Konflikt w Iraku odciągnie uwagę Obamy od Ukrainy

18 czerwca 2014, 09:10
fot. Michael Larson, U.S. Navy
Reklama

Niespodziewana ofensywa sunnickich islamistów zaskoczyła wojska irackie i uwidoczniła ich słabość. Wraz ze zbliżaniem się bojowników ISIL (Islamskie Państwo Syrii i Lewantu) do Bagdadu coraz wyraźniej widać, że bez amerykańskiej pomocy odzyskanie inicjatywy wojskowej może być dla premiera Nuriego al-Malikiego bardzo trudne. Amerykańskie społeczeństwo nie jest jednak gotowe do powtórnego zaangażowania militarnego na Bliskim Wschodzie. 

Szok wywołany zajęciem Mosulu przez oddziały radykalnych islamistów spod znaku ISIL był tym większy, że miasto oddane zostało praktycznie bez walki przez rządowe wojska irackie. 2. Dywizja Piechoty i 3. Dywizja Zmotoryzowana w dużej mierze rozpadły się, a ich żołnierze porzucając sprzęt w bezładzie rzucili się do ucieczki. Nie uchroniło ich to przed straszliwą zemstą islamistów. Jak donoszą agencje prasowe ISIL miał dokonać mordu na 1700 jeńcach, co oznaczałoby największą zbrodnię wojenną od czasów masakry w Srebrenicy i ludobójstwa w Rwandzie. Masakra jeńców z pewnością osłabiła morale irackiej armii. Z drugiej jednak strony doprowadziła do radykalizacji szyickich formacji paramilitarnych. W USA szczególnie republikanie wzywają prezydenta Baracka Obamę do udzielenia pomocy wojskowej zagrożonemu rządowi premiera al-Malikiego.

Niechętny wojownik

Ofensywa islamistów, podobnie jak wydarzenia na Krymie, zaskoczyły administrację prezydenta Obamy. Na wody Zatoki Perskiej skierowany został lotniskowiec USS George H.W. Bush wraz z okrętami towarzyszącymi (m.in. niszczyciel rakietowy USS Arleigh Burke). W zespole znajduje się również okręt desantowy z 500 marines na pokładzie. Obama wykluczył jednak możliwość interwencji lądowej. Politycy republikańscy, wśród nich weterani wojny w Iraku, wzywają do ataków lotniczych, które miałyby powstrzymać marsz bojowników ISIL na Bagdad. Siły sunnickich bojówek stanowią zaledwie 2-3% liczebności trzystutysięcznej regularnej armii irackiej, która na przestrzeni ostatnich lat otrzymała pokaźne dostawy sprzętu z USA (w tym 140 czołgów M1A1 Abrams). Zaprawieni w walkach z syryjskim reżimem bojownicy ISIL przewyższają większość żołnierzy irackich pod względem morale i doświadczenia bojowego, nie dysponują jednak ciężkim sprzętem oraz środkami obrony przeciwlotniczej zdolnymi powstrzymać ewentualne naloty amerykańskiego lotnictwa. Akurat w tym momencie lotnicze wsparcie Amerykanów mogłoby zapobiec dalszej erozji sił rządowych i uchronić Bagdad od stania się areną ewentualnych walk miejskich.

Perspektywa powrotu do Iraku nie jest jednak popularna w amerykańskim społeczeństwie. Wojna w Iraku postrzegana jest z perspektywy czasu jako decyzja błędna, kosztowna i nie służąca amerykańskim interesom. Peter Bergen, jeden z renomowanych znawców problematyki terroryzmu, zwraca uwagę, iż domniemane związki Saddama Husajna z Al-Kaidą, będące jednym z powodów inwazji, nigdy nie zostały potwierdzone. Po przeanalizowaniu 600.000 dokumentów przez ekspertów Pentagonu nie znaleziono żadnych śladów współpracy. Paradoksalnie Al-Kaida pojawiła się w Iraku dopiero półtora roku po zdobyciu Bagdadu. Terrorystyczne zamachy organizowane przez jej lidera, Abu Musaba az-Zarkawiego, doprowadziły w latach 2006-2008 de facto do sunnicko-szyickiej wojny domowej, której detonatorem stał się zamach bombowy na Złoty Meczet w Samarze (22.02.2006). Okrucieństwo Zarkawiego obróciło przeciwko Al-Kaidzie dużą część irackiego społeczeństwa. Śmierć Zarkawiego, namierzonego przez amerykańskie jednostki specjalne i trafionego bombą zrzuconą z samolotu F-16, zwiastowała klęskę Al-Kaidy w Iraku i nikt nie przypuszczał, że zdoła się odrodzić. Stało się to możliwe dzięki przedłużającej się wojnie domowej w Syrii, która doprowadziła do powstania jeszcze bardziej radykalnego jej odłamu – ISIL. Dla republikańskich polityków, takich jak weteran Adam Kinzinger nie do pomyślenia jest powrót radykalnego islamu do Iraku. Byłoby to zaprzeczeniem trwającej dziewięć lat interwencji. Do nalotów lotniczych na pozycje ISIL wzywa również Mike Rogers, republikański przewodniczący komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów.

Głosy krytyki

Loren Thompson, publicysta dwutygodnika Forbes, uważa jednak, że nawet dramatyczny powrót widma wojny domowej nie uzasadnia wysłania amerykańskich żołnierzy do Iraku. Twierdzi bowiem, ze Irak sam zdolny jest do konsolidacji własnych sił przy zapewnieniu wystarczającej pomocy materiałowej. Zwraca również uwagę, iż gospodarcze znaczenie Iraku dla amerykańskiej gospodarki maleje wraz z systematycznym uniezależnianiem się USA od importu ropy naftowej. Udział Iraku w globalnym wydobyciu tego surowca spadł w 2013 roku do 4%. Ponowne bezpośrednie zaangażowanie w konflikt iracki podsyciłoby również jego zdaniem niechęć islamistów do Ameryki i zwiększyłoby ryzyko zamachów terrorystycznych. Thompson uważa, że granice Iraku wytyczone zostały w sposób sztuczny, a naturalną konsekwencją konfliktów religijnych powinien być podział kraju.

Opcje militarne

Może się jedna okazać, że ograniczona interwencja wojskowa będzie dla prezydenta Obamy ze względów politycznych nie do uniknięcia. Ewentualne dotarcie sunnickich islamistów do Bagdadu nie tylko osłabiłoby pozycję premiera al-Malikiego, ale również podważyłoby efektywność działań USA w regionie. Istnieje kilka możliwych poziomów amerykańskiego zaangażowania. Bez wątpienia kontynuowane będzie pomoc techniczna, materiałowa, szkoleniowa i wywiadowcza. Dostarczone zostaną kolejne spośród 24 zamówionych AH-64E wraz z uzbrojeniem. Można też spodziewać się wsparcia lotniczego dla dopiero odbudowującego swoje siły powietrzne Iraku. W nalotach jako pierwsze mogłyby uczestniczyć zarówno drony jak i samoloty startujące z lotniskowca. Bezpośrednie wsparcie dla walczących oddziałów rządowych może być jednak efektywne jedynie przy współpracy z wysuniętymi kontrolerami naprowadzania – a to oznacza wysłanie jednostek specjalnych. W razie przedłużania się konfliktu jednostki specjalne muszą dysponować wsparciem marines lub wojsk powietrznodesantowych. Lekka piechota, wspierana nawet przez ograniczone liczebnie formacje pancerne, może skutecznie bronić się lub atakować pozbawionego broni ciężkiej przeciwnika – również w terenie zurbanizowanym. Dobitnie wykazał to przebieg walk w Falludży i w Ramadi. Istotną rolę odegrały tam jednostki Navy SEALs wykorzystujące na szeroką skalę grupy snajperskie. W jednym z przypadków trzydziestoosobowy pluton składał się aż z 10 wyszkolonych snajperów – pozostali operatorzy byli strzelcami wyborowymi. Tego rodzaju wsparcie może okazać się niezwykle istotne w walkach miejskich. Pociąga to jednak za sobą konieczność wystawienia odwodów (QRF). Wydaje się, że w wypadku dalszego nasilenia walk realny wpływ na poprawę sytuacji militarnej mogłoby mieć wysłanie sił będących ekwiwalentem brygadowej grupy bojowej oraz utworzenie licznej (około 200 operatorów) grupy zadaniowej jednostek specjalnych. Na tym etapie USA nie wydają się jednak skłonne do tej skali zaangażowania. Warto również zauważyć, iż konflikt iracki może mieć implikacje również dla naszego regionu. Ofensywa islamistów odciąga uwagę administracji Obamy od konfliktu na Ukrainie, w naturalny sposób ograniczając możliwości decyzyjne. Może to zostać wykorzystane przez Rosję do dalszej destabilizacji Ukrainy.

Tomasz Nowak

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Elf
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 08:41

Przypomnę coś z historii i w szczególności coś z historii stosunków międzynarodowych: - George Bush senior - jemu zarzucano, że w I wojnie w zatoce zatrzymał wojska i nie obalił Saddama... wiadomo już, że zrobił to specjalnie: a) aby uniknąć odpowiedzialności za pozbawiony władzy kraj i trudu oraz kosztów "demokratyzacji", b) widząc to, że ateistyczny (chociaż pod koniec Saddam próbował wykorzystywać religię) reżim Saddama jest naturalną i sprytną zaporą przed Iranem... I tak to trwało od czasu do czasu bombardując Irak... było to nawet wygodne... - Bush Jr - czuł się tak pewnie (po prezydenturze Clintona USA miało nadwyżkę w handlu oraz nadwyżkę budżetową) i potrzebował wojenki (zwłaszcza łatwej) wraz z zapędami moralizatorskimi, poczuciem swojej wyższości, oraz chcąc udowodnić ojcu swoją wartość - zaprzepaścił sprytną zagrywkę Georga Busha sr. Stąd te kłopoty. Jednoznacznie jednak trzeba stwierdzić, że dokończyć sprawę trzeba i religijnych dzikusów powstrzymać (nie ma nic gorszego niż złe ideologie jak religia, komunizm, faszyzm. neoliberalizm i ich fanatyzm)... zatem to z pewnością odciągnie część uwagi Obamy od Europy - zresztą zgodnie z tym co przewidział Sikorski w wywiadzie dla BBC...

podbipięta
wtorek, 24 czerwca 2014, 12:52

Religia?Pan jest z komuny czy z palikociarni?Rozmawiajmy merytorycznie,proszę.

Jac
poniedziałek, 23 czerwca 2014, 16:29

USA nie miały wtedy dodatniego bilansu handlowego, nie miały go nawet od początku lat 90. kiedy to oscylował w granicy zera, więc chyba ten argument odpada. A co do deficytu to rzeczywiście od 1998 do 2001 roku go nie było, była nawet nadwyżka stosunkowo nie wielka na poziomie stu kilkudziesięciu miliardów $ rocznie. Jednak i tak największy deficyt był za czasów Obamy, w najgorszym okresie tak ze 4 razy większy niż za czasów wojen Busha Jr. a obecnie już tylko 2. Ten deficyt w stosunku do PKB był największym od czasów II Wojny Światowej (10% do 25%, obydwa w najgorszych momentach tych okresów). No i oczywiście w momencie wypowiadania wojny Irakowi USA posiadała już deficyt, który jakoś istotnie się nie zmienił.

logik007
środa, 18 czerwca 2014, 14:07

ISIS pokazało Irackiej Armii że nawet oni nie mają litości dla tchórzów i wybiła tych dezerterów. Bardzo dobrze, teraz Iracki żołnierz wie jak żołnierz Armii Czerwonej że nie ma odwrotu: albo kula z przodu albo kula w plecy w czasie ucieczki, może w końcu wykrzesają w sobie na tyle odwagi żeby pokonać tych paru pasterzy kóz którzy im kraj podbili.

xxx
niedziela, 22 czerwca 2014, 22:25

trochę mi żal tego Obamy: czego by się nie ruszył w polityce zagranicznej "to się robi z tego rozpierducha". Ale pewnie ma inne ciekawe przymioty, które znają jego wyborcy - np świetnie tańczy czy coś...

Grom
wtorek, 24 czerwca 2014, 16:33

Ludzie spojżcie z szerszej perspektywy na dzialania Busha jr a nie tylko na niektore wydarzenia Atak na irak nigdy nie mial przyniesc demokratyzacji czy porzadku w Iraku - to tylko zasłona dymna USA chciały utrzymac Irak w kontrolowanym Chaosie i to zostalo osiagniete Po drugie irak miał byc przez niedlugi czas "ladowym Lotniskowcem" czyli w Iraku miały stacjonowac wojska kontrolujace cała miedzynarodowa okolice i Rope USA osiagnely w Iraku wszystko co chcialy stawiajac skuteczna zaslone demokratyzacji a wy głupoty gadacie o nieudolnosci tych działan Rosjanie nazywaja to Maskirowka - Zrobili w Iraku co chcieli i nadal robia a wy skutecznie ulegacie ich propagandowej nieudolnosci

Elf
środa, 25 czerwca 2014, 14:42

ale to nie jest kontrolowany chaos... "lądowym lotniskowcem" miał być Afganistan a nie Irak.. W rejonie Iraku amerykanie mają pełno baz: w zatoce i Turcji. Co do chaosu i rozbicia Iraku - pewnie, że chcieli i to osiągnęli - ale to jest właśnie problem, który sami sobie stworzyli zamiast trzymać wygodne status quo jakie zrobił Bush sr oraz utrzymywał Clinton...

qwerty
środa, 18 czerwca 2014, 12:21

"Loren Thompson, publicysta dwutygodnika Forbes, ...... Zwraca również uwagę, iż gospodarcze znaczenie Iraku dla amerykańskiej gospodarki maleje wraz z systematycznym uniezależnianiem się USA od importu ropy naftowej." No irakijczycy nie jesteście już potrzebni ameryce. Radźcie sobie sami.

Jac
środa, 18 czerwca 2014, 18:49

Ci sunnici to według obecnego, trochę sztucznego stanu również Irakijczycy, więc jakoś sobie próbują radzić. A o zwyczajnych, mało ekstremistycznych ludzi rzadko kto się w historii martwił.

say69mat
środa, 18 czerwca 2014, 10:42

Na marginesie artykułu, doniesienia medialne sugerują, że w rękach dżihadystów z ISIS znalazły się amerykańskie wyrzutnie 'Stinger'. A to znaczy, że w rękach uczestników światowego dżihadu może znaleźć się broń przeciwlotnicza. Stanowiąca, przede wszystkim śmiertelne zagrożenie dla pasażerskiego ruchu lotniczego. Terroryści nie będą już musieli się starać wnieść materiał wybuchowy na pokład samolotu. Będą czekali, w pick-upach bądź w vanach, doskonale zakamuflowani w rejonie lotniska na start wybranego samolotu. O efektach tego typu operacji przeprowadzonej, w jednej bądź synchronicznie w kilku ze stolic wolę nie wspominać. O stresie i bezmiarze pracy czekającej policjantów, antyterrorystów, celników, straży granicznej, wywiadu i kontrwywiadu ... również. Stąd uważam, że konflikt na Ukrainie będzie nie tyle marginesem uwagi, zajmującej przywódców państw zachodnich. Można przypuszczać,nawet, że dojdzie do pewnego politycznego dealu. W zamian za zgodę na pacyfikację ISIS w Syrii, Rosja dostanie swobodę działania na Ukrainie. Kto zatem wypuścił ISIS z ... butelki???

zielony ludek
czwartek, 19 czerwca 2014, 12:52

Sugerujesz ze Rosja? Mistrzostwo swiata w odwracaniu kota ogonem.

qqqq
środa, 18 czerwca 2014, 14:37

Ale rosja z syrią walczą właśnie z terrorystami w syrii i nie potrzebują żadnego dealu, poza tym by USA, Izrael, Saudowie i Turcja nie wspierały rebeliantów :))) Oni się zajmą resztą a jak trzeba to i wejdą do Iraku pacyfikować rebelie :))) Rebelianci prawdopodobnie walczą w iraku bronią która miałaby być użyta przeciw rządowi Syrii. Poza tym mamy jeszczę Turcję która może różnie reagować na nagłe powstanie państwa Kurdyjskiego.

Piotr z Międzyrzeca Podlaskiego
środa, 18 czerwca 2014, 10:40

Zapomniał Pan wspomnieć o Kurdach, którzy od rozpoczęcia ofensywy ISIL powiększyli swoje terytorium o 40% w kilka godzin, zajęli Kirkuk opuszczony przez irackie wojsko oraz bronią północy na samym skraju Mosulu. Jeśli uda im się odbić Mosul, to będą kontrolować cały przynależny im historycznie i etnicznie teren w granicach Iraku. Trzeba jeszcze wspomnieć, że to polityka obecnego prezydenta Maliki doprowadziła do tego konfliktu. Skłócił szyitów i sunnitów, nie spełnił obietnic danym regionalnemu rządowi Barzaniego na północy i sabotował jego współpracę z Turcją.

Elf
czwartek, 19 czerwca 2014, 18:19

Kurdom życzę wszystkiego najlepszego.. niech wykorzystają tę okazję i stworzą swoje państwo bo do tej pory byli mordowani przez wszystkich dookoła...

qqqq
środa, 18 czerwca 2014, 09:43

Wypadałoby przeprosić Baszszara al-Asada, on od razu wiedział czym pachnie taka rebelia.

jang
piątek, 20 czerwca 2014, 12:34

Oto kolejny tryumf Busha -Juniora i jego równie błyskotliwego otoczenia.... I toto miało u nas takie poparcie niektórych polityków

Jack Luminous
środa, 25 czerwca 2014, 13:12

Co robili Niemcy w pierwszych dniach na terenach okupowanych?Pod grozba rozwalki do swojej dotychczasowej pracy mieli stawic sie m.in. policjanci, kolejarze, pracownicy wodociagow, poczty itp.Pomimo stosowania terroru i okrucienstw pomysleli o tym zeby zapewnic ciaglosc w miare normalnego funkcjonowania okupowanych terenow.Z dobroci dla miejscowej ludnosci?NIE!Niemcy mysleli o sobie i o tym, zeby w miare szybko zaczac kontrolowac podbite tereny.Chyba latwiej jest gdy panuje wzgledny spokojnych, gdzie dziala administracja, urzedy etc.etc. co prawda kontrolowane przez Rzesze ale gdzie mimo wszystko spora czesc pracownikow stanowila ludnosc z krajow podbitych.To tak w wielkim skrocie. Nie chce byc zle zrozumiany i porownywac USA do hitlerowskich Niemiec, ale co zrobili Amerykanie w Iraku (mimo poczatkowej euforii samych Irakijczykow z powodu obalenia Saddama)?Otoz zamiast wykorzystac sukces oraz istniejace juz struktury panstwowe (m.in. szybko dogadac sie z BAAS zamiast ja likwidowac) nie zrobili NIC w kierunku normalnego funkcjonowania kraju po zakonczeniu dzialan militarnych.A mieli ulatwione zadanie gdyz spoleczenstwo w pierwszej fazie traktowalo ich jak wyzwolicieli a nie okupantow. Zamiast korzystac ze sprawdzonych (moze niezbyt pozytywnych) wzorcow, dostosowujac je do nieco odmiennej sytuacji, dopuscili do chaosu, rozpadu i kompletnego paralizu kraju, zamieniajac przychylnosc Irakijczykow w otwarta wrogosc.Czy Irakijczycy mysleliby o powstaniach majac zapewniona ciaglosc pracy i w miare normalny byt?A tak w kraju eksportujacym rope brakowalo nawet...paliwa na stacjach benzynowych.Wyszla kompletna glupota, ignorancja i niezrozumienie tamtejszych realiow przez administracje USA a nie zadne planowe dzialanie CIA (jak skomentowal ktos wczesniej).Miedzy innymi dlatego mamy pasztet z jakim swiat meczy sie do dzisiaj.

wróg
sobota, 28 czerwca 2014, 22:29

Rezultat jest zgodny z założeniami. Potencjalny przeciwnik Izraela spacyfikowany.

roberTox
czwartek, 19 czerwca 2014, 18:46

haha powodzenia ukraino...

z prawej flanki
środa, 18 czerwca 2014, 23:26

lada chwila ,a w tej calej irackiej armii wystapi efekt domina znany z pierwszej a przedewszystkiem - drugiej wojny w Zatoce. I bedzie po zabawie a iracki premier zajmie sie w pośpiechu poszukiwaniem dla siebie stosownej ulicznej latarni ; kolejne mrzonki o utworzeniu na gruzach świeckich reźymów arabskich - czegoś zbliźonego do demokracji zachodniej legly gruzach kolejnej zadymy wojennej ,która nawet wojna domowa trudno nazwać. Obama jest niepowaźny ; utraci bezsensownie - tak olbrzymim kosztem zdobyty Irak Saddama a za moment i pozwoli na oderwanie zachodnich regionów od Kijowa. Nieprawdopodobne...

Elf
piątek, 20 czerwca 2014, 15:20

Nieprawdopodobna to jest głupota Busha jr że napadł na Irak... Irak był naturalnym (krzykliwym wprawdzie i troszkę kłopotliwym przez to) buforem przed rozpierzchnięciem się tej religijnej dziczy różnej maści w różnych sektach skupionych... Ale może o to Bushowi chodziło: wojny religijne albo chociażby trochę z podtekstem religijnym tacy jak on religijni maniacy bardzo lubią. Tyle lat po głupim bushu amerykanie sprzątają i nie daje się tak łatwo...

uruk
środa, 18 czerwca 2014, 19:14

Klęska całej długoletniej polityki USA w Iraku A tak na marginesie demokracja w tym regionie to pusty śmiech mentalności i kultury nie da się tak szybko zmienić.Nie mam najmniejszych wątpliwości że pokłosie dzisiejszych wydarzeń to decyzja o rozwiązaniu reżimowej armii po wyzwoleniu .Był to błąd A ta dzisiejsza armia mimo profesjonalnych szkoleń pokazuje moralny upadek i degrengoladę żołnierzy i oficerow uciekających przed wrogiem. A okrucieństwo islamistow to nic nowego choć skala jest porażająca.Niestety dla nas Rosja wykorzysta tę sytuację do destabilizacji Ukrainy autor ma całkowitą rację

Elf
piątek, 20 czerwca 2014, 15:24

Masz rację. Bush nie powinien atakować Iraku a jak już zaatakował to nie rozwiązywać armii i policji Irackiej tylko ją zmienić usuwając politycznych aparatczyków.. Ale to nie byłoby w stylu Busha i jemu podobnych (republikańskich jastrzębi)... dla nich wojenka o moralność i religię, z podtekstu ideologicznego jest jak miodek dla kubusia a jak zmiany to muszą być nagłe jak cięcie mieczem tylko takie robią na nich wrażenie - unikanie religijno-ideologicznej zawieruchy oraz zmiany ewolucyjne dla prawicowo-wierzących są jak tchórzostwo..

Tweets Defence24