Katastrofa T-38 Talon. Zginął jeden z pilotów

18 listopada 2018, 12:27
170818-F-GG870-0604
Fot. U.S. Air Force

W katastrofie samolotu T-38C Talon amerykańskich sił powietrznych, do jakiej doszło w minionym tygodniu, zginął jeden z pilotów maszyny. Drugi lotnik trafił do szpitala. Była to już piąta w tym roku katastrofa z udziałem tego samolotu, kończącego długoletnią służbę w U.S. Air Force.

Do katastrofy doszło 13 listopada, wieczorem czasu miejscowego w pobliżu bazy amerykańskich sił powietrznych Laughlin w Del Rio w stanie Teksas. W bazie stacjonują 87. i 96. eskadry szkoleniowe, wchodzące w skład 47. Skrzydła Szkoleniowego. Pilotem zabitym w katastrofie był kapitan John Graziano, drugim pilotem był kapitan Mark Palyok, który w dzień po wypadku opuścił szpital. Obaj byli instruktorami służącymi w 87. eskadrze.

Przyczyny katastrofy bada specjalna komisja.

W kilka godzin po katastrofie na amerykańskim portalu Stars and Stripes opublikowano raport, z którego wynika, że zaledwie na kilka tygodni przed ostatnią katastrofą T-38 Talon, zdymisjonowano trzech oficerów wysokiego szczebla służących w bazie Laughlin - powodem miało być dopuszczenie do groźnych zachowań w jednej z najważniejszych instalacji szkoleniowych.

Samoloty T-38 Talon zostaną zastąpione w roli maszyn szkolnych przez samoloty Boeing T-X produkowane w kooperacji z koncernem Saab.

T-38 Talon to jedne z najstarszych maszyn na wyposażeniu U.S. Air Force. Najnowsze samoloty tego typu pochodzą z 1972 roku, a duża część liczącej ponad 500 maszyn floty weszła do służby jeszcze w latach 60. XX wieku. Do poprzedniego wypadku z udziałem T-38 doszło 11 września 2018 w pobliżu bazy Shephard. Wówczas obu pilotom udało się bezpiecznie katapultować z maszyny.

Czytaj też: Boeing i Saab dostarczą 351 samolotów treningowych dla USAF

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
Czyny naszego (ale czy na pewno naszego?) MONu
poniedziałek, 19 listopada 2018, 23:43

Komentarz o tym co zrobił MON z polskimi samolotami szkoleniowymi. A pomyśleć że Irydy mogłyby być teraz eksportowane. Indie chciały brać pod warunkiem rozpoczęcia produkcji seryjnej i wdrożenia samolotu do służby w SZ RP (klienci zagraniczni zazwyczaj nie chcą samolotów wojskowych które nie są eksploatowane w siłach zbrojnych kraju producenta) Oczywiście nie chcieli egzemplarzy z serii informacyjnej które próbowano im wcisnąć po zakończeniu programu. MON również zrezygnował z rozwoju EM-10 Bielik który również miał potencjał eksportowy. Zrezygnowano również z Orlika MPT (glass kokpit) tłumacząc się że do szkolenia podstawowego nie potrzeba samolotu z tak zaawansowaną awioniką. Tym samym eksport Orlika bardzo utrudniono i nie wiadomo czy kiedykolwiek do niego dojdzie (konkurenci Orlika mają glass kokpit i przez to nie udało się wyeksportować tego samolotu do np. Indii). W zamian MON podpisał umowę na modernizację zakonserwowanych Orlików TC-1 do standardu TC-2 advanced (różni się od zwykłego TC-2 kilkoma małymi wyświetlaczami i nie jest to glass kokpit).

Pol
niedziela, 18 listopada 2018, 14:59

Maszyny wprowadzone w latach 60 lataja w usa tak wyglonda stawianie na własny przemysł. Nasza iryda tez mogła by dziś latać tyle ze w polsce mamy polityków i na czele z mon przekupnych decydenów na rzecz obcego kapitału oraz wyniszczania gałezi powiazanych ze soba w przemysle. Zniszczenie irydy pociagneło do upatku za soba 100 przedsiębiorstw ile polska straciła na tym nikt nie jest w stanie policzyc .

Tweets Defence24