Reklama
Reklama
Reklama

Koniec zimnowojennego traktatu INF. Amerykanie przyznają, że Rosja rozmieszcza zakazane rakiety

15 lutego 2017, 13:55
Nie ma żadnego problemu by wszystkie brygady rakietowym miały możliwość wykonania ataku zarówno za pomocą rakiet manewrujących, jak i balistycznych – fot.mil.ru
Rosjanie mogą zmniejszyć ilość międzykontynentalnych rakiet balistycznych, ponieważ część ich zadań w Europie i Chinach przejmą teraz rakiety manewrujące odpalane z lądu i morza – fot. mil.ru
Zdjęcia systemu „Iskander-M” z dwoma typami wyrzutni były oficjalnie publikowane przez rosyjskie ministerstwo obrony już od 2016 r. – fot. mil.ru
Cała Europa jest zagrożona rosyjskim rakietami manewrującymi po ich wprowadzeniu na okręty nawodne i podwodne – fot.mil.ru
„Iskander-M, czy „Iskander-K”? – fot.mil.ru
„Iskander-M, czy „Iskander-K”? – fot.mil.ru
Zasięg rakiet Kalibr w wypadku rozmieszczenia na Morzu Czarnym i Morzu Kaspijskim. Mapa: Defence24.pl.
Zasięg systemów Iskander-K. Mapa: Defence24.pl

„New York Times” poinformował, że Rosjanie złamali układ INF o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu z 1987 r. w tajemnicy rozmieszczając na swoim terytorium rakiety manewrujące o zasięgu większym niż 500 km. Uwagę zwraca jednak nie tylko samo rozlokowanie pocisków w Rosji, ale fakt, że Waszyngton przez dwa lata próbował tego nie dostrzegać.

Samo opublikowanie przez „New York Times” dopiero w lutym 2017 r. informacji pochodzącej z administracji amerykańskiej jest nie mniej istotne, niż wprowadzanie przez Rosjan nowych rakiet. Oznacza to bowiem, że Amerykanie przez dwa lata starali nie dostrzegać oficjalnie zagrożenia wynikającego z prowadzonych w Rosji nowych programów rakietowych, chociaż bardzo dobrze o nich wiedzieli – i to co najmniej od 2008 r.

Informacje o realizowanych przez rosyjską armię testach rakiet średniego i pośredniego zasięgu, odpalanych z wyrzutni lądowych były zresztą już publikowane - w 2014 i 2015 r. Już wtedy powinny one wywołać alarm, ponieważ same badania były wyraźnym naruszeniem przyjętych w 1987 r. ograniczeń z traktatu INF (Intermediate-range Nuclear Forces). Takiego alarmu jednak nie ogłoszono, prawdopodobnie dlatego, że byłby on dowodem na nieskuteczność działań podjętych wcześniej przez administrację prezydenta Baracka Obamy.

„Iskander-M, czy „Iskander-K”? – fot.mil.ru

Jej przedstawiciele próbowali bowiem niejednokrotnie namówić Rosjan do przerwania programu lądowych rakiet manewrujących już w fazie testowej. W maju 2013 roku Departamentu Stanu po raz pierwszy, oficjalnie zwrócił uwagę władzom rosyjskim na możliwość naruszenia traktatu INF, a w styczniu 2014 roku, Amerykanie poinformowali o swoich obawach sojuszników z NATO.

Kwestię tą podniósł sam prezydent Obama 30 lipca 2014 roku w oficjalnym liście do prezydenta Rosji Władimira Putina. Kreml oczywiście uznał te zarzuty za bezpodstawne i motywowane „innymi przyczynami”. Jednak już w 2016 r. stało się jednak jasne, że negocjacje się nie udały i w rosyjskich siłach zbrojnych znalazły się kołowe wyrzutnie z pociskami o zasięgu ponad 2000 km.

Nie ma żadnego problemu by wszystkie brygady rakietowym miały możliwość wykonania ataku zarówno za pomocą rakiet manewrujących, jak i balistycznych – fot.mil.ru

Wiedzieli o tym również amerykańscy wojskowi. Świadczy o tym wypowiedź generała Philipa M. Breedlove, byłego dowódcy sił NATO w Europie, który w 2016 roku publicznie ostrzegał, że rozmieszczenie lądowych rakiet manewrujących całkowicie zmienia sytuacje wojskową i „nie może pozostać bez odpowiedzi”.

W listopadzie 2016 r. zwołano nawet w Genewie, po raz pierwszy od trzynastu lat, specjalną komisję weryfikacyjną przewidzianą w traktacie INF, dla sprawdzenia jego realizacji przez sygnatariuszy. Rosja ponownie zaprzeczyła, by doszło do złamania umowy, pomimo że ministerstwo obrony oficjalnie informowało w 2016 r. o wprowadzaniu nowych systemów rakietowych (publikując nawet ich zdjęcia).

Zdjęcia systemu „Iskander-M” z dwoma typami wyrzutni były oficjalnie publikowane przez rosyjskie ministerstwo obrony już od 2016 r. – fot. mil.ru

Pomimo tego informacja o rozmieszczeniu rakiet została opublikowana w USA dopiero w lutym 2017 roku. Sytuację próbuje się jeszcze w Stanach Zjednoczonych załagodzić poprzez prawdopodobne zmniejszenie (w stosunku do stanu faktycznego) liczby wyrzutni, jakie już pojawiły się w rosyjskiej armii. Jak na razie Amerykanie uważają, że Rosjanie wprowadzili tylko dwa bataliony uzbrojone w cztery, kołowe wyrzutnie z rakietami manewrującymi każdy. Wyrzutnie mają mieć zapas sześciu pocisków (dwa z nich są gotowe do startu, a cztery są na pojazdach transportowych).

Iskander-K zasięg
Zasięg systemów Iskander-K. Mapa: Defence24.pl

Jeden z tych batalionów ma być obecnie testowany na poligonie Kapustin Jar, a drugi miał zostać przebazowany z tego poligonu w grudniu 2016 r. do jednej z brygad rakietowych – gdzieś na terytorium Federacji Rosyjskiej (najprawdopodobniej w centralnej Rosji).

Wątpliwości wzbudza także samo oznaczenie nowej rosyjskiej rakiety. Amerykanie używają bowiem symbolu SSC-X-8 co sugerowałoby, że jest to nazwa uzbrojenie jeszcze w fazie badań (w tym przypadku wprowadza się literę „X”). Tymczasem już wiadomo, że nowy pocisk wszedł na uzbrojenie i znalazł się w rosyjskich jednostkach lądowych.

„Iskander-M, czy „Iskander-K”? – fot.mil.ru

By przyspieszyć i ukryć cały proces wprowadzania go na uzbrojenie, Rosjanie wykorzystali dla jego potrzeb wyrzutnie rakiet balistycznych krótkiego zasięgu (do 500 km) typu „Iskander-M”. Zmieniono tylko ich górną konstrukcję, adaptując ją do potrzeb dwóch długich kontenerów, mieszczących rakiety 3M14 okrętowego systemu Kalibr. Jednocześnie pojawiła się specjalna nazwa takiego rozwiązania - „Iskander-K”, która jest o tyle myląca, że w rzeczywistości nie ma potrzeby, by każda bateria miała tylko jeden typ pocisku.

Mapa
Zasięg rakiet Kalibr w wypadku rozmieszczenia na Morzu Czarnym i Morzu Kaspijskim. Mapa: Defence24.pl.

Rosjanie mogą bowiem bez problemu używać różnych wyrzutni w już wprowadzanych jednostkach i to robią. Daje to wszystkim brygadom rakietowym możliwość wykonania ataku zarówno za pomocą rakiet manewrujących, jak i balistycznych. Ponadto każde miejsce stacjonowania Iskanderów musi być teraz traktowane także jako pozycja ogniowa „lądowych Kalibrów”. Kołowe wyrzutnie rakiet manewrujących mogą więc już być na Krymie, w Obwodzie Kaliningradzkim a nawet w Syrii (bo tam również przerzucono wyrzutnie systemu „Iskander”). A nie tylko w centralnej Rosji.

Według dziennikarzy „New York Times” złamanie traktatu INF przez Moskwę jest  „poważnym testem dla Prezydenta Trumpa i jego administracji w obliczu kryzysu w kontaktach z Moskwą”. Dodatkowo wszystko to zostało nagłośnione w momencie, gdy Trump dopiero tworzy swoją administrację, musząc zapełnić np. etat doradcy ds. bezpieczeństwa (zwolniony po dymisji Michaela Flynna).

Cała Europa jest zagrożona rosyjskim rakietami manewrującymi po ich wprowadzeniu na okręty nawodne i podwodne – fot.mil.ru

Prawdą jest, że jeżeli chodzi o Europę to pojawienie się nowych rakiet manewrujących na wyrzutniach lądowych nie jest rewolucyjną zmianą. Od kilku lat jest bowiem w Rosji powszechnie wprowadzana wersja morska tych pocisków (3M14 „Kalibr”) – i to zarówno na okrętach nawodnych, jak i podwodnych. Tak więc Stary Kontynent i tak jest już w ich zasięgu.

Inaczej jest jeżeli chodzi o sytuację Stanów Zjednoczonych. Amerykanie zrozumieli wreszcie, że także stali się pośrednio zagrożeni nowymi pociskami. Ich analitycy wskazują już bowiem oficjalnie, że lądowe i morskie rakiety manewrujące pozwolą strategicznym siłom jądrowym Federacji Rosyjskiej „zwolnić” wiele celów znajdujących się w Europie oraz w Chinach i skupić się przede wszystkim na celach rozmieszczonych na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Rosjanie mogą zmniejszyć ilość międzykontynentalnych rakiet balistycznych, ponieważ część ich zadań w Europie i Chinach przejmą teraz rakiety manewrujące odpalane z lądu i morza – fot. mil.ru

Jak na razie rzecznik Departamentu Stanu Mark Toner stwierdził jedynie, że „nie zamierza komentować spraw wywiadowczych”. Sprawa jest jednak o tyle niebezpieczna, że Rosjanie wykorzystali wojnę w Syrii do bojowego przetestowania nowych rakiet manewrujących odpalając je z Morza Kaspijskiego (z okrętów nawodnych) i z Morza Śródziemnego (z okrętów nawodnych i podwodnych). Obecnie mowa więc o systemie sprawnym i „ostrzelanym”.

KomentarzeLiczba komentarzy: 58
yaro
czwartek, 16 lutego 2017, 09:13

Aby stac po środku tej sprawy wypada również zamiescic komentarz drugiej strony, wiec poniżej zamieszczę wycinek: ----- „W zasadzie nie jest w naszej polityce reagować na publikacje w gazetach, ale skoro artykuł w NY Times ma tak duży oddźwięk, a jego autor powołuje się na anonimowe źródła w amerykańskiej administracji, widocznie warto jest wydać pewien komentarz. W rzeczywistości po raz kolejny mamy do czynienia z bezpodstawnymi oskarżeniami pod naszym adresem. W artykule nie przytoczono najmniejszych dowodów zasadności takich podejrzeń i oskarżeń. Powołano się na jakieś anonimowe źródła — to jest to, z czym mieliśmy do czynienia przy poprzedniej administracji (USA — red.). Tego typu publikacji oczywiście nie można traktować poważnie” — powiedział Uljanow.

Redrum
czwartek, 16 lutego 2017, 11:57

No i sprawa wyjaśniona. Kamień z serca, możemy spać spokojnie.

Obywatel RP
środa, 15 lutego 2017, 18:07

Amerykański "New York Times" mógłby lepiej zająć się kwestią zbrojeń nuklearnych prowadzonych przez amerykańskich sojuszników, szczególnie Izrael i Pakistan...

Bartek 1
środa, 15 lutego 2017, 21:07

@Obywatel RP Nie wiedziałem, że moich rodaków tak interesują kwestie nuklearnego uzbrojenia sojuszników USA. Najbardziej zaniepokojeni bombą atomową Pakistanu są mieszkańcy Olsztyna, Braniewa i Suwałk.

Ciekawy
środa, 15 lutego 2017, 20:45

Czy Izrael lub Pakistan są objęci traktatem INF?

Whiro
środa, 15 lutego 2017, 20:40

A czy Pakistan lub Izrael będzie strzelał do nas? To co mnie to interesuje......

Sailor
środa, 15 lutego 2017, 18:00

Jeżeli ktoś zna historię Rosji to nie powinien się dziwić. Rosjanie dotrzymują układów międzynarodowych tylko do chwili gdy im to jest na rękę. Większą wartość ma papier toaletowy niż papier na, którym są spisane umowy z Rosją. Ten pierwszy można do czegoś użyć.

Tom
środa, 15 lutego 2017, 17:51

Wrócą unowocześnione Pershing2?

Dana
czwartek, 16 lutego 2017, 14:25

Politycznie Trump ma prostą odpowiedź - Polska zgłasza chęć lokacji broni w ramach NATO Nuclear Sharing a USA to akceptują. Przeniesienie choćby części bomb z Niemiec pod Wrocław da mu więcej niż margines manewru zanim przystąpi do negocjacji. A jako gest militarny to będzie trzęsienie ziemi dużo większy niż rotacyjna obecność garstki pancerniaków amerykańskich.

Pershing
czwartek, 16 lutego 2017, 00:33

Umowy z Rosją nie są warte papieru na jakim je podpisano-Otto von Bismarck Zawsze aktualne.

RafałB
czwartek, 16 lutego 2017, 13:51

A czego Wy się boicie przecież większość "specjalistów" tu piszących twierdzi że ruskie to tylko wódka i onuc i nici nie są w stanie zbudować, więc pewenie te rekiety to jakieś makiety :D

Tom
czwartek, 16 lutego 2017, 21:54

"okrętowego systemu Kalibr" - Rosjanie szybko sie ucza. US otwiera w Radzikowie system ktory moze odpalac Tomahawk = 1100km - wiec Rosja zrobila to samo by obejsc INF. Rosja moze odpalac Iskander-M ale tez moze odpalaz z tych samych wyrzotni Iskander-K. Mysle ze INF treaty potrzeba przepisac by nie mozna bylo po prostu robic to co US / Rosja - zreszta jak oboje to robia to po co ten INF? Moze po prostu go uniewaznic a nie udawac?

Davien
piątek, 17 lutego 2017, 16:49

I znowu bajki na temat Redzikowa:) Ciekawe jak chcesz strzelać z wyrzutni przystosowanych wyłacznie do SM-3 Tomahawkami i to w nieistniejącej wersji:))

chorąży
piątek, 17 lutego 2017, 09:17

@Tom Swego czasu toczyła się dyskusja czy drony "global hawk" i podobne klasie nie łamią ograniczeń traktatu INF. Zacytuję też fragment pewnego "opracowania" na ten temat: ".. Szczególnie jest to odczuwalne dla Rosji, dlatego że przy naszych granicach jest wiele krajów, które mają takie rakiety. Na przykład Indie, Chiny, Pakistan, Iran i Korea Północna. .........lat temu Rosja wystąpiła w Genewie z inicjatywą uczynienia umowy wielostronną. Amerykanie nas z tym poparli...... "

ds
środa, 15 lutego 2017, 16:27

Jakiekolwiek układy z Rosją, Chinami, Iranem maja tyle sensu co układy z Hitlerem.

rozczochrany
środa, 15 lutego 2017, 16:27

Rosjanie na swoim terytorium mogą sobie rozmieszczac rakiety jakie tylko chcą. Gdyby Polska była państwem suwerennym tez by mogła. Na przykład tak jak Arabia Saudyjska kupić w Korei Północnej rakiety balistyczne z głowicami atomowymi dla odstraszania i mieć nad tym systemem pełną kontrolę.

castle25
czwartek, 16 lutego 2017, 20:18

Chwila panie Rozczochrany Arabia Saudyjska posiada rakiety balistyczne DF-21 z Chin a głowice jądrowe do nich może sprowadzić z Pakistanu ponieważ prawdopodobnie współfinansuje pakistański arsenał atomowy

gts
środa, 15 lutego 2017, 18:31

Skoro sie podpisuje traktaty, to sie ich przestrzega, dlatego Rosja nie mogla.. a jesli to zrobila to niech sie nie dziwi ze inni traktuja ja jak zagrozenie. Po co to cale odwracanie kota ogonem o bazach NATO ktore organizuja obie zagrozeni rosyjskim imperializmem sasiedzi. Skoro Rosja klamie to nie ma czego szukac na arenie miedzynarodowej, a wszystkie misjie i dzialania o przyjacielskiej pomocy mozna wlozyc miedzy bajki.

Whiro
środa, 15 lutego 2017, 18:10

Rozumiem że w Polsce mogą do woli stacjonować nasi sojusznicy z NATO, rozmieścić jakie chcą rakiety i bomby atomowe? Co to Rosję, to nasz teren. No chyba że Rosji wszystko wolno a innym nie.

Kiks
środa, 15 lutego 2017, 17:21

Mogą robić na tyle na ile pozwalają im podpisane przez nich umowy. Zobowiązali się do czegoś. innych rozliczają, a sami nie stosują się. Masz problemy ze zrozumieniem? Jak to jest, że jakikolwiek ruch ze strony NATO, a ruscy już piszczą jakie to dla nich zagrożenie, a sami rozmieszczają rakiety na lądzie o zasięgu znacznie przekraczającym ten dozwolony. O siłach morskich już nie wspominam.

krzysiek84
środa, 15 lutego 2017, 17:10

... i stać się ofiara światowych sankcji, kończąc jak ludność Korei Płn, która nigdy nie widziała banana i szynki.

Maczer
środa, 15 lutego 2017, 17:00

Nie, nie mogą , bo zobowiązali się do tego traktatem INF. A gorsze jest to, że go załamali a nie wypowiedzieli. Takim partnerem w układach jest Rosja i tak należy traktować wszystkie jej obietnice.

gh
środa, 15 lutego 2017, 16:52

Korea póki co, sama nie ma zminiaturyzowanych głowic, więc nie pleć bzdur. Krążą od lat plotki o saudyjskich głowicach z Pakistanu, w zamian za sponsoring programu atomowego Islamabadu. Ot tyle.

uczesany
środa, 15 lutego 2017, 16:51

nie możecie, bo podpisaliście traktat INF

tak tylko...
środa, 15 lutego 2017, 16:40

Dlatego Rosji nic do tego, że kraje rozmieszczają na swym terytorium bazy NATO...

kim1
środa, 15 lutego 2017, 16:25

Dziękujemy Barakowi O. za "skuteczność" w sprawie egzekwowania traktatu INF.

iksdeizm
czwartek, 16 lutego 2017, 04:14

Oczywiście, że winny jest ten kto przestrzegał umowy a nie ten kto ją złamał xD

eybh
czwartek, 16 lutego 2017, 12:54

Jako odpowiedź, Amerykanie powinni reaktywować BGM-109G GLCM

Smuteczek
czwartek, 16 lutego 2017, 18:19

Wydaje mi sie ze tej wersji sie juz od dawna nie produkuje. Trudno by bylo do tego wracac po 20 latach.. łatwiej bedzie wymyslic cos podobnego ale bardziej odpowiadajacego wspołczesnym realiom

bmc3i
środa, 15 lutego 2017, 15:40

Do Kalibrów z wyrzutni lądowych i Iskanderó o zasięgu MRBM, dochodzą jeszcze Jarsy testowane na skróconym do IRBM zasięgu.

Kiks
środa, 15 lutego 2017, 15:27

Przykręcić śrubę. Zniesienie sankcji? Jakie zniesienie. Trzeba rozmawiać o nowych znacznie bardziej dotkliwych.

nie łykam propagandy
środa, 15 lutego 2017, 15:17

To znaczy kto konkretnie "przyznaje" i jakie są na to dowody? Na razie są to takie same brednie NYT jak "góra dowodów" na broń masowego rażenia w Iraku, chociaż tam przynajmniej było wiadomo, kto "przyznawał" - gen. C. Powell. Co na pewno INF łamie to wyrzutnie VLS w Redzikowie i Rumunii, bo są identyczne jak na okrętach, czyli zdolne do odpalania Tomahawków.

Janek
środa, 15 lutego 2017, 20:18

To gazy bojowe bie są bronią masowego rażenia?

Extern
środa, 15 lutego 2017, 17:48

To jest przecież oczywiste że przedstawiony na zdjęciu w tym artykule nośnik Iskander z kontenerami od rakiet Kalibr które mają zasięg ponad 2 tyś. km. ma puste kontenery na rakiety, Przecież Rosjanie by nie łamali traktatu INF. Oni tylko te puste kontenery tak sobie wożą na pace aby ciężarówka nie miała pustych przebiegów.

gh
środa, 15 lutego 2017, 16:54

Nie są identyczne, nie pleć bzdur.

Obywatel RP
czwartek, 16 lutego 2017, 18:01

Warto w tym temacie wspomnieć, że przyszłość amerykańskiej bazy systemu przeciwrakietowego w Redzikowie koło Słupska jest uzależniona od decyzji politycznych, które zostaną podjęte w Białym Domu. Według oficjalnego stanowiska poprzedniej waszyngtońskiej administracji, instalacje wojskowe USA w Europie miały być elementem systemu zwalczania balistycznych pocisków rakietowych Ground-based Mid-course Defence (GMD), wystrzelonych z Iranu w kierunku Stanów Zjednoczonych. Jednak amerykańscy republikanie byli i nadal są zwolennikami obrony terytorium USA za pomocą baz przeciwrakietowych usytuowanych na Wschodnim Wybrzeżu, a nie w Polsce, czy w Rumunii...

Hdh
czwartek, 16 lutego 2017, 23:32

Baza w redzikowie bedzie chronila europe(sojusznikow i bazy usa ) nie chroni w zadnym stopniu przed atakiem na usa...

KP
czwartek, 16 lutego 2017, 19:43

Czemu rosyjskie rakiety mają atakować Stany ponad Europą, skoro najbliżej im przez biegun północny?

Obserwator 2017
środa, 15 lutego 2017, 14:53

Wracamy w NATO do Pershingów, rozwijamy Tomahawki, kupujemy mniejsze pociski z osłoną stealth, okręty podwodne, samoloty, wprowadzamy embargo i zobaczymy kto to ekonomicznie wytrzyma. WZÓR REAGANA.

kim1
środa, 15 lutego 2017, 16:32

Skąd teraz na już weźmiesz rakiety Pershing? To nie działa jak "pstryknięcie palców". Rosja już teraz ma przewagę (produkcja, przydział do jednostek wojskowych) w rakietach średniego zasięgu. Stawia to Europę Zach a szczególnie Środkowo-Wschodnią w niekorzystnej sytuacji. Do tego my po dziś dzień nie wybraliśmy ani OPL Narew ani OPR Wisła.

Zbulwersowany podatnik
czwartek, 16 lutego 2017, 11:30

Czyli co w takim wypadku powinna robić Polska? Nie mamy możliwości opracowania własnych rakiet o takim zasięgu czy nawet zbliżonym. Nie mamy możliwości aby zakupić te technologię od sojuszników ponieważ ci jej nie posiadają... Chyba Indie i Chiny posiadają jeszcze takie technologie. Może warto byłoby naruszyć coś z rezerwy 100mld dolarów którą posiadamy i dosłownie ułamek tej kwoty przeznaczyć na straszak?

chorąży
czwartek, 16 lutego 2017, 15:29

To mamy rezerwy ?? przy tak gigantycznym zadłużeniu ??? Sojusznicy (nasi) nie posiadają technologii, jaką dysponują Indie i Chiny nota bene tradycyjni konsumenci Rosyjskich technologii wojskowych np:"brahmos". Czy nie taniej było by tą technologię kupić bezpośrednio od Ruskich (pomijam układ o nierozprzestrzenianiu ...) ;) mam wrażenie, ze na razie jeszcze nie jesteś podatnikiem

chorąży
środa, 15 lutego 2017, 14:43

Informacja tak samo prawdziwa jak ta, że w Iraku za Saddama była broń masowego rażenia. Wtedy nawet zdjęcia mieli. Coś Trump ma problemy z wysłaniem na śmietnik historii pozostałości po laureacie pokojowego Nobla co miliony ludzi skrzywdził... Cały czas jesteśmy w zasięgu "kalibrów".

Davien
piątek, 17 lutego 2017, 16:53

Czyzby więc zdjęcia wyrzutni Iskanderów z zainstalowanymi pojemnikami startowymi dla 3M14 pokazywane na rosyjskich stronach specjalistycznych to była robota CIA??? Ty chyba naprawde w to wierzysz:)

Geoffrey
środa, 15 lutego 2017, 21:41

Przecież Rosjanie sami podają informacje o tych rakietach. I jeszcze zrobili pokazówkę w Syrii.

chateaux
środa, 15 lutego 2017, 15:38

.... czy jak rosyjskie mundury w sklepach na rogu na Krymie?

Zodiak
piątek, 17 lutego 2017, 09:43

Panowie jest taki okręg autonomiczny w Rosji nazywa się Czukotka , czy ktoś potrafi narysować te same kręgi na mapie jezeli te rakiety zostaly by tam ustawione. Chciałbym się dowiedzieć, co te rakiety mogą narozrabiac w USA?

Davien
piątek, 17 lutego 2017, 16:47

Przy radarze Cobra Dane na Alasce i wyrzutniach ABM? Niewiele natomiast odpowiedz byłaby miażdząca dla Rosji.

box
środa, 15 lutego 2017, 14:17

To bardzo dobra wiadomość. Teraz kupić 2tys tomahowkow albo jassmow, wstawić na Jelcze i Rosja może się schować, bo w razie gdyby uzyla broni atomowej możemy odpowiedzieć adekwatnie

Raptorek
środa, 15 lutego 2017, 16:49

Tomahawki są tylko morskie, ich lądowa wersja Gryphoon nie jest w produkcji od dawna, brak do nich nowoczesnych wyrzutni, a same rakiety mimo że jeszcze są bardzo dobre to i tak wymagają modernizacji

kim1
środa, 15 lutego 2017, 16:34

To nie takie proste. Nawet gdyby jakimś cudem się udało, to gdzie szkolenie z obsługi, rozpoznanie satelitarne itp, itd.

Ad_summam
środa, 15 lutego 2017, 16:01

Za Siemoniaka Polska chciała kupić 24 sztuki tych rakiet.

Ad_summam
środa, 15 lutego 2017, 15:59

Czy ty człowieku myślisz co piszesz? 2tyś to około 14 miliardów PLN To tylko rząd wielkości. A nie dokładna wycena. Za same rakiety. A gdzie obsługa, dostosowanie do platformy, marże, etc...

edi
środa, 15 lutego 2017, 15:01

100% tym bardziej że Polska nie jest sygnatariuszem traktatu INF. Mam nadzieję że USA szybko zaopatrzy JASSM w głowice jądrowe.

drcaul
środa, 15 lutego 2017, 14:56

A wiesz jaki to koszt ? A po ataku atomowym zostanie z nas tylko popiół.

pepe
piątek, 17 lutego 2017, 08:55

Wobec takich faktów Polska razem z krajami bałtyckimi powinna od NATO domagać się rozlokowania na swoim terytorium baterii Patriot tak jak to zrobiono w Turcji

Polanski
sobota, 18 lutego 2017, 00:42

Zauważ że na razie nie ma takiej potrzeby. W razie "W" pewnie tak będzie. Nowoczesna wojna wymaga wielkich przygotowań. Nie wszyscy to rozumieją. Możliwości zaskoczenia sa ograniczone.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama