Krystowski: Jesteśmy otwarci, żeby spółki PGZ uczestniczyły w programie budowy nowego śmigłowca [Defence24 TV]

1 września 2018, 12:15

W rozmowie z Defence24 TV Wiceprezes Leonardo Helicopters Krzysztof Krystowski odniósł się do włoskiego programu budowy nowego śmigłowca szturmowego AW-249 i szans Polski na dołączenie do tego przedsięwzięcia. "Mówimy o udziale PGZ i polskiego przemysłu na etapie projektowania maszyny i przygotowania pierwszych latających prototypów" - powiedział na ten temat Krystowski. 

Wypowiedź Krzysztofa Krystowskiego podczas Radom Air Show 2018 dotyczyła także innych działań prowadzonych na polskim rynku przez Leonardo Helicopters. Pierwszym z poruszonych zagadnień była modernizacja śmigłowców z rodziny W-3 Sokół i SW-4.

Użytkownicy chcą, żeby te śmigłowce były nadal eksploatowane przez kolejne 20, a może nawet 30 lat ale żeby miały lepsze parametry. Dzisiaj mamy też dostępne technologie by te śmigłowce znacznie ulepszyć.

Krzysztof Krystowski, Wiceprezes Leonardo Helicopters

Kolejnym poruszonym tematem był przetarg na śmigłowce dla Marynarki Wojennej RP.

Nasza firma podtrzymuje ofertę AW101 będąc zupełnie przekonana, że jest to najlepsza możliwa dziś oferta do zwalczania okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej. Jesteśmy w kontakcie z marynarzami oraz pilotami i naprawdę wiemy, że to jest śmigłowiec oczekiwany przez nich.

Krzysztof Krystowski, Wiceprezes Leonardo Helicopters

Krzysztof Krystowski wypowiedział się także o projekcie włoskiego śmigłowca szturmowego AW-249, który planowany jest jako następca AW-129. Zdaniem wiceprezesa Leonado Helicopters istnieje znaczny potencjał zaangażowania w ten projekt nie tylko zakładów PZL-Świdnik ale też spółek PGZ. Potencjalnie nowa maszyna ma więc w pełni spełnić wymagania stawiane w programie o kryptonimie Kruk, którego celem jest pozyskanie następców Mi-24. 

Nie mówimy o potrzebie polonizacji gotowej maszyny ale mówimy o udziale Polskiej Grupy Zbrojeniowej i polskiego przemysłu na etapie projektowania maszyny i przygotowania pierwszych latających prototypów. Przypomnę, że 10 lipca podpisaliśmy list intencyjny o współpracy z PGZ i my jesteśmy otwarci jako grupa, żeby spółki PGZ uczestniczyły w programie budowy nowego śmigłowca i żeby ten śmigłowiec od początku spełniał wymagania nie tylko włoskich sił zbrojnych ale także polskich.

Krzysztof Krystowski, Wiceprezes Leonardo Helicopters

 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
ZZZ
środa, 12 września 2018, 21:39

Nie rozumiem o co ta napinka na forum? PiS nie kupi żadnych śmigłowców bo kasa jest potrzebna na socjal, na przekupywanie wyborców. Jedyna realna oferta rozpatrywana przez polski rząd to Caracal. Niestety, PiS uwalił sprawę i od tego czasu mamy festiwal kolejnych obietnic, poczynając od ministra Macierewicza, który pierwsze śmigłowce obiecywał do końca 2016 roku. Może zabrzmi brutalnie to co powiem ale jakiekolwiek nowe śmigłowce pojawią się w wojsku po odsunięciu PiS od władzy.

Wiesio
piątek, 7 września 2018, 12:59

Mój znajomy pracował w WSK już po przejęciu przez Włochów a i teraz ma tam dobre kontakty. Prawda jest taka, że polska kadra inżynieryjna została całkowicie zepchnięta na bok. Oni zajmują się jakimiś za przeproszeniem pierdołami. Zakład zatracił zdolności tworzenia nowych konstrukcji, więc wywody tego pana to zwykłe bujdy. W zasadzie jest to już tylko manufaktura, która usługowo klepie kadłuby i nic innego nie jest w stanie zrobić. O jakim udziale w programie nowego śmigłowca on mówi? Kto niby w Świdniku się tym zajmie? Włosi nic w zakład nie zainwestowali, obcięli tylko wszelkie możliwe koszty. Tak naprawdę kupili toto, bo spodziewali się zamówień od rządu. Nie chodziło o jakiśtam rozwój czy produkcję na eksport. A zamówień nie ma... I wygląda na to, że szansa na nie jest coraz mniejsza, bo w obecnym układzie politycznym nie opłaca nam się kupować w Europie, tylko w USA. W którymś momencie złożą naszemu rządowi propocyję nie do odrzucenia: odkupcie od nas fabrykę, albo ją zamkniemy. Zrobimy na tym naprawdę fatalny interes. Decyzja o sprzedaży Świdnika była skandaliczna, podobnie, jak sprzedaż Mielca.

Piotr ze Szwecji
czwartek, 6 września 2018, 20:57

Przetargi na śmigłowce uderzeniowe i wielozadaniowe zaczynają wyglądać powoli jako sprzedaż wiązana. Oczywiście śmigłowce uderzeniowe mają najwyższy priorytet, lecz koncerny Bell i Leonardo oferują sprzedaż wiązaną obydwóch. Plusem ma być, że obsługa będzie w pewien sposób ujednolicona dla obu i obydwa bezproblemowo mogą ze sobą współpracować w związku bojowym (początkowa kompleksowa oferta od Bell z 2016 chyba). Ciekawe, kiedy inne firmy w Europie (Airbus) i USA (Sikorski) się zorientują, że Leonardo i Bell już ich przeganiają w tej sztafecie. Ten przetarg może się nie zaczął oficjalnie, lecz już dziś zapowiada się bardziej interesująco i konkurencyjnie niż ten ostatni, który padł na offsecie. Będzie gorąco.

KrzysiekS
czwartek, 6 września 2018, 20:03

KrzysiekS Marek1 Ok może masz 100% racji co do umów nie znam szczegółów ale swojego czasu sam odczulem decyzję ludzi związanych z Panem A.P. obecnie w Leonardo bylbym bardzo bardzo ostrożny.

Jaś
czwartek, 6 września 2018, 18:41

Caraczan to pimyłka. Nawet francuzi go nie kupują. To egzemplarze na rynki trzecie. Zapomnieć o błędach PO i to szybko.

Marek1
poniedziałek, 3 września 2018, 18:11

KrzysiekS - sorry, ale nie masz pojęcia o CZYM piszesz. Leonardo(wtedy Oto Melara) od samego początku, czyli umowy z MON dot. pozyskanie syst. wieżowego Hitfist-30 dla KTO Rosomak(ok 15 lat wstecz) namawiał MON na wspólną integrację ppk Spike-LR na tak na wieżach wyprodukowanych we Włoszech, jak i potem w Polsce(łącznie 313 szt). Niestety nasze \"geniusze\" z MON odmówiły i zdecydowały, że ma być \"po taniości\" i KTO Rosomak dopiero potem ma być dozbrajany w ppk juz niejako własnym, polskim sumptem. Co z tego idiotyzmu wyszło wiemy wszyscy. Niestety, ale naszą narodową przywarą jest obarczanie wszystkich dookoła winą za to co sami spieprzyliśmy i widać to doskonale też na przykładzie 15-letniej tragifarsy p/t integracja ppk Spike-LR z wieżą Hitfist-30P.

Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich
poniedziałek, 3 września 2018, 17:47

AW1010 oznacza biedowanie pilotów i obsługi naziemnej, a H225M Caracal oznacza wysokie płace wynikające z możliwości posiadania przez Polskę w klasie Caracala (AW101, S92 itp.) tylko i wyłącznie Caracali unikając typowej dla Zachodu i o wiele droższej sałatki z wielu warzyw kupowanych indywidualnie w ciągu wielu lat przez różne podmioty używające lotów helikopterowych w tej klasie. Caracal to polski właściciel linii produkcji (czyli jak na całym świecie montażu) Caracali dla Polski (lekko ponad 300 sztuk) i na eksport. _________ Także chciałbym AW101, bo (pomijając sensacjonalnego autopilota Caracala) AW101 jest lepszy dzięki 3 silnikom i rampie, a jednocześnie nie tak drogi jak S92 lub nawet CH53 w wyższej klasie. Nawet jednak tak bogate i wybredne państwa jak Szwajcaria, UK, Japonia, Singapur, Kuwejt wybrały Caracala (lub modernizację posiadanych już jego starszych wersji znanych jako różne Pumy) ---- tylko z jednego powodu: LOTY HELIKOPTEROWE są PIEKIELNIE DROGIE, choć są bardzo użyteczne, bo min. nie potrzebują lotniska. __________ Caracal ma praktycznie taką samą powierzchnię kabiny jak AW101, ma o jeden silnik mniej i nie ma rampy, a więc min. dlatego większy udźwig (lub ten sam co AW101 zależnie od wersji specjalistycznej), ale w klasie Caracala (i AW101) cena i koszty eksploatacji Caracala nie mają z olbrzymim odstępem równych w świecie. Szwajcaria, UK, Japonia, Singapur, Kuwejt nie połasiłyby się na jakieś małe oszczędności, a więc wybrały Caracale dlatego, że mają dużo lotów helikopterowych i oszczędzają Caracalem setki miliardów euro (jest więc z czego finansować loty szkoleniowe i płace). Caracal jest stosunkowo tak tani, że nie tylko moglibyśmy go z powodzeniem eksportować, ale i używać do lotów normalnie wykonywanych przez helikoptery mniejsze. To pozwoliłoby pożegnać helikoptery poradzieckie i zarobić Caracalem na jego mniejsze odpowiedniki. ___________ Dla polskich producentów komponentów podjęcie produkcji części do Caracala to byłby zależnie od wyczerpania zdolności produkcyjnych krótki lub bardzo krótki okres, a większe wykorzystanie maszyn, kupno lepszych i robotów pozwoliłoby im obniżyć ceny także dla Mielca i Swidnika. Nie wierzę, by Airbus przekazał nam np. tajemnicę stopów metali na przekładnie, bo te same stopy są w innych helikopterach Airbusa, a więc może 5% części importowalibyśmy z Francji. FRancja miałaby interes w imporcie polskich tanich komponentów lotniczych tak samo jak niemieccy producenci aut. _______ Jest jednak jedna dziedzina, w której AW101 jako wyższy od Caracala byłby bezkonkurencyjny - ratowanie życia pokładową salą operacyjną. W kabinie AW101 można by umieścić drugą kabinę odizolowaną od drgań i hałasu specjalnym zawieszeniem podłogi i izolacją ścian, tak by chirurg wojskowy mógł ratować życie w czasie lotu. Doświadczenia USA udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że bardzo liczni żołnierze umierający w czasie lotu helikopterem do szpitala mogliby zostać uratowani, gdyby w helikopterze był chirurg zdolony np. do powstrzymania wewnętrznego krwotoku. Każda dywizja powinna zatem mieć np. 10 sztuk AW101 jako helikoptery intensywnej medycyny. _______ Na to nas obecnie nie stać, ale moglibyśmy kupić 5 sztuk AW101, przerobić je w Swidniku na latające sale operacyjne i przydzielić po jednej w celach szkoleniowych każdej dywizji, a dwie używać na misjach ONZ-tu, np. w Afganistanie (jeden byłby w przeglądzie a drugi sprawny). Do czasu odpowiedniego wzrostu polskiego PKB 9 sztuk AW101 byłoby zastępowanych w każdej z dywizji Caracalami. Aby wojskowi chirurdzy mogli ćwiczyć, te wojskowe AW101 stałyby do dyspozycji centrum Pogotowia Lotniczego i latałyby do wypadków kolejowych, przemysłowych, caramboli na autostradach itp.

KrzysiekS
niedziela, 2 września 2018, 16:48

Ciekawa propozycja należy jednak pamiętać że LEONARDO to koncern bez skrupułów przykad wieży dla ROSOMAKA.

TOM
niedziela, 2 września 2018, 09:24

nie będzie żadnej budowy - kasa pójdzie na obecność wojsk USA - przez co własny sprzęt będzie ulegał dalszej degradacji a my będziemy skazani na ochłapy od jankesów

ccc
niedziela, 2 września 2018, 07:20

Tymczasem w Polsce MON będzie \"unowocześniał\" 60-cio letnie Mi-2 i dlatego z Sokołów, Apaczów i innych nic nie wyjdzie taka prawda !

Harry 2
sobota, 1 września 2018, 22:20

Ale się chłopina nagadał! Udział polski w programie KRUK ograniczony zostanie do wykonania kadłuba w naszych zakładach i być może do jego zaprojektowania. Reszta należeć będzie do LEONARDO. Nikt przy zdrowych zmysłach nie sprzedaje swojej myśli technicznej takiemu słabemu krajowi jak Polska, gdzie nie ma nawet dobrych negocjatorów, handlowców. O reszcie nawet nie wspomnę. Co do śmigłowców to były plany modernizacji sporej ilości śmigłowców SOKÓŁ do wersji GŁUSZEC, nafaszerowanej elektroniką. Skończyło się na 8 sztukach, jedna uległa spaleniu. Czas zatem wrócić do tematu ale uwzględnić modernizację (nowe łopaty wirnika, silniejsze silniki, rakiety p/panc itp). SW 4 powinien być śmigłowcem nie tylko śmigłowcem szkoleniowym ale też rozpoznawczym, wskazującym cele itp i lekko uzbrojonym (działko, zasobniki na 5 pocisków 70mm rakiet) Wszystko da się zrobić. Trzeba tylko chcieć, a wojsku marzą się APACZe

wsd
sobota, 1 września 2018, 21:24

O jasne. Kolejny do dojenia MON. Jak tam te super łopaty do Sokoła? już sprawne, wdrożone, nie powodują wibracji? jak tam nowe silniki do Sokoła? przekładnie? przetestowane? wdrożone? nie? no jak mi przykro. Od 20 lat słychać że Sokół ma potencjał modernizacyjny i nic z tego nie wynika. Za chwilę będziecie wstawiać do sokoła lasery?

dim
sobota, 1 września 2018, 21:16

errata: sorry... nie Apacze oczywiście, a wyposażone obserwacyjnie plus w 70mm Kiowa, nabywane w ilości 70 szt. za 42 mln USD. Gdy wpis o tankietkach wylądował tu omyłkowo, dotyczy artykułu o wyładunku czołgów USA.

dim
sobota, 1 września 2018, 14:57

Ależ to było radości i nadziei (czytam we wspomnieniach uczestników), gdy sojusznicze tankietki wyłaładowywały się w porcie, w Salonikach, 1941 ! A potem okazało się że bez tej motoryzacji, Anglicy walczyliby lepiej. Gdyż gdy tylko Niemcy nacierali, zmotoryzowani sojusznicy z maksymalną sprawnością zwiewali. I byli nie do dogonienia, przez pozbawionych takiej mechanizacji Greków. Wobec czego coraz to kolejne rubieże obrony nie były poprawnie obsadzone wojskiem (choć wojsko byłoby), a Grekom ciągle Anglicy odsłaniali boki. I wiali, wiali, wiali, a Grecy faktycznie prowadzili dla nich walki osłonowe. Nie ma to jak liczyć z obroną po pierwsze na samych siebie plus wspaniałą ludność cywilną ! - jak przedtem, w nierównej a jednak zwycięskiej kampanii z Włochami.

dim
sobota, 1 września 2018, 14:32

Re: fota śmigłowca. Ale czy ta głowica optyczna nie powinna być wyniesiona nad śmigło i jeszcze nawet nad radar ? Śmigłowiec obserwujący, ale nie kryjący się, to już prawie śmigłowieć trafiony (przy tym czymkolwiek, niekoniecznie pociskiem super-hiper). W każdym razie te Apacze, nabywane teraz przez Greków (ponad 70 sztuk za 42 mln USD, pełnosprawne), głowicę obserwacyjną umieszczoną mają właśnie ponad śmigłem. A same wychylą się zza drzew, czy zza skał, dopiero gdy cel do odpalenia rakiety mają już upatrzony. I jeśli postanowiły, że samodzielnie atakują.

Tweets Defence24