Reklama

Kto odbuduje bazy polskich "efów"?

3 marca 2020, 09:49
6297
Fot. 16. JAROCIŃSKI BATALION REMONTU LOTNISK

Lotnictwo wojskowe zarówno w minionych latach, jak i obecnie było i jest jednym z kluczowych rodzajów Sił Zbrojnych, mającym decydujący wpływ na efektywność prowadzenia walki. Wszyscy zdają sobie sprawę ze znaczenia możliwości oraz ilości posiadanej floty maszyn bojowych, umiejętności pilotów i całego personelu naziemnego, skuteczności posiadanego systemu obrony czy wypracowanej taktyki użycia posiadanych sił. Mało się jednak mówi o zdaniach realizowanych przez pododdziały wspierające tą olbrzymią machinę wojenną, takich jak np. tych przeznaczonych do remontu niszczonych lotnisk.   

To właśnie te oddziały wkraczają do akcji gdy w tej wydaje się precyzyjnie działającej strukturze operacji powietrznych nastąpi pewna wyrwa – czasowo wyeliminowane zostanie z użycia lotnisko, znacznie osłabiając potencjał bojowy posiadanych sił.

W Polsce jest tylko jeden specjalistyczny pododdział inżynieryjny przeznaczony do wykonywania remontów, napraw i konserwacji nawierzchni lotnisk wojskowych (pasów startowych, dróg kołowania oraz płaszczyzn postoju statków powietrznych). Jest to 16. Jarociński Batalion Remontu Lotnisk im. gen. bryg. Stanisława Taczaka.

Co roku żołnierze tego batalionu przez 6-7 miesięcy w ramach tzw. zadaniowych zgrupowań poligonowych prowadzą prace remontowe na lotniskach na obszarze całego kraju. Jest to bowiem najlepsza metoda szkoleniowa, która pozwala na efektywne przygotowanie tego batalionu do wykonywania stawianych mu zadań podczas występowania stanu wojny, katastrof czy po prostu usuwania skutków klęsk żywiołowych.

Lotnisko wojskowe musi być zawsze gotowe do prowadzenia operacji powietrznych przez samoloty, śmigłowce czy obecnie i BSP. Dlatego prawie 70-80% stanu osobowego jarocińskiego batalionu jest przez dłuższy czas każdego roku poza macierzystym garnizonem. A i ten pozostały czas trzeba też intensywnie wykorzystać na obsługę, remonty i konserwacje posiadanego sprzętu oraz prowadzenie planowanych szkoleń ogólnowojskowych.

Atak na  lotnisko

Niszczenie baz lotniczych i składów zaopatrzenia (np. paliw i amunicji) strony przeciwnej to jedne z ważniejszych zadań realizowanych w ramach ofensywnej walki powietrznej (Offensive Counter Air - OCA). Ma to na celu zmniejszenie (osłabienie potencjału bojowego) lub zupełne wyeliminowanie zdolności do wykonywania wszelkiego rodzaju operacji powietrznych.

Podczas atakowania celów naziemnych w tym obszarze zadań mamy, więc niszczenie statków powietrznych znajdujących się na ziemi, całego zaplecza przeznaczonego do ich obsługi oraz pasów startowych, dróg kołowania i płaszczyzn obsługowych (Airfield Attack - AA).

Pasy i miejsca kołowania/ruchu przeznaczone dla maszyn wojskowych to z reguły olbrzymie powierzchnie, łatwe do trafienia (nawet bez wykorzystania uzbrojenia kierowanego). Powstałe po wybuchu kratery sprawiają, że pas startowy jest niezdatny do wykorzystania. W zasadzie krater taki może powstać po użyciu każdego rodzaju ładunku wybuchowego, ale największe efekty dają środki bojowe zdolne do wbicia się w warstwę betonu i ziemi a następnie eksplodujące. Do tych drugich możemy zaliczyć np. zasobniki z subamunicją w postaci ładunków burzących lub nawet pociski manewrujące przenoszące bomby kasetowe (choć te ostatnie typy uzbrojenia czy np. rakiety balistyczne nie były dotychczas tak powszechnie stosowane).

Czasowe wyeliminowanie z użycia lotnisk przeciwnika to najlepszy środek by zneutralizować jego zdolności do wykonywania operacji powietrznych. Szczególnie, że położenia lotnisk i zarazem ich wielkość czy możliwości obrony są z reguły dobrze znane i relatywnie łatwe do przełamania. Szczególnie jeśli system ich obrony jest mało efektywny oraz nie istnieją inne alternatywne sposoby zabezpieczenia operacji z użyciem lotnictwa załogowego i bezzałogowego (np. DOL-e).

Struktura i zadania

16. batalion jest wysoko wyspecjalizowanym taktycznym pododdziałem inżynieryjnym podlegającym dowództwu 2. Skrzydła Taktycznego z Poznania a przeznaczonym do realizacji przedsięwzięć zabezpieczenia lotniskowego na szczeblu operacyjnym. Podczas trwania konfliktu zbrojnego jego zadaniem jest szybkie przywracanie do użytkowania zniszczonych lotnisk (uszkodzonych dróg startowych, kołowania oraz umocnionych stref rozśrodkowania samolotów) oraz przystosowanie do wykorzystania przez lotnictwo wojskowe odcinków dróg i autostrad. Batalion jest zdolny do intensywnego odtwarzania zdolności do ponownej eksploatacji.

W skład batalionu wchodzą kompanie remontu (np. nawierzchni lotniskowych,  usuwania zniszczeń lotniskowych), zabezpieczenia, maszyn inżynieryjnych oraz Zespół Nadzoru Technicznego (ZNT). Żołnierze w nim służący to głównie operatorzy ciężkiego sprzętu inżynieryjnego, specjaliści z zakresu budownictwa specjalnego, kierowcy czy wojskowi logistycy.

Kadry zapewnia Wydział Inżynierii Lądowej i geodezji Wojskowej Akademii Technicznej z Warszawy (oficerowie) czy Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych z Wrocławia (podoficerowie i szeregowi specjaliści).

Ponadto jest tu i Mobilny Zespół Rozminowania (MZR EOD), którego głównym zadaniem jest wykrywanie, rozpoznanie i usuwanie IED.

Sprzęt

Eksploatowane w batalionie wyposażenie praktycznie nie różni się zbytnio od tego wykorzystywanego w cywilnych firmach realizujących budowę i remonty dróg/innych nawierzchni czy wykonujących typowe zadania inżynieryjne.

A więc mamy na stanie równiarki  DZ-122A wykorzystywane do wykonywania prac ziemnych przy budowie dróg gruntowych, równania terenu, wykonywania nasypów, rowów, remontu i konserwacji dróg oraz odśnieżania.

Spycharko-ładowarka SŁ-34B z kolei służy do załadunku i transportu urobku na bliskie odległości, spychania i zwałowania gruntu, wyrównywania terenu, wykonywania wykopów, przewożenia pni drzew i półfabrykatów budowlanych na małe odległości, karczowania pni ściętych drzew oraz wykonywania innych prac inżynieryjnych. Podobny zakres prac wykonuje wolnobieżna spycharka DZ-27S oraz miniładowarki Multione GT-950 DT. Są to więc maszyny uniwersalne w praktycznym ich zastosowaniu.

Do wykonywania prac na pasach lotniska służą frezarki do betonu, rys i złuszczeń powierzchniowych, urządzenia do poszerzania szczelin oraz groszkownice pneumatyczne. Są też maszyny do czyszczenia nawierzchni czy usuwania oznaczeń malowanych na pasach startowych. Mamy więc m.in. hydromonitor EcoTherm 800, polerowarko-zmywarkę MPZ-8000 czy zalewarkę RWK 600/500. Ta ostatnia służy do przygotowania i dozowania specjalnych mas uszczelniających i wypełniających szczeliny w nawierzchniach remontowanych oraz dylatacje. Urządzenie samodzielnie podgrzewa masy zalewowe do temperatury 180°C a dzięki podgrzewanemu rusztowi i mieszadłu w układzie poziomym zapewnia możliwość wydajnej, ciągłej pracy bez przerw na rozgrzewanie załadowanej masy.

Zabezpieczenie transportowe opiera się na rodzinie pojazdów ciężarowych wysokiej mobilności Jelcz czy STAR 266 (m.in. Jelcz 442.32 czy P662D.43, w tym wersji specjalistycznych) oraz Iveco. 

Żołnierze czy może po prostu budowlańcy

Potrzeby remontowe, każda jednostka zgłasza z dwuletnim wyprzedzeniem. ZNT batalionu sprawdza na miejscu jaki zakres prac trzeba w nich wykonać. Rozpoczęcie prac to zwykle utrudnienia lub przerwy w prowadzeniu lotów, włącznie z zamknięciem całego lotniska  (to ostatnie następuje wtedy, gdy remontowany lub konserwowany jest pas startowy).

Większość lotnisk wojskowych w Polsce ma nawierzchnie wykonywane z płyt betonowych i choć ten materiał ma odpowiednią twardość to cały czas ulega degradacji pod wpływem bieżącej eksploatacji, panujących warunków atmosferycznych czy używania środków chemicznych (np. do odladzania).

W ramach procesu konserwacji naprawia się powstałe pęknięcia, uzupełnia odłamane narożniki płyt betonowych, szlifuje się złuszczenia czy frezuje nierówności. Stosunkowo często powstają też tzw. odpryski pomarglowe (nazwa od skały zwanej margiel obecnej w betonie) w wyniku nabierania wody, która zimą zamarza co powoduje pękanie powierzchni i w efekcie powstanie wyrw (dziur).

Praca naprawcza jest żmudna i wymaga dokładności. Trzeba najpierw oczyścić miejsce dokonywanego remontu i usunąć oderwane i popękane jego elementy. Następnie są szlifowane jego brzegi oraz następuje gruntowanie specjalnym preparatem utrwalającym wiązanie nowej masy naprawczej z pozostałym pierwotnym betonem.

Z kolei podczas wymiany tzw. szwów dylatacyjnych (wypełnień szczelin łączących poszczególne płyty)  wykonuje się podobne zabiegi, chyba że zniszczenia są na tyle poważne (a sąsiednie płyty się ruszają), że trzeba wymienić cały betonowy blok nawierzchni. Odświeżaniu podlegają też lotniskowe nawierzchnie asfaltowe a do zakresu pracy batalionu należy również wycinanie i karczowanie drzew rosnących w pobliżu lotniska oraz wyrównywanie terenu na podejściu do lądowania dla statków powietrznych.

Ważnym zadaniem batalionu jest też budowa tymczasowych lądowisk dla śmigłowców z płyt prefabrykowanych. Zresztą nie tylko samych lądowisk, ale z betonowych materiałów prefabrykowanych również parkingów, placów manewrowych czy i innego typu nawierzchni na poligonach. Często trzeba i coś rozebrać lub zburzyć.

Rocznie batalion uzupełnia lub naprawia powstałe szczeliny czy pęknięcia liczone w tysiącach sztuk. Układa 5-6 tys. m2 nawierzchni betonowej, z kostki lub płyt lub oczyszcza i karczuje kilka hektarów powierzchni terenowej.

Ostatnim wielkim zdaniem tej jednostki był remont nie eksploatowanego od 15 lat lotniska w Nowym Mieście nad Pilicą, a przez 75 lat istnienia batalionu (i jego poprzedników) zdołano odbudować 14 lotnisk a na ponad 50 wyremontować istniejącą infrastrukturę.

Batalion z Jarocina na światowe Dni Młodzieży w 2016 roku zbudował też olbrzymi parking dla samochodów osobowych i przygotował teren na lądowiska dla śmigłowców. Często też wspomaga ludność cywilną w usuwaniu skutków spowodowanych występowaniem różnych klęsk żywiołowych.

Podsumowanie

Choć wchodzą w skład Sił Powietrznych to żołnierze 16 batalionu nie są tak widoczni jak piloci i ich maszyny. A przecież ich zakres zadań jest również bardzo ważny, szczególnie w czasie wojny lub niesienia wsparcia władzom i ludności cywilnej w czasie pokoju.

To oni często muszą pracować w ekstremalnych warunkach – w terenie podmokłym, przy dużym zapyleniu lub w wysokich i tych bardzo niskich temperaturach. Pamiętajmy, że  gdy w świetle słońca jest 30-400C to nad betonową płytą lotniska mamy już ponad 50-650C a cienia przecież brak. W ekstremalnych warunkach temperaturowych prace wykonuje się więc na zmiany z przerwą w godzinach podczas których są one najbardziej niekorzystne.

Na koniec warto jeszcze dodać, że w naszym kraju funkcjonują też cywilne firmy zajmujące się budową (czy ewentualnie remontem) lotnisk wojskowych. Przykładem prac przez nie wykonywanych w ostatnim czasie była modernizacja lotniska Poznań – Krzesiny. Oprócz posiadania specjalistycznego sprzętu posiadają one kompetencje w produkcji wysokiej klasy mieszanek mineralno-asfaltowych i betonowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 80
Reklama
Andrettoni
sobota, 7 marca 2020, 17:02

Dlatego wiele razy pisałem, że wersje pionowego lub skróconego startu bardziej by u nas pasowały, szczególnie, że F-35 mają takie wersje... Jednocześnie uciszyłoby to oponentów, bo o ile "normalne" samoloty mają jakąś konkurencję, to w tej dziedzinie F-35 konkurencji nie ma.

Michnik
piątek, 6 marca 2020, 19:55

I wreszcie ktoś zauważył problem utrzymania lotnisk w czasie wojny. Jednak co by się nie robiło to i tak pozostanie nam operowanie z lotnisk sojuszniczych ( o ile oczywiście sojusznicy - sąsiedzi nam je udostępnią) bo niestety, ale F-16, a tym bardziej F-35 w takich warunkach raczej nie będą mogły funkcjonować. Na przyszłość warto pomyśleć o zakupie maszyn, które będą mogły korzystać jak z drogowych odcinków lotniskowych. Dla nas idealnymi maszynami byłyby Gripeny...

Tadziu
czwartek, 5 marca 2020, 12:43

Lotniska zapasowe to taki temat zastępczy bo i kasy brak i sprzetu rezerwowego brak

Ja
środa, 4 marca 2020, 15:54

A czemu nie ma mowy o kompani usuwania zniszczeń z 22 Bazy z Malborka oni też robią robotę

eytu
środa, 4 marca 2020, 14:25

Myślę, że dobrze byłoby stworzyć na potrzeby szybkiej budowy lotnisk powierzchnie modulowe. Czyli najpierw puszczamy zwir - ubijamy szybko walcem z takimi kolcami pozniej walcem zwyklym i tak 10 razy naprzemian, pozniej geodeci z tyczkami i łatami i"lusterkami" i jak wysokosc ok, to pozniej szybko kladziemy zelbetonowe plyty z uchwytami technologicznymi - teraz ważne - zbudowanie specjalnych modułów żelbetowych prostokątnych z zakladkami - ( jak puzle ) i teraz najważniejsze wyrównanie. Drogie samoloty potrzebują równej nawierzchnii ( nie to co Tu 154 - ze swoją golenią i 6 kolami na golen uchylnymi ) i w kazdym prostokątnym module 5 dużych gwintów na wielkie śruby z podstawkami (zakonczenie sruby podkladka jaka miala stara reczna maszynka do miesa ) - teraz żeby te sruby nie wystawaly to zroibć srubę w srubie - tak żeby ta druga sie wysuwala . Ale będzie sie krecic , wiec ta podstawka musi być kwadratowa wpasowana dokladnie w tę betonową pierwszą plytę podstawową. Płytę wzmocnić metalową blachą stalową w podstawie. ( dobrac stop który ma dokladnie taką samo rozszerzalnosc co beton użyty do budowania tego modulu ). CZyli podsumowując - warstwa zwriru , warstwa plyt betonowych pierwsz ,warstwa modulów wyrównanych druga. I jeszcze trzeba dodać moduly trójkąty prostokątne żeby zrobić zjazdy pochylnie itd.

Ustawiator
środa, 4 marca 2020, 12:54

Autor twierdzi ze batalion naprawil 14 ,lotnisk? A ktorych? Skad te dane? Co za ustawka sukcesu

k
środa, 4 marca 2020, 17:25

Iwana zabolała prawda...

say69mat
środa, 4 marca 2020, 11:09

Retoryczne pytanie, kto zabezpieczy rzeczone bazy polskich efów przed zniszczeniem. Bo ... nie wydaje się, aby nawet najbardziej rozbudowane struktury remontowo - budowlane miały by szansę zmierzyć się z efektem saturacyjnego uderzenia pocisków manewrujących i balistycznych wymierzonych w nasze lotniska. Paradoks Polski znakomicie definiuje relacja pomiędzy odległością, prędkością i czasem. Ntp. odległość w linii prostej pomiędzy aglomeracją trójmiejską a Bałtyjskiem to circa 85 km, prędkość z jaką przemieszcza się pocisk manewrujący klasy P800 Onyx to 2,5M. czas jaki potrzebuje do pokonania odległości pomiędzy Bałtyjskiem a rzeczoną aglomeracją trójmiejską to ... 1 minuta, 53 sekundy i 33 setne sekundy. Bez zautomatyzowanego systemu reakcji na zagrożenia, żaden człowiek nie jest w stanie - ze względu na ograniczenia psychofizyczne - zareagować i w rzeczonym czasie odpalić przeciwpociski. Tak na marginesie, w rejonie aglomeracji trójmiejskiej znajdują się aż trzy lotniska o znaczeniu militarnym: Pruszcz, Rębiechowo, Babie Doły. Ilość jednostek lądowych i okrętów wyposażonych w zautomatyzowane systemy zwalczania pocisków rakietowych ... null.

Davien
piątek, 6 marca 2020, 19:51

Say zakładajac ze Oniks by w ogóle trafił w cos w Trójmiescie bo ten pocisk nie ejst absolutnie przeznaczony do ataku na cele naziemne, to zwykły pocisk przeciwokretowy.

Andrzej
środa, 4 marca 2020, 11:03

Kto odbuduje? To w sumie proste pytanie,mianowicie Chińczycy. Zrobi się przetarg,jeden ,drugi,trzeci,potem unieważni i wyśle zapytanie do kolejnych oferentów...

Zbigniew
środa, 4 marca 2020, 10:23

Kiedys byl jeszcze w Elblagu, co tam teraz jest, byly dwa BBL?

Marcin
środa, 4 marca 2020, 19:38

Jest przeniesiny do Malbork jako pododdział i też wykonuje sporo zadań

Obiektywny
wtorek, 3 marca 2020, 23:50

Pozostałości po rządach PO-PSL są trudne do naprawienia. Działania te wymagają wielu lat aby w końcu armia polska była nowoczesna i w pełni zorganizowaną instytucją.

Ralf_S
środa, 4 marca 2020, 10:56

Wszystko jedno kto rządzi, bo efekt jest ten sam. Dorwali się do władzy nieodpowiedni ludzie, którzy poprzedni ustrój mają we krwi. Myślą tylko o sobie, a stan naszej armii jest im obojętny. Wojsko to droga zabawka. Lepiej zgarnąć kasę dla siebie. Od 1989 roku postępuje degradacja polskich zdolności do obrony. Nowoczesne zakupy raz że są robione w śladowych ilościach, to również bez jakiejś jednolitej koncepcji. Nie zwiększa to naszego bezpieczeństwa, tylko komplikuje logistykę. Nie do pominięcia jest fakt, że robimy zakupy np. wyrzutni rakietowych bez możliwości produkcji rakiet na miejscu... W przypadku konfliktu producent może umyć ręce i ogłosić embargo. HIMARSy kupiliśmy z amunicją na bodajże dwie salwy. A co potem?

eytu
środa, 4 marca 2020, 14:43

Potem bedziemy rzucać kamieniami. Możemy jako obywatele zaplanować budowę katapult na większe kamienie. Plany są w internecie. Aby kamienie były równe można zrobić je w postaci kulek takich jak mają strongmeni. Musimy miec żwir, cement i male zbrojenie- taki pajączek z 8 drutów fi 5 mm do zbrojenia wystarczy. CZas produkcji jednej kuli 28 dni.

eska
wtorek, 3 marca 2020, 22:46

Mam nadzieję że pomysł MON nie polega na tym że brak OPL krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu będzie rekomensowany zdolnością do szybkiego naprawiania pasów startowych. PS: Bataliony inżynieryjne zastępują niezniszczalnych biboli dobrze że profesjonalizacja postępuje choć nie idzie w parze z masowością a koordynacja działań w godzinę W z firmami cywilnymi może potrwać dłużej niż działania wojenne. Nie sztuka zmilitaryzować firmy w sytuacji w której bomby spadają na głowy a pracownicy albo bez przeszkolenia wojskowego albo w rezerwie lub WOT lub ... za granicą. Czy ktoś określił chociaż użyteczne zasoby kadrowe sektora cywilnego i spróbował zbudować scenariusz koordynacji ich działań w godzinę W ?

Tomasz Basarab
wtorek, 3 marca 2020, 20:40

Skąd te dane? Proszę sprawdzić dokładnie kto wykonał lądowisko na Światowe Dni Młodzieży oraz miał największy udział w odnowieniu lotniska w Nowym Mieście. Była to kompania usuwania zniszczeń lotniskowych z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Żołnierze tego pododdziału corocznie wykonują wiele prac inżynieryjno-budowlanych na lotniskach (i nie tylko lotniskach) w całym kraju.

Bartek
wtorek, 10 marca 2020, 14:36

Święta prawda panie Tomaszu.

Komandos 998
środa, 4 marca 2020, 14:34

Tak to prawda to są ludzie po był 14 batalionie usuwania zniszczeń lotniskowych aktualnie 22 BLT brawo i szacunek dla nich moim zdaniem Elbląg powinien być z powrotem odtworzony Jarocin nigdy nie ogarnił żadnych poważnych prac ziemnych z pozdrowieniami dla żołnierzy 22 BLT

Rrr
wtorek, 3 marca 2020, 20:18

Spokojnie wszystko odbudujemy, wlasnie pierwsi inzynierowie budowy infrastruktury lotniskowej obronili prace inzynierskie.

AXI
wtorek, 3 marca 2020, 19:13

4-5 tys. m2/rok. Pas o szerokości 10 m i długości 3000 m, to ile zajmie odbudowa ? Istotnych lotnisk jest ok 10. Pierwsze 20 minut i po wojnie...

chateaux
środa, 4 marca 2020, 07:52

Najdalej 3 godziny, na naprawę pasa startowego zniszczonego nalotem

-CB-
środa, 4 marca 2020, 00:16

Standardowy pas startowy (tak budowano za czasów Układu Warszawskiego) na lotniskach wojskowych ma 60 metrów szerokości i 2500 metrów długości. To jest 150 tys metrów kwadratowych. Bez dróg kołowania i stojanek...

mc.
środa, 4 marca 2020, 11:09

Droga kołowania jest równoległa do pasa startowego, czyli ta sama długość i mniej więcej o połowę węższa. Bez problemu da się z niej wystartować. Widziałem kiedyś start radzieckich Mig-ów 21. Musiały się dotankować w Sochaczewie (leciały do NRD). Startowały 4-kami. Dwa z przodu i z tyłu dwa przesunięte w bok tak by nie były w osi pierwszej dwójki. 4 na początku pasa, 4 4 w połowie pasa już w powietrzu, 4 na końcu pasa na wysokości ok. 10-12 metrów. Pas był krótki - 2600 metrów. Czyli bajki o możliwości zniszczenia pasa i nie możności wystartowania są możliwe tylko wtedy gdy na jedno lotnisko przeznaczymy 120-160 rakiet przeciw-betonowych (kiedyś liczyłem w poście pod innym artykułem).

-CB-
środa, 4 marca 2020, 22:13

Pamiętaj jednak, że lotnictwo to nie tylko małe myśliwce, a większe samoloty mogą mieć problem. A co do startów czwórkami, to między innymi po to pasy są tak szerokie. Dawno temu, kiedy ćwiczono szybkie poderwania całego pułku, startowano nawet czwórkami naprzemiennie z dwóch końców pasa, w przeciwne strony.

mc.
środa, 4 marca 2020, 23:29

A propos tego radzieckiego pułku - nie pamiętam ile czasu zajął im start (48 maszyn), ale chyba nie więcej niż 5-6 minut. To było faktyczne przygotowanie do wojny.

mc.
środa, 4 marca 2020, 23:26

Pasy były szerokie ze względu na boczne wiatry które potrafiły nad ziemią "przesunąć" samolot. A co większych samolotów, to to co napisałem wcześniej - rozśrodkowanie lotnictwa pozwala uniemożliwić zniszczenie choćby jego części. Mamy ogromną ilość schronów (wszystkie lotniska budowane i przebudowywane w latach 80-tych, mamy lotniska poradziecki ze schronami. trzeba to tylko wykorzystać i przygotować do działania. Nasze lotnictwo może jest za małe, ale musimy mieć możliwość przyjęcia lotnictwa sojuszników.

Andrzej
wtorek, 3 marca 2020, 19:05

Samoloty pionowego startu nie potrzebują długich pasów startowych. Szkoda, że nie mamy takich.

a19
piątek, 6 marca 2020, 16:10

Rampy startowe mobilne!

a19
piątek, 6 marca 2020, 16:09

A może mobilne rampy startowe ? Niedawno o tym pisano.

mc.
środa, 4 marca 2020, 11:12

Nie ma potrzeby. Mamy tak dużo lotnisk wojskowych, trzeba tylko je doprowadzić do stanu "używalności" i wtedy na każdym będziesz miał 4-8 samolotów. Nie sposób zniszczyć wszystkich lotnisk. Jak jeszcze będziesz dysponował dobrymi makietami (celami pozornymi) - to zniszczenie lotnictwa pierwszym atakiem jest absolutnie nie możliwe.

fb
środa, 4 marca 2020, 09:24

Mamy mieć

Navigator
wtorek, 3 marca 2020, 18:51

Każde lotnisko bojowe powinno miec kontraktora zadaniowego utrzymania infrastruktury Batalionu remontowego używa sie do krytycznych remontów pasów A tak groch z cebulą i szkoda chłopaków

Dumi
wtorek, 3 marca 2020, 18:49

Kilka luźnych myśli: Wydaje się, że wskazane jest by w obecnej trudnej sytuacji naszego lotnictwa znaleziono również pieniądze na przywrócenie do pełnej sprawności wszystkie niesprawne F16. Pod koniec 2020 roku obecny rząd powinien natychmiast przyspieszyć wprowadzenie 2,5% PKB już od 2024 roku. Jeśli chcemy wymienić sprzęt do 2030 roku to każdego roku powinniśmy zamówić co najmniej jeden a nawet dwa duże programy, np. 2020 F35, 2021-Wisła II, 2022 r. - Narew itd. Z tego co liczę to mamy conajmniej kilkanaście dużych i bardzo kosztownych programów. Nie jestem znawcą, ale wydaje mi się, że może być ciężko z realizacją do 2030 roku. Mam nadzieję, że się mylę.

dropik
środa, 4 marca 2020, 08:21

blala. Wojsko 2,5% z zdrowie 4,5%. W takie cuda nikt nie uwierzy.

mc.
wtorek, 3 marca 2020, 21:29

Do pełnej sprawności należy przywrócić dawne lotniska wojskowe. Na niektórych są betonowe schrony i przywrócenie lotnisk pozwoli rozśrodkować samoloty, tak by żaden atak rakietowy im nie zagroził.

Fencer
wtorek, 3 marca 2020, 20:16

Nie mylisz się...wszystko rozbija się o kasę!...To podobnie jak w budżecie domowym...zaplanowałeś roczne wydatki na powiedzmy 200 tys. zł a dochód roczny masz na poziomie 60 tys....Perpetum mobile II st. nie istnieje...albo : "z pustego i Salomon nie naleje", lub:" tak krawiec kraje...itd"...W dodatku kryzys gospodarczy już czai się za rogiem a potencjalna pandemia "korony" jeszcze pogarsza sytuację!...Obawiam się, że w tej sytuacji chyba przeinwestowaliśmy w zbrojenie...a tu jeszcze zdrowie, edukacja, emeryci, 500+, górnicy....itd....wszyscy głodni!!...Dlatego komentarze w rodzaju: "powinniśmy kupić jeszcze 72 F-16, 500 nowych czołgów, 12 baterii Patriotów...itp. - brzmią co najmniej śmiesznie!

chateaux
środa, 4 marca 2020, 07:55

Nie brzmią śmiesznie, bo.... słysząłeś kiedyś o piramidzie potrzeb Masłowa? Potrzeba bezpieczeństwa jest na jej dnie.

Dumi
środa, 4 marca 2020, 00:07

Mała poprawka. Termin modernizacji armii niektórych programów rozłozony jest do 2035 roku a nie jak wspomniałem wyżej 2030 r... Przepraszam. 2020r. - F35, 2021r. - ..... Lista kolejnych programów, które powinny być realizowane po dwa każdego roku by zdążyć przed 2030 rokiem. 1.Wisła II. 2. Narew. 3. Orka. 4.Kruk. 5. Miecznik. 6. Wilk. 7. Murena. 8.Mustang i Pegaz. 9. Perkoz oraz inne śmigłowce wielozadaniowe. 10. Kolejne F16. 11. Zefir i Gryf (drony). Albatros, Ważka, Gladius. 12. Szpony Harpii. 13. Borsuk. 14. Kryl. 15. Homar.16.Gepard. 17. Ottokar Brzoza - niszczyciele czołgów.18. KTO Rosomak z wieżą bezzałogową ZSSW-30. 19. Kleszcz. 20. Tytan. 21.Ostryga. 22. Magneto i lista jeszcze nie zamknięta... Nie mniej lista jest i tak długa. Naprawde sporo jest do wymiany...

ryba
wtorek, 3 marca 2020, 19:05

ico dalej? rok po modernizacji odezwa sie remonty plus nowe modernizacje ( tak jest na calym świecie i tylko nieliczni za tym nadążaja .Fakt że akurat F 16 powinny byc doprowazone do stanu używalności w 100 % to inne programy trzeba wprowazać umiejetnie ,albo bardzoszybko zmniejszajac liczbe roboczogodzin ( w wypadku własnej produkcji ) do wolniejszego wprowadzenia nowego sprzetu zapubiegajacego utracie wartości bojowej sprzetu juz posiadanego.

wtorek, 3 marca 2020, 19:00

Czy sprawność F16, to sprawa pieniędzy, czy sprawa dostaw części zamiennych od sojusznika?

Kris
wtorek, 3 marca 2020, 18:04

Fajny artykuł. Szkoda tylko, że treść nie jest do końca zgodna z prawdą (autor nie wspomniał o rozformowanym 14 brl oraz funkcjonującej kuzl po wspomnianym 14 brl - to są właśnie specjaliści) . Pozdrawiam

Fencer
wtorek, 3 marca 2020, 17:36

Czy autor słyszał o konwersji przemysłu na wypadek zagrożenia bezpieczeństwa państwa i wojny?

Marek1
wtorek, 3 marca 2020, 16:38

Takich batalionów powinno być co najmniej 3. KTO jest odpowiedzialny(personalnie), za skandaliczne wręcz zaniedbania w infrastrukturze lotniskowej, zaniechania w kwestii niezbędnych w war. wojennych DOL i stworzenia skutecznej metody rozśrodkowania samolotów i serwisu ?? W kolejnych MON-ach od co najmniej dekady pracują dyletanci (sabotażyści?) skwapliwie kryci przez swych cywilnych i wojskowych patronów na najwyższych stanowiskach. NIC nie da zwiększanie i tak juz NIE małego budżetu MON, dopóki ci ludzie i ich promotorzy okupują stanowiska na Klonowej. Zmarnowane zostaną KAŻDE pieniądze, ile by ich podatnicy nie dali ...

AREK
wtorek, 3 marca 2020, 16:27

zapomnieliście Państwo dodać iż lądowiska dla śmigłowców przed ŚDM wykonał pododdział z MALBORKA , podobnie jak i część lotniska w Nowym Mieście nad Pilicą , jest to bardzo krzywdzące dla tych żołnierzy którzy włożyli dużo potu , trudu, wysiłku i pracy , artykuł powinien być bardziej rzetelny

Kuzl
wtorek, 3 marca 2020, 16:08

A o KUZLu z 22 BLT w Malborku to zapomnieli!!!

to się jakoś połata ze szfagrem
wtorek, 3 marca 2020, 15:58

cyt.: Rocznie batalion uzupełnia lub naprawia powstałe szczeliny czy pęknięcia liczone w tysiącach sztuk. Układa 5-6 tys. m2 nawierzchni betonowej, z kostki lub płyt lub oczyszcza i karczuje kilka hektarów powierzchni terenowej. - lotnisko w Łasku wg geoportal2.gov - szerokość pasa startowego 60m długość 2650m powierzchnia samego pasa : 159000m2 bez dróg dojazdowych pomocniczych stojanek itp. Ale dla równowagi mamy dużo generałów i admirałów.

kluczyk
wtorek, 3 marca 2020, 15:40

A kto zbuduje CPK?

Paranoid
wtorek, 10 marca 2020, 09:58

Pomysł na miarę tysiąclecia, to jak ponowne przyjęcie chrztu przez PL

Olo
wtorek, 3 marca 2020, 15:31

krótko mówiąc - żenada. Biorąc pod uwagę z jakim zapałem przeciwnik będzie niszczył nasze lotniska to taki pododdział powinien stacjonować na każdym ważnym strategicznie i taktycznie lotnisku.

blitzkrieg
wtorek, 3 marca 2020, 15:03

zanim batalion się zorganizuje, pozyska pojazdy z gospodarki narodowej, uzupełni skład rezerwistami i wreszcie dojedzie na miejsce to już będzie po wojnie

bulba
wtorek, 3 marca 2020, 21:37

To nie jest dywizjon rakietowy ani inna jednostka liniowa. Po prostu zgrana brygada drogowców może z dnia na dzień skutecznie działać. A wojny nie wybuchają z niedzieli na poniedziałek.

men
wtorek, 3 marca 2020, 14:35

Za "wrażej" PRL w systemie osłony technicznej sieci komunikacyjnej kraju wraz z jednostkami tzw "komunikacji wojskowej" dziś już nieistniejącymi (12x pułk), na wypadek "W" na bazie przedsiębiorstw budowlanych z ich zasobami specjalistów i sprzętu (fakt że wtedy państwowych), przewidziano takie formacje min jak : OBM (oddział budowy-odbudowy mostów), OBD (oddział budowy-odbudowy dróg), OPP (oddział przepraw promowych -na bazie barek żeglugi śródlądowej),, analogicznie takie same były przewidziane na PKP. Każdy most stały na Wiśle, Odrze był dublowany 1-2 osiami przeprawowymi pod mosty pontonowe (PP-64, NŻM, BP-150m), lub składane (MS22-80,MS-54,DMS-65) wraz z utwardzonymi placami montażowymi, drogami dojazdowymi tzw mijankami itp./itd., konstrukcje były z WP lub składowane w tzw bazach sprzętowych w pobliżu potencjalnych przepraw - analogicznie na PKP (SEK-500, L-36). Po nastaniu "patriotów wszelakich" stwierdzono że to wszystko jest "be" i w przeważającej części - zlikwidowano/sprzedano -część na złom, część do "prywaciarza"...………………………….. jesteśmy bardzo bogatym krajem...…………. przygotowanym na każde zagrożenie (propagandowo). A przecież są i to duże obecnie przedsiębiorstwa budowlane w tym do budowy lotnisk, ktoś pomyślał o ich wykorzystaniu?...………….jeśli tak to musi to być tajne do sześcianu...………………...ale wątpię

Olo
środa, 4 marca 2020, 13:22

i co innego planowe remonty np. wymiana części pasa czy infrastruktury a co innego łatanie dziur i sztukowanie rurociągów czy okablowania. Takie rzeczy trzeba robić na cito i, możliwe że, pod kolejnym ostrzałem. A do tego trzeba mieć super fachowców, mocne nerwy i przećwiczoną metodologię działania. Mamy? Nie.....

Stanisław
wtorek, 3 marca 2020, 14:25

Obrona przeciwlotnicza lotnisk jest? Zwłaszcza przeciwko dronom, bombom szybującym i rakietom manewrującym.

Jorg
wtorek, 3 marca 2020, 18:58

Oczywiście, że opl lotnisk jest. Przed głowicami rakiet balistycznych też. Lasery i miotacz antymsterii

Sierżant
wtorek, 3 marca 2020, 18:42

Jest, są Beryle i Kałachy w rezerwie, a nawet kilka pistoletów maszynowych.

Smuteczek
wtorek, 3 marca 2020, 12:54

Jak to kto odbuduje. Zrobimy dialog techniczny naturalnie w tej sprawie. Po jakims roku sie zrobi przetarg ktory potrwa pewnie kolejny rok albo 2 a potem przyjda wybory i bedzie nowa koncepcja wiec zaczniemy zabawe od nowa :)

Max
wtorek, 3 marca 2020, 11:59

Mamy jeszcze przecież AMW Sinevia.

dropik
wtorek, 3 marca 2020, 11:59

Polskie eFy od lat ćwiczą szybką ewakuacje na lotniska w Niemczech. Biorąc pod uwagę jakość nasze obrony przeciwlotniczej , odległość od przeciwnika i jakość środków rażenie przeciwnika to jedyne słuszne rozwiązanie.

siinski
piątek, 6 marca 2020, 20:17

Żeby tylko zdążyły wystartować. Od kilku lat w sąsiedztwie Krzesin rozbudowują się duże kompleksy magazynowe. Odległość ich od ogrodzenia jednostki to kilkaset metrów. Mam nadzieje że służby mają oko i ucho na najemców tych hal i że w razie W nie okaże się, że z tych magazynów wyłonią się zielone ludziki i po kilku minutach będą miały opanowane Krzesin wraz ze stacjonującymi na nich F-ami.

antypropaganda
wtorek, 3 marca 2020, 16:27

A co jeśli Niemcy nie przystąpią do wojny i zgodnie z prawem międzynarodowym, będą musieli internować pilotów i zatrzymać samoloty?

dropik
środa, 4 marca 2020, 08:23

dzieki czemu za 30 lat będziemy mieli duzo eksponatów w muzeach , a nie jak po 2WS , że ledwie co się ostało.

chateaux
środa, 4 marca 2020, 07:58

Wtedy na nich przyjdzie kolej w następnej kolejności. Wtedy zaś Francja nie przystąpi do wojny. Itd, itd.

mc.
wtorek, 3 marca 2020, 11:53

A może po prostu budowlańcy - i to tylko z lokalnych firm. Cytat: "Eksploatowane w batalionie wyposażenie praktycznie nie różni się zbytnio od tego wykorzystywanego w cywilnych firmach realizujących budowę i remonty dróg/innych nawierzchni czy wykonujących typowe zadania inżynieryjne." Firma która ma odpowiedni sprzęt i odpowiednie kwalifikacje jest w stanie przyjechać z całym sprzętem i ludźmi w błyskawicznym terminie - to jest podstawa możliwości odtworzenia możliwości bojowych lotnictwa. Bo bez pasów samolot nie wystartuje. Takich firm musi być kilka, jeśli nie kilkanaście, tak by w razie stanu zagrożenia można było wezwać firmę "na wszelki wypadek" (oczywiście w tym momencie płacąc im za gotowość). ........................................................................................... Tak historycznie - większość polskich firm zbrojeniowych "pseudo-managerowie" zlikwidowali twierdząc że trzeba ograniczyć ich park maszynowy, sprzedać niepotrzebne hale, zlikwidować nadmierne zapasy materiałów. Tak wiem, zaraz pseudo-historycy powiedzą że czas 1938-39 nijak się ma do czasów obecnych - ale w 1938 roku (i 1939) rząd i wojsko mając świadomość zbliżającego się konfliktu próbowali zwiększać zapasy materiałów i zwiększać produkcję. Niektórzy dowódcy (bardzo nieudolni) jak np. Generał Rayski przyspieszali produkcję nowych modeli (PZL-50), jednocześnie dla pozyskania "dewiz" sprzedawali doskonałe samoloty (PZL-24) bo nie rozumieli że najlepsze (które CHCEMY uzyskać) jest gorsze od dobrego (które MASZ). Reasumując: Wojsko i zakłady zbrojeniowe MUSZĄ POSIADAĆ ODPOWIEDNIE ZAPASY SPRZĘTU JAK I MOŻLIWOŚCI - także w postaci możliwości firm cywilnych (za które wojsko musi płacić).

marian
wtorek, 3 marca 2020, 19:08

Pan chce "wezwać" prywatną firmę? A jak Pan zmusi cywilnych pracowników do pracy w terenie, który w każdej chwili może być zbombardowany? Żołnierzowi wydaje się rozkaz i wykonuje, a cywil nie musi narażać swojego życia.

mc.
środa, 4 marca 2020, 15:28

Wojna dotyczy nie tylko lotniska, wojna dotyczy całego kraju. A wtedy obowiązują zupełnie inne przepisy. Zgodnie z prawem sprzęt tego typu wraz z obsługą (niezmobilizowaną) musi być "przekazany" wojsku na polecenie stosownych władz wojskowych.

Stary
wtorek, 3 marca 2020, 11:43

Czy z powyższego tekstu nie wynika, że lotnictwo w obecnym kształcie trochę traci sens ? Ile pożytku będzie z samolotów pozbawionych infrastruktury i pasów startowych ? Nie jestem "z branży" ale sądzę, że w naszych warunkach, tradycyjne lotnictwo może być zastąpione (w większości zadań) dronami uderzeniowymi oraz silną obroną przeciwlotniczą. Do tego śmigłowce i artyleria dalekiego zasięgu. Ale może się mylę...

-CB-
środa, 4 marca 2020, 00:21

Skoro to mają być jakieś drony uderzeniowe dużego zasięgu, to muszą być uzbrojone podobnie do samolotów, czyli podobnej wielkości, więc potrzebują również bardzo podobnej infrastruktury, w tym pasów startowych.

Olo
środa, 4 marca 2020, 13:24

rzecz w tym że drony bojowe są projektowane do działania i serwisowania w warunkach lotnisk polowych

Jdjsja
wtorek, 3 marca 2020, 15:46

Tak samo jak czołgi, które od końca drugiej wojny światowej znikają z pól bitew

Olo
wtorek, 3 marca 2020, 15:33

dokładnie, ale przecież pyskacze wiedzą lepiej....

Polak
wtorek, 3 marca 2020, 11:27

No, to czekam na, zwykłe tutaj, komentarze że Polacy nie potrafią nic zrobić, że zawsze wszystko psujemy, że Polska to beznadziejny kraj itp.

KOD
wtorek, 3 marca 2020, 21:32

Polacy nie potrafią nic zrobić, zawsze wszystko psujemy. Polska to beznadziejny kraj.

Marek1
wtorek, 3 marca 2020, 16:39

W kwestii MON i Sił Zbrojnych to absolutna prawda ...

tut
wtorek, 3 marca 2020, 11:25

Popatrzyliście na sprzęt chłopaków? To popatrzcie...

Kolo
wtorek, 3 marca 2020, 11:13

Jeden taki batalion na wszystkie lotniska wojskowe w Polsce, to trochę mało chyba ?

operator
wtorek, 3 marca 2020, 14:39

jeden batalion remontowy to można bez problemu a każdym powiecie utworzyć sprzętu i przeszkolonych operatorów jest pod dostatkiem.

bulba
wtorek, 3 marca 2020, 14:05

Myślę, ze trzymanie wiekszej ilości takich jednostek byłoby zwykłym marnotrawstwem. W razie W zawsze mobilizuje się sprzęt cywilny. A spychaczy, równiarek czy koparek mamy w Polsce tysiące.

Davien
wtorek, 3 marca 2020, 21:34

spycharki gąsiennicowe w razie W powinno sie przezbrajać na armatohaubice samobierzne.

bulba
środa, 4 marca 2020, 09:26

Az tak daleko nie wybiegam. Ale myślę, że w sytuacji za krótkiej kołdry wojsko powinno w pierwszej kolejności inwestować w sprzęt bojowy a nie w sprzęt możliwy do pozyskania ze źródeł cywilnych

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama