Reklama
Reklama
Reklama

Kolejna próba rakietowa Pjongjangu

14 maja 2017, 10:44
musudan
Fot. Flickr/CC BY 2.0/Stefan Krasowski

Korea Północna wystrzeliła w niedzielę rano, czasu lokalnego, pocisk balistyczny, który przeleciał ok. 700 km i spadł do Morza Japońskiego - poinformował sztab generalny armii Korei Południowej. Nie udało się jeszcze ustalić typu pocisku. 

Pocisk wystrzelono z bazy wojskowej w Kusong, w prowincji Pjongan Północny, położonej na północny zachód od stolicy Korei Północnej - Pjongjangu.

Z bazy Kusong Pjongjang wcześniej dokonywał prób z pociskami średniego zasięgu.

Według opublikowanego komunikatu, test jest obecnie analizowany przez ekspertów USA i Korei Południowej.

Premier Japonii Shinzo Abe wyraził w niedzielę wobec dziennikarzy stanowczy protest przeciwko tej próbie i podkreślił, że stanowiła ona pogwałcenie rezolucji ONZ.

Szef gabinetu premiera Yoshihide Suga na specjalnie zwołanej dla dziennikarzy konferencji poinformował, że pocisk spadł poza obrębem japońskiej strefy ekonomicznej na terenie Morza Japońskiego. Suga powstrzymał się od określenia niedzielnej próby rakietowej jako sukcesu czy porażki. Oświadczył, iż japoński rząd analizuje sprawę także pod kątem tego, czy mogła być to rakieta nowego typu.

Minister obrony Japonii Tomomi Inada poinformowała, iż pocisk mógł osiągnąć wysokość przekraczającą 2000 km.

Według źródeł agencji Kyodo świadczyłoby to o odpaleniu go pod wyższym kątem by uniknąć upadku w bezpośredniej bliskości Japonii.

Od początku br. Korea Północna dokonuje znacznie częściej prób z pociskami balistycznymi i bronią nuklearną. Dokonała już dwóch prób nuklearnych i 12 testów rakietowych. Według zachodnich ekspertów Pjongjang osiągnął postęp w pracach nad pociskami balistycznymi i miniaturyzacją głowic nuklearnych.

Niedzielny test był pierwszym od czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta Korei Południowej Mun Dze Ina. W odróżnieniu od swej poprzedniczki opowiada się on nie tylko za naciskami, ale i za dialogiem z Pjongjangiem aby nakłonić go do rezygnacji z programu rakietowego i nuklearnego. Prezydent Mun Dze In zwołał w niedzielę posiedzenie rady bezpieczeństwa narodowego.

Czytaj też: Korea Pn - kolejna próba wystrzelenia rakiet

Jednak napięcie na Półwyspie Koreańskim nie słabnie. Dodatkowo siły zbrojne USA, Japonii i kilku krajów europejskich przystępują właśnie do wspólnych manewrów na Pacyfiku.

Czytaj też: Morze Japońskie - dalszy ciąg manewrów USA i Korei Pd.

Waszyngton wcześniej sugerował, że wobec Korei Północnej "wszystkie opcje są na stole". Ostatnio jednak prezydent Trump zdawał się łagodzić swoją retorykę opowiadając się za rozmowami a nawet wyraził gotowość spotkania się z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

PAP - mini

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
rand
poniedziałek, 15 maja 2017, 03:10

Po co te napinki. Nikt nie zaatakuje KRLD, bo szkoda mu Korei Pd. To ważny gracz. Nie wiadomo, czy po zniszczeniu Płw. Koreańskiego, Chiny nie wyzwoliłyby Formozy. Czas na atak już dawno minął. Zaraz się okaże, ze Kim opracował pocisk z głowicą MRV (jak w Pionnier) i może go odpalić z podwody.

kikimoniki
poniedziałek, 15 maja 2017, 02:07

Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć że wszystko co udaje się Kimowi wystrzelić to produkty dostarczone przez Putina dla robienia światowego "zamiąchu"

Arek
niedziela, 14 maja 2017, 13:19

Japonia powinna kupić polskie rakiety przeciwlotnicze nowej generacji Piorun, to jedyna możliwość zneutralizowania północnokoreańskiego zagrożenia rakietowego

Extern
poniedziałek, 15 maja 2017, 15:22

Kupili 1 wyrzutnię i 5 pocisków Grom. Więc są już bezpieczni.

zz
niedziela, 14 maja 2017, 17:43

To już lepiej żeby sobie własne proce w każdym gospodarstwie domowym zmajstrowali.

kpt Szwejk
niedziela, 14 maja 2017, 15:38

Do tego Japonia powinna kupic też ciężki granatnik z Ukrainy, pozwo9li to im walczyc z latającymi ciężkimi czołgami Koreanskimi! Tylko ciężki ukrainski granatnik zdolny jest zestrzelic ciężkie latające czołgi z północnej Korei.

tak sobie piszę
niedziela, 14 maja 2017, 21:37

A co robił system THAAD? Prezydent USA zapowiedział, że THAAD zestrzeli każdą rakietę Korei Północnej i co i nic?? Czy ten THAAD może zestrzelić jakąkolwiek rakietę, czy jest tylko propagandową wydmuszką, jak ruskie S-400. Podsumowując widać, że zarówno THAAD jak i S-400 tylko teoretycznie mogą coś obronić.

samsam
poniedziałek, 15 maja 2017, 01:11

Rakieta poleciała w kierunku Władywostoku (spadła na pełnym morzu ca. 100km od miasta) i postawiła rosyjską flotę pacyficzną na nogi, użycie systemu THAAD rozlokowanego na terenie Korei Pd. w takim przypadku byłoby bez sensu.

uze
poniedziałek, 15 maja 2017, 00:45

Po co mieli strzelać, skoro trajektoria pocisku nikomu nie zagrażała? Pocisk balistyczny to nie "Tomahawk", który sobie manewruje i do końca nie wiadomo w jaki cel uderzy.

rob ercik
niedziela, 14 maja 2017, 16:39

jezeli nie wiedza jaka to byla rakieta to niech sie zwroca do sbu. oni wiedza zawsze wszystko, czasami nawet przed czasem,

Raptorek
poniedziałek, 15 maja 2017, 09:58

2000 km wysokości ? To pocisk orbitalny, poza zasięgiem jakiegokolwiek systemu antybalistycznego , próba zestrzelenia może nastąpić dopiero jak pocisk będzie opadał na cel .

Davien
poniedziałek, 15 maja 2017, 19:38

Ciekawe, bo zarówno SM-3 jak i GBI nie maja trudności z przechwyceniem takiej rakiety, nawet THAAD ma pułap pow 150km więc kolejna wpadka:) Zarówno SM-3 jak i GBI niszcza pociski w środkowej fazie lotu poza atmosferą.

Kosmit
poniedziałek, 15 maja 2017, 19:15

Leciał tak wysoko, żeby dolecieć blisko. Pocisk leci po krzywej balistycznej. Dalej była Japonia, a Kim nie jest wariatem i wie, co by się działo, jeśli cud techniki odmówiłby nagle posłuszeństwa i rąbnął dajmy na to w Osakę. Dlatego trzeba było ustrojstwo rozbić o powierzchnie Morza Japońskiego jeszcze przed Japonią, a nawet przed jej SSE. A tak wybrano rozwiązanie optymalne - test był bezpieczny, a kto miał się wystraszyć, to wystraszył się rozmiarów łuku po jakim pocisk leciał. Bo zachodni eksperci przeliczyli sobie te 2000 km. w pionie na odległość, jaką pocisk pokonałby lecąc po optymalnej trajektorii i wyszło im 4000 km w linii prostej. A na Guam jest jakieś 3500. Ale pod warunkiem, że nie będą nim strzelać w swoich południowych sąsiadów, to będzie jak najbardziej w zasięgu.

przeor
niedziela, 14 maja 2017, 15:19

Waszyngton. ...A także poważnie to jaka jest cena litu na giełdzie surowców?

Kosmit
poniedziałek, 15 maja 2017, 03:02

Uprzedzając insynuacje, pragnę zauważyć, że pod względem złóż litu Ameryka Południowa bije resztę świata na głowę. Mizerna aktywność USA w tym rejonie świata powinna budzić szare komórki ludzi, którzy każde zaangażowanie się Stanów w jakiś konflikt wiążą z chęcią zagarnięcia jakichś złóż czegoś tam. Powinna też je budzić agresywna penetracja tamtejszych rynków przez koncerny chińskie (w tym należące do branży surowcowej), połączona z ożywioną działalnością dyplomatyczną i dyplomatyczno-gospodarczą chińskich organów państwowych. Ale co ja tam wiem...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama