Reklama

Kto wybiera uzbrojenie i okręty dla Marynarki Wojennej?

30 marca 2016, 19:20
Na okrętach typu Orkan poszczególne systemy pokładowe przed modernizacją były wybierane przez Marynarkę Wojenną. Teraz się to zmieniło – fot. M.Dura
Dla stoczni nie ma większego znaczenia, jaki tym skonteneryzowanych rakiet przeciwokrętowych zostanie wybrany dla okrętów, ponieważ ich montaż jest stosunkowo łatwy. Dla Marynarki Wojennej już ma – fot. M.Dura
Kontenery z rakietami RBS-15 Mk3 są łatwe do montażu na pokładach okrętu – fot. M.Dura
Wykorzystywane w Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym rakiet NSM mogą decyzją PGZ zostać zamontowane na Miecznikach – fot. M.Dura
Przed dwoma laty najlepszym rozwiązaniem dla Marynarki Wojennej miał być radar SMART-S, dlatego wybrano go na Ślązaka. Teraz to już nie jest takie oczywiste – fot. M.Dura
Realizowana bez opóźnień budowa niszczyciela min KOROMRAN II nie pomogła stoczni Remontowa Shipbuilding, która nadal nie jest brana pod uwagę przy składaniu ofert na Miecznika i Czaplę – fot. M.Dura
ORP „Ślązak” może się okazać unikalną jednostką nie tylko przez sam projekt, ale również zastosowane uzbrojenie i systemy okrętowe – fot. M.Dura

Siły Zbrojne podczas zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Marynarki Wojennej opanowały do perfekcji umiejętność omijania otwartej i uczciwej konkurencji w stosunku do wszystkich chętnych oferentów. Dobitnym tego przykładem jest obecnie realizowany proces nabywania okrętów obrony wybrzeża Miecznik i okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min Czapla oraz ich wyposażenia pokładowego. W procesie tym wojsko praktycznie całkowicie oddało wolną rękę niezdefiniowanej grupie ludzi z polskiego przemysłu - pisze w analizie dla Defence24.pl Maksymilian Dura.

Nie można za jednym zamachem kupić wszystkiego

W programie zakupu bojowych okrętów nawodnych powinno się wyraźnie rozróżnić dwa postępowania. Pierwsze jest związane z wyborem projektu okrętów, jakie będą budowane w ramach programu Miecznik i Czapla. Tutaj w Polsce próbuje się przynajmniej zachować się pozory działania według równych zasad i dbania o jak najbardziej optymalny stosunek: „koszt – efekt”. Napisaliśmy: „pozory”, ponieważ jak się okazało wyboru wykonawcy dokonano nie wiedząc nawet, czy jest on w stanie samodzielnie zrealizować to zadanie, jakie okręty zostaną przez niego zaproponowane, kiedy i za ile.

Drugie „postępowanie” powinno dotyczyć wyboru najważniejszych systemów uzbrojenia i wyposażenia pokładowego. Jednak już wiadomo, że w Siłach Zbrojnych RP nikt nie zamierza prowadzić oddzielnej analizy, co jest najbardziej optymalne dla Marynarki Wojennej – byle tylko wybrane rozwiązanie spełniało Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne (WZTT). Dlatego Marynarka Wojenna nie będzie się zastanawiała np. która armata jest optymalna dla naszych potrzeb: kalibru 100 mm, 76 mm, 57 mm czy 40 mm, tylko weźmie to, co zaoferuje jej przemysł razem z okrętami. To samo dotyczy rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych, radarów obserwacyjnych i kierowania uzbrojeniem, głowic optoelektronicznych, urządzeń łączności wewnętrznej i zewnętrznej, okrętowego systemu walki, systemów walki elektronicznej, itd.

Kto będzie budował okręty?

O zastrzeżeniach co do formuły wybierania polskich okrętów nawodnych pisano na Defence24.pl wielokrotnie i jak się okazało wątpliwości były w dużej części uzasadnione. W pierwszej kolejności dziwiliśmy się, jak można było wybrać konkretnego, jednego, polskiego wykonawcę pomimo, że w Polsce było ich co najmniej dwóch. Zlikwidowano w ten sposób konkurencję decydując się na cenę narzuconą przez jeden, wcześniej określony podmiot.

Na okrętach typu Orkan poszczególne systemy pokładowe przed modernizacją były wybierane przez Marynarkę Wojenną. Teraz się to zmieniło – fot. M.Dura

Tłumaczono nam, że nie brano pod uwagę zagranicznych ofert, ponieważ podjęto decyzję o „występowanie podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa” (PIBP). Dzięki temu można było zrezygnować z prowadzenia postępowania zgodnie z Prawem Zamówień Publicznych, które zakłada konkurencję przy równym traktowaniu firm polskich i zagranicznych (z Unii Europejskiej).

Należy jednak pamiętać, że poza konsorcjum, które wybrano do zajmowania się projektem powołując się na PIBP, jest co najmniej jeden polski podmiot (stocznia Remontowa Shipbuilding z Gdańska), który mógłby realizować programy Miecznik i Czapla. Oczywiście prawdą jest, że gdańska stocznia nie była na liście podmiotów spełniających wymagania PIBP, a jest na niej znajdującą się w upadłości likwidacyjnej Stocznia Marynarki Wojennej (SMW) z Gdyni.

Obie te stocznie realizują dla Marynarki Wojennej dwa bardzo ważne programy okrętowe (okręt patrolowy Ślązak i niszczyciel min KORMORAN II), ale tylko Remontowa Shipbuilding nie zgłasza w nim żadnych opóźnień. Na liście jednak umieszczono jedynie SMW, pomimo że zgodnie z obecną opinią MON nie jest to podmiot, który daje gwarancję zrealizowania skomplikowanych wojskowych, niejawnych zamówień. W ten prosty sposób pozbyto się konkurencji i zamiast dwóch polskich ofert na stole znalazła się tylko jedna.

W drugiej kolejności wątpliwości wywołało wybranie znajdującej się w upadłości likwidacyjnej Stocznię Marynarki Wojennej z Gdyni oraz zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej – jako wykonawcy programu Miecznik i Czapla. Nadal nie ujawniono, kto personalnie dokonał takiego wyboru i dlaczego uznano, że to właśnie Polska Grupa Zbrojeniowa ma być „integratorem projektu, w ramach którego współpracować może wiele spółek”. Co gorsza nadal nie wiadomo, kto wymusił, by Stocznia Marynarki Wojennej była obowiązkowym członkiem konsorcjum z PGZ (było to tym mniej logiczne, że w Polskiej Grupie Zbrojeniowej są stocznie – w tym Stocznia NAUTA z Gdyni, które rywalizowały z SMW podczas dialogów technicznych).

ORP „Ślązak” może się okazać unikalną jednostką nie tylko przez sam projekt, ale również zastosowane uzbrojenie i systemy okrętowe – fot. M.Dura

Dopiero problemy ze dokończeniem budowy patrolowca ORP „Ślązak” wykazały, że ktoś przeszacował możliwości SMW. Zwróciliśmy się do Inspektoratu Uzbrojenia o wyjaśnienie: „czy Stocznia Marynarki Wojennej ma nadal taką samą rolę w konsorcjum PGZ – SMW jak wcześniej i czy zmieniono umowę „konsorcyjną”?”. Wyjaśniono nam, że: „Na obecnym etapie postępowania prowadzona jest analiza dotycząca udziału polskiego przemysłu stoczniowego w realizacji programów Miecznik i Czapla. Ostateczna rola Stoczni Marynarki Wojennej S.A. w upadłości likwidacyjnej zostanie określona po zakończeniu analizy”.

Nieuzasadniony okazał się więc „argument ochrony polskiego przemysłu i polskiej myśli naukowo-badawczej”. Ostatecznie i tak musiano się zwrócić do stoczni zagranicznych z prośbą o przekazanie ofert na Miecznika i Czaplę. Problem tkwi w tym, że wyboru tej stoczni nadal nie dokonują Siły Zbrojne, ale jakaś nieokreślona grupa ludzi w przemyśle, która jak się później okazało w dużej części nie miała do tego odpowiednich kompetencji i wiedzy.

Kto będzie wybierał typ okrętu?

Z rozmów jakie przeprowadziliśmy z zagranicznymi stoczniami wynika, że praktycznie każda oferta Miecznika i Czapli proponowana w czasie dialogów technicznych w Inspektoracie Uzbrojenia zakładała możliwość budowania wszystkich zamówionych okrętów w Polsce. Inspektorat Uzbrojenia mógł więc spokojnie poprosić stocznie zagraniczne o przedstawienie tak uwarunkowanych propozycji ofertowych i załatwić sprawę całego postępowania w jednym przetargu.

Dla stoczni nie ma większego znaczenia, jaki tym skonteneryzowanych rakiet przeciwokrętowych zostanie wybrany dla okrętów, ponieważ ich montaż jest stosunkowo łatwy. Dla Marynarki Wojennej już ma – fot. M.Dura

Zdecydowano jednak inaczej i z tego powodu mamy obecnie aż trzy selekcje wykonawców, z których dwie są realizowane poza kontrolą Ministerstwa Obrony Narodowej. Co gorsza – te dwie, „pozaresortowe”, są przeprowadzane niezgodnie z warunkami, jakie mają według Inspektoratu Uzbrojenia decydować o wyborze optymalnej dla Sił Zbrojnych oferty.

Pierwsza preselekcja odbyła się w momencie, gdy ujawniliśmy na Defence24.pl, że Stocznia Marynarki Wojennej ma prawdopodobnie kilkunastomiesięczne opóźnienie w budowie patrolowca ORP „Ślązak”, a więc ma problemy w samodzielnym realizowaniu skomplikowanych programów okrętowych. Z powodu ewentualnych protestów, nie można więc już było opierać się jedynie na projekcie SMW, by budować Mieczniki i Czaple w oparciu o niemiecki projekt z koncernu TKMS.

Prawdopodobnie dlatego w PGZ zdecydowano się dopuścić inne podmioty zagraniczne do procesu starania się o status partnera strategicznego. Pod koniec października ubiegłego roku „ktoś i gdzieś” w PGZ zadecydował, że takie pomioty będą tylko cztery i rozesłał do nich zaproszenie do składania projektu wstępnego okrętu obrony wybrzeża Miecznik i okrętu patrolowego z funkcją zwalczania min Czapla (wraz z szacunkową ceną).

Zaproszenia te wysłano do holenderskiej grupy stoczniowej Damen, francuskiego koncernu stoczniowego DCNS, hiszpańskiej stoczni Navantia oraz niemieckiego koncernu TKMS Marine Systems GmbH. Jak dotąd nie ujawniono, z jakiego powodu grupa osób z Polskiej Grupy Zbrojeniowej pominęła np.:

  • brytyjski koncern BAE Systems (realizujący obecnie budowę m.in. dwóch lotniskowców typu Queen Elizabeth, fregat typu 26 i patrolowców oceanicznych typu River dla brytyjskiej marynarki wojennej);
  • koncern Rolls-Royce, który wziął udział w dialogu technicznym (chociaż we wrześniu 2015 r. ujawniliśmy wizualizację i szczegóły projektów korwety CDV - Coastal Defence Vessel);
  • przemysł turecki z projektem korwety MILGEM;
  • włoski koncern Fincantieri.

Przy okazji ponownie pominięto polską stocznię Remontowa Shipbuilding z Gdańska.

Realizowana bez opóźnień budowa niszczyciela min KOROMRAN II nie pomogła stoczni Remontowa Shipbuilding, która nadal nie jest brana pod uwagę przy składaniu ofert na Miecznika i Czaplę – fot. M.Dura

Wyeliminowanie już na początku co najmniej pięciu podmiotów, wcale nie oznaczało, że „pozawojskowy” proces selekcji został zakończony. Okazało się bowiem, że zgodnie z decyzją resortu obrony Polska Grupa Zbrojeniowa musi sama przygotować tylko dwie (maksymalnie trzy) oferty dla Inspektoratu Uzbrojenia.

„Zamawiający, w Zaproszeniu do negocjacji skierowanym do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. określił, że oczekuje analizy przesłanych WZTT i 2 do 3 alternatywnych propozycji spełniających lub przewyższających wymagania postawione przez Zamawiającego”.

Ppłk Małgorzata Ossolińska – rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia

Inspektorat Uzbrojenia prawdopodobnie otrzyma więc tylko wyselekcjonowane przez kogoś dwie oferty – co gorsza wyselekcjonowane niezgodnie z wymaganiami, jakie według resortu obrony narodowej mają być brane pod uwagę przy wyborze projektów Miecznika i Czapli. Skierowaliśmy do resortu obrony zapytanie: „Czy podczas oceniania ofert przedstawionych przez PGZ będą też brane pod uwagę koszty transferu technologii, szkolenia i wsparcia logistycznego?

Inspektorat Uzbrojenia wyjaśnił, że „Oferty otrzymane od Wykonawcy będą analizowane również  pod kątem transferu technologii – jest to jeden z priorytetów realizacji programu pk. Miecznik i Czapla. Wymagania dotyczące szkolenia i poziomu wsparcia logistycznego zostały określone w WZTT przekazanych Wykonawcy”.

Tymczasem PGZ to zignorował i w swojej korespondencji z czterema stoczniami zagranicznymi wyraźnie zaznaczył, że przygotowywana przez nich cena szacunkowa powinna obejmować jedynie koszty budowy sześciu okrętów oraz pakiet SLS (bazowy). Nie powinna ona natomiast zawierać „ceny pakietu ILS, transferu technologii i szkolenia”. Od razu nasuwa się pytanie, na jakiej podstawie PGZ miał zamiar wybrać swojego zagranicznego partnera, jeśli nie interesuje go zakres planowanego przez owego partnera transferu technologii?

Kontenery z rakietami RBS-15 Mk3 są łatwe do montażu na pokładach okrętu – fot. M.Dura

Dwie lub jedna oferta zostaną więc odrzucone według wymagań określonych przez przemysł, wbrew wymaganiom wojska. Może się więc okazać, że PGZ chcąc przygotować ofertę dla Inspektoratu Uzbrojenia, zwróci się o powyższe dane, ale dopiero po wyborze „swoich” kandydatów. Bo to, że „cena pakietu ILS, transferu technologii i szkolenia” jest potrzebna przy wyborze ostatecznej oferty jest sprawą bezsporną.

Tylko czy taki wybór będzie rzeczywiście optymalny dla Ministerstwa Obrony Narodowej?

Kto będzie wybierał wyposażenie okrętowe?

Według informacji przekazanych nam przez Inspektorat Uzbrojenia resort obrony oficjalnie nie wybrał jeszcze typów urządzeń i systemów, które będą zamontowane na Miecznikach i Czaplach (takich jak: rakietowy system przeciwlotniczy, armata głównego i małego kalibru, rakiety przeciwokrętowe, torpedy, okrętowy system walki, radar obserwacyjny, sonar itd.). Co więcej wcale nie zamierza ich wybierać.

Przed dwoma laty najlepszym rozwiązaniem dla Marynarki Wojennej miał być radar SMART-S, dlatego wybrano go na Ślązaka. Teraz to już nie jest takie oczywiste – fot. M.Dura

Na nasze pytanie „kto i kiedy wybierać będzie najważniejsze systemy uzbrojenia i elektroniczne na oba okręty, według jakiej procedury (czy będzie ogłoszony przetarg) oraz czy ustalono już kryteria wyboru (np. w przypadku rakiet przeciwokrętowych czy będzie się liczyło bardziej to co jest na brzegu – NSM, czy na okrętach – RBS-15MK3)?” Inspektorat Uzbrojenia odpowiedział, że będzie oceniał tylko dwa (trzy) projekty wstępne okrętów wraz z konfiguracją sprzętu, które otrzyma od Wykonawcy (PGZ).

„Po otrzymaniu od Wykonawcy ofert wstępnych zawierających projekty wstępne okrętów wraz z konfiguracją sprzętu Zamawiający dokona oceny tychże projektów. Jednym z kryteriów będzie ocena uzbrojenia. W ocenie tej zostaną także uwzględnione m.in. możliwości operacyjne jednostki pływającej, transfer technologii oraz całkowity koszt pozyskania okrętów. Unifikacja sprzętu jest pożądana jednak nie jest obligatoryjna.”

Ppłk Małgorzata Ossolińska – rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia

Tak więc, jeżeli PGZ zaproponuje dwie oferty, z których każda będzie wyposażona w ten sam typ rakiet przeciwokrętowych to wojsko będzie musiało zaakceptować wybór tego pocisku bez względu na konsekwencje logistyczne i operacyjne dla Marynarki Wojennej (odrzucenie obu ofert oznaczałoby, że PGZ musiałby od nowa by je przygotować, a więc przesunięto by programy Miecznik i Czapla o ponad rok). Ocena uzbrojenia nie będzie tu grała żadnej roli, ponieważ zgodnie z zasadami WZTT musiały być tak napisane, by były one do zaakceptowania przez kilku oferentów. Polskie wymagania spełniają więc prawdopodobnie: zarówno norweskie rakiety NSM, szwedzkie RBS-15 Mk3, francuskie MM-40 Exocet jak i amerykańskie RGM-84 Harpoon.

Podobnie jest z systemami obrony przeciwlotniczej. „Ktoś” w PGZ otrzymał w ten sposób nieograniczoną władzę i będzie decydował, czy w ofercie dla Inspektoratu Uzbrojenia będzie np. wyrzutnia pionowego startu rakiet przeciwlotniczych Mica (europejskiego koncernu MBDA), rakiet ESSM (amerykańskiego koncernu Raytheon), czy „Barak-8” (izraelskiego koncernu IAI). Wszystkie te systemy prawdopodobnie spełniają polskie WZTT. A przecież w tym przypadku ważne powinno być np. również prowadzone przez Inspektorat Uzbrojenia postępowanie dotyczące systemu obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Narew.

Podobną dowolność ma przemysł w przypadku radarów obserwacyjnych. Dzięki temu na pokładach polskich okrętów może pojawić się trzeci typ nowoczesnego radaru trójwspółrzędnego (po stacji SMART-S Mk2 koncernu Thales zakupionej dla patrolowca ORP „Ślązak” i po stacjach Sea Giraffe koncernu Saab zamontowanych na małych korwetach rakietowych typu Orkan). Wybór będzie duży, ponieważ na świecie jest kilka typów radarów spełniających polskie WZTT, a unifikacja sprzętu nie jest obligatoryjna. Tu również nie wiadomo, jaki specjalista w PGZ od okrętowej radiolokacji dokona ostatecznego wyboru.

Taka dowolność dotyczy praktycznie każdego systemu pokładowego. Jest ona możliwa, ponieważ większość stoczni na świecie działa według zasady „klient nasz pan” i może zamontować na swoich okrętach praktycznie każde wyposażenie. Dopiero jeżeli zostawi im się wolną rękę, to wtedy proponują własne rozwiązania np. opierając się na wcześniejszych doświadczeniach lub długofalowych umowach ramowych z poddostawcami. Na niemieckich okrętach są więc bez problemu montowane szwedzkie radary, na francuskich korwetach norweskie rakiety przeciwokrętowe, a na amerykańskich okrętach szwedzkie armaty średniego kalibru.

Z naszych informacji wynika, że rozmowy na temat wyboru wyposażenia elektronicznego oraz uzbrojenie z oferentami odbywały się lub odbywają się w co najmniej czterech miejscach: w Inspektoracie Uzbrojenia (w czasie dialogów technicznych), Polskiej Grupie Zbrojeniowej, Stoczni Marynarki Wojennej (SMW) i Ośrodku Badawczo – Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej (OBR CTM).

Wykorzystywane w Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym rakiet NSM mogą decyzją PGZ zostać zamontowane na Miecznikach – fot. M.Dura

Doprowadzono do niespotykanej sytuacji, że dostawcy poszczególnych rozwiązań i to światowego formatu nie wiedzą do kogo, kiedy i jak składać oferty oraz według, jakich zasad będzie dokonywany wybór. Kto ma więc lepsze dojścia i lepszą opinię w danym momencie ma większe szanse. Znamy co najmniej jeden przypadek, gdy negocjacje prowadziła osoba nie mająca do tego odpowiedniego doświadczenia i wiedzy.

Wybory są więc raz dokonywane, raz się je anuluje i podejmuje nowe. Tak więc wcześniejszy faworyt, nagle może znaleźć się poza konkurencją. Taka sytuacja już prawdopodobnie zdarzyła w przypadku okrętowego system dowodzenia. Wcześniej praktycznie „pewniakiem” był system TACTCOS koncernu Thales (wersje tego systemu są wykorzystywane na korwetach typu Orkan i zakupione dla patrolowcach ORP „Ślązak”).

Obecnie w wykazie wymaganych dokumentów przekazanych zagranicznym stoczniom wyraźnie zaznaczono, że program prób modelowych instalacji urządzeń dowodzenia i obserwacji ma obejmować testy zmniejszonego ryzyka RMT (Risk Mitigation Testing) „realizowane u producenta podsystemu lub w firmie Kongsberg”, natomiast „…testowanie systemu ma się odbyć na urządzeniach kontrolno – pomiarowych w firmie SAAB(FTS)”.

Może to oznaczać, że już coś wybrano. Tymczasem okrętowe systemy walki są również oferowane np. przez Amerykanów, Francuzów (DCNS), Hiszpanów (Navantia), Turków, a także Polaków (OBR CTM z Gdyni). Decyzje więc cały czas zapadają. Nie wiadomo jednak, gdzie i kiedy.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
say69mat
czwartek, 31 marca 2016, 01:09

@def24.pl: Nieuzasadniony okazał się więc „argument ochrony polskiego przemysłu i polskiej myśli naukowo-badawczej”. Ostatecznie i tak musiano się zwrócić do stoczni zagranicznych z prośbą o przekazanie ofert na Miecznika i Czaplę. Problem tkwi w tym, że wyboru tej stoczni nadal nie dokonują Siły Zbrojne, ale jakaś nieokreślona grupa ludzi w przemyśle, która jak się później okazało w dużej części nie miała do tego odpowiednich kompetencji i wiedzy. say69mat: Jedną z najbardziej banalnych przyczyn naszej klęski w kampanii ad 39'. Był brak elementarnego potencjału intelektualnego do skonsumowania zwycięstwa militarnego i stanowienia pokoju w Europie. Dlatego w Kampanii 39' nie mieliśmy żadnych szans na obronę i militarny sukces. W czasach współczenych, w kwestiach związanych z obronnością dokonaliśmy istotnego postępu. Ponieważ to co wczasach IIRP byłoby uznawane za najzwyklejszą patologię. Obecnie wydaje się być ... normą.

Al.S
piątek, 1 kwietnia 2016, 04:04

Bzdurzysz, koleś. W 20-leciu międzywojennym mieliśmy znacznie więcej, niż "elementarny potencjał intelektualny". Potencjał intelektualny, zwłaszcza w dziedzinie myśli inżynierskiej i tego, co dziś nazywamy zarządzaniem projektami, znacznie przewyższał nasz ówczesny potencjał gospodarczy i przemysłowy i plasował się w światowej czołówce. Ale, podobnie jak w III RP, mieliśmy wtedy do czynienia z agenturą wrogich mocarstw na najwyższych stanowiskach w państwie. Czym innym da się wytłumaczyć np. sprzedaż za granicę.aż jednej trzeciej wyprodukowanych wówczas 40mm dział p-lot na licencji Boforsa? Wojna '39 r pokazała - 1 takie działo = 1,5 samolotu wroga. Albo sprzedaż lepszych samolotów, niż użytkowane w kraju, pomimo posiadania pół miliarda ówczesnych złotych w FON? Uwalenie projektu nowoczesnego czołgu, poprzez całkowicie nierealne w ówczesnych warunkach zamówienie silnika w Niemczech? Uwalenie projektu nowoczesnego myśliwca przez Rayskiego, który jako doświadczony lotnik i inżynier, doskonale wiedział, że oparcie projektu o chłodzony powietrzem V8, jest najlepszym sposobem, żeby go nigdy nie skończyć? A kiedy pojawił się potencjalny następca, szefa jego projektu odwołano na cały rok do nierealnego projektu liniowca pasażerskiego Wicher? Bezsensowne korowody z przezbrajaniem tankietek w KM20 mm, czy wreszcie nadmierne utajnienie projektu karabinu przeciwpancernego, co doprowadziło do znacznego ograniczenia użycia tej broni? To tylko niektóre przykłady, na inne brakłoby strony. Choćby np. zawalenia sprawy pożyczki francuskiej. Jeden taki przykład to mógłby być przypadek. Ale taka ich liczba, każdego człowieka o umyśle otwartym na prawdę, bez oglądania się na wpajane od lat dogmaty, powinna przynajmniej skłonić do myślenia. Tak jest również obecnie z naszym krajem. Proces pozbywania się agentury będzie długi i bolesny. Ale, jak to napisano na Defence24 jakiś czas temu, jedna jaskółka już jest - w Grecji za przekręty posadzono cały poprzedni MON. Bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności, narodowość panów, z którymi Grecy robili te geszefty, była z krainy Goethego. Kto by pomyślał - tacy porządni i nieskazitelni Niemcy coś kręcą na lewo. Wprost nie do wiary.

zdegusto
czwartek, 31 marca 2016, 16:32

Przeciwnik był silny, gdybyśmy mieli potencjał intelektualny to byśmy wojny starali się uniknąć a nie bronić nawet guzików. W sferze uzbrojenia to parę rzeczy się nie zmieniło : nie dysponujemy nadmiarem środków, to co mamy chcemy wpakować w okręty, które wiadomo do czego się przydały i importowane samoloty (na które było za późno) vide Caracal , rzeczy ważne jak broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą nadal lekceważymy, teraz jeszcze lekceważymy sobie rozpoznanie, przed wojną chyba nie marnowano kasy na przekroje szturmowe, poza tym chyba niewiele się zmieniło.

Drzewica
czwartek, 31 marca 2016, 00:28

To rodzi wątpliwość czy mamy do czynienia z dywersją "zielonych ludzików", sabotażem agentury obcej, czy tylko bezdenną głupotą szwejków? Pytanie gdzie byli do tej pory decydenci resortowi i prokuratorzy? Nadzieja w Ziobrze i Macierewiczu.

MK
czwartek, 31 marca 2016, 00:18

W kwestii wyboru uzbrojenia: o ile dobrze zrozumiałem (a specjalistą nie jestem), w świetle ostatnich publikacji wychodzi na to, że w przypadku Ślązaka nie było właśnie jednego integratora montowanych na okręcie systemów i kończy się to kilkunastomiesięcznym opóźnieniem (ze względu na trudności w ich integracji?). Może dlatego właśnie w przypadku Miecznika i Czapli odpowiedzialnością za wybór uzbrojenia i systemów okrętowych obarczono tylko jednego decydenta i dano mu przy tym wolną rękę?

Boczek
czwartek, 31 marca 2016, 01:46

G/S - mamy 3 umowy i żadnego integratora. N.p. SMW nie ma "bata" na Thales'a - no i robią co chcą. Opcja. Trzeba sięgnąć do kieszeni - n.p. TKMS jako "ojciec" MEKO i najlepszy integrator (Niemcy biorą wszystko najlepsze i "sklejają" - nawet dla swoich) i im to zlecić. Tak, będzie kosztowało kilkaset tysięcy €, ale w procesie M+C, G/S skończy tym czym miał być - jako lekka fregata.

Obserwator
piątek, 1 kwietnia 2016, 22:17

Max - Ty na prawdę nie masz pojęcia o tym o czym piszesz!!!!!!!! Tak jak nie byłeś marynarzem tak i nie będziesz dobrym dziennikarzem!!!! Piszesz kompletne bzdury a żal dawno zaślepił Twój zdrowy rozsądek, ale przecież jesteś najmądrzejszy na świecie.................

d.o.
sobota, 2 kwietnia 2016, 21:43

Max był dobrym marynarzem / jest dobrym dziennikarzem.

skipper
sobota, 2 kwietnia 2016, 13:59

Piszesz bzdury .Artykuły komandora są wyrazem znajomości rzeczy i bardzo chętnie je czytam .przede wszystkim w tym forumowym tyglu mają swój oddźwięk i wymowę oraz wystarczającą kompetencję.Jest dobrym dziennikarzem i musisz się z tym pogodzić!!!!!

wqq
czwartek, 31 marca 2016, 13:39

Kolejny artykuł potwierdzający stosowaną z powodzeniem od 26 lat metodę na zarządzanie budżetem MON .Okazuje się po raz kolejny iż budżet MON nie służy celom nakreślonym w konstytucji - ON ma utrzymywać miejsca pracy w nieproduktywnym i drogim POLSKIM przemyśle zbrojeniowym .Bezpieczeństwo państwa a właściwie jego deficyt jest uzależniony od pazerności związków zawodowych tego przemysłu , nieformalnych lobbystów i głupoty polityków . Żołnierz jest ostatnim i naj mniej istotnym elementem systemu bezpieczeństwa naszego kraju. Przynajmniej takie wnioski nasuwają się z lektury przedstawionych artykułów. Czy NAM trzeba wrogów , nie MY pokonujemy się SAMI bez pomocy wrogich sił i armii .

ddf
sobota, 2 kwietnia 2016, 13:54

"Nieproduktywny i drogi polski przemysł". Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Np. "Iryda". "Iskra" jakoś mogła być jednym z najlepszych samolotów w swojej klasie. Więc czemu "Iryda" nie? Nagły spadek formy w biurach konstrukcyjnych? Skąd to przyszło? No i te tajemnicze wypadki, nie tylko "Irydy" lecz także zarządów PZL MIelec. I tak w wielu miejscach zapewne. To nie wina przemysłu, lecz klasy polityków i braku osłony kontrwywiadowczej i zwykłej policyjnej.

Lexus
czwartek, 31 marca 2016, 21:52

Czytam ten artykuł i ogarnia mnie zwątpienie co do kompetencji, organizacji, gospodarności, fachowości i po prostu uczciwości w naszym Wojsku Polskim. Odczuwam że panuje totalny marazm, niekompetencja i zła organizacja nie tylko w MW ale też w wojskach lądowych i lotnictwie. Tyle programów modernizacyjnych, a praktycznie bardzo niewiele jest zrealizowane. Nikt nie odpowiada za podejmowane decyzje, nie ma strategii dla poszczególnych sił zbrojnych. Są podejmowane decyzje, z reguły błędne, potem odwoływane, następnie trwają jałowe dyskusję czas (lata) przemijają. A MON, IU gonią swój ogon. Przykładów można mnożyć ORP Gawron/Ślązak czy zakup helikopterów wielozadaniowych. Kto się choć trochę interesuje naszym wojskiem, wie o czym mówię. I tak jak ktoś tu już napisał, nie trzeba nam przeciwnika, my się sami pokonamy, brakiem logicznej strategii, niekompetencją, brakiem organizacji, koordynacji i uczciwości.

seb
piątek, 1 kwietnia 2016, 15:51

To nie wojsko decyduje do kogo skierować zamówienie. .. niestety. Proszę wskaż w którym miejscu żołnierze wykazali się brakiem uczciwości, koordynacji czy innym negatywnymi przywrami, którymi ich tak "sowicie obdzieliles".

etg
piątek, 1 kwietnia 2016, 13:30

Przeca nie od dzis wiadomo że polska armia to tak naprawdę agencja socjalna. Większość jest w niej dla socjalu , przywilejów i pensji. Połowa nie wie co tam robi i potyka się o własne buty. Żołnierze nie widzą sensu takiej służby i sa bo sa - płacą, karmią, wczesne emerytury itd. banda na boku robi interesy zawyżając i tak astronomiczne już koszty a efektów tych kosztów dalej nie widać. Sytuacja identyczna jak w górnictwie tyle że wojsko jest i być musi wiec dalej ładuje się kasę w nieefektywne programy prowadzone przez zdemoralizowane układy. Taka armia choćby miała najlepszy sprzęt to niczego nie zagwarantuje bo po prostu to nie armia a dojarnia publicznej kasy. I tyle. strach pomyślec co to bedzie jak rzeczywiscie bedziemy musieli ruszyć w pole. skończy się na Zaleszczykach i ewakuacji a cywile usłyszą.. sorry - radźcie sobie sami. Może przyjdziemy wam z pomoca jak się znów zorganizujemy. we Francji, Niemczech czy nawet UK. I tyle bedzie z łozenia gigantycznej kasy na to zbiorowisko ludzi którzy w armii widza tylko worek z kasą do rozszabrowania na socjal.

123456
czwartek, 31 marca 2016, 21:41

A co z Orłem. SMW skończyła jego remont? Czy płaci kary za zwłokę ?

anakonda
środa, 30 marca 2016, 23:43

odnosze wrazenie ze SMW to klasyczna dojarnia MONu z kasy i dla tego tak mocno sie trzyma nic nie robiac .Poza tym ile moze trwac stan upadłosci?

Boczek
środa, 30 marca 2016, 23:33

Bardzo to przykre czytać artykuł jak ten, o tak niewielkiej zawartości czegokolwiek poza "farbą drukarską". Wygląda to tak, jakby autor/autorowie ("...Napisalismy...") nie wiedział jak wyglądają opisane procesy, lub chciał... Przyjrzyjmy się temu bliżej... (sorry będzie długie) "Tutaj w Polsce próbuje się przynajmniej zachować się pozory [...] Napisaliśmy: „pozory”, ponieważ jak się okazało wyboru wykonawcy dokonano nie wiedząc nawet, czy jest on w stanie samodzielnie zrealizować to zadanie, jakie okręty zostaną przez niego zaproponowane, kiedy i za ile." - po pierwsze - żaden wykonawca nie został wybrany. - po drugie - istnieje coś takiego jak WZTT i wynikająca z nich specyfikacja. Oferty wszystkich startujących w postępowaniu powinny zawierać odzwierciedlenie wymagań zawartych w specyfikacji. Jedni oferenci spełniają to w wysokim stopniu (wszystkiego się nie da i jeszcze nigdzie i nigdy na świecie nie udało - no może "die Bismarck", ale to były inne czasy, ;). Inni w mniejszym stopniu, a jeszcze inni nas olewają i prezentują po prostu "flayerek" z szuflady z "papierowymi" statkami pomalowanymi na szaro. Ci ostatni odpadną w przedbiegach. Dobrzy oferenci spodziewając się, że Polski nie będzie stać na wyspecyfikowany okręt za 350-400 mln € (lekka korweta*-tu na końcu), (a podanie ceny jest warunkiem twardym jak i określenie ToT) przygotowują ofertę otwartą , do dyskusji, zaznaczając gdzie nie spełniają specyfikacji i gdzie musi być prowadzony dalszy dialog. Jest faktem oczywistym, że na "pole position" stoi TKMS, bo: a) posiadamy licencję na budowę 6 okrętów o wartości 20-40 mln € b) potencjalny (jedynie!) partner SMW opracował technologię budowy MEKO i... "czy jest on w stanie samodzielnie zrealizować to zadanie," Nie jest to problem partnera strategicznego (ewentualnej) SMW -TKMS? To oni muszą o to zadbać, aby projekt zakończył się sukcesem. "jakie okręty zostaną przez niego zaproponowane, kiedy i za ile." Zostały! "Za ile" - jest zawsze twardym wymogiem przetargu, który znajduje się w fazie końcowej. Ponadto "Dlatego Marynarka Wojenna nie będzie się zastanawiała np. która armata jest optymalna dla naszych potrzeb: kalibru 100 mm, 76 mm, 57 mm czy 40 mm, tylko weźmie to, co zaoferuje jej przemysł razem z okrętami." i reszty wywodów jest kompletną bzdurą i nie znajomością tematu. NIE(!), nie specyfikuje się konkretnych elementów bo: a) nie wolno - nie byłby to przetarg i skończyłoby się skargą w sądzie b) jest niemądrze ze względów taktycznych prowadzenia przetargu, bo prowadzi do ofert zamkniętych i stawiałoby niektórych oferentów w uprzywilejowanej sytuacji - np. SMART-S i Damen'a. Specyfikuje się jedynie parametry! A i tak wiadomo, które z nich celują w który system. "która armata jest optymalna dla naszych potrzeb: kalibru 100 mm, 76 mm, 57 mm czy 40 mm, tylko weźmie to, co zaoferuje jej przemysł razem z okrętami. To samo dotyczy rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych,..." Żałosne - jest akurat zupełnie inaczej i mamy otwarty wybór - kwestia ceny. Co do wyboru stoczni... - po części logika opisana jest prze zemnie powyżej. - po drugie problemy "Kormorana" są widocznie w odpowiednich kręgach znane, - po trzecie taki duży program powinien i pewnie będzie realizowany przez 2 podmioty - również ze względów strategicznych "prowadzenia" 2 podmiotów dla zachowania potencjału. Drożej, ale ma sens. Co do "ujeżdżania konika "w upadłości" i "Dopiero problemy ze dokończeniem budowy patrolowca ORP „Ślązak” wykazały, że ktoś przeszacował możliwości SMW." zaczyna być nudne. Stocznie doprowadziły do upadłości polskie rządy(!) - wystarczająco komunikowane nawet w artykułach tu na D24. Byłby to podmiot prywatny, żyłby dobrze z odszkodowań do dziś. Ponadto w najtrudniejszym biznesie w okrętownictwie - remonty - SMW radzi sobie dobrze. Zatem potencjał technologiczny a przede wszystkim organizacyjny nadal istnieje. "Z rozmów jakie przeprowadziliśmy z zagranicznymi stoczniami [..] Inspektorat Uzbrojenia mógł więc spokojnie poprosić stocznie zagraniczne o przedstawienie tak uwarunkowanych propozycji ofertowych i załatwić sprawę całego postępowania w jednym przetargu." ....cooo? Bylo inaczej. Czy IU i stocznie zagraniczne o tym wiedzą? "Zaproszenia te wysłano ("tylko" - taka sugestia w artykule - to moje podkreślenie) do". A ile czasu już wisi ogłoszenie na stronie IU. Kto wykazał zainteresowanie? Ponadto BAE "popełniło przestępstwo" River-class. Szara farba nie uczyni z tego czegoś okrętu. Ponadto mamy wymóg znaczącej redukcji sygnatury IR - a tu mierząc doświadczenie, pozostaje praktycznie tylko jeden oferent. Tu polecam historie powstawania Sa'ar 6-class. Ponadto uwzględnienie wszystkich możliwych podmiotów prowadzi do eksplozji kosztów. "Na nasze pytanie „kto i kiedy wybierać będzie najważniejsze systemy uzbrojenia..." IU wie dokładnie czego chce i rozważania idą daleko daleko poza rozważania poziomu, na którym się aktualnie znajdujemy. To, że cmdr. (ret) nie otrzymuje już sensownych informacji, jest jego wyłączną i osobistą zasługą. "Wszystkie te systemy prawdopodobnie spełniają polskie WZTT" Nie nie spełniają. MICA i Barak nie spełniają. Inne - MBDA jak najbardziej. "Doprowadzono do niespotykanej sytuacji, że dostawcy poszczególnych rozwiązań i to światowego formatu nie wiedzą do kogo, kiedy i jak składać" Dziwne, oferenci którzy się mało w swojej działalności wspierają tak zwanymi "metodami opiniotwórczymi" wiedzieli. Ponadto - przedostatni akapit... "Obecnie w wykazie wymaganych dokumentów przekazanych zagranicznym stoczniom wyraźnie zaznaczono, [...] „realizowane u producenta podsystemu lub w firmie Kongsberg”," i ostatni... "Tymczasem okrętowe systemy walki są również oferowane np. [...] Polaków (OBR CTM z Gdyni)", dowodzi o braku znajomości materii, bo Kongsberg nie dysponuje kompletnym CMS dla jednostek nawodnych ani tym bardziej CTM. ...a pożądanym byłoby, aby obydwie frimy wspólnie takowy stworzyły i wspólnie sprzedawały. To jednak wyklucza Thales NL z TACTICOS (nie TACTCOS), Navantię DCNS i SAAB'a etc. * Skąd się to bierze? Werbalny "downasizing" ma miejsce aby: - nieprzyjaznym państwom wytrącić argumenty z ręki - "zbroją się na potęgę!" W takim przypadku zarodki propagandy zombie i ona sama, późniejsza nie ma "posłuchu" w społeczeństwie. Kto by się oburzał, że się zbroimy? - wewnętrznie w państwie powstają mniejsze opory dotyczące finansowania - "ach, to tylko korweta". O to, że uzbrojona po zęby (taki bałtycki pitbull), już nikt nie pyta. Może trochę chaotycznie, ale jak są pytania to proszę - ale konkretne.

