Reklama

Kalibry odpalane z wyrzutni Iskanderów? Rosja złamała traktat INF

23 kwietnia 2016, 12:15
fot. mil.ru
fot. mil.ru
Oficjalny zasięg rażenia wyrzutni Iskander-M z pociskami balistycznymi, po ich rozmieszczeniu w Obwodzie Kaliningradzkim – fot. Wikipedia/Arz1969/CC BY SA 3.0.
Jeżeli liczą się rakiety to czy na zdjęciu mamy baterię systemu Iskander M (tak jak w pierwszym pojeździe) czy baterię systemu Kalibr (tak jak w drugim pojeździe)? - fot. mil.ru
Trudno teraz powiedzieć, czy w defiladzie jadą wyrzutnie systemu Iskander M, czy systemu Kalibr - fot. mil.ru
Co przekazano w połowie 2015 r. rosyjskiej armii – czy były to rzeczywiście baterie rakiet balistycznych Iskander-M? – fot.www.kbm.ru
Co przekazano w połowie 2015 r. rosyjskiej armii – czy były to rzeczywiście baterie rakiet balistycznych Iskander-M? – fot.www.kbm.ru
Kalibr czy Iskander-K? – fot.www.kbm.ru
Rakieta balistyczna systemu Iskander-M ma swoje ograniczenia zasięgowe - fot.www.kbm.ru

Rosyjskie filmy propagandowe z prób systemu Iskander wyraźnie pokazują, że Rosjanie zaadoptowali wyrzutnie rakiet balistycznych Iskander-M do odpalania rakiet manewrujących systemu Kalibr. Oznacza to, że władze w Moskwie złamały traktat INF z 1987 r. zakazujący użycia pocisków średniego zasięgu bazowania lądowego, a NATO musi się zmierzyć z bardzo poważnym wyzwaniem.

O tym, że lądowy system rakietowy Iskander ma zasięg większy niż deklarowane przez Rosjan w traktacie INF 500 km była przekonana znaczna część specjalistów. Nie robiono z tego jednak problemu, ponieważ konstrukcja pocisków balistycznych wykorzystywanych w tym systemie (9M723) pozwalała teoretycznie na zwiększenie odległości rażenia o kilkadziesiąt procent, z małym prawdopodobieństwem przekroczenia 700 km. Biorąc pod uwagę naturalną barierę jaką dla Rosjan tworzy pasmo państw „wschodnich” (Białoruś i Ukraina) kraje zachodnie czuły się w miarę bezpiecznie (poza państwami bezpośrednio graniczącymi z Rosją – w tym Polską).

Rakieta balistyczna systemu Iskander-M ma swoje ograniczenia zasięgowe - fot.www.kbm.ru

Ostatnie próby pokazują jednak, że pojęcie „Iskander” jest o wiele szersze niż przypuszczano i odnosi się bardziej do systemu kierowania i wskazywania celów oraz mobilnych wyrzutni niż zastosowanych na nich rakiet. Rosjanie pokazali bowiem, że na swoich mobilnych zestawach startowych mogą rozmieścić wszystko, co tylko mają w swoim arsenale i pasuje wielkością, a jedynym dla nich problemem jest stworzenie mechanicznych połączeń pozwalających na przewożenie i start uzbrojenia.

Co przekazano w połowie 2015 r. rosyjskiej armii – czy były to rzeczywiście baterie rakiet balistycznych Iskander-M? – fot.www.kbm.ru

Dowodem na to są filmy i zdjęcia, jakie Rosjanie specjalnie „wpuścili” w media wskazujące na zastosowanie na wyrzutniach systemu Iskander, kontenerów z rakietami manewrującymi – prawdopodobnie opracowanymi dla systemu Kalibr. Na Europę Zachodnią może więc spaść nie tylko „iskanderowski”, uderzający pionowo pocisk balistyczny w promieniu rażenia do - potencjalne - 700 km, ale również nisko lecąca rakieta manewrująca o zasięgu większym niż 2000 km. I nie jest tutaj istotna jej nazwa (w źródłach wymienia się Iskander K), ale to że niesie ona sobą realne zagrożenie.

Oficjalny zasięg rażenia wyrzutni Iskander-M z pociskami balistycznymi, po ich rozmieszczeniu w Obwodzie Kaliningradzkim – fot. Wikipedia/Arz1969/CC BY SA 3.0.

Iskander K czy po prostu Kalibr?

Nazwa systemu rakietowego najczęściej jest kojarzona z rakietą, wyrzutnią oraz systemem kierowania – rzadziej ze współpracującym systemem obserwacji technicznej. Sprawa zaczęła się komplikować, gdy pojawiła się możliwość odpalenia z jednej wyrzutni kilku typów rakiet, a przystosowanie systemu dowodzenia do kierowania danym typem pocisku zaczęło polegać jedynie na modyfikacji oprogramowania.

Jeżeli liczą się rakiety to czy na zdjęciu mamy baterię systemu Iskander M (tak jak w pierwszym pojeździe) czy baterię systemu Kalibr (tak jak w drugim pojeździe)? - fot. mil.ru

Według Rosjan sam Iskander-M może wykorzystywać obecnie już pięć typów pocisków, chociaż niektórzy specjaliści uważają, że w większości to ta sama rakieta – różniąca się jedynie rodzajem ładunku bojowego (w przypadku rakiet 9M723 ładunek ten nie jest wymienny w odróżnieniu np. od starszego systemu Toczka-U). Dlatego pociski w wersji 9M723K1 i 9M723K5 to prawdopodobnie rakiety o takiej samej konstrukcji, ale o różnej zawartości głowic kasetowych.

Dobrym przykładem takiego pomieszania jest również „okrętowy” system 3R-14 Kalibr (w odmianie eksportowej znany pod nazwą Club). Z jego pomocą mogą być bowiem odpalane pociski przeciwokrętowe o balistycznym torze lotu (91R-1 i 91R-2) i niskim torze lotu (3M54 i 3M54-1 oraz rakiety manewrujące (3M14). System kierowania ogniem musi więc potrafić wypracowywać dane do strzelania zarówno przeciwko ruchomym celom nawodnym, jak i stałym celom lądowym.

Co więcej rakiety mogą być odpalane, z kontenerów startowych ustawionych pod kątem na pokładach jednostek pływających i z zamontowanych w ich kadłubie wyrzutni pionowego startu (Kalibr-NK/Club-N/Club-U) oraz z wyrzutni torpedowych okrętów podwodnych (Kalibr-Pł/Club-S). W przypadku każdego typu pocisku opracowana została również wersja kontenerowa systemu startowego (Kalibr-K/Club-K), która jako integralny moduł może być instalowana na jednostkach pływających, ale może być również montowana na zwykłych samochodach przystosowanych do przewozu standardowych czterdziestostopowych kontenerów.

Proponowana jest również wariant brzegowy systemu (Kalibr-B/Club-M), który jako podwozie wyrzutni wykorzystuje pojazdy MZKT-7930 „Astrolog” (podobne jak w Iskanderze) przenoszące trzy, cztery lub sześć kontenerów startowych z rakietami. Taki mobilny zestaw może również teoretycznie odpalać rakiety manewrujące 3M14, a więc w jakiś sposób stanowi ekwiwalent systemu określanego jako Iskander-K.

Iskander-K to nazwa, która prawdopodobnie została wprowadzona przez Rosjan, by ukryć fakt posiadania rakietowych wyrzutni lądowych o zasięgu ponad 2000 km. Po testach przeprowadzonych w maju 2007 r. opublikowano więc dane o tajemniczej rakiecie R-500 oznaczanej później jako 9M728, która miała mieć zasięg 500 km.

fot. mil.ru

Już rok później, w reakcji na zapowiedź budowy w Polsce i Rumunii elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej w „Sputniku”, zdenerwowani Rosjanie bez ogródek poinformowali, że „Iskander może być wyposażony nie tylko w rakiety balistyczne. System może także odpalać pociski dalekiego zasięgu - R-500S, które już zostały testowo opalone z Iskandera. Potencjalnie, zasięg systemu z rakietami manewrującymi może przekroczyć 2000 kilometrów, co pozwala trafić cele w Zachodniej Europie”.

Obecnie coraz więcej specjalistów wskazuje, że pocisk R-500 z „systemu” Iskander-K to tak naprawdę rakieta 3M-14, która tylko oficjalnie jest przeznaczona jedynie dla systemu Kalibr. Jest bowiem mało prawdopodobne, by to samo biuro OKB „Nowator” z Jekaterynburga (wchodzące obecnie w skład koncernu Ałmaz – Antiej) prowadziło równolegle dwa programy rakietowe, których wynikiem byłyby dwie różne rakiety, ale za to tak samo startujące (pionowo), tak samo przechowywane i wystrzeliwane (okrągłe kontenery o tej samej średnicy) oraz o tych samych parametrach taktyczno – technicznych (zasięg, tor lotu i przeznaczenie).

Dodatkowo wykorzystując 3M14 nie trzeba by było zmieniać stosowanej w Iskanderze samochodowej wyrzutni 9P78-1 (na podwoziu MZKT-7930/79305 „Аstrolog”). Pomogła w tym modułowa konstrukcja przedziału bojowego wyrzutni (to dlatego po modernizacji systemu do wersji Iskander-M mówi się o nim, jako o uniwersalnym modułowym systemie wojsk lądowych). Takie moduły bojowe prawdopodobnie miały być łatwo wymieniane na wyrzutniach, a ich skonstruowanie okazało się w miarę proste. Przede wszystkim nie było problemu z ciężarem, ponieważ dwie rakiety balistyczne 9M723 ważą przed startem 7600 kg, a dwa kontenery startowe wraz z rakietami manewrującymi 3M14 - nie więcej niż 7200 kg.

Różnica jest jedynie w długości (pocisk balistyczny 9M723 – 7,3 m i kontener dla 3M14 - 8,92 m lub 8,34 m). Dlatego by zmieścić kontener dla rakiety manewrującej w przedziale bojowym pojazdu – wyrzutni, został on prawdopodobnie skrócony do około 8 m. I to jest jedyna zmiana poza mechanizmem startowym, którą Rosjanie musieli prawdopodobnie wprowadzić by stworzyć Kalibro – Iskandera. Sam pocisk został niezmieniony, albo lekko skrócony. Rosjanie już się zresztą do tego przygotowywali oferując dla Kalibra/Cluba dwie wersje rakiet manewrujących do atakowania celów lądowych: przeznaczoną dla własnych wojsk rakietę 3M14 (która prawdopodobnie ma długość ok. 8 m) i jej eksportowy wariant - rakietę 3M-14E - o długości startowej 6,2 m.

fot. mil.ru

Dzięki temu, w czasie pierwszych prób rakiet oznaczonych jako R-500 przeprowadzonych na poligonie Kapustin Jar 29 maja 2007 r. można było wykorzystać standardową, „iskanderowską”, samochodową wyrzutnię 9P78-1. Obserwatorzy podkreślają przy tym, że kontenery z rakietami manewrującymi na wyrzutniach systemu Iskander-M od tego czasu zostały wyraźnie zmienione.

Rosjanie strzelają, a NATO udaje, że tego nie widzi

Traktat INF (Intermediate Forces Treaty, INF Treaty) o likwidacji lądowych pocisków pośredniego zasięgu został zawarty pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim w 1987 roku. Porozumienie podpisane przez prezydenta USA Ronalda Reagana i sekretarza generalnego KC KPZR Michaiła Gorbaczowa zobowiązywało oba kraje do likwidacji i rezygnacji z późniejszego posiadania pocisków manewrujących i balistycznych startujących z wyrzutni lądowych o zasięgu od 500 do 5500 km.

Najbardziej widocznym efektem umowy było wycofanie przez Rosjan z eksploatacji rakiet RSD-10 (wg. NATO SS-20), R-12 (wg. NATO SS-4), R-14 (wg. NATO SS-5), OTR-22 (wg. NATO SS-12) oraz OTR-23 Oka (wg. NATO SS-23), a przez Amerykanów pocisków Pershing IA, Pershing II oraz BGM-109G Gryphon (lądowa wersja pocisków Tomahawków).

Już 10 lat później zaczęto w USA głośno mówić o tym, że Rosjanie złamali porozumienie tworząc system Iskander K i opracowując dla niego pocisk manewrujący R-500 o zasięgu maksymalnym 2000 km. Jednak amerykańskie władze ujawniły w mediach fakt posiadania przez Rosjan lądowych wyrzutni rakiet manewrujących dopiero w lipcu 2014 r. Była to prawdopodobnie wymuszona reakcja na raport pod tytułem „Potwierdzenie rosyjskich naruszenia i obchodzenia traktatu INF” („Confirmation of Russian Violations and Cicumvention of the INF Treaty”) opracowany przez organizację National Institute For Public Policy w lutym 2014 r, a także na aneksję Krymu, uwidaczniającą zagrożenie powodowane przez Moskwę. Mimo tego jawnego oskarżenia, amerykańskie władze zakończyły swój komunikat jedynie stwierdzeniem, że „prawdopodobnie doszło do złamania postanowienia traktatu INF”.

Miarka się przebrała w grudniu 2014 r., gdy w sprawie Kolibro-Iskanderów oficjalnie wypowiedział się Pentagon. Amerykanie wskazali wyraźnie, że pomimo działań dyplomatycznych podejmowanych od 2013 roku Rosja łamie traktat o pociskach średniego zasięgu. Jednak nadal ignorowano niebezpieczeństwo, informując jedynie, że w USA przeprowadzono ocenę zagrożenia, jakie „mogłoby płynąć z rozmieszczenia przez Rosjan pocisków manewrujących naruszających traktat INF w Europie lub w regionie Azji i Pacyfiku”.

Kalibro- Iskandery to fakt

Tymczasem Rosjanie takie rakiety już rozmieścili, albo jeżeli jeszcze tego nie zrobili, to w każdej chwili mogą. Tu więc nie chodzi o ocenę potencjalnego zagrożenia, ale o wypracowanie konkretnych działań pozwalających zmniejszyć istniejące już niebezpieczeństwo do minimum (bo wyeliminować się go niestety nie da). Wbrew pozorom same rakiety manewrujące nie stanowią takiego problemu jak balistyczne, ponieważ zachowują się jak statek powietrzny i mogą być wykrywane oraz niszczone systemami do zwalczania celów powietrznych. Gorzej, że Rosjanie mogą teraz łatwiej spowodować, by razem z pociskami manewrującymi nadleciały pociski balistyczne i to wystrzelone z tego samego systemu. Taka sytuacja powoduje istotne obciążenie dla systemu obrony powietrznej, gdyż cele manewrujące i balistyczne mają różną charakterystykę. Dodatkowo, rakiety manewrujące wystrzelone z lądu (zabronione traktatem INF) mogą być trudniejsze do wykrycia, np. niż odpalone z samolotów, z uwagi na ukształtowanie terenu i związane z tym .

Trudno teraz powiedzieć, czy w defiladzie jadą wyrzutnie systemu Iskander M, czy systemu Kalibr - fot. mil.ru

Oczywiście rosyjskie władze nadal oficjalnie mówią jedynie o systemie Iskander-M/Iskander-K, chociaż dla niektórych specjalistów, po wprowadzeniu rakiet 3M14 powinno się o nim raczej mówić Kalibr lub Kalibro-Iskander. By korzystać z pocisków manewrujących trzeba było bowiem przede wszystkim zmodyfikować system kierowania i dowodzenia. Należy przecież pamiętać, że system ten w przypadku zestawów Kalibr jest o wiele bardzie skomplikowany niż w przypadku baterii Iskander M. Nie chodzi tu bowiem tylko o wskazanie celu na lądzie (Iskander), ale również o określeniu profilu pionowego i poziomego lotu, czy nawet przypuszczalnych zmian parametrów ruchu atakowanego, mobilnego obiektu (w przypadku pocisków przeciwokrętowych Kalibr).

Kalibr czy Iskander-K? – fot.www.kbm.ru

Pomijając problem samej nazwy powinno być ważniejsze, że Polska jest naturalną barierą, która stoi na drodze pociskom z Kalibro-Iskanderów do Europy Zachodniej. Dlatego zarówno Warszawa, jak i całe NATO powinniśmy być zainteresowani zbudowaniem w Polse dobrze działającego, dookólnego, zintegrowanego, mobilnego i sieciocentrycznego systemu obrony powietrznej.

Jednoczesne pojawienie się rakiet manewrujących i balistycznych oznacza bowiem konieczność ich jednoczesnego zwalczania. Trzeba jednak do tego podejść kompleksowo, ponieważ np. rakiety manewrujące systemu Kalibr mogą być bez problemu zwalczane tańszymi pociskami zestawów krótkiego zasięgu pozyskanymi w programie Narew. Wtedy drogie rakiety zdolne do zwalczania pocisków balistycznych (np. PAC-3 MSE) można będzie zachować na o wiele bardziej niebezpieczne cele balistyczne. Tak więc dobrze by było, by operator zestawu Wisła mieć możliwość wskazania celu dla systemu Narew, przejmując nad nim w razie potrzeby dowodzenie. I odwrotnie.

Możliwość taka już istnieje o czym świadczą ostatnie próby przeprowadzone przez Amerykanów z opracowanym przez koncern Northrop Grumman systemem zarządzania walką IBCS (IAMD Battle Command System). To właśnie on ma być w przyszłości ma być główną częścią sieciocentrycznego, zintegrowanego systemu obrony powietrznej i przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych IAMD (integrated air and missile defense).

Co przekazano w połowie 2015 r. rosyjskiej armii – czy były to rzeczywiście baterie rakiet balistycznych Iskander-M? – fot.www.kbm.ru

W trakcie testów udało się z jego wykorzystaniem zestrzelić jednocześnie dwa różne cele z wykorzystaniem dwóch typów rakiet i różnych sensorów. Oczywiście nadal pozostaje problem wykrycia rakiet manewrujących, tym bardziej, że Rosjanie twierdzą iż pocisk 3M14 został wykonany w technologii stealth. Ale przy zintegrowanej obronie powietrznej lecący nisko pocisk manewrujący zostanie prędzej czy później wykryty na trasie i dzięki temu, że leci on z prędkością poddźwiękową będzie czas na jego przechwycenie.

Rosjanie wiedzą o tym ograniczeniu i za skuteczniejszą broń nadal uznają balistycznego Iskandera. Pociski 3M14 mają w tym przypadku bardziej znaczenie propagandowe, co nie zmienia faktu, że traktat INF został przez rosyjskie władze złamany. 

W artykule bardzo często używane jest słowo „prawdopodobnie”, ponieważ zdaniem autora informacje przekazywane przez firmy i władze rosyjskie są w bardzo dużej części nieprawdziwe lub zmanipulowane. Rosjanie chcą w ten sposób ukryć prawdziwe parametry swoich systemów uzbrojenia – często gorsze od tego, jakie oficjalnie deklarują. Niestety dezinformacja i propaganda to nadal jedne z podstawowych narzędzi władz na Kremlu.

Maksymilian Dura

KomentarzeLiczba komentarzy: 81
koriolan
czwartek, 16 sierpnia 2018, 14:59

za to Amerykanie nigdy nie łamią żadnych traktatów, bo te aktualnie dla nich nie wygodne zwyczajnie uznają za niebyłe

PiotrtEl
niedziela, 24 kwietnia 2016, 13:12

Budowa bazy w Redzikowie na 100% i bez pytań łamie to porozumienie. Mk41 może odpalić np. rakiety typu Tomahawk albo każdą inną opracowaną w "Skunk Works" ziemia - ziemia o czasie dolotu do Moskwy około 10 minut.

ddt
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 11:58

To charakterystyczne dla Rosji, że jej "odpowiedź" jest szybsza, niż fakt, który ją wywołał. Bazy w Redzikowie nie ma i długo jeszcze nie będzie, więc nie ma mowy o złamaniu układu INF - a wyrzutnie naziemne pocisków manewrujących w części europejskiej Rosji już są. Podobnie było z Krymem: być może NATO/USA myślało o utworzeniu tam bazy, być może nie - w każdym razie poza etap "myślenia" o tym nikt nie wyszedł. A Krym już jest rosyjski. Tak działa "miłujący pokój" i "zagrożony" ze wszystkich stron przez NATO, największy kraj na świecie.

Ola
wtorek, 27 marca 2018, 13:02

\"Odpowiedź szybsza niż fakt który ją wywołał \"Przecież baza rakietowa USA zlokalizowana w Polsce miała być podobno przeciw rakietom Irańskim. Ale póki co Iran rakiet o takim zasięgu jeszcze nie posiada ale amerykańska baza już jest.

Davien
niedziela, 24 kwietnia 2016, 20:19

Nie ma Tomahawków w wersji naziemnej, to Rosjanie łamia traktat uzywając kalibrów więc przestań bzdury wypisywac jak się nie znasz. PS: Poco im kilka rakiet w Redzikowie i kłopoty dyplomatyczne jak z dowolnego okrętu na Bałtyku mogą ich wystrzelic kilkadziesiąt, nie mówiąc o OP

wilczek
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:34

Po co maja zrywac umowe jak USA o BMD? Przeciez to glupie, lepiej sciemniac, a amerykanie beda albo udawac, albo sami zerwa i znow ruskie maja czyste konto. Pozatym na wejsciu maja gotowe, wdrozone i przestestowane systemy, a tamci musza zaczynac zabawe od poczatku. W obecnej sytuacji gdzie wprowadzaja najdrozszy bombowiec taktyczny w dziejach, musza odpowiedziec na PAK FA oraz nowe mysliwce FR i CHRL, musza wprowadzic nowe ICBM oraz bombowce strategiczne, musza odpowiedzec na Armate, wymienic za pare lat kilka lotniskowcow i pol floty. Pewnie jeszcze wiecej zapoznien mozna wymienic. Nalozylo sie kilka bardzo drogich programow i chcac byc prawdziwym hegemonem jak w latach '90 trzeba to zrobic. Oczywiscie jest to nierealne w obecnej sytuacji budzetowej. Wojenki w trzecim swiecie wydrenowaly pieniadze i zmienily priorytety, a koniec zimnej wojny zakonczyl wiele programow. Europa zupelnie sie rozbroila i nie stanowi wartosci bojowej.

Davien
niedziela, 24 kwietnia 2016, 20:25

A poco mają odpowiadac na PAK-FA jak ten jest 20 lat w tyle za Raptorem? Jakie nowe mysliwce FR ? Rosja nie ma nic nowego poza T-50 który istnieje w 5 egz. Najnowsza Buława ma osiągi Tridenta,. Jedyne co Rosja ma lepsze od USA to OPL.

Dumi
niedziela, 24 kwietnia 2016, 12:59

Dlatego priorytetem powinien być program Wisła i Narew. Myślę, że kwestie polonizacji i ceny podczas negocjacji należy brać pod uwagę drugorzędnie. Pierwszorzędne powinno być skuteczność - nowoczesność oraz czas dostarczenia. Proste, ale jak zwykle zanim nasi decydenci dojdą takich konkluzji musi minąć mase czasu... C

Ebert
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:19

A jak tam nasze Wisła/Narew, JASSM czy OPL baz F16? Oh... wait...

Sufu
sobota, 23 kwietnia 2016, 20:29

Od połowy tego roku mają zacząć być przeprowadzane prace dostosowujące nasze F-16 do przenoszenia JASSM'ów (aktualizacja oprogramowania itd.) a pierwsze dwa samoloty mają zostać zmodyfikowane jakoś do końca tego roku lub do początku 2017. Same JASSM'y się "produkują" i pierwsze rakiety mają zostać dostarczone na początku 2017 roku. Co do Wisły to Macierewicz bardzo słusznie stwierdził, że to pic na wodę w takim kształcie w jakim to było - bo nawet nie chodzi o wymagania jakie postawiliśmy (bo te są właściwie całkowicie do spełnienia). To co nam oferowali nie spełniało częściowo naszych wymagań, ale mogło zostać dostosowane - z tym, że za to dostosowanie to byśmy my najprawdopodobniej zapłacili - przypuszczam, że USA chciało nam opchnąć zestawy w nieco zmodernizowanej, można by powiedzieć pośredniej wersji PAC-3 (obecnie jest to chyba wersja PDB-8) i wciągnąć nas w finansowanie następnej wersji jaką jest Patriot Advanced Affordable Capability-4 (PAAC-4), która już by spełniała bardziej nasze wymagania, ale zapewne musielibyśmy i tak ją kupić dopiero, bo za darmo by nie dali - także za Wisłę nie dość, że zabulilibyśmy za to co sami kupimy i co nawet nie spełnia naszych wymagań, ale też zasponsorowalibyśmy amerykanom część badań nad rozwojem nowej wersji - takie trochę dziadowanie: technologią się nie podzielą, ale jak chcemy zasponsorować badania to czemu nie a w zamian nie będziemy mieli żadnych formalnych problemów przy kupnie (o ile w ogóle byśmy się zdecydowali kupić i byłoby nas stać). Także Wisła stoi na razie "zawieszona w próżni" i być może priorytetem będzie najpierw Narew - przynajmniej taka wersja jest oficjalnie dostępna dla opinii publicznej. Co do Narwi to w ogóle nic na razie nie słychać za bardzo żeby działo się w tym temacie coś poza tym że są założenia żeby była produktem w dużej mierze polskim/spolonizowanym, czyli w grę wchodzi oferowany również w programie Wisła MEADS, o ile dadzą nam dorzucić coś "od siebie" a oprócz tego NASAMS (pewnie w wersji 2) lub poczekają na konkrety w kwestii rozwoju rakiet Błyskawica i będą próbowali stworzyć sami lub we współpracy z kimś jakiś system.

kbks 28.04.2016
czwartek, 28 kwietnia 2016, 16:28

Rosja i Indie podpisały porozumienie w sprawie dostarczenia S-400, Delhi spodziewa się szybkiego rozpoczęcia dostaw - oznajmił szef Ministerstwa Obrony Indii Manohar Parrikar. Poinformowała o tym agencja RIA Novosti.

Miguel
sobota, 23 kwietnia 2016, 17:31

Najważniejsze, że do Krakowa nie dolecą :D

Admirał floty nepalskiej
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:19

W Krakowie znajduje się czakram Ziemi, dlatego to miasto przetrwa wszystkie kataklizmy i Kalibrów się nie lęka. A dodatkowo jest tam okno Papy Lolka, który na pewno ochroni miasto.

Tadeusz z Wilanowa
sobota, 23 kwietnia 2016, 17:24

Głupota europejskich polityków nie ma granic. Trzymają się fikcyjnych ustaleń z Rosją a ta zbroi się na potegę nic sobie nie robiąc z papieru na którym się do czegoś tam zobowiązała. A BBN za czasów poprzedniego prezydenta widział na Kremlu ekipe demokratów i gotowych do współpracy partnerów. I dodam jeszcze, że nie pomoże nam system Wisła ani Narew nawet gdyby cudownie pojawiły sie juz dziś. Po prostu bez wplecenia w ogólnoeuropejski system antyrakietowy i OPL, a takiego nie ma, zostaną od razu pierwszego dnia przeciażone z wiadomymi konsekwencjami.

BUBA
niedziela, 24 kwietnia 2016, 11:40

Kalibry prawdopodobnie od dawna są w Kaliningradzie. Czy odpali się je z wyrzutni kołowej, czy z kontenera na Tirze to żadna różnica dla nas. Dlaczego? W latach 90 Polska rozbroiła się do stanu dzisiejszej nędzy i rozpaczy. Jedynym systemem dalekiego zasięgu jaki maja siły zbrojne to przeciwlotniczy zestaw Wega S-200. I na tym koniec. Wszelkie systemy lądowe zostały zniszczone i skasowane - np wyrzutnie Elbrus które można było umiejętnie modernizować. Zostało to dopilnowane przez Amerykanów. Odtworzenie artylerii rakietowej dalekiego zasięgu (W uproszczeniu) pochłonie olbrzymie sumy a i tak technologia pozostanie prawdopodobnie w rękach Amerykanów a my będziemy operatorem o najniższych uprawnieniach(Bez możliwości np. stosowania głowic chemicznych, bez własnego rozpoznania). Niestety tak Polacy dbają o swój kraj.

Wwo
niedziela, 24 kwietnia 2016, 20:56

Nie ma zadnych Kalibrow w Kaliningradzie. Nie ma tam nawet Iskanderow. 152. Gwardyjska Brygada Rakietowa wyposażona w stare Toczki-U i Toczki-M.

Krzysiek
niedziela, 24 kwietnia 2016, 11:27

NATO w Europie jest słabe i widzi to Rosja dlatego nic im nie zrobią poza gadaniem i pokazami co jakiś czas (może znowu przejedzie kilka BWP lub czołgów przez teren Polski i to wszystko) NATO jest osłabione przez Niemcy i inne kraje bo teraz na pierwszej linii jest Polska i kraje Bałtyckie więc niech oni się martwią (czyli my)

Piotr
niedziela, 24 kwietnia 2016, 11:14

Bez paniki! Najnowsza wersja Pilicy ma otrzymać w standardzie 4 chorągiewki do wskazywania celów więc bez problemu zlokalizuje i zniszczy te rosyjskie badziewie. Niebo nad Polską jest całkowicie bezpieczne

Bfg
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 15:17

Jakiego zwalczania? Jedna antyrakieta jest kilkukrotnie droższa od rakiety przeznaczonej do ataku to bez sesnu. Tym bardziej ze mogą zacząć.atak od starych toczek. I co będziemy do nich strzelać bardzo drogimi pac3 mse?? A maja ich setki pocisków starszych typów.

dropik
wtorek, 26 kwietnia 2016, 11:08

ogarnij się i po mysl o tym co moze ocalic taka antyrakieta. celnie ulokowana rakieta moze zniszczyc batalion wojska na campingu lub kilka samolotow, magazyn amunicji lub powaznie uszkodzic petrochemie. itd itp Nie ma przymusu strzelania kazdej rakiety. izrealskie systemy szacuja czy warto strzelac do danej rakiety. jesli spadnie na nieistotne tereny to nikt do niej nie strzela.

Marek
sobota, 23 kwietnia 2016, 16:41

Europejska część NATO nie zmierzy się z tym nowym wyzwaniem, ponieważ większość czołowych polityków z państw europejskich zamiast zajmować się agresywną jak zawsze Rosją oraz wojowniczym islamem i realną polityką, przygotowuję się do udziału w "paradach równości" i "marszach sprzeciwu przeciwko przemocy", gdzie będą wypisywać bzdury na asfalcie przy pomocy kolorowej kredy.

Edmund
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:47

Europejska część NATO, Komisja Europejska nie mierzy się z żadnymi wyzwaniami. Dla nich ważne są jedynie fikcyjne dyskusje i narady, na których prezentują rozwiązania nie będące nawet w części odpowiedzi na wyzwania, Za to są pełne frazesów, prezentowanie stanowiska i wyrażania zaniepokojenia. Dla bezwzględnego agresora liczy się tylko jedno, bezwzględna siła i czy sam może oberwać. Tylko to chroniło Zachód przed agresją ZSRR w czasach zimnej wojny fakt, że Rosja również nie przeżyłaby konfrontacji. Aktualnie poza armią brytyjską i francuską nie ma żadnej innej realnej wojskowej siły europejskiej a i te wymienione mają wiele mankamentów. Inne europejskie armie albo są mało znaczące albo mocno niedofinansowane z brakami kadrowymi i sprzętowymi i/albo z brakiem woli do obrony.

AS
sobota, 23 kwietnia 2016, 16:30

Odpowiedź dla Rosji musi być zdecydowana. Proponuje zwołać panel dyskusyjny związany z zakupem przez Polskę systemów OPL rażących przeciwnika na odległość nie mniej niż 1,5-2tys metrów. A prelegentów wyposażać w słone paluszki i wode mineralną.

tadek
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:46

Ja jeszcze bym wyraził głębokie zaniepokojenie - będzie bardziej profesjonalnie.

Kris
sobota, 23 kwietnia 2016, 16:28

Rosjanie zawsze słynęli z rakiet. Różnie można mówić o ich siłach zbrojnych jako całości, ale rakiety zawsze mieli świetne. Oczywiście Zachód spóźniony, wojny miało nie być, traktaty zostały podpisane. Nagle Rosjanie zdjęli maskę i wszyscy są w szoku. Komedia.

Mirek
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:54

Komedia i tragedia. Zachód chce honorować porozumienia, które nikt nie widział na oczy spisane i które Rosja sama łamie. Właśnie te rakiety różnych typów robią dużą różnice, bo niwelują przewagę ilościową i jakościową NATO. Cóż po magazynach sprzętu NATO i zgrupowaniach wojsk, jak można je razić z daleka rakietami a nie ma się ani wystarczającej liczby systemów do obrony, ani środków do ataku (adekwatnej odpowiedzi) ? Każdy agresor zrozumie to w jeden sposób. Mogę robić co chcę a wy i tak nic nie zrobicie.

Toudi
niedziela, 24 kwietnia 2016, 10:44

Głupie pytanie - ile kosztuje ultra..hiper..super nowoczesna bateria OPL mogąca przechwycić pociski balistyczne i samosterujące równocześnie (?!), a ile prosta wyrzutnia na podwoziu wysokiej mobilności z pociskami np. Hyunmoo-3 w wersji C (1500 km zasięgu) ?! Wiele gazów bojowych ,oraz część broni biologicznej jest produkowana jako technologie podwójnego zastosowania.... Po co wydawać ciężkie miliardy, skoro za dużo mniejsze pieniądze można zmieść biologicznie zagrożenie ze Wschodu ?! Wojny polegają na zabijaniu, wygrywa je ten ,kto jest w tej sztuce skuteczniejszy. W konflikcie z Rosją, tylko kompletny debil, lub samobójca będzie bawił się w traktaty i inne sentymentalne brednie. Całkowita anihilacja - my, albo oni. Jeżeli przegramy, to mamy Czeczenię i Katyń w jednym (wersja optymistyczna).

say69mat
niedziela, 24 kwietnia 2016, 10:43

@def24.pl: Rosyjskie filmy propagandowe z prób systemu Iskander wyraźnie pokazują, że Rosjanie zaadoptowali wyrzutnie rakiet balistycznych Iskander-M do odpalania rakiet manewrujących systemu Kalibr. Oznacza to, że władze w Moskwie złamały traktat INF z 1987 r. zakazujący użycia pocisków średniego zasięgu bazowania lądowego, a NATO musi się zmierzyć z bardzo poważnym wyzwaniem. say69mat: ... zdziwienie??? Od momentu wojny o Abchazję i Osetię, naszych komentatorów i analityków ogarnia nieustanne zdziwienie w odniesieniu do informacji pochodzących z Rosji. Przecież za każdym razem mamy do czynienia wyłącznie z konsekwentną realizacją przyjętego programu politycznego. Procesu rekonstrukcji potęgi Rosji, w oparciu o aksjomat potęgi militarnej. Zasadniczy problemem jest kwestia zrozumienia przyczyny, dla której Rosja przyjmuje konfrontacyjny kurs w realizacji polityki militarnej??? Czynnik ... strachu??? Czy też wojna jako narzędzie służące realizacji polityki przetrwania narodu???

Aster
sobota, 23 kwietnia 2016, 15:58

Co czyni pocisk balistyczny systemu Iskander tak niebezpiecznym? To, że nie jest to typowy pocisk balistyczny, tylko coś co nazywane jest po angielsku jako quasi-ballistic missile. Taniej broni (której przykładami obok Iskandera jest też indyjski pocisk Shauria) bliżej do hipersonicznego pocisku manewrującego , można rzec, że to właśnie jest hipersoniczny pocisk manewrujący z napędem rakietowym. Silnik rakietowy pracuje cały czas aż do uderzenia w cel (brak tzw. post boost phase) a sama rakieta jest kontrolowana na całej trasie lotu i zdolna do wykonywania manewrów

polak mały
niedziela, 24 kwietnia 2016, 09:49

Rosja gra nie fair najpierw są dialogi techn. rozmowy z związkami zawodowymi a na końcu obala się wszystko a oni wprowadzają nowe uzbrojenie na stan to nieładnie z ich strony.

mc
sobota, 23 kwietnia 2016, 15:31

Nie wiem jak inni, ale ja mam wrażenie że jesteśmy w "odpowiedniku" roku 1936...

Husar
niedziela, 24 kwietnia 2016, 13:23

No właśnie szczególnie zbieżność ostatniej cyfry jest zastanawiająca. Wtedy też mieliśmy plan modernizacji do 1942 roku. Dzisiaj mamy PMT do 2022 roku. Byliśmy na etapie planów ambitnych własnych konstrukcji, budowy własnego przemysłu zbrojeniowego. W 1938 już było wiadomo, że nic na czas nie będzie, niestety na zakupy już też było za późno. W 1936 na dozbrojenie był już ostatni dzwonek ale akurat zmarł Piłsudski, Hitler tracił już nadzieję na wspólną ekspedycje na wschód a nasze elity polityczne postawiły na salonową dyplomacje skutkiem której daliśmy się; 1. Podpuścić do wojny jako pierwsi więc wiadomo wyszliśmy z niej najsłabsi. 2. Nabrać na nic nie warte sojusze z zachodem 3. Wpuścić w wojnę na dwa fronty. Skutek? Eksterminacja 6 mln obywateli. Więc może warto wyciągać wnioski.

olo
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:20

Raczej 1938r. W planach byliśmy silni, zwarci , gotowi tylko rzeczywistość nas zaskoczyła.

fx
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:51

Dla nas to dobrze bo NIEMCY poczują się zagrożeni i wtedy nie będą hamować baz na wschodniej flance w tym wyrzutni Tomków.

123spark
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:31

No to nie rozumiesz mentalności zachodnich europejczyków. Niestety im bardziej Rosja jedzie po bandzie, tym bardziej Berlin i Bruksela chowa głowę w piasek byle tylko nie powiedzieć jednego słowa za dużo. Przecież nie można niepokoić niedźwiedzia, bo się obudzi, prawda?

Afgan
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:49

Już od kilku lat wiadomo, że dla Rosjan wszelkie traktaty i porozumienia maja WARTOŚĆ PAPIERU TOALETOWEGO. Nie rozumie tylko tej NAIWNOŚCI poprawnego politycznie zachodu, w tym też Polski, że nadal jednostronnie przestrzegają tych nic już nie wartych porozumień. W przypadku Polski największym błędem było podpisanie konwencji o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych. Mało też brakowało, a nasza dzielna armia nie mogła by używać amunicji kasetowej, jednak tutaj na szczęście ktoś się opamiętał w ostatniej chwili. Jednak w przeciwieństwie do naszych wschodnich sąsiadów pozbyliśmy się całkowicie amunicji fosforowej i napalmowej, co też jest dosyć niefortunnym posunięciem.

maniuś
niedziela, 24 kwietnia 2016, 21:53

Kamuflaż , dezinformacja - to są gry wojenne w realu nie na plejstejszon , laptopie ? Tam wiedza po analizie co jest potrzebne dla pokonania każdego państwa - my to nazywamy NATO ? Oni bande skleconych sklerotyków , nie potrafiących nawet dobrze szpiegować przeciwnika ? Kraje w chodzące do NATO - to aż 28 państw , ile z tego przedstawia wartość bojowa przeciw wartości bojowej Rosji ? No na pewno ameryka . anglia ,niemcy , francja i turcja . Reszta to nasz życzeniowy zlepek - to mogą potwierdzić forowicze blisko związani z wojskiem , którzy są jeszcze w służbie czynnej lub w stanie spoczynku . Teraz weżmy aspekt zgrania się tych państw - zerowy . Rosja wydaje się że 5 , wskali 5. Pomijam na razie uzbrojenie - bo to można powiedzieć że jak ci mają w tym przewagę - to ci mają znowu w tym przewagę . I tu spór będzie przetaczać się bez końca - gdyby wymienić chodżby jeden element wspólny , znając tutaj Forowiczów będą się powtarzać że to ma taki zasięg a to ma wylatywać z tej rury itd. A mnie nie chodzi o spór między piszącymi na tym forum - chodzi całościowo do zagadnienia dlaczego my POLSKA jesteśmy w tym miejscu , a oni czyli ROSJA są w tym ? A to nam DEFENCE 24 co kilka dni informacje rzuca na temat ROSJI raz prawdziwe raz zmyślone a my lepiej lub gorzej naszymi mądrościami chcemy się pochwalić i te wiadomości komentujemy . Na pewno a czytam Defence24 od trzech lat , a od roku staram się czasami jakiś kamyczek dorzucić , i raczej nie jest to wychwalanie tego że przez parę ostatnich lat ROSJA się zbroi i jest coraz bardziej 1 - armią świata , pomijam że dotychczasowy hegemon na świecie , poprzez swoje nie udane interwencje - traci . To jeszcze dalej podpalamy wspólny dom ? Bo niestety ale po zjednoczeniu NIEMIEC - w EUROPIE ,z NIEMCAMI i AMERYKĄ umówiono się na inny ład ? Jak go zrealizowano począwszy od Gruzji Osetie UKRAINE , kraje Bałtyku i Polskę . Zapraszano do NATO , lub zrealizowano przyjęcie tychże państw . A stworzono to po to by wzorem ZWIĄZKU RADZIECKIEGO który utworzył UKŁAD WARSZAWSKI w latach 14.05.1955r. - a zlikwidowano 1.07.1991r. a jako pierwsze do NATO zostało przyjęte dawne NRD- i to jest 3.10.1990r. - wiadomo skoro weszło pod NRF . Zaś samo NATO stworzono --------------- powstała 4 IV 1949 r. w Waszyngtonie. Tego dnia, 12 państw - Belgia, Dania, Francja, Holandia, Islandia, Kanada, Luksemburg, Norwegia, Portugalia, USA, Wielka Brytania, i Włochy podpisało tzw. Traktat Północnoatlantycki. Ratyfikujące go państwa zobowiązały się wspólnymi siłami ochraniać wolność, wspólne dziedzictwo oparte na zasadach demokracji, wolności jednostki i praworządności, dążyć do umacniania stabilizacji i dobrobytu na obszarze północnoatlantyckim i udzielać sobie wzajemnej pomocy w przypadku zbrojnej napaści na którekolwiek z nich. A stworzono przed komunizmem . Podstawą prawną utworzenia NATO był art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, stwierdzający, że nic w tej Karcie nie może uchybiać niepozbywalnemu prawu poszczególnych państw do samoobrony indywidualnej lub zbiorowej w przypadku napaści zbrojnej na któregokolwiek członka Narodów Zjednoczonych, zanim Rada Bezpieczeństwa nie podejmie niezbędnych zarządzeń w celu utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Istotą Paktu Północnoatlantyckiego są wzajemne gwarancje bezpieczeństwa. Stanowi o tym art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Przepis ten mówi, że: 12 marca 1999 do NATO przystąpiły pierwsze państwa należące dawniej do Układu Warszawskiego: Czechy, Węgry i Polska, 29 marca 2004 Bułgaria, Estonia, Łotwa, Litwa, Rumunia, Słowacja i Słowenia, a 1 kwietnia 2009 Albania i Chorwacja. i to na razie tyle jeśli idzie o NATO kogo jeszcze przyjmną to zależeć będzie od geopolityki na kontynencie . Zrobiono to po to by zamknąć furtkę ROSJI ? Jeśli ktoś chce z moją tezą polemizować - proszę o konkrety w obaleniu mojej tezy . Żadne z tych krajów militarnie nie przedstawiało żadnej wartości i nie przedstawia . Jeśli zaś chodzi o aspekt psychozy to Amerykanom się to udało. Bo czym że jest opieranie się o zapis - Głównym celem Sojuszu jest zagwarantowanie – środkami politycznymi i militarnymi – wolności i bezpieczeństwa wszystkim państwom członkowskim. W każdej chwili mogą tak samo jak ZSRR panoszyć się po wszystkich krajach - mowa o głównych rozgrywających w NATO . Czy Rosja zagraża obecnie POLSCE mało wątpliwe , psychoza wywoływana przez odpowiednie organy i tu prym wiodą tak zwane niezależne media które się wykorzystuje - dla straszenia i wywierania odpowiednich zachowań w ludziach i społeczności ? Komu zależy na takim stanie - oczywiście korporacjom które zarabiają , na wszystkim co jest związane ze strachem przed przeciwnikiem . I na koniec - po co te tajne służby skoro tak cienko rozpoznawają przeciwnika . A ten pokarze tyli ile potrzeba do tej że psychozy ?

rezerwista
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 12:19

Rosja chce mieć w Polsce przedewszystkim uległego partnera, który będzie siedział cicho. Dlatego swoimi agentami wpływu chce byśmy byli podzieleni, stąd te ich ordynarne działania przy wręcz publicznym niszczeniu wraku tu154, i sposób prowadzenia śledztwa smoleńskiego by napuszczać jednych na drugich ale by też pokazać że jesteśmy nic niewarci i nic nie możemy im zrobić. A świetnym (i bardzo dla nas pożytecznym) przykładem jest atak na Gruzję gdy ta chciała w osobie Sakaszwilego prowadzić politykę szkodliwą dla Rosji. I myślę że gdyby nie zaskakująca jednomyślna reakcja UE i NATO na atak zielonych ludzików w Ukrainie. Rosja podbiłaby ten kraj. A wtedy Polska znalazłaby się w takiej samej sytuacji geostrategicznej jak w 39. Z możliwością ataku (może nie z trzech) ale z dwóch stron. Państwa bałtyckie również były przygotowywane do zajęcia, ale tutaj wydaje się że również przeszkodziła jasna postawa NATO plus kryzys finansowy w Rosji spowodowany cenami ropy. I zapamiętaj sobie że z dwojga systemów politycznych Rosyjskiego i Zachodniego, ludzie wolą zachodni bo jest mniej zdegenerowany od Rosyjskiego. Na zachodzie tworzy się prawo by większy miał przywileje, W Rosji silniejszy jest ponad prawem. Nie opowiadaj więc bzdur że Rosja nie jest zagrożeniem dla Polski. Od 300 lat była i jest dalej (coś się zmieniło ostatnio?). Porównaj też ile było wojen między Rosją i jej sąsiadami a np. między USA i jej sąsiadami. Ilu zginęło Meksykan i Kanadyjczyków a ilu Polaków Ukraińców, Arabów, Chińczyków ..... Zobaczysz kto jest gorszy i kogo trzeba się bać. "Kto nie zna historii skazany jest na jej powtarzanie"

Al.S
niedziela, 24 kwietnia 2016, 04:07

Cóż, kłania się rozwiązanie od dawna postulowane przez znanego publicystę, Stanisława Michalkiewicza. Skoro mamy pełnić rolę państwa frontowego NATO, musimy z tego czerpać profity, które pozwolą nam sfinansować adekwatną do zagrożeń obronę. Tymczasem cała pomoc wojskowa USA dla Polski zamknęła się w roku 2015 "astronomiczną" kwotą .. 9 mln USD. Ekwiwalent wartości.. jednego czołgu Abrams. "Estimated in 2012 as US$8.58 million". Spojrzenie na źródło, w postaci publikacji "Foreign Military Financing Account Summary", wydawanej przez Departament Stanu USA, wskazuje że pomimo zagrożenia wywołanego kryzysem ukraińskim, wartość amerykańskiej pomocy wojskowej dla Polski systematycznie maleje. W poprzednich latach wartość pomocy przedstawiała się następująco: w 2014 - 14 mln USD, w 2013 r - 19 mln, 2012 r - 24 mln. W tym samym czasie Egipt dostał na zakup amerykańskiej broni 1,3 mld USD, Izrael - 3,1 mld, Pakistan - 280 mln, Irak - 150 mln. Nam zaoferowano jeszcze nie ukończony system, w postaci nowej generacji MIM-104 Patriot, za koszty opracowania którego mamy najwidoczniej zapłacić sami. I to bez gwarancji wyłączności, jaką uzyskali Arabowie z ZEA, którzy kiedyś sfinansowali opracowanie F-16 Block 60. Czyste frajerstwo, tak oczywiste, że każe domyślać się niezbyt czystych intencji odpowiedzialnych za ten kontrakt polityków. Skoro mamy sginansować koszty B+R, to z jakąś choćby minimalną korzyścią dla kraju i transferem technologii, większym niż ten, który jest potrzebny do posadowienia systemu na podwoziu Jelcza. Jak na razie, świadczenie Amerykanom usług, celnie opisanych przez byłego ministra SZ, który dał się podsłuchać kelnerom, jest dla nas wyjątkowo mało korzystne.

edi
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:45

Wystarczy aby przenieś do Polaki kilka taktycznych atomówek z RFN i jedna taka zaora te Iskandery w okupowanym Królewcu.

olo
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:43

Ile razy trzeba powtarzać KRÓLEWIEC jest KOTŁEM na dzień dobry i wystarczy aby NATO w około niego umieściło kilka-kilkanaście baterii artylerii lufowej i rakietowej która w razie czego ZAORA ten malutki skrawek ziemi jak rolnik pole razem z tymi Iskanderami i wszystkimi instalacjami wojskowymi czy cywilnymi bez wyjątku.

wer
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:55

Ale ruscy doskonale o tym wiedzą. Oni nie mają zamiaru bronić tego okrążonego skrawka za wszelką cenę. Dla nich to jest wysepka wewnątrz terenu wroga, z której w razie "W" można odpalić masę rakiet we wszystkich kierunkach, wysłać okręty podwodne, trzymać w szachu nasze lotnictwo przez systemy OPL mające w zasięgu spore tereny, przez jakiś czas "wiązać" lądowe oddziały NATO, po czym ten teren jest stracony. Zrobią dywersję, zanim "wrogie NATO" podciągnie wojska pod właściwą granicę Rosji i tyle. W tym czasie właściwe siły w Rosji będą miały czas na przegrupowanie się i ewentualne ataki w innych miejscach. A najlepsze jest to, że nikt raczej nie będzie rzucał w Kaliningrad atomówkami, bo leży on wewnątrz NATO(jest okrążony państwami NATO), i promieniowanie radioaktywne poleciałoby na nasze tereny. Jedyne co można sensownego zrobić, to wykorzystać fakt, że Kaliningrad jest tak otoczony NATOwskimi krajami, i pobudować dookoła niego solidny system OPL i obrony przeciwrakietowej, żeby jakoś zniwelować to do czego ten teren przede wszystkim ma służyć. Systemy radarowe, systemy walki elektronicznej, itd. itp.

Pikolo
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:14

To przy założeniu, że NATO zaatakuje pierwsze, w co szczerze wątpię. Tymczasem odpalenie wszystkich pocisków ZANIM NATO wyrówna teren Królewca jest w pełni wykonalne, jeśli Iskandery nie zniszczą wszystkich wyrzutni weń wycelowanych

Afgan
sobota, 23 kwietnia 2016, 18:02

Niby to tak niewiele, a jednak dla NATO to aż tak wiele. Póki co to pomiędzy Kaliningradem a Trójmiastem i Warszawą mamy tylko jednostki w Braniewie i Elblągu używające T-72 i BWP-1. O siłach litewskich nawet nie będę pisał, bo to mięso armatnie z ex-niemieckimi M-113 i BTR-60 w spadku po NRD. Jednostki na Leopardach i Rosomakach, które miałyby szansę spacyfikować Kaliningrad mamy na zachodzie kraju i zanim oni by się ruszyli, to rosyjska piechota morska była by w Gdańsku, a Warszawa była by w zasięgu Gradów i Uraganów.

Mirek
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:30

Czy kogoś w MON to interesuje, czy raczej zajęty jest nie kończącymi się dialogami technicznymi ?

AWU
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 23:55

czy ktoś może przytoczyć jakiś pakt/porozumienie które Moskwa od początku swej państwowości w 1490r podpisała i twgoż porozumień nie złamała?

INF
czwartek, 28 kwietnia 2016, 00:08

porozumienie INF, jest łamane od lat przez NATO.

Misiek
niedziela, 24 kwietnia 2016, 21:00

IMHO to dobra dla Polski wiadomość. Dopóki "tylko" Polska jest w zasięgu, to zachodnioeuropejskich sojuszników tak nie boli. Jak w zasięgu jest Paryż, Berlin i Bruksela to już zmienia postać rzeczy i wzmaga poczucie solidarności. Geniusz geopolityczny Rosjan nigdy nie przestanie mnie zadziwiać, nikt tak jak oni nie umie sobie robić wrogów ;)

mruwa
sobota, 23 kwietnia 2016, 14:21

Czas zacząć produkować atomówkę ! W razie czego to się nie przyznawać , jak Izrael !!!

RRf
niedziela, 24 kwietnia 2016, 10:32

A skąd wiesz, że kilka sztuk nie leży gdzieś w magazynach?Dużo tego swego czasu była w magazynach na terenie Polski. Może zdolności produkcyjnych nie mamy, ale po co SU-22 wciąż latają?

ryszard56
sobota, 23 kwietnia 2016, 13:53

Rosjanie dzialaja a My tylko gadamy jak w 39 nic sie nie zmieniło Polak zawsze mądry po czasie ,brawo nasi POLITYCY PATRZCIE I UCZCIE SIE

rcicho
sobota, 23 kwietnia 2016, 21:49

W 1939 r mieliśmy 6 armię świata wiec każdy musiał się liczyć. A teraz nędza kompletna.

Tomek72
sobota, 23 kwietnia 2016, 15:04

Ryszard - niestety zgadzam się z Tobą. Z tym, że jest pewna różnica pomiędzy "demokratycznymi rządami" Putina a "demokratycznymi rządami" w Polsce. On zbroi się na potęgę kosztem gospodarki mając w głębokim poważaniu to co na co dzień dzieje się ze zwykłymi Rosjanami. Bo chyba wszyscy się zgodzimy, że zagrożenia ze strony NATO nie ma ... A Polska nie może sobie pozwolić na wydatki na zbrojenia rzędu 4-6 % PKB - bo zarżniemy gospodarkę i wojna nie będzie potrzebna - koniec końców nie będzie pieniędzy na NFZ, emerytury ale też na żołd i utrzymanie techniczne armii (o modernizacji i rozwoju nie wspominając). My nie mamy źródełka pieniędzy w postaci ropy, gazu czy diamentów. O tym niestety często nie pamiętają wojskowi. Dla Polski jedynym wyjściem w tym kontekście jest zwiększenie wydatków na obronę (nie tylko na wojsko) przy założeniu, że część z tych wydatków zostaje w PL, generuje PKB, a nawet przynosi dochód z eksportu. Wiele razy pisałem o OT - więc nie będę wracał do szczegółów. Ale Amerykanie chyba lepiej zarabiają i liczą pieniądze od Polaków " ...For approximately 10 percent of the Army budget, the Army National Guard provides 34 percent of the Army’s total personnel and 40% of its operational force. For approximately 6 percent of the Air Force budget, the Air National Guard provides 19 percent of the Air Force’s total personnel and 30 to 40 percent of the fighter, tanker and airlift capacity...." Jak usłyszałem, że nasza OT ma DOCELOWO mieć 35.000 załamałem się. Ja liczyłem, że będzie to DUŻO WIĘCEJ, że proporcje będą odzwierciedlały "model Szwajcarski" Że każdy będzie miał co najmniej przeszkolenie podstawowe na etapie szkoły ponadpodstawowej, i specjalistyczne w zależności od specyfiki zawodu ... Że co najmniej w kwestii wyszkolenia zrobimy gigantyczny krok do przodu - licząc na to, że koalicjanci prędzej dostarczą nam broń niż sami tu przyjadą ...

dropik
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 14:36

no to potrzebne są nam lepsze radary... ciekawe czy sami takie wyprodukujemy ? Jakoś mam duże wątpliwości żeby nasze radarki były pierwszej klasy. Wazniejsza jest jednak "polonizacja", Więc wisła i narew posługujące się polskim radarami które są tanie ale średnie "nie dadzą rady" Dla Rosji rakiety to metoda na złamanie zachodniej przewagi w lotnictwie. dla nas niestety oznacza że nasze lotniska są w zasadzie nie bronione, a samoloty nie łatwe do zniszczenia - brak solidnych hangarów.

as
niedziela, 24 kwietnia 2016, 00:25

Tylko szefowie NATO mogli uwierzyć w to że Rosja dotrzymuje umów.

Wacieńka
niedziela, 24 kwietnia 2016, 10:47

Szefów NATO skrępowali politycy Zachodu a ci są zajęci walką o realizację swoich ideologicznych mrzonek. Bezpieczeństwo Polski i krajów bałtyckich jest na kolejnych miejscach. Po prostu.

jaan
niedziela, 24 kwietnia 2016, 00:24

Nie można tak bezkrytycznie brać płaską mapę oraz cyrkiel w celu określenia zasięgu. Proszę sprawdzić zasięg wyrysowany na globusie. Jest o wiele większy

1andrzej
wtorek, 26 kwietnia 2016, 22:26

Zasięg będzie większy, tylko te rakiety będą musiały trasę pokonać po ziemią.

wy43
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 14:01

w okresie rozprężenia po zimnej wojnie dla Rosji najważniejsze wnioski przyszły z ataku NATO na Jugosławię, NATO okazało się chętne do interwencji i tyle z pokojowego nastawienia NATO, wniosek: trzeba się zbroić

Zenio
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 14:54

Chętne ? NATO pozwoliło na wymordowanie dziesiątek tysięcy cywilów w byłej Jugosławii. Wojny w Jugosławii zaczęły się w 1992 roku a NATO interweniowało w 1999 roku dopiero.

Tradycja
niedziela, 24 kwietnia 2016, 00:00

Umowy, traktaty, to wiekowa sowiecka tradycja :)

lol
sobota, 23 kwietnia 2016, 13:11

To, że ruscy nie przestrzegają traktatów rozbrojeniowych nie jest żadnym zaskoczeniem. Każdy średnio rozgarnięty człowiek potrafił to zauważyć i to już od ponad dekady.

Mła
sobota, 23 kwietnia 2016, 13:04

Ale zdziwieni. Rosja nigdy nie dotrzymywała żadnych umów czy traktatów.Chyba, że były jej na rękę. Tak na dobrą sprawę wszystkie umowy i traktaty podpisane z Rosja maja wartość nie większą niż papier toaletowy.

odkłamiacz
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:31

Właśnie dzisiaj w światowych serwisach jest, że USA odmawiają, wbrew umowom z Rosją, przerobienia plutonu ze swoich głowic atomowych na paliwo do elektrowni. Kto więc łamie umowy? Był Traktat Budapesztański, który rzekomo pierwsza naruszyła Rosja - ale ten traktat stanowił, że Ukraina będzie neutralna i bez zgody sygnatariuszy (czyli m.in. Rosji) nie można zmieniać statusu Ukrainy, a w szczególności zabraniał przymuszania Ukrainy sankcjami do zmiany statusu. Tymczasem NATO w 2008 wystosowało zaproszenie do Ukrainy by przyłączyła się do NATO a Zachód, gdy Janukowicz odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE nałożył na Ukrainę sankcje a potem zorganizował krwawy pucz. Zachód też w traktacie pokojowym z Serbią gwarantował, że Kosowo pozostanie serbskie... Zapewniał, że nie będzie chciał obalać Kadafiego, "tylko chronić ludność cywilną przed represjami" itp. itd. Na każdą 1 złamaną umowę przez Rosję przypada 10 złamanych przez USA. Np. "tarcza antyrakietowa" używa takich samych wyrzutni jak dla Tomahawków, więc jest złamaniem traktatu INF. Do prób "tarczy antyrakietowej" używano m.in. "pozornych" (tzn. czym się różniących?) rakiet średniego zasięgu, czyli USA łamało wielokrotnie traktat INF. Zachód nałożył też na Rosję sankcje gospodarcze. Ale i Rosja i Zachód są w WTO. Traktat WTO zabrania nakładania innych sankcji niż zatwierdzone przez ONZ, a w szczególność WTO zabrania sankcji z przyczyn politycznych. Ale o tym w polskich mediach mówić nie wolno.

wakizaszi
sobota, 23 kwietnia 2016, 17:23

Umowy z USA też można sobie wsadzić ... wie o tym już Ukraina. Umowy stosuje się tylko wtedy gdy to stosującemu pasuje, tak jak w Polsce konstytucje. A wszystkie zakazy stosowania broni chemicznej, min przeciwpiechotnych, traktat o ograniczeniu zbrojeń i nierozprzestrzenianiu broni jądrowej mają na celu utrzymanie dominującej pozycji kilku mocarstw na świecie i tyle.

xawer
sobota, 23 kwietnia 2016, 16:14

Nie zgadzam się z Tobą! Mimo, że Rosjanie ciągle kombinują jak obejść traktaty, które w danej chwili są dla nich niewygodne, to te traktaty mocno ograniczyły możliwości militarne Rosji, przynajmniej w początkowym okresie ich obowiązywania. Jeśli przyjąć, że z Rosją nie obowiązują żadne traktaty, to alternatywą jest totalny wyścig zbrojeń(za czym optuję) lub totalna wojna(czego nie polecam)!

fumfel
sobota, 23 kwietnia 2016, 15:55

a z czego to sie bierze ? a no z tego, że każdy tak robi

icek
wtorek, 7 lutego 2017, 12:01

straszenie rannego niedzwiedzia

g12
sobota, 23 kwietnia 2016, 12:42

e tam, co tam Iskandery, my za to kupujemy przekroje broni i imitatory strzałów.

axel
piątek, 22 września 2017, 19:58

A o celowym i ciągłym łamaniu przez USA traktatu ABM - to już ,,wiarygodny'' portal nie wspomina. Opisywane działania Rosjan są właśnie pokłosiem takich zapędów.

w.
sobota, 23 kwietnia 2016, 22:44

czy budowa przez USA hiperdźwiękowych manewrujących w kosmosie pocisków narusza porozumienia? Jak Putin ma rozpoznać czy to głowica konwencjonalna czy jądrowa? Dla pewności naciśnie guzik i w odpowiedzi odpali wszystko co ma. Cała sławna Tarcza antyrakietowa ma służyć ochrony USA a nie Polski, zgodnie ze starymi planami ma tu być pustynia poatomowa odgradzająca Zachód od Rosji.

jacek
niedziela, 24 kwietnia 2016, 17:20

świetny text, duże brawa dla pana Dury...

SAS
sobota, 23 kwietnia 2016, 22:11

Niech ręka boska broni rząd RP przed kupowaniem antyrakiet. Psim obowiązkiem USA i NATO jest wysłanie swoich Patriotów tak samo jak wysyłali je do Turcji, kiedy to Polska bierze na siebie największy ciężar obrony wschodniej flanki. Jeżeli ruskie mają dłuższe rakiety to doskonale, niech lecą na zdrowie hen hen na zachód.

as
poniedziałek, 25 kwietnia 2016, 16:51

NATO wyrazi zaniepokojenie i na tym sie skończy.

Daro
sobota, 23 kwietnia 2016, 21:48

Zamiast utyskiwać że Rosjanie budują rakiety manewrujące zrobić to samo. Zachowujemy się jak dzieci w piaskownicy w której ktoś inny zaczął się bawić i zamiast dołączyć jest wrzask. To że nie potrafimy budować rakiet zakrawa o żart w kraju 40 milionowym.

maxio
niedziela, 24 kwietnia 2016, 17:34

My nie potrafimy zbudować rakiety o zasięgu 100 km a tobie się marzy coś większego.

dropik
niedziela, 24 kwietnia 2016, 16:36

Traktaty są dla słabych.

Nabucco first
sobota, 23 kwietnia 2016, 20:06

1. Ropa i gaz z Rosji - nieoficjalny zakaz podpisywania nowych kontraktów. 2. Maksymalna rozbudowa mocy importowych i zaopatrzenie sąsiadów w oba surowce.

wtkl
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:56

Kolejny już raz kiedy "eksperci" na Zachodzie nie przestają się dziwić.

Luke
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:33

Ok Wroclaw i Dolny Slask jest safe super, dlatego jednom bron kturom Polskiw SP musza posiadac to zaklucanie radaruw i eliminacia radaruw wtedy the rakiety nie wystaruja!

Jaksar
sobota, 23 kwietnia 2016, 19:21

dopóki Kaliningrad w rękach moskwy to nam Kalibry raczej nie zagrażają, to jest problem europy zachodniej i USA. Dla Polski, o ile mielibyśmy w moskwie widzieć agresora, niebezpieczeństwem są Iskandery i konwencjonalne siłły FR. Nasi specjaliści powinni się zastanawiać nad strategią obrony kraju w wypadku agresji najbliższych sąsiadów i to najlepiej w koalicji z krajami europy wschodniej (w tym Ukrainy). Im dalej będziemy od naszych granic trzymali potencjalnego przeciwnika i budowali sojusz, który naprawdę mu może zagrozić, Wschodnia Europa-Turcja, to ryzyko ataku na nasze kraje jest minimalne. Europa zachodnia i NATO jak narazie udowodniły jedno, że nie są zdolne do szybkiej i adekwatnej reakcji na agresję. Są słabe i mało wiarygodne jako sojusznik a przy tym zerowy gwarant umów i układów. Zachód myśli jedynie o korzyściach i dobrych interesach a obrona krajów trzecich schodzi na dalszy plan. Jeżeli Polska nie będzie starała się budować regionalnej polityki militarnej (wspólnych sił dla regionu wschodniej Europy i krajów Bałtyckich) ze skoordynowanym planem modernizacji i koncentracją potencjału, to szybko obudzimy się po raz kolejny z ręką w nocniku jak w 1939 roku !

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama