"Kryzys myślenia strategicznego przekłada się na postrzeganie WOT". Dyskusja o terytorialsach

12 kwietnia 2018, 13:24
Konferencja WOT

Fot. Jedrzej Graf / Defence24.pl


Mamy kryzys myślenia strategicznego, który przekłada się w dużej mierze na postrzeganie Wojsk Obrony Terytorialnej – uważa dowódca tego rodzaju sił zbrojnych gen. bryg. Wiesław Kukuła. 

Generał uczestniczył w czwartek w konferencji naukowej "Wojska Obrony Terytorialnej – Nowa Jakość w SZ RP". Odbyła się ona na warszawskiej Cytadeli, gdzie mieści się Dowództwo WOT. Serwis Defence24.pl był patronem medialnym tego wydarzenia.

Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła przypomniał, że na początku maja minie rok od rozpoczęcia szkolenia pierwszych żołnierzy terytorialnej służby wojskowej. – To był bardzo trudny rok, bardzo dla nas pracowity, ale rok, w którym zebraliśmy bardzo dobre doświadczenia, w którym mogliśmy zweryfikować swoje założenia, ale też mogliśmy wdrożyć pewne innowacje – z punktu widzenia instytucji, jaką są siły zbrojne, bardzo odporne na wszelkie tego typu zmiany – w zakresie podejścia do zagadnień szkoleniowych, taktycznych i dotyczących rozwoju osobowego żołnierzy – podsumował gen. Kukuła.

Zauważył, że obecnie niemal co dziesiąty żołnierz Wojska Polskiego służy w WOT. Pod koniec roku ma to być co szósty wojskowy.

WOT wydaje się świetnym sposobem na relatywnie tanią rozbudowę zdolności sił zbrojnych, ale i szeroko pojętego potencjału państwa. Jednak jak zdajemy sobie sprawę, istnieje bardzo wielu ekspertów, którzy kwestionują zakres tych zdolności. Podstawowym wyzwaniem jest to, że ta krytyka w dużej mierze może być uznawana za właściwą z tego punktu widzenia, że brakuje nam czegoś, co umocowywałoby WOT – strategii obrony państwa. To jest dla mnie osobiście aktualnie najważniejsze wyzwanie, bo to ta strategia zdefiniuje sposób, w jaki postrzega się rolę WOT w obronie państwa. W mojej ocenie mamy pewien kryzys myślenia strategicznego. Bardzo nam tego brakuje. Ten kryzys przekłada się w dużej mierze na postrzeganie WOT.

dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła

Zdaniem generała krytycy WOT nawet nie starają się zrozumieć idei i miejsca tej formacji w systemie bezpieczeństwa państwa. Powstanie piątego rodzaju sił zbrojnych to według Kukuły sygnał, że wychodzimy z kryzysu myślenia strategicznego.

Dowódca WOT powiedział też, że obecnie wykorzystywane systemy symulacji sprawiają, że sztaby ćwiczą pewne "matematyczne" starcia symetryczne, których wynik jest łatwy do przewidzenia. – Muszę powiedzieć, że nie udaje mi się przekonać choćby do jednej gry decyzyjnej lub wojennej, w której przećwiczymy pewien asymetryczny scenariusz – powiedział gen. Kukuła.

Były wiceminister obrony prof. Romuald Szeremietiew, jeden z najgorętszych zwolenników obrony terytorialnej, wykorzystał konferencję, by po raz kolejny przekonywać, że WOT mogą być sposobem na skuteczne odstraszenie potencjalnego agresora. – W naszych przygotowaniach obronnych najważniejsze jest nie to, żeby zastanawiać się, czy, na ile i jak będziemy prowadzili skuteczne działania wojenne, ale żeby tych działań wojennych prowadzić nie trzeba było. Po prostu nasze przygotowania obronne muszą być tak wiarygodne dla naszego potencjalnego przeciwnika, aby on zrezygnował albo przynajmniej bardzo długo zastanawiał się, zanim wybierze nasz kraj jako obiekt agresji – powiedział Szeremietiew.

Profesor zauważył, że do dziś obowiązuje paradygmat bezpieczeństwa ukształtowany w latach 20. XX w.

