Koniec programu „niszczyciel stealth” w Indiach. Sukces czy porażka?

26 listopada 2016, 12:13
Minister Manohar Parrikar podczas uroczystości przekazania niszczyciela INS „Chennai”. Fot. Indian Navy
Kadłub pierwszego niszczyciel projektu 15B Visakhapatnam w stoczni Mazagaon Dock Limited w Bombaju. Fot. Indian Navy/Wikipedia
Porównanie najnowszego indyjskiego niszczyciela INS “Kolkata” i najnowszego brytyjskiego niszczyciela HMS „Defender”. Fot. US Navy
Radar EL/M-244 MF-STAR z aktywnymi antenami ścianowymi AESA. Fot. Indian Navy/Wikipedia
Głównym uzbrojeniem przeciwlotniczym okrętów typu Kolkata jest izraelski, rakietowy system pionowego startu Barak. Fot. Indian Navy/Wikipedia
Pierwszy niszczyciel typu Kalkata – INS „Kolkata”. Fot. Indian Navy/Wikipedia
INS "Kolkata". Fot. U.S. Navy

Indyjska marynarka wojenna przyjęła na stan trzeci i ostatni okręt rakietowy typu Kolkata projektu 15A - pierwszy niszczyciel stealth „całkowicie” zaprojektowany i zbudowany siłami przemysłu zbrojeniowego Indii. Jednak czy rzeczywiście jest to sukces, jakiego oczekiwano?

Nowy okręt INS „Chennai” został uroczyście wprowadzony do służby w indyjskich siłach morskich 21 listopada br. w stoczni marynarki wojennej w Bombaju. O randze ceremonii może świadczyć obecność na niej ministra obrony Indii Manohara Parrikara. Zbudowanie trzeciego niszczyciela i zakończenie zamówionej serii jest bowiem przestawiane oficjalnie jako sukces zarówno indyjskiego przemysłu obronnego (w tym przede wszystkim stoczni Mazagon Dock Limited w Bombaju), jak i samej marynarki wojennej.

Minister Parrikar w swoim przemówieniu uznał wprowadzenie INS „Chennai” za historyczny dzień dla indyjskich sił morskich, „ponieważ stanowi to kolejny milowy krok w naszej drodze do osiągnięcia samowystarczalności w utrzymywaniu gotowości bojowej”. Zaznaczył przy tym, że wprowadzenie kolejnego niszczyciela stealth jest ważne nie tylko dla samej armii, ale również dla całych Indii, które uzyskują w ten sposób możliwość reagowania daleko poza przyległymi morzami.

Pierwszy niszczyciel typu Kalkata – INS „Kolkata”. Fot. Indian Navy/Wikipedia

Dowódca indyjskiej marynarki wojennej wskazał natomiast, że na bazie doświadczeń z projektowania i budowania okrętów projektu 15A przemysł ma teraz możliwość konstruowania jeszcze bardziej nowoczesnych i skomplikowanych jednostek pływających. Wszystko to ma być realizowane zgodnie z zasadą jak największego korzystania z własnych firm prywatnych i państwowych.

Nowy okręt zostanie przydzielony do Floty Zachodniej i będzie stacjonował w Bombaju. Dołączy tam do wcześniej zbudowanych dwóch niszczycieli tego typu: INS „Kolkata i INS „Kochi”, które zostały wprowadzone do służby kolejno w latach 2014 i 2015. Jak widać, mimo że pierwszy okręt zaczęto budować jeszcze w 2003 r., to przekazywanie kolejnych jednostek odbywało się już zgodnie z harmonogramem i bez takich problemów, ha jakie napotkano w przypadku pierwszego niszczyciela.

Co chciała pozyskać indyjska marynarka wojenna?

Program 15A był dużym wyzwaniem, ponieważ Indie planowały zbudować nieco mniejszy odpowiednik amerykańskich niszczycieli klasy AEGIS typu Arleigh Burke. I rzeczywiście, INS „Chennai” ma wyporność 7500 ton w porównaniu do około 9000 tysięcy ton wyporności amerykańskiego „odpowiednika”, jest jednak przy tym dłuższy (163 m w porównaniu do 155 m) i węższy (17,4 m w porównaniu do 20 m).

Cechą charakterystyczną indyjskiego okrętu miała być dbałość o zmniejszoną skuteczną powierzchnię odbicia radiolokacyjnego. Chciano to uzyskać poprzez opracowanie specjalnego kształtu, pełnych nadbudówek, pełnych masztów z wkomponowanymi w nie nieruchomymi antenami radaru oraz poprzez pokrycia tłumiące fale radarowe, pokrywające najwyżej położone elementy niszczyciela.

Radar EL/M-244 MF-STAR z aktywnymi antenami ścianowymi AESA. Fot. Indian Navy/Wikipedia

Głównym sensorem okrętów Kolkata jest izraelski radar typu EL/M-2248 MF-STAR, którego cztery aktywne anteny ścianowe (AESA) są rozmieszczone na czterech ścianach masztu. Dzięki temu uzyskano taki efekt, jak na okrętach AEGIS - czyli możliwość dookólnego, elektronicznego przeszukiwania przestrzeni przy nieruchomym systemie antenowym.

Głównym uzbrojeniem przeciwlotniczym okrętów typu Kolkata jest izraelski, rakietowy system pionowego startu Barak. Fot. Indian Navy/Wikipedia

Podobnie jak w przypadku niszczycieli amerykańskich, na indyjskich okrętach zastosowano również wyrzutnie pionowego startu: zarówno dla rakiet przeciwlotniczych, jak i przeciwokrętowych. W pierwszym przypadku Indie wybrały izraelski system przeciwlotniczy Barak 8 (32 stanowiska startowe) o zasięgu do około 90 km (zamontowano go na razie na drugim i trzecim niszczycielu). W drugim przypadku wbudowano w kadłub dwa komplety wyrzutni po 8 stanowisk startowych dla w sumie 16 rakiet przeciwokrętowych BrahMos. Są to pociski atakujące z prędkością około 3 Mach, które - jak pokazali Rosjanie - można również wykorzystać do zwalczania celów na lądzie.

Całość uzupełnia kompleks zwalczania okrętów podwodnych z sonarem podkilowym i holowanym, czterema wyrzutniami torpedowymi kalibru 533 mm, dwiema wyrzutniami rakietobomb RBU-6000 oraz współpracującymi w działaniach ZOP - dwoma śmigłowcami pokładowymi. Okręty typu Kolkata są napędzane czterema turbinami gazowymi w układzie COGAG (Combined Gas Turbine and Gas Turbine), co pozwala na osiąganie prędkości większej niż 30 w.

Co w rzeczywistości uzyskała indyjska marynarka wojenna?

Niestety dla Indii budowanie okrętów projekty 15A nie przebiegało w zaplanowany sposób. I nie chodzi tu jedynie o czteroletnie przesunięcie terminu oddania pierwszej jednostki (z roku 2010 na 2014), ale przede wszystkim o ogromne niedoszacowanie kosztów realizacji całego programu.

Wystarczy wspomnieć, że początkowo chciano zbudować trzy największe we flocie indyjskiej niszczyciele za około 560 milionów dolarów. W rzeczywistości okazało się, że kwota ta nie wystarczyła nawet na budowę jednego okrętu, ponieważ koszt programu już w 2011 r. wyniósł ponad 1,7 miliarda dolarów.

Indyjska marynarka wojenna próbowała zrzucić winę za te dodatkowe wydatki na Rosjan, którzy opóźniali się w dostawie stali oraz na inflację, ale nikt rozsądny nie brał tego pod uwagę. Sam okręt również nie imponuje rozwiązaniami i widać wyraźnie, że pomysły wprowadzane na Zachodzie i w Chinach będą być może wprowadzane dopiero na przyszłych okrętach wojennych Indii.

Porównanie najnowszego indyjskiego niszczyciela INS “Kolkata” i najnowszego brytyjskiego niszczyciela HMS „Defender”. Fot. US Navy

Oczywiście, z opisu zastosowanych systemów okrętowych na INS „Chennai” wydaje się, że mamy do czynienia z nowoczesnym okrętem, dorównującym swoim zachodnim odpowiednikom. W wielu rozwiązaniach widać jednak wyraźnie, że Kolkaty mają poważne niedociągnięcia, których nie spotyka się już na nowoczesnych niszczycielach.

Przykładem może być tu uzbrojenie przeciwlotnicze. Cechą charakterystyczną okrętów przeciwlotniczych jest różnorodność zastosowanych na nich pocisków „woda-powietrze”, co pozwala na dobór efektora odpowiednio do pojawiającego się zagrożenia. W przypadku amerykańskich okrętów typu Arleigh Burke mogą to być różnego rodzaju rakiety Standard (w tym antyrakietowe) oraz niewielki rakiety ESSM (pakowane po cztery do jednego silosu startowego). W ten sposób Amerykanie mogą zwiększyć liczbę rakiet na pokładzie bez konieczności dodawania wyrzutni pionowego startu.

Podobne rozwiązanie wykorzystali również Francuzi i Włosi na niszczycielach przeciwlotniczych typu Horizon/Orizzonte o wyporności 7700 ton oraz Brytyjczycy na niszczycielach typu 45 Daring o wyporności 8400 ton (gdzie z wyrzutni Sylver A50 VLS mogą być odpalane jednocześnie pociski Aster 15 i Aster 30). Indie zastosowały tylko system Barak 8, pomimo, że Izraelczycy oferują również mniejsze pociski Barak 1.

Zwraca też uwagę niewielki, jak na taki okręt, kaliber armaty głównej. System artyleryjski Kolkat składa się bowiem z armaty OTO Melara kalibru 76 mm oraz czterech sześciolufowych armat kalibru 30 mm AK-630. Tymczasem nowoczesne niszczyciele przeciwlotnicze o podobnej wielkości coraz częściej wykorzystują armaty od kalibru 100 mm wzwyż. Przykładowo, amerykańskie okręty typu Arleigh Burke mają jedną armatę typu Mk 45 kalibru 127 mm, brytyjskie okręty typy Daring posiadają jedną armatę Mk 8 Mod 1 kalibru 113 mm, a chińskie okręty typu 052D o wyporności 7500 ton (odpowiednich amerykańskich jednostek klasy AEGIS) mają jedną armatę typu H/PJ-38 kalibru 130 mm. Dzięki temu, przy zastosowaniu odpowiedniej amunicji, ma się m.in. możliwość wspierania tańszym ogniem artyleryjskim działań na lądzie, bez konieczność odpalania rakiet manewrujących - drogich i przenoszonych przez jednostkę w niewielkiej liczbie.

W tym przypadku wykorzystano jednak ofertę rodzimego przemysłu, a więc armatę OTO Melara kalibru 76 mm. Podobnie zrobili również Francuzi i Włosi na najnowszych niszczycielach Horizon/Orizzonte, ale za to montując na swoich okrętach dwie armaty OTO Melara 76 mm Super Rapid (Horizon) lub trzy armaty Otobreda 76mm Super Rapid (Orizzonte). Dodatkowo Włosi opracowali specjalną amunicję Vulcano, która ponad dwukrotnie zwiększa zasięg w porównaniu do standardowych pocisków.

Charakterystyczne dla „starych” indyjskich sił morskich jest również obecność stacji radiolokacyjnej wczesnego wykrywania firmy Thales typu LW-08 pracującego w pasmie D. Jest to typowy radar wykrywania celów powietrznych z paraboliczną anteną i co najgorsze – dwuwspółrzędny. Nie nadaje się więc do wskazywania celów dla innych systemów i zwiększa czas odszukiwania obiektów powietrznych przez elektronicznie sterowaną wiązkę izraelskiego radaru EL/M-2248 MF-STAR. Na zachodnich okrętach z takich stacji albo w ogóle zrezygnowano (niszczyciele Arleigh Burke), albo zastosowano nowoczesny radar trójwspółrzędny z antena ścianową (np. radar S1850M Type 1046 na niszczycielach Daring/Horizon/Orrizonte), albo też wprowadzono radar specjalnie przeznaczonym do wykrywania samolotów stealth – długofalowy (chińskie niszczyciele typu 052D).

Wątpliwości budzi tez rodzaj zastosowanej siłowni z kosztownymi w eksploatacji i nieekologicznymi czterema turbinami gazowymi. Tymczasem konstruktorzy zachodnich okrętów szukają tańszych odpowiedników system napędowego, nawet jeżeli w rezultacie miałaby spaść prędkość maksymalna.

Kadłub pierwszego niszczyciel projektu 15B Visakhapatnam w stoczni Mazagaon Dock Limited w Bombaju. Fot. Indian Navy/Wikipedia

Problemy napotkano również na etapie projektowania jednostek. Jak się bowiem okazuje, przy tworzeniu planów kolejnych niszczycieli indyjskich – tym razem projektu 15B (typu Visakhapatnam) - pomagało rosyjskie biuro konstrukcyjne z Sankt Petersburga. Tymczasem należy pamiętać, że Rosjanie od dawna nie projektowali tak dużych okrętów nawodnych i - co więcej - nie mają dostępu do najnowszych technologii, które mogą u siebie zastosować Hindusi (np. pozyskanych z Izraela, Francji czy Stanów Zjednoczonych).

Mówiąc o tym jednak niewątpliwym sukcesie marynarki wojennej Indii trzeba mieć bowiem świadomość, że indyjskim inżynierom nie udało się opracować samodzielnie wielu ważnych systemów okrętowych (np. radaru, okrętowego systemu walki, systemu walki elektronicznej, rakiet przeciwlotniczych pionowego startu itd.).

W Indiach zakłada się, że z roku na rok liczba takich eksportowanych systemów będzie się zmniejszała. Indie są jednak daleko od pełnej samowystarczalności.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Szary Obywatel
niedziela, 27 listopada 2016, 12:55

Może niepełny, ale właściwy krok w kierunku rozwoju włansego przemysłu i własnej twórczości technicznej. Gratluję

Kamomi
sobota, 26 listopada 2016, 13:22

Hmmm... Moze i Indie sa jeszcze daleko od samowystarczalnosci,ale chcialbym zeby Polska byla w takim samym miejscu jak one.

ajax
sobota, 26 listopada 2016, 18:22

Chciałbyś, żeby sześćdziesiąt procent populacji mieszkało w slamsach zbudowanych z blachy falistej ??!

Oskar
sobota, 26 listopada 2016, 17:11

Co z tego że Indie mają większe możliwości skoro to wszystko jest napedzane grubym hajsem a tym czasem w kraju bieda i syf że aż piszczy ?

Klops
niedziela, 27 listopada 2016, 11:54

Jeśli dobrze pamiętam to 76mm jest tylko na Kalkocie, na kolejnych jest zainstalowane 130mm

sojer
sobota, 26 listopada 2016, 12:45

Indie - trzy niszczyciele rakietowe o wyporności 7500 ton w 13 lat. USA - atomowy lotniskowiec o wyporności 100 tys. ton w 11 lat. Dania - trzy fregaty rakietowe o wyporności 5000 ton w 3 lata. Polska - jeden okręt patrolowy o wyporności 1800 ton w 17 lat...

kdjdhddd
niedziela, 27 listopada 2016, 08:53

dopisz dla całości spojrzenia kto ile wycofał przez 20 lat ;)

gru
niedziela, 27 listopada 2016, 00:48

Jak zatopic polski okret? Wystarczy go zwodowac.

drutkolczasty
sobota, 26 listopada 2016, 19:13

Na czym polega " nie ekologiczność" turbin gazowych, zastosowanych w tym projekcie?

Hex
niedziela, 27 listopada 2016, 00:55

jeśli nie przemawia słowo nieekologiczne, to odczytaj to jako nieekonomiczne "spalanie", gdzie za minimalnie większą mocą idzie nieadekwatny wzrost zużycie surowca napędowego w stosunku do współcześnie stosowanych rozwiązań zachodnich, a Indie to nie Rosja, że surowca więcej niż by kiedykolwiek mogli zużyć, Indie rope czy gaz muszą sprowadzać, a to wciąż biedny kraj i dlatego dziwi autora taka niegospodarność

Uyg
niedziela, 27 listopada 2016, 05:08

Armia hinduskiej jest tak wielka jak i słaba. Jest to zasługa socjalistycznych rządów, które zniszczyły historyczny porządek, panujący od tysięcy lat na tej ziemi. Bulacan kasta,która zajmowała się pracą w urzędach i wojsku. Byli to ludzie z dziada pradziada służący w wojsku, mający wojaczke we krwi. A dzisiaj do wojska przyjmowana jest każda karykatura, która szuka kasy i po 42 roku życia może z ulgami otworzyć biznes. Jak się sprawują to było widać w wojnie z Pakistanie, że miejscowa ludność do dziś znajduje porzucona broń, buty i inne wyposażenie hinduskich żołnierzy uciekajacych przed pakistanczykami. To jest dzisiejsza hinduskiej armia.

nikt wżny
poniedziałek, 28 listopada 2016, 09:07

A ile lat mają Indie jako państwo? Może czas byś coś przeczytał albo sięgnął do historii ew. zwróćił wszystkie świadectwa ze szkół bo są nic nie warte.

zLoad
sobota, 26 listopada 2016, 18:20

Zeby poprowadzic taki projekt , trzeba go kochac. To brak milosci zabil "gawrona".

poznaniak
sobota, 26 listopada 2016, 17:49

Może i nie są te okręty w pełni dopracowane ale są,stworzyły je indyjskie stocznie,a my co mamy?Marynarka indyjska staje się znaczącą siłą na Oceanie Indyjskim ,a do tego ma przecież znaczne doświadczenie bojowe.

andrzej.wesoly
wtorek, 29 listopada 2016, 13:50

Z Kormoranem w prywatnej stoczni wychodzi b. dobrze, a to przecież prototyp serii, z Gawronem wyszło źle, ale to państwowa stocznia (chociaż nie tylko ich należy obarczać winą). Żaden kraj wszystkiego sam nie zbuduje - nawet USA kupiło kiedyś licencję na Harriery, nie chcieli drugi raz odkrywać Ameryki. A my - zamiast kombinować z patrolowcami czy korwetami możemy kupić dwa OHP typu Adelajde od Australijczyków... Są znacznie nowocześniejsze od tych, które otrzymaliśmy od Amerykanów i w dobrym stanie. Te gadanie, że wszystko mogą wymyślić nasi polscy inżynierowie, a wyprodukować polscy robotnicy w polskich zakładach to czasami kompletny bełkot.

Nazi
sobota, 26 listopada 2016, 17:00

Kopci jak Kuzniecow :)

KrzysiekS
sobota, 26 listopada 2016, 16:41

Polska powinna porozumieć się ze Szwecją (SAAB) wystarczy popatrzeć na mapę razem zamykamy cały Bałtyk i nawet Rosja nie podskoczy nie mamy innej opcji to proste dlaczego tak trudno to zrozumieć.

Anteas
poniedziałek, 28 listopada 2016, 18:11

To dobrze dla Indii że rozwijają przemysł obronny nie polegając na importowaniu od sojuszników, którzy, jak to sojusznicy mogą zawieść w najważniejszym momencie. Oczywiście początki są zawsze trudne, a indyjskie okręty są wybitnie podatne na awarie, ale najprawdopodobniej w przyszłości się to poprawi. Zresztą nawet najsilniejsza marynarka odnotowywuje czasami porażki.

sadas
sobota, 26 listopada 2016, 23:57

Pracuje z Hindusami. Niby specjalisci IT, ale nie potafią wyjśc poza procedurę. Samodzielnie myslenie i kreatywnośc ich przerasta. Dodatkowo cechuja się straszną służalczościa wobec przełozonych, posunieta do garnic niewolniczego absurdu. Ten naród nie jest w stanie spozytkowac nowoczesnych technologii, a na pewno nic sam nie wymysli.

xxl
niedziela, 27 listopada 2016, 10:44

Myslec pewnie samodzielne potrafią ale kastowa lub korporacyjna hierarchię dziobania znają. Polska ma ten sam problem.

Tweets Defence24