lepszy sprzęt indywidualny. Prawda też, że to nie są jakieś niebotyczne koszty i gdyby MON więcej nie kupował węgla ani nie wydawał na inne bzdury typu długopis taktyczny z logo ministerstwa, to udałoby się ten sprzęt skompletować. Natomiast jest demoralizujące dla zawodowych żołnierzy to, że biegają w blaszakach z AKM w rękę, a OT będzie paradować w najnowszym szpeju z Grotami. Przekazywanie Grotów najpierw do OT, podczas gdy w tych jednostkach doskonale mogły by służyć Beryle, uważam za absurdalne.

marcin
piątek, 16 marca 2018, 22:54

Co do Grotów to się z Tobą nie zgodzę.Jest to broń nowa którą trzeba przetestować,może udoskonalić i akurat WOT do tego nadaje się najlepiej.W późniejszym terminie ( jeśli okaże się,że to dobre ustrojstwo) możemy przezbrajać całą armię a Beryle składować \"na czarną godzinę lub opchnąć w Trzecim Świecie.

Ehhh...
niedziela, 18 marca 2018, 08:02

Jak może testować broń ktoś, kto nie ma z nią obycia ? Najszybciej i najlepiej zrobią to żołnierze mający kontakt z nią na codzień, z jednostek formujących PKW czy też instruktorzy strzelectwa w WS.

obserwator
sobota, 17 marca 2018, 20:56

W WOT są nowowcielone osoby, skąd mają mieć doświadczenie do oceny i porównania nowego sprzętu? Ocena powinna zostać wydana przedewszystkim przez żołnierzy Wojsk Specjalnych. I to szybko, bo jak tak dalej pójdzie to niedługo tego rodzaju wojsk nie będzie.

jurgen
piątek, 16 marca 2018, 15:16

sensowny facet sensownie mówi

nikt ważny
piątek, 16 marca 2018, 14:49

Dobry wywiad. Nurtuje mnie wciąż wątek miasta, tu dotyczący Warszawy. OT w swojej formule nie ma możliwości realizacji zadań w dużych i średnich miastach, nie tylko bojowych ale tych nie bojowych typu zabezpieczenie obiektów, bez miejskiego wsparcia. Obawiam się że przy tak złożonej infrastrukturze nikt z OT włącznie nie jest w stanie zabezpieczyć zasobów dla tego rodzaju miast. Odcięcie prądu właściwie oznacza paraliż a w okresie tygodni katastrofę humanitarną. To jest najsłabsze ogniwo i tu nawet \"miejska\" OT niewiele by pomogła. Zaryzykuję stwierdzenie że nie istnieje żaden sensowny scenariusz obronny/ochrony ludności, dla np. Warszawy bo to zadanie w zdominowanym technologią świecie jest niewykonalne, a w dość frywolnie rozbudowanej Warszawie i jej okolicach nie ma nawet ilościowo sił które utrzymały by porządek. Zagrożenia obecnie nazywane hybrydowymi skierowane są nie na spacery po lasach ale właśnie na ośrodki miejskie gdzie \"zielony ludzik\" może właściwie przebrać się za każdego, być np. \"bezdomnym\" a i stolicy cechy rasowe czy nieznajomość języka polskiego nie jest niczym niezwykłym. O ile paliwem współczesnych państwowości jest prowincja to \"serce i krwiobieg\" koncentrują się w ośrodkach miejskich. Tu potrzeba nie tyle OT która ma swoje zadania ale OC która zdaje się leży w powijakach. I tu jestem pewnie że płk. Kaliciak doskonale wie że to Polska to nie Irak i doświadczenia z Iraku na niewiele się zdadzą z wyjątkiem stanu kiedy działania bojowe wpełzną do miasta.

kubuskow
poniedziałek, 19 marca 2018, 13:50

Też wydaje mi się, że bez OC to czeka nas totalna klęska! Uważam, że jest to pilniejsza potrzeba, a na pewno nie powinien to być temat odkładany na bliżej nie sprecyzowaną przyszłość lub w ogóle zapomniany!

nikt ważny
poniedziałek, 19 marca 2018, 15:35

Obecnie OC to właściwie tylko szkieletowa struktura, obowiązki przepisami zrzucone na wojewodów, starostów i prezydentów miast, i założenie że starć pożarna wszystko załatwi. Praktycznie OC to tylko fasada która nijak nie wywiązuje się z dość podstawowych obowiązków. Nawet tzw \"przysposobienie obronne młodzieży\" przerzucono na OC która zdaje się nic w tej materii nie robi. O WOT mówi się dużo choć ich zadania koncentrują się na \"potajemnym\" wbijaniu gwoździ. Za to o OC - cisza. Strona OCK skromna i właściwe nic tam nie ma. Niby w zeszłym roku były ćwiczenia KOPERNIK ale informacja o tym właściwie się nie przebiła, wagi nie podkreślono a scenariusz był... no cóż wątpliwy. Jak działa OC mieliśmy przykład podczas zeszłorocznych zjawisk pogodowych. Otóż nie działa.

miras
piątek, 16 marca 2018, 14:44

Może żołnierze WOT powinni odbywać praktyki w Iraku czy w Afganistanie?

mosze
piątek, 16 marca 2018, 16:11

U Talibów czy u Daesh?

vvv
piątek, 16 marca 2018, 14:40

w Afganistanie stracilismy kilka rosomaków na IED

Marek1
piątek, 16 marca 2018, 18:57

vvv - NIE straciliśmy. Żaden KTO w Afganie NIE został zniszczony w stopniu, który by wykluczał remont. Kilka miało pourywane przednie koła, uszkodzone zawieszenie i płytę podłogową(miny/ajdiki), a 1, czy 2 bodaj przestrzeliny w bocznej ścianie kadłuba przez przedział desantowy - prawdopodobnie amunicja ppanc z KPWT 14,5 lub Deszeka 12,7mm.

vvv
sobota, 17 marca 2018, 00:09

no to jestes w bledzie. widzialem 2-3 przewrocone, palace sie roski. rosomaki z dopancerzeniem byly odporne dookola do poziomu stanag 4 wiec 12,7mm im nic nie robilo.

Banan
piątek, 16 marca 2018, 20:35

Oczywiście, że straciliśmy nieodwracalnie co najmniej jednego tego w, którym zginęło 5 naszych.

PadaWanwi
sobota, 17 marca 2018, 13:28

W rosomaku zginął jeden żołnierz - o zgonie zdecdował uraz kręgosłupa po wybuchu pułapki. Podobno teraz są już lepsze siedzenia w przedziale desantu. Pięciu żołnierzy to zginęło w M-ATV. To był samochód opancerzony. Generalnie Rosomaki ocaliły życie kilkudziesięciu żołnierzy, jednak brakuje im tego ppk i dodatkowego pancerza.

Vvv
sobota, 17 marca 2018, 17:32

Widziałem roska na dachu z pourywane kołami. Na dodatek ten rusiek stał juz w ogniu

weteran
sobota, 17 marca 2018, 11:41

To nie był Rosomak , tylko amerykański wóz.

Piotr
piątek, 16 marca 2018, 16:25

Prawda, ale pod Rosomaka trzeba podłożyć porządne IED, a nie byle puszkę z prochem. Zajęło to Talibom i \"nietalibom\" trochę czasu, żeby nauczyć się robić odpowiednie IED na Rosomaka.

vvv
sobota, 17 marca 2018, 00:10

10kg w odleglosci do 5m. taka jest mino odpornosc lub 2kg pod roskiem

Pragmatyk
piątek, 16 marca 2018, 14:25

Patrzcie, zmienił się minister i nagle okazało się że OT nie może walczyć ze Specnazem jak równy z równym. Za jakiś czas zmieni się znowu kierownictwo i okaże się znowu coś innego. Ciekawe ilu teraz generałów powie, że czołgi w Wesołej to świetny pomysł? Ta armia jest nic nie warta. Do boju możemy wystawić 14 tyś piechoty, to jest do obrony 2% terenu kraju- czyli do obrony 1 powiatu. Na ćwiczeniach nasze lotnictwo zostało zniszczone w 4h. A wam marzy się mocarstowość..

jw2457
piątek, 16 marca 2018, 21:31

Do walki ze Specnazem nie trzeba adekwatnych oddzialow specjalnych.Kazda grupa specjalna jest tak szkolona,zeby na terytorium wroga uniknac kontaktu nawet z niepelnosprawnym emerytem,tak dlugo na ile to mozliwe.Spotkanie z uzbrojona grupa zolnierzy,nawet marnych,automatycznie powoduje zaklocenie planowanej operacji a najczesciej niemoznosc jej kontynuowania i ucieczke z rejonu dzialania.Samo istnienie WOT powodowaloby w takiej sytuacji ogromne utrudnienie w planowanych operacjach,a duze nasycenie tej formacji zapewne spowodowaloby zaniechanie wielu operacji. Mowie oczywiscie o dzialaniach specjalnych.Pelnoskalowy konflikt i walka z armia pancerna to inna sprawa.

