Reklama
Reklama

Korea Południowa zmuszona do wycofania samolotu z pokazów w Chinach

11 listopada 2014, 11:10
Fot. KAI
Fot. KAI

Południowokoreański samolot T-50 miał wziąć udział w Airshow China w Zhuhai. Naciski amerykańskie spowodowały jednak, że pokaz samolotu dla przedstawicieli ChRL został odwołany. Powodem jest obawa Amerykanów przed skopiowaniem rozwiązań technicznych zastosowanych w konstrukcji maszyny. 

Samolot szkolno-bojowy KAI T-50 Golden Eagle produkowany przy wsparciu Lockheed Martin miał zostać po raz pierwszy pokazany w Chinach podczas Airshow China w Zhuhai. Koreańczycy zdecydowali o wycofaniu swoich samolotów z tych targów kilka dni przed ich rozpoczęciem, zaskakując organizatorów. 

Rzecznik prasowy ministerstwa obrony wskazał jako główny powód presję amerykańską związaną z zagrożeniem skopiowania przez Chińczyków rozwiązań technicznych zastosowanych w samolocie. Stwierdził on, że Republika Korei wycofała się z prezentacji T-50 w Chinach ze względu na zwrócenie przez stronę amerykańską uwagi na prawo dotyczące eksportu i handlu kluczowymi amerykańskimi technologiami. A właśnie najważniejsze technologie użyte w konstrukcji samolotu pochodzą ze Stanów Zjednoczonych.

KAT T-50 to dwumiejscowy samolot mogący służyć w zależności od wersji do zaawansowanego treningu lub jako lekki samolot bojowy. Maszyna powstała przy współpracy z Amerykanami, głównie z myślą o szkoleniu pilotów KF-16. Samolot wykazuje zresztą wiele podobieństw w konstrukcji do F-16, na którym był częściowo wzorowany. Wersje bojowe opracowano w celu zastąpienia lekkich myśliwców poprzednich generacji takich jak F-5. Do tej pory samoloty poza Koreą Południową zamówiły Indonezja i Irak w wariantach szkolno-bojowych i Filipiny w wersji bojowej F/A-50.

Maszyna będzie prawdopodobnie  jedną z konstrukcji konkurujących w amerykańskim programie T-X, którego celem jest pozyskanie następców używanych przez US Air Force T-38 Talon. T-50 był proponowany Polsce w postępowaniu na dostawę lekkiego samolotu odrzutowego do szkolenia zaawansowanego – AJT (Advanced Jet Trainer). Oficjalnym oferentem był Lockheed Martin UK. Polska zdecydowała jednak o wyborze tańszej oferty włoskiego koncernu Alenia Aermacchi, który dostarczy 8 samolotów M-346 Master. 

Andrzej Hładij

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
ppp
wtorek, 11 listopada 2014, 11:53

Dlatego przemysłowo nie warto wiązać się z USA. Jak Chinole zechcą to i tak skopiują. Nie takie rzeczy robili. Amerykanie myślą, że na pokazie im samolot rozbiorą - bzdurny tok myślenia.

:)
wtorek, 11 listopada 2014, 13:35

"Dlatego przemysłowo nie warto się wiązać z USA" - http://www.defence24.pl/news_argentyna-nie-kupi-gripenow-sprzeciw-wielkiej-brytanii - kolega sobie przeczyta, kolega sobie zrozumie, że ochrona technologii przed potencjalnym przeciwnikiem to nie jest domena wyłącznie amerykańska. Każdy rozsądny naród tak postępuje. Inaczej postępują tylko niektóre narody zach. Europy, którym kasa rzuca się na mózg - dlatego Chińskie okręty pływają na francuskich turbinach i niemieckich dieslach.

żelazna logika
wtorek, 11 listopada 2014, 11:53

A co w tym KAT T-50 jest takiego, czego nie ma w wenezuelskich F-16 przekazanych Chinom czy w F-16 Block 52+ do których, via braterska współpraca z Pakistanem, mają dostęp Chińczycy? Zakaz pokazów jest śmieszny i ba bić w koreańskich producentów maszyny szkolnej, by nie robić jej reklamy i by nie zagrażała amerykańskiej konkurencji.

gregor
wtorek, 11 listopada 2014, 13:58

Żaden wenezuelski F-16 nie został przekazany Chinom. To że swego czasu Chavez odgrażał się że amerykańskie samoloty udostępni Chińczykom czy Irańczykom nie znaczy że tak się stało. Chavez mocny był ino w gębie. Gdyby Chińczycy otrzymali dostęp do F-16, dla Pakistanu oznaczałoby to koniec zakupów uzbrojenia w USA.

Mirosław Znamirowski
środa, 12 listopada 2014, 09:55

Cała ta historia jest śmiechu warta. Wychodzi na to, że Chińczycy to w oczach Amerykanów muszą być jacyś cudotwórcy, skoro sama obecność danego samolotu na pokazach pozwoliła by im skopiować rozwiązania techniczne zastosowane w tej maszynie. Idąc tym tropem, to Ruscy muszą być strasznie lekkomyślni skoro od lat ryzykują poznanie tajemnic rosyjskich samolotów przez specjalistów od awiacji z państw zachodnich wysyłając swoje bojowe maszyny na międzynarodowe salony lotnicze w Le Bourget i Farnborough.

gosc
środa, 12 listopada 2014, 08:18

Smieszny argument. Przeciez chinczyki juz dawno sie wlamaly do amerykanskich i europejskich firm zwiazanych z przemyslem lotniczym i maja dokladne projekty nie tylko tego samolotu, ale nawet F-35. I na ich podstawie robia swoje wersje.

Marek
wtorek, 11 listopada 2014, 22:51

I trzeba było szarym papierem toaletowym od Włochów cztery litery podcierać? Płacąc trochę więcej, zamiast włoskich samolotów szkolnych, mielibyśmy kilka "Gripeników'.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama