Reklama
Reklama
Reklama

Kontrowersje ws. Adelaide. PLP: „Niejasna podstawa i hamowanie modernizacji”

20 sierpnia 2018, 15:37
NewcastleFregata
Fot. LSIS Brenton Freind (photographer)/Royal Australian Navy.

Po zablokowaniu przez premiera Mateusza Morawieckiego sprawa zakupu fregat Adelaide będzie dalej analizowana w resorcie obrony. Pojawiają się kolejne głosy krytyczne wobec tej koncepcji, wskazujące na straty dla przemysłu stoczniowego. - Nabycie ad hoc nieplanowanych i niespełniających polskich potrzeb i wymagań okrętów z Australii, choć krótkoterminowo przyniesie poprawę  zdolności bojowych MW RP, to jednak w perspektywie długofalowej okaże się wielce szkodliwe dla procesu modernizacji sił morskich, a także dla polskiego przemysłu obronnego, a w konsekwencji dla bezpieczeństwa państwa. – stwierdziło w stanowisku Polskie Lobby Przemysłowe.

Tuż przed rozpoczęciem wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Australii premier Mateusz Morawiecki zablokował pozyskanie ponad 25-letnich, używanych fregat typu Adelaide. List intencyjny w tej sprawie miał zostać podpisany w trakcie wizyty, ale najprawdopodobniej do tego nie dojdzie. Pośrednio potwierdził to szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski powiedział w poniedziałek, że rozmowy w trakcie wizyty będą dotyczyć szeroko rozumianej współpracy wojskowej, a negocjacje w sprawie konkretnych programów prowadzi Ministerstwo Obrony Narodowej. W składzie delegacji, która udała się do Australii jest też szef MON Mariusz Błaszczak. 

Negocjacje dotyczące konkretnych zakupów prowadzi rząd, prowadzi Ministerstwo Obrony Narodowej i one będą prowadzone. Ministrowie dzisiaj potwierdzili, że kanały komunikacji powinny być otwarte, ale zależy nam na tym, aby ta rozmowa miała charakter szerszy, żeby dotyczyła nie tylko konkretnych zakupów, ale także szkolenia, współpracy technologicznej, współpracy w zakresie wspólnych ćwiczeń wojskowych

szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski

Jednocześnie jeszcze 10 sierpnia minister Szczerski mówił: „Jeśli chodzi o obszar obronny, to przede wszystkim współpraca polsko-australijska w modernizacji polskiej Marynarki Wojennej. Do Australii jednocześnie z wizytą pana prezydenta udaje się także minister obrony narodowej, który będzie prowadził swoje rozmowy. Zakładamy, że ich efektem będzie podpisanie listu intencyjnego na zakup fregat rakietowych typu Adelajda, które mają wzmocnić polską Marynarkę Wojenną.”.

O inicjatywie zakupu australijskich fregat ciepło wypowiadali się przedstawiciele BBN, jak choćby wiceszef Biura Dariusz Gwizdała, który już po decyzji premiera Morawieckiego mówił PAP, że jest to kierunek wart rozważenia jako rozwiązanie pomostowe. Ostrożne stanowisko zajmuje natomiast MON i rząd. Wiceszef resortu Wojciech Skurkiewicz stwierdził w telewizji wPolsce.pl, że „MON nie wypowiadało się co do samego zakupu tych okrętów.”, zaznaczając że to nie resort obrony jest inicjatorem koncepcji pozyskania fregat. Wcześniej tej koncepcji sprzeciwił się szef resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Z kolei szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin stwierdził w Polsat News, że analizy w tym zakresie będą prowadzone przez resort obrony. – MON będzie analizował, czy ten zakup jest korzystny dla Polski, dla polskiej armii, również dla polskiej gospodarki – powiedział. Zwrócił uwagę, że kwestia ta jest analizowana w kontekście możliwości polskiego przemysłu stoczniowego, który jest odbudowywany przez rząd PiS. – Mówimy o zakupie sprzętów używanych. Chcielibyśmy, żeby do Polski trafiał nowy sprzęt – stwierdził Jacek Sasin.

Pojawia się coraz więcej głosów sceptycznych wobec możliwego zakupu fregat Adelaide. Eksperci Polskiego Lobby Przemysłowego przeanalizowali informacje dotyczące zakupu fregat. Przyznali, że „pozyskanie fregat typu Adelaide krótkoterminowo przyczyni się do zwiększenia zdolności MW RP i nieznacznego odmłodzenia jej okrętów.”. Jednocześnie jednak zauważyli, że nie wiadomo czy pozyskanie fregat będzie wiązać się z wycofaniem – niedawno remontowanych (za dość znaczne środki) – fregat OHP „i czy w związku tym program Miecznik zostanie definitywnie zakończony”.

Jest zupełnie niejasne dlaczego i na jakiej podstawie zostały wybrane te właśnie okręty i w realizację którego zadania programu operacyjnego „Zwalczanie zagrożeń na morzu” pozyskanie fregat typu Adelaide ma się wpisywać

Stanowisko Polskiego Lobby Przemysłowego

Zwrócili też uwagę, że podstawy i powody wyboru tych właśnie jednostek są „zupełnie niejasne”. Przypomnijmy, że zakupu fregat – w przeciwieństwie do pozyskania nowych okrętów obrony wybrzeża Miecznik i jednostek patrolowych ze zdolnością zwalczania min Czapla – nie ujęto w Planie Modernizacji Technicznej.

Eksperci PLP przypomnieli też, że nie poinformowano opinii publicznej o kwocie, za jaką miałyby zostać pozyskane fregaty Adelaide, ani o zakresie takiej transakcji. - Niemniej jednak, jeśli, według niektórych źródeł, koszt te mają się kształtować na poziomie około 4 mld zł i będą obciążać budżet ministerstwa obrony narodowej to zdaniem PLP wydatnie zmniejszą zakres zamówień nowych okrętów w polskich stoczniach i zahamują modernizację pozostałych sił okrętowych MW RP – stwierdzono. Dodali, że oba okręty, zbudowane odpowiednio w 1992 (HMAS „Melbourne”) i 1993 roku (HMAS „Newcastle”), pomimo modernizacji mają za sobą ok 70. proc. resursu i gdyby nie zakup przez Polskę, zostałyby wkrótce zezłomowane. Adelaidy w momencie wprowadzenia do służby w MW RP będą też starsze, niż były obecnie używane fregaty Oliver Hazard Perry.

Dodatkowo zauważyć należy, że okręty te zostały skonstruowane z myślą o wykonywaniu zadań na akwenach oceanicznych, co sprawia, że ich użycie na litoralnym, niedużym, półzamkniętym akwenie jakim jest Bałtyk może napotkać na szereg trudności w wykorzystaniu stacji hydroakustycznych, broni podwodnej, a także systemów przeciwlotniczych, co wydatnie zmniejszy zdolności bojowe całych platform.

Stanowisko Polskiego Lobby Przemysłowego

Z analiz uzbrojenia i możliwości bojowych fregat Adelaide wynika również, że nie są one dostosowane do działań w strefach antydostępowych (A2/AD), jakie Rosja utworzyła na Bałtyku. Wątpliwości przedstawicieli PLP wzbudziły też kwestie związane z utrzymaniem fregat w służbie w trakcie cyklu życia. Po pierwsze, trudno oszacować koszty związane z dostosowaniem ich systemów swój-obcy (IFF), łączności i kryptografii czy zaopatrzenia do standardów NATO.

Po drugie, nie wiadomo w jakim stopniu Polska będzie zależna od Australii (czy nawet USA) w zakresie dokonywania remontów tych okrętów. - Należy również wkalkulować ryzyko, że polski przemysł stoczniowy może ponosić znaczne dodatkowe koszty wynikające z klauzul, dotyczących ochrony myśli technologicznej zastosowanej na fregatach typu Adelaide, zamieszczonych przez rząd Australii w umowie sprzedaży tego rodzaju uzbrojenia – stwierdzono. Wreszcie, dotychczasowe doświadczenia z fregatami typu OHP wskazują, że są to jednostki drogie w utrzymaniu, co ogranicza fundusze na zakup nowych okrętów. To z kolei może wpłynąć negatywnie na kondycję branży, ale też na jej możliwości eksportowe.

Zakup okrętów typu Adelaide może zastopować proces budowy okrętów w polskich stoczniach, co negatywnie odbije się na kondycji finansowej tej istotnej dla bezpieczeństwa państwa branży przemysłu oraz całkowicie pogrzebie możliwości eksportu platform, które byłyby budowane w przyszłości dla MW RP, a co mogłoby dać polskim stoczniom szansę na walkę o zagraniczne kontrakty.

Stanowisko Polskiego Lobby Przemysłowego 

Przedstawiciele PLP przypominają, też doświadczenia z realizacji programu niszczyciela min nowego typu Kormoran, będące dowodem że polski przemysł potrafi budować okręty, a „sam proces nie musi trwać wiele lat”. „Kluczowym czynnikiem jest decyzyjność na szczeblu politycznym i zapewnienie finansowania.” - podkreślono.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 53
Reklama
bartek
środa, 22 sierpnia 2018, 16:37

Zobaczycie nowe okręty wyprodukowane w Polsce... Jedno co może być prawda to fakt że te 2 czy 4 mld zostanie skierowane do polskiego przemysłu stoczniowego tylko że to nie oznacza że tu patrz pkt. 1 wyprodukowane zostaną za to jakieś okręty.

grzesiek
środa, 22 sierpnia 2018, 16:11

Na całym świcie poważne kraje takiej jak Francja, Australia, Japonia czy USA a nawet Rosja kupują nowe okręty dla swojej marynarki wojennej a my jak zwykle od kilku miesięcy zastanawiamy się nad kupnem 25 letnich okrętów, które za 10 lat będą się nadawać tylko do muzeum. Czy Polska jest na prawdę takim biednym i zacofanym krajem, że nie potrafi dać dla swoich marynarzy nowoczesnych okrętów, które będą bronić Polski przez kolejne 30 lat? Czy rządzący nie mają oleju w głowie?

Napoleon
środa, 22 sierpnia 2018, 13:34

@Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich Dobra analiza ;) ale nie ma dowodów i jakiejkolwiek korelacji pomiędzy zmianą biegunów na ziemi, a nagłym wymieraniem gatunków (sic!). Nikt do końca nie wie czy jest to process nagły, czy też ciągły, czy z innej \"beczki\" możliwe, że pole magnetyczne ziemi dzieli się na czasowo na kilka mniejszych lokalnych biegunów w trakcie odwrócenia. Skutki dla elektroniki i systemów satelitarnych prawdopodobnie będą nie do ocenienia, ale to dopiero czas nam pokaże. Trochę wątpie w teorie przyjaźni z Rosją, jest ciekawa i odważna, ale musimy pamiętać, że prowadzą własną politykę geostrategiczną, że boją się (to szczególnie podkreślam), maja ambicje i niezapominajmy o Niemcach dla których plan Mitteleuropa jest wiecznie żyw (sic!). My też powinniśmy zadbać o szerszy plan przetrwania o przestrzeń bezpieczeństwa i co najbardziej lubię o budowę polskiego przemysłu oraz zatroszczenie się o wzrost gospodarczy. Bo jeśli chcemy oddziaływać na nasz region i tym samym budować nasze przedpole bezpieczeństwa to jak Ukraina czy Białoruś potrzebuje pieniędzy na elektrownie atomową powinniśmy im ją wybudować i wtedy te kraje z pewnością orientowałyby się na nas itd. itd... A tak a propos lubię Pana komentarze. Pozdrawiam!

Podporucznik rezerwy wojsk kwatermistrzowskich
wtorek, 21 sierpnia 2018, 17:12

@Dalej Patrzący --- ma pan oczywiście rację, szczególnie z całościowym podejściem do obronności: trzeba z jednej strony zestawić zagrożenia, a z drugiej wynikające z nich środki obronne. Nie rozumiem tylko, dlaczego chce pan olbrzymim nakładem bronić zaopatrzenia drogą morską i dlaczego pomija pan w kalkulacji Szwecję i Finlandię. Moim zdaniem nawet gdyby jakiś statek przywiózł coś z USA dla Polski, to nikt nie ryzykowałby ani jednej dodatkowej mili morskiej ponad absolutne minimum, ponieważ jedna rakieta, lub jedna torpeda niszczy cały ładunek statku. Zaopatrzenie z USA, np. z częściami zamiennymi dla Patriotów, rakietami, itp. zostanie przeładowane natychmiast na ląd w Hiszpanii, Portugalii, może Francji i dotrze do Polski koleją. Prawie 10.000 km i blisko 30 dni przez Atalantyk - takie ryzyko zupełnie wystarczy. Transport lądowy uniemożliwia zaś zniszczenie całego ładunku statku i będzie obowiązywał na 100% wobec zaopatrzenia dla Polski. Nie będzie ani jednego statku z zaopatrzeniem dla Polski w czasie wojny na Bałtyku, bo byłoby to nieodpowiedzialnym szaleństwem. Poza tym, sytuacja Szwecji lub Finlandii może spowodować, że NATO po prostu będzie musiało zamknąć Cieśniny Duńskie zatapiając w nich statki handlowe i zaminowując je i ich przedpole. Pieniądze na ochronę zaopatrzenia morzem możemy zatem wydać na np. najlepsze bojowe wozy piechoty w NATO, czyli na Pumy, bo wszystko inne byłoby nieuczciwością Polaków wobec obrońców ojczyzny. Nie wolno cenić wyżej wielu wydatków na to co ładne i przyjemne, do tego rozkradane i marnotrawione, niż zdrowie i życie ludzi, którzy znajdą się pod ostrzałem, i dawać im jako ochronę Rosomaki, CV90, BWP1 lub nawet śmieciowego Borsuka. ______ Przede wszystkim jednak należy uczynić wszystko co możliwe by wykorzystać najbliższe co najmniej 50 lat, w których Rosja nie jest i nie będzie wstanie dokonać agresji przeciw członkowi NATO i/lub UE. To samo Chiny. Jeśli nie będziemy po cichu zagrażać rosyjskiej demokratycznej republice, to będziemy tak samo bezpieczni jak Rosjanie i w ciągu ponad 50 lat możemy rozciągnąć strefę pokoju z UE i Japonii na Rosję i Azję. ________ Cel ten jest tym ważniejszy, że w ciągu ostatnich 160 milionów lat już setki razy, średnio co ok. 200 do 300 tys. lat, dochodziło na Ziemi do zamiany miejscami biegunów pola magnetycznego, a od ostaniej minęło już 750 tys. lat, a więc następna jest tylko kwestią czasu. Bez gigantycznych nakładów na ochronę przed tą na 100% nieuniknioną katastrofą powiemy sobie pewnego dnia patrząc wstecz, że niepotrzebnie chroniliśmy pokój wyścigiem zbrojeń, bo zmiana biegunów pola magnetycznego dała ludzkości pokój za darmo, ale spowodowała też: zniszczenie wszystkich satelitów i prawie całej elektroniki na Ziemi oraz trudne do oszacowania zniszczenia genów w człowieku i eksplozję zachorowań na raka, bo przed niszczycielskim promieniowaniem słonecznym chronić nas będzie już tylko atmosfera ziemska, ale nie pole magnetyczne. To nie jest teoria, lecz praktyczne, namacalne dowody, że magnetyczny biegun północny przemieszcza się już od lat o 50 km rocznie w kierunku Syberii (Rosja byłaby najlepiej chroniona). Wg najnowszych badań chińskich stalagmitów oprócz trwałych zamian biegunów pola magnetycznego dochodzi też do nieoczekiwanie szybkich i krótkotrwałych zamian nazwanych \"Geomagnetic excursion\" - szkodliwym jest nie tyle kierunek biegunów, lecz związane z tym osłabienie pola magnetycznego i np. docieranie ciękich cząstek do ludzkiego ciała (ołowiane parasole?). ________ Eliminacja wojny jak wewnątrz UE pozwoliłaby wydać pieniądze na badania naukowe, na ochronę elektroniki, na może sztuczną osłonę na orbicie itp. Niewykorzystanie tych najbliższych 50 lat bez wojny byłoby nieodpowiedzialnym szaleństwem. Dlatego powinniśmy nie tylko rozsądnie się uzbroić, ale jak w czasach ZSRR prowaqdzić rozmowy o redukcji zbrojeń konwencjonalnych oraz wzrostem współpracy gospodarczej itd. uczynić wojnę z Rosją nieopłacalną i bezsensowną - taką byłaby zawsze, chodzi mi o namacalność pokojowej dywidendy, o widoczną dla wszystkich opłacalność pokoju. _______ Przykładowo najlepsze klipy o Soczi i Kaliningradzie oferuje na YouTube Yulia Akimenko -- coś przepięknego! Należy koniecznie obejrzeć myśląc poważnie o polskiej Gospodarce Morskiej. Rosja robi i zrobi z Kaliningradu coś w rodzaju Singapuru lub Hong Kongu, na co potrzebuje dostawy z Polski za setki miliardów euro! __________Uważam, że należy rozwiać nawet najmniejsze wątpliwości ws sprawie Smoleńska, ale kto pojmuje stosunki międzynarodowe, ten wie, że gdyby Rosja ponosiła odpowiedzialność za Smoleńsk, to sami Rosjanie ukaraliby swoich sprawców. Dlatego należy kontynuować wyjaśnianie katastrofy Smoleńskiej (dodając rozsądku w przypadku odpowiedzialności wieży, bo nasi piloci znali jej słabe wyposażenie i dokładność z własnego doświadczenia z tymi samymi radarami w polskim wojsku i wyraźnie lekceważyli tą wieżę). _________Niezależnie od Smoleńska Polsce opłacałoby się rozciągnąć strefę bezwizową dla Rosjan zameldowanych na stałe w Kaliningradzie i w Soczi na całą Polskę, ale taką stałą wizę na całą Polskę sporządzić biometrycznie i w czerwonym kolorze, by ułatwić ewentualną kontrolę. Francuzi pracują w niemieckich ministerstwach, a więc tym bardziej polscy i rosyjscy urzędnicy mogliby mieć biura w Polsce, w Soczi i w Kaliningradzie aby wspólnie łapać przestępców, czy obsługiwać sprawy wizowe. Wybrane obiekty wojskowe moglibyśmy otoczyć zaś pasem znaków drogowych, w którym wiza byłaby wymagana. To co mamy obecnie, to zawracanie głowy, czerpanie piasku łyżką zamiast koparką. W zamian za zniesienie wiz dla mieszkańców Kaliningradu i Soczi Polska powinna otrzymać ruch bezwizowy Polaków do Kaliningradu i Soczi. Ruch bezwizowy można by poszerzyć o kupowanie mieszkań i domów w Polsce, w Soczi i w Kaliningradzie. Aby rozproszyć obawy - znaczna część mieszkańców Kaliningradu nie była nigdy nad morzem, wprowadzić umowne ograniczenia, np. ruch bezwizowy ale tylko przez granicę Kaliningradu i Soczi, a nie np. samolotem Warszawa-Moskwa, stosowanie używanego w RFN pojęcia \"głównego miejsca zamieszkania\": Kaliningrad/Soczi/Polska. Obecnie na granicy Kaliningradu stoi się 3 godziny, a autobus dowozi bezpłatnie do miejsca w Polsce ze sklepami -- to myślenie i działanie rodem z czasów PRL-u. Bezwizowość powinna obejmować studiowanie i biznes, współpracę naukową i służby zdrowia. Realizacja przyniosłaby Polsce rozwój Gospodarki Morskiej i wzrost PKB, a w efekcie pieniądze na Wojska Lądowe, a potem na super nowoczesne okręty wojenne. Adelaidy to byłoby zamykanie Polski w prowincjonalizmie i ograniczonych horyzontach zamiast rozmachu, który pozwoliłby dogonić poziom rozwoju i zamożność zach. UE w kilka i tylko w trudniejszych dziedzinach kilkanaście lat.

obserwator
wtorek, 21 sierpnia 2018, 12:58

Jeden dziennikarz napisał, że kupują, drugi, że nie kupują, trzeci że premier zablokował zakup. Sezon ogórkowy w pełni. Dzisiaj oficjalne dementi MON - nikogo to nie interesuje, czekamy na to co 4 dziennikarz powie...

AlS
wtorek, 21 sierpnia 2018, 12:53

Od Australijczyków powinniśmy kupić to samo, co Chińczycy z kontynentu i Tajwańczycy, oraz Amerykanie (którzy kupili projekt trimaranów) - udane projekty ich wielokadłubowców, a później na tej bazie opracować lekkie okręty rakietowe o obniżonej sygnaturze radarowej, takie jak chiński Type-022 Houbei, czy jeszcze lepiej - budowane obecnie przez Tajwan lekkie korwety przeciwlotnicze, oparte o typ Tuo Chiang. Na krótkiej bałtyckiej fali kadłub wave piercing catamaran daje sporą przewagę nad rozwiązaniami jednokadłubowymi, jeśli chodzi o dzielność morską przy wysokich stanach morza. Na małe jednostki daje się obecnie upchać wiele systemów, co pokazali Finowie, budując okręty typu Hamina, bądź Rosjanie, którzy wpakowali wyrzutnie rakietowe na rzeczno-morskie Bujany. Niewielkie jednostki są względnie tanie, więc można by szybko utworzyć flotyllę, której łączna wartość bojowa zwiększałaby się stopniowo, w miarę wprowadzania kolejnych okrętów do służby. Zamiast megalomanii, w postaci kolejnych projektów dużych korwet czy fregat wielozadaniowych, lepiej kontynuować najbardziej udany program jednostek bojowych Marynarki Wojennej w ostatnich 30 latach i tworzyć następców typu Orkan. A w ramach \"zobowiązań sojuszniczych\" można za parę lat kupić gotowy okręt oceaniczny w rodzaju fregaty, mając na uwadze, że jego wartość bojowa na niewielkim Bałtyku zawsze będzie znikoma.

Mirek
wtorek, 21 sierpnia 2018, 12:10

Duńskie fregaty to najlepsza oferta dla nas

Realista
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:56

Tylko bez złomu, piekielnie drogi, łatwy do zatopienia przez rosyjskie rakiety onyks. Za 4 mld można mieć 2 nowe fregaty rakietowe, które będą w stanie osłaniać Trójmiasto i Szczecin, i atakować cele w rosji.

Knak
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:55

Niewydolność realizacyjna programu modernizacji technicznej wojska ma swoje główne przyczyny w MON - jego archaicznej strukturze i ludziach. Nie zawsze wina leży po stronie przemysłu. Należałoby drobiazgowo przeanalizować sprawę realizacji programów Iryda i Gawron (są duże podobieństwa). Wszystkie te katastrofy dzieją się przy biernej postawie sejmowej komisji obrony narodowej. Nikt nie rozlicza winnych. Pora to zmienić.

erty
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:48

Box123 Zgadzam się trzeba patrzeć całościowo. To nieznaczy, że Adelajdy są lepsze lub gorsze, ale trzeba patrzeć jak się wpisują w całość modernizacji armii.

AndyP
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:39

Nikt z dziennikarzy nie pyta, czemu MON nie chce tych pieniędzy wydać na uzbrojenie Ślązaka? Byłoby szybciej, efektywniej, nowocześniej - zwłaszcza że i tak ma mieć Modułowy System Walki Thalesa.

pragmatyk
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:29

Sytuacja z australijskimi okretami pokazuje jak niespójny jest rząd Morawieckiego .Minister ON powinien mieć zgodę premiera na negocjacje zakupowe ,a prezydent powinien być na bierząco z decyzjami rządu, tu wyrażnie widać ,ze w PiSie nie ma planowania ,a sprawy załatwia sie tylko na bierzaco ,jak to w Polsce najtrwalsza jest prowizorka. Szkoda ,ze wszystkie programy modernizacyjne dla wojska zostały odwołane decyzjami rządu PiS ,a teraz ad hoc coś robimy ,coś co nigdy nie będzie spójne i nie obejmuje strategicznych potrzeb Polski.

say69mat
wtorek, 21 sierpnia 2018, 11:19

Można odnieść wrażenie, że zawirowania z pozyskaniem australijskich jednostek jest efektem kompleksów jaki nękają tzw polskie lobby przemysłowe. Potencjału oferty czyli możliwości, potencjału negocjacyjnego, potencjału koncyliacyjni, a w efekcie partnerskiej wiarygodności dla naszych sojuszników i kooperantów. Co jest widoczne - na ten przykład - w mizerii transferu technologii w ramach realizacji programu \'Wisła\'. Co jest również widoczne w bezrozumnym oporze przed pozyskaniem okrętów z Antypodów. Jakim to cudem nasz przemysł obronny nie może dopatrzyć się korzyści płynących z pozyskania orzeczonych okrętów. Na ten przykład perspektywy modernizacji pozyskanych okrętów, aby zdobyć kluczowe doświadczenie, niezbędne do projektowania i budowy okrętów w ramach realizacji projektów Miecznik/Czapla.

KrzysiekS
wtorek, 21 sierpnia 2018, 10:39

WB wznawia projekt lekkiej Fregaty typ 31e \"Zakłada się, że pierwsza z nowych fregat rakietowych ma zostać dostarczona już w 2023. Koszt powstania pojedynczej jednostki ma wynieść nie więcej niż 250 mln GBP (1 mld zł) \". Jeżeli będzie budowana seria jednostek (WB co najmniej 5) to może warto rozmawiać o przyłączeniu się do tego projektu?

Kangur
wtorek, 21 sierpnia 2018, 10:24

Polska AD 2028. Nowych okrętów brak a Adelaidy z powodzeniem wykonują swoje zadania pod banderą np Filipin. U nas dalej w służbie Kościuszko i Pułaski. Tak to widzę.

ktos
wtorek, 21 sierpnia 2018, 10:16

To skoro polski przemysl potrafi to zrobmy tak... Polski zaklad podpisze z mon umowe na budowe jednej fregaty. Zaklad wyznaczny cene i czas wykonania. I teraz jezeli cena i czas bedzie mniejszy niz zakup uzbrojenia za granica to wchodzimy w to, ale... jezeli zaklad przekroczy koszty lub termin to nie dostaje nic i placi potezna kare. W przypadku gdy nie bedzie w stanie zaplacic kary zostanie zlicytowany. Czy nadal nasz przemysl twierdzi ze jest w stanie wybydowac okret tej klasy? Bo osobiscie watpie. Rozumiem ze mamy stocznie i one buduja statki - i swietnie sobie radza. Ale budowa statku offshore albo masowca to nieco inna bajka niz budowa okretu z wieloma systemami uzbrojenia. Ciekaw jestem czy gdyby nasi zaszaleli i powiedzieli ze kupimy lotniskowiec to nasze stocznie tez powiedzialyby ze przeciez one same zbuduja taniej i lepiej.

On
wtorek, 21 sierpnia 2018, 09:05

Jedyni co aktualnie może wyprodukować polski przemysł to białe flagi ale obawiam się ze nawet z takim przetargiem mon sobie nie poradzi :)

Barry
wtorek, 21 sierpnia 2018, 08:52

Polskie stocznie nie potrafia budować większych okretów,po co ta hucpa ,kupić i już.PLP to lobby ale rosyjskie.Pozostanie nam wybudować dwa dywizjony kajaków bojowych,parafrazując bronka shoguna - polski marynarz i na tratwie bojowej popłunie Żenujące.

Luk
wtorek, 21 sierpnia 2018, 06:04

Ten zabieg z \"zablokowaniem\" to zwykła taktyka negocjacyjna z Australijczykami. Niby chcemy ale nie do końca a może byśmy wzieli tyle tylko , że cena powinna być niższa, etc.

StarszyBalans
wtorek, 21 sierpnia 2018, 03:09

Ależ nie ma żadnego problemu, nie hamujmy się w rzeczonej modernizacji Panowie z PLP. Co prawda sensowne propozycje - jak chociażby FFG z systemem Aegis klasy Fridtjof Nansen ( albo klasy Iver Huitfeldt jeśli ktoś woli Thalesa od Lockheed Martina) z jednostką ognia i śmigłowcem ASW kosztuje około 3 mld PLN. ZA SZTUKĘ , a PMW ma budżet rzędu pół miliarda rocznie, to jednak racja - absolutnie się nie hamujmy. Opowiadać androny przy kawie i wuzetce to każdy potrafi.

Box123
wtorek, 21 sierpnia 2018, 02:11

Jeden wielki stek bzdur. Już nie mogą z tymi ludźmi w MONie po dymisji Macierewicza. Brać te adelaidy, a zaoszczędzoną kasę wydać na licencje na Narew od Brytyjczyków i transfer technologii z homarem, bo to są priorytety a nie fregety, które nie odegrają żadnej istotnej roli w razie wojny i są tylko po to, żeby nie było że ich nie ma, a dwie fregaty i tak naszych stoczni nie zbawią jak te nie będą miały innych zamówień. Teraz mamy ograniczone środki i nie mamy czasu na wydawanie ich na rzeczy piato-rzedne. Priorytetem musi być pozyskanie zdolności rakietowych, bo to może decydować w przyszłości o naszym istnieniu i jeśli do wyboru maja być nowe fregaty albo samodzielność w Narwii i chociaż część zdolności w homarze to tu nie ma nad czym się zastanawiac, a jaka ktoś pisze że chce nowe fregaty bo te z Australii to stary zlom, to niech spojrzy na to przez pryzmat powyższego wyboru, a nie jakby to był koncert zyczen

Jakub
wtorek, 21 sierpnia 2018, 02:00

Dorabianie ideologii, która ma ułatwić wyjść z twarzą z tej kołomyi niedecyzyjnej.

Lew
wtorek, 21 sierpnia 2018, 01:46

@ n@ti Niestety za 10 lat trzeba będzie oddać je na złom. Słaby interes za niemałe pieniądze. Poza tym jak wskazano w artykule, te okręty nie mają żadnego pokrycia w oficjalnych planach modernizacji technicznej MW RP. Nie wiadomo jakie role miałyby wypełniać, jaka jest ich strategia użycia i na dobre zachamowałyby budowę fabrycznie nowych okrętów. Polskie stocznie nie zdobędą doświadczenia bez zamówień. Miecznik i Czapla miała powstać współpracy z partnerem zagranicznym i miał być gwarantem terminowego wykonania prac. PS: Droga moderacjo i administracjo Defence24.pl, nie można odpowiadać komuś używając opcji \"Odpowiedź\". Kiedy napiszę komentarz, wpiszę swoję imię oraz zaakceptuję przetwarzanie danych osobowych na górze, strona nie pozwala dodać komentarza, \"Dodaj komentarz\" nie działa.

Maciek
wtorek, 21 sierpnia 2018, 00:49

Może czas skończyć z tą fikcją i zlikwidować PMW? Tradycja tradycją, ale najwyraźniej nikt nie potrafi powiedzieć do czego nam flota. Okrętów uderzeniowych nie ma i nie będzie, min nie ma więc niszczyciele min też niepotrzebnie. Kupmy kilka patrolowców. Do walki z naruszeniami wód terytorialnych wystarczy.

ekonomista
wtorek, 21 sierpnia 2018, 00:40

Projekt Gawron upadł, z powodu BRAKU FINANSOWANIA. Miało być siedem korwet, zakupiono maszyny, potem zredukowano do dwóch, potem do jednej, jeszcze później do patrolowca!!!!! Na pewno tych 30-letnich złomów NIE potrzebujemy!!!

tak to chyba wygląda
wtorek, 21 sierpnia 2018, 00:31

\"doświadczenia z realizacji programu niszczyciela min nowego typu Kormoran, będące dowodem że polski przemysł potrafi budować okręty\" - nie polski przemysł a jedna stocznia. Z tego co się nie mylę prywatna (i pewnie to jest przyczyną jej efektywności). A o tym jak MON jest chętny do kupowania u niepaństwowych producentów świadczy chociażby przykład ów stoczni i programu \"Holownik\" gdzie czyniono już wszystko byle go unieważnić (epopeja szeroko opisywana także na D24), czy z programów lądowych anulowanie BMS dla Rosomaka. Tak więc średnio to widzę.

Pav
wtorek, 21 sierpnia 2018, 00:24

A dziadkowie z BBN u przy prezydencie nadal dobrze sie bawia...

n@ti
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 23:35

Od wielu lat spada nam możliwość obronna MW. Ok mamy ndr. Okret buduje się 3-4 lata + 2 lata na szkolenie i osiągnięcie gotowości operacyjnej. Czas potrzebny do podpisania umowy to mamy 7-10 lat, więc.....? zapomnijmy o 3 latach wdrożenia miecznika. Szansą jest dozbroić Ślązaka Adelaidy wyposażyć w radary 3współrzedne jak to zrobili Turcy.

Dd
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 23:05

Od dawna było wiadomo, że jeśli nie Adelaidy to MW nie dostanie innych wartościowych okrętów uderzeniowych.

nick
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 23:04

Nowych nie ma ,używanych też ne chcą.To czego chcą?

Mario
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 22:56

Lepiej nie mieć nic,rece opadaja:)

evo
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 22:50

\"Nabycie ad hoc nieplanowanych i niespełniających polskich potrzeb i wymagań okrętów z Australii, choć krótkoterminowo przyniesie poprawę zdolności bojowych MW RP, to jednak w perspektywie długofalowej okaże się wielce szkodliwe dla procesu modernizacji sił morskich, a także dla polskiego przemysłu obronnego, a w konsekwencji dla bezpieczeństwa państwa. – stwierdziło w stanowisku Polskie Lobby Przemysłowe.\" - To samo lobby które od 17 lat nie potrafi ukończyć jednego okrętu (Gawron/Ślązak).

marcin
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 22:44

to jest szukanie czarnego kota po ciemku! Najprostszym rozwiązaniem jest zakup nowych zmodernizowanych korwet typu Gawron w Niemczech. Dawno takie okręty mogliśmy mieć (Gawron, to projekt stoczni Blohm und Voss). Niemcy chcieli nam wybudować trzy jednostki, byłoby szybko, jakościowo, terminowo i nowocześnie. Ale nie: my sami, my umiemy, my potrafimy, będzie taniej. I przez 17 lat nie ma nic. Należy wrócić do tego rozwiązania i problem zakończyć. Bo nasuwa się pytanie: czy naprawdę jesteśmy tacy głupi czy może jest to działanie celowe ośmieszające MON i Polskę.

Samodzierżca
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 22:36

Z całym szacunkiem, ale czy PLP nie przecenia trochę naszych możliwości w kwestii budowy okrętów?

Luke
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 22:07

Okay to jaki jest realistyczny plan na MW? Zatopienie czy kupno Orek i innych okrentuw nowych!

Meta
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 21:48

CBA powinno wejsc do MON ,Inspektoratu Uzbrojenia i ogolnie WP i sprawdzic te wszystkie przetargi ktore nie zostaly sfinalizowane, cofniete lub z innych przyczyn nie zrealizowane ,bo to maga byc dzialania na szkode panstwa polskiego.Prawdopodobnie jakas grupa osob za tym stoi, ktorym zalezy na tym zeby Polska byla slabym i bezbronnym panstwem......

Kondor
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 21:39

Może to i dobra decyzja, ale paradoksalnie oznacza ona koniec MW. Budowa w polskich stoczniach, jeśli nawet ruszy, to będzie trwała ze 20 lat, co oznacza, że może i okręty będą, ale załogi to chyba będziemy musieli najmować.

NAVY
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 21:32

(...)Kluczowym czynnikiem jest decyzyjność na szczeblu politycznym i zapewnienie finansowania.”(...) - i tu jest pies pogzebany! Jak widać PLP naciskało na Pana Premiera ,który zablokował po swinsku pod nosem Prezydenta możliwość zakupu okrętów ,tak jakby nie można było tego wcześniej zrobić. A teraz niech zapadnie decyzja o budowie nowych okrętów i zobaczymy czy będziemy patrzeć jak flota tonie czy też nie.

Dalej patrzący
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:54

\"Z analiz uzbrojenia i możliwości bojowych fregat Adelaide wynika również, że nie są one dostosowane do działań w strefach antydostępowych (A2/AD), jakie Rosja utworzyła na Bałtyku.\" Oczywiście - bo ŻADNA jednostka nawodna NATO nie jest w stanie operować w promieniu 400 km od Obwodu Kaliningradzkiego ze względu na jej strefę A2/AD. Dlatego US Navy [i Royal Navy też] uznaje Bałtyk za morze, do którego nie zamierzają wchodzić na czas wojny czy choćby \"czerwonego poziomu\" zagrożeń. A2/AD z Kaliningradu [i w przyszłości na Białorusi, bo to nie CZY tylko KIEDY?] jest w stanie zgnieść tylko SILNIEJSZA od nich polska strategiczna A2/AD - która winna być potraktowana jako projekt nr 1 w PMT i skupić 2/3 wydatków na PMT. Dopiero potem, po ustanowieniu naszej strategicznej saturacyjnej A2/AD, zgniatającej rosyjskie A2/AD na dalekim perymetrze, można mówić o jakimkolwiek operowaniu innych sił zbrojnych sił zbrojnych, w tym Marynarki Wojennej. Tak samo po ustanowieniu naszej A2/AD \"nagle\" i \"niespodziewanie\" okaże się, że transporty zaopatrzenia drogą morską będą mogły dopływać na pełną skalę - a utrzymanie strategicznej komunikacji to jest moim zdaniem GŁÓWNE zadanie PMW. Bez tego stratedzy USA skreślą nas w swoich planach dużo wcześniej, nim padnie pierwszy strzał. I żadne miłe uśmiechy Pana Dudy, żadne obietnice i zachęty i łaszenie się nie pomogą - bo wobec coraz wyraźniejszej obstrukcji Niemiec wobec NATO i realnej groźby odcięcia dostaw lądowych - bez bezpośredniego bezpiecznego transportu morskiego jesteśmy przegrani i skazani na poświęcenie przez Waszyngton. A nasi stratedzy dalej na etapie zimnej wojny i cząstkowych systemów zintegrowanych wyspowo, nie dociera do nich, że w strefie zgniotu, w której jest Polska, sens mają tylko antyrakiety uniwersalne [także jako ofensywna \"buława zabójcy\"] dalekiego zasięgu plus pozahoryzontalny rozproszony system sieciocentryczny dla C4SRI real-time, plus WRE licząc cyberprzestrzeń plus maksymalna dronizacja. Czyli taki drobiazg, że teraz nowoczesna wojna to RMA - rewolucja w sprawach militarnych - która jest oficjalną strategią USA od 2013. Nawet cofając się do II w.św. - krwawa praktyka pokazała, że ten panuje na morzu, kto panuje w powietrzu. A już na Bałtyku AD2018 - gdzie zasięg systemów przeciwokrętowych Rosji pokrywa większość Bałtyku - i gdzie nie ma odejścia poza perymetr ich zasięgu [jak to można zrobić na morzu otwartym, oceanicznym] - bo \"od brzegu do brzegu\" jest zwykle 100-150 km.... Szanowni Panowie Decydenci w WP i konkretnie PMW - zacznijcie wreszcie patrzeć na mapę, liczyć odległości i zasięgi, patrzeć na dane techniczno-taktyczne systemów npla - bo na razie to, co się dzieje, to tragikomiczna zabawa w marynarzy celem uratowania etatów i ścieżki awansów [minimalnym kosztem symulowania modernizacji przez wymianę OHP na Adelaide] - a z obronnością Polski, zwłaszcza tą strategiczną, nie ma to nic wspólnego. Jeżeli macie problemy z pojmowaniem tych spraw - to przedstawcie sobie Polskę jako jeden wielki okręt, który wymaga całościowej szczelnej obrony. I to przede wszystkim nieba. Pozahoryzontalnie i sieciocentrycznie i real-time. Gdzie budowa A2/AD da od razu skokowe \"odcięcie kuponów\" dla siły i możliwości także dla PMW choćby przez wzrost REALNEGO zasięgu obu NDRów z NSM z 50 do ponad 200 km...co już samo w sobie bardzo, ale to bardzo by zmieniło wycenę i Polski i Rosji...Powtarzam - nie utrzymamy SKUTECZNIE BEZPIECZNYCH linii komunikacyjnych na Bałtyku - to Waszyngton zostawi nas bez mrugnięcia okiem - jak Anglia i Francja w 1939. A pod wodą - drony z sonarami aktywnymi i pasywnymi detektorami - plus torpedy dalekiego zasięgu, na wzór NDR, też odpalane z brzegu. Bo wszystkie okręty nawodne, w portach i poza portami - to łakomy cel nadmiernie angażujący i obciążający obronę. OP w portach są stracone, a poza portami - te 3, nawet 4 Orki zwojują mniej, niż nasze 5 OP w 1939. A te salwy NCM [powiedzmy 72 rakiety] - przecież zasięg REALNY JASSM-ER z F-16 jest dużo większy i może mocniej i głębiej uderzyć [zwłaszcza im dalej na południe], za 1/8 do 1/10 kwoty za Orki...Czy w MON są jacyś ludzie, którzy liczą i kalkulują - i to całościowo patrząc na sytuację i wymagania, a nie częstkowo?.

Stary Grzyb
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:48

Jasne, należy się skupić na wykorzystaniu możliwości krajowego przemysłu stoczniowego. Przykłady takie, jak remont \"Orła\" i budowa \"Gawrona\" (że o sukcesach mniej spektakularnych nie wspomnę) jasno wskazują, że dzięki temu nasza marynarka wojenna będzie wyposażona w nowoczesne triremy, uzbrojone w balisty, gdyż technologia miotaczy ognia greckiego przepadła niestety w pomroce dziejów. Już za 100 lat, gdy nasze stocznie ukończą proces nabywania niezbędnych kompetencji. No, ale przecież nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go - nic to, że w stanie odurzenia i na poprzetrącanych nogach

Roshedo
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:43

Polskie stocznie już pokazały \"co umią\" przy okazji projektu 621 Gawron ( w 2009 r. jedna korweta miała kosztować 1,46 mld zł czyli ok. 365 mln USD) . Skutek jest taki że mamy ( zamiast 7 korwet klasy Meko A 100 ) 1 (słownie: JEDEN!!!) przerośniety patrolowiec o rozmiarze korwety bez rakiet ale za to chyba z 12 pulpitami dowodzenia w środku wybudowany przez 15 lat za równowartość 2 kompletnych używanych i uzbrojonych niszczycieli typu Arleigh Burke ( w wariancie podstawowym z 2005r.) albo jak kto woli 3,5 - chińskiej produkcji - fregaty rakietowej F22P Zulfiquar (obecna cena w 2017r. :175 milionów USD za 1 okręt) w specyfikacji; z 2015r. Tak naprawdę to różne Mirki i Janusze boją się że będą musiały zabrać się do pracy i zacząć coś budować żeby sprzedać a nie tylko uczestniczyć w lewych odwoływanych przetargach i i niekończących się dialogach technicznych. Aha no i żaden krewny i pociotek tego czy innego ministra nie dostaną stołka w zarządzie stoczni ani też nie będą mieli posadek w różnych komisjach sejmowych d/s wdrożenia polskich okrętów bojowych do MW. I o to całe to pianie... A to że powinny to budowac polskie stocznie to słusznie ale jakieś 10 lat temu powinny być te okręty już zbudowane i to w min. 4 sztukach. To tyle . Więc żeby dać polskim stoczniom czas na budowę i nadrobienie zaległości po prostu trzeba wstawić te australijskie protezy.

Vffv
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:30

A czy szanowne PLP zapoznało się ze stanem budowy fregaty... przepraszam patrolowca Ślązak? Czy szanowne gremium zna różnicę potencjału bojowego między wspomnianymi OHP Melbourne a będącymi w planach (mglistych) okrętami typu „Miecznik”?O „Czapli” nie wspomnę? Czy w ogóle istnieje jakiś realistyczny harmonogram tych programów lub chociaż szacunkowy plan kosztów z nimi związanych? Nie? To o czym jest ten artykuł w ogóle?

MI6
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:17

zakup jest analizowany w kontekście odbudowy polskiego przemysłu stoczniowego...taaaa wiemy ile takie analizy mogą potrwać a jak już rząd odbuduje nasze stocznie to wtedy za jakieś 15 lat zamówimy w nich okręty...

Ten kto ma wiedzieć to wie
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 20:09

Nie wiem co za specjaliści kryją się pod nazwą Polskie Lobby Przemysłowe. Ale zanim coś napiszą to powinni się zorientować w temacie, a nie pisać bzdury. Co oni wiedza nt. możliwości bojowych okrętów, albo kto im podpowiada? No i najbardziej to rozbawiło mnie stanowisko odnośnie możliwości polskiego przemysłu stoczniowego. Wybudowali Kormorana, mają doświadczenie, polski przemysł potrafi budować. Nic bardziej niedorzecznego. Żadna z naszych stoczni nie jest w stanie wybudować okrętu bojowego klasy korweta czy tym bardziej fregata, nawet prywatna RSB mimo największych możliwości. Dla nieznających tematu, niszczyciele min tj. Kormoran, w NATO zaliczane są do jednostek pomocniczych i ni jak się to ma do bojowych. Oprócz tego nie mamy zaplecza do ich produkcji, od projektantów zaczynając a na spawaczach kończąc - nie ma doświadczonych ludzi. Nawet gdybyśmy zrobili kadłub/ platformę, jest to dopiero zalążek okrętu, no powiedzmy szary statek, a co dalej. Systemy walki, obrony, etc. Panowie Lobbyści widzą tylko kasę i nic po za tym. Przykładem naszych możliwości, albo niemożliwości jest Ślązak. Ciekawe, czy ktoś wyciągnie z tego wnioski - nie, bo to takie polskie.

Zirytowany
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 19:12

Polskiemu lobby przemysłowemu nie przeszkadza wstrzymanie Orki,Miecznika,Czapli???

Henryk S.
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:59

Bzdury, chcą następnego słomianego misia na kolejne 20 lat. Jedna nowa fregata zakupiona w zagranicznej stoczni to minimum 500 mln euro, budowana u nas z zakupem licencji to kwota i czas pomnożone przez 2.

miras
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:49

Co tydzień dodają 1mld zł już doszli do 4 mld zł,jest to śmieszne.Uważam jak by sie to skończyło na 3 mld zł razem z pełnym uzbrojeniem i śmigłowcami MH-60r to sie opłaca pozyskać te fregaty.Oczywiście od razu przestąpić do projektu Micznik na trzy okręty,uzbrojenie zawsze można przenieść z Adelaide,zrezygnować z uzbrojenia rakietowego na OP.Mieczniki powinny mieć możliwość odpalania z MK-41 ESSM i SM-2mr no i oczywiście rakiet przeciw okrętowych.Ale chyba nie wierzycie że to wszystko zrobi nasz przemysł stoczniowy,i tak będziemy uzależnieni od serwisów zagranicznych.Do tego dołożył bym silny ZOP na ladzie,mam na myśli śmigłowce AW-101 i nie zapomnijmy uzbroić Ślęzaka.Co roku od 1,5-2mld zł przeznaczać na MW przez 10 lat i jakoś odbudujemy naszą flotę.

ryszard56
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:45

Zaden cholerny zlom ,niech te pieniadze przekażą na dokończenie Gawrona z systemem AEGIS I BUDOWĘ 5 pozostalych

Witas
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:11

Najtańsze w utrzymaniu byłyby kajaki. Jeszcze 2 tygodnie temu koszt pozyskania fregat typu \"Adelaide\" wynosił 1-2 mld PLN. Tydzień temu 2-3 mld , a obecnie już 4 mld. Chyba mamy hiperinflację. Przecież wiadomo , że pieniędzy na równoczesną budowę okrętów podwodnych i okrętów obrony wybrzeża (ciekawe kto wymyślił tę idiotyczną nazwę) nie ma. A skończy się wszystko tak , że nie będzie ani fregat ani korwet ( bo tak powinno się nazywać OOW - nazwa powstała , bo prem Tusk powiedział , że Polsce nie są potrzebne \"duże łodzie\").

tut
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:09

Chyba ja czegoś tu nie rozumiem. Jak nowe (dodatkowe) rakiety, rady mimo że współrzędne. Wydatnie zmniejszają możliwości bojowe. A może to trudności zmniejszają zdolności bojowe? Mam wrażenie że trudności to jest to co u nas głównie występuje. A potem jak Beck spie... się z kraju. Samoloty do tego już są i tam trudności nie było... Nie odnoszę się do samego zakupu, bo o jego celowość można się spierać.

wed
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 18:06

FARSA .....Polskie Lobby Przemysłowe.....hehe...szkoda, że nie jest tak aktywne dla promocji super wyrobów PGZ na rynkach zagranicznych....a ....sorry...zapomniałem.....nie ma co oferować bo rynek na działka 23mm jest już nasycony......

Czesio
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 17:56

Ściema goni ściemę. Nic nie kupią, a tym bardziej nie wybudują bo nie ma na to kasy. Gawron vel Ślązak już skończony?

KING
poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 17:50

No ciekawe, bo fregaty miały nam dać zdolności PLOT jakich nawet nie planujemy tworzyć u siebie (bo ani Miecznik ani inny program morski tego nie umożliwia). Czym więc zrealizujemy te potrzeby obrony PLOT? Po prostu ich nie będziemy mieli bo tak woli lobby przemysłowe?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama