Kolejne seminarium Saab o okrętach podwodnych – w tle Polska

4 września 2020, 07:38
72666-59126-1599112200.0.0
Fot. Saab

W czasie tegorocznego seminarium o okrętach podwodnych, zorganizowanego przez koncern Saab 3 września br., spodziewano się przede wszystkim ujawnienia nowych szczegółów na temat trzech najważniejszych programów realizowanych lub przygotowywanych przez stocznię Saab Kockums: budowy OP typu A26 dla szwedzkiej marynarki wojennej, przetargu na okręty podwodne dla niderlandzkiej marynarki wojennej, jak również rozwiązania pomostowego dla polskiej Marynarki Wojennej. W rzeczywistości opisując całe seminarium można by raczej wskazywać na to, czego nie powiedziano, niż na to, co na nim przedstawiono.

Seminaria organizowane olnline już na stałe weszły do kalendarza przedsięwzięć realizowanych przez szwedzki koncern Saab. Zasadniczo są to zawsze trzy oddzielne, internetowe konferencje poświęcone priorytetowym programom prowadzonym przez Szwedów. W marcu jest to zawsze seminarium poświęcone samolotom wielozadaniowym Gripen, we wrześniu okrętom podwodnym (OP), a w listopadzie sensorom – w tym przede wszystkim radarom.

Tegoroczna konferencja o okrętach podwodnych koncernu Saab odbyła się 3 września 2020 roku. Różniła się ona zasadniczo od seminariów z poprzednich lat – głównie brakiem praktycznie jakichkolwiek, konkretnych informacji. Zaprezentowano więc skróconą historię budownictwa okrętowego w powojennej Szwecji, dowódca szwedzkiej marynarki wojennej, Pani kontradmirał Eva Skoog Haslum przypomniała, jak ważne są okręty podwodne w szwedzkim systemie obronnym i jak wykorzystuje się je w nowoczesnych siłach morskich, pokazano film o możliwościach stoczni Saab Kockums oraz ogólnie wspomniano o zamierzeniach biznesowych związanych z:

  • przetargiem prowadzonym w Niderlandach na nowe okręty podwodne;
  • rozwiązaniem pomostowym przygotowywanym dla polskiej Marynarki Wojennej;
  • realizowanymi dla szwedzkich sił morskich: programem modernizacji OP typu A19/Gotland i budowy nowej generacji OP typy A26/Blekinge.

Program A26/Blekinge

Najdziwniejsze w całej konferencji online z 3 września 2020 roku, było unikanie informacji na temat stanu zaawansowania programu budowy okrętu podwodnego nowej generacji typu A26/Blekinge. A przecież jest to sztandarowa inwestycja realizowana w Saab Kockums. Zamiast tego przypomniano jedynie największe innowacje planowane na tej jednostce i również częściowo wprowadzone na zmodernizowanych okrętach podwodnych typu A19/Gotland. Wymieniono wśród nich oczywiście: nowej generacji system napędu niezależnego od powietrza AIP (oparty o silnik Stirlinga), optoelektroniczny maszt niepenetrujący oraz cylindryczny mini-dok MMP (Multi Mission Portal) wstawiony pomiędzy wyrzutnie torpedowe, który zwiększy możliwości użycia wojsk specjalnych, jak również liczbę możliwych do użycia rodzajów bezzałogowych pojazdów podwodnych (autonomicznych i zdalnie sterowanych).

image
Fot. Saab

Jednak poza generalnymi i wcześniej znanymi danymi na temat tych nowych jednostek pływających nie podano nic, co zwiększyłoby wiedzę na ich temat. Nie opisano również stanu zaawansowania budowy pierwszego okrętu A26, który w formie graficznej był zaprezentowany w seminarium z 2019 roku.

Może to oznaczać (choć nie musi), że ten stan zaawansowania się zasadniczo nie zmienił przez ostatni rok, a szwedzki program ma wyraźne opóźnienie. Co więcej, jeżeli pokazany na seminarium krótki film o stoczni Saab Kockums w Karlskronie był nakręcony niedawno, to taki opóźnienie może być nawet kilkuletnie. Na filmie pokazano bowiem jedynie scaloną sekcję rufową (która istniała już rok temu) oraz scaloną sekcję z przedziałem silników i urządzeń pomocniczych. Tymczasem pierwszy okręt A26 „Blekinge” jest budowany od połowy 2015 roku i trzymając się wcześniejszego harmonogramu, na obecnym jego etapie: cały kadłub powinien być już scalony, kończone powinny być prace wyposażeniowe a nawet rozpoczęte próby działania poszczególnych urządzeń pokładowych.

image
Fot. Saab

I być może to właśnie dlatego, w bloku pytań od internautów, nie zdecydowano się odpowiedzieć na proste pytanie zadane przez portal Defence24.pl: „Czy okręty podwodne A26 zostaną dostarczone do szwedzkiej marynarki wojennej zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w latach 2024-2025?”.

Rozwiązanie pomostowe dla polskie Marynarki Wojennej – okręty podwodne typu A17/Södermanland

Podobnie bez odpowiedzi pozostały dwa inne pytania zadane przez Defence24.pl:

  • Czy zakres modernizacji okrętów podwodnych typu A17/Södermanland proponowany dla polskiej Marynarki Wojennej jest taki sam, jak ten - przeprowadzony na okrętach podwodnych typu A19/Gotland dla szwedzkiej marynarki wojennej?
  • Polska marynarka wojenna planuje wykorzystywać kupione od Szwecji okręty podwodne typu A17/Södermanland jako rozwiązanie pomostowe przez co najmniej 10 lat. Czy jest to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę fakt, że dla szwedzkiej marynarki wojennej ich utrzymanie było zbyt kosztowne ?

Co ciekawe pierwsze z tych pytań zostało odczytane, jednak pomimo tego ostatecznie szczegóły na temat zakresu prac przewidzianych dla polskiej Marynarki Wojennej nie zostały ujawnione. Tymczasem taka informacja pozwoliłaby wstępnie oszacować koszty całej inwestycji, do których należałoby jeszcze doliczyć wyremontowanie i naprawę obu jednostek, tak by mogły służyć zgodnie z założeniami polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej jeszcze przez co najmniej 10 lat.

image
Fot. Saab

Pewnym wytłumaczeniem takiego milczenia może być wyjaśnienie złożone przez przedstawiciele Saab, że rozmowy na temat rozwiązania pomostowego są prowadzone na szczeblu rządowym, na które koncern nie ma wpływu. Jak na razie można więc jedynie przypuszczać, że Södermanlandy przed przekazaniem do Polski otrzymają pakiet wyposażenia zamontowanego również w ramach modernizacji na Gotlandach i które docelowo ma być wykorzystywane na Blekingach. W takim przypadku polskie okręty miałyby m.in. nową wersję systemu AIP, nowe sonary oraz nowy system dowodzenia i kierowania. Tylko czy taką inwestycję opłaca się prowadzić na jednostki mające służyć „tylko” przez 10 lat?

Dodatkowo przedstawiciele Saab jak na razie wskazują, że ich udział w modernizacji Södermanlandów będzie obejmował zarówno „design” (projektowanie) jak i „production” (prowadzenie prac). Może to oznaczać, że przygotowywaniem rozwiązania pomostowego dla Polski będzie się zajmował głównie Saab – bez większego udziału polskiego przemysłu.

Plany eksportowe stoczni Saab Kockums

Oceniając swoje możliwości eksportowe Szwedzi przygotowali dwa slajdy, na których wykazano, że:

  • na świecie wykorzystuje się ponad 300 okrętów podwodnych o wyporności od 1000 d0 4000 ton i że dwie trzecie tych jednostek ma ponad dwadzieścia lat (a więc muszą być niedługo wymienione);
  • największa ilość tego rodzaju jednostek pływających jest w Europie i Azji Wschodniej.
image
Fot. Saab

Taka prezentacja daje złudzenie, że zapotrzebowanie na okręty podwodne o napędzie diesel elektrycznym na świecie jest ogromne i Saab ma duże szanse by sprzedawać swoje nowe okręty rozwinięte z programu A26. W rzeczywistości na slajdach przedstawiono cały rynek światowy, również ten niedostępny dla Szwecji: z Rosją, Chinami oraz nawet Koreą Północną. Natomiast w samej prezentacji: nie wymieniono żadnego rynku poza Niderlandami i Polską, na którym Saab byłby faworytem oferując swoje okręty podwodne i konkurując ze stoczniami niemieckimi, francuskimi, koreańskimi, rosyjskimi czy chińskimi.

image
Fot. Saab

Te trudności są tak duże, że Saab Kockums musiał się wycofać z przetargu w Indiach w 2019 roku na budowę sześciu konwencjonalnych okrętów podwodnych Project 75 India (P-75I). Wcale nie rozstrzygnęła się również rywalizacja o kontrakt na budowę następców OP typu Walrus dla Niderlandów pomimo współdziałania w tym względzie koncernu Saab z niderlandzkim koncernem stoczniowym Damen.

image
Fot. Saab

Jedynym nowym zadaniem dla Saab mogłaby być modernizacja okrętów podwodnych typu Collins dla australijskiej marynarki wojennej – o ile taka modernizacja zostanie w ogóle przeprowadzona.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 116
Reklama
rezerwa 77r.
środa, 30 września 2020, 14:24

moim zdaniem budowa GAWRONA vel ŚLĄZAK przez 18 lat [ dobrze że PiS ] dokończył jednak cena była olbrzymia , szybciej i taniej byłoby zamówić w CHINACH koszt 90 - 100 mln czas budowy 3sztuki do 1,5 roku /// ORŁA dogadać się ze Szwecja lub Francją zrobić remont + modernizacja // gdyż jak sami widzimy ,,komuś '' bardzo zależy na zatopieniu MW ////przypominam że przez 4 lata słusznie minione MON oddał do budżetu około 5- 6 mld zł .

marco
czwartek, 10 września 2020, 20:53

Rozwiązanie pomostowe? Czy Polska zawsze musi dziadować? Dawno trzeba było zamówić trzy nowe okręty podwodne w Niemczech i nie kombinować. Ile lat trwają analizy, re analizy, koszty, re koszty, symulacje re symulacje. Chyba MON się wyszkolił w tych programach. Tylko z tego nic nie ma a to kosztuje. Pomijam już wizerunek w NATO wiecznego dziada.

BOB
czwartek, 10 września 2020, 17:23

Opłaca się bo te jednostki nie będą służyć 10 lat a przynajmniej 20 lat. Taka ``kaczuszka w wannie`` jak już ją kupiłem to niech będzie na długo.

SZACH-MAT
czwartek, 10 września 2020, 09:54

miniaturowy okręt podwodny HDS-500RTN o wyporności 500 t.produkowany przez Południowokoreański koncern Hyundai Heavy Industries..i toby było by na tyle są to zmodernizowane, zautomatyzowane nowoczesne okręty klasy Kobben ( autor artykułu swego czasu przedstawił jego możliwości )..Szwedzi również wykonują OP klasy litoral ale jest mały niuansik Korea Południowa oferuje transakcje wiązane czołgi ,efektory ,systemy ...może tym iść torem ,może Szwedzi dorzucą w ramach swoich ofert OP inne systemy może uda się nam reaktywować najbardziej opłacalny program Murena ze słynnym kosztem /efektem w tle i w ramach programu Murena Szwedzi dorzucą do OP również wspólny program budowy korwet Visby ..i coś się zacznie tworzyć za dekadę ,chyba że ktoś nam wcześniej na stuka to zostaną nam narodowe uroczystości z narodowym "gloria victis" w tle a w tych sprawach jesteśmy mistrzami

rezerwa 77r.
sobota, 10 października 2020, 11:20

bardzo trafna diagnoza , gdyż w takich umowach możemy najwięcej zyskać ,dodam że za cenę ŚLĄZAKA mielibyśmy 3 do 4 korwet z CHIN ,czas budowy od 1,5 do 2 lat

MAZU
poniedziałek, 7 września 2020, 13:17

Analiza 7M: Zakupy uzbrojenia dla WP są limitowane budżetem, który jest relatywnie niewielki. W pierwszej kolejności należy zatem pozyskać jak najwięcej krajowego uzbrojenia o korzystnej relacji koszt-efekt i o jak największej sile ognia. Wnioski: Obecnie zakup OP jest niecelowy. Wydatkowanie podobnych pieniędzy na krajowe systemy rakietowe, podwodne drony uderzeniowe (Goodbye Big Pipe) oraz skuteczne rozpoznanie (radary, drony, mini satelity) daje wielokrotnie lepsze efekty i nieporównywalnie większą siłę ognia. Ponadto tak zdywersyfikowane i rozproszone uzbrojenie jest znacznie trudniejsze do zniszczenie niż kilka OP i ich załogi, które można atakować również na lądzie i w portach. M

Damian Wwa
poniedziałek, 7 września 2020, 08:20

Kutry rakietowe i obrót a wybrzeża a nie lodzie podwodne. Lepiej nastawiać wyrzutni rakiet na lądzie. Mieć małe modułowe jednostki pkywajace z rakietami i tyle za 1 OP będą z 3 Kutry rakietowe. Baterie rakietowe wzdloz wybrzeża i masa pocisków. I nikt na brzeg nie wyjdzie jak poleci salwa. Opl to priorytet Wisła i Narew jak najszybciej jak najwięcej

wert
sobota, 5 września 2020, 23:22

Trzy OP po to aby ew wystrzelić kilkanaście np Tomahawków. Na Serbię wystrzelono ich tysiąc!!! Doszło ponad 10 tysięcy nalotów. Co Was kręci w tych OP?

Boczek
piątek, 11 września 2020, 13:58

Podstawowym uzbrojeniem OP są i pozostaną torpedy. CM to nice to have i jest na pozycji 2(S)-5(D) w prio uzbrojenia i wyposażenia.

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:29

Fakt ze doskonale się sprawdza w działaniach na Bałtyku i to a nei manewrujace jest powodem ze ich potrzebujemy, choc wolałbym nowe jednostki. Aha, szwedzkie A-17 nie moga odpalac manewrujacych.

wert
wtorek, 8 września 2020, 08:21

mówimy o realiach a nie co się komu podoba. Koszt-efekt. Nasz problem to przesmyk suwalski, brama brzeska, obwód kaliningradzki. Jeżeli się USA poważnie zaangażują to będzie trzeba myśleć o państwach bałtyckich. Nad morzem potrzebujemy tylko zablokować ew. desant i marsz w górę Wisły, robota dla NDR-u. Chyba wystarczy zmartwień. Jest MW niemiec Szwecji- Bałtyk to ich broszka. Za trzy nowe jednostki OP masz odfajkowany przyzwoity program lądowy. Skrobiemy żeby wykrzesać coś na Narew a ty chcesz OP? Albo rybki albo akwarium. Przeputaliśmy 30 lat więc mamy co mamy. Nasze PKB powinno mieć bilion z dużym hakiem, nie 700mld. Wyrzuciliśmy blisko milion ludzi za granicę np

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:01

1. OP to najkorzystniejszy koszt-efekt, niedościgniony dla innych typów uzbrojenia. 2. Nie ma priorytetów. 3. NDR nie zwalcza OP. 4. Licz na siebie. Szwecja jest państwem neutralnym.

???
piątek, 11 września 2020, 04:42

.. nasz problem to oszołomy co opowiadaja o przesmyku suwalskim.. my mamy cały krajk i europe i afruke do opieki.. co ty tam gadasz o przesmyku i bramie brzeskiej.. agroturystyka ci sie marzy.. tylko tyle doswiadzceń masz i wiedzy z ze zbierania ziemnaików

Davien
wtorek, 8 września 2020, 23:57

Wert, tak, mówimy o realiach i jakoś w tych realiach obecnie nie ma mowy o trzech nowych OP które ci sie przysniły ale o dwóch uzywanych ze Szwecji. Szwecja jest neutralna więc jej MW ci odpada . Choc jak widze dla ciebei wert OP to jedynie podwodna wyrzutnia pocisków manewrujących:))

wert
środa, 9 września 2020, 16:47

OP dla mnie to źle wydana kasa!

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:02

Ale w przypadku tej opinii stanowimy ewenement i wyjątek światowy.

biały
poniedziałek, 7 września 2020, 13:56

nie mogą odpalać --- czy nie ma pocisków manewrujących do nich , bo certyfikację i pocisk coś mi się zdaje można wykonać , podejrzewam że jak ktoś by się uparł to i do rozrzutnika gnoju udało by się zamontować i przeprowadzić certyfikację takiego rozwiązania

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:29

Szwedzi nigdy tego nie robili. Ich doświadczenie ogranicza się do torped - z niestety archaicznym niebezpiecznym napędem i do min. Nawet nie posiadają jakiejkolwiek własnej sensoryki i komponentów napędu OP.

ryba
niedziela, 6 września 2020, 17:57

manewrujące sa zbędne na bałtyk ! to zwykła fanaberia która drogo nas bedzie kosztować.

chateaux
poniedziałek, 7 września 2020, 05:02

Zobaczymy czy odszczekasz to, gdy Rosjanie uderza na poslkie centra łącznosci i dowodzenia z zachodniego bałtyku, a pomoca pocisków manewrujacych z okretów podwodnych, podczas gdy nasze radary będą skierowane na wschód i na północ. BTW, 13 Tomahawłków - z których jeden zdefektoał zaraz po starcie - zniszczyło serce serbskiego zintegrowango systemu obrony przeciwlotniczej na górze Lisina koło Banja Luki w 1995 roku, po tym gdy kilka nalotów F-15 nie dało mu rady.

wert
wtorek, 8 września 2020, 08:39

masz/będziesz miał u nas taka górę Lisina? Będzie IBCS. I najpierw ma być zintegrowana OPL bo Kalibry nie nadlecą tylko z nad Bałtyku. Masz zamówione już ZOP

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:32

Heli ZOP bez jednostek nawodnych, czy środków podwodnych, są bezużyteczne. Tak było, jest i będzie i nic tego nie zmieni.

chateaux
wtorek, 8 września 2020, 14:18

Zasady sztuki ojennej mówia, że musisz atakowac tam, gdzie przeciwnik najmniej sie spodziewa. Dlatego jak ustawisz obrone na północ i wschód, to Rosjanie zaatakują z zachodu, jak ustawisz na zachodni Bałtyk, to zaatakuja z Morza Czarnego. Dlatego system obrony musi byc komplementarny, bez żadnych dziór. A nie zakładac że rpzeciwnik zaatakuje własnie z tego kierunku z którego nam bedzie najwygodniej sie bronić, albo skąd nam się wydaje - bo brak nam wyobraźni i wiedzy.

chateaux
wtorek, 8 września 2020, 14:10

Przepraszam, co masz zamówione? ZOP? Masz na myśli te 4 helikoptery? Smigłowce sa jedynie pomocniczym srodkiem ZOP, a nie podstawowym, któremu jakis inny stały system detekcji musi najpierw wskazac gdzie maja szukac. W ciemno, to helikoptery ZOP mozesz co najwyzej wysyłac do sprawdzenia czy tuż przed portem nie czai sie jakis wrogi okret podwodny - tuż przed wyjściem wlasnego okretu w morze. Inaczej to szukanie igły w stogu siana. Gdzie wyslesz te cztery polskie Merliny - pod Bornholm? Do zatoki finskiej? Pod Bałtijsk? Na srodek Zatoki Gdańskiej, czy moze na środkowy Bałtyk? Skąd bedziesz wiedział kiedy je tam wysłać? I jak długo będa tam wisiały w powietrzu? 3 godziny? W 2015 roku nasz MW z zachdoneij prasy dowiedziala sie ze rosyjski op ćwiczył strzelanie pocisków manewrujących tuż spod polskich wód terytorialnych.

wert
środa, 9 września 2020, 17:04

Nigdzie nie wyślę jeżeli wcześniej nie namierzę Twoich łodzi. Od namierzania i uganiania się po Bałtyku masz niemców i Szwedów znacznie bardziej biegłych w tych tematach

Sputnik interceptor
piątek, 11 września 2020, 07:14

W takim razie, do czego Ci potrzebne te "ZOP", o których napisałeś post wyżej?

chateaux
piątek, 11 września 2020, 07:10

A tą biegłość Niemców i Szwedów oceniasz na jakiej podstawie? Na czuja? Czy na widzi mi się?

say69mat
poniedziałek, 7 września 2020, 00:26

??? Jakoś FR radzi sobie doskonale z pociskami manewrującymi na pokladach okrętów wojennych. Miast budować na Bałtyku flotyllę koszmarnie drogich w utrzymaniu op z pociskami manewrującymi. Buduje okręty nawodne - korwety rakietowe - klasy Bujan M i Karakurt.

chateaux
poniedziałek, 7 września 2020, 22:49

Klasufikowanymi jako okręty jednorazowego uzytku. Za to okrety podwodne wyposazone w pociski manewrujace, wprowadza zaróno na Morze Czarne, jak i Bałtyckie. W 2016 roku Marynarka Wojenna dowiedziała się z zachodnich mediów, że rosyjskie Warszawianki przeprowadziły cwiczenia z wystrzeliwaniem pocisków manewrujących, tuż spod polskich wód terytorialnych.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 6 września 2020, 22:25

Obawiam się, że admiralicja MW podziela twoje zdanie. Utrzymanie kompetencji to nazywają. Problem to strategia MW. Załogi zawsze można na nowo wyszkolić. Większość granic Polski i największe zagrożenia istnieją przez granice lądowe. Polska nie jest krajem morskim. Polska nie posiada floty handlowej. Polska nie ma _własnych_ szlaków handlowych. Polska ma tylko własne porty. Dlatego też wybór właściwej strategi dla MW jest fundamentalny. MW nie może wiązać 1 mld zł rocznie, by dalej bawić się w morską Straż Graniczną. Najefektywniejsze uzbrojenie MW to śmigłowce operujące z lądu (Marliny) i lądowe baterie nabrzeżne (NSM). Dołożyć do tego: 3-6 OP z rakietami manewrującymi i brygadę-dywizję piechoty morskiej na kutrach i łodziach desantowych. To jest praktycznie użyteczne dla obrony Polski. Tego nie mogę napisać o tym, co MW posiada w tej chwili i wydaje niemal 1 mld złotych rocznie z budżetu MON na utrzymanie. Polska nie ma tradycji morskich. Polskie społeczeństwo nie ma zrozumienia dla morza. Gdyby tylko inaczej to było, bo morze to otwarte drzwi dla każdego posiadającego flotę na świecie. Polska 2020 nie jest przygotowana na odparcie inwazji z morza, co ćwiczenia poligonowe ostatnich lat dobitnie pokazały. Do odparcia 1 brygady rosyjskiej piechoty morskiej trzeba zgrupowania dywizyjnego polsko-amerykańskich jednostek i różnego wsparcia z całych sił lądowych Polski. To powinna zapewniać MW w Polsce na dzień dobry, a co robi. Dziś jedyną obroną polskich portów i wybrzeża to... WOT, bo MW fruwa dosłownie w chmurach nierealistycznych i ekstremalnie drogich fantazji, które służą tylko polskim politycznym dyletantom, którzy doradców w kwestiach MW nie szukają w doświadczonych krajach z długimi tradycjami morskimi.

oskarm
wtorek, 8 września 2020, 10:36

Piotr ze Szwecji - przestań pisać głupoty. Sama Polska Żegluga Morska ma 62 statki. To, że pływają pod banderami Liberyjską czy Bahamów, wynika z braku dostosowania polskiego prawa do realiów rynkowych. Jakoś inne kraje UE potrafiły je dostosować i sporo floty wróciło pod ich bandery, płacąc tam podatki i ubezpieczenia społeczne. By piechota morska mogła działać musisz mieć panowanie na i nad morzem. Jak bez tech chcesz dostarczyć zaopatrzenie dla wysadzonego desantu? Nie jesteśmy też Szwecją czy Finlandią z tysiącami małych wysepek, które pozwalałby do pewnego stopnia utrudnić wykrycie kutrów. Może zacznijmy więc od podstaw czyli budowy sił zdolnych do wywalczenia panowania a nie na odwrót.

Piotr ze Szwecji
środa, 9 września 2020, 02:04

Czuć z twojej wypowiedzi desperację. Stocznie polskie pokazały zdolność budowy holowników, więc kutry nie są problemem. Można zwodować je razem z łodziami desantowymi z ciężarówki na dowolnym odcinku brzegu i załadować prowiantem. Port nie potrzebny. Lokalne panowanie kto zapewni, jak nie pułk plot piechoty morskiej? Kutry jako, że z większą wypornością mają służyć głownie zresztą do transportu składanej 155 mm artylerii (waga to "tylko" 7-8 ton), a reszta na tych opancerzonych pontonach. Brak piechoty morskiej stwarza problemy dla wojsk lądowych. Ewidentny brak pułku ciężkiej artylerii piechoty morskiej na wybrzeżu. Kraby muszą być wypożyczane na ćwiczenia. Brak jednej formacji ze zintegrowanymi kompetencjami (kutry i łodzie desantowe, patrz Kust Jeagare ze Szwecji) przeprawy przez krótkie przeszkody morskie (patrz Mierzeja, Hel, Wolin, Uznan), którą muszą zastępować aż 2 pułki inżynieryjne i cała polsko-amerykańska dywizja lądowa. Już nie mówiąc o tragicznej lądowej taktyce obrony wybrzeża prezentowanej przez lądową brygadę obrony wybrzeża. Całkowicie nieelastyczna. Całkowicie z przeszłej epoki historycznej. Dwa dywizjony rakietowe (NSM) nie są przyczepione do żadnej jednostki piechoty morskiej (ani do tej brygady OW), więc praktycznie są bez osłony. Nie ma funduszy w MW na modyfikację polskich NSM do strzelania także do celów lądowych i to choć Mesko ma do tego jak rozumiem kompetencje i warsztaty. Do tego dorzucić flotylle trałowców, które w razie wojny staną na redzie, a wojska wroga je po prostu przejmą. Pytanie ile z tych 700 mln zł rocznie budżetu MON idzie na utrzymanie tej posowieckiej floty trałowców i ich etatów. Nie mamy nowoczesnych okrętów do prowadzenia wojny minowej dziś? 2-3 Kormorany nie starczą? Nie lepiej by zamiast tych flotylli trałowców mieć choć z 1 brygadę piechoty morskiej i odciążyć wojska lądowe od najbardziej uciążliwych przybrzeżnych zadań? Już nie piszę o możliwościach użycia piechoty morskiej wzdłuż rzek na kutrach i łodziach desantowych, co bywało normą w operacjach wojennych w RP2. Baterie NSM zapewniają panowanie nad morzem do 200 km bodajże, więc w czym twój problem? Drony może?

wert
wtorek, 8 września 2020, 09:15

II RP miała Ministra Kwiatkowskiego, III RP miała ministra balcerowicza. II RP musiała się dźwignąć spod walca I Wojny który przetoczył się przez ziemie Polski a po drodze był Wielki Kryzys i wojna celna. Na WP przeznaczaliśmy nie dwa procent ale dwadzieścia pięć procent budżetu. Wyobraź sobie to dziś! Wyobraź sobie że DZIŚ ktoś proponuje taki FON. Trudne? NIEREALNE! W 1936 Śmigły przedstawił Rządowi plan ufortyfikowania granicy zachodniej. Koszt to "tylko" 1.5 całego budżetu kraju! Same fortyfikacje, gdzie reszta? Gdzie jest więc problem? W GOSPODARCE. Zobacz ile osiągnęła II RP mając faktycznie TYLKO 10 lat spokoju. COP, Gdynia - sztandarowe tematy. Dlaczego HSW dziś tak działa? Bo tam przechował się jeszcze etos II RP, w Bumarze miałeś etos komuny! My dziś się "rozwijamy" już 30 lat mając malutkie kryzysiątka tylko po drodze. Parametry gospodarcze Polski i Korei Płd w latach 80-tych były porównywalne. Porównaj dziś! Dzisiejsze WP to taki miś na miarę naszych możliwości. Musimy wybierać mniejsze zło tylko dlatego że kiedyś wybraliśmy taki a nie inny model rozwoju gospodraki

Piotr ze Szwecji
środa, 9 września 2020, 01:49

To jeden z powodów dlaczego w 2016 roku zmieniliśmy model gospodarki w Polsce i gonimy Koreę Południową z kulą u nogi, która się nazywa Komisja Europejska. W RP2 między COP i GOP ziała jednak gospodarcza neoliberalna zapaść. Stracone lata, które gdyby wykorzystać mogły by dać Polsce przemysłowy potencjał do zgniecenia Niemiec i Rosji w 1939 roku.

KrzysiekS
sobota, 5 września 2020, 17:22

Szwedzi naprawdę chcą być dokładni czasami ich to gubi. Pomimo problemów to partner wart kompleksowej współpracy. Jednocześnie rozmawiał bym z Naval Group. To mój osobisty wybór strategicznych partnerów okrętowych. Pominę brak decyzji ze strony MON które powinny podjęte już być dawno ale skoro MW nie wie czego chce (może inaczej che wszystko na co nas nie stać).................

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:31

Ja, jak miałbym wybierac to raczej niemieckie 212CD, nastepne w kolejce to Scorpene a A-26 nie, juz Australia robiła za królika doswiadczalnego dla Szwedów.

Marek
środa, 9 września 2020, 13:28

Zważ jednak, że oceaniczne okręty podwodne to trochę inny temat od okrętów przeznaczonych do operowania na Bałtyku. W tym drugim przypadku Szwedzi mają doświadczenie.

Lach_2017
niedziela, 6 września 2020, 21:00

I Australia ma w tej chwili 6 najlepszych na świecie okrętów podwodnych o napędzie konwencjonalnym. To Szwedzi i ich stocznie są obecnie są pod ścianą i nas potrzebują. Na tym możemy wiele ugrać, np. transfer technologii, wspólne serwisowanie okrętów - nie tylko podwodnych itd. To jest dla nas duża szansa, podobnie jak duża szansa jest na jej zmarnowanie...

Faja
sobota, 5 września 2020, 16:48

W Olsztynie też jest seminarium. Tyle, że duchowne. Aktualnie stoi puste.

Łukasz Szymanek
sobota, 5 września 2020, 15:19

Koronawirus zniszczył gospodarkę, przy sterach populiści szastający kasą na socjal, a autor łudzi się, że SAAB zbuduje okręty podwodne dla Polski! Śmieszne! Bądźmy realistami, proszę Was. Przez następne 20 lat będziemy kupować "rozwiązania pomostowe" czyli jakieś stare wyeksploatowane okręty "żeby utrzymać kadry". To jest realana przyszłość dla Polski.

tom97
poniedziałek, 7 września 2020, 11:56

Zastanów się jakie są pryncypia czy polska ma być krajem szczęśliwych obywateli nie głodujących dzieci, czy uzbrojonym mocarstwem III kategorii ze slamsami i milionami gołodupców.

Mn
niedziela, 6 września 2020, 08:59

Oni nie będą budować dla nas tylko dla siebie. My mamy kupić te najbardziej zajechane. Ale program się opóźnia i zostaniemy z niczym

codybancks
sobota, 5 września 2020, 09:30

A26 w wersji dla PL to może P-26 ?! Drugim okrętem to Scorpene o podobnych parametrach !! Niemiecki 212 lub 214 odpada !! Te dwa maja to co my potrzebujemy !!! 3 szt. + jeden symulator i we. czwarty też by się przydał później !!! I rakiety do 1000 km !!! To na odwet ewentualny !!!

laik, zupełny laik
sobota, 5 września 2020, 17:57

Jest jeszcze koreański Jangbogo–III. Obecnie budowana druga transza tych okrętów ma 6 wyrzutni rakiet manewrujących Hyunmoo-3C o zasięgu 1500 km. Okręt ma mieć akumulatory litowo-jonowe Samsung SDI pozwalające na długotrwałe oraz szybkie pływanie pod wodą, będzie miał również AIP - maksymalnie będzie przez 50 dni mógł pływać bez wynurzania się na powierzchnię.

BUBA
sobota, 5 września 2020, 11:58

Tomahavki maja zasie ponad 1000km. Ale nasi wspaniali przyjaciele nam ich nie sprzedadza. Na przykladzie Wisly pokazali na co ich stac. I jak pokazuje Historia to Niemcy nigdy Polske nie wykorzystani i nie zdradzili. W wojnie nas pokonali bo sa silniejsi ale nie ZDRADZILI !!!

ryba
sobota, 5 września 2020, 14:55

a po kiego nam tomahawki i inne manewrujace na OP ,każda rakieta zostawia ślad po którym zniszczenie OP to kwestia godzin a i zasieg Tomahawków jest mizerny.Torpedy wystarcza na bałtyk a i 212 też by wystarczyły tylko czy w czasie w Niemcy nie strzela nam w kolano.Te A 26 coraz bardziej znikaja ,może lepiej dogadac sie z Koreą Południową ?

BUBA
niedziela, 6 września 2020, 10:52

Niemcy nam jeszcze nigdy w kolano nie strzelili. Francja i Anglia tak. Niemcy w 39 nas pokonali bo byli lepiej zorganizowani, dowodzeni, uzbrojeni i nie zacofani. A wygrali bo Andlia i Francja nam sterelily w kolano a Rosja dala noz w plecy. Czyli Niemcy w 39 nikogo do wiatru nie wystawili. Prwdziwe albo tak bylo.

Marek
środa, 9 września 2020, 13:35

Niemcy nas pokonali tak szybko przede wszystkim dlatego, że nasza armia była przygotowywana do konfliktu z Rosją. Przede wszystkim jednak nie ma powodu do darcia szat. Tak samo zrobili znacznie potężniejszą francuską armię posiłkowaną przez Anglików na dodatek. W Rosję też weszli jak nóż w masło. Przegrali, bo potknęli się o Lend Lease Act.

wert
poniedziałek, 7 września 2020, 12:05

Po co mieli w kolano strzelać jak w potylicę było dla nich prościej? Pod Mokrą dostali baty to wymordowali Parzymiechy i Zimnąwodę. Takich Piaśnic było wiele i to w wykonaniu "rycerskiego wermachtu". Piaśnica dla zobrazowania bo wiadomo że selbstschutz. Pokonali nas bo skokowo dozbroili się na czechach, rozciągnęli naszą obronę zajmując słowację, wysyłając do boju dodatkowe 3 słowackie dywizje. Mit zorganizowania i dowodzenia było widać choćby pod tą Mokrą czy Bzurą. anglia francja sowiety nic by nie zrobiły gdyby nie niemiecka barbarzyńska napaść. Przechodzisz sam siebie. Kto tu pozostał zacofany?

ryba
niedziela, 6 września 2020, 18:01

nie chodzi o 39 ale wystarczy poczytać o naszym spacerze pod Wiedeń kiedy to niemcy byli odpowiedzialni za prowiant ( takie były ustalenia) to akurat ani razu prowiantu nam nie dostarczyli .

Tadziu
piątek, 4 września 2020, 21:13

Przypominam że nowe holowniki są za słabe na te łodzie podwodne

A77
piątek, 4 września 2020, 22:32

Łodzie to mogą być wiosłowe

de łiczer
piątek, 4 września 2020, 20:54

Niepotrzebna nam MW? A czym zabezpieczymy przerzut wojsk sojuszniczych w razie "W." Bałtyk nie jest wbrew pozorom "łatwym" akwenem a OP operujące w parach mogą być wymagającym przeciwnikiem dla agresora. Oczywiście same okręty podwodne i nawodne nie mają większych szans, jeśli zostaną użyte samodzielnie i bez wsparcia sił powietrznych i baterii nabrzeżnych. Tu się kłania właśnie opóznienie modernizacyjne w pozostałych rodzajach sił WP.

codybancks
sobota, 5 września 2020, 09:27

Po co nam wojsko w ogóle ??? Może, ktoś zamiast nas samych, bronić będzie , udostępnić bazy i niech nas bronią !!! Tylko za ile i czy na pewno oraz czy nie będą nas atakować wewnętrznie !!!?? Czy będzie taniej ?!! A kogo byśmy wybrali w referendum ?!?!

BUBA
piątek, 4 września 2020, 18:04

Polska nie jest panstwem morskim.Na potrzeby Baltyku w obecnym czasie wielkoe okrety sa absolutnie nie przydatne. Cele nawodne mozna zwalczac rakietami z bateri nadbrzeznych. Utrzymywanie takich jednostek i ich zaplecza niema strategicznego na Baltyk znaczenia.Ale na potrzeby Sojuszu to dwie Fregaty i 4 okrety podwodne uzbrojone w rakiety Tomahavk ( albo zadne OP ) powinny byc na stanie PMW.

ito
sobota, 5 września 2020, 17:34

I długo nie będzie przy takim podejściu. Oprócz tego, że post jest wewnętrznie sprzeczny- to w końcu te OP są nam potrzebne czy nie? Podpowiem: Bałtyk jest akwenem BARDZO przyjaznym okrętom podwodnym i trudnym dla jednostek zwalczających okręty podwodne. Fregaty są na nim nieprzydatne (jeśli mamy dwie to są to dwa cele, bo do stworzenia skutecznego systemu obrony to zwyczajnie za mało), za to dwoma- trzema OP można go zablokować na amen. .

codybancks
sobota, 5 września 2020, 09:19

A ruskie podpłyną do naszego brzegu i albo wysadza desant lub/i wystrzelą rakiety w kierunku naszego zagłębia zbrojeniowego !!! A my będziemy patrzeć jak lecą !!?? A odwet z zatoki Fińskiej ???!!

wert
sobota, 5 września 2020, 11:45

Nie podpłyną, w ogóle nie wypłyną z zat Ryskiej, jeśli rozmieścimy NDR na Sareme. Przerzut już ćwiczyliśmy. Pod Rygą mamy BGB. Utrzymując Sareme- szach, mat dla wszystkiego co sowieckie na wodzie. Taki minimax, minimum kosztów maksimum zysku

chateaux
piątek, 11 września 2020, 07:12

A czym "rozmiescisz"? Zrzucisz z CASA'y?

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:39

To ci na Saremie skasuja te wyrzutnie samolotami i pociskami dalekiego zasięgu. Nie zapominaj że do 1991r to była rosyjska wyspa-twierdza.

ryba
sobota, 5 września 2020, 15:03

no i to mi sie podoba tak sie ogarnia wszelaką obrone ,tyle że potrzeba czasem muskóła przyprężyć.

Kot
sobota, 5 września 2020, 06:06

Fregaty tak, a realna ilość OP to 2szt. Nie ma kasy, a jak będzie potrzeba na więcej to starych okrętów się nie pozbędą :)

AndyP
piątek, 4 września 2020, 17:55

Russka trollarmia już działa... Ostatnio francuska fregata chciała na morzu Śródziemnym skontrolować turecki statek. Ale, obok statku znalazł się turecki okręt i ... statku w eskorcie nie można kontrolować. Kiedy rosyjska korweta zechce zatrzymać do kontroli płynący do Polski gazowiec to... będziecie prosić Niemców o pomoc czy tylko machać chorągiewkami z brzegu krzycząc "Ruski precz! Precz!"?

BUBA
sobota, 5 września 2020, 11:51

Anglia Francja nie pomoga. Juz raz pokazali na co ich stac. W 39 Niemcy nas pokonali ale nie zdradzili i przed 39 nie wykorzystali tak jak Anglia i Francja.

chateaux
piątek, 4 września 2020, 17:48

I tak z podejmującego decyzje, Polska stała sie petentem, patrzącym tylko na to co spadnie z cudzego stołu.

Zdzichu Dyrman
piątek, 4 września 2020, 15:21

Pozwolę sobie na krótką analizę. Uważam, że nie potrzebujemy tych Szwedzkich okrętów podwodnych. Ponadto myślę, że nie potrzebujemy wielkiej floty, o ile w ogóle jakiejkolwiek. Polska nigdy wielkiej floty nie miała, nawet u szczytu swej potęgi w XVII w. Zabezpieczenie Bałtyku może i powinno odbyć się rękoma bogatych krajów skandynawskich, tj. Danii, Finlandii i przede wszystkim Szwecji, tym bardziej, że kraje te są bez problemu do tego zdolne. My zaś powinniśmy skupić się na rozwoju sił lądowych i lotnictwa. Co nam z silnej floty i szwedzkich okrętów podwodnych, jeśli rosyjska armia będzie musiała hamować już na Wiśle, żeby zdążyć zatrzymać się na Odrze?

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:42

"Polska nigdy wielkiej floty nie miała, nawet u szczytu swej potęgi w XVII w." - i dlatego przestała być potęgą.

Tomasz
sobota, 5 września 2020, 12:34

W punkt ! Osobiście uważam, że wywiad, dywersja i mobilne systemy rakietowe powinny stanowić trzon obronny kraju takiego jak Polska. Ale pewnie się nie znam.....

Piotr ze Szwecji
piątek, 4 września 2020, 17:37

Zgadzam się. Aczkolwiek potrzebujemy piechoty morskiej na lekkich kutrach i łodziach desantowych. 1. Utrzymanie rzek przepływowych w polskich rękach. 2. możliwość operacyjna w ataku i obronie przybrzeżnych wysp i półwyspów, które istnieją po obu stronach granic morskich Polski. MW ma sens z okrętami podwodnymi jednak. Nie ze względu na sam Bałtyk, co i Morze Północne, gdzie rosyjska flota też pływa i to już nie ta bałtycka. Problem naszym to nasze MW, strategicznie ślepe, głuche i upośledzone od 1918 roku.

Zdzichu Dyrman
piątek, 4 września 2020, 19:07

Zgoda, ale czy nie lepiej blokować Rosyjską Flotę Północną marynarkami wojennymi większymi od naszej? Np Zjednoczonego Królestwa, a przede wszystkim Flotą Atlantycką Stanów Zjednoczonych? Skoro są kraje, które mają wspólny z nami interes blokowania Rosji i jej floty, to dlaczego nie "wykorzystać" tych krajów? O tym właśnie mówię wyżej, państwa skandynawskie mają taki sam interes zabezpieczenia Bałtyku jak i my, będą więc modernizować swoje floty z nami lub bez nas. My powinniśmy ten fakt wykorzystać i skupić się na rozwoju tych rodzajów sił zbrojnych, od których zależy nie tyle nasze bezpieczeństwo, co w ogóle istnienie. A nie sądze, żeby tym rodzajem sił zbrojnych była akurat MW.

Republikanin
piątek, 4 września 2020, 14:52

Oczym my tutaj piszemy?.Jesli okrety maja stacjonowac w Gdyni.To gratuluje decydentom.Mieszkam w Gdyni i w rodzinie mam komandora,oraz kolege ktory plywa na "Kaszubie"....Wiecie gdzie sa rbs?....w magazynach.A wiecie jak wyglada parasol opl nad Gdynia?....Czy naprawde mam otym pisac?.A wiecie jaka jest w lini prostej odleglosc z Kalinigradu do Gdyni?.Na nasze nieszczęście ,jestesmy zbyt blisko rosjan.Jedyny gwarant,to silna obecnosc wojsk NATO w Polsce.I niestety,pisze niestety gdyz to gorzka prawda.Ale nasza Mw niema zadnych szans z masowanym atakiem rakietowym z Kalinigradu.Marynarze wiedza otymnajlepiej...

Ślązak
piątek, 4 września 2020, 21:05

Na pewno Gdynia jest zbyt blisko to idotyzm że mamy tam główną bazę MW, Świnoujście chyba byłoby lepsze

JW 0000
piątek, 4 września 2020, 14:10

Polska nie była , nie jest i nie będzie państwem potrzebującym silnej floty. Marynarka powinna zapewnić jedynie ochronę polskich wód terytorialnych i wybrzeża oraz posiadać możliwości szybkiego ataku na cele w Obwodzie Kaliningradzkim. Do tego wystarczą małe kutry rakietowe oraz NDR-y. Marzenia o nowych fregatach, okrętach podwodnych to przejaw megalomanii podobnie jak przed 1939.

Ślązak
piątek, 4 września 2020, 21:02

Masz sporo racji ale, Gazaport Naftoport przyszłe inwestycje Baltic Pipe, farmy wiatrowe, drugi gazoport kto ma tego bronić i pilnować poza pełnoskalowym konfliktem musimy uważać na różne mniejsze kryzysy prowokacje działania hybrydowe, zobowiązania sojusznicze UE albo NATO wymyśla dziwną wojnę na końcu świata chyba lepiej wysłać fajną fregatę (nie chodzi mi o OHP ) niż batalion piechoty poza tym jeszcze stałe zespoły NATO dobrze byłoby się tam pokazywać

zeneq
piątek, 4 września 2020, 15:07

Oczywiście, że nie potrzebuje silnej floty. Nawet kutry to rozrzutność i niepotrzebny wydatek. Wystarczą kajaki. Tanie, ciche i można szybko zbudować setki jednostek. Tylko na wiosła trzeba zrobić przetarg i analizę, żeby byle czego nie zamawiać i żeby zbyt szybko nie podnieść potencjału obronnego. Ale po co się ograniczać. Idźmy dalej, bo jak się zastanowić to w sumie nie potrzebuje nawet dostępu do morza i własnych portów. Parafrazując warszawskiego klasyka - Po co nam flota jak jest Bundesmarine? Po co nam Gdynia, Szczecin czy Gdańsk jak jest Hamburg czy Rostock?

LMed
niedziela, 6 września 2020, 09:25

A ty się Zeneq nie denerwuj, tylko bardziej racjonalnie wykładaj racje.

w
piątek, 4 września 2020, 20:17

dlatego MW kupila , pare lat temu, 16 yachtów pełnomorskich. Beda nimi sie ewakuowac na Antyle ???

Marek
piątek, 4 września 2020, 14:42

Kiedy wreszcie do takich ludzi jak ty dotrze, że w dzisiejszej dobie kutry rakietowe, poza państwami, które za śmierć w walce z niewiernymi obiecują 60 dziewic w raju w ogóle nie mają racji bytu? No i jeszcze jedno. Jak ludzie twojego pokroju wyobrażają sobie NDRy likwidujące rosyjskie okręty podwodne przenoszące Kalibry? Na dodatek guzik wiesz po co nam była flota w 39r. Do księgarni więc, albo do biblioteki po najnowsze publikację marsz!

Kamil
sobota, 5 września 2020, 01:59

Akurat tu mam inne zdanie na niezbyt duży i głęboki Bałtyk nadają się nieduże jednostki jak np. FNS Tornio czy nieduże korwety rakietowe np. bujam czy karakut (wagowo odpowiednik naszego kormorana). Jeżeli chodzi o okręty podwodne to ich roli bym nie przeceniał na takim akwenie jakim jest Bałtyk i wybrałbym ze 2-3 szt okrętów miniaturowych o wyporności do 500 ton z powodu kosztu zakupu i eksploatacji. Dla wszystkich marzycieli o wyrzutniach balistycznych z jakiego kolwiek okrętu - nikt ich nam nie sprzeda by nie drażnić Rosji. W dodatku jest to drogie i nieefektywne lepiej pomyśleć o platformach lądowych średniego zasięgu.

Marek
środa, 9 września 2020, 13:24

Zajmujący się tą tematyką specjaliści z Niemiec, Szwecji i Finlandii mają na ten temat inne zdanie niż ty. Mam większe zaufanie do nich niż do twojego zdania.

Kamil
piątek, 11 września 2020, 09:05

Tak ?... Tylko że Szwecja, Finlandia i Rosja mają takie jednostki i nikt ich nie wycofuje ze służby. Wręcz w Rosji produkują na potęgę... może nie słyszeli o twoich ekspertach... proszę o artykuł. Dla mnie liczą się czyny nie słowa.

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:47

...aż się wysłużą, bo wszyscy ~2000 przeszli na korwety+. Kutry dołączyły do pancerników. Ponadto, my nie mamy szkierów pomocnych małym jednostkom lub wymuszające jednostki mniejsze. W naszych warunkach kutry to jednorazówki i to tak ekstremalne, że nawet nie warto tankować paliwa na powrót.

piątek, 4 września 2020, 13:23

Zamiast 4 op lepiej 24 F16 dokupić...zamiast miecznika i innych bzdur dokupić kolejne 24 F16... Polska w całej swej historii nie potrzebowała nigdy,ale to nigdy marynarki...co najwyżej kilka kutrów rakietowych że dwa okręty ratowniczo-poszukiwawcze z opcją wsadzenia szturmowki by odbić jakiś statek handlowy i tyle...plus jakieś dodatkowe aw101 i nara

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:48

Nie miała ale potrzebowali - i to zawsze i dlatego upadła.

hm
piątek, 4 września 2020, 18:48

A gdyby te kutry mogły wystrzeliwać precyzyjnie naprowadzane rakiety o zasięgu 200 km z głowicami kasetowymi? Warto, czy nie?

Piotr ze Szwecji
piątek, 4 września 2020, 11:35

Francuski Scorpene oferowany również Polsce jest wielkim sukcesem eksportowym Francji. Oferowany jest w dwóch wersjach. Dużej oceanicznej i małej przybrzeżnej. Szwedzkie okręty podwodne (OP) są tylko w wersji przybrzeżnej. Francja oferuje pełną sprzedaż całej swojej produkcji do lokalnych stoczni. Brazylia, Indie i Australia zakupiły francuskie Scorpene i dziś same je produkują. Mimo, że Scorpene jest starą diesel konstrukcją OP, to Francuzi oferują na niej pełną gamę wyposażenia i uzbrojenia ze swojego nuklearnego OP. Szwecja po prostu zaspała swoją chwilę eksportową w stylu PGZ, a za dekadę czy dwie rodzime szwedzkie technologie OP staną się przestarzałe w porównaniu z francuskimi (czy też jak to można napisać dziś, już międzynarodowymi). Przez pewien czas szwedzka stocznia była własnością niemiecką i Niemcy też doszli do tego samego logicznego wniosku i postanowili szwedzką stocznię po prostu zlikwidować. Szwecja będąc współwłaścicielem nie pozwoliła na to, lecz Niemcy i tak się wycofali. Gdyby tylko Szwecja miała fortunę do zainwestowania w Saab Kockums, lecz Szwedzi mają poważne problemy budżetowe, jak każdy kraj na świecie rządzony przez socjalistów i liberałów. Moja propozycja względem współpracy przemysłowej dla budowy OP w Polsce byłaby jedna: Japonia (Mitsubishi Heavy Industries) i Południowa Korea. Rozwiązania z Azji są droższe, lecz tylko z tego powodu, że najnowocześniejsze na całym świecie. Niestety do Polski dobijają się z jakiegoś powodu tylko Francja, Niemcy i Szwecja. Lobbyści tych krajów mają jednak ułatwiony wjazd pewnym polskim upośledzeniem. To upośledzenie to polskie MW, które ma problemy z logicznym strategicznym myśleniem i planowaniem od 1918 roku. Niestety to wpływa ciągle na wszystkie zamówienia wychodzące z MW z których nawet cywile w Polsce się śmieją i pukają w głowę pytając o zasadność samego istnienia MW w obrazie ogromu potrzeb obronnych samego terytorium Polski. MW i MON są także ślepe "płytkim" Bałtykiem i nie biorą pod uwagę głębi Morza Północnego. Do tego dokładają się dziś polskie stocznie, które są cieniem po polskich stoczniach sprzed 15 lat i nie potrafią zbudować nawet jednego promu. Czy się można dziwić, że MON bierze pod uwagę dziś tylko rozwiązania pomostowe?

Boczek
piątek, 11 września 2020, 14:55

Ten sukces eksportowy ogranicza się do: niesprzedanej ani jednej jednostki od 12 lat - może z powodu braku AIP?, 5-6 lat opóźnienia w Brazylii i Indiach, nieoperacyjnych malejskich (minister siedzi) i skonsumowaniu w Brazylii prawie całego budżetu czterech jednostek ...przy pierwszej.

BUBA
piątek, 4 września 2020, 17:53

Juz kiedys kupowalismy od francuzow. Oni niezle na nas zarobili a potem zostawili.

zeneq
piątek, 4 września 2020, 15:09

"Francuzi oferują na niej pełną gamę wyposażenia i uzbrojenia ze swojego nuklearnego OP" - no nieźle się uśmiałem. Ładnie to tak kłamać na forum?

dim
piątek, 4 września 2020, 13:54

A porównaj uczciwie znacznie morza i także rodzaj położenia nad nim "Brazylii, Indii, Australii", a dla Polski. Dziękuję.

Piotr ze Szwecji
piątek, 4 września 2020, 17:24

Znaczenie ma takie same. Różnica tylko w otwartości i ilości wyjść na to morze. MW nie ma strategicznego pomysłu na Polskę, lecz połyka niemal 1 mld złotych rocznie. Wyobrażasz sobie, co można byłoby zrobić za 1 mld złotych rocznie, tracony każdego roku na budżet MW?

dim
piątek, 4 września 2020, 20:52

Niemal wszystko, co bojowego stoi w polskich portach, lub pływa po powierzchni Bałtyku, na Wschód od Świnoujścia, zapewne przestanie istnieć już w pierwszych kwadransach wojny. Rosjanie musieliby baaa- ale to baaaardzo spartaczyć temat, gdyby, przy ich potencjale rakietowym, jednak tak się nie stało. I to jest już pierwsza, zupełnie podstawowa różnica między Polską, a Brazylią, Australią, Indiami. Nasza marynarka wojenna potrzebna jest nawet bardzo, ale w fazie podprogowej. Która to faza rozpocząć się może także za tydzień czy za godzinę. Czyli marynarka wojenna jest R.P. potrzebna, ale właśnie ta pod tym kątem dobierana. Poza tym nie ma jeszcze większych patriotów niż polscy marynarze, co mówię Ci jako wychowanek Szkoły Morskiej i nie przyjmuję dyskusji nad oczywistością :)

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 września 2020, 01:05

Tylko, że nie piszę o tej flocie, którą ma MW. Piszę o flocie podwodnej. 6 okrętów w sumie z zasięgiem na cały Bałtyk i Morze Północne. Rakiety manewrujące. Program Orka. Część strategii polskich kłów. Strategia asymetryczna ma sens w przypadku Polski. Dorzuć do tego piechotę morską w rodzaju jak ta szwedzka Kust Jeagare i mamy MW, które nie dość że nie jest tak łatwe do zatopienia i zniszczenia, to jeszcze ma coś co dziś MW nie ma. Projekcję siły.

SimonTemplar
piątek, 4 września 2020, 13:22

Piszesz NIEPRAWDĘ. A26 jest oferowany również w pełnej wersji oceanicznej. Nawet na tym portalu był o tym obszerny artykuł związany z modulowoscią budowy konstrukcji. Odsyłam do archiwum zanim napiszesz nieprawdziwe informacje.

Piotr ze Szwecji
piątek, 4 września 2020, 17:32

Modułowość ponownie. Ulubiona taktyka polskich podwodniaków to zwiększyć zanurzenie, aż uderzy się w dno. Rupieć w częściach na kamienistym dnie Morza Północnego albo Bałtyku po jednym (1!) ćwiczeniu. Modułowość budzi kontrowersje. Nikt na świecie nie buduje batyskafów modułowo. Zwracasz uwagę na konstrukcyjny BUBEL A26, więc przypominam, że to BUBEL a nie żadna zaleta.

mobilny
piątek, 4 września 2020, 11:34

Leasing a potem zakup A26 po 2030 bo wisla homarek i ikarek robią swoje

SAS
piątek, 4 września 2020, 11:05

Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Polska nie potrzebuje okrętów podwodnych. Stosunek koszt/efekt miażdżący, rola w potencjalnym konflikcie vs wschód żadna. Bałtyk jest dla Rosji morzem zamkniętym przez NATO, ponadto niebezpiecznym, ale to akurat dzięki krajom takim jak Szwecja czy Dania i ich lotnictwu oraz marynarce. Sentymenty, tradycje, być może liczba kurtuazyjnych wizyt MW spadnie - trudno, z niszczycielami też się trzeba było rozstać.

Boczek
piątek, 11 września 2020, 16:25

Kosz efekt jest rzeczywiście miażdżący. Nie ma innego sytemu, który w przepadku podejrzenie operowania wiąże środki o wielokrotnej własnej wartości i w tak krótkim czasie może zniszczyć wielokrotność własnego kosztu i jak w przypadku 212X jest de facto niewykrywalny i nie zwalczalny. Stąd na OP mówi się "armada biedaków".

Pol
piątek, 4 września 2020, 13:20

Można również napisać że telefonu też nie potrzebujesz możesz przecież prać prętem o rynnę .

Pawel
piątek, 4 września 2020, 12:39

Dlatego buduja male okrety rakietowe. Nic innego jak kontynuacja polityki....z 2 wojny swiatowej gdzie kutry torpedowe dominowaly i wspieraly dzialania ladowe

Strzelec
piątek, 4 września 2020, 14:47

Dobrze piszesz taki kuter bez problemu wpłynie w ujście rzek czy na zalew wiślany i może działać jako wsparcie

Jabadabadu
piątek, 4 września 2020, 21:16

Na przykład przez przekop do Elbląga.

SOWA
piątek, 4 września 2020, 12:08

Jeśli mamy kupić OP tylko po to aby przenosił rakiety manewrujące to wolę już fregatę rakietową, która może przenosić kilkanaście takich pocisków. Taki okręt działający na M.Północnym lub Śródziemnym będzie świetną wizytówką Polski. W dodatku może być wykorzystany jako baza do działań specjalnych w głębi terytorium.

beta vulgaris
piątek, 4 września 2020, 12:04

Czyli Ty się znasz, analitycy wojskowi są w błędzie?

SAS
piątek, 4 września 2020, 13:39

Mówisz o tych samych analitykach morskich, którzy ustalili, że: 1. Amerykańskie fregaty pomostowe zastąpią okręty rakietowe. 2. Potem korwety rakietowe miały zastąpić fregaty pomostowe. 3. Ostatnio chwile miotali się, że jednak nie korwety, ale fregaty też będą dobre. 4. Ostatecznie już nie wiadomo, czy korwety czy fregaty, Bałtyk wciąż ten sam od lat, a niewidzialne polskie korwety wciąż wałczą z niewidzialnymi fregatami, kto wygra i kiedy, nie wiadomo. 5. Co ustalili w kwestii podwodnej nie wiadomo, nowe okręty z rakietami forsowane za Macierewicza, ostatecznie odpłynęły w sina dal.

piątek, 4 września 2020, 13:25

Spójrz na historię Polski a zobaczysz czy potrzebujemy mw...nie nie potrzebujemy...ważne jest lotnictwo i rakiety i satelita i samolot wczesnego ostrzegania

Nico
sobota, 5 września 2020, 09:35

A do ochraniania polskich konwojów morskich z zaopatrzeniem kiedy jakiś kraj z NATO ,który ma dostęp do morza będzie miał problem z separatystami ( Hiszpania) lub w stanie wojny (Grecja) to wynajmiesz jakąś prywatną firmę , oddasz nasz polskie ,morski konwój pod ochronę marynarki wojennej Francji ,Niemiec , Dani

OP
piątek, 4 września 2020, 10:16

Może słowo o propozycji PGZ wspólnej modernizacji ORP ORZEŁ w kooperacji z Naval Group? Przy okazji: jakie jest w tej chwili zaawansowanie projektu SEA 1000 (OP dla Australii, typu ATTACK)? Jakie opóźnienie i dlaczego zaliacza w tej chwili ten projekt? Jakie są tego reperkusje?

OP
sobota, 5 września 2020, 16:13

A może coś na temat rozwoju pocisku SL NSM? I o teoretycznych perspektywach wprowadzenia go na uzbrojenie OPNT? Ze szczególnym naciskiem na przeanalizowanie możliwości wyposażenia w te pociski przyszłych polskich "pomostówek" A17, w perspektywie zaś - A26. Taka opcja byłaby szczególnie interesująca wobec nieszczególnego zachwytu Wuja Sama na myśl o sprzedaży PL pocisków UGM-109. Dla przypomnienia - okręty typu A17 posiadają dwa rodzaje WT - 6 x kalibru 633 mm (dla ciężkich torped ASuW) oraz 3 x kalibru 400 mm (dla lekkich torped ASW). JO to 12 sztuk kal. 633 oraz 6 sztuk kal. 400. Teoretyzując - 12 sztuk SL NSM to już całkiem przyjemny zestaw, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że posiadając torpedy kal. 400 mm OP typu A17 zachowuje nadal możliwości prowadzenia działań przeciwko wrogim OP. Reasumując - chętnie poczytałbym na łamach D24 fachową krytykę moich spostrzeżeń :-)

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:46

A-17 nie moga odpalać zadnych pocisków z wyrzutni. Do tego NSM SL to pocisk pokr a nie klasyczny manewrujacy. Musiałbys wymienic wyrzutnie torped w A-17 poniewaz ich konstrukcja nie pozwala odpalać żadnych pocisków manewrujacych czy pokr. Ewentualnie moze by się dało uzyc z nich IDAS-a ale to pocisk przeciwsmigłowcowy.

OP
poniedziałek, 7 września 2020, 07:39

@Davien: piszesz o oczywistościach, ale: 1. Zmodernizowanie okrętów typu A-17, zarówno wyrzutni torped jak i zintegrowanego systemu dowodzenia i kierowania ogniem nie jest czymś wyjątkowym, ekstremalnie trudnym etc. Pytanie tylko - czy jest pożądane. 2. NSM SL jeszcze oficjalnie nie istnieje, ale jego lądowy i lotniczy odpowiedniki są, cytuję ze strony producenta: "The NSM is a very flexible system, which can be launched from a variety of platforms against a variety of targets on sea and land." Ten typ pocisku jak najbardziej nadaje się do zwalczania celów lądowych. Nie sądzę, żeby jego wersja wystrzeliwana z wyrzutni torpedowych OP (wykorzystująca kontener startowy opracowywany przez Babcock) miła być specjalnie upośledzona pod tym względem w stosunku do istniejących wersji.

Boczek
piątek, 11 września 2020, 16:31

W przygotowaniu są 3 wersje NSM SL. Normalny, z wersją dla modernizacji i extended range.

z branży
środa, 9 września 2020, 05:50

Pocisk NSM SL na dziś jest na etapie makiety, z szansą na rozwój w ramach norwesko-niemieckiego programu okrętów podwodnych 212CD, na który kontrakt nie został jeszcze podpisany (i jest opóźniony o 2 lata). NSM SL nie jest odpowiednikiem pocisków manewrujących, takich jak TLAM Block IV czy NCM. Ma zbyt mały zasięg (~300 km, z możliwością wydłużenia "kiedyś" do ~600 km, według producenta), zbyt małą głowicę (~120 kg, z głowy), nie ma możliwości lotu według rzeźby terenu. Przystosowanie okrętu A17 do NSM SL jest możliwe wyłącznie teoretycznie. Wymagałoby to wymiany dziobowej części okrętu (co w przypadku 30-letnich jednostek nie jest opłacalne). Koszty - pewnie ponad 50 mln EUR na okręt. Wyrzutnie torpedowe na A17 nie mają możliwości wystrzeliwania pocisków rakietowych. Żeby ją uzyskać, należy "dołożyć" do wyrzutni system aktywnego wypychania uzbrojenia (tłok z tyłu lub z boku WT) - co wymaga miejsca z tyłu wyrzutni (i zapewne zwiększenia długości okrętu), zapewnić odpowiednie zasilanie, etc. W praktyce niewykonalne.

dim
piątek, 4 września 2020, 10:01

Jeśli SAAB ma problemy ? To cóż myśleć o idei budowy takich op w polskich stoczniach ? I to nie w długiej serii, a ot tak ! 'zadanie na chwilę' ? Najpierw góra wielkich opóźnień, daleko poza okresy gwarancji instalowanych urządzeń, plus trzy góry przepłaconej forsy. A potem garść najlepszych, wychowanych tak fachowców i tak wyjechałaby na kontrakty, bynajmniej nie z polskimi firmami. I tyle Polsce "zostałoby" z miliardów "zainwestowanych" w "nowe kompetencje".

dim
piątek, 4 września 2020, 10:44

ok, to co napisałem powyżej jest to tylko OCZYWISTOŚĆ sprawdzona już w Grecji. Można dostrzegać ją, ale można też zamknąć oczy i wołać "Allach jest wielki ! On może wszystko !" :) A teraz moje skromne, prywatne zdanie: Po pierwsze: żadne "rozwiązania pomostowe". Należy po pierwsze dokładnie określić jak najlepiej ochronić da się (a da się ? ) to, co my, my, my mamy do ochrony. MY, nie np. Amerykanie. Czyli np. podmorskie instalacje gazowe i naftowe i to w fazie wojny podprogowej. Bo po wybuchu pełnej wojny, te pokojowe rurociągi i inne sprawy przepadły już z góry, tak czy owak. Poza tym nasze norweskie rurociągi nie mogłyby biznesowo pozytywnie obchodzić na przykład naszego sojusznika głównego. On jest ich konkurencją. Otóż takich właśnie analiz tutaj (w d24) ja osobiście nie zauważyłem. A MON nawet nie ujawnia, czy w ogóle takie tematy zajmują go ? Interes polski, gdy rozbieżny jest z amerykańskim ? Phi ! Kto by się nim martwił...

Nico
sobota, 5 września 2020, 09:51

Kolego Allach to po arabsku Bóg. Muzułmanie, my chrześcijanie oraz Żydzi wierzymy wierzymy w tego samego Boga ..

Tweets Defence24