Karkoszka: Zwiększenie liczebności armii może zagrozić finansowaniu modernizacji

21 stycznia 2016, 17:42
Macierewicz
Fot. Grzegorz Romański/MON

Zwiększenie liczebności żołnierzy armii czynnej niesie ze sobą ryzyko wzrostu kosztów osobowych i spowolnienia procesu modernizacji (...) Jeśli budżet MON nie będzie odpowiednio wzmocniony, te dodatkowe wydatki odbiją się na procesie  modernizacji.  – mówi w rozmowie z Defence24.pl dr Andrzej Karkoszka, były sekretarz stanu w MON i pełnomocnik ministra obrony narodowej do spraw Strategicznego Przeglądu Obronnego. W rozmowie poruszane są też zagadnienia koncepcji i wyposażenia jednostek Obrony Terytorialnej oraz modernizacji Sił Zbrojnych, w tym istniejącego wyposażenia.

Jakub Palowski: Przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej deklarują dążenie do podwyższenia liczebności Sił Zbrojnych, nawet do 150 tysięcy żołnierzy. Powstaje pytanie, czy to może się odbić na procesie modernizacji technicznej, z uwagi na możliwość wzrostu wydatków osobowych?

Dr Andrzej Karkoszka, sekretarz stanu w MON latach 1995-1998 i pełnomocnik ministra obrony narodowej do spraw Strategicznego Przeglądu Obronnego w latach 2003-2006: Zwiększenie liczebności żołnierzy armii czynnej niesie ze sobą ryzyko wzrostu kosztów osobowych i spowolnienia procesu modernizacji. Uważam, że decyzja o ustanowieniu pułapu 150 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych [według deklaracji przedstawicieli MON ta docelowa liczba ma przypuszczalnie obejmować żołnierzy czynnych jednostek OT czy NSR – red.] niesie za sobą poważne konsekwencje. Wiadomo przecież, że poprzedni plan modernizacji technicznej nie zapewniał pełnego przezbrojenia na nowe rodzaje broni, w służbie miały pozostać starsze typu sprzętu, a w obecnej sytuacji konieczne byłoby dodatkowo podwyższenie wydatków osobowych. Jeśli budżet MON nie będzie odpowiednio wzmocniony, te dodatkowe wydatki odbiją się na procesie modernizacji.

Rozumiem, że w takim wypadku za zwiększeniem liczebności Sił Zbrojnych powinno iść trwałe podwyższenie finansowania obronności. Oznaczałoby to konieczność zabezpieczenia budżetu MON na poziomie powyżej 2% PKB.

Ciekawe byłoby poznanie analiz budżetowych, które leżą u podstaw propozycji o „150 tys. armii”. Ta wielkość była wielokrotnie sugerowana podczas debat, związanych z pierwszym Strategicznym Przeglądem Obronnym [przygotowywanym przez dr Andrzeja Karkoszkę w latach 2003-2006 – red.] - silnie optował za tym ówczesny BBN, jednakże algorytmy, w których czynnikami były: ówczesny stan budżetu MON, wydatki osobowe, w tym związane z opłaceniem emerytur i odchodzących ze służby, koszty szkolenia i ćwiczeń, wydatki materialne i modernizacyjne, koszty utrzymania infrastruktury nie pozwalały na realizację marzeń o liczniejszych Siłach Zbrojnych, tak miłych naszemu sercu.

W ostatnim czasie pojawiły się informacje o możliwości wprowadzenia do jednostek obrony terytorialnej ciężkiego sprzętu, nawet czołgów podstawowych. Zgodnie z ujawnioną koncepcją, w skład sił OT, obok pododdziałów obrony i ochrony pozostających na miejscu i brygad piechoty miałaby wejść co najmniej jedna jednostka zmechanizowana. Wspomniano również o możliwości przywrócenia do eksploatacji czołgów typu T-72, z których część jest obecnie wycofanych ze służby i zmagazynowanych.

Mam bardzo duże wątpliwości odnośnie do pomysłu – krążącego w kręgach zbliżonych do władz resortu - wprowadzenia ciężkiego sprzętu do jednostek obrony terytorialnej. One mają z założenia lokalny charakter, a siłę ognia powinny im zapewniać systemy przeciwpancerne i przeciwlotnicze, wsparte środkami minowania czy umocnieniami terenu. Konieczne za to jest wprowadzenie nowoczesnego sprzętu łączności, aby zapewnić możliwość współdziałania z wojskami operacyjnymi, czy nowoczesnych środków obserwacji i naprowadzania sił powietrznych na cel.

A co z zapotrzebowaniem na logistykę, usługi wsparcia eksploatacji? Ciężki sprzęt przywracany z zapasów musiałby być remontowany i utrzymywany pomimo znacznego stopnia wyeksploatowania. Powstaje pytanie o wzrost kosztów, tym bardziej że obecnie nie dysponujemy nowoczesnymi, lekkimi systemami obrony przeciwpancernej w liczbie zaspakajającej potrzeby istniejących, szczupłych struktur wojsk operacyjnych, nie mówiąc o ewentualnych nowych jednostkach. A sprzęt tego typu jest podstawą działań OT i będzie bezwzględnie musiał zostać zakupiony.

Jednostki obrony terytorialnej, nawet te dysponujące podstawowym sprzętem przeciwpancernym i przeciwlotniczym, nie wspominając o tych dysponujących ciężkim sprzętem, miałyby znaczne potrzeby w zakresie logistyki i szkolenia, zbliżone do wojsk operacyjnych. Konieczność wydzielenia środków dla ich zaspokojenia spowodowałaby dalsze spowolnienie zakupów wyposażenia nowej generacji, które jest kluczowe dla skokowego podwyższenia zdolności armii. Sprzęt, który mógłby zostać przywrócony do służby, musi dysponować odpowiednim resursem. Jeżeli wdrożylibyśmy do czynnej eksploatacji wyposażenie z zapasów mobilizacyjnych, które jest z reguły gorzej utrzymane, ma wyczerpane resursy, wiązałoby się to z poniesieniem dodatkowych kosztów.

Nasuwa się też pytanie, czy wprowadzenie do sił OT ciężkiego sprzętu z zapasów wpłynęłoby na możliwości potencjalnej mobilizacji, uzupełnień w wojskach operacyjnych?

Wprowadzenie do jednostek obrony terytorialnej sprzętu i środków walki z zapasów mobilizacyjnych spowodowałoby ich uszczuplenie. Co za tym idzie, mogłoby zabraknąć sprzętu dla jednostek operacyjnych Wojska Polskiego, przeznaczonych do mobilizacji, konieczne byłoby też ustanowienie potencjału remontowego i dalsze zwiększenie zapasów części zamiennych.

Obecnie jednak znaczna część, czy nawet większość jednostek dysponuje sprzętem bazującym na technologii jeszcze z czasów Układu Warszawskiego, poddanych większej lub mniejszej modernizacji. W wielu wypadkach podwyższenie wartości tego wyposażenia wymagałaby relatywnie niewielkich zmian, np. wprowadzenia do użycia nowej amunicji, czy modyfikacji bez ingerencji w konstrukcję. Trzeba też pamiętać, że ten sprzęt jeszcze przez dłuższy czas pozostanie w służbie, nie mówiąc już o zapasach, i musi być sprawny.

Systemy uzbrojenia konstrukcji sowieckiej mogą być na ogół dostosowane do współczesnego pola walki tylko w ograniczonym stopniu – nie zapewnia to przeskoku generacyjnego i pożądanego podniesienia zdolności, a koszty takiej modernizacji będą oddziaływać na proces wprowadzania do armii zupełnie nowego sprzętu. Jeśli jednak dałoby się podwyższyć wartość bojową danego środka walki mniejszym nakładem, np. przez zainstalowanie nowych sensorów bądź integrację z lepszymi systemami łączności, bez ingerencji w konstrukcję, tego typu działania powinny zostać wzięte pod uwagę. Trzeba więc poszukiwać „złotego środka” – utrzymywać zdolność starych systemów, ale bez szeroko zakrojonych inwestycji.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 86
Reklama
denied
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:30

Nie ma co marzyc o Spike dla OT, a Rpg mozna zatrzymac conajwyzej T34. Przynajmniej setka czolgow powinna trafic do OT w rece szwejow-emerytow-35 lat. Chlopaka w dwa weekendy nie sposob nauczyc obslugi i taktyki pancernej. Oczywiste, ze nikt nie pusci tych staroci na pierwsza linie. Ich role widze w zabezpieczaniu tylow i flanek, aby bylo w razie czego sie bronic przed takimi manewrami. Jesli bedzie za malo rezerw (tzn. ta setka) to trzeba dorobic Twardych, a uzywane T72 wepchnac do rezerwy. Wiem, ze to kiepski czolg, ale nic innego nie bedzie w najblizszych latach. Troche dziwnie sie slucha, ze wprowadzenie czolgow do linii pociagnie za soba koszty...dziwne jakby nie pociagnelo.

kosak
piątek, 22 stycznia 2016, 12:38

twardych się nie dorobi, bo nie mamy już zdolnosci produkcyjnych w zakresie silnikow do ciezkiego sprzetu wojskowego

Obserwator
piątek, 22 stycznia 2016, 21:28

Niestety analiza dokonana przez Ministra A,Karkoszkę - pokazuje, że autorzy tego projektu działają jak na razie w jakiejś oderwanej rzeczywistości i liczy się tylko wydźwięk medialny. Stawia to wiele pytań co do ich kompetencji. Co prawda nie poznaliśmy jeszcze szczegółów, ale już podejście części politycznej resortu (nie mającej żadnych kompetencji w kwestiach związanych z obronnością) świadczy, ze tak ma być i już. Diabeł tkwi w szczegółach i fajnie by było jakby się to udało i zostało - z głową - zrealizowane. Boję się jednak, że jak zwykle u nas hasła będą ważniejsze id rzetelnego podejścia, analiz i samej realizacji. A jeszcze ktoś po drodze może wpaść na szaleńczy pomysł, że jeśli obrona terytorialna, to za jej finansowanie powinien odpowiadać samorząd lokalny. A potem pozostaje tylko zrzucić winę...

Zjerzy
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:20

Jakoś tak mam wrażenie z tego wywiadu, że: modernizacja się nie posuwa, więc pieniędzy na nią nie trzeba ale pieniędzy na więcej wojsk nie mamy i co nam zrobicie? OT nie ma co rozwijać bo to wydatki niepotrzebne. Dobrze jest jak było, nic nie zmieniać, historia poczeka.

Chasim
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:15

Dobrze że za czasów tego Pana modernizacja miała takie tempo że teraz możemy sobie pozwolić na wolniejsza... Śmiech na sali, nie było OT i co Pan zmodernizował?

Takitam
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:13

Znowu biadolenie. Nie bój się Pan. Skoro PO znalazła pieniądze dla 60 tys nowych urzędników za swoich rządów. To PiS znajdzie pieniądze na kilkadziesiąt tysięcy nowych etatów w woju. Jak dla mnie to już wolę płacić haracz na wojskowych. Przynajmniej mogą się do czegoś przydać.

Plush
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:09

100 tysięcy to za mało! Trzeba zwiększyć i to jest FAKT ! Proponuje "zwolnić" biurkowych a w ich miejsce powołać 2x więcej szeregowych i podoficerów. Koszt ten sam a 150 tysięcy chłopa mamy;) @ śledczy< nie rozj...li wszystko, ile się tylko dało na przestrzeni 26 lat. A teraz kilka faktów. MW RP brak, OPL brak czołgów mało a i tak wymagają moderki. Śmigłowce w dużej mierze do wymiany a samolotów mało. BWP brak. Armię zmniejszono, sprzętu nie zakupiono a liczne projekty są uwalane. Będą nas bronić bataliony ochotnicze *istna wylęgarnia bohaterów w mogiłach* tylko że w przeciwieństwie do UKR zakładów mamy coraz mniej:/ Mamy za to armię urzędasów w mundurach podlegających pod cywilny kodeks pracy których ochraniają firmy ochroniarskie! Dobrzy są na parady a nam pozostaje wiara w sojuszników z NATO. Karmieni jesteśmy samymi obietnicami i gwarancjami a kolejne rządy klaszczą jak to słyszą bo dzięki temu można "zaoszczędzić" kasę którą potem wtapiają wytapiają upłynniają. Pamiętam czasy "dawniejsze" i wiem że nie wszystko poszło to w dobrym kierunku, wiele zjeb....o. Sam byłem żołnierzem i nie chcę obrazić prawdziwych z powołania ale takie są fakty i tak widzi nas społeczeństwo.

Orczyc
poniedziałek, 25 stycznia 2016, 19:12

Mój komentarz sprowadza się do jednej ale za to b. istotnej uwagi: czy p. Karkoszka to jest ta sama osoba, której w l. 90-tych NATO nie chciało wydać certyfikatu dopuszczającego do informacji niejawnych? Bo jeśli tak (ciekawe dlaczego - było to wtedy jasno podane - zbyt bliska współpraca z państwem nie będącym w NATO - do dzis zresztą) to uwagi tego Pana są wysoce "nieobiektywne". Jeśli jednak chodzi nie o te osobę (może jakaś zbieżność nazwisk) to oczywiście moja uwaga jest niezasadna i z góry przepraszam. A co do meritum, to mam takie wrażenie jakby sens tego wywiadu sprowadzał się do jednej sekwencji "lepiej nic nie robić" i zostawić tak jak jest to wtedy będziemy mieli armie super. Na to oczywiście nie ma zgody.

Gość
piątek, 22 stycznia 2016, 21:04

Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo musi starczyć i na to i na to.

spec
piątek, 22 stycznia 2016, 21:02

Radzę przygotować się do walki partyzanckiej (OT i podobne formacje) Jako uzbrojenie: Karabin, moździerz 60-120 milimetró, rakiety p/lot Grom naramienne, pociski p/panc +RPG.Zwiad elektroniczny malutkimi dronami. Lekki sprzęt do hasania z tym sprzętem po lasach.

grześ
sobota, 23 stycznia 2016, 10:59

partyzantkę chcesz zorganizować w czasie pokoju, przed wojną?? A potem okupant znajdzie gdzieś listę oddziału (statystycznie nie unikniesz takich sytuacji), i zapakuje go razem z rodzinami do wagonów i już nigdy nie wrócą, tak jak to już bywało. Chcesz mieć partyzantów na okupację zamiast wojsko do obrony granic?

Max Mad
sobota, 23 stycznia 2016, 10:27

Jakich lasach chłopie... gdzie ty lasy masz teraz z prawdziwego zdarzenia, co po parku Białowieskim będziemy hasać. To nie '39 rok człowieku, jedna drona z kamerą termowizyjną tych twoich partyzantów wypatrzy bez problemu a potem na łeb dostaniesz ostrzał artyleryjski. Partyzanci, śmiech na sali.

racjus
czwartek, 21 stycznia 2016, 20:01

Zamiast zwiększać ilość etatów bo tak najprościej trzeba w pierwszej kolejności zagospodarować etaty, które są. Wiele etatów się "marnuje" w różnych agencjach, instytucjach, prokuraturze wojskowej, Żandarmerii Wojskowej, Ordynatach polowych, orkiestrach wojskowych itd. itp. Zredukować ilość generałów i admirałów. Ile można przyjąć szeregowych za 1 etat generalski? Zamiast reformować i ciąć wydatki, zawsze łatwiej podnieść limit, to tylko jedna ustawa.

Max Mad
piątek, 22 stycznia 2016, 20:28

Tylko za co to opłacić i z czego wyposażyć jak obecnie wiele rzeczy brakuje dla jednostek które istnieją. No tak, przecież można ponowić "rozwiązanie" sprzed paru miesięcy... po prostu znowu podnieść zadłużenie kraju i dodać do rachunku kilka miliardów. Plany megalomaniacy układają tylko matematyki nie znają i nie mówią skąd na to wszystko brać pieniądze. Z pustego się nie naleje.

Wilcze Doły
niedziela, 24 stycznia 2016, 01:15

Proponuję wilcze doły, zalać ropą i w razie potrzeby podpalić ;-) Dodatkowo punkty z darmowym alkoholem i wróg pokonany.

zol
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:37

Lepsze kolejne 30 tys ludzi przeszkolonych i uzbrojonych chociażby w kałachy i sprzęt mobilizacyjny, niż te 30tys. ludzi wyposażonych w kwiaty i trasparety z napisami - witamy was krasoarmiejcy chlebe i solą - tylko nie ubijajte nas, albo - zachodzie ratuj!!! A jeśli zacznie być gorąco to zawsze można zakupić (pozyskać) np. owoczesne granatniki ppac. za granicą. Od czegoś trzeba zacząć szkolenie - potem czas, korekty wad planowanej reformy i budżet pozwolą na zmiany i wprowadzanie nowocześiejszych typów uzbrojenia - "Nie od razu Rzym zbudowano" a priorytetem jest teraz chociażby Wisła, Narew, czy zastąpienie SU-22 nowymi maszynami.

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 07:59

W czym lepsze? W tym, że po pierwszej salwie z "katiusz" nawet grobów im nie będzie trzeba kopać?

dankan
piątek, 22 stycznia 2016, 09:23

jakiej modernizacji? - pomalowanie samolotu to modernizacja? Tylko słychac co to armia nie kupi a nic nie kupuje sensownego co może znacząco podnieść nasze bezpieczeństwo - rozwalają kase na pierdoły

Pijus X
sobota, 23 stycznia 2016, 13:30

To moze rozformowac korpus watykanski, stacjonujacy w Polsce i na jej utrzymaniu?

dropik
piątek, 22 stycznia 2016, 09:12

150 tyś to jakaś mrzonka. Trzeba lepiej wykorzystać aktualne etaty. Niech dadzą jak obiecywali 3% pkb to wystarczy, że zarżnie cały budżet i gospodarkę, to potem PO będzie musiało naprawiać przez kolejne 8 lat. można oczywiście przywrócić pobór. Tylko po co ? Ruski pomachał szabelką, ale już go ręka boli

do dropik
sobota, 23 stycznia 2016, 10:38

Tak, widać jak "Ci Twoi" przez 8 lat poprawiali armie. Jej stan armii mówi sam za siebie. Więc nie krytykuj pomysłów, zwłaszcza kiedy kraj boryka się z olbrzymimi problemami. Dla nie znających problemu przypominam, że z polski co roku wypływa ok 9 mld zł (~5% PKB) w postaci nie zapłaconych podatków CIT/VAT i ceł. Więc jest z czego czerpać.

pp
sobota, 23 stycznia 2016, 00:00

Naprawiać? Rząd niczego nie może naprawić, co najwyżej może nie przeszkadzać. Dziecko zobacz wykres zadłużenia na osi czasu i przestań gadać głupoty. PO na którą kiedyś niestety głosowałem nie zrealizowała prawie żadnego postulatu zawartego w pierwszym i kolejnym expose Tuska. Państwo ma tak na prawdę tylko jedno zadanie - zapewnić nam bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne. Reszta to rozdawane przywileje dla zdobycia głosów.

lm
piątek, 22 stycznia 2016, 16:07

Dodać do tego 500 zł na dziecko, 8 tys kwoty wolnej od podatku i o modernizacji to można już sobie pomarzyć.

adi
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:22

IESLI NIE CHCECIE DURZEI ARMI to pozwólcie POLAKOM posiadać bron bo Polacy są bezbronni . to jest dużym błędem.

Max Mad
piątek, 22 stycznia 2016, 20:30

Jeżeli tak samo byś się posługiwał bronią jak językiem pisanym... to lepiej dla bezpieczeństwa wszystkich tej broni ci nie dawać.

roman
poniedziałek, 25 stycznia 2016, 16:05

Nie znam Pana Karkoszki, ale słyszę tylko o wydatkach, nic o oszczędnościach w wyniku lepszego gospodarowania i poprawy efektywności. Wojsko musi przejść taką samą restrukturyzację jak sektor prywatny, inaczej zawsze będzie brakować pieniędzy. Mam sporo zdrowych kolegów wojskowych, młodych a już biorących emeryturki i dorabiających w firmach prywatnych. Czy to jest normalne? Jak to czytam to profesjonalizacja armii jest jakimś wydumanym tworem. Ile nas kosztują nieefektywności w państwowych firmach zbrojeniowych? Ktoś to liczy? Jak wszystko jest tajne to wszystko można uzasadnić i ciemnotę wciskać, dopiero zderzenie z realiami daje jakiś pogląd co się dzieje... Ktoś wspomniał o tężyźnie fizycznej w naszym wojsku, pamiętam blady strach wśród kolegów brzuchaczów jak się dowiedzieli, że pompki trzeba będzie zrobić ..

rambo
piątek, 22 stycznia 2016, 08:57

Moze ale za 15lat jak na emeryture pojda wiec niema problemu

autor komentarza
piątek, 22 stycznia 2016, 18:28

1. o jakiej mobilizacji mowa? przecież ostatni pobór wyszedł do cywila w połowie 2009r. za 10 lat ci ludzie będa już pod czterdziestkę. Więc kogo będziemy mobilizować? 2. Mobilizacja mniej więcej 1/3 polskiej armi będzie trwała do miesiąca, kolejna 1/3 będzie gotowa w ok 2-3 miesiące, a kolejna 1/3 będzie gotowa do użycia w 6-9miesięcy od zaistnienia stanu zagrożenia. Na Ukrainie od zaistnienia stanu zagrożenia do bezpowrotnej utraty Krymu minęło coś ok tygodnia. Więc o czym tu mowa? 3. Jeśli dobrze rozumiem idee, to chodzi o zastąpienie fikcyjnych oddziałów OT (które w razie wojny nigdy nie bęadą miały szansy się zorganizować) faktycznie istniejącymi oddziałami, których czas reakcji będzie mierzony w dniach/tygodniach, a nie kwartałach. 4. zwiększenie armi zagrożeniem? a ile jest warte utrzymywanie 5 osobowych drużyn (nasz batalion jest dzięki temu ponad dwukrotnie słabszy od jakiegokolwiek innego), bo się rzekomo w transporterze nie mieszczą... Ale pas obrony naszego batalionu to pewnie 50km i wszystko się zgadza... 5. Może jakby przestać finansować emerytów z budżetu MON, a przenieść ich do zusu, to może było by to i sensowniej, i uczciwiej.

Dropik
sobota, 23 stycznia 2016, 10:52

do zusu tez trzeba placic

strategia czy ekonomia wojenna
czwartek, 21 stycznia 2016, 18:36

Szanowny Panie... my potrzebujemy potencjału odstraszającego! - czyli dużej armii lądowej! by bronić się na tyle długo by USA i inni sojusznicy MIELI GDZIE WYLĄDOWAĆ SWOIMI WOJSKAMI WSPARCIA! Teraz mamy "AMRIJKĘ" 47 tyś żołnieczy którą można nakryć czapką desantu 72 tyś żołnierzy WOJSK POWIETRZNODESANTOWYCH Federacji ROSYJSKIEJ!.... nad czym tu deliberować? Wpierw musimy mieć POTENCJAŁ ludzki nawet na starszym sprzęcie WYTRENOWANY a potem możemy "MODERNIZOWAĆ" i dokupywać sprzęt OPL itd - pamiętajmy że w razie zagrożenia NA POCZĄKU USA na 100% podeśle nam RADARY wszelkiego typu , Patrioty OPL i inny sprzęt....ale NIE PRZYŚLĄ NAM 100-500 tyś wojsk lądowych!! Sami musimy ZATRZYMAĆ natarcie!.... na pewno nie uda się to nam 47 tyś żołnierzy! wojsk lądowych!

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 08:01

Tia, bo mięso armatnie do odstrasza jak nie wiem co.

Polish blues
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:49

Dlaczego wszyscy uparcie powtarzają jak mantrę "...aż przylecą sojusznicy itp.". Możemy się nie doczekać. Skończmy z tą szkodliwą mantrą. Musimy mieć armię zdolną zadać takie straty wrogowi, że się sto razy zastanowi, zanim tutaj wjedzie. Można przestać dotować górnictwo a zaoszczędzone w ten sposób pieniądzie przeznaczyć na armię. My sami musimy mieć silną i nowoczesną armię. NIe liczmy na innych, liczmy na siebie. Oczywiście dobrze jest mieć sojuszników, ale my musimy mieć doktrynę obronną jak Izrael. Łapę sięgającą po Polskę odrąbiemy do nasady ramienia.

xyz407
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:38

Problemem nie jest za mała armia ( obecnie około 100 tys.ludzi - specjalnie nie piszę żołnierzy), problemem jest liczebność poszczególnych szczebli w jej strukturze organizacyjnej. Jak zwiększymy liczebność o 50 tys. to może się okazać, że realnie w linii ilość żołnierzy wzrośnie o 15 tys (prawdopodobieństwo 90 %), a do tego (bez modernizacji oczywista) sprawny sprzęt będą chłopaki używać na zmianę.

realizm
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:14

Bardzo słuszna uwaga. Od wielu lat, nawet laik dostrzeże taką prawidłowość: całe grona mędrców i gęgaczy tłumaczą nam jakie to trudności - finansowe, technologiczne, polityczne, społeczne itepe - spiętrzą się przed Polską, gdy podejmie ona wysiłki dla budowania swego potencjału obronnego. Efektem zabiegów tej armii specjalistów jest samospełniająca się przepowiednia - Polska rzeczywiście od lat de facto nie posiada armii. Zamiast zatem słuchać mądrości, że "się nie da", że "to niemożliwe", że i tak ruscy zniszczą naszą opl, czołgi i samoloty zanim w ogóle wystartują - należy właśnie robić to "niemożliwe". Zbroić się, powiększać armię, unowocześniać ją i szkolić. I wtedy zawsze okazuje się, że można, że to jednak możliwe. Pozostaje pytanie o owe grono fachowców, którzy od lat tylko kraczą, jednocześnie nie robiąc nic, by poprawić stan rzeczy. Co to za ludzie i jakie są ich prawdziwe intencje?

Olo
piątek, 22 stycznia 2016, 17:38

Jeżeli zwiększenie liczebności WP będzie polegało na tworzeniu kolejnych etatów dla Paanów Officerów to to będzie katastrofa nie tylko finansowa !

Creed
piątek, 22 stycznia 2016, 07:10

Andrzej Karkoszka, jeden z najważniejszych strategów prezydenta Bronisława Komorowskiego, figuruje w aktach komunistycznej bezpieki jako jej tajny, wieloletni współpracownik o pseudonimach „Eta”, „Karaś” i „Markowski”. To właśnie Karkoszka sprowadził do Biura Bezpieczeństwa Narodowego Tomasza Hypkiego, zwolennika raportów MAK i komisji Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej Tomasz Hypki doradza Andrzejowi Karkoszce, który w prezydenckim BBN jest szefem Zespołu Bezpieczeństwa Narodowego. – Pan Tomasz Hypki został zaproszony do współpracy z zespołem przez przewodniczącego tego zespołu, dr. Andrzeja Karkoszkę, na początku 2012 r. – poinformował nas lakonicznie Marcin Skowron, rzecznik prasowy szefa BBN. Andrzej Karkoszka trafił do BBN po katastrofie smoleńskiej, gdy prezydentem został Bronisław Komorowski, a szefem BBN Stanisław Koziej. Karkoszka jest z nim związany od wielu lat – m.in. wspólnie zasiadali w Fundacji na rzecz Bezpieczeństwa Gloria Victoribus. Na czarnej liście NATO W 1994 r. Andrzej Karkoszka, będąc wówczas dyrektorem jednego z departamentów w Ministerstwie Obrony Narodowej, został zatrzymany na włoskim lotnisku. Kulisy tego zatrzymania opisał w tygodniku „Głos” w 1997 r. Piotr Bączek (w latach 2006–2007 szef Zarządu Studiów i Analiz Służby Kontrwywiadu Wojskowego). Nazwisko Andrzeja Karkoszki figurowało na tzw. czarnej liście państw NATO. Chodziło o osoby, które były podejrzewane lub określone jako agenci z bloku wschodniego. – Nigdy nie zażądano od redakcji sprostowania w tej sprawie. Nie wytoczono mi procesu, nikt nie podjął ze mną polemiki – mówi nam Piotr Bączek. Wspomina, że w trakcie pracy nad tekstem rozmawiał w tej sprawie z Mirosławem Sawickim, wicedyrektorem Biura Prasy i Informacji MON. Na pytanie, czy polityk, który został oskarżony o współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi, powinien zajmować w strukturach państwowych tak wysokie stanowisko, Sawicki odpowiedział, że to „absurdalny mit”. „Pan Karkoszka już jako wiceminister bywał w Stanach Zjednoczonych i był obdarzony zaufaniem tamtej strony. Nie było żadnych nacisków czy sugestii. Uważa się go za wybitnego znawcę problemu. Życie zweryfikowało wiceministra, w NATO nie zamykano przed nim drzwi. Jeżeli nawet kiedyś były jakieś niewyjaśnione kwestie, to obecnie funkcjonujemy w nowej rzeczywistości” – czytamy w artykule. W końcu Karkoszka odszedł z MON. Okoliczności tej dymisji owiane były tajemnicą. Jako oficjalny powód podano zakończenie umowy o pracę. Faktem jednak było, że Karkoszka kierował zespołem, który przygotowywał tzw. strategiczny przegląd obronny. Dokument, który powstał w 2006 r., miał być podstawą reform w armii. Chociaż pozostawał tajny, wiadomo, że jego głównym założeniem było zmniejszenie liczebności armii i przekształcenie jej w wojsko zawodowe. Definitywnie nie zgadzał się na to prezydent RP prof. Lech Kaczyński. Przeciwnikami dymisji Karkoszki byli  m.in. ówczesny minister obrony narodowej Radosław Sikorski, były wiceminister obrony Janusz Zemke z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Bogdan Zdrojewski z Platformy Obywatelskiej, ówczesny szef sejmowej Komisji Obrony Narodowej. „Mędrzec” z NATO Andrzej Karkoszka od wielu lat był powszechnie uważany za człowieka Sojuszu Lewicy Demokratycznej reprezentującego interesy nomenklatury postkomunistycznej, a także bezpośrednio związanego z Moskwą poprzez wasalne w stosunku do Kremla służby specjalne PRL.

Mokotów
piątek, 22 stycznia 2016, 21:52

Dziękuję Panu bardzo, pański post wyczerpuje temat i sprawia, że dyskusja jest zbyteczna.

gregoz68
piątek, 22 stycznia 2016, 18:38

Źródła spirali zbrojeń:) Pamiętam.

śledczy
czwartek, 21 stycznia 2016, 18:30

Z drugiej strony. Zwiększenie liczebności żołnierzy = wzrost kosztów, to gdzie podziały się zaoszczędzone pieniądze dzięki zmniejszeniu liczebności żołnierzy ? Nie zakupiono jakoś specjalnie więcej sprzętu.

Podlasianin
czwartek, 21 stycznia 2016, 23:05

Teraz armia kosztuje więcej niż kiedyś mimo że jest mniejsza, bo to zawodowcy na kontrakcie, a nie poborowi z kieszonkowym.

Kris
czwartek, 21 stycznia 2016, 21:30

Zanim zmniejszono armię nie było pieniędzy, po zmniejszeniu armii pieniędzy nie dodrukowano, więc nadal ich nie ma - proste.

oberstleutnant
sobota, 23 stycznia 2016, 12:25

Nie ufam p. Karkoszce. Od 25 lat trwa redukcja armii polskiej przy zapowiedziach takich panów jak Karkoszka, że za oszczędzone środki zmodernizujemy armię. Jak dotychczas te zaoszczędzone środki były przechwytywane na potrzeby cywilnych resortów. Pan Karkoszka -o ile pamięć mnie nie myli - był ostatnio w BBN u gen. Kozieja. Nie przypominam sobie protestów Karkoszki kiedy z budżetu armii Tusk wyciągał miliardy złotych na pokrycie deficytu. Rządy Tuska będą zapewne zapisane jako czarne lata dla armii polskiej.

Wojmił
sobota, 23 stycznia 2016, 21:58

Karkoszka ma po prostu rację i nie trzeba być mędrcem aby to wyliczyć: więcej wydatków osobowych oznacza mniej wydatków sprzętowych..

Białowieski
niedziela, 24 stycznia 2016, 09:53

Ameryki nie odkrył, nazwał by to nawet "kapitanem oczywistym"... sęk w tym że ta "oczywistość" to całkowita abstrakcja dla wielu osób.

xyz407
czwartek, 21 stycznia 2016, 18:22

O tym to nawet dzieci wiedzą w przedszkolu, że za jeden pieniążek można kupić tylko jednego lizaka. Pospolite ruszenie nie ma co wskrzeszać, bo dojdzie do kolejnych rozbiorów. Jak zaczną to wdrażać, to ja zaczynam na poważnie uczyć się niemieckiego.

podatnik
czwartek, 21 stycznia 2016, 17:47

Ale zmniejszenie ilości admirałów i generałów na modernizację mogłoby pomóc!

Tomasz Stelmach
czwartek, 21 stycznia 2016, 19:07

Porównując standardy armii Polskiej i USA co do ilości generałów i pułkowników, to można by zmniejszyć ilość generałów i pułkowników do 1/10 obecnego stanu. To samo dotyczy admirałów.

wojskowy
czwartek, 21 stycznia 2016, 18:58

dobrze kolego mówisz i wyciąć połowę wojskowych urzędasów sztabowych,uprościć papierologię i zwiększyć poddodziały bojowe

Robin
piątek, 22 stycznia 2016, 16:24

Jak nie wudłurzymy wieku sprawności żołnerzy to długo nie będzie nas stać na pożądną armię, kto powiedział że 45latek nie może obsługiwać czołgu lub artyleri nikt im nie każe bięgać z karabinem po lasach

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 07:29

Tia, ćwierć wieku po przeszkoleniu to może będzie pamiętał z której strony się działo ładuje, ale którą stroną amunicji to już niekoniecznie. :-D

stary
sobota, 23 stycznia 2016, 12:18

Wydłurzenie jest faktycznie dłuższe od wydłużenia - o 1 literkę

DARO
czwartek, 21 stycznia 2016, 23:34

Armia musi być liczniejsza!!! Wszędzie mówi się iż mamy 100 tyś armię zawodową....jednak to nie jest prawda-faktycznie jest niecałe 90 tyś- czemu skoro jest 10 tyś wolnych etatów- to nie są one wykorzystane!!! Po drugie tak jak to piszą poprzednicy- zrobić NARESZCIE PORZĄDEK- czyli niech Żołnierze będą Żołnierzami, a nie urzędnikami w mundurach!!! Po trzecie NIE Wierzę, w to, iż przywrócenie starego sprzętu do użytku tak obciążyłoby budżet, że nie byłoby kasy na modernizację, skoro mamy 1 mld zł na fenomen czyli-motorówkę z armatką zwaną Ślązak (nie mam nic przeciwko MW, lecz skoro stać nas na 1 słabo uzbrojony okręt za taką kasę, to śmiem twierdzić, iż 1 mld zł starczy spokojnie na przywrócenie i dodatkowo modernizację sprzętu dla OT). Po czwarte- wg mnie gdy mówimy o 150 tyś armii, to podział powinien wyglądać następująco- 120 tyś zawodowych+ 30 tyś AK (NSR + OT)- uważam iż te 2 % PKB spokojnie starczą na utrzymanie w tej konfiguracji 150 tyś Wojska Polskiego oraz jego modernizację (oczywiście gdy przestaniemy przepłacać za sprzęt tak jak za Caracale, nowe Bryzy czy wspomnianego Ślązaka i zmienimy większość drogich w utrzymaniu urzędników wojskowych, na prawdziwych poligonowych żołnierzy- szeregowych i podoficerów).

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 07:33

Po co liczniejsza? Masz cztery bataliony sensownych czołgów, trzy eskadry nowoczesnych samolotów, zero bwp, 0 nowoczesnej artylerii, 0 nowoczesnych śmigłowców, 0 wartościowych okrętów. W co chcesz uzbroić tą liczniejszą armię? Kosy na sztorc? Najpierw trzeba wyposażyc to co jest.

Suom
piątek, 22 stycznia 2016, 11:09

Finlandia zatrudnia sporo pracownikow cywilnych armii ( glownie kobiet) - da sie. Tam zolnierz to zolnierz - facet od strzelania, zabijania i takich tam, a nie ciura co robi 15 lat w papierkologii i idzie na emeryture 15 tysi/mc bo to przewaznie pulkownik plecak z komuszej rodzinki i mu sie nalezy + apartament za milion zeta w Warszawce. Wszystko na koszt MON - czyli niby na obrone

Radar
piątek, 22 stycznia 2016, 10:19

mamy 1 mld na motorówkę? Primo - mieliśmy - pieniądze wydane nie wpisuj przeszłości w teraźniejszość ponieważ twój komentarz w takiej perspektywie jest nie logiczny. Secondo - patrząc z twojej perspektywy - wydając 1 mld na modernizacje tak na prawdę wydaliśmy 2 mld na motorówkę i modernizację. Zacznijcie stosować realne a nie "kreatywne" kalkulacje. pozdrawiam ;)

ZZR
piątek, 22 stycznia 2016, 09:56

Fajnie się teoretyzuje a tym czasem w grudniu z budżetu MON-u wyparowało 200 mln zł na wykupienie węgla i uspokojenie górników. Jak trzeba będzie realizować resztę populistycznych pomysłów to komuś znowu się zabierze bo budżet nie jest z gumy. A póki co w kluczowych programach modernizacyjnych nastąpił zastój, słyszy się same obiecanki a konkretów brak.

Wik
piątek, 22 stycznia 2016, 15:31

Jak to jest armia liczy 100 tys a w garnizonach tylko 30 tys ludzi?

Podlasianin
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:59

"One mają z założenia lokalny charakter, a siłę ognia powinny im zapewniać systemy przeciwpancerne i przeciwlotnicze, wsparte środkami minowania czy umocnieniami terenu. Konieczne za to jest wprowadzenie nowoczesnego sprzętu łączności, aby zapewnić możliwość współdziałania z wojskami operacyjnymi, czy nowoczesnych środków obserwacji i naprowadzania sił powietrznych na cel." Facet dobrze mówi z tym że to także winno dotyczyć armii regularnej szczególnie jednostek rozpoznawczych BO JEST MASAKRA! Chłopaki z 18 pułku w Białymstoku nie maja sprzętu obserwacyjnego a porozumiewają sie często za pomoca telefonów komórkowych!!! A przecież ich zadaniem jest "widzieć" i "informować".

qdfdfg
piątek, 22 stycznia 2016, 18:43

Czy pan Karkoszka (a może powinno się pisać TW „Eta”, „Karaś” i „Markowski”, jak wyżej napisano w komentarzu) jest specjalistą od wojska, czy zbierania truskawek? Lokalny charakter one mają w czasie pokoju, a w czasie wojny to już będzie różnie, bo może być potrzeba użycia oddziału z Wrocławia pod Suwałkami, i co wtedy? "siłę ognia powinny im zapewniać systemy przeciwpancerne i przeciwlotnicze" jak specjalista Karkoszka to sobie wyobraża? Bez piechoty, bez mobilności, bez ochrony (pancerza)? nic poza okopami? Długo nie wytrzymają w ogniu artylerii...

ggggggggg
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:46

Większosc t72 i bwp1 jest w magazynach mobilizacyjnych nigdy nie eksplatowana. Miałem przyjemnosc szłurzyc w takiej jednostce. Nie jestescie sobie tego wyobrazic jak doskonały stan miała ta bron . Była praktycznie nowa. Dwa razy do roku była myta benzyną i smarowana specjalnym olejem. Czołgi stały na specjalnie do tego przygotowanych wentylowanych chalah. Według stanu wojsk inzynieryjnych ok 400 t72 i 600 bwp. Naprawde widok robi wrazenie do srodka wchodził tylko głuwny mechanik ktury pare razy w roku odpalał silnik zostawiał na 10 minut potem jechał 2 metry do przodu potem wracał do tyłu i gasił silnik po paru minutach. Wszystko w polsce. Mozna je tanio zmodernizowac przy pomocy ukrainy.

chuć
piątek, 22 stycznia 2016, 21:07

Sprzęt można zmodernizować przy pomocy polskich fabryk. Była PUMA oferowana dla BWP 1 ale wojsko jak zwykle chce czegoś czego nie może osiągnąć. Modernizacja T72 do standardu MALAJa i to już jest dość dobry sprzęt. Trzeba tylko chcieć!

MRUCZĄCY
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:10

62% procent armii to iluzjoniści z tzw sztabów sztabików ,kółek kolesi i wzajemnej adoracji czyli instytucji uprawiających mniemanologię stosowaną ...typowi technokraci ubrani w mundury udający żołnierzy ...to takie jemioły którzy udają że są najbardziej wojskowi ( jak w przyrodzie jemioła też jest bardzo zielona ..ale wiadomo co robi pasożytując na pożytecznym drzewie ) ..i tu należy szukać środków by naprawiać armię ..albo oczyścić te formy pasożytujące ..proponując im przejść do lini ..albo załatwić ich w pól roku ...uzupełniając armię ...wojskiem powtarzam wojskiem a nie jemiołami i środki się znajdą na rewitalizacje armii..bez dodatkowego zwiększania jej liczebności

dywagator
niedziela, 24 stycznia 2016, 13:06

Zwolennikom tzw OT przypominam, ze to juz było. W zakładach pracy były nawet drużyny OT biorące regularnie udział ww zawodach dzielnicowych wojewódzkich, krajowych. Całe rzesze emerytów wojskowych zatrudnionych na etatach w tzw. dziale wojskowym robiło regularne plany i sprawozdania z działalności (które sprowadzały się do przepisywania dokumentów z roku na rok , przy użyciu tylko innych kolorów kredek) Zgodnie z regulaminem OC miedzy innymi w razie konfliktu miało dbać o "zachowanie ciągłości biologicznej Narodu" i do tego może (po wydaniu viagry) by się nadawało. O porażce tej idei wyraźnie świadczyła sytuacja po Czarnobylu, gdzie nawet nie potrafiono zadbać o oczyszczenie ulic i przestrzeni publicznej produktów awarii jądrowej. A o partyzantce tez lepiej zapomnieć, bo wpuszczenie wroga na teren kraju i prowadzenie działalności partyzanckiej w stosunku do sił okupacyjnych to proszenie się o eksterminacje.... Owszem jednostki organizowane na wzór Gwardii Narodowej jako jednostki rezerwowe to ma sens, ale muszą być tez siły uderzeniowe.

Mireq
czwartek, 21 stycznia 2016, 21:50

W tych wyjątkowych czasach należy w sposób wyjątkowy podejść do finansowania MON. To powinno być 3% PKB. Wtedy wystarczy na szybką modernizację i zwiększenie liczebności wojsk. I szkolenie...

fack
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:31

Nie ma czegoś takiego jak "wyjątkowe czasy". Każdy czas jest niebezpieczny. Jest tylko mniejsza lub większa świadomość niebezpieczeństw.

marek
sobota, 23 stycznia 2016, 07:02

Swietny wywiad pokazuje jak wiele tęgich głów ze znakomitą teorią mamy w kraju. Szkoda że to się nie przekłada na faktyczne wdrożenia. To może jednak zrobimy coś a potem dopracujemy jest lepszym niż zastanowimy się i nic z tego nie będzie? Powołać OT przy każdej remizie OSP i dalej dopracować temat. NIECH W KONCU COŚ ZACZNIE SIĘ DZIAĆ W TEJ ARMII.

Marcin
sobota, 23 stycznia 2016, 17:38

"Powołać OT przy każdej remizie OSP i dalej dopracować temat. NIECH W KONCU COŚ ZACZNIE SIĘ DZIAĆ W TEJ ARMII" -- zgadzam się w 100% ! Żeby coś z czasem wyglądało bardzo dobrze najpierw musi być w ogóle zapoczątkowane na dużą skalę. Polska potrzebuje silnej i licznej Obrony Terytorialnej wspierającej wojska operacyjne. Jest to jak najbardziej do zrealizowania.

cicero
niedziela, 24 stycznia 2016, 12:47

jak zwykle teoretycy maja dużo truizmów do wygłoszenia, a jak nie było armii tak nie ma. Jest tylko mniej lub bardziej aktywny korpus biurokratów dla których istotne są wskaźniki, aktywa, papiery. Z całym szacunkiem dla nielicznych wojskowych z prawdziwego zdarzenia, którzy nie dostają zawału po przebiegnięciu w oporządzeniu kilkuset metrów. Jest ich zdecydowanie za mało. Zróbmy w ramach ćwiczeń taki test . Bez uprzedzenia alarm i dyslokacja jednostki. Zobaczymy przynajmniej jaka jest sprawność naszej hipotetycznej armii. Kiedyś już taki alarm zrobiono w siłach powietrznych (tak około 1967) i okazało się ze "poderwało" się zaledwie kilkanaście procent stanu (który był wtedy znacznie większy niż teraz) W efekcie ze stanowiskami musiało pożegnać się całkiem dużo starszych ranga oficerów. Jak by to wyglądało teraz? Biorac pod uwage niektóre akcje np. przy klęskach naturalnych byłoby fatalnie. A nie daj Boże alarmu w sobotę po południu... To mi przypomina atak izraelskiego lotnictwa na kolumny pancerne Egipcjan w czasie porannej modlitwy. Później telewizje pokazywały tysiące elegancko ustawionych butów, (Modlitwa odbywała się na bosaka) których właścicieli musiano szukać na pustyni

MarcinPL
sobota, 23 stycznia 2016, 17:34

KTO Rosomak to udana i sprawdzona w boju konstrukcja. Moim zdaniem warto zamówić więcej tych pojazdów i część z nich przekazać Obronie Terytorialnej. KTO Rosomak z armatą 30 mm i pociskami kierowanymi Spike to broń o dużej sile rażenia. Uważam, że OT musi mieć jakiś sprzęt ciężki. Może nie taki jak wojska operacyjne, ale jakimś sprzętem ciężkim muszą dysponować.

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 07:19

W jakim boju? Misja to nie wojna. Polsce potrzeba bewupów, i to ciężkich, a misyjnych zabawek.

Afgan
czwartek, 21 stycznia 2016, 21:33

Armia 150 tysięcy dla kraju o powierzchni, ludności i położeniu geograficznym Polski to niezbędne minimum. Uwagi pana Karkoszki, z całym szacunkiem do niego to jednak bzdury. Uważam, że jednostki OT powinny mieć ciężki sprzęt, czyli wycofywane T-72 i BWP-1, haubice Goździk i Dana i tak dalej, (w wojskach operacyjnych zostawił bym tylko Leopardy i PT-91, a wszystkie T-72 przeniósł do OT, to samo z innymi systemami zastępowanymi przez nowe wzory uzbrojenia). Błędem było by natomiast skupienie tego sprzętu w jednej brygadzie. Moim zdaniem sensowne było by rozśrodkowanie tego sprzętu po terenowych oddziałach OT w ilości po kilka sztuk i przetrzymywanie go w powiatowych jednostkach OT, tak jak Ochotnicza Straż Pożarna trzyma swoje wozy w remizach. Na czas zagrożenia sprzęt taki wyjeżdżał by w teren i chował się w lesie i atakował wroga z zasadzek. Czołgiści, którzy by go obsługiwali mieli by zasadniczą przewagę w znajomości terenu. Znali by każdą dziurę i każdy wąwóz na obszarze na którym działają, atakowali by z zaskoczenia i równie szybko znikali, chowając swojego T-72 ot choćby w stodole czy w jakimś starym kamieniołomie. Taktyka takiego "szarpania" była by bardzo bolesna dla najeźdźcy. Co do utrzymania tego sprzętu też bym był spokojny, podam tu przykład T-55 wycofanych z wojska i kupionych przez pasjonatów i kolekcjonerów, mianowicie te pojazdy są teraz w lepszym stanie niż w czasie kiedy były pod opieką armii. Taki gwardzista/ochotnik z OT z całą pewnością będzie dbał lepiej o ten sprzęt niż wojskowi logistycy w magazynach mobilizacyjnych, bo będzie miał świadomość że na tym konkretnym czołgu wyjedzie do walki i powierzy temu sprzętowi swoje życie, poza tym będzie się tym zajmował dlatego że chce bo jest ochotnikiem, a nie dlatego że musi i że za to mu płacą. Co do systemów p-panc/p-lot, to przecież jednostki OT mogły by na początek otrzymać wyrzutnie ppk Fagot i MANPADS Strzała-2M, które MON podobno chce wycofać i wystawić na sprzedaż za śmieszne pieniądze. Później można by wprowadzić mniej skomplikowane od Spike systemy Korsar opracowywane wspólnie z Ukrainą na bazie systemów Metis i Stugna-P, które to mają być tanim środkiem przeciwpancernym produkowanym masowo. Ponadto mamy spore zapasy granatników RPG-7, Komar, dział bezodrzutowych SPG-9, moździerzy 82mm, działek ZU-23-2 23mm, cały ten sprzęt zamiast złomować czy sprzedać można przecież przekazać do Obrony Terytorialnej. Może nie jest to super-technika, ale oglądając relacje z Donbasu to właśnie takim sprzętem się tam walczy i odnosi się na nim sukcesy.

Boruta
niedziela, 24 stycznia 2016, 07:42

Niezbędne minimum nie wyraża się pogłowiem, tylko ilością ciężkiego sprzętu. T-72 w OT w warunkach nowoczesnego pola walki będą tylko celami. I nie będzie żadnej przewagi w znajomości terenu, bo wróg będzie miał kilkustopniowe rozpoznanie od zwiadu satelitarnego poczynając a na bslach kończąc.

Major w stanie spocz,
sobota, 23 stycznia 2016, 02:53

To bardzo słuszna koncepcja. Oczywiście nie należy do tego celu wykorzystywać zapasów mobilizacyjnych ale przekierowywać do OT sprzęt wycofywany z amii. I np kierować po jednym T72 początkowo do każdego miasteczka do gminnego oddziału OT a w przyszłości może nawet do każdej wioski do oddziałów sołeckich zorganizowanych na wzór straży ochotniczej. Nie będzie niestety możliwe garażowanie ich w remizach bowiem te w większości były przystosowane do pojazdów wielkości Żuka, ale w tym miejscu przyszedł mi do głowy taki pomysł aby umieszczać te czołgi w centrach miasteczek na odpowiednich postumentach. Podobnie jak to miało kiedyś miejsce jako pomniki. Dodatkowo dla kamuflażu można by na nich w miejscu oznaczeń polskich w razie zagrożenia montować na magnesach czerwone gwiazdy. I gdyby ruski oddział przejeżdżał przez miasteczko taki czołg ne wzbudzał by żadnych podejrzeń - ot zwykły pomnik sowieckiej armii jakich pełno - może nawet przejeżdżając oddawali by honory wojskowe. A gdy tylko kolumna sowiecka minęła by czołg ukryta w środku ochotnicza załoga obracała by wieżyczkę i pruła w ruski szmelc w ich najczulsze miejsca czyli od tyłu. W tym czasie inna ochotnicza drużyna OT blokowała by czoło kolumny poprzez wysadzenie improwizowanego ładunku który zniszczył by jeden z pierwszych pojazdów blokując tym samym przejazd pozostałym. Ostatecznego zniszczenia dokonywały by zdemobilizowane "goździki" które wyjeżdżały by ze stodół w okolicznych wioskach - z tym że powinny być już wstrzelane w miejsce zasadzki. Najlepiej można by to osiągnąć przeprowadzając takie ostre strzelanie w docelowy obszar np. przed podjęciem remontu drogi przez gminę w danym miejscu. I tym oto prostym sposobem przy użyciu zdemobilizowanego sprzętu z armii i minimalnych liczebnie jednostek OT (bo przecież taki "goździk" pod troskliwą opieką członka OT rolnika nawet nie wymagał by pełnej obsady do przeprowadzenia zasadzki - mogła by pomagać żona lub sąsiad) można by skutecznie sparaliżować ruchy wojsk przeciwnika. Wskazane było by jedynie uprzednie przeprowadzenie remontu drogi na niewielkim odcinku 200-300 m no i wybudowanie odpowiednich cokołów do umieszczania "czołgów niespodzianek". Nie było by to też znacznym obciążeniem dla armii gdyż na pewno w OT można by spotkać murarzy ochotników. Ze strony państwa wskazane było by jedynie dostarczenie około 2T cementu portlandzkiego i ok. 400 kg prętów zbrojeniowych na cokół - żwir znajdzie się w każdej gminie. Na koniec dodam jeszcze że gdyby wycofywana ilość T72 nie była wystarczająca dla zaspokojenia potrzeb OT w każdej gminie śmiało można sięgnąć po wycofywane jednostki przeciwpancernej artylerii ciągnionej, z tym że tutaj raczej od razu należało by armatę ustawiać lufą w kierunku planowanej zasadzki (czyli tak mniej więcej na zachód). Jako magazyn amunicyjny powinno się umieszczać opodal skrzynkę na żwir do posypywania chodników w zimie - oczywiście dla niepoznaki. Zainstalował bym również w pobliżu takiej armaty kilka ławeczek i kiosk z piwem (oczywiście atrapa - lecz z wyraźnym napisem "пиво") Na ławeczkach nie wzbudzając żadnych podejrzeń siedziała by obsługa armaty udając podchmielonych amatorów chmielowego trunku - w żadnym razie nie zainteresowana działaniami zbrojnymi które dzieją się w kraju. Wskazane było by nawet aby ochotnicy znali przynajmniej kilka pijackich pieśni które mogli by intonować dla zwiększenia efektu. I oczywiście podobnie jak w wypadku czołgu załoga armaty tuż po przejechaniu kolumny oddawała by celne salwy w kierunku wroga. I na tym chciałem zakończyć mając nadzieję że te proste i oszczędne rozwiązania zostaną wzięte pod rozwagę przez naszych decydentów w procesie odbudowy OT. Ale przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł który z całą pewnością może zaważyć na naszych zdolnościach obronnych. Mianowicie jest to koncepcja morskich torpedowych jednostek OT które mogły by zabezpieczyć wybrzeże przed wrogim desantem. Sądzę że takie jednostki powinny być złożone przez rybaków ochotników posiadających niewielkie jednostki pływające. Były by one wyposażone w tandemowe torpedy (wycofywane z marynarki). Takie torpedy po dwie sztuki należało by razem zespawać przy pomocy kilu rurek (mogą być zwykłe CO z demobilu - gdyby w koszarach wymieniali instalację na plastykową) Rurki powinny imitować konstrukcję roweru wodnego a dwie torpedy pływaki. Całość na wodzie (po pomalowaniu na jaskrawy kolor) sprawiała by wrażenie roweru wodnego porwanego przez sztorm na otwarte morze. Tym czasem zestaw był by zdalnie sterowany (do zrobienia przez każdego amatora modelarstwa) przez załogę kutra OT i mógł by porażać jednostki desantowe zbliżające się do naszego brzegu - zapewniam że efekt dwóch torped był by piorunujący. I w ten oto sposób powinniśmy myśleć o innowacyjnym wykorzystaniu atutów będących w naszym posiadaniu. Łatwo jest bowiem prześcigać się w deklarowaniu niezbędnych zakupów najnowocześniejszego wyposażenia dla armii gdy tym czasem okazuje się iż metodą "gospodarską" wykorzystując już posiadany choć niedoceniany potencjał można w prosty sposób przynajmniej w znacznym stopniu ograniczyć a być może powstrzymać działania wroga w kraju. I ostatnia uwaga na koniec w kiosku z piwem (przypominam że to tylko atrapa z dykty) należy wykonać niewielki otwór a wewnątrz umieścić dalmierz laserowy - dla podawania koordynatów załodze armaty. Wystarczy do tego zwykły budowlany dostępny w każdym markecie budowlanym. Można zrobić na taki dalmierz zrzutkę np. przy dożynkach albo odpuście.

racjus
piątek, 22 stycznia 2016, 00:56

Ja mam pytanie: Jak można zorganizować zasadzkę t-72, który pali jak gazownia, kłęby dymu widoczne z kilometra, hałasuje jak koncert havy metalowej grupy i jest przy tym dość powolny. A dodatkowo jak wychyli tylko czubek lufy z lasu zaraz zostanie namierzony przez satelity i bsl? Najpierw zajmijmy się wojskami regularnymi potem jak najbardziej OT ale w kształcie zbliżonym do koncepcji wojsk tyłowych, przeciwdywersyjnych i wspierających regularną armie. Nie partyzanckiej.

M.M
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:34

Przepraszam, ale po co OT sprzęt, który chcielibyśmy zezłomować. Jak to ma wyglądać? Weźmiemy tylko tylu ludzi, ilu się znajdzie chętnych. Wyszkolimy ich, zgodnie z planami, tyle ile damy radę w weekendy, i raz do roku na poligonie. Damy im poradziecki szrot - "zabójcze" t-72 i bwp-1, przestarzałe RPG-7, które może jeszcze by się trzymały, gdybyśmy mieli do ich nowoczesne granty ( ale nie mamy), pewnie jeszcze kałachy z magazynów Policji oraz t-34 z pomników. Zgodnie z Twoją koncepcją rozproszymy ich. Gdy nastanie wojna, cała ta bieda - armia ( a właściwie nie cała, a jedynie ta część ochotników, która zechce i zdoła się stawić) stanie naprzeciw drugiej potęgi militarnej świata. A właściwie to tylko jej najlepszych oddziałów- wojsk kontraktowych, w tym być może powietrzno-desantowych. Sorry, ale to przepis na samobójstwo.. Na kolejną Narodową Masakrę. Niestety obawiam się, że w tym fatalnym kierunku zmierza OT. Cała nadzieja, że ni e będzie wtedy zbyt wielu chętnych do zapisania się o tego klubu samobójców. OT trzeba organizować, ale odpowiedzialnie. Jeśli nie jesteśmy w tanie nauczyć tych ludzi dość aby nie dali się zabić, ani dać im uzbrojenia dającego uczciwą szansę, to lepiej w ogóle nie bierzmy się za OT.

realizm
czwartek, 21 stycznia 2016, 22:20

Słuszna racja. W razie "W" walczy się WSZYSTKIM, co ma się do dyspozycji, a podstawą sił obronnych są LUDZIE i organizacja. Sytuacja z Rosją jest groźna, myślę, że zero-jedynkowa: albo będziemy mieli z nimi gorącą wojnę, albo zimną (którą już de facto mamy). W obu przypadkach musimy się zbroić. W pierwszym, aby w razie agresji skutecznie się bronić, w drugim - aby oni zazbroili się na śmierć, padli ekonomicznie i nie była potrzebna wojna gorąca. Tak czy inaczej nie mamy wyjścia, musimy poważnie myśleć o tym, że nasz byt narodowy jest zagrożony. Ciekawostka. Znalazłem, pod artykułem defence24 o systemie plot Pilica, ciekawy komentarz. Podobno, wg wiarygodnych źródeł wojskowych, mamy w magazynach, uwaga, MILION sztuk amunicji artyleryjskiej kalibru... 88mm. Nie wiem czy to info jest prawdziwe. Ale jeśli tak, to jest to przecież realny zasób środka bojowego. Czy zrobić z tego improwizowane miny, czy szybko wyprodukować jakąś armatę? - nie wiem. Ale przecież opłacalność takich opcji (a może innych, lepszych?) można policzyć. I tym - a nie defetystycznymi przepowiedniami, że nic się nie opłaca, bo Rosja i tak nas zniszczy – powinni zająć się fachowcy od obronności.

Plush
czwartek, 21 stycznia 2016, 21:53

100/100 z tymże OT tworzona na wschód od Wisły bez wsparcia WP to mięso armatnie. Tu należy nowe jednostki WP stworzyć. OT ma za zadanie wspierać WP a nie wykonywać za nią roboty już na początku samym. Po za tym przykład Ukrainy REALNY obraz z wojny potwierdza to co piszesz. OT/Bataliony Ochotnicze jak zwać tak zwać przy tak mizernej liczbie WP to konieczność a sprzęt wycofywany i uznany za stary to świetne wzmocnienie tych jednostek bez podniesienia kosztów ich wyposażenia. Prawdę prawisz Naprawdę wielu młodych chce wstąpić do tego typu formacji. Polacy to siła. Pamiętajmy o tym.

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
sobota, 23 stycznia 2016, 02:06

wprowadzenie do sił OT ciężkiego sprzętu..byłoby nonsensem ...wojska OT powinny się charakteryzować dużą dynamiką przemieszczania i w miarę skrytą ..powinny być szkolone z działań typowo asymetrycznych z naciskiem na organizację zasadzek , obrony-ochrony obiektów ., miejscowości czy innej infrastruktury krytycznej , wyłapywaniu dywersantów...powinny być wyposażone w ręczne środki ppanc plot ,lekkie systemy artyleryjskie, a nawet powiem w unowocześnioną wyrzutnie pocisków rakietowych np WP-8z czy lekkie moździerze 60mm w bardzo dużym nasyceniu .oraz strzelców wyborowych posiadających umiejętności np z karabinu "TOR". powinny posiadać systemy minowania narzutowego ...Ich rola to nie forma boju spotkaniowego ..ale typowa walka podjazdowa z nękaniem przeciwnika .na zasadzie .atak - odskok ,lub wabienie w pułapkę . oddziały OT nie powinny być budowane o struktury batalionowe ..powinny to być maksymalnie struktury kompanijne a jeszcze lepiej plutonowe ...ale wyspecjalizowane ,stworzone o miejscowy pobór ludzi znających swój region-teren dlatego czołgi w tego typu strukturach nie mają racji bytu bo zbyt wolne zbyt głośne i cała okolica wie że się przemieszczają a po za tym potrzebują .całego zaplecza technicznego ..A w wojskach działających o charakterze dynamicznym a takim widzę OT nie ma racji bytu ...OT powinny się opierać o transport kołowy z uwzględnieniem BWPów ale jako środków transportowych i zaopatrzeniowych ..OT ma być dynamiczne I ma opóźniać przemieszczanie npla do czasu wejścia do walki naszych czysto strikte operacyjnych wojsk.. lub "np szpicy i jej komponentów " lub mówiąc sarkastycznie wprowadzenia punktu 5 traktatu i uruchomienia wsparcia naszych sojuszników z NATO ..( ale to potrwa znając realia i procedury co najmniej 14-30dni) więc OT powinno posiadać zdolności na przetrwanie minimum 14 dni

Pluton
sobota, 23 stycznia 2016, 17:12

OT powinna być wzorowana na amerykańskiej Gwardii Narodowej a oni maja ciężki sprzęt. Jeśli OT ma działać na pierwszej linii to musi mieć ciężki sprzęt. Jeśli ma działać na tyłach to i tak nie zaszkodzi mieć przewagi ogniowej(np. w postaci czołgu) nad doskonale wyszkolonymi grupami dywersyjnymi specnazu - bo innej przewagi mieć nie będą. Robienie jakichś lekko uzbrojonych bractw kurkowych przy remizach to marnowanie czasu i pieniędzy. W ogóle tworzenie OT czyli formacji do walki w lokalnym terenie nie ma większego sensu. Nie potrzebujemy armii słabo uzbrojonych dekowników od pilnowania magazynów na tyłach. Masowe działania partyzanckie nawet przeciw osłabionemu wermachtowi w 1944 były mało skuteczne. Więc nie liczcie na to, że grupki OT cokolwiek zdziałają przeciwko armii FR. Trzeba powołać polską GN jako wsparcie dla jednostek zawodowych.

pp
niedziela, 24 stycznia 2016, 00:12

1/10. Dałbym zero ale ono jest zarezerwowane na specjalną okazję. Spójrz na przykład Ukrainy, gdyby nie kurkowi ochotnicy to dzisiaj Rosjanie nie musieliby promami na Krym pływać tylko mieli by połączenie lądowe.

jachiek
sobota, 23 stycznia 2016, 00:40

Na logike biorąc, jeżeli mamy się bronić a nie atakować to bardziej jest nam potrzebna Obrona Terytorialna a nie wojska operacyjne, co my bedziemy niby "operować" i kogo? Rosje? to żart chyba jakiś ... kto pójdzie w końcu po rozum do głowy i tym starym piernikom powie, że to zwykli obywatele maja byc wyszkoleni wojskowo przede wszystkim ... po drugie, jakie wojska operacyjne? takie wojska to mielismy jeszcze na poczatku lat 90tych, teraz to juz nawet w wiekszosci jednostki zostaly rozformowane, teren sprzedany i jest pozamiatane. Polska NIE MA żadnej armii. To co jest to są jakieś podrygi trupa ... niech sie wszyscy przestaną podniecać i posluchają takiego Szeremietiewa ... każdy obszar gmina/powiat powinien posiadać dobrze zorganizowaną jednostke OT. Koniec Kropka. Jakie czołgi? Jakie samoloty? Jeszcze okręty to może bym zrozumial do blokowania innych ale jakieś małe szybkie kutry torpedowe, a nie jakies landary ... Zrobić generalicji i wyzszym oficerom zewnetrzne testy ze strategii i taktyki, zostawic 5-10% a reszte na emeryture, do głosu dopuścić młodszych oficerów, postawić na pomysłowość/innowacyjność a nie ten beton, tych dziadków leśnych, i niech mi tu nikt nie wyjeżdza z wiedzą zdobywaną przez lat ... bzdura, większość kisiła ogóry w sztabach i gówno tam się znają - na palcach można policzyć tych co to na poligonach trenowali. Nie da sie patrzec na te ruchy pozorne i wybujałe ego naszych generałów, admirałów i innych ... BTW, ostatnio też ... wyszedł fachowiec od śmigłowców ... na konferencji i że potrzebujemy ponad 100 zdaje sie, a docelowo chyba koło 200 śmigłowców uderzeniowych ... niech sie i-diota sam uderzy najpierw ... co on chce uderzać przepraszam bardzo??? Znowu niedzwiedzia? Jedyne co możemy zrobic to powiekszyc umiech politowania na twarzy Putina. Emocjonalne dzieci to powinny co najwyżej grać w gry, a nie brać udział w konferencjach.

racjus
sobota, 23 stycznia 2016, 11:52

To właśnie OT wywoła szeroki uśmiech na twarzy "towarzysza" Władymirowicza. Z jakiegoś powodu na świecie żadne Państwo nie stawia tylko na OT są takie co stawiają tylko na wojska operacyjne ale oczywiście wiesz lepiej niż wszyscy. Jak myślisz jakie szanse ma banda "chłopaków" z lekką bronią przeciwko Batalionowi pancernemu ze wsparciem artylerii i lotnictwa? Wojska operacyjne są dobre zarówno w ataku jak i w obronie, ponieważ mogą wykonywać manewry na skale taktyczną (np. zwrot zaczepny lub okrążenie nacierającego wroga przydatne w obronie). Ponadto przy odpowiedniej osłonie plot i dobremu dowodzeniu mogą zadać duże straty nawet liczniejszemu przeciwnikowi. Myślisz, że zorganizowani w co najwyżej kompanie oddziały są w stanie zmienić w jakikolwiek sposób sytuacje taktyczną. W Polsce już prawie nie ma lasów więc nawet nie byłoby gdzie się ukryć. Jedyna możliwość to partyzantka miejska ale czym to się kończy możesz poczytać wstukując Powstanie Warszawskie.

obserwator
poniedziałek, 25 stycznia 2016, 08:47

W artykule p. Karkoszka przypomina prawdy oczywiste, ale diabeł tkwił i tkwi w szczegółach. Nowoczesna OT bazować powinna m.in. na doświadczeniach Iraku, Ukrainy. Nie czołgi, a środki ppanc; nie transportery opancerzone, a lekkie nośniki typu quad. To wszystko jednak kosztuje, i dlatego wracamy do maksymy Napoleona, który powiedział, że do prowadzenia wojny potrzeba: pieniędzy, pieniędzy i .. jeszcze raz pieniędzy. Przestańmy zmieniać na ślepo, policzmy koszty poszczególnych dróg rozwoju wojska i zacznijmy realizować najlepszą, z tych na które mamy odpowiednią ilość pieniędzy.

Hammer
poniedziałek, 25 stycznia 2016, 11:58

Pewnie że kosztuje ale OT ma być wsparciem dla Armii! Na tyłach! Środki p-panc np. RpG7, BWP-1, ciężarówki i samochody np. Honkery i tyle. Lekko i mobilne a wszystko dowodzone przez zawodowców. Rezerwa jest od obsługi bardziej zaawansowanego sprzętu. Proste, konieczne a że kosztuje? A co teraz nie kosztuje? Będą to ochotnicy regularnie biorący w ćwiczeniach z armią! Trochę czasu minie ale zaowocuje na pewno. Sto tysięcy wojska to za mało! A ilu z tej liczby pójdą w pole jak większość to "urzędasy"? OT/BO mają sens. Koszty będą ale tak naprawdę znikome do tego co wydaje się na armię lub rezerwę. Osobiście nie chcę pieniędzy a koszty np. dojazdu itp. chętnie pokryje sam. Jest takich wielu. Niech MON zapewni zawodowych instruktorów, paliwo i amunicję. Udostępnijcie poligon. Byłem zawodowym teraz chcę być ochotnikiem.

ccc
niedziela, 24 stycznia 2016, 09:30

ŻEBY ZWIĘKSZYĆ LICZEBNOŚĆ ARMII WPIERW TRZEBA JĄ MIEĆ !!! ZERO POMNOŻONE PRZEZ ZERO ZAWSZE DAJE ZERO !!!

jg
niedziela, 24 stycznia 2016, 09:27

KTO Rosomak dla OT. A dla wojska może CV albo Ajax? Przepraszam, zapomniałem. Nie mamy wojska. Tylko armię papierowych żołnierzyków. I przez ok 25 lat nie zdołano opracować spójnej strategii rozwoju, Chybione pomysły, dziwne programy. Wydano mnóstwo kasy. I nic. To się nie zmieni.

Tweets Defence24