Reklama

Laserowe zagrożenie dla samolotów pasażerskich. Nowy sposób działania terrorystów?

28 listopada 2015, 10:22
Fot. US Navy

W Wielkiej Brytanii ujawniono, że wiosną br. pilot linii lotniczych British Airways na lotnisku Heathrow został oślepiony przez promieniowanie laserowe z ziemi. Jak się okazało incydenty tego typu zdarzają się średnio cztery, pięć razy dziennie i to tylko w Wielkiej Brytanii.

Według statystyk prowadzonych przez związek brytyjskich pilotów samolotów pasażerskich BALPA (British Airline Pilots Association), połowa z nich miała w ciągu ostatnich 12 miesięcy do czynienia z próbami ich oślepienia przez promieniowanie laserowe kierowane z ziemi. Tym razem sytuacja była o tyle groźna, że doszło do uszkodzeniu wzroku u członka załogi w trakcie trudnego manewru lądowania na jednym z największych lotnisk na świecie – Heathrow.

Dlatego wydarzenie to zostało zakwalifikowane jako najbardziej niebezpieczne w dotychczasowej historii linii British Airways. U pilota brytyjskich linii lotniczych doszło bowiem do uszkodzenia siatkówki prawego oka. Musiał on być zresztą później leczony na oddziale okulistyki szpitala w Sheffield i od tego czasu został on wyłączony z aktywnego latania. Wypadek był więc rzeczywiście poważny i mógł mieć trudne do przewidzenia konsekwencje.

Co gorsza, liczba tych zdarzeń może świadczyć, że nie chodzi tu już tylko o przypadkowe lub chuligańskie wybryki, ale być może o próbę działania zorganizowanego, którego celem jest zdestabilizowanie ruchu lotniczego nad londyńskim lotniskiem. Brytyjczycy mieli wielkie szczęście, ponieważ laser oślepił drugiego pilota, który asystuje pierwszemu podczas lądowania. O wiele gorzej by było, gdyby trafiono pierwszego pilota zajętego kierowaniem samolotu na zatłoczonej ścieżce schodzenia.

Jak na razie działania mające zapobiec takim incydentom okazały się całkowicie nieskuteczne. Przedstawiciele brytyjskich linii lotniczych deklarują oczywiście, że: „Bezpieczeństwo załóg i naszych klientów jest zawsze naszym głównym celem. Dlatego uczulamy naszych pilotów by zgłaszali tego rodzaju incydenty, co pozwala nam na interweniowanie u odpowiednich władz”.

Zupełnie innego zdania jest stowarzyszenie BALPA. Jej członkowie wskazują na brak konsekwencji w działaniach władz lokalnych przy ochranianiu lotów pasażerskich. Co więcej, BALPA udowadnia, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Lasery stanowiące zagrożenie dla oczu można przecież bez problemu zakupić w Internecie, natomiast winni poszczególnych zdarzeń są cały czas bezkarni. Podaje się tutaj przykład budynku mieszkalnego w Glasgow, który jest przez pilotów i policję nieformalnie określany jak „blok laserowy” (ze względu na liczbę „ataków” przeprowadzonych ze strony jego mieszkańców na samoloty pobliskiego lotniska).

I nie chodzi tu wcale o wybryki osób nieletnich, które używają jedynie niewielkich i mało szkodliwych urządzeń laserowych, ale o ludzi, którzy namierzają statki powietrzne z wykorzystaniem laserów dużej mocy, kupionych często na czarnym rynku. Niestety, badanie urzędu lotnictwa cywilnego CAA (Civil Aviation Authority) potwierdzają obawy stowarzyszenia BALPA. Okazuje się, że w ciągu ostatnich czterech lat tylko w Wielkiej Brytanii dochodzi do czterech-pięciu wypadków „laserowych” dziennie.

Tylko w pierwszych sześciu miesiącach roku zarejestrowano ponad czterysta poważnych incydentów – przede wszystkim w okolicy portu lotniczego Heathrow, ale również na lotniskach regionalnych w Birmingham, East Midlands, Leeds Bradford i Newcastle. „Atakowane” są przede wszystkim samoloty lądujące, poruszające się po ściśle określonej i znanej ścieżce schodzenia oraz w dokładnie określonym czasie. Można więc dokładnie określić, kiedy ma się do czynienia ze statkami powietrznymi np. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy np. Izraela. Promieniowanie laserowe jest w tej fazie lotu niebezpieczne nie tylko dlatego, że oślepia pilotów (bo to nie zawsze ma miejsce), ale również dlatego, że rozprasza ich w najbardziej krytycznym momencie, gdy powinni być całkowicie skoncentrowani na przeprowadzeniu manewru lądowania.

Niestety, zagrożenie nie dotyczy tylko Wielkiej Brytanii. Tylko w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano w tym roku już ponad 3700 incydentów „laserowych”. Tam jednak rozpoczęto kampanię medialną, informującą społeczeństwo o skutkach takiego działania oraz tropi się osoby odpowiedzialne za ataki. Efektem tych działań jest skazanie na 14 lat więzienia mieszkańca Kalifornii, który w marcu tego roku próbował oślepić laserem pilotów policyjnego śmigłowca.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Reklama
sceptyk
sobota, 28 listopada 2015, 16:59

Zagrozenie jest realne, ale w praktyce poza straszeniem opinii publicznej dornami i laserami, nic sie nie stalo. Co innego ptaki, te przyczynily sie do niejednej katastrofy. Nie chce bagatelizowac zagrozen, ale jak narazie, to ten artykol bardzij ma na celu sciagniecie czytelnikow niz ostrzec przed niebezpieczenstwem, ktore jest iluzoryczne

raptor
sobota, 28 listopada 2015, 23:05

Akurat równie często ląduje pierwszy pilot jak i drugi, jest to sprawa czysto umowna, ale na ścieżce nad lotniskiem z ILS III, tak jak na LHR to... samolot naprowadza się sam....

KDT
sobota, 28 listopada 2015, 13:26

Czy pomijając działania policji, które powinny bezwzględnie wyłapywać takich terrorystów, to nie można stosować nakładek na szyby filtrujące konkretne pasma znanych przecież laserów? Coś jak w kinach 3D, których pasywne okulary lewe/prawe odcinają bardzo konkretne pasma widma dając nam poczucie 3D (chociaż ja osobiście wolę metodę polaryzacji)?

Igo
sobota, 28 listopada 2015, 14:13

Łatwiej byłoby wyposażyć pilotów w okulary ochronne, takie jakie stosują żołnierze i wprowadzić nakaz ich używania w momencie podejścia samolotu do lądowania.

bubu
sobota, 28 listopada 2015, 10:42

laser można kupić na białym rynku , taki który wypali dziurę w plexi,drewnie ,a w metalu wygraweruje napis

Jerry
sobota, 28 listopada 2015, 19:42

Zielony laser?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama