Koniec szkolenia ukraińskich podoficerów w Polsce

9 listopada 2015, 12:14
Ukraina program DEEP
Fot. chor. Marcin Szubert/MON

W Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu zakończył się właśnie miesięczny kurs wojskowy dla 30 sierżantów i chorążych Sił Zbrojnych Ukrainy. Szkolenie odbyło się w ramach programu  NATO DEEP - Defence Education Enhacement Programme, mającego za zadanie wspieranie rozwoju szkolnictwa wojskowego w krajach nie należących do Sojuszu. 

W Szkole Podoficerskiej Wojsk Lądowych w Poznaniu zakończył się w dniu 6 listopada 2015 roku kurs wojskowy dla 30 podoficerów Sił Zbrojnych Ukrainy. W ramach trwających miesiąc zajęć ukraińscy sierżanci i podchorążowie, odpowiedzialni za kształcenie podoficerów poznawali system kształcenia obowiązujący w goszczącej ich szkole podoficerskiej.

Kurs trwał w sumie 120 godzin podzielonych na część ogólną poświęconą zagadnieniom związanym z regulaminami, organizacją i przywództwem oraz zajęć specjalistycznych, podczas których ukraińscy podoficerowie uczyli się taktyki, terenoznawstwa, ewakuacji medycznej oraz strzelania. Na zakończenie szkolenia ukraińscy żołnierze otrzymali certyfikaty potwierdzające odbycie kursu od szefa Oddziału Kształcenia Zawodowego Inspektoratu Szkolenia Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych – pułkownika Włodzimierza Chupki.

Szkolenie podoficerów Sił Zbrojnych Ukrainy odbyło się w ramach programu  NATO DEEP - Defence Education Enhacement Programme, wspierającego rozwój szkolnictwa wojskowego w krajach nie należących do Sojuszu. Jego celem jest profesjonalizacja szkoleń wojskowych i integracja procesu nauki w szkołach należących do ministerstw obrony krajów współpracujących z DEEP ze standardami obowiązującymi na Zachodzie.

Obecnie program realizowany jest we współpracy z trzynastoma krajami: Afganistanem, Armenią, Azerbejdżanem, Chorwacją, Gruzją, Irakiem, Kazachstanem, Mauretanią, Mołdawią, Mongolią, Serbią, Ukrainą i Uzbekistanem. Kijów rozpoczął współprace z NATO w ramach tego programu w marcu 2013 roku, a więc jeszcze za prezydentury Wiktora Janukowycza. Program DEEP finansowany jest przez Sojusz Północnoatlantycki.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Kinl61
poniedziałek, 9 listopada 2015, 13:35

Brak jednolitego umundurowania, cichobiegi do munduru na stołówce, poruszanie się po Centrum w szyku zwanym "rojem". Mam nadzieję że osiągnięte wyniki w nauczaniu były lepsze, bo ich zewnętrzny obraz prezentował się miernie. Rozmawiałem z nimi i ogólnie to sympatyczni ludzie, ale do NATO im daleko.

Wojtekus
poniedziałek, 9 listopada 2015, 15:21

A ja myślałem że w WP jest też problem braku jednolitego umundurowania.

tom
poniedziałek, 9 listopada 2015, 14:07

trzeba było naszych zobaczyć jak wstępowaliśmy do NATO - pewnie Ukraińcy i tak byli "grzeczni"

Specjals
poniedziałek, 9 listopada 2015, 13:54

Nie ważne szkolenie, tylko regulaminy? Jaki wpływ na działania, ma to czy na stołówce jest w klapkach czy trepach? Albo w jakim szyku idą zjeść? Poruszaj głową może coś się tam zamiesza, jeśli beton jeszcze nie zastygł...

stary zgred
wtorek, 17 listopada 2015, 21:00

Jako starzejący się emeryt obserwuję i notuję. Uważam, że wszystko jest ważne, bo... wojsko ma być wojskiem, a nie luźną grupką entuzjastów scalonych jedynie umową,.. "żeby było dobrze i żeby nikt nie podpadł". Dlatego jestem zwolennikiem ostrej dyscypliny i surowej wymagalności podczas czasu słuzbowego. Ale jak jest laba, to co innego, wtedu jest miejsce na luz i to taki zupełny. Co więcej, nikt nie powinien żołnierzowi tego zupełnego luzu zakłócać. Sale żołnierskie miejscem prywatnym żołnierza (podczas laby, oczywiście). Panie Specjals, na tym właśnie polegała reforma generała Goodpastera w US Army, przeprowadzona w latach 70 ubiegłego wieku, po szoku wietnamiskim. On zrobił w armii porządek, egzekwując skrupulatnie regulamin. Nic więcej. Szwejostwo zaczyna się od lekceważenia standardów. Jeżeli pan tego nie wie, to nie ma pan w wojsku nic do szukania... Co do zaś szkolenia Ukraińców w Polsce, hmmm, ..a czy my rzeczywiście mamy ich czego uczyć? Kiedyś (w połowie lat 70) próbowaliśmy szkolić Palestyńczyka. Było to taki kurs pilotażowy. Oczywiście oni płacili, więc my zapewnialiśmy tok szkolenia zgodnie z Ich wymaganiami. Ten bidok, żeby się nauczyć tego wszystkiego co od niego oczekiwali jego szefowie, musiał przejść roczny cykl szkolenia aż w trzech szkołach oficerskich (zmech, inżynieryjna i plot). Dużo było potem dyskusji. Jak to jest - jeden człowiek a aż tyle ma wymagań do spełnienia. Ale mimo wątpliwości nasz beton szkoleniowy przetrwał i jak sądzę ma się nadal całkiem dobrze. Dlatego pozwolę sobie na pewien umiarkowany, ale jednak sceptycyzm w tym względzie.

Tweets Defence24