Joe Biden proniemieckim prezydentem?

18 listopada 2020, 11:35
840_472_matched__qgozi2_bidenflag
Fot. joebiden.com
Reklama

Administracja Joe Bidena nie dokona żadnych zasadniczych zwrotów w polityce zagranicznej, zmieni się raczej styl jej prowadzenia w stosunku do tego prezentowanego przez ekipę Donalda Trumpa - mówi PAP Hans Kundnani, ekspert brytyjskiego think tanku Chatham House. Mówi, że ekipa Bidena "jest bardzo proniemiecka" i "podziwia Niemców".

"W amerykańskiej polityce zagranicznej nastąpiło w ostatnich latach strukturalne przesunięcie, na które nie wpłynie zastąpienie administracji Donalda Trumpa Joe Bidenem i w szczególności w kwestii polityki wobec Chin należy się spodziewać kontynuacji. Wynik wyborów oznacza odrzucenie Trumpa, ale nie — trumpizmu" - mówi Kundnani.

Wskazuje, że bardzo dużo będzie zależeć od tego, która z partii — Demokratyczna czy Republikańska, będzie miała większość w Senacie, co rozstrzygnie się dopiero w styczniu. Jeśli Demokraci nie będą kontrolować Senatu, wówczas prezydent w dużej mierze będzie miał związane ręce, zwłaszcza w polityce wewnętrznej. W takiej sytuacji należy się spodziewać, że Biden skupi uwagę na polityce zagranicznej, gdzie możliwości działania prezydenta są większe, żeby mieć jakiekolwiek dokonana, wyjaśnia. Ale zastrzega też, że bez większości w Senacie zmiany dokonane przez Bidena mogą być nietrwałe, bo zapewne odwróci on przy pomocy rozporządzeń wykonawczych decyzje Trumpa np. w sprawie paryskiego porozumienia klimatycznego czy umowy nuklearnej z Iranem, ale ewentualna następna administracja Republikańska będzie mogła te rozporządzenia znów odwrócić.

"Administracja Joe Bidena oznacza, że zniknie niepewność co do amerykańskiego zaangażowania w Europie" - mówi Kundnani. Jak wskazuje, Donald Trump prowadził dwutorową politykę wobec Rosji — z jednej strony nie krytykował jej zbytnio, z drugiej, po części zmuszony do tego przez Kongres, nakładał sankcje i zwiększał obecność wojskową w krajach takich jak Polska. "Joe Biden będzie wobec Rosji prowadził ostrzejszą politykę niż dwie poprzednie administracje, zarówno Baracka Obamy, jak i Trumpa. Konsekwencją tego będzie większe zaangażowanie USA w NATO" - uważa ekspert.

Ale jak zastrzega, nie oznacza to, że problemy w stosunkach transatlantyckich znikną. "Istnieją dwa spojrzenia na sytuację — jedno jest takie, że wszystko było w porządku do czasu objęcia władzy przez Trumpa, a drugie — że problemy w stosunkach transatlantyckich były już wcześniej, bo Europa nie wydaje wystarczająco dużo na obronę, nie jest w stanie podjąć odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo, a Trump jedynie zaczął o tym głośno mówić" - wyjaśnia Kundnani.

Uważa on, że jasne zaangażowanie USA pod rządami Bidena w NATO nie przysłoni istnienia nierównowagi w stosunkach transatlantyckich. Na dodatek wskutek pandemii koronawirusa ona będzie się nawet powiększać, bo nie dość, że duża część europejskich członków NATO nie wydaje 2 proc. na obronę, to wskutek recesji ich wkład w kwotach bezwzględnych jeszcze spadnie. Jak mówi, w Europie coraz więcej się mówi o potrzebie suwerenności w kwestii bezpieczeństwa, ale nie przekłada się to na zwiększone wydatki na obronność.

Kundnani wskazuje, że kontynuacja w polityce zagranicznej USA będzie szczególnie widoczna w kwestii stosunku do Chin. "W ciągu ostatnich czterech lat, od czasu objęcia władzy przez Trumpa, nastąpiła ponadpartyjna zmiana w polityce wobec Chin i jest w tej sprawie konsensus, bo również Demokraci postrzegają ten kraj jako strategicznego rywala USA i jest to jedno z niewielu pól, gdzie łatwo będzie o współpracę Bidena z ewentualną Republikańską większością w Senacie" - uważa ekspert.

Jego zdaniem, jedynymi różnicami w kwestii Chin w stosunku do administracji Trumpa stanie się to, że Biden w większym stopniu będzie współdziałał z sojusznikami, a także przedstawiał to jako starcie odmiennych wartości — demokracji z autorytaryzmem. Jak wskazuje, już w pierwszych swoich wystąpieniach po tym, gdy stało się pewne, że wygrał, mówił o tym, że demokracja będzie kluczowym elementem w jego prezydenturze, zapowiadał, że szczyt na rzecz demokracji i będzie on to wykorzystywał w strategicznej rywalizacji z Chinami.

"Bardzo ciekawe jest, co te zapowiedzi w sprawie demokracji oznaczają dla takiego kraju jak Polska, która z jednej strony jest na pierwszej linii w napięciach z Rosją i jest ważnym sojusznikiem USA i wiarygodnym, bo wydaje na obronę ponad 2 proc. PKB, z drugiej strony obecny rząd w Warszawie — tak jak zresztą Boris Johnson w Wielkiej Brytanii — jest postrzegany jako sympatyk administracji Trumpa. Ciekawe jest, jak administracja Bidena to rozwiąże i jak agresywnie będzie naciskała w kwestiach demokracji w Polsce" - mówi Kundnani.

Wskazuje, że wobec tych państw administracja Bidena będzie musiała dokonać interesujących wyborów, zwłaszcza w kontekście relacji z Rosją, bo nie wszystko układa się tak jak ekipa prezydenta-elekta, by pragnęła. "Instynktownie chcieliby, aby to Niemcy i kanclerz Angela Merkel, były głównym parterem USA w Europie. Ekipa Bidena jest bardzo proniemiecka, podziwiają Niemców i instynktownie chcieliby współdziałać z Niemcami, by odsunąć Wielką Brytanię na boczny tor. Ale w kluczowych kwestiach, dotyczących Chin i Rosji, Niemcy nie będą zbyt pomocne" - mówi. Wskazuje na punkty sporne, jakim są gazociąg Nord Stream 2 czy fakt, że Niemcy wcale nie chcą zmniejszać swojej obecności na chińskim rynku.

"Tymczasem polityka brytyjska jest całkowicie zgodna z amerykańską i w sprawie Rosji, i Chin. Ekipa Bidena chciałaby współdziałać z Niemcami, odsuwając na bok Wielką Brytanię, a także kraje takie jak Polska, natomiast polityczne realia powodują, że w pewnym momencie będą musieli poddać w wątpliwość zasadność tego działania i bardzo ciekawe będzie obserwowanie, jak to rozwiążą" - podsumowuje Kundnani.

image
Reklama

 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
say69mat
czwartek, 19 listopada 2020, 18:23

@Joe Biden proniemieckim prezydentem? ... hmmm ... czyżby proniemieckość była - w rozumieniu prawicowego salonu 'przywiślańców'- na tryle istotnym politycznym faux pas. Nie pozwalającym - w efekcie - amerykańskiemu prezydentowi występować w roli gwaranta sojuszu militarnego i politycznego z Polską??? Jakim zatem to cudem państwo Izrael potrafi utrzymywać doskonałe relacje z USA, niezależnie od sympatii i antypatii kolejnego Prezydenta USA wobec jakiegokolwiek kraju i nacji tego ze światów??? Dalej, jakim to cudem w 70 layt po zakończeniu II wojny światowej, Izrael potrafi utrzymywać doskonałe stosunki z Niemcami??? W odróżnieniu od fobii, sympatii i ant6patii salonu prawicowych mędrków znad Wisły.

Peptyd
środa, 25 listopada 2020, 00:35

Jest z dala od Niemiec a w USA ma swoich w nadmiarze i to takich z workowaty,o kieszeniami....... to nie cuda a fakty

por. conjurer
czwartek, 19 listopada 2020, 09:32

Amerykanie może i podziwiają Niemcy, ale przynajmniej ta ich część skupiona wokół Trumpa zdaje sobie sprawę, że gospodarczo to Niemcy wykorzystują USA do bogacenia się bez zobowiązań. Niemcy jeszcze w czasach Obamy miały rocznie ponad 70mld nadwyżki, która za Trumpa spadła do ok 65mld a 2020 zapowiada się poniżej 60mld. I widać to było również w wysoko specjalistycznych miejscach pracy, które zaczęły ponownie powstawać w USA. No ale cóż, prawdopodobnie będzie Biden wybrany przed niebinarnych chłopców w rurkach po studiach gender szukających zatrudnienia w starbucku. Sytuacja wróci do normy.

Ech
czwartek, 19 listopada 2020, 00:42

Cale USa sa pro niemieckie. Brzezinski pisal ze o ile w Ukladzie Warszawskim armia PRLu byla druga co do wielkosci o tyle w NATO , Polaska to daleki krewny na peryferjach. Zuelnie inaczej traktowanie, a dla USa glownym krajem w Europie sa Niemcu. Pod wzgledem Etnicznym niektrzy uwazaja ze Niemcow w Usa bylo wiecej niz Anglikow ( w czasach kolonizacji) Do dzis zas rzadza tam WASP - czylo Whait Anglo Sason protestans.

wtorek, 1 grudnia 2020, 15:19

Przecież właśnie w tym rzecz,że nie zawsze są tym głównym dla USA krajem, kometatorzy właśnie stale to piszą. Dla Rosjan Brzeziński tylko istnieje, a może lepiej byłoby pamiętać o Richardzie Pipesie (syn legionisty, doradca Prezydenta R. Reagana) :).

Marek
czwartek, 19 listopada 2020, 13:12

Słyszałeś może o takim człowieku jak Henry Morgenthau? Był sekretarzem skarbu u Roosevelta. W ramach "miłości" do Niemców doszedł do wniosku, że ich droga w kierunku pokoju prowadzi do gospodarstwa rolnego. Kierując się tym przekonaniem chciał na stałe odebrać im Zagłębie Ruhry, wysiedlić stamtąd Niemców i poddać ten obszar pod międzynarodową kontrolę. Reszta Niemiec miała być podzielona na dwie części. Ośrodki miejskie miały zostać zniszczone razem z fabrykami. Niemiecka ludność zaś we własnym zakresie, bez zewnętrznej pomocy miała się przestawić na produkcję rolną. Plan ten miał sporą szansę na realizacje. Tyle tylko, że po Roosevelcie nastał Truman, który nieco trzeźwiej od niego postrzegał Stalina i Rosję.

andys
piątek, 20 listopada 2020, 10:15

Jaki zwiazek ma pomysł tego pana ze Stalinem i Rosją? Zreszta podobnych pomysłów na Zachodzie bylo wiecej -Churchil chciał wytruć i wysterylizować Niemców. Ta wsciekłość Zachodu spowodowana była faktem, że Hitler zrobił ich w bambuko i pokonać Hitlera samodzielnie , bez decydujacego udziału ZSRR, nie dało sie. Zachodowi, jego elitom, było po prostu łyso. Ta frustracja widoczna jest zreszta i dzisiaj i ma swój wyraz w próbach przepisania historii IIWŚ. Teraz "patrioci europejscy" głoszą, że to Stalin wypromował Hitlera, pomagał mu w przygotowaniach do agresji na Europe, wreszcie wywołał II WŚ (przy pewnym udziale Hitlera), a zwycistwo zakończone w Berlinie, było mozliwe tylko dzieki pomocy zachodnich aliantów (żywność , broń, surowce itd). Najsmieszniejsze jest to, że są osobnicy przyjmujacy taen punkt widzenia, równiez w Polsce.

Chiny górą
wtorek, 1 grudnia 2020, 15:28

Stalin rzeczywiście wypromował Hitlera ), wywołał razem z Hitlerem ( to jest z państwem niemieckim) wojnę i był strategicznym partnererem Hitlera (dostarczanie surowców, wspólna napaść na Polskę, wpółdziałanie w eksterminacji Polaków) do momentu kiedy Hitler napadł na niego, po jakimś czasie jak Stalin napadł na Polskę, Finlandię, Rumunię, itd. Nic śmiesznego w tym nie ma, może śmieszy to ludzi nie znających historii, lub ruskich trolli.

asdf
czwartek, 19 listopada 2020, 12:07

100 mln amerykanow ma niemieckie korzenie polska diaspora w USA to ile 10 mln? z czego ile przyznaje sie do tego.

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 11:33

Przed wojną sporo tamtejszej niemieckiej diaspory za to zachowywało się bardzo głośno. Mieli mundurki, które przypominały inne bardzo znane. Urządzali sobie parady i pikniki w stylu NSDAP. Mieli także coś na kształt Hitlerjugend. Ich Führerkowi Fritz Julius Kuhn było. Gość razem ze swoim towarzystwem chciał zrobić z USA kalkę III Rzeszy. Ale Amerykanie, kiedy zorientowali się w czym rzecz szybciutko zrobili porządek z nim i jego przyjaciółmi. Później, już po wojnie wielu Amerykanów, którzy wyzwalali niemieckie obozy koncentracyjne do końca życia nie kupiło żadnego niemieckiego towaru. Dotyczyło to także żołnierzy amerykańskich o niemieckich korzeniach. Generał Eisenhower publicznie oświadczył zresztą, że wstydzi się swojego niemieckiego pochodzenia.

Tomek
środa, 18 listopada 2020, 20:38

czyli zmiana na lepsze...

Profesor
czwartek, 19 listopada 2020, 12:07

Na "lepsze" dla wrogów USA i NATO. To zdecydowanie tak.

Tomek
czwartek, 19 listopada 