Reklama

Duch Macierewicza kontra mentalność PRL, czyli posłowie o reformie dowodzenia

3 października 2018, 16:03
Wojciech Skurkiewicz Senat
Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz. Fot. Senat via Twitter

W Sejmie odbyła się ostatnia debata nad projektem zmian w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Opozycja uważa, że nad rządowymi propozycjami unosi się "duch Antoniego Macierewicza", a rządzący odpowiadają, że ich przeciwnicy prezentują "mentalność PRL". Tak czy inaczej, zmiany zostaną uchwalone najpewniej w czwartek.

Sejm kończy prace nad projektem nowelizacji ustaw o urzędzie ministra obrony narodowej oraz o powszechnym obowiązku obrony. Wprowadzają one zmiany w systemie kierowania i dowodzenia (wojskowi i politycy często określają go skrótem SKiD). Przede wszystkim polegają one na tym, że szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego znów będzie dowodził armią. Zostaną mu podporządkowani obaj dowódcy połączonych rodzajów sił zbrojnych – generalny i operacyjny, a także szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych. Wojska Obrony Terytorialnej mają nadal podlegać bezpośrednio szefowi MON – jak to określono w projekcie – "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania". Kiedy się to stanie, to formalnie określi w zarządzeniu szef MON.

W środę w debacie projekt oczywiście poparł PiS, który w Sejmie ma większość. Pozytywnie o propozycji wypowiedział się też przedstawiciel Kukiz’15. Przeciwni byli natomiast reprezentanci klubów PO oraz PSL-UED, którzy złożyli poprawki.

O poprawkach krytycznie wypowiadali się przedstawiciele rządu i PiS. Zostały one negatywnie ocenione przez większość posłów z komisji obrony, która zebrała się w czwartek po południu. Prawdopodobnie zostaną one odrzucone w głosowaniu, które jest zaplanowane na czwartek. Wtedy też można się spodziewać uchwalenia nowelizacji. Żeby weszła ona w życie, potrzeba będzie jeszcze rozpatrzenia przez Senat i podpisu prezydenta.

Cezary Grabarczyk z PO zaproponował poprawki, by Wojska Obrony Terytorialnej od razu podporządkować szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, a nie dopiero po osiągnięciu gotowości do działania, jak przewiduje projekt rządowy. – Duch Antoniego unosi się nad tym projektem. To właśnie Antoni Macierewicz uruchomił karuzelę stanowisk w polskiej armii. (...) Ta ustawa to włączenie drugiego biegu w obrotach tej karuzeli, bo pozwoli wymieniać kolejnych dowódców – powiedział poseł Platformy.

Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz w odpowiedzi przypomniał jednak, że podporządkowanie WOT bezpośrednio ministrowi obrony to celowe i świadome działanie. – To jest rzecz normalna w każdej praktycznie armii świata. Jeżeli za chwilę będziemy tworzyć np. wojska cybernetyczne, to one też na początku będą podlegały ministrowi obrony narodowej – powiedział wiceminister.

To nie są wojska Macierewicza, Skurkiewicza. To są wojska Rzeczypospolitej. Państwu pomylił się zupełnie porządek i hierarchia. To są żołnierze Rzeczypospolitej i służą Rzeczypospolitej. Jeżeli, czego Boże nie daj, będzie jakiekolwiek zagrożenie, to będą bronić również was.

wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz do posłów opozycji

Również Paweł Bejda z klubu PSL-UED ocenił, że utrzymanie podporządkowania WOT bezpośrednio szefowi MON "jest co najmniej dziwne". Złożył jednak inną poprawkę, która brzmiała: "Wojska Obrony Terytorialnej nie mogą zostać użyte przeciwko obywatelom polskim". – Po 36 miesiącach rządzenia mówicie, że jednak ten poprzedni system dowodzenia (sprzed 2014 r. – przyp. red.) był dobry i zajmujecie się strukturą. Typowe dla biurokracji, typowe dla ludzi, którzy nie znają się na niczym – mówił polityk ludowców.

Skurkiewicz ocenił, że poprawka Bejdy pokazuje, że "PSL wciąż mentalnie tkwi w epoce PRL-u". – Konstytucja mówi jednoznacznie, w jakiej sytuacji mogą być użyte wojska. Żadne wojska, niezależnie, czy Wojska Obrony Terytorialnej, czy Wojska Lądowe, czy Wojska Specjalne nie mogą być użyte przeciwko obywatelom – odpowiedział wiceminister.

Wojciech Buczak z PiS podkreślił, że celem projektu jest wprowadzenie rozwiązań, które uproszczą system kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, a także sprawią, że struktury funkcjonujące w czasie pokoju będą maksymalnie zbliżone do tych przewidzianych na czas wojny. Zwracał też uwagę na oddzielenie w systemie dowodzenia poziomów strategicznego i operacyjnego.

Także Paweł Szramka z klubu Kukiz’15 o projekcie wypowiedział się pozytywnie. – Ta reforma, chociaż oczywiście nie jest całościową reformą systemu kierowania i dowodzenia armia, to idzie w dobrym kierunku – ocenił poseł.

Zgodnie z projektem zmiany mają wejść w życie po 30 dniach od opublikowania w Dzienniku Ustaw, choć MON wciąż najczęściej jako datę wdrożenia reformy podaje początek 2019 r.

Co jest w projekcie "małego SKiD-u"?

Zmiany w systemie kierowania i dowodzenia mają być wprowadzane etapami. Stąd rozpatrywana przez Sejm ustawa często jest określana mianem "małego SKiD-u". Jego projekt powstał w MON przy współpracy z BBN. Przede wszystkim ma znów uczynić z szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego najważniejszego dowódcę w siłach zbrojnych, któremu podlegać będą dowódcy rodzajów sił zbrojnych – generalny i operacyjny. Wyjątkiem będzie dowódca WOT, który – "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej" – pozostanie bezpośrednim podwładnym szefa MON. Ponadto, szefowi SGWP (a nie jak teraz dowódcy generalnemu) podlegać będzie szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych.

O ile w obecnym porządku prawnym szef MON w czasie pokoju kieruje działalnością rodzajów sił zbrojnych przy pomocy dowódców generalnego, operacyjnego i WOT, o tyle w projekcie przewiduje się, że będzie się to odbywało za pośrednictwem szefa SGWP oraz dowódcy WOT (znów z zastrzeżeniem: "do czasu osiągnięcia pełnej zdolności do działania przez Wojska Obrony Terytorialnej"). Na liście zadań szefa Sztabu Generalnego znów pojawia się dowodzenie siłami zbrojnymi (z wyjątkiem WOT). Jednocześnie szef SGWP ma pozostać organem pomocniczym szefa MON w kierowaniu działalnością sił zbrojnych w czasie pokoju.

Przewidywany jest też zapis, zgodnie z którym szef SGWP będzie "pierwszym żołnierzem" RP (dosłownie: "najwyższym pod względem pełnionej funkcji żołnierzem w czynnej służbie wojskowej").

To szef SGWP będzie też z urzędu osobą przewidzianą do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych na czas wojny. W związku z tym projektowane przepisy będą nakładały na szefa SGWP obowiązek przygotowywania się do realizacji zadań wynikających z kompetencji naczelnego dowódcy. Teraz osobę przewidzianą na to stanowisko wskazuje prezydent na wniosek premiera. Tak stanowią przepisy obowiązujące od 2014 r.

W projekcie jest też przepis, który mówi, że szef SGWP do czasu mianowania Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych (na czas wojny) i przyjęcia przez niego dowodzenia, dowodzi siłami zbrojnymi poprzez dowódców rodzajów sił zbrojnych. Obecnie odpowiedzialny za to jest dowódca operacyjny, ale przepis, który o tym stanowi, ma zostać wykreślony z ustawy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Harry
piątek, 5 października 2018, 12:26

@bosman Otóż to. WOT ma ustawowo określone podporządkowanie pod ministra ON, czyli polityka PiS. Można powiedzieć, że WOT to zbrojne ramię partii. I takie też na użytek wewnętrzny jest przeznaczenie tej formacji.

iras
czwartek, 4 października 2018, 23:28

bosman - A armia to niby komu jest podporządkowana jak nie cywilowi?

bosman
czwartek, 4 października 2018, 15:21

czy mi się zdaje ale kiedyś tzw Jednostki Nadwiślańskie były podporządkowane MSW a nie MON.....przez analogię WOT mają być podporządkowanie cywilowi a nie armii , trochę to dziwne ale widocznie Tosiek czuwa....

zły
czwartek, 4 października 2018, 12:13

"Konstytucja mówi jednoznacznie, w jakiej sytuacji mogą być użyte wojska." - Nie przypominam sobie aby rządzący do tej pory przejmowali się konstytucją.

say69mat
czwartek, 4 października 2018, 11:29

Problem polega na tym, że rzeczony 'Duch Macierewicza' był kształtowany przez patologie systemu społeczno - politycznego peerelu. Stąd proces dekomunizacji ma charakter nie tyle karuzeli personalnej ile wymiany generacyjnej. Tak więc dopiero potomstwo 'Milenialsów' będzie można uznać za w pełni zdekomunizowane. Czyli posiadające własną tożsamość wolną od jakiegokolwiek wpływu rzeczywistości peerelu.

wewr
czwartek, 4 października 2018, 11:21

Moim zdaniem, pod dowództwo wojskowe powinny być przekazywane poszczególne brygady po osiągnięciu przez nie gotowości i zdaniu odpowiednich testów. Niema potrzeb wstrzymywać przekazywania brgady tylko dlatego, że inne brgady nie są jeszcze gotowe.

Wierny Polsce
czwartek, 4 października 2018, 10:37

Znowu reforma dowodzenia to już ile było tych reform może czas na stabilizacja

Romuald Potepa
czwartek, 4 października 2018, 00:16

Duchy i duszę sprawiedliwych. Hiszpania nie ma obowiązku powiadamiania naszego kraju o śmierci obywateli polskich w Hiszpanii. S. O. S. To jest skandal. Tysiące Polaków zaginionych w Hiszpanii. Kto się tym zajmie?

gwardia czy co?
środa, 3 października 2018, 22:23

WOT będą podlegać ministrowi obrony no bo tak jest lepiej. I to jest poważny argument. Wojskowy szef sztabu generalnego musi poczekać aż cywil Błaszczak nauczy WOT fachu. Wydawałoby się, że wspólne zajęcia WOT z profesjonalnym wojskiem, pod dowództwem wojskowych, pozwoliłyby najszybciej osiągnąć gotowość, jednak na dziś ważniejsze okazuje się czyich rozkazów mają słuchać.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama