Koalicja Turcji i Peszmergi planuje zająć Mosul?

5 grudnia 2015, 15:45
Okopy na linii frontu pod Mosulem, Fot. Witold Repetowicz/Defence24.pl
Okopy na linii frontu pod Mosulem, Fot. Witold Repetowicz/Defence24.pl
Fot. Turkish Land Forces

Wkroczenie tureckiego wojska do Iraku to krok dość ryzykowny i oczywiście z punktu widzenia prawa międzynarodowego całkowicie nielegalny. Są przy tym dwie możliwości przyczyn tej interwencji: albo chodzi o plan zajęcia Mosulu w oparciu o armię turecką ale bez sił irackich, albo chodzi o uniemożliwienie ewentualnego uzbrojenia Partii Pracujących Kurdystanu w rosyjskie rakiety. Możliwe jest też, że jest to tylko prowokacja turecka - pisze dla Defence24.pl Witold Repetowicz 

Oficjalnie podano, że chodzi o jeden batalion wojsk tureckich, który miał zostać skierowany do obozu Zalkhan, znajdujący się na Polach Niniwy, w pobliżu miejscowości Bashiqa w prowincji Niniwa. Jego celem ma być trenowanie znajdujących się tam żołnierzy. Nie jest przy tym do końca pewne czy chodzi o kurdyjskich peszmergów czy też o odziały tworzone przez byłego gubernatora prowincji Niniwa Athela al Nudżajfiego. O tych drugich niewiele wiadomo, zwłaszcza jeżeli chodzi o ich liczebność. Według jednego z generałów Peszmergi, będącego dowódcą odcinka w pobliżu Bashiqi, z którym rozmawiałem latem, siły te liczą około 16 tys. ludzi, choć sam Nudżajfi podawał wyższą liczbę i twierdził, że w Mosulu znajduje się też ruch oporu b. oficerów oraz żołnierzy irackich, którzy są gotowi do walki i podporządkowania się jego rozkazom. Władze Iraku oraz przedstawiciele innych niż Demokratyczna Partia Kurdystanu - PDK  (partia Barzaniego) partii kurdyjskich (przede wszystkim Patriotycznej Unii Kurdystanu - PUK) są jednak, sceptyczni wobec tych oddziałów. Dla Bagdadu są one nielegalne i rząd iracki wyklucza współprace z nimi oraz ich udział w operacji wyzwolenia Mosulu.

Według rządu irackiego w operacji tej powinny brać udział: armia iracka, Hashed Shabi (Popularna Mobilizacja czyli głównie szyickie milicje), Peszmerga oraz koalicja międzynarodowa pod przywództwem USA, zapewniająca wsparcie lotnicze. Plan ten jednak od początku był dość wątpliwy, z uwagi na wzajemną niechęć potencjalnych uczestników. Współpraca Hashed Shabi, zwłaszcza jej elementów proirańskich, z USA nie układała się dobrze w walkach w prowincji Anbar ani Sallahaddin. Z kolei władze kurdyjskie nie chcą współpracy z Hashed Shabi i ich obecności w Niniwie. Sytuację jeszcze bardziej skomplikowało powstanie koalicji pod przywództwem Rosji, w której skład wchodzi zarówno armia iracka jak i Hashed Shabi ale już nie Peszmerga i co oczywiste także nie oddziały Nudzajfiego. Athel Nudżajfi został latem odwołany przez radę prowincji Niniwa z funkcji gubernatora i formalnie nie zajmuje żadnego stanowiska w strukturach władzy państwowej. Ale to właśnie on, jego brat Osama (odwołany latem z funkcji wiceprezydenta Iraku) oraz Tariq Hashemi (b. wiceprezydent Iraku, zaocznie skazany na śmierć za terroryzm, przebywający obecnie w Turcji), są przywódcami 20 % mniejszości sunnicko-arabskiej w Iraku. Warto tez dodać, że Nudżajfi nie ukrywał, że to Ankara ma dostarczyć jego oddziałom uzbrojenie.

Błyskawiczna i nagła operacja wyzwolenia Szengalu zaskoczyła władze irackie, które sądziły, że najpierw dojdzie do operacji mosulskiej. Kilka dni temu do Szengalu i Erbilu przyjechał iracki minister obrony Khaled al Obaidi, który zresztą pochodzi z Mosulu i jest sunnitą. Wprawdzie nie reprezentuje on partii Nudżajfiego ale niekoniecznie jego rozmowy z władzami kurdyjskimi muszą być zgodne z linią rządową i interesami dominujących w rządzie szyitów. Nie jest więc wykluczone, że powstaje nowa koalicja mająca na celu wyzwolenie Mosulu oraz nie dopuszczenie do wkroczenia tam sił irackich,  a także powrotu irackiej administracji. Wprawdzie jeszcze latem zapewniano mnie, że Kurdowie nie chcą przyłączenia do Kurdystanu ani kawałka Mosulu, to obecnie sytuacja uległa zmianie. W czwartek, 3 grudnia br., przedstawiciele Biura Spraw Zagranicznych PDK powiedzieli mi, że wschodni Mosul jest de facto częścią Kurdystanu, a cale miasto nie jest w stanie funkcjonować normalnie, jeśli będzie poza regionem kurdyjskim. Chodzi o to, że poza turkmeńskim miastem Tel Afar wsystkie ziemie na wschód, zachód i północ od Mosulu są de facto pod administracją kurdyjską. Od południa do Mosulu próbują się dostać siły rządowe (w tym Hashed Shabi), ale póki co są dopiero w rejonie Al Zab w zachodniej części prowincji Kirkuk. Zdaniem moich rozmówców, Mosul w takiej sytuacji, jeśli będzie poza autonomicznym regionem Kurdystanu, to pozostanie w całkowitej izolacji, oddzielony od Anbaru przez tereny pustynne.

Czytaj więcej: Szengal, Hawl, Paryż – wspólna sprawa? "Ogromny cios dla terrorystów"

Nie można zatem wykluczyć, że wkroczenie sił tureckich do Iraku to ryzykowny choć bardzo sprytny plan Turcji doprowadzenia do zajęcia Mosulu w najbliższym czasie przez koalicję Peszmergi, Turcji i Nudżajfiego, przy wsparciu USA. W takim układzie może też dojść do błyskawicznego zajęcia Tel Afar ponieważ jest to miasto turkmeńskie. Bitwa o Mosul mogłaby być w takim układzie dość krótka i niezbyt zacięta, gdyż możliwe jest że w samym Mosulu dojdzie do przewrotu, usunięcia władz Państwa Islamskiego przez elementy protureckie wewnątrz tej organizacji terrorystycznej i poddania miasta. Turcja mogłaby w ten sposób dość tanim kosztem pokazać, że walczy z Państwem Islamskim, kontrując obecne oskarżenia rosyjskie i wcześniejsze oskarżenia kurdyjskie (potwierdzone przez media m.in. amerykańskie) dot. wspierania IS przez Turcję. Zacieśnienie współpracy między Turcją a rządem kurdyjskim w Iraku to również sposób na uniknięcie konsekwencji ew. blokady energetycznej Turcji przez Rosję, a także wywołanie kolejnych podziałów wewnątrz kurdyjskich, co jest dla Turcji korzystne.

Problem w tym, że wysłanie jednego batalionu to wciąż zbyt małe zaangażowanie dla realizacji tego planu. Tureccy doradcy wojskowi byli zresztą już obecni w Kurdystanie wcześniej, jednak nie było to dokonywane tak jawnie i w takiej liczebności. Ankara musi jednak zwiększyć te siły, jeśli chce cokolwiek osiągnąć, w przeciwnym razie pozostanie to jedynie prowokacją (chyba że chodzi o kwestię uniemożliwienia uzbrojenia PKK w rosyjskie rakiety). W takim wypadku obliczone by to było na sprowokowanie sił rosyjskich do zaatakowania sił tureckich na terenie Kurdystanu irackiego. Turcja oskarżyłaby wtedy Rosję o wspieranie IS poprzez atakowanie jej sił uczestniczących w walce z IS i wezwałaby na pomoc NATO. Taki scenariusz, konfrontacji rosyjsko-tureckiej, prowadzącej do globalnego konfliktu, jest zresztą bardzo popularny w Kurdystanie irackim, przy czym zwolennicy PUK i PDK bardzo różnią się oceną skutków tej konfrontacji. Ci pierwsi uważają, iż skończy się to spektakularną klęską Turcji i rozpadem tego państwa, natomiast ci drudzy wierzą, iż NATO wesprze Turcję, dojdzie do rozpadu Iraku i klęski Rosji oraz Iranu. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że Ankara bez pomocy NATO nie ma szans w konfrontacji z Moskwą. Tymczasem warto pamiętać, że w przypadku ataku sił iracko-rosyjskich w obronie terytorium Iraku na znajdujące się tam siły tureckie to NATO nie będzie miało żadnych zobowiązań wobec Turcji, bo zgodnie z prawem międzynarodowym kraj ten dokonał agresji na Irak. I to byłby słaby punkt takiej prowokacji ze strony Ankara.

Istnieje też jeszcze jedna możliwość, choć lokalizacja bazy tureckiej raczej na to nie wskazuje. Chodzi o to, iż od czasu zestrzelenia samolotu rosyjskiego nad granica syryjsko-turecką mówi się o możliwości dostarczenia przez Rosję partyzantom Partii Pracujących Kurdystanu w irackim Kurdystanie, rakiet ziemia – powietrze. Mogliby oni w ten sposób zestrzelić samoloty tureckie notorycznie naruszające iracką przestrzeń powietrzną w celu bombardowania baz PKK. Być może siły tureckie chcą przeszkodzić realizacji tego planu. Jednak turecka operacja lądowa na dużą skalę w rejonie Qandil, może bardzo szybko spowodować wsparcie PKK przez Iran i Rosję, a wtedy Turcja, bez pomocy NATO, również poniesie spektakularną klęskę.

Witold Repetowicz

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
DSA
poniedziałek, 7 grudnia 2015, 13:55

zacznijmy od tego że szkolenie nie będzie dotyczyło Kurdów tylko Turkmenów i sunnickich lokalsów. Koncepcja obalenia Assada się oddala teraz pora na próbę przebicia "korytarza" przez Syrię i Irak łączącego Turcję z krajami Zatoki Perskiej krótko mówiąc rysowanie nowych granic. Im więcej terenów będzie opanowane przez sunnitów tym lepsza karta przetargowa w negocjacjach. W skrajnym przypadku możliwa nawet interwencja lądowa z udziałem regularnych wojsk tureckich czy Arabii Saudyjskiej i innych krajów Zatoki.

kafir
wtorek, 8 grudnia 2015, 21:46

Sunniccy Turkmeni w Iraku to najbardziej fanatyczni członkowie ISIS.

jeżeli już
niedziela, 6 grudnia 2015, 03:21

Panie Redaktorze - partyzanci z PKK jeżeli otrzymają rosyjskie czy chińskie rakiety ziemia-powietrze to raczej nie przez Irak - przez Syrię lub Iran, a nawet przez Armenię mogą bezpiecznie dostarczyć je w okolice baz Turk Hava Kuvvetleri skąd startują bombardujące ich rodziny w obozach uchodźców w Iraku F-16 - czyli zrobią reżimowi Erdogana strefę zakazu lotów o co od lat zabiega tylko że we wschodniej Turcji zamiast północnej Syrii. Sinjar tak niezupełnie wyzwolili Peszmergowie - jak się chwalili - trochę inny pogląd mają na to Kurdowie z PKK i YPG oraz jazydzcy ochotnicy - w rzeczywistości Kurdowie Barzaniego mieli tam tylko około 60%,a weszli do praktycznie niebronionego miasta (600 takfirystów w ponad 300000 mieście - dla porównania w syryjskim dziesięć razy mniejszym Zabadani walczyło ich 4500) gdy już było prawie zdobyte i wiele nie brakowało by sami Kurdowie skoczyli sobie w nim do gardeł (Barzani anektował jednostronnie Sinjar do Kurdystanu, dowódcy z YPG i PKK oświadczyli że o tym powinni decydować jego mieszkańcy, po czym Barzani w ultimatum kazał im opuścić Sinjar i jego okolice, ci w rewanżu go wyśmiali - po prostu stwierdzili że Niniwa to nie jego jurysdykcja czyli nikomu delikatnie mówiąc na pasku Erdogana nie podlegają - a jedynego irackiego Kurda którego rozkaz wykonają to prezydenta Iraku Fuada Masuma). Oczywiście, Barzaniemu i Nadżafiemu zależy na zdobyciu Mosulu, tylko czy chcą to jednocześnie i chciałaby tego Ankara - iraccy sunnici już stracili Kirkuk - mieliby dobrowolnie pozbyć się największego swojego miasta, a wiedzą co próbują robić z nie kurdyjskimi mieszkańcami wówczas peszmergowie jak w listopadzie w Tuz Khormato, iraccy Kurdowie też mogą wybrać sobie prezia z PUKu - Turcy by wyszli wówczas jak Zabłocki na mydle - dla nich najwygodniejszy jest stan obecny czyli nie tylko nikt z nikim w płn. Iraku faktycznie nie walczy to jeszcze wspólnie przemycają do nich kradzioną iracką ropę, tym bardziej że mogą być za niedługo odcięci od syryjskiej przez m.in... irackich szyitów, wolących walczyć pod Aleppo niż odbijać sunnickie miasta w Iraku (np. Faludżę) i Persów (którzy po wyzwoleniu Palmiry mają uderzyć na Rakkę od południa przy wsparciu ichnich Suchoi z bazy Tiyas)

iwan.x
wtorek, 8 grudnia 2015, 22:26

Zarówno artykuł jak i treść komentarzy,zachwyciły mnie poziomem wiedzy ich autorów.Dziękuję za informację,których nie sposób pozyskać z oficjalnych source.

Marek
niedziela, 6 grudnia 2015, 21:16

Hmm ... ciekawy jestem Panie Witoldzie, Pańskiej odpowiedzi na kwestie stawiane przez w/w forumowicza. Przy całej mojej sympatii do Kurdów, wydaje mi się, że od lat są skutecznie "rozgrywani" przez sąsiadów(Turcję, Iran) i wg. mnie NIE mają szansy na swoje państwo, a co najwyżej na sporą autonomię w ramach Syrii i Iraku. O Turcji nie ma co pisać, bo dopóki rządzi AKP(Erdogan), to poza niewielką autonomią mowy NIE ma o czymś więcej.

Witold Repetowicz
niedziela, 6 grudnia 2015, 19:21

PS. Nigdy nigdzie nie pisałem że Szngal zostal wyzwolony tylko przez Peszmerge KDP. Wrecz przeciwnie - prosze doczytac moj tekst dotyczący tamtego wydarzenia. Udzial Peszmergi PUK, YPG, HPG i YBS jest faktem a ja pisze o faktach.

Witold Repetowicz
niedziela, 6 grudnia 2015, 19:12

Dziękuję za komentarz. Choć czasem wyraża Pan poglądy trochę agresywnie to lektura Pana komentarzy pod moimi tekstami budzi moje zainteresowanie nawet jeśli sie nie zgadzam z nimi w wielu punktach.

tagore
sobota, 5 grudnia 2015, 22:44

Turcja jak widać rozpoczęła proces aneksji. Wypada pamiętać o okupowanym Cyprze, Turcja Erdogana ma w nosie poglądy Państw NATO i wykorzystuje pakt instrumentalnie mając świadomość słabości militarnej i politycznej USA i UE.

fx
sobota, 5 grudnia 2015, 21:21

Komuniści z PKK nigdy nie będą rządzili nowym KURDYSTANEM na terenie byłej Syrii i Iraku bo większych,silniejszych i wspomaganych przez USA Peszmergi nie pokonają tym bardziej gdy Turcja wspomoże tych drugich

Boruta
niedziela, 6 grudnia 2015, 11:19

Poczytaj Ocalana to nie będziesz bredził o "komunistach".

Otek
sobota, 5 grudnia 2015, 21:20

Turcy walcza o zapewnienie sobie wody w tym terenie.

kafir
sobota, 5 grudnia 2015, 21:16

Może Turcy będą ochraniać ewakuacje rządu IS z Mosulu???

Sobieski
sobota, 5 grudnia 2015, 20:54

Turcja nie chce silnych sąsiadów, chce państwa upadła, które mogą podlegać pod ich wpływy polityczne. Nasza geopolityka ws. Ukrainy mogłaby się uczyć.

rabarbarus
niedziela, 6 grudnia 2015, 21:48

Państwa upadłe jako sąsiedzi, nigdy nie są na dłuższą metę dobrym rozwiązaniem. Takie państwa stają się bowiem źródłem rozmaitych patologii, wylęgarnią grup przestępczych oraz źródłem niekontrolowanego napływu emigrantów.

easyrider
sobota, 5 grudnia 2015, 19:02

Najprostszym sposobem rozwiązania kwestii ISIS, Kurdów i napływu hord Arabów do Europy jest zawarcie porozumienia przez Turcję i PKK. Turcja powinna im obiecać, że pozwoli im utworzyć państwo na terenach Iraku i Syrii. Turcy pozbyliby się Kurdów a Zachód ISIS bo Kurdowie z pewnością nie odpuściliby walki o swoją ojczyznę. Granice Iraku i Syrii i tak są sztuczne a jak widać po rozwoju sytuacji państwa te, sztucznie utworzone przez Zachód nie są w stanie kontrolować swoich terenów. Przy okazji Turcji mogłoby się uzyskać trochę terenów kosztem Syrii. Najmniej zadowolona z tego obrotu sprawy byłaby Rosja i Iran ale to już ich problem.

easy
niedziela, 6 grudnia 2015, 17:04

To proste. Kurdowie powinni dogadać się z Iranem i Rosją (oraz po cichu z USA) aby utworzyć swoje państwo na terenach Turcji z dostępem do mórz (to już zapewne musieliby wywalczyć sami bo Rosji to nie musiałby odpowiadać): Śródziemnego (Mersin, Adana) i Czarnego (Giresun, Trabzon) północnej Syrii (może nawet z Aleppo) i Iraku (z Mosulem a może i Tikritem). Wówczas powstanie tam chyba najnormalniejsze świeckie państwo na tym terenie. (Turcja takowym nie jest) Dostęp do wybrzeża M.Czarnego dla Kurdów byłby bardzo ważny dla nas, ponieważ umożliwiałby transport ropy ze złóż kurdyjskich do Odessy, a stamtąd rurociągiem przez Brody do Polski. Uniezależniłoby to sporą część Europy od rosyjskiej ropy. Dodać do tego kontrakty zbrojeniowe itd itp - same korzyści z naszego punktu widzenia, o ile oczywiście Polska zadbałaby o to.

LL
sobota, 5 grudnia 2015, 21:36

Chyba nie jesteś na bieżąco - Turcja wspiera ISIS bo marzy jej się imperium i uszczknęcie terenów Syrii i Iraku, ISIS jest narzędziem w tej tępej polityce Turków. Na ich nieszczęście Rosjanie porozwalali im te klocki. Mam nadzieję, że ktoś odsunie szaleńca Erdogana od władzy.

Q
sobota, 5 grudnia 2015, 17:51

Nie przewiduję ginąc za Turcję w najbliższym czasie.

Jacek
sobota, 5 grudnia 2015, 17:26

Tureckie siły zbrojne przeprowadzały wcześniej już kilkakrotnie operacje wojskowe na terenie północnego Iraku. Największą akcję zbrojną turecka armia przeprowadziła w 2008 roku pod kryptonimem "Operacja słońce". Celem ataków tureckiego lotnictwa i jednostek wojsk lądowych były bazy wojskowe Partii Pracujących Kurdystanu. Ankara zawsze była (i jest nadal) wyjątkowo wrogo nastawiona do niepodległościowych dążeń Kurdów. W związku z powyższym mało prawdopodobnym jest szkolenie kurdyjskich Peszmergów przez tureckich żołnierzy, a już wręcz bardzo nieprawdopodobnym wspólne prowadzenie przez nich działań bojowych...

daro
sobota, 5 grudnia 2015, 16:57

Turcja wbiła klin między Kurdów z Iraku i Syrii. Rozdzieliła kurdyjskie ziemie tak by nie mogły się połączyć w jedeno państwo.

Boruta
niedziela, 6 grudnia 2015, 11:22

Tyle, ze Kurdowie z Syrii wcale nie chcą "połączenia w jedno państwo".

Respol
sobota, 5 grudnia 2015, 16:41

Jeden batalion na Równinie Niniwy to tylko element zagrywki propagandowej - przede wszystkim dlaczego to tak szybko wyszło na jaw? Żeby opinia światowa pomyślała, że Turcja szkoli 'jakieś tam siły irackie', które walczą z IS. Za dużo w ostatnim czasie było oficjalnych głosów, że Turcja wspiera IS, więc teraz musi się wybielić nawet kosztem łamania prawa międzynarodowego. Nie jest w racji stanu Turcji szkolenia jakichkolwiek tamtejszych sił - Peszmergów, czy oddziałów Nudżajfiego (nie są to czasem Jednostki Obrony Równicy Niniwa, z chrześcijańskimi ochotnikami, które zostały formowane w czasie bitwy o Tikrit, kiedy armia iracka zapowiadała rychłe zdobycie Mosulu?). Po za tym nie ma tam, żadnych oddziałów regularnej armii irackiej czy Haszid Sza'abi. Wersja z PKK jest bardziej prawdopodobna, choć faktycznie nie ta lokalizacja, ale może jest to celowy zabieg tureckiego dowództwa, aby nie rozgłaszać prewencyjnych działań wobec rosyjskich planów w stosunku do PKK.

myslacy
sobota, 5 grudnia 2015, 16:20

"Elementy protureckie w ISIS" - ale jak to, ale co to, jak to możliwe? W NAJSTRASZNIEJSZEJ ORGANIZACJI TERRORYSTYCZNEJ ŚWIATA są terroryści wspierający Turcję - skąd tam się wzięli? Skoro NATO /a w tym Turcja/ walczy z ISIS to skąd tam ludzie, którzy są jej przyjaźni? I NATO o tym nie wie i USA o tym nie wie i Francja której 140 obywateli ISIS zamordowało ma pomagać TURCJI / która wspiera ISIS/. Jak to wytłumaczyć? jaką kolejną figurę retoryczną wymyślić/ po ochronie środowiska i niewielkim handlu Turcji ropą z ISIS/. Ależ UE z naszym królem i królową Merkel chcą Turcję do UE zapraszać. Czy ktoś to jeszcze ogarnia? Rosja i Putni rozegrali to po mistrzowsku - najpierw sfotografowali dowodu na handel Tucji z ISIS ropą i bronią /czym doprowadzili Erdoana i USA do wściekołości/, później zaczęli niszczyć instalację, rafinerię i transporty / Erodoan i USA dostały gorączki/ ; do tego wiedziały że Turek jest na granicy wytrzymałości i grały mu na nosie latając nad Turcją i bombardując Turkmenów - Turek niewiele myśląc zestrzelił samolot rosyjski - Putin odkrył karty - pokazał na G20 zdjęcia i brudne interesy Turcji, z magazynu wyciągnął zabawki S-400 ; zamknął dla Truków przestrzeń powietrzną na płn Syrii, dołożył bomb w składy amunicji i ropy; olał Turka na G20; siły Asada odzykują tereny / USA, Turcja straciły mld dolarów - Turek się gotuje i nic zrobić nie może/; nie wybuduje Turkom za własne pieniądze elektrowni atomowej ani 2 nitki gazociągu, - Turcy są wściekli na Erodoana - ten nie mając wyjścia musi zgodzić się na warunki USA i UE - i nie wypuszczać uchodźców i ich nie wypuszczać z Turcji, i musi wysłać żołnierzy tureckich do walki /przez co przeleje ich krew/. Za chwilę w Turcji będzie wrzało z niezadowolenia społecznego, i braku kasy, jak Turcja pogrąży się w chaosie to emigrantów nie będą tysiące a mln. W UE panika. NATO nawet nie spróbuje walki z Rosją - Iranem i Syrią na obcym terenie - a zresztą ja wytłumaczyć społeczeństwu że walczy się z koalicją przeciw ISIS - szach i mat . I kto tutaj jest politykiem a kto kukiełką

olo1
niedziela, 6 grudnia 2015, 15:12

No nie przesadzałbym z tym mistrzostwem Putina :) Na koniec 2016 w kasie pusto (sami zakładają -3% spadku PKB) inwestycje słabiutko, firmy wydrenowane... miliard dla USA to naprawdę niewiele (do niedawna dla Rosji również), ale w obecnej sytuacji gospodarczej Rosja ma środki na prowadzenie tak agresywnej polityki - góra 2 lata. Jak do tej pory nic nie uzyskają to co dalej? Muszą szukać kasy i tyle. Wszyscy inni mogą poczekać, Rosja nie.

Boruta
niedziela, 6 grudnia 2015, 11:25

Jak na razie Turcja dostała kasę i wsparcie polityczne, min obietnicę szybkiego wejścia do UE. To nie są powody do niezadowolenia społecznego.

Lehu
sobota, 5 grudnia 2015, 17:53

Dodam , że Rosjanie zaczęli też rozgrywkę w Libii gdzie panoszyły się dotychczas tureckie tankowce.

Miłogrzmot
niedziela, 6 grudnia 2015, 23:25

Nie, Turcy pilnują tamtejszej rafinerii, żeby brać stamtąd towar wytwarzany przez ISIS, i żeby nikt nie wyzwolił tych terenów. Szkolenie Kurdów to pretekst, coś jak wyzwolenie proletariatu przez ZSRR.

panzerfaust39
niedziela, 6 grudnia 2015, 11:44

A czy wkroczenie amerykańskiego wojska (sił specjalnych) do Syrii dostarczanie broni i szkolenie islamskich terrorystów w celu obalenia rządu syryjskiego jest zgodne z międzynarodowym prawem ?

wojtek
poniedziałek, 7 grudnia 2015, 21:47

Iraccy Kurdowie, to niech się najpierw dogadają z sobą, bo nie ma wśród nich żadnej spójności.Każdy sobie rzepkę skrobie!

olaf
niedziela, 6 grudnia 2015, 09:23

Amerykańscy uczniowie Brzezińskiego chyba znowu coś przegapili w tym rejonie świata. Turcja wydeptuje sobie islamską drogę i jej obecność w NATO staje się coraz bardziej kłopotliwa.

tomo
niedziela, 6 grudnia 2015, 14:36

Chyba dla Rosji obecność Turcji w NATO staje się kłopotliwa ;-)

emigrant
poniedziałek, 7 grudnia 2015, 14:30

Stary dobry Stahlhelm nadal w użyciu (patrz fot. nr 1). :)

Tweets Defence24