Marek1
piątek, 16 marca 2018, 19:05

Pragmatyk - 1. SKĄD wziąłeś te 14 tys ?? Jest kiepsko, ale bez kłamstw i defetyzmu please ... 2. Lotnictwo polskie zostało zneutralizowane w 4h w określonych warunkach danej symulacji tj. ok 50% strat na lotniskach, a potem używanie F-16/MiG-29 i Su-22 do atakowania kolumn i zaplecza agresora w warunkach b. mocnej OPLOT i BEZ wsparcia lotnictwa NATO.

Yuppi
piątek, 16 marca 2018, 21:39

Dzieki Marek1 za wyważoną wypowiedź. Tacy jak Ty potrzymują poziom dyskusji na forach. A do Pragmatyka najpierw spawdź fakty a później się wypowiadaj bo jak widzisz na swoim przypadku narzekasz na coś co wygląda lepiej w rzeczywistości niż Tobie się wydaje.

Gts
piątek, 16 marca 2018, 20:27

To tylko potwierdza ze powinnisny sie pozbyc sie i migow i zakupic znacznie wiecej Falconow.

MadMax
piątek, 16 marca 2018, 20:16

Pragmatyk napisał przecież \"piechoty\". Czyli nie załogi wozów, nie kucharze, OPLka, artyleria, logistyka, inżynieria, warsztaty, dowodzenie itd. Policz zmechy bez tego wszystkiego.

Hunter
sobota, 17 marca 2018, 11:51

Wychodzi mi 14,5k. Jeśli się myle to proszę o sprostowanie.

mario
piątek, 16 marca 2018, 13:57

no i w końcu ktoś wytłumaczył na czym polegać mają WOT a nie ,że jak Różański chciałby aby to wojska WOT walczyły ze specnazem. Masakra

Wódz
sobota, 17 marca 2018, 18:48

Zauważ ze Czeczenska partyzantka w świetny sposób radziła sobie ze specnazem...wierz mi ze Wot sa ludzie swietnie wyszkoleni,ktorzy w przeszłosci słuzyli w armii,plus bardzo wysokie morale.

jw2457
piątek, 16 marca 2018, 21:18

Kolego,wlasnie powinni byc do tego szkoleni.Specnaz dziala na zapleczu wroga.Do walki z nimi powinna sluzyc WOT.Bo policja ma inne zadania i nie szkoli sie do tego.O ile pamietam w czsie Zimnej Wojny w RFN do walki ze Specnazem bylo przeznaczone miedzy innymi GSG-9.Ale ich bylo malo.W Polsce Policja nie jest do tego szkolona.Inna sprawa to kwestia jakosci szkolenia.Mozna np. wydzielic czesc oddzialow WOTdo takich zadan.Z ukierunkowanym doborem i szkoleniem.

Wódz
niedziela, 18 marca 2018, 17:52

Dokladnie tak powinno sie ich szkolić,conajmniej 20 procent chlopaków z Wot nadaje sie do takiego szkolenia,ba własciwie byli juz przeszkoleni,znajac teren, mozna wiazać walka spore siły wroga,zadajac mu straty w ludziach i sprzecie...Nie straszcie specnazem,poczytajcie pamietniki i ksiażki radzieckich zołnierzy walczacych w Afganistanie i w Czeczeni (moze znajdziecie jeszcze w antykwariatach ) w jaki sposob zwykli partyzanci radzili sobie z doborowymi jednostkami radzieckimi....

Banan
piątek, 16 marca 2018, 17:46

Przeproś, Różański nic takiego nie powiedział.

Operator Dźwigu
piątek, 16 marca 2018, 16:52

Ale skład grup dywersyjnych działających na zapleczu przeciwnika zazwyczaj stanowią żołnierze Specnazu. Więc jeżeli zadaniem WOT będzie ich eliminacja czy rozpoznanie to siłą rzeczy będą z tym Specnazem walczyły. Różański nie powiedział niczego co by wykluczało to co mówi Kaliciak.

red
piątek, 16 marca 2018, 16:34

Nie wiesz czym jest specnaz i jak działa. Jak 95% ludzi którzy się na te tematy wypowiadają. Owszem WOT jest do walki ze specnazem. Jak poszukasz info jak działa specnaz, to ci zaświta dlaczego.

jang
sobota, 17 marca 2018, 13:17

paru z nas, \"coś tam coś tam\" wie...Również to,że to elitarne oddziały ,które szkoli się od 9 !!!!/dziewiątego/ roku życia w setkach szkół w zabijaniu i innych czynnościach..Z obcymi językami i posługiwaniu się rozmaita bronią włącznie.Z nimi mają walczyć praktycznie poborowi z doświadczeniem walk kiboli z policją lub kibicami...

qqqq
sobota, 17 marca 2018, 17:35

Dobrze, że chłopi z Vietkongu nie wiedzieli tego co piszesz po wykryciu śladów LRRP. W praktyce ten twój specnaz po wykryciu będzie otoczony rozstrzelany z granatników i rkm. A jeśli się zabunkrują w jakimś miejscu to nawet słabo wyszkolone oddziały będą blokowały im ucieczkę aż do przybycia zawodowych jednostek, lub nakierowania porządnego kalibru na ich koordynaty.

1500100900
niedziela, 18 marca 2018, 12:12

Otoczoni bez wody i zarcia ...i amunicji ....to raczej dlugo nie pociagna ...(chociaz kto wie ..bo \"..to sa mocarze szkoleni od 9 roku zycia we wszelkich sztukach walki ...etc wiec moze i na \"powietrzu chodza\" i cudownie rozmnazaja wszelka amunicje ;)))) ) . Tak na marginesie w czasie II ws alianckich komandosow na zachodzie i specnaz na froncie wschodnim likwidowaly niemieckie jednostki pomcinicze i policyjne (tacy panowie po 40-ce). Troche zdrowego rozsadku w ocenie skutecznosci dzialania wszelkich specjalsow ..specnazow ..komandosow...etc. Kasaja bolesnie jak sie im uda ..robia zamieszanie ...ale sa tezz smiertelni.

jang
czwartek, 29 marca 2018, 14:48

widzę,że znacie zagadnienie z książek historycznych i opowieści telewizyjnych...A operacje specjalne formacji Waszym zdaniem przeprowadza się jak atak kiboli na policję..Bez logistyki ,zaopatrzenia i wspomagania sił głównych....Weźcie się chłopcy za coś innego niż wojna

K.
piątek, 16 marca 2018, 16:07

Różański tego nie chciał . Twierdził , że WOT osłaniając infrastrukturę będzie z nimi walczył . Kto wyląduje na tyłach , czołgiści ?

Dinozaur_57
piątek, 16 marca 2018, 16:02

Przyjacielu nie wprowadzaj ludzi w błąd. Nie wiem czy robisz to specjalnie, czy tylko jesteś niedoinformowany, ale Gen. Różański nigdy czegoś takiego nie powiedział, a tym bardziej nie lansował tego rodzaju wykorzystania OT

AWS93
piątek, 16 marca 2018, 15:54

Fake news, Mario. To akurat nie Rózański tak mówił, a macierewicz. W wystąpieniu na ASzWoj bodajże 15 września 2016 r. macierewicz wskazał, że w \"literaturze przedmiotu zwraca się uwagę, że Wojska Obrony Terytorialnej są najskuteczniejszym sposobem przeciwdziałania czy też utrudniania tego działań ze strony Federacji Rosyjskiej. Dodał, że trzeba zwrócić uwagę na takie przeszkolenie żołnierzy WOT, żeby byli zdolni stawić czoła siłom o tak skutecznych możliwościach rażenia jak formacje specnazu”. Co do wywiadu. Nareszcie jakiś profesjonalista z normalnym ego mieszczącym się w każdej windzie;)

Mroczysław
niedziela, 18 marca 2018, 22:53

Myślę, że przeszkodą w walce z jednostkami specnazu będzie nie tylko wyszkolenie i doświadczenie, ale też wyposażenie, a co za tym idzie siła ognia. O ile dobrze kojarzę siła ognia drużyny specnazu (i to chyba bez względu na to jakiego \"typu\" jest to specnaz) jest bardzo duża - duże nasycenie lekkimi ppk, moździeżami i granatnikami. Co oczywiście nie oznacza, że nie jest to możliwe. Należy jednak odpowiednio wyposażyć jednostki OT.

jw2457
wtorek, 20 marca 2018, 11:42

Grupa liczy 12 osob.Kazdy moze wziac ok.40-45 kilo na siebie.Liczac bron,amunicje,zapas zywnosci na ok 3 dni.Palatke,saperke,peleryne-zwiadowcy na ktorej mozna sie przeprawic przez przeszkode wodna.Spiwor,osprzet itp.Taka grupa musi pokonac czasem 200 km. Aha, jeszcze sprzet lacznosci.ktory tez ma swoja wage....Najlepiej sobie najpierw sprawdzic.Trzeba wziac zasobnik wojskowy,zaladowac 30 kilo i przejsc szybko 100 km,Potem wyobrazic sobie,ze jescze ciagniemy na wozku mozdziez. ...Oczywiscie moge sobie wyobrazic,ze GRU ma zorganizowane grupy na miejscu,ktore moga byc sformowane z ,,ukrainskich imigrantow.Z przygotowanymi magazynami w poblizu zlokalizowanych celow.Ale to juz inna bajka i przeciwdzialanie powinno sie odbywac juz teraz.

Mroczysław
wtorek, 20 marca 2018, 20:35

Szukałem, ale za Chiny nie mogę znaleźć tego artykułu. W innych faktycznie nie ma mowy o tym, że targają moździeże, nawet lekkie, tylko że czasami mogą korzystać z przejętych od przeciwnika, w tym z cięższej artylerii, jak i całego spektrum innego uzbrojenia. Co do uzbrojenia typowego (pomijając fakt, że są różne rodzaje specnazu, skupmy się na tym wojskowym, który nas interesuje), znalazłem coś takiego, niestety z 2007 roku: \"The standard issue of weapons to a spetsnaz is a sub-machine gun, 400 rounds of ammunition, a knife, and six hand grenades or a light single-action grenade-launcher. [...] Officers, radio-operators and cypher clerks have a smaller set of weapons: a short-barrelled sub-machine gun (AKR) of 160 rounds, a pistol and a knife. Apart from personal weapons a spetsnaz group carries collective weapons in the form of RPG-16D grenade-launchers, Strela-2 ground-to-air missiles, mines for various purposes, plastic explosive, snipers\' rifles and other weapons. The unit learns how to handle group weapons but does not keep them permanently with it: group weapons are held in the spetsnaz stores, and the quantity needed by the unit is determined before each operation. Operations can often be carried out simply with each man\'s personal weapons. A group which sets out on an operation with only personal weapons can receive the group weapons it needs later, normally by parachute. And in case of pursuit a group may abandon not only the group weapons but some of their personal weapons as well.\" Źródło: Viktor Suvorov, \"Spetsnaz. The Story Behind the Soviet SAS\". Obecnie uzbrojenie z całą pewnością się różni. Sensowne byłyby takie bronie jak RG-6 (odpowiednik naszego RGP-40, którego nasz IU nie chciał, z powodu pęczniejących łusek części nabojów produkcji Dezamet) i nowsze odmiany lekkich granatników, w tym do użycia przeciwko piechocie. Znalazłem też informację, że w praktycznie każdej drużynie jest mały dron obserwacyjny, więc duża świadomość sytuacyjna na poziomie drużyny (nie licząc informacji wywiadowczych). Tu z kolei artykuł na d24 o użyciu Korneta w Syrii http://www.defence24.pl/kornety-w-syrii-specnaz-ujawnia-informacje Przy okazji trafiłem na ciekawy artykuł o ich delikatnie mówiąc chorym treningu ;). Ogólnie ich zadanie to sianie chaosu i zamętu na tyłach wroga, więc muszą być adekwatnie uzbrojeni (nie licząc umiejętności obsługi uzbrojenia przeciwnika). Generalnie słabo widzę OT przeciwko specnazowi, no chyba, że trafi na super lekko wyposażoną drużynę, która na daną misję zabrała tylko broń osobistą. Pozdrawiam.

Mroczysław
wtorek, 20 marca 2018, 19:35

To jest coś, co czytałem dosyć dawno temu, więc nie będę się upierał. Faktycznie zamiast lekkiego moździeża plus amunicja, bardziej sensowne dla specnazu byłyby lekkie granatniki z głowicami odłamkowo-burzącymi i kumulacyjnymi. Niestety nie mogę teraz odnaleźć tego artykułu, więc może się mylę co do ich uzbrojenia. Jednak jakby nie patrzeć Rosjanie zawsze polegali na dużej sile ognia. W każdym razie OT jak na razie nie jest do takich zadań o jakich mowa przygotowane ani szkoleniowo, ani pod względem uzbrojenia, które raczej po prostu nie pozwala im przyjąć jakiegokolwiek starcia z kimkolwiek. Bardzo daleko od Gwardii Narodowej, do której się odwoływano. Wydaje mi się, że nadają się raczej do służby wartowniczej, niż do zadań prawdziwej OT.

ZZZ
poniedziałek, 19 marca 2018, 09:53

>\" ile dobrze kojarzę siła ognia drużyny specnazu (i to chyba bez względu na to jakiego \\\"typu\\\" jest to specnaz) jest bardzo duża - duże nasycenie lekkimi ppk, moździeżami i granatnikami.\" Słodki Jezu... To co, oni mają tych ppk, moździerzy i granatników więcej, niż mają ludzi? 8-12 osoba grupa dywersyjna działająca na tyłach ma podstawowe ograniczenie: nogi i plecy żołnierzy. W przypadku 12 osób zabiorą nie więcej, niż tonę sprzętu - a najpewniej będzie to ok. 700 kg. Możemy już odjąć 50 kg na samą broń strzelecką, do tego kolejne 100 kg na amunicję do niej. Załóżmy, że mają mieć przy sobie żywność na tydzień. FSR to 1300 gramów, czyli dochodzi kolejne 110 kg - a trzeba jeszcze wody! Póki co zostało 440 kg do rozdysponowania pomiędzy wszystkich. Dojdzie tu jeszcze radio, dojdzie waga plecaków, celowniki, termowizory, noktowizory... Nie ma za bardzo gdzie upchnąć tego \"dużego nasycenia\".

Mroczysław
poniedziałek, 19 marca 2018, 19:37

Jeśli dobrze pamiętam to (a było to gdzieś chyba pisane w jakimś artykule na d24) to każdy żołnierz drużyny specnazu ma jakąś broń wsparcia - jeśli jest więc to 12-o osobowa drużyna mamy 12 sztuk broni plus karabiny. Przy czym np. część jednorazowych granatników jest z głowicami kumulacyjnymi, a część z odłamkowo-burzącymi, świetnymi do niszczenia piechoty. Fakt, że artykuł ten czytałem ze 2-3 lata temu i nie pamiętam szczegółów, a nie chce mi się tego szukać. Być może dotyczy to tylko części jednostek Specnazu - nie dam sobie ręki uciąć. Porównaj to jednak do siły ognia drużyny OT i wygląda to raczej kiepsko. Do tego dochodzi ścisła współpraca z wywiadem i kontrwywiadem Rosji, a więc szybki i łatwy dostęp do informacji.

ZZZ
wtorek, 20 marca 2018, 11:59

Ale, uwaga... Specnaz działa w tym 8-12 osobowym zespole mając do dyspozycji to, co zabrali ze sobą. Natomiast OT może ściągnąć cały batalion na miejsce, a do kompanijnych plutonów wsparcia amunicję można wozić ciężarówkami. Porównanie grupy dywersyjnej specnazu 1:1 z drużyną OT jest bez sensu, bo specnaz musi to wszystko mieć na sobie w każdej chwili, a OT może sobie to po prostu przywieźć kiedy będzie im potrzebne. I, przede wszystkim, OT w każdej chwili może dysponować siłami znacznie większymi niż pojedyncza drużyna.

Mroczysław
wtorek, 20 marca 2018, 20:38

Częściowo mój punkt widzenia opisałem też w odpowiedzi na komentarz @jw2457 powyżej. Znalazłem też informację, że według jednego z byłych oficerów specnazu grupa dywersyjna zostanie zniszczona w ciągu 6 godzin od wykrycia, chyba że umknie pościgowi. Myślę, że wychodzi na to, że po części wszyscy mamy rację. Pozdrawiam.

Mroczysław
wtorek, 20 marca 2018, 18:58

Oczywiście. Chodziło mi bardzej o to, czy w razie takiego spotkania 1 na 1 drużyna OT (a wydaje mi się, że w scenariuszach, w których OT ma przeciwdziałać specnazowi na własnym terenie mogłoby dosyć często do takich dochodzić) będzie w stanie to przetrwać? Przecież specnaz nie będzie czekać aż dotrą kolejni żołnierze OT, czy wojsk operacyjnych PL, tylko natychmiast zaatakuje, starając się jak najszybciej zniszczyć przeciwnika, żeby potem móc szybko się wycofać. Dojdzie więc do krótkiej, ale mocnej wymiany ognia, a tu przewagę będzie miał specnaz. Z kolei raczej OT nie jest tak liczne, żeby przeczesywać teren większymi oddziałami. Poza tym kompanię, czy pluton łatwiej wykryć niż drużynę i uniknąć z nim spotkania. Tak przynajmniej ja to widzę.

JW2457
środa, 21 marca 2018, 01:11

Kazda grupa ma okreslone zadanie.Jesli zostanie wykryta oznacza to w praktyce zaniechanie operacji.Moze nawet kilku,bo niektore grupy maja kilka zadan.Czasami grupy lacza sie w rejonie dzialania i wykrycie jedne lub dwoch przed osiagnieciem celu eliminuje duza operacje.Kazda grupa musi sie trzymac bardzo scisle zadania.Do tego stopnia,ze jesli dana grupa ma np.zniszczyc most,a po drodze napotka na bardzo wazny obiekt wroga;to nie ma prawa tego obiektu tknac(jest jeden wyjatek,ale bardzo rzadko wystepuje).Czyli nasycenie obszaru uzbrojonymi formacjami moze bardzo utrudnic dzialanie grup specjalnych wroga,a nawet wplynac na zaniechanie takich operacji przez przeciwnika.Pisze o klasycznym wykorzystaniu oddzialow specjalnych.Przyznaje tez,ze moja wiedza jest z przelomu lat 80-tych i 90-tych.Jednak metody sa podobne.Zmieniaja sie narzedzia.Oczywiscie istnieje mozliwosc wykorzystania takich grup do siania zametu bez szczegolnej finezji w planowaniu celow,ale nawet tutaj lepiej miec formacje do obrony terytorium niz jej nie miec.Nic nie stoi na przeszkodzie,zeby szkolic takie oddzialy dobrze.

Mroczysław
czwartek, 22 marca 2018, 18:02

Jak najbardziej zgadzam się w kwestii tego, że w razie wykrycia grupa musi przerwać operację. Pytanie tylko, czy kwestią fizycznego przetrwania w razie natknięcia sie na przeciwnika (tu OT) nie jest jego szybkie zniszczenie, lub zadanie takich strat, żeby móc wycofywać się bez żołnierzy wroga na karku? Oczywiście nie jestem fachowcem, trzeba by zapytać kogoś ze Specnazu jak mają sie zachowywać oddziały w razie takiego spotkania. Co do przeszkolenia OT - osobiście uważam, że podstawowe szkolenie powinno trwać znacznie dłużej, min. 2 miesiące. Do tego należałoby wziąć chociaż częściowo przykład z Gwardii Narodowej i dozbroić OT w nieco cięższy sprzęt, np. moździeże 120mm, cięższe PPK o dużym zasięgu, małe drony uderzeniowe, granatniki automatyczne itd. Taki sprzęt można przewozić pojazdami, którymi OT i tak musi dysponować. Zresztą starcia tzw. rebeliantów w Syrii pokazują, że korzystają z artylerii większego kalibru. Widziałem nawet filmik z Aleppo na którym używali XIX wiecznej armaty zamontowanej na ciężarówce. O zielonych ludzikach na Ukrainie nie wspominając. Więc broń dużego kalibru ma sens nawet w takich formacjach jak OT. Niby była mowa o np. lekkich granatnikach, manpadsach i dronach, ale to za mało, poza tym jak na razie to nic tak naprawdę nie wiadomo na pewno. Pozdrawiam.

Gts
piątek, 16 marca 2018, 20:28

Pieknie napisane.

Jacek
piątek, 16 marca 2018, 15:45

Co ? Kiedy gen. Rózański tak powiedział ? To Macierewiczowi i jego otoczeniu lacznie z wojskowymi takie chore pomysly chodzily po glowach .

Tweets Defence24