zLoad
sobota, 2 kwietnia 2016, 00:42

Jak to , to sie bardzo dobrze czyta, sabotazysta publicznie narzeka ze nie wie gdzie sabotowac hehehe

podatnik
piątek, 1 kwietnia 2016, 00:47

Interesujące w świetle artykułu i długiego komentarza jest stwierdzenie "- po drugie problemy "Kormorana" są widocznie w odpowiednich kręgach znane,", jako podatnik prosiłbym o więcej szczegółów - o jakie problemy chodzi? Dotychczas publikatory i media specjalistyczne przedstawiały realizację w różowych kolorach.

gegroza
czwartek, 31 marca 2016, 21:21

Ale bzdury. Nie ma się co odnosić do rzeczywiście przydługiej wypowiedzi więc odniosę sie tylko do jednego akapitu. "Dlatego Marynarka Wojenna nie będzie się zastanawiała np. która armata jest optymalna dla naszych potrzeb: kalibru 100 mm, 76 mm, 57 mm czy 40 mm, tylko weźmie to, co zaoferuje jej przemysł razem z okrętami." i reszty wywodów jest kompletną bzdurą i nie znajomością tematu. NIE(!), nie specyfikuje się konkretnych elementów bo: a) nie wolno - nie byłby to przetarg i skończyłoby się skargą w sądzie b) jest niemądrze ze względów taktycznych prowadzenia przetargu, bo prowadzi do ofert zamkniętych i stawiałoby niektórych oferentów w uprzywilejowanej sytuacji - np. SMART-S i Damen'a. A wiec według autora tego postu w WZTT nie można wpisać kalibru armaty bo wskaże to jednoznacznie na jednego producenta. ( i co to są oferty zamknięte ?) Do sądu można podać także za takie sformułowanie WZTT, które preferuje jednego producenta. Wiec ten argument odpada. Drugi argument jest następujący. W przetargach na broń strzelecką zawsze (!) podaje sie nie tylko kaliber ale nawet konkretną amunicję np. nabój 9x19 mm Parabellum i nic się nie dzieje. problem polega na tym, ze IU tak formułuje wszelkie zagadnienia aby nikomu nie podpaść i nie brać za nic odpowiedzialności. Stąd potem tyle niejasności i problemów z wyborem konkretnego produktu. i na koniec - jeśli wszystko jest OK to dlaczego jest tak źle ?????

Max Mad
czwartek, 31 marca 2016, 15:20

Obeznanego to i miło poczytać.

Dzieju
czwartek, 31 marca 2016, 12:58

BRAWO !!!! Nareszcie wypowiedź fachowca , obiektywna i do bólu prawdziwa . Bardzo proszę o częstsze sprostowania , trzeba zamknąć ,,klawiaturę " pismakom piszącym na wyraźne zlecenie - no właśnie KOGO !!!!!

RR
czwartek, 31 marca 2016, 10:05

Słucham o tych przetargach i rzygać mi się chce. składam oferty w tym syfie i uważam że polska strzeliła sobie wiele lat temu w stopę takimi postepowaniami. w obronności jak i w wielu innych dziedzinach nie powinno w ogóle myśleć nad przetargami. i te postępowania w sądzie bo klient wykazał że chce lepszy towar niż nasz. patologia. wojsko ma prawo wybrać co chce i co uważa za słuszne dla obronności. dali do oferty zły śmigłowiec którego nie chcieliśmy - won dali złą armate - won a nie nie masz prawa wybrać kalibru bo już ci zarzucają że wskazujesz i piszemy protest potem sąd a lata mijają chory kraj chore wojsko. a Stocznia MW to w ogóle wstyd. a ludzie pracujący w niej nie dość że szukają wszędzie problemu to gdy już wyjdzie ich błąd :) lubią znikać na urlopach ^^

Devil
środa, 30 marca 2016, 23:25

A nie można takich dwóch RBS zamontować na Ślązaku?

Boczek
czwartek, 31 marca 2016, 01:54

Można - 2 x 4, albo 2 x 4 NSM + min. 3 x 2 x 4 = 24 efektory SAM + 21 RAM. Ślązak może być dozbrojony w procesie tworzenia M+C - z palcem... przecież miejsce jest przewidziane. Wystarczy zainstalować CMS z M+C.

DDt
środa, 30 marca 2016, 23:21

Czyli wyłania nam się powoli obraz polskich przetargów zbrojeniowych!!! Moja propozycja: - filtrowanie wstępne oferentów = OFF - pozyskanie ofert = BROADCAST !

papapapapap
czwartek, 31 marca 2016, 12:28

Na takie bajoro jak Bałtyk nie ma sensu budować tak dużych jednostek w ilości kilku sztuk. Zostaną zmiecione z powierzchni wody w ciągu kilku kilkunastu godzin. Dobrym rozwiązaniem jest budowa wielu niewielkich i tanich jednostek z silnym wysokozawansowanym uzbrojeniem rakietowym zdolnych do walki na morzu i do wsparcia działań na lądzie. Drugi element to podwodne małe jednostki auto lub półautomatycznie sterowane z lądu i wody. Wsparcie dronów bojowych i rozpoznawczych krótkiego i średniego zasięgu jako 3 element systemu. Wielkie okręty nie nadają się do walki tylko na parady. Jeden wystarczy.

torpedysta
piątek, 1 kwietnia 2016, 17:45

Nazywasz się dziwnie i równie dziwnie nawijasz. To fakt, takim jak ty i tobie podobnym, świadomość obywatelska każe wątpić, że jesteśmy państwem morskim. Czyżbyś się już tak napływał po tym Bałtyku, że aż cię to znudziło i łakniesz teraz otwartości wód atlatyckich? Rozumiem twój ból, ale najpierw ogarnij się nad tą kałużą, którą widzisz z okna twojej chatynki w Pcimu Dolnym i przeczytaj parę pism geograficznych z uwzględnieniem wód okalających Europę. Jeżli według ciebie korweta to jest duży okręt to oznacza, że ja jestem drużbą Wielkiego Szacha perskiego, a ty moim giermkiem. Budowanie małych jednostek z uzbrojeniem rakietowym i torpedowym to juz przeszłość i można o niej poczytać w innych książeczkach, co serdecznie polecam. Dzisiaj cechy okrętu które wymieniłeś nie mogą przystawać do siebie. W wojsku zawsze jest coś za coś. Jeżeli tani, to na pewno nieskuteczny, a jeżeli mały to na pewno nie uniwersalny. Wiec się zdecyduj się strategu. O okrętach sterowanych z lądu to możemy też poczytać, ale na razie w książeczkach sciense-fiction. Mam na koniec jedno pytanie, jakiż to kataklizm zmiecie te nasze okręty z powierzchni mórz, could you be more specific?

kamyk
czwartek, 31 marca 2016, 14:19

Plan gen Kozieja wiecznie żywy.

Boczek
czwartek, 31 marca 2016, 13:59

No i ile razy jeszcze będzie mielone, że czas małych jednostek już się skończył. Co to jest "silne wysokozaawansowane uzbrojenie rakietowe...."?

vyn;;;;;;
czwartek, 31 marca 2016, 12:19

Cała ta sytuacja mnie wcale nie dziwi. Od strony biznesowej wydaje się, że SMW ma dobrego managera w postaci syndyka. Ma na koncie wyprowadzenie na prostą kilku zakładów mimo prowadzenia postępowania upadłościowego. Od strony przejrzystości procesu sprawa jest znacznie prostsza niż się wydaje. Historycznie "na polu walki" o kontrakty morskie Stocznia remontowa swoją świetność ma dawno za sobą. Pierwotnie jej część, o której mowa w tekście nazywała się "Stocznia północna". Północna byłą głównym producentem m.in. barek desantowych, tzw. hudrografów (okrętów rozpoznania radioelektronicznego) i innych specjalistycznych jednostek dla całego Układu warszawskiego. O ile dobrze pamiętam w drugiej połowie XX wieku zbudowała ich grubo ponad 200. Ostatnie znane zamówienie realizowane w Północnej to okręt wsparcia logistyczne ORP Kontradmirał Xawery Czernicki. Jedyny w miarę nowoczesny okręt MW. Na przełomie XX i XXI wieku stocznia przeszła w prywatne ręce. Z przejściem własności nie przeszły jednak odpowiednie relacje personalne. W późniejszym czasie zlikwidowane zostało wewnętrzne biuro projektowe stoczni. Prace projektowe realizuje biuro projektowe CTO. Od tego czasu stocznia jest pomijana w praktycznie wszystkich kontraktach na projektowanie i budowę okrętów. Po drugiej stronie znajduje się OBR CTM i jego biuro projektowe oraz SMW, które biorą wszystko niezależnie od tego czy jest to projektowanie i produkcja na rzecz polskich czy obcych sił zbrojnych nawet jeśli były to kontrakty na budowę barek desantowych, które budowała Północna (Remontowa). Wide: Barki desantowe dla Jemenu na początku wieku. Nie muszę chyba dodawać, że do pozyskiwania kontraktów nie zawsze używano metod "kontrowersyjnych". Nie wiem kto wybiera ale domyślam się, że od ostatnich 20-30 lat moga to być te same osoby.

Karol
środa, 30 marca 2016, 22:33

W zasadzie to wojsko w ogole nie jest zainteresowane posiadaniem uzbrojonych jednostek, gdyz w razie W bylyby celem dla wroga, a przeciez wiekszosc naszych rodakow wybiera sluzbe w wojsku, aby móc wczesniej iść na emeryturę w pełni sił, a nie umierać na jakieść łajbie.

Bedass
czwartek, 31 marca 2016, 00:18

Karol poniekąd masz rację, służba w armii ma swoje przywileje, jednak zaświadczam Ci, że większość marynarzy jest naprawdę oddana służbie i nie miała by problemów walczyć za ojczyznę nawet na naszych przestarzałych okrętach. Jednak wyobraź sobie jak czujemy się na tych wszystkich ćwiczeniach międzynarodowych gdzie poziom technologiczny sojuszników jest lata świetlne przed nami. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz kraj stać na posiadanie sensownej nowoczesnej floty, jednak potrzebne są mądre i długofalowe działania połączone z całkowitą reformą systemu logistycznego itp. Każdy okręt ma sprzęt z innej parafii, to nie ma prawa działać i zarazem jest totalnie nieopłacalne. Nikt nie chce bazować na flotach zachodnich które posiadają niesamowite doświadczenie w tej kwestii. Władza zmienia się co kilka lat, wszyscy mają głęboko w poważaniu co będzie kiedyś, każdy kto ma swoją opinie i jaja żeby ją przedstawić, tłamszony jest w zarodku. Niestety ale nie wierze czy jest szansa wyjść z dołka w którym teraz jesteśmy, bo nic od nas żołnierzy nie zależy my tylko musimy służyć na tym co nam ojczyzna daje, a ją reprezentują nasi wspaniali politycy.

pamietajacy
czwartek, 31 marca 2016, 11:22

Nikt z Dowództwa, ani a Ministerstwa, ani z Rządu o tym nie ma zielonego pojęcia?! Nikt nie jest w stanie skojarzyć faktów ? Nikomu nie zależy na solidnej Polskiej MW? Ależ muszą być "papiery", że się "Ktoś" Trybunału Stanu, czy zwyczajnie więzienia, nie obawia.

Sedzia
czwartek, 31 marca 2016, 14:40

Trybunał stanu jest w Polsce instytucją ulomna lub abolicyjna więc nie ma się czego obawiać.

Kuba
czwartek, 31 marca 2016, 10:24

Mam prośbę do Boczka, osoby najbardziej zorientowanej na tym forum na temat SMW. Czy mógłby opisać na co SMW wydała 115.91 mln zł (aneks 15/2013 z umowy podpisanej z IU MON 23 .09.2013) oraz dodatkowych 50 mln ( aneks z IU MON lato 2015).

Boczek
czwartek, 31 marca 2016, 14:10

Na budowę okrętu G/S o wartości (w pełni uzbrojonego) ca. 350 mln € (może nawet 400 mln €)

rencista08
piątek, 1 kwietnia 2016, 18:01

Po przeczytani większości komentarzy stwierdzam co następuje: 1. Cieszy mnie zgodna opinia większości i prawie powszechny niepokój o przyszłość naszej floty. Też tak uważam, bo jest ważna, tak jak ważna jest przyszłość naszego kraju. 2. Ubolewam natomiast nad obłędnymi teoriami co niektórych, iż SMW może stać się jeszcze wartościowym elelmentem naszej zbrojenówki. Uważam, że tak jak nasza zbrojeniówka cała, tak i owa SMW musiałyby przejść totalną przebudowę, strukturalną i osobową, a to jest w naszym kraju niemożliwe. Nie dostrzegam ludzi, nie dostrzegam politycznych i ekonomicznych zdolności do percepcji i koncepcji, a co najważniejsze nie dostrzegam źródeł finansowania tegoż. 3. Uważam przeto, iż jedyny ratunek leży w całkowitej fuzji naszych zakladów z wybranymi większymi koncernami zbrojeniowymi Zachodu i podobnie do doświadczeń chińskich, najpierw uczestniczyć i uczyć się, a potem dopiero wybić się na niepodległosć, ale tylko i wyłącznie w wyselekcjonowanych gałęziach produkcji. Mam świadomość nawałnicy jaką ściągnę na swoją łysą głowę, ale trudno zdania nie zmienię. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

say69mat
niedziela, 3 kwietnia 2016, 11:40

Niestety, bez zmiany sposobu myślenia o przemyśle zbrojeniowym. Jako efekcie twórczej syntezy swoistego perpetuum mobile, czyli mecenatu państwa i koryta partii politycznych. W sferze kultury technicznej, innowacyjności technologicznej, kultury pracy, jakości projektowania, nie nastąpią żadne istotne zmiany. Jedynym rozwiązaniem jest umiejętna prywatyzacja tego sektora gospodarki narodowej. W oparciu o wnioski płynące z procesu prywatyzacji przedsiębiorstw sektora produkcji cywilnej. Ale na tego typu rozwiązania potrzeba naprawdę .... 'Dobrej Zmiany'. A nie zmiany dokonywanej w ramach rutynowej wymiany stołków pomiędzy ekipami trefnisiów i pajaców.

Lewandos
niedziela, 3 kwietnia 2016, 02:30

Ciekawa koncepcja... Sprzedać zachodnim koncernom... Jak np FSO Daewoo... Efekt: produkcji brak, firma żyje z wyprzedaży terenu fabryki... Sprzedać jak Zm Wola...Efekt: brak producenta własnych silników do podst. Czołgu... Sprzedać jak Fsc Starachowice... efekt: brak własnej produkcji ciężarówek małej i średniej ładowności, brak części do zasadniczej części ciężarówek używanych w siłach zbrojnych... Sprzedać, jak zakłady Waryńskiego...Efekt: konieczność zakupu koparek i sprzętu budowlanego z importu... Sprzedać jak Fsc Lublin...Efekt: brak produkcji własnych, tanich samochodów dostawczych i terenowych (Honker), bo Tymińscy nie mają środków obrotowych na inwestowanie w wielkoseryjną produkcję... Nie mówiąc już o rozwoju i modernizacji konstrukcji...Sprzedać jak WSK Mielec i Świdnik...efekt: brak możliwości rozwoju/modernizacji Sokoła... Oddanie patentów i planów konstrukcyjnych...A więc własności intelektualnej prywatnego podmiotowi zagranicznemu...którego interesem jest sprzedaż własnych konstrukcji

say69mat
piątek, 1 kwietnia 2016, 09:04

@def.24.pl: Kto wybiera uzbrojenie i okręty dla Marynarki Wojennej? say69mat: Bezsprzecznie ... 'MiŚ'.

witek
czwartek, 31 marca 2016, 08:20

Do Boczek: To kto w końcu imiennie odpowiada z przeprowadzenie i wyniki przetargu? Tak pytam, bo w każdej prywatnej firmie taka osoba funkcyjna jest wyznaczona i znana. Jak się pomyli to wylatuje. Czy tutaj nadal nie ma odpowiedzialnych , tak jak w wypadku projektu "Ślązaka"?

Luke
czwartek, 31 marca 2016, 06:07

Wszystko jest warte smiechu, kto wybiera uzbrojenie i okrety dla MW? Nikt bo nic takiego nie mamy jsk nowe uzbrojenie czy okrety w MW! Polska bieda!

Bedass
środa, 30 marca 2016, 20:13

Bardzo cieszy mnie, że Pan konsekwentnie w swoich artykułach wytyka rażące błędy jakie popełnia MON przy procesie zamawiania nowego typu okrętów. Niestety osoby, które znają się na rzeczy nie są dopuszczane do dialogu, natomiast osoby decyzyjne w tej kwestii niestety nie potrafią tego zrobić profesjonalnie i nie wiedzieć czemu nie chcą bazować na sprawdzonych projektach z innych MW. Martwi mnie bardzo, że polski potentat jakim jest stocznia remontowa w Gdańsku jest totalnie pomijana w jakimkolwiek dialogu. Wystarczy spojrzeć na realizacje Kormorana oraz innych projektów z flot cywilnych, ta stocznia naprawdę jako jedyna ma potencjał sprostać temu zadaniu. Według mojego uznania nasze nowe okręty powinniśmy oprzeć o chociażby projekty DAMENA (nawet nowe okręty coast guard USA są oparte o konstrukcje tej firmy), głównym realizatorem wspomniana wyżej stocznia przy współudziale SMW i NAUTY. W innym przypadku jestem prawie pewny, że Czaple i Mieczniki podzielą losy KASZUBA i GAWRONA. Niestety komuś taka opcja jest zupełnie nie na rękę i za wszelką cenę chce utopić nasze pieniądze w nie mającym prawa bytu trupie z Oksywia... Pozostaje tylko nadzieja, że ktoś wysoko postawiony w naszym rządzie przeczyta któryś z Pana artykułów i zacznie drążyć o co w tym wszystkim naprawdę chodzi....

czarny
czwartek, 31 marca 2016, 15:38

A kto ma licencję na 6 kolejnych MEKO? Aha SMW. To po co Remontowej płacić za prawa licencyjne, czy inne przy ich projekcie?

Matt
piątek, 1 kwietnia 2016, 05:39

Nie 6 tylko 1. SMW kupiła dwie "pojedyncze" licencje a jedna poszła na motorówkę. Teraz kręcą jak by tu wyżebrać na sześc, wydąć na pięć i jeszcze się przy tym nie ubrudzić.

zLoad
sobota, 2 kwietnia 2016, 00:33

"W procesie tym wojsko praktycznie całkowicie oddało wolną rękę niezdefiniowanej grupie ludzi z polskiego przemysłu" Ciezko sie dopchac szpiegom do "niezdefiniowanej grupy ludzi" . No szpiegostwo ma swoje zasady, tak nie wolno ! no jak tu pracowac jak obcy kraj ukrywa to co robi !!! heheheh

DD
czwartek, 31 marca 2016, 01:43

Modernizacja (reanimacja) MW - OK. Nie rozumiem tylko po co nam tyle tak dużych, nieuzbrojonych okrętów patrolowych CZAPLA (+ŚLĄZAK). Nie mamy przecież terytoriów Zamoyskiego. Z kolei na Bałtyku CZAPLE i ŚLĄZSK, bez systemów walki i środków rażenia okrętów i celów powietrznych przeciwnika to tylko pływające cele za grubą kasę. No ale kto bogatemu zabroni. Myśl jednak, że przeznaczone na nie środki można było wydać rozsądniej.

Mateusz
sobota, 2 kwietnia 2016, 16:50

Należy uprościć procedury przetargowe, wyznaczyć osobę odpowiedzialną za dany kontrakt, która będzie miała duże zaplecze prawne i techniczne. Lecz decydujący głos ma należeć do wojskowych, jako przyszłych użytkowników, bo to oni będą dawać ciała gdy sprzęt będzie nie dostosowany do współczesnego pola walki. Niech MON i IU działają w końcu skutecznie. Grupy przemysłowe mają tylko realizować potrzeby wojska, nie narzucać swoich rozwiązań.

miro
czwartek, 31 marca 2016, 01:10

W sprawie Miecznika i Czapli pominięto jeszcze Koreańczyków z DSME jak i Szwedów z Saaba

Boczek
czwartek, 31 marca 2016, 01:47

SAAB buduje 100 metrowe korwety (lekkie fregaty)?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama