Reklama

Nie każdy lot prezydenta ze statusem HEAD [OPINIA]

18 kwietnia 2018, 16:42
36106360301_6f7abeec60_b
Fot. Sławomir Mrowiński/IWSZ

Nie każdy lot z najważniejszą osobą w państwie na pokładzie musi mieć nadany status HEAD, ponieważ […] dla takiego statusu jest wymagane spełnienie kryterium „misji oficjalnej” – czytamy w odpowiedzi wiceministra obrony Wojciecha Skurkiewicza na interpelację poselską w sprawie statusu HEAD. Zgodnie z opracowywanym właśnie projektem decyzji Ministra Obrony Narodowej w sprawie wprowadzenia „Instrukcji organizacji lotów z najważniejszymi osobami w państwie w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej” część lotów będzie posiadać jedynie status STATE.

W odpowiedzi na interpelację poselską nr. 15965, pod którą podpisali się posłowie: Cezary Tomczyk, Artur Gierada, Agnieszka Pomaska, Piotr Cieśliński, Sławomir Nitras, Paweł Olszewski i Joanna Mucha, wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz wyjaśnił, że nie wszystkim lotom prezydenta, premiera czy marszałków Sejmu i Senatu przysługuje status HEAD. Posłowie powoływali się na teksty prasowe z których wynika, że status HEAD, a więc związane z nim zasady i ograniczenia, nie będą dotyczyć wszystkich lotów najważniejszych osób w państwie. 

W resorcie obrony narodowej został przygotowany projekt decyzji Ministra Obrony Narodowej w sprawie wprowadzenia „Instrukcji organizacji lotów z najważniejszymi osobami w państwie w Siłach Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. W trakcie prac nad tym dokumentem ustalono, że – zgodnie z obowiązującym w omawianym zakresie prawem (przede wszystkim z ww. rozporządzeniem) – nie każdy lot z najważniejszą osobą w państwie na pokładzie musi mieć nadany status HEAD, ponieważ […] dla takiego statusu jest wymagane spełnienie kryterium „misji oficjalnej”. Wskazana instrukcja określa jednoznacznie, że zasady i standardy obowiązujące podczas organizacji oraz zabezpieczenia lotu z najważniejszymi osobami w państwie przez Siły Zbrojne RP są jednakowe w każdym przypadku, niezależnie od statusu, jaki zostanie nadany danemu lotowi.

Wojciech Skurkiewicz, wiceminister MON

W tym zakresie należy zgodzić się z wiceministrem, choć kwestie te nie są regulowane jedynie przez rozporządzenie, ale przede wszystkim przez Prawo Lotnicze z którym z oczywistych przyczyn rozporządzenie MON powinno być spójne. Zgodnie z Prawem Lotniczym (Art. 76. Ust. 3.) status HEAD przysługuje, gdy statek powietrzny stosowany jest „w celu przewozu, w oficjalnej misji, panującego monarchy i jego najbliższej rodziny, głowy państwa, przewodniczącego parlamentu lub jego izby, szefa rządu lub osoby zajmującej stanowisko równorzędne”. Kluczowy jest tu zwrot „w oficjalnej misji”, który faktycznie ogranicza stosowanie statusu HEAD de facto do takich właśnie oficjalnych podróży.

Jak poinformował wiceminister, pozostałe loty będą miały status STATE. Jest to kategoria która przysługuje misjom wojskowym, policyjnym czy Straży Granicznej poza misjami opatrzonymi szczególnym statusem(takim jak SAR czy GARDA). Jest to, jak przekonuje wiceszef MON, jedynie różnica proceduralna.

Powyższa zmiana nie wpłynie na zmniejszenie zakresu realizowanych działań Sił Zbrojnych RP w obszarach planowania, organizacji, zabezpieczenia i realizacji zadań związanych z transportem powietrznym najważniejszych osób w państwie przewożonych wojskowymi statkami powietrznymi. […] Natomiast, kwestie dotyczące sposobu zabezpieczenia tych lotów przez cywilne organy służby ruchu lotniczego i inne cywilne służby zabezpieczające na lotniskach, jak również konsekwencje z tego wynikające znajdują się poza kompetencjami Sił Zbrojnych RP.

Wojciech Skurkiewicz, wiceminister MON

Faktycznie, zapewnienie bezpieczeństwa premierowi czy prezydentowi w czasie takich misji, podobnie jak kontrola bezpieczeństwa maszyny w czasie lotu, znajdują się poza kompetencjami Sił Zbrojnych. Należy jednak zauważyć, że odmienny status może stać się pretekstem do zaniechania stosowania zasad dotyczących na przykład zakazu wspólnych podróży dla osób pełniących najważniejsze funkcje czy odpowiednio wcześniejszego zgłaszania misji. Jednak zasady te mogą być naruszane również podczas obowiązywania obecnych przepisów.

Moim zdaniem jest to kwestia związana z organizacja i ochroną podróży na poziomie służb specjalnych i kancelarii a nie procedur ruchu lotniczego. Można odnieść wrażenie, że krwawe lekcje z Mirosławca i Smoleńska nie zostały odpowiednio wzięte pod uwagę. Liczni wysocy urzędnicy państwowi podróżują bowiem dość regularnie wspólnie, jednym samolotem.

Może to zwiększać ryzyko zerwania łańcucha przekazywania kompetencji i powtórzenia sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia np. po katastrofie smoleńskiej, na przykład podczas wizyty prezydenta i ministra obrony narodowej wśród żołnierzy polskich w Afgnistanie w marcu bieżącego roku. Zgodnie z oficjalnymi informacjami w kraju objętym konfliktem zbrojnym wylądował samolot, na którego pokładzie znajdowali się: prezydent Andrzej Duda, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, dowódca operacyjny RSZ gen. Sławomir Wojciechowski oraz szef Gabinetu Prezydenta minister Krzysztof Szczerski i Szef BBN minister Paweł Soloch. Niezależnie od statusu tego lotu, nawet na terytorium własnego kraju uważam za dość ryzykowną decyzje umieszczanie co najmniej trzech z tych osób w jednej maszynie. Było to jak mniemam całkowicie zgodne z prawem i z procedurami, ale ryzykowne z perspektywy zasad bezpieczeństwa i zwykłej logiki.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
AWU
piątek, 20 kwietnia 2018, 02:03

Istnmieją kraje bogatsze niż Polska gdzie nie tylko premier ale także głowa panstwa podróżują liniowym samolotem narodowego przewożnika. W mej opinii gdyby lot do Smoleńska wykonywali piloci PLL LOT na swym sprzęcie do Tragedii nigdy by nie doszło? A na pewno dochodzenie nie byłoby jak to mówią na Podhalu \"zbutcherowane\" gdyż była to parodia dochodzenia wypadku lotniczego..

Łukasz
sobota, 21 kwietnia 2018, 08:54

PLL LOT nie poleciałby do Smoleńska, bo lotnisko w Smoleńsku nie nadawało się do tego aby przyjąć tak dużą maszynę.

Zajac
czwartek, 19 kwietnia 2018, 17:23

Najlepsze sa te hasla tajnych operacji :^)))))

WP1
czwartek, 19 kwietnia 2018, 12:55

Dla siebie kupili najnowocześniejsze zabawki i już uciekać z kraju jest czym a dla wojska odmalowuje się stalowe hełmy

Tomek72
czwartek, 19 kwietnia 2018, 11:40

1) przezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych 24h/dobę/365dni w roku przez całą kadencję. 2) czy wniostki z dotychczasowych KATASTROF (nie jednej) zostały wyciągnięte? Czy procedury zostały poprawione? Czy dane o parametrach lotu są szyfrowane i przekazywane RÓŻNYMI DROGAMI OnLine do centrum monitoringu? Czy mamy odpowiednie umowy z krajami nad terytorium, których przelatują nasze VIPy? 3) Dla lotu HEAD uważam, że samoloty ZAWSZE POWINNY LATAĆ PARAMI (mały + duży) tak aby nikt kto nie musi nie wiedział gdzie jest prezydent i żeby ten drugi samolot zawsze może robić za zapasowy / ewakuacyjny) ...

Olgierd
sobota, 21 kwietnia 2018, 18:08

Czy procedury zostały poprawione? - tak. Wnioski na przyszłość w zakresie procedur to jeden z elementów raportu Komisji Millera. Z tym, że Macierewicz ostatnio ANULOWAŁ ten raport. A więc te nowe procedury chyba również.

zły
czwartek, 19 kwietnia 2018, 11:04

Po 2,5 roku \"dobrej\" zmiany, po dwóch wypadkach drogowych z udziałem prezydenta, jednym z udziałem premiera, jednym z udziałem ministra ON, kilku niebezpiecznych sytuacjach z innymi ministrami (jak jazda 100km na przebitej oponie z Gowinem), po incydencie z Herculesem, z przeładowaniem rządowego samolotu w Londynie, katastrofie Sokoła, SW-4 i MiGa-29 można mieć przekonanie graniczące z pewnością, że kolejna poważna katastrofa wisi w powietrzu. Najważniejsze osoby w państwie powinny być przewożone przez pilotów cywilnych, nie tak podatnych na wykonywanie niewłaściwych rozkazów jak wojskowi. Takie zmiany wprowadzono m.in. w Korei Południowej.

Zirytowany
środa, 18 kwietnia 2018, 22:53

Podobno mądry Polak po szkodzie...jak widać nie w tym przypadku.Po co wydawali \"kupę\" kasy na samoloty ViP,niech latają rejsowymi,będzie bezpieczniej.

Saracen
środa, 18 kwietnia 2018, 21:34

Więc wróćmy do nieszczęsnego Smoleńska. Prezydent Lech Kaczyński poleciał do innego kraju bez zaproszenia ze strony władz tego kraju. A w programie jego wyprawy nie było przewidziane spotkanie z jego odpowiednikiem ze strony rosyjskiej. Formalnie, wg protokołu dyplomatycznego była to pielgrzymka. Wg nowych rozwiązań byłby to HEAD czy STATE ?

ciekaff
czwartek, 19 kwietnia 2018, 17:08

To nie była żadna \"pielgrzymka\" bo o wizycie była poinformowana FR ! Nie każda wizyta musi być z zaproszenia i wiązać się ze spotkaniem z odpowiednikiem danego szczebla. FR była poinformowana o wizycie i przygotowana , więc formalnie HEAD; gdyby natomiast \"chciał sobie potańczyć na weselu w Rosyjskim mieście X \" to pomijając Paszport Dyplomatyczny wizyta miałaby STATE. Ja tak rozumuje ale może się mylę... P.S. Dla mnie rozwiązanie jest jedno aby nie było w przyszłości dyskusji... Samoloty VIP są w systemie organizacyjnym i w dyspozycji BOR- dzisiaj SOP-u. A piloci mogą być nawet zatrudniani na umowę-zlecenie; to kwestia BOR-u , czy dzisiaj SOP-u !!

-CB-
czwartek, 19 kwietnia 2018, 22:03

\"Poinformowanie\" czy wyrażenie zgody nie ma nic wspólnego ze statusem wizyty. Ta nie odbywała się na zaproszenie żadnych oficjalnych czynników ze strony rosyjskiej, więc miała charakter prywatny. I tyle. Choćby nie wiem jak naginać fakty, to tego się zmienić nie da.

-CB-
czwartek, 19 kwietnia 2018, 22:00

\"Poinformowanie\" czy wyrażenie zgody nie ma nic wspólnego ze statusem wizyty. Ta nie odbywała się na zaproszenie żadnych oficjalnych czynników ze strony rosyjskiej, więc miała charakter prywatny. I tyle. Choćby nie wiem jak naginać fakty, to tego się zmienić nie da.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama