Kołowa wersja haubicy Koalicja-SW. Dla artylerii nadbrzeżnej?

4 grudnia 2017, 08:08
Używana przez artylerię nadbrzeżną 130 mm haubica samobieżna A-222 Bereg, dowódca WMF zapowiedział zastąpienie systemów tego typu nowym rozwiązaniem. Być może będzie to właśnie kołowa wersja haubicy Koalicja-SW, Fot. mil.ru
Parada samobieżnych haubic „Koalicja-SW” i MSTA-S. Fot. kremlin.ru

Rosyjski bloger Jarosław Gunin ujawnił w swojej fotorelacji zdjęcie nowej wersji rosyjskiej haubicy samobieżnej Koalicja-SW-KSz. Fotografia przedstawia znaną już wieżę działa osadzoną na czteroosiowym podwoziu Kamaz. Wcześniej niewyraźne zdjęcie zasłoniętej haubicy znalazło się na innym blogu, tym razem prowadzonym przez Aleksieja Chłopotowa. Coraz częściej nowe, rosyjskie uzbrojenie jest prezentowane światu właśnie w ten sposób.

2S35 Koalicja-SW jest to najnowszy model rosyjskiej haubicy samobieżnej kalibru 152 mm, którą po raz pierwszy można było zobaczyć podczas ćwiczeń do Defilady Zwycięstwa, a oficjalnie na samej defiladzie 9 maja 2015 roku.

Ujawniona przez rosyjskiego blogera haubica określana jest w rosyjskim Internecie, jako 2S35-1 Koalicja-SW-KSz. Za jej produkcje odpowiada koncern UralWagonZawod. Nowa, osadzona na podwoziu kołowym haubica, opiera się na tej samej wieży (brak jest widocznych większych zmian), ale gąsienicowe podwozie zastąpiła ciężarówka KamAZ-6560 w układzie 8x8 (ros. Kamskij Awtomobilnyj Zawod). Podwozie to jest również wykorzystywane jako nośnik systemów przeciwlotniczych Pancyr-S1. Ponieważ już w oryginalnej wersji wieża była w wysokim stopniu autonomiczna, jej osadzenie na nowym podwoziu nie powinno nastręczać większych trudności technicznych. Podwozie wyposażone jest w składane podpory, które mają stabilizować haubicę podczas prowadzenia ognia, jednak w pewnym stopniu mogą pogarszać zdolność do szybkiego opuszczenia pozycji ogniowej.

A-222 Bereg
Używana przez artylerię nadbrzeżną 130 mm haubica samobieżna A-222 Bereg, dowódca WMF zapowiedział zastąpienie systemów tego typu nowym rozwiązaniem. Być może będzie to właśnie kołowa wersja haubicy Koalicja-SW, Fot. mil.ru

Nie jest znane przeznaczenie nowego systemu artyleryjskiego, może on - podobnie jak wersja gąsienicowa - trafić do wojsk lądowych i zastępować starsze systemy artyleryjskie, takie jak 2S1 Goździk czy 2S3 Akacja. Trzeba jednak mieć na uwadze, że tak ciężki pojazd osadzony na podwoziu kołowym może posiadać ograniczoną mobilność i nie nadawać się najlepiej do zastosowań taktycznych. Inna więc możliwość to wprowadzenie osadzonej na ciężkiej ciężarówce haubicy do artylerii nabrzeżnej używanej przez rosyjską Marynarkę Wojenną, gdzie mogłaby zastąpić np. system A-222 Bereg. Taką wersję wydaję się potwierdzać wypowiedź Wiktora Czirkowa, dowódcy marynarki wojennej Rosji z kwietnia 2015. Zapowiedział on unifikację artylerii brzegowej z innymi typami artylerii, w tym przejście na kaliber 152 mm (artyleria brzegowa używa wysokociśnieniowych haubic kal. 130 mm). Systemy tego typu mogą zostać rozmieszczone na obszarze Krymu, w okolicach Sankt Petersburga oraz w Obwodzie Kaliningradzkim.

Konstrukcja samobieżnej haubicy 2S35 Koalicja-SW posiada ten sam ogólny układ konstrukcyjny, co poprzednia radziecka konstrukcja tego typu, haubica 2S19 Msta-S. Opiera się ona na wysoko zautomatyzowanej wieży oraz podwoziu wywodzącym się z podwozi czołgowych. W Wieży osadzone jest działo 2A88 kalibru 152 mm (standardowy kaliber artylerii używany w Rosji, a wcześniej w Związku Radzieckim). 2S35 używa obecnie wyposażonego w sześć par kół nośnych podwozia konstrukcyjnie wywodzącego się z czołgu T-90. Pojawiają się informacje, że w przyszłości, haubica może korzystać z podwozia nowego czołgu T-14.

Parada samobieżnych haubic „Koalicja-SW” i MSTA-S,. Fot. kremlin.ru

Automat ładujący znajdujący się w wieży nie tylko odpowiada za zautomatyzowane wprowadzenie pocisku i ładunku miotającego do zamka, ale również ułatwia załadunek amunicji do haubicy. Pojawiające się dane dotyczące szybkostrzelności działa były zróżnicowane, jednak z całą pewnością wóz może osiągnąć szybkostrzelność zbliżoną do swoich odpowiedników z NATO. Działo może korzystać z nowego systemu modułowych ładunków miotających. Cały zapas amunicji dla działa znajduje się w wieży. Dodatkowe uzbrojenie stanowi 12,7 mm wielkokalibrowy karabin maszynowy Kord.

Deklarowany maksymalny zasięg ognia to do 70 km lub do 40 km przy użyciu typowej amunicji, używanej obecnie na haubicach 2S19 Msta-S. Jest to zasięg typowy dla czołowych konstrukcji, porównywalny z parametrami uzyskiwanymi przez natowskie działa 155 mm o lufie długości 52 kalibrów. Zasięg 70 km uzyskany ma zostać przy użyciu nowego typu amunicji, prawdopodobnie będzie to rozwiązanie podobne do włoskiej amunicji Leonardo Vulcano. Wachlarz dostępnej amunicji obejmuje również pociski korygowane zarówno przez podświetlenie wiązką lasera (9K25 Krasnopol), jak również pociski naprowadzane wedle wskazań systemu nawigacji satelitarnej Glonass. Działa wyposażone są również w nowoczesną (cyfrową) łączność oraz zautomatyzowany system kierowania ogniem.

Czytaj więcej: Koalicja-SW - haubica piątej generacji czy rosyjski system propagandowy? [ANALIZA]

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 26
Reklama
tankcom
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 18:45

zobaczyli (szpiegowsko) naszego Kryla? obiecywanego dla 15+21 brygady...skoro Tam jest armata 130mm do obrony brzegu (jak i w Szwecji) to nasze Kryle wydumane przez IU mon w 2011?? to do obrony Mazur? po Zepchaniu pierwszej linii obrony - w bwp Bradley - jak w Borsuku. Ale to tylko wydumane. Jak i Rosomaki zintegrowane z Spike. dla 15 i 21 brygady. Uff przynajmniej trafia ten Rak, jak na fotce o wojnie zukunft Niemiec

Corran
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 09:22

Nie do końca. Wieża Kolalicji jest w dużym stopniu zautomatyzowana, wieża Kraba nie jest, wymaga miejsca na kosz wieży.

Podpowiadam wam...
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 08:58

A jakbyśmy osadzili wieżę Kraba na podwoziu na przykład Tatra 8x8 albo Jelcz 8x8? Takie coś mogłoby być wsparciem artyleryjskim dla brygad na Rośkach, bo Rak to tylko moździerz a Dana już stara. Lepsze byłoby takie coś niż ten niewydarzony Kryl na pace powiększonego pick-upa, który bardziej przypomina jakąś syryjską samoróbkę, a nie działo samobieżne.

Extern
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 14:14

Ale Kryl jest 3 x tańszym od Kraba, lekkim latającym działem "ciągnionym", więc może nie warto tracić tych zalet.

X
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:21

popieram.

pr rp
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:25

Za Krylem przemawia cena oraz waga pojazdu.

Marek
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:24

Kryl z założenia miał służyć do czego innego i dlatego wygląda jak wygląda. Jeśli chciałbyś mieć tanią haubico-armatę na kółkach do wspierania Rośków, to już raczej Kryl na innym podwoziu z systemem wspomagającym ładowanie. A jak droższą to jest słowacka Zuzanna albo wypasiony Archer. Tak więc nie ma po co kombinować z tworzeniem pokraki polegającej na żenieniu systemu wieżowego przeznaczonego do trakcji gąsienicowej z kołowym podwoziem.

AA
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:23

Kryl ma tą zaletę, że jest, jeździ i strzela, a opracowanie nowego systemu to kolejne lata (w naszych realiach). Skoro już wdrożony to produkować, produkować i jeszcze raz produkować wraz z amunicją kasetową. Dana to jeszcze ze 20 lat posłuży, zresztą Czesi i Słowacy (Zuzanna) dalej te systemy modernizują

tak tylko...
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 09:51

Wieża i podwozie powinny chyba współgrać pancerzem. Albo idziemy w koncepcję lekką, czyli Kryl, albo w ciężką i lepiej opancerzoną jakim jest Krab. Jaki sens ma instalowanie ciężkiej i opancerzonej wieży na lekkim podwoziu, które można rozstrzelać zwykłym kałachem? Takie wynalazki pozostawmy Rosjanom...

Podpowiedziałem co wiedziałem
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 09:49

Testowałeś kryla? znasz jego możliwości?

hvr
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 09:42

Raki to artyleria na szczeblu kompanii. Wyżej będzie Kryl/Langusta/Himars. To nie jest tak, że brygady na Rośkach nie mają nic poza Rakiem.

polak mały
wtorek, 5 grudnia 2017, 01:10

Nie wiedziałem, że jest jeszcze coś takiego, jak artyleria nadbrzeżna. No ale z punktu widzenia sowietów to może być ostatnia deska ratunku. Ich systemy rakietowe mogą się zwyczjnie nie sprawdzić w starciu z okrętami NATO ale pociski haubiczne użyte w znadiwany sposób... kto wie. Czysta teoria bo nie bardzo jest sens robienia desantu gdziekolwiek na ich terenie. Nawet Krym łatwiej podbić od lądu.

Fanklub Daviena
czwartek, 5 marca 2020, 22:42

"Znafca" się znalazł: Sowietów już w Rosji prawie nie ma - milionami na izraelskich paszportach wyemigrowali do UE i USA i tam budują NeoSowiety. A artyleria nadbrzeżna oczywiście ma głęboki sens dla Rosjan: współdziała z mobilnymi brzegowymi wyrzutniami pocisków przeciwokrętówych, te jednak, zależnie od typu rakiety, mają martwe pole 7-20km i do pokrycia tego martwego pola współdziała z nimi artyleria lufowa brzegowa idealna na ten zakres. Jedno stanowisko dowodzenia baterii może dowodzić 8 szt. A-222 Bereg rozstawionymi co kilometr i o zasięgu strzału 27km i mogą prowadzić ostrzał w 5 minut od zatrzymania. Mogą zwalczać cele nawodne o prędkości do 100 węzłów oraz (amunicją przeciwlotniczą zdalnie detonowaną na podstawie wskazań radaru obserwującego cel i pocisk) nisko lecące pociski samosterujące jak również maja amunicję naprowadzaną laserowo. Bredzisz o sensie robienia desantu a w sąsiednim artykule na Defence24 jest opis nowych pływających po morzu wozów desantowych US Marines - wytłumacz Amerykanom, że to bez sensu, komiku. :)

bender
wtorek, 5 grudnia 2017, 19:31

Ja to widzę tak: w jednym kraju rozwijane jest działo elektromagnetyczne o kilkuset kilometrowym zasięgu na niewykrywalnym Zumwalcie (czy czymkolwiek tam innym co będzie pływać jako niszczyciel), a w drugim ta cała koalicja SW o zasięgu Kraba jak dobrze pójdzie. Porażająca różnica potencjałów. :-)

Fanklub Daviena
czwartek, 5 marca 2020, 22:45

Rakiety CUDA w tym samym kraju też były rozwijane... i XM-25... I latający laser YAL-1... Przestałem wierzyć w amerykańskie morskie opowieści - jak wprowadzą, to uwierzę w działo elektromagnetyczne o kilkuset km zasięgu. Na razie to taka sama bujda jak "rozpoznawcza hipersoniczna Aurora"... :)

Ślązak
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 08:46

Kaliber 130 mm w jednostkach floty nie wziął się z niczego to kaliber rosyjskich dział okrętowych więc ta unifikacja kalibrów brzmi tak średnio rozsądnie. Opowieści o super broni Koalicja-SW bardzo przypominają historie o Batmanie albo Spider-manie.

rezerwista
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:07

@Ślązak 1. To Autor zadaje pytanie czy do artylerii nadbrzeżnej 2. Skoro może zastąpić "msta-m" to też lądowej 3. Skoro i morskiej i lądowej to warto unifikować, a patrząc proporcjonalnie to w kierunku "lądowej" 4. Skoro nie mają "Dan" to mogą mieć "koalicję-sw" na kolach, co w światle doświadczeń z Syrii czy innej Gruzji/Donbasu wydaje się całkiem naturalne 5. Połączenie tego z bezpilotowcami pozwoli tworzyć im całkiem nowoczesne i skuteczne związki taktycznego wsparcia (ekonomiczne bo pociski artyleryjskie są stosunkowo tanie) z zasięgiem co najmniej 40 km w "koło" a mobilnością o wiele większą niż gąsienice. Ja wiem że to nie jest to co "tysiące dronów Antoniego M." ale .... Reasumując: racjonalny pomysł nie mający nic wspólnego z "batmanem" czy "Spajdermanem"

Fanklub Daviena
czwartek, 5 marca 2020, 22:51

No nie wiem czy warto unifikować, bo te A-222 Bereg współpracują nie z lądowymi systemami dowodzenia artylerią, tylko z systemami obrony brzegowej, a konkretnie z mobilnymi wyrzutniami rakiet przeciwokrętowych, które zależnie od modelu rakiet mają martwe pole 7-25km i to ma pokrywać artyleria nadbrzeżna. Nie wiem czy lądowe haubice są do tego przygotowane. Nie wiem czy lądowe haubice mogą zwalczać mobilne cele o prędkości 100 węzłów. Nie wiem czy do lądowych haubic jest amunicja przeciwlotnicza z pociskami zdalnie detonowanymi na podstawie wskazań radaru śledzącego pocisk i cel, mogącymi zwalczań np. pociski typu Harpoon. Nie wiem czy lądowi artylerzyści są przeszkoleni w zwalczaniu celów morskich i powietrznych?

b
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 14:44

Kolejny potworek jak terminator.

obalaczmitow
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 12:05

Czy artyleria ma strzelać na 1 km? 2 czy 5? - skoro ma strzelać na 30+ km czyli znajdować się 30 km za linią frontu - i czy to będzie Krab, Koalicja czy inny typ - więc po co silne opancerzenie? kto ma ją zniszczyć - żołnierz z Kałachem - a skąd on się weźmie 30 km za linią frontu. A jakie to opancerzenie mają zwykłe armaty holowane? Podwozie gąsienicowe jest tylko po to aby zapewnić trakcję w trudnych i skrajnie trudnych warunkach. Postawienie wieży na podwoziu kołowym daje jej większą mobilność i szybsze przemieszczanie się PO DOBRYCH DROGACH ale nie wjedzie w ciężki teren - czyli w pola czy łąki szczególnie gdy troszkę popada - czy to tak trudno zrozumieć. A żadne opancerzenie nie zabezpieczy Kraba czy Koalicji przed pociskiem powietrze-ziemia czy nawet ostrzałem kontrbaterii - co najwyżej może zabezpieczyć szybka zmiana pozycji. Czy to zawsze takie podstawy trzeba tłumaczyć. Do wali na bliskie odległości służą CZOŁGI , i to one muszą być opancerzone. A ROSOMAKI SŁUŻĄ JESZCZE DO CZEGO INNEGO - to są transportery opancerzone - one nie maja walczyć z czołgami - słowo TRANSPORTER jest kluczowe.

Willgraf
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 16:44

Całkowity brak obecnej analizy strategicznej Pola Walki....JAKI FRONT ??? czy armie po 100-200 tys żołnierzy są wstanie stworzyć jakiś front ? niczego takiego nie będzie jak Front...Wojna będzie toczyła się od razu na terenie całego kraju i to pokazują obecne konflikty na Bliskim Wschodzie ...to nie te czasy kiedy ARMIE liczyły po kilka milionów żołnierzy łącznie na całym froncie ..wtedy można było jako taka tworzyć front..choć i tak z tym był problem, obecnie wyrzutnie rakietowe i artyleryjskie będą bezpośrednio narażone na atak na tyłach i to z wielu tzw. możliwych stron i systemów ataku

Zenek
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 14:21

Opancerzenie po to, żeby odłamki ognia kontrbateryjnego nie zabił obsługi. Obsługa cenniejsza od sprzetu. Rozumiem, że trudno to zrozumieć w kraju, w którym "mnogo ludziej". Gąsienice po to, żeby to opancerzenie (i sprzęt, i amunicję) mogło pojechać. Bo 50 ton na kołach, to się nadaje chyba tylko na defiladę na placu Czerwonym.

hmm
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 13:28

a co jak zamiast kałacha będzie miał granatnik?

tak tylko...
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 13:22

Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni by odpowiedzieć na pytanie co będzie robił żołnierz z kałachem 30 km za linią frontu, on będzie zabijał. Jaka linia frontu? Linia frontu, to była podczas II wojny i już się nie powtórzy. Przyszła wojna będzie się rozgrywała na całej głębokości, aż po najodleglejsze granice uczestniczącego w wojnie państwa, a nawet jego czynnych sojuszników. Dywersja i piechota na lekkich pojazdach będzie przenikała wszędzie. Co więcej, ja dopiero wtedy bym rozpoczynał konflikt mając już rozmieszczonych dziesiątki tysięcy dywersantów i broń na terenie wrogiego państwa. Linię frontu to może ma pan mieć teraz, ale walcząc na pustyni, a nie na europejskim TDW.

fxx
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 13:17

Tiaa super.... tylko że na współczesnym polu walki, po kilku strzałach pozycja artylerii jest już znana i właśnie leci w jej kierunku kontrsalwa OB z detonacją ponad gruntem. I nagle powietrze jest wypełnione latającymi odłamkami, a zestawy bez odpowiedniego opancerzenia stają się trumnami na kołach...

djdjdfjfjf
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:58

Wielkie to jak stodoła

Tweets Defence24