Przyjęliśmy następujące założenia. Polska jest państwem średniej wielkości, a więc o ograniczonym potencjale. Jej bezpieczeństwu zagraża mocarstwo lub mocarstwa, tak było w okresie międzywojennym, tak uważamy, jest teraz. Niezbędne w związku z tym jest nam wsparcie innego mocarstwa albo mocarstw. Tak uważaliśmy w okresie międzywojennym i tak jest teraz. Wniosek z tego jest moim zdaniem dla nas druzgocący: bezpieczeństwo Polski jest uzależnione od zachowania czynników od Polski niezależnych.

prof. Romuald Szeremietiew

Zdaniem byłego wiceministra obrony w razie konfliktu siły zbrojne nie będą w stanie obronić granic państwa i nie wiadomo, w jakim czasie otrzymają wsparcie pozostałych państw NATO. Można więc założyć, że terytorium Polski będzie okupowane przez agresora, który będzie chciał opanować teren i złamać wolę oporu. Po to by odstraszyć nieprzyjaciela, najlepszy – według Szeremietiewa – jest system obrony terytorialnej i prowadzenie walki partyzanckiej.

Szeremietiew powiedział, że "przyjmuje się", że do sparaliżowania oporu asymetrycznego i pełnej kontroli danego terenu przeciwnik potrzebuje przewagi na poziomie 20 do 1. Nie da się bowiem kontrolować terenu przy pomocy dronów i patroli. Gdyby więc obrona terytorialna na czas wojny mogła być rozwinięta do ok. 500 tys. żołnierzy (co zdaniem Szeremietiewa jest możliwe), agresor potrzebowałby aż 10-mln wojska, żeby zwyciężyć. Każdy przeciwnik musiałby więc postawić sobie pytanie, czy jest gotowy na taki wysiłek.

Podobnego zdania był szef sztabu WOT płk Maciej Klisz. – Nie sztuką jest wygrać wojnę, sztuką jest do niej nie doprowadzić. Sztuką jest tak zaprogramować strategię bezpieczeństwa państwa, żebyśmy nie musieli walczyć – powiedział.

Pułkownik zwrócił uwagę, że polskie dokumenty strategiczne z 1992 r. i 2000 r. odnosiły się do tematyki walki partyzanckiej, zaś od roku 2003 – już nie. Tymczasem w doktrynie wojennej Federacji Rosyjskiej z 2014 r. pojawiają się odniesienia do wojny hybrydowej oraz "działalności formacji zbrojnych i ruchów społecznych kierowanych z zewnątrz". Szef sztabu WOT przytoczył też wypowiedź przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO gen. Petra Pavela, że Rosja rozmywa granice rozróżniające pokój i wojnę.

Płk Klisz zauważył też, że o ile w 2008 r. w Gruzji siłom zbrojnym Rosji poszło nie najlepiej, a od 2014 r. na Ukrainie – całkiem nieźle, o tyle obecnie w Syrii Rosjanie radzą sobie bardzo dobrze. – Miejmy szacunek do tego, że Rosjanie bardzo mocno się uczą – podkreślił szef sztabu WOT.

Konferencji towarzyszyła publikacja poświęconego WOT numeru kwartalnika "Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka", który jest wydawany przez Krakowska Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Temat tomu to "Wojska Obrony terytorialnej w Polsce i na świecie w drugiej dekadzie XXI wieku".

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 38
Reklama
asd
sobota, 30 marca 2019, 12:34

"obecnie w Syrii Rosjanie radzą sobie bardzo dobrze" Skąd takie info bo jest całkiem na odwrót ?

kazik
sobota, 14 kwietnia 2018, 15:59

Są obcy wrogowie i są wewnętrzni wrogowie. Ci drudzy są oczami i uszami pierwszych. WOT jest skutecznym środkiem na podatność zdrady. Bo jest swój i stale.

kołalsky
niedziela, 22 kwietnia 2018, 11:39

Dobre ...

WARS
sobota, 14 kwietnia 2018, 15:39

najlepiej to by sowietow czy niemcow(czyli potencjalnych wrogow-historycznie patrzac) odstraszyla....glowica atomowa w JASSM-er lub na OP

pragmatyk
piątek, 13 kwietnia 2018, 21:06

Popieram WOT ,na hybrydowe działania nieprzyjaciela ,najlepszą formą reakcji są działania dobrze zorganizowanego WOT. Na razie nic lepszego nie wymyślimy ,a w tym przypadku mamy już jakieś doświadczenia i co najważniejsze ludzi przekonanych i zaangażowanych do tworzenia WOT.To liczy sie podwójnie.

Sławomir Popławski TPiMR
piątek, 13 kwietnia 2018, 13:18

Prof Szeremietiew wylicza te 20:1 z incydentu jakim było nieudolne ściganie przez Wermacht Hubala. Współczesne konflikty nasycone w wysokim stopniu technologią pokazują dobitnie, że nie trzeba ani wielkich armii regularnych, ani tym bardziej partyzanckich. Obecna koncepcja WOT powstała za ministra Macierewicza a doskonale realizowana przez gen Kukułę jest zupełnie wystarczająca by odstraszyć Rosję. 50 tys WOT to bardzo dobre wyposażenie i wyszkolenie - 500 tys WOT to bardzo słabe wyposażenie i wyszkolenie. Więcej zdziała w powiecie 150 specjalistów od np operowania dronami na Hiluxie niż 1500 strzelców z kałasznikowem...Nie mówiąc o nieporównywalnych stratach w ludziach i mieniu.

x500 tys
piątek, 13 kwietnia 2018, 21:33

Specjalsi ćwiczą desant z amerykańskich V22, a nie współpracę z naszym terenem. Więc dajmy im robić to do czego są szkoleni i zajmijmy się tymi, którzy mają chronić nasze osiedla czy podwórka. Ukraina pokazała jakie są skutki dla ludności cywilnej gdy wojska robią co chcą.

marian
piątek, 13 kwietnia 2018, 15:22

W weekendy to można wojsko wyszkolić dostatecznie, a nie bardzo dobrze. A sprzęt to i tak byłby, przynajmniej w części, zdobyczny lub dostarczony od sojuszników. Do tego jeszcze żołnierzy na wojnie zazwyczaj ubywa, więc te pół miliona rezerwy nie zaszkodziłoby.

Rumcajs
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:39

Rosja może zająć Polskę ale jeśli będą znaczne siły WOT to ta sama Rosja nie będzie w stanie Polski utrzymać pod swoją kontrolą .To wydaje się jasne dla większości Polaków a wyjątkiem są agenci wpływu Rosji , która nie życzy sobie tego rozwiązania w Polsce .

tak tylko... (Michał Rakowski)
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:21

Nie mogę się powstrzymać od stwierdzenia: im skuteczniej państwo polskie dba o swą siłę i niepodległość (Kraby, Raki, JASSM, Patrioty z systemem IBCS), tym głośniejszy krzyk dochodzi ze wschodu. Jeśli ktoś rozpowszechnia teorie, iż WOT nie jest słusznym ekonomiczno-militarnym posunięciem, to chętnie podejmę dyskusję...

m p
piątek, 13 kwietnia 2018, 15:24

Ja niestety się z Panem zgadzam, więc nie podyskutujemy ;)

Marek1
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:08

N-ty raz napiszę - teraz już NIKT w Europie nie będzie walczył o terytorium. Polskę można cofnąć w rozwoju o 80 lat BEZ okupowania nawet 1 km2 naszego terytorium. Skoncentrowany, saturacyjny atak rakietowo-lotniczy w kilka godzin doprowadzi do całkowitego paraliżu Kraju poprzez zniszczenie newralgicznej infrastruktury przemysłowej, wojskowej, węzłów komunikacyjnych /mostów/lotnisk/portów, itp. Z KIM w takiej sytuacji będzie walczył WOT ?? Niestety, ale stale powtarza się sytuacja, że 99% wojskowych i polityków przygotowuje się do prowadzenia działań znanych z POPRZEDNICH wojen.

pragmatyk
piątek, 13 kwietnia 2018, 21:10

Po to mamy stworzyć bańkę A2/AD żeby to się nie opłacało ,WOT także wchodzi w skład tej kompozycji obronnej.

turpin
piątek, 13 kwietnia 2018, 10:13

>>Gdyby więc obrona terytorialna na czas wojny mogła być rozwinięta do ok. 500 tys. żołnierzy (co zdaniem Szeremietiewa jest możliwe), agresor potrzebowałby aż 10-mln wojska, żeby zwyciężyć.<< Jestem pod głębokim wrażeniem tych kalkulacji arytmetyczno-sttrategicznych. Nasuwa się jednak myśl, czy Polsce starczy lasów dla tej półmilionowej partyzantki? Może trzeba by trochę dosadzić?...

marian
piątek, 13 kwietnia 2018, 15:31

W poprzedniej wojnie i tuż po niej część partyzantów normalnie pracowała , a żołnierzami byli \"na drugą zmianę\". Proszę nie myśleć schematycznie.

1500100900
piątek, 13 kwietnia 2018, 13:40

...Nie gań, dopóki nie zbadasz, najpierw się zastanów, a potem czyń wyrzuty. Nie odpowiadaj, dopóki nie wysłuchasz, a w środek słów nie wpadaj ...

say69mat
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:20

Słuszna uwaga, zawsze można trochę dokupić za wschodnią granicą. Oczywiście ... lasów.

gustaw
piątek, 13 kwietnia 2018, 08:51

Mam tylko jedno pytanie. Czy pospolite ruszenie występujące jako odrębny twór było kiedykolwiek w stanie cokolwiek osiągnąć patrząc na historie Polski. Odpowiedź jest prosta. Dlatego WOT jako osobny twór nie ma racji bytu.

Autor
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:38

Trzeba było uważać na lekcjach historii.

Cynik
piątek, 13 kwietnia 2018, 08:48

Niestety ale pan profesor Szeremietiew nie ma racji. W Czeczenii były góry, fanatyczni bojownicy... I poradzili sobie Rosjanie z partyzantką. W Polsce mamy niziny, i raczej śmiem wątpić w umiejętności i wyszkolenie żołnierzy tej formacji. To opowiadanie bajek... Tylko wojska operacyjne są w stanie obronić kraj. niech pan profesor nie operuje statystyką 20 do 1 bo to przelicznik z XIX wieku. W dzisiejszych czasach mamy zupełnie odwrócone proporcje.

tak tylko... (Michał Rakowski)
piątek, 13 kwietnia 2018, 08:09

Jedno jest pewne, nareszcie po prawie 80 letniej przerwie rozpoczyna się burzliwa dyskusja i ponownie odradza się polska myśl wojskowa. Od 39 roku nikt na poważnie o tym nie myślał, najpierw robiła za nas to Moskwa, a potem bezpiecznie zaczęliśmy się czuć pod wątpliwymi skrzydłami NATO. Tymczasem własna niepodległość powinna zależeć wyłącznie od nas, choć wsparciem sojusznika nie pogardzimy. Efekty przywracania myśli strategicznej nie będą od razu zadowalające, ale proces zaczyna postępować, mamy wystarczający potencjał, myśl i ludzi. Trzeba to tylko uruchomić, pierwsze jaskółki już widać...

Funky Koval
czwartek, 12 kwietnia 2018, 21:01

Szeremietiew twierdzi że masowa, rozmieszczona w każdym powiecie OT zniechęci Rosję do ataku bo Rosja będzie potrzebowała 10 mln żołnierzy sił okupacyjnych. Ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie co jeśli Rosja nie będzie chciała okupować całego kraju a tylko jego wschodnią część np. do linii Wisły? Albo zadowoli się tylko wprowadzeniem niewielkiej liczby wojsk w kilku punktach i wywołaniem długotrwałego chaosu (\"libanizacja\")?

łuki
piątek, 13 kwietnia 2018, 11:22

Nie wiem czy nie potrafi odpowiedzieć . Logiczne jest jednak, że brak obrony terytorialnej na tych terenach nie ułatwi nam zadania w takim przypadku

Szeremietiew
piątek, 13 kwietnia 2018, 09:37

Zna Pan moje wypowiedzi i wie, że nie potrafię odpowiedzieć?

kubuskow
piątek, 13 kwietnia 2018, 17:17

Cześć Romku. Może więc odpowiesz na pytania postawione przez kolegę?

say69mat
piątek, 13 kwietnia 2018, 08:37

Równie dobrze można założyć, że posiadanie przez każdego mieszkańca naszego kraju broni strzeleckiej w domu, zniweluje skalę przestępczości. Politykę odstraszania należy budować w oparciu o głębię technologiczną, determinującą kondycję i potencjał sił zbrojnych. Tylko, że w warunkach naszego kraju jest to czysta idee fixe. Biorąc pod uwagę - bodaj - sposób zarządzania przemysłem zbrojeniowym, jako swoistą polityką antydostępową dla procesów generowania nowoczesnych technologii.

marian
sobota, 14 kwietnia 2018, 08:41

\"Równie dobrze można założyć, że posiadanie przez każdego mieszkańca naszego kraju broni strzeleckiej w domu, zniweluje skalę przestępczości\" A nie zniweluje? Ci na górze przestaną kraść jak każdy wyborca będzie miał broń. A i drobny złodziejaszek złomu też się zastanowi dwa razy.

db+
piątek, 13 kwietnia 2018, 07:29

A po co Rosja w ogóle miałaby zbrojnie atakować Polskę? Co na tym zyska?

marian
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:04

Teraz pewnie nic nie zyska, ale ... . Za 10 lat może być w Polsce 10 mln Ukraińców i Białorusinów. Za 15 lat Ukraina i Białoruś może być już częścią jakiegoś nowego ZSRR. Za 20 lat NATO może przestać istnieć. To wszystko nie musi się zdarzyć, ale jest prawdopodobne. Ja wolałbym być przygotowanym.

Rk
czwartek, 12 kwietnia 2018, 20:42

A bron dalej w magazynie jeden atak na magazyn broni i cala armia lezy huba ze walczymy na piesci .

1500100900
czwartek, 12 kwietnia 2018, 16:56

Cytat \"...Według generała obecnie wykorzystywane systemy symulacji sprawiają, że sztaby ćwiczą pewne \"matematyczne\" starcia symetryczne, których wynik jest łatwy do przewidzenia. – Muszę powiedzieć, że nie udaje mi się przekonać choćby do jednej gry decyzyjnej lub wojennej, w której przećwiczymy pewien asymetryczny scenariusz – powiedział gen. Kukuła. ...\" te slowa to jest kubel zimnej wody i glos ostrzegawczy. Jestem ciekaw jak sprawdzenie takiego drobiazgu ..przerzucenie plutonu/kompani z zachodniej polski we wschodni interior w celu wykonania zadania okreslonego na podstawie zdjec satelitarnych/map vs \"przeciwdzialanie\" lokalsow z wot (bez gps ..bo symulujemy \"pelne spektrum walki elektronicznej\" ...) wychodzi cwiczone w takim realu (nie na poligonie). A potem porozmawiajmy o WOT i jej zadaniach i ...docenmy co chca zrobic. Swoja droga ciekawi mnie czy doborowa zawodowa pancerna-zmechanizowana piesc z lubuskiego i zachodu kraju kiedykolwiek poza cwiczeniami na symultorach cwiczyla cos w realu na terenie pln-wsch i wsch czesci kraju i nie mam na mysli poligonow Orzysza, Nowej Deby , czy cwiczyla realnie (wydzielone oddzialy+symulacje w systemach komputerowych) walki w tych rejonach i konkretnych miastach ..np 100 -300 tys (a takie istnieja na pln ..pln-wsch i wsch) ..bo \"zdobywanie i obrona\" Wedrzyna to nie wszystko. Czy dowodcy szczebla taktycznego (kompani/batalionow) znaja realnie typy zabudowy wiejskiej i malych miasteczek na tych terenach ...a roznia sie one od tych z zachodniej polski. Czy byli kiedykolwiek fizycznie na tych terenach ..przeszli ..je ..przejechali ..niekoniecznie czolgiem czy roskiem. Bo raczej w czasie kryzysu i czasie \"W\" nie bede mieli obrazu on-line z satelity .... Czy widzieli w realu bagna biebrzanskie ..puszcze knyszynska ..tereny nadburzanskie ..roztocze ..wisle w srodkowym biegu etc .

pragmatyk
piątek, 13 kwietnia 2018, 21:26

Widać na podstawie przerzutów wojsk amerykańskich w Polsce cięzkimi pojazdami ,ze oprócz drogi kolejowej w warunkach pokoju to bardzo trudna sprawa ,także logistyczna, Przejazdy KTO jeszcze mozna zrealizować ,ale wojska pancerne ,czy saperów to już inny temat.Rosjanie też na Białoruś przerzucają swoje brygady pancerne transportem kolejowym.Nie wszystko mozna przerzucić samolotami.

Marek1
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:27

1500100900 - na wszystkie powyższe pytania odpowiedz jest jedna - NIE. Nasza generalicja jest w 90% wpatrzona w mapy i ekrany wirtualnej \"prawdy\" terenowej. Od dawna postuluję zajęcie sie PRAKTYKĄ, zamiast wirtualnymi grami \"wojennymi\" na komputerach. Kiedy ostatni raz(i czy w ogóle kiedykolwiek?) przećwiczono w reżimie alarmu bojowego stworzenie, wymarsz choćby batalionowych grup bojowych wraz z ich przerzutem na wschodni brzeg Wisły ? Zamiast tego mamy wyłącznie regularne, zapowiadane i wcześniej przygotowywane logistycznie \"podróże\" jednostek na poligony. Ma to tyle wspólnego z realnym przemarszem kolumn wojska w warunkach wojny(zakorkowane uciekinierami drogi/mosty/dworce, zagrożenie atakiem powietrznym, częściowo przynajmniej zablokowana łączność przez WRE, itp), co wakacje all inclusive w kurorcie z ekstremalnym survivalem w dziczy. Brak ćwiczenia tego typu operacji w realu BARDZO ogranicza faktyczną sprawność/zdolność jednostek do realnej walki.

Cynik
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:17

Proszę nie pisać o rzeczach o których wie się nie wiele. Pana dywagacje pasują do roku 1939. natomiast współczesne pole walki to już inna historia. Samo ukształtowanie terenu i walory urbanizacyjne są tylko jednym z czynników. Tak wojsko ćwiczy w całym kraju i zna teren.

Szeremietiew
piątek, 13 kwietnia 2018, 09:40

Działania asymetryczne są ciagle dla wielu poza wyobraźnią, nie tylko na takim forum jak to, ale niestety także na najwyższych dezyjnych szczeblach państwa.

say69mat
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:15

Czy koncepcja WOT jest tym właściwym remedium na zagrożenia wynikające z realizowanej w praktyce polityki militarnej koncepcji wojny hybrydowej??? Banalna problem, czy jednostki WOT są w stanie zrealizować i zabezpieczyć łańcuch dostaw amunicji do jednostek frontowych. W trybie alarmowym z magazynów, z jednego krańca Polski na przeciwległy. W warunkach oddziaływania spektrum zagrożeń, lotnictwo ostrzał artylerii rakietowej, działanie grup dywersyjnych itp itd. Po drugie nie jestem w stanie sobie wyobrazić formacji WOT jako narzędzia realizacji misji bojowych na zapleczu sił głównych nieprzyjaciela. Ponieważ istnieje zasadnicza różnica pomiędzy sposobem rekrutacji i szkolenia kandydatów do służby w jednostkach WOT a służby w jednostkach specjalnych. Po trzecie, biorąc pod uwagę realia z Czeczenii, jednym z najbardziej efektywnych sposobów niszczenia morale bojowników czeczeńskich. Była polityka brania zakładników spośród rodzin bojowników walczących z siłami okupacyjnymi. I śmiem wątpić czy na terytorium naszego kraju nie skorzystano by, z tej formy polityki zwalczania opozycji militarnej.

marian
piątek, 13 kwietnia 2018, 15:42

Może być tak jak pan pisze, że wróg będzie brał zakładników z rodziny, a może być tak, że rodziny już nie będzie, bo wróg zniszczył wszystkie większe miasta. Sytuacja mało prawdopodobna, ale wojsko ma być przygotowane na każdą sytuację.

laik
czwartek, 12 kwietnia 2018, 23:01

Do 1500100900: Chylę czoła. To są konkrety... Czuję zapach prawdziwego żołnierza...

Tweets Defence24