Krymska lekcja Realpolitik

11 marca 2014, 13:25
fot. mil.ru
Reklama

Ostatnie wydarzenia na Krymie obaliły dogmat o braku zagrożenia działaniami wojennymi w Europie po zakończeniu zimnej wojny i konflikcie w byłej Jugosławii. Działania Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy obnażyły również stosunkową słabość organizacji międzynarodowych, w tym NATO i Unii Europejskiej, które nie były w stanie zdecydować się na stanowcze kroki wobec państwa niewahającego się sięgać po argument siły. Taka postawa naszych sojuszników nie napawa optymizmem, tym bardziej że Polska jest państwem granicznym obu wspomnianych organizacji. 

Warto podkreślić, że po konflikcie gruzińskim z 2008 r. rosyjska armia jest poddawana głębokim reformom strukturalnym, połączonym z gruntowną wymianą uzbrojenia. W Rosyjskich Siłach Zbrojnych wskaźnik uzbrojenia uznawanego za nowoczesne w 2008 r. był na poziomie 10%. Dzięki zakupom nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego, szacowanym na ponad 600 mld USD, wskaźnik ten ma wzrosnąć do 70% w 2020 r. Można domniemywać, że demonstracje siły ze strony rosyjskiej będą coraz częstsze wraz z postępami procesu modernizacji ich sił zbrojnych.

Jednocześnie w tym samym czasie gdy Rosja zwiększała nakłady na armię, z budżetu polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, głównie z wydatków majątkowych zabrano lub nie wydatkowano alokowanych środków w wysokości ponad 11 mld PLN. Brak tych środków negatywnie odbije się na tempie i skali procesu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych  Rzeczypospolitej Polskiej (SZ RP), powodując negatywne konsekwencje dla potencjału obronnego RP. To pokazuje brak długofalowej, spójnej i konsekwentnie realizowanej polityki państwa w obszarze o strategicznym znaczeniu dla jego bezpieczeństwa. Co zatem można zrobić w obecnej sytuacji.

  • Należy skończyć z niefrasobliwym stosowaniem art. 7 ust 1 ustawy z dnia 25 maja 2001 r. o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu SZ RP, tak aby wskaźnik 1,95% PKB był wskaźnikiem realnym, po stronie wydatkowej, a nie tylko deklaratywno-wirtualnym, jak ma to miejsce obecnie.
  • Przyśpieszyć procesy pozyskiwania nowych okrętów podwodnych, wyposażonych w pociski manewrujące do rażenia celów lądowych, które w polskich realiach były bronią o charakterze strategicznym, o największym potencjale odstraszania.
  • Zrewidować program modernizacji technicznej SZ RP pod kątem zwiększenia potencjału odstraszania SZ RP oraz przyśpieszenia budowy Tarczy Polski.
  • Dokończyć proces konsolidacji, a następnie restrukturyzacji rodzimych przedsiębiorstw zbrojeniowych, aby zapewnić niezbędne i efektywne zaplecze przemysłowe dla modernizacji technicznej SZ RP.
  • Pożądanym byłoby również osiągnięcie konsensusu wszystkich, głównych sił parlamentarnych, co do skali i priorytetów modernizacji technicznej SZ RP oraz procesu konsolidacji przemysłu obronnego, aby po ewentualnej zmianie władzy za rok, prace w w/w obszarach były płynnie kontynuowane, a nie rewidowane i jak to się zazwyczaj dzieje, zaczynane od nowa.

Celem powyższych działań nie jest prężenie muskułów, ale zapoczątkowanie spójnej, długofalowej i konsekwentnie realizowanej polityki w tym strategicznym dla bezpieczeństwa i przyszłości naszego państwa obszarze. Punkty te, nie wyczerpują wszystkich niezbędnych kroków w tej dziedzinie, są jedynie asumptem do szerszej dyskusji na ten temat.

Dr Dominik Kimla jest starszym analitykiem w międzynarodowej firmie doradczej, zajmuje się monitorowaniem rynku zbrojeniowego w Europie.

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Natohk
środa, 12 marca 2014, 23:03

Do tych propozycji dodałbym jeszcze kwestię: - budowę komponentów amerykańskiej tarczy antyrakietowej - instalacja ta - jako - komponent strategiczny - w sposób pośredni zapewni nam wyższy stopień bezpieczeństwa - oczywiście w przypadku konfliktu na skalę globalną (Rosja -USA) staniemy się pierwszym celem, ale to chyba nie będzie już miało większego znaczenia - w takim przypadku konflikt takowy najprawdopodobniej będzie atomowy więc... Dodatkowo nasz kraj ze względów historycznych można nazwać naturalnym polem bitwy wschodu i zachodu. Zaznaczam, iż świadomie użyłem sformułowania "wyższy stopień bezpieczeństwa" - bo nie sądzę iż całkowity - w polityce wszystko jest możliwe. Swoją drogą podejrzewam, iż jednym z "kosztów" uspokojenia sytuacji na Ukrainie może być właśnie zaniechanie planów budowy wspomnianej instalacji, co dla nas będzie oznaczać de facto oddanie w ręce Rosjan. - postawienie na energetykę atomową / pójście drogą Izraela - przynajmniej w tej kwestii. Koszty ogromne,ale niestety pełnie bezpieczeństwa możemy mieć tylko za pomocą jednego rodzaju broni - żadne, ale to żadne porozumienia, lub pakty nie zapewnią nam takiej gwarancji - Ukraina się o tym niestety przekonała, a "świeczka w oknie" nam nie pomoże.

rafaln
wtorek, 11 marca 2014, 13:58

innymi słowy, będziemy kopać się z koniem. Bo przecież na wyścigu zbrojeń i wzmaganiu mentalności "oblężonej twierdzy" u Rosjan najbardziej zależy Putinowi. a może napisałby Pan coś bardziej odkrywczego, panie analityku. Bo to, że lepiej mieć armię silną niż słabą za bardzo odkrywcze nie jest....

kapusta
środa, 12 marca 2014, 07:32

a może po prostu damy sobie szanse co ?

sec
wtorek, 11 marca 2014, 15:51

ale co ma napisać odkrywczego? przenieść Polskę na Madagaskar? To co napisał jest sensowne, każdy kto cokolwiek wie o temacie może się pod tym podpisać.

ito
środa, 12 marca 2014, 16:12

Nie zgadzam się z pierwszą częścią artykułu- uważam, ze kryzys ukraiński Unia ma na własne życzenie a z Rosją można było spokojnie współistnieć na pokojowej stopie. Podpisuję się obiema rękami pod drugą częścią, na wypadek gdybym się co do pierwszej mylił ;-). Dodałbym jeszcze podpięcie się do jakiegoś programu budowy pocisków manewrujących, żeby obejść zakaz eksportu pocisków o zasięgu powyżej 200 km. Oczywiście całe te zbrojenia nie spowodują, ze w razie czego będziemy w stanie pokonać kraj o potencjale Rosji, ale mogą doprowadzić potencjalnego napastnika do wniosku, ze atak na Polskę jest zwyczajnie nieopłacalny- i to będzie ten moment, kiedy spełnią one swoje zadanie.

ito
środa, 12 marca 2014, 15:59

Nie zgadzam się z pierwszą częścią artykułu- uważam, ze kryzys ukraiński Unia ma na własne życzenie a z Rosją można było spokojnie współistnieć na pokojowej stopie. Podpisuję się obiema rękami pod drugą częścią, na wypadek gdybym się co do pierwszej mylił ;-). Dodałbym jeszcze podpięcie się do jakiegoś programu budowy pocisków manewrujących, żeby obejść zakaz eksportu pocisków o zasięgu powyżej 200 km. Oczywiście całe te zbrojenia nie spowodują, ze w razie czego będziemy w stanie pokonać kraj o potencjale Rosji, ale mogą doprowadzić potencjalnego napastnika do wniosku, ze atak na Polskę jest zwyczajnie nieopłacalny- i to będzie ten moment, kiedy spełnią one swoje zadanie.

pragmatyk
środa, 12 marca 2014, 12:09

Dlaczego w polskich przetargach nie stosuje sie leasingu?? Sytuacja zagrożeń militarnych jest dynamiczna! Za 5 lat będą nowe zagrożenia a my bedziemy mieć sprzęt dopasowany do tych sprzed lat 15-tu. Aktualny leasing powoduje, że ten sprzęt będzie można zwrocic jako mało używany, kiedy juz skutecznie spełni swoja odstraszającą funkcję.

Igor
środa, 12 marca 2014, 06:20

Moglibyśmy duzo zrobic w koperacji z Ukraina nawet kosmos moga wysłać. Oni by zarobili i my. A czołgowe technologie mija od a do z. plus wykupić PZLe. przed przetargiem na helikoptery. Ten Polski Pegaz to bez szkszydel będzie.

Tweets Defence24