Kanadyjski dowódca: polskie czołgi atutem batalionu NATO na Łotwie [WYWIAD]

1 lipca 2018, 10:43
Sean French
Ppłk Sean French pozuje na tle polskiego czołgu PT-91 Twardy. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Wystawiony przez Wojsko Polskie pododdział pancerny, który wchodzi w skład batalionowej grupy bojowej NATO na Łotwie, to ważny atut, ponieważ tamtejsze siły zbrojne nie posiadają czołgów – ocenił w rozmowie z Defence24.pl dowódca tego batalionu ppłk Sean French z Kanady.

Batalion NATO na Łotwie tworzą żołnierze z aż ośmiu państw. To najbardziej zróżnicowany oddział na wschodniej flance. Jak się pracuje w takim środowisku?

Ppłk Sean French: Integracja jest bardzo ważna. Robimy to codziennie. Chodzi o sprawy techniczne, np. radia, przez które musimy się kontaktować. To także procedury, to znaczy, gdy np. mówię, żeby wszyscy skręcili w prawo, to chodzi o to, żeby wszyscy zrobili to w odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób. Ważna jest także integracja kulturowa. Pochodzimy bowiem z różnych miejsc i różnych kultur, dlatego wszystko wymaga dodatkowej pracy. Dowódca musi rozmawiać z każdym, żeby nie było nieporozumień.

Pański batalion wyróżnia się także bardzo dużą różnorodnością sprzętu i uzbrojenia. To zapewne sprawia problemy logistykom.

Tak, bierzemy to pod uwagę w planowaniu. Oczywiście mechanicy z Kanady nie mogą pracować przy hiszpańskich pojazdach i odwrotnie. Ale to także utrudnienie dla przeciwnika. Normalnie łatwo byłoby ocenić, jakie są mocne, a jakie słabe strony batalionu. O taki szablon trudniej w przypadku naszej batalionowej grupy bojowej, ponieważ poszczególne kompanie mają różne zalety i słabości. Mamy na przykład kołowe pojazdy opancerzone, które są w stanie poruszać się bardzo szybko, ale na bezdrożach nie radzą sobie tak dobrze jak pojazdy gąsienicowe, które z kolei są wolniejsze. Te zróżnicowane mocne i słabe strony trzeba brać pod uwagę przy planowaniu.

Jak wygląda porównanie szkolenia pańskiego oddziału na Łotwie w porównaniu z tym, co robicie w Kanadzie?

W Kanadzie szkolimy się całkiem intensywnie. Przypuszczam, że tak jest w pozostałych państwach. Ale tutaj na Łotwie nie musimy po godzinach wracać do naszych rodzin. Pracuję do późnej nocy i w weekendy. Tutaj mamy zdecydowanie więcej czasu na planowanie i szkolimy się intensywniej. Z tego punktu widzenia zróżnicowane, wielonarodowe środowisko jest zaletą, bo każdy realizuje zadania w nieco inny sposób i możemy się poznać.

W jakich dużych ćwiczeniach wojskowych wzięła udział batalionowa grupa bojowa NATO na Łotwie?

Przez ostatnie pięć miesięcy byliśmy bardzo zajęci. Na początku przeprowadziliśmy dwutygodniowe ćwiczenia integrujące. Odbyły się one zimą a mamy przecież żołnierzy z państw śródziemnomorskich. Było to dla nich bardzo ważne doświadczenie. Prowadziliśmy także szkolenie aeromobilne z wykorzystaniem amerykańskich śmigłowców, które przerzuciły nas do innej części Łotwy. Ćwiczyliśmy także operacje w środowisku zurbanizowanym w Skrundzie. To bardzo dobry poligon. Połowa grupy bojowej uczestniczyła w ćwiczeniu Saber Strike, a druga – w Summer Shield. W Saber Strike najważniejsze było przemieszczanie wojsk. W Summer Shield bardziej chodziło o prowadzenie ognia.

Jaka jest rola polskiego pododdziału w batalionowej grupie bojowej?

Polska kompania wykonuje zadania typowe dla pododdziału pancernego. Jesteśmy grupą bojową z największą liczbą czołgów, głównie dzięki Polakom. Mamy także kilka czołgów z Hiszpanii, ale większość to jednak wozy z Polski. Dobrze mieć tutaj taki atut, ponieważ siły zbrojne Łotwy nie posiadają czołgów.

Co pan sądzi o polskich żołnierzach?

Współpracowałem z polskimi żołnierzami jeszcze zanim zostałem dowódcą tej grupy bojowej. Służyłem w kanadyjskiej brygadzie, która na poligonie w Drawsku Pomorskim wzięła udział w ćwiczeniu Anakonda w 2012 r. Polscy żołnierze są bardzo profesjonalni. Kompania, która szkoli się z nami na Łotwie, tylko potwierdza tę opinię. Polacy są zdyscyplinowani, poważnie podchodzą do swoich zadań. To jedna z zalet wielonarodowej grupy bojowej. Żołnierze z Hiszpanii i Włoch są trochę bardziej towarzyscy, czasem przypominają kibiców piłkarskich – dopingują, są agresywni. Polacy są podobni, ale bardziej powściągliwi.

Jaka jednostka z Kanady wystawiła zasadniczą część batalionowej grupy bojowej?

To 2 batalion z Royal Canadian Regiment, czyli mój batalion. Przyjechała tutaj jedna z moich kompanii oraz część kompanii wsparcia i kompanii logistycznej, a także elementy z 2 Kanadyjskiej Brygady Zmechanizowanej, w której służę w Petawawa w Ontario.

Obecna zmiana żołnierzy z Kanady jest bliżej początku czy zakończenia misji?

Zbliżamy się do końca naszej rotacji, podobnie jak inne państwa. Niedawno zmieniły się kontyngenty z Włoch i Albanii. Polacy są w trakcie rotacji. Jako ostatni zmienią się żołnierze z Kanady i Hiszpanii – stanie się to w połowie lipca.

Kto będzie stanowił trzon kolejnej kanadyjskiej zmiany?

Będzie to 1 batalion z Royal Canadian Regiment. To ludzie, których znam, służyłem w tym batalionie.

Cieszę się, że kanadyjskie wojska wróciły do Europy. Przed laty mieliśmy brygadę w Niemczech. Teraz Kanada zobowiązała się wrócić do Europy. To ważna decyzja.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał w Adazi na Łotwie Rafał Lesiecki, Defence24.pl


Wielonarodowa batalionowa grupa bojowa NATO na Łotwie to jeden z oddziałów rozmieszczonych na wschodniej flance Sojuszu w ramach tzw. wzmocnionej wysuniętej obecności. Jej powołanie zatwierdzono na szczycie NATO w Warszawie w lipcu 2016 r. Podobne oddziały trafiły także do Polski, Litwy i Estonii. Każdy batalion ma tzw. państwo ramowe, które odpowiada za wystawienie większości sił i dowodzenie całością. Na Łotwie tym państwem jest Kanada.

Kanadyjski wóz opancerzony LAV 6.0 należacy do batalionu NATO na Łotwie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl
Kanadyjski wóz opancerzony LAV 6.0 należacy do batalionu NATO na Łotwie. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Batalionowa grupa bojowa, która na co dzień przebywa w garnizonie w Adazi koło Rygi, liczy prawie 1200 żołnierzy, z czego 450 przyjechało z Kanady (batalion zmechanizowany i elementy wsparcia). Ponad 320 żołnierzy wystawiła Hiszpania (kompania zmechanizowana wspierana przez czołgi oraz saperzy), prawie 170 – Polska (kompania czołgów najpierw z 9 Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie, a za obecnie z 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej), 160 – Włochy (kompania piechoty zmechanizowanej lub górskiej), 50 – Słowenia (w tym pluton obrony przed bronią masowego rażenia), do tego dochodzi 20 żołnierzy z Albanii (saperzy) i dwóch oficerów do dowództwa batalionu, których wysłała Słowacja. Najnowszym państwem, które dołączyło do batalionu NATO na Łotwie, są Czechy.

Reklama
Tweets Defence24