Reklama
Reklama

Pięciu kandydatów na śmigłowiec rozpoznawczy przyszłości US Army

24 kwietnia 2019, 13:57
Zrzut ekranu 2019-04-24 o 12.57.56
Fot. AVX

Armia Stanów Zjednoczonych przyspieszyła program śmigłowca rozpoznawczo-bojowego przyszłości. Uczestników fazy projektowej wybrano już teraz, mimo że wcześniej na propozycje w konkursie chciano czekać do końca czerwca. Grono wybrańców nie budzi większych kontrowersji. Niespodzianki pojawiają się za to przy poszczególnych propozycjach.

Program Future Vertical Lift (FVL) ma na celu zastąpienie śmigłowców użytkowanych obecnie w Siłach Zbrojnych Stanów Zjednoczonych nowymi pionowzlotami o znacznie wyższych parametrach. Jednym z jego elementów jest właśnie FARA, uważany za najpilniejszy. W jego efekcie ma powstać następca śmigłowców rozpoznawczych US Army OH-58 Kiowa Warrior, które już kilka lat temu zostały wycofane ze służby. Obecnie ich zadania wykonują śmigłowce AH-64E Apache Guardian współpracujące z bezzałogowcami RQ-7B Shadow i MQ-1C Gray Eagle, ale nie jest to optymalne rozwiązanie.

Z powodu pilnych potrzeb procedura została przyspieszona już wcześniej. Przyjęto mapę drogową, zgodnie z którą w czerwcu bieżącego roku miało zostać wybranych od czterech do sześciu konkurentów. W ramach wstępnej fazy projektowej mieli oni przygotować szczegółowe projekty swoich statków powietrznych i towarzyszące im obliczenia. Spośród nich ma zostać wybranych dwóch, którzy otrzymają środki finansowe na stworzenie latających prototypów, które mają wznieść się w powietrze w roku 2023. Ostateczny wybór ma zapaść przed rokiem 2028, kiedy to rozpoczęta zostanie produkcja zwycięskiego modelu i wprowadzanie go do służby.

W kwietniu br., a więc dwa miesiące przed czasem, wybrano do wstępnej fazy projektowej pięć spośród ośmiu konkurujących podmiotów. Nie wiadomo do końca kto znalazł się w gronie przegranych, chociaż np. firma MD Helicopters bezskutecznie skarżyła się decyzję komisji US Army za oddalenie jej propozycji, narzekając m.in. na dyskryminację mniejszych podmiotów. Z kolei zespół oceniający podzielił swoje wymagania na: obligatoryjne i pożądane. Propozycje musiały spełnić te pierwsze ( w tym np. możliwość stworzonych w ramach innych rządowych programów urządzeń) i rokować duże szanse na wypełnienie tych drugich.

Pod uwagę brano też ryzyko powodzenia projektu i jego koszt. Mimo to wymagania stawiane przed uczestnikami zostały określone bardzo ogólnikowo w porównaniu z przetargami organizowanymi w latach poprzednich. Nie określony został szczegółowo chociażby rodzaj napędu. Chodziło o to, aby rywalizujące firmy mogły wykazać się inwencją, co ma zaowocować ciekawszymi propozycjami.

Do zwycięskiego grona należą:

Konsorcjum firm AVX i L3 Technologies z projektem śmigłowca z dwoma wirnikami współosiowymi i dwoma otunelowanymi wirnikami z tyłu po bokach kadłuba. Mają one umożliwiać wytwarzanie ciągu do przodu i do tyłu. Konsorcjum uważa, że jego propozycja spełnia 100 proc. wymagań obligatoryjnych i 70 proc. pożądanych.

image
Fot. AVX

Bell, który – tu niespodzianka – zapowiedział stworzenie swojej propozycji na bazie technologii stworzonych dla Bell 525, a zatem maszyny w układzie klasycznego śmigłowca. Tym samym nieprawdziwe okazał się doniesienia o chęci dalszego przeskalowania w dół technologii tiltrotor i stworzenia małego zmiennowirnikowca. Bell 525 to pierwszy śmigłowiec cywilny z systemem fly-by-wire, w pełni polegający na komputerach jeśli chodzi o kontrolę lotu.

image
Bell 525. Fot. Bell

Karem Aircraft, o którego propozycji na razie nie wiadomo wiele, prezentujemy więc wizję niewielkiego pionowzlotu pokazywaną na jej stronie internetowej tej firmy.

image
Rys. Karem Aircraft

- Sikorsky, który chce stworzyć FARA na podstawie oblatanych już prototypów S-97 Raider (przede wszystkim) i SB>1 Defiant. Obydwa powstały w technologii X2, czyli z dwoma wirnikami współosiowymi ze śmigłem pchającym. Z nich dwóch Raider ma już za sobą kilka lat prób w locie i w opinii wielu obserwatorów jest najbardziej zbliżoną do wymagań na FARA z istniejących maszyn.

image
S-97 Raider. Fot. Sikorsky

Boeing. Nie znamy szczegółów, jednak biorąc pod uwagę prace prowadzone przez tę firmę, w grę może wchodzić dalsza ewolucja Apache ze śmigłem pchającym i kompozytowym kadłubem. Poniżej prezentujemy jedyne znane zdjęcie makiety AH-64X z jesieni ubiegłego roku.

image
Fot. Boeing
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
czwartek, 25 kwietnia 2019, 14:32

Sytuacja USA jest teraz taka, że (po wydaniu olbrzymich sum na kierunku strategicznych rakiet i antyrakiet plus napaść na Irak) muszą walczyć o rozwinięcie gospodarczych podstaw utrzymania imperium. Obejmuje to przygotowanie się na skutki pęknięcia bańki finansowej (z gigantycznym odstępem największej bańki spekulacyjnej w historii świata) oraz rozwój eksportu i infrastruktury. Sporo pieniędzy musi dostać NASA, aby propagandowo powtórzyć lądowanie na Księżycu. Do tego dochodzą koszty narzucania wojennego chaosu innym oraz doskonalenie wykorzystania informacji gromadzonych o każdym polityku, dziennikarzu, managerze itd. świata w drodze nagrywania Internetu. Finansowanie nowości wojskowych skupi się zatem na doganianiu Rosji w zakresie broni hypersonicznej oraz wprowadzanie już znanych nowinek: HIMARS, CH53K itp., a na zupełnie nowe helikoptery z artykułu i tym podobne innowacje po prostu nie będzie pięniędzy.

dropik
czwartek, 25 kwietnia 2019, 09:13

Lepiej rozwijajmy sokoła. Włosi z chęcią sprzedadzą nam Świdnik i dokumentację. ;)

Aaa
środa, 24 kwietnia 2019, 22:59

A nie mogą reaktywować RAH-66? Przecież projekt był na ukończeniu, latały 2 prototypy, unowocześnić tylko elektronikę i można produkować.

czwartek, 25 kwietnia 2019, 14:45

Był problem ze sterowaniem w RAH-66

Adam
środa, 24 kwietnia 2019, 22:24

S-97 Raider trapią poważne problemy, wylatał zaledwie 25 h. Dla porównania Bell 525 ma na koncie już 900 h testów.

Rzyt
środa, 24 kwietnia 2019, 16:36

Dobrze, nasi decydenci nie mają takich problemów bo nie myślą a tym bardziej o przyszłości. Pewnie dobrze spali mon, sztab i iu a wat też a hsw, pgz i te inne pseudo firmy też

HabadLubawicz
środa, 24 kwietnia 2019, 16:31

We flotę niech usa inwestuje bo ich powoli chiny wypychaja

marcin
środa, 24 kwietnia 2019, 22:03

Baaardzo powoli...

Davien
środa, 24 kwietnia 2019, 21:37

A niby czym Chiny wypychaja USA?? Przestarzałymi w wiekszości niszczycielami i fregatami czy tymi 8-oma typ 055 na poziomie pierwszych Burke sprzed 20 lat? A może samotna przeróbka bliżniaka Kuzniecowa:)

Mikroszkop
czwartek, 25 kwietnia 2019, 11:11

@Davien Budują sztuczne wyspy a na nich lotniska, radary i systemy rakietowe.

Davien
czwartek, 25 kwietnia 2019, 16:47

Panie Mikroszkop, a co te wyspy pomoga przeciwko LGU, która zetrze je z powierzchni morza manewrujacymi albo atakami lotnictwa pokładowego z bezpiecznego dystansu.

Mikroszkop
piątek, 26 kwietnia 2019, 00:48

@Davien Wyspy już spowodowały że LGU nie wchodzi na Morze Południowochińskie a specjaliści twierdzą że ostatnie przejście LGU przez cieśniną koło Tajwanu było naprawdę ostatnie. Jeszcze nie ma wojny a Chińczycy już wygrywają.

Davien
piątek, 26 kwietnia 2019, 14:13

Panie mikroszkop, w warunkach konfliktu te wyspy zostana zmiecione w kilka dni .LGU w cieśninie Tajwańskiej??? A po kiego pchac tam lotniskowiec w czasie wojny?? Ostatnio sobie koło tych wysp pływaja niszczyciele USN a Chiny szlag trafia:) I to na tyle.

Mikroszkop
piątek, 26 kwietnia 2019, 15:06

@Davien USA są gwarantem bezpieczeństwa Tajwanu. Jeśli lotniskowiec tam nie podejdzie lotnictwo lądowe Chin rozniesie obronę wyspy. Już wiadomo że LGU tam nie popłynie a Tajwan ma się skupić na działaniach partyzanckich. Sztuczne wyspy mają małe znaczenie w przypadku wojny. W czasie pokoju wypychają obecność Amerykanów tak samo jak FR robi to na Bałtyku.

Davien
sobota, 27 kwietnia 2019, 17:50

Panie Mikroszkop. LGU może sobie spokojnie podejśc z drugiej stroni Tajwanu i przy zasięgu F-18E i F-35 wyczyscic niebo z Chińskich maszyn, jednocześnie zasypując BGM-109E ich bazy i lotniska W razie wojny na te wysepki spadna nie tylko Tomahawki ale i CALCM, albo nawet USa reaktywuje USS Wisconsin by sobie postzrelał a ten okręt jest prawie niewrazliwy na pociski pokr:)

Mikroszkop
niedziela, 28 kwietnia 2019, 17:53

F35 ma zasię 600 mm F22 410 mm a chiński Su-27 i J-11 800 mm. LGU może i spokojnie podejdzie ale już nie odpłynie a USA nie stać na taką stratę. F22 z bazy na Guam może przebywać nad Tajwanem przez 1h 15min i jednocześnie może to być tylko 6 samolotów. Chiny mogą wystawić nad Tajwan 36 samych Su-27. To nie są proporcje do których Amerykanie przywykli walcząc w ostatnich latach.

Davien
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 04:13

Panie mikroszkop F-35C ma zasięg bojowy ponad 1200km, F-18E w misji przechwytującej 770km natomiast zasieg bojowy dla Su-27 wynosi 1000km( dane z instrukcji obsługi Su-27) LGU sobie spokojnie podpłynie wystyłajac F-35 które wybiją te J-11 i J-15 widoczne na radarach z setek kilometrów, wspierane od 300-350km przez SM-6 Wysłąnie nad Tajwan przez Chiny 36 Su-27 to płacz w 36 chińskich rodzinach i 36 Su-27 mniej nawet bez pomocy LGU.

Mikroszkop
poniedziałek, 29 kwietnia 2019, 14:32

Wiki podaje zasięg Su-27 na 3750 km - spora rozbieżność. LGU zanim zaatakuje będzie musiał przepłynąć 150 mm w zasięgu lotnictwa przeciwnika który dysponuje własnym zwiadem satelitarnym i ma w pobliżu Tajwanu ponad 40 lotnisk. 36 Su-27 może przebywać nad wyspą stale. Jak się zacznie bitwa to na pewno będzie ich więcej. AWACSy spadną pierwsze. Nawet F22 nie jest niewidoczny dla radaru z każdego kierunku i ma tylko 6 rakiet. USA nad Tajwanem nie ma przewagi a zwycięstwo może być bardzo kosztowne a jeśli Chińczycy użyją na tym kierunku radar kwantowy to to będzie rzeźnia.

Davien
wtorek, 30 kwietnia 2019, 01:29

Panie Mikroszkop, zasięg F-16 to 4200km , zasieg bojowy 550km, jak widac to nie to samo. Natomiast zasięg Su-27 wynosi 3200-3600km, na niskim pułapie 1600km, zasięg bojowy 1000km. A co do Su nad Tajwanem, to taki EC-2D spokojnie może naprowadzać na te Su chocby pociski SM-6 odpalane z Burke'ów z odległosci 250-350km od wyspy, na te lotniska będa własnie spadać BF+GM-109E i CALCM-y nie licząc F-35 z JSM( juz ten pocisk jest). natomiast co do radaru kwantowego to... rozumiem ze demonstrator demonstratora może i działa ale zanim cos wykryje i naprowadzi to będziemy mieli 7 gen mysliwców:) Aha F-22 dla radaru Su-27 jest praktycznie niewidoczny z dowolnej strony i praktycznie szybciej go wzrokiem zobaczą:)) RCS to 0,0001 a z góry czy doły ok 0,0005m2 wiec powodzenia by Bars widzący 3m2 na 140km cos w ogóle zobaczył.

Mikroszkop
wtorek, 30 kwietnia 2019, 23:47

Bardzo ładnie tyle że RAND Corporation jest innego zdania :) Według ich analiz użycie nawet pięciu lotniskowców nie wystarczy i grozi ich zatopieniem. Z symulacji wynika że Amerykanie wygrają to starcie w 21 dni tracąc 78 maszyn nie licząc strąconych przez obronę powietrzną a Chińczycy około 1000 samolotów. Dla Amerykanów takie straty są trudne do zaakceptowania.

Davien
czwartek, 2 maja 2019, 23:33

Panie Mikroszkop, a niby co ma je zatopic?? Bo pocisków o zasięgu pow 300km to Chiny maja całe 20-30 przestarzałych DF-21D. A może wyslą Su-27 przeciwko ASH i F-15C?? Czy może swoje OP kontra 688 block II i Virginie?

Mikroszkop
poniedziałek, 6 maja 2019, 00:07

Czytałem tylko podsumowanie symulacji. RAND Corporation przygotowuje analizy dla rządu USA więc skoro piszą że Cińczycy je zatopią to ja im wierzę. Z tego co czytałem to USA na morzach wokół Chin ma przewagę tylko w okrętach podwodnych. Oczywiście ta sytuacja nie będzie trwać wiecznie.

Vvv
czwartek, 25 kwietnia 2019, 04:07

Modernizacja ich mbt czyli moderka licencyjnego t-55 :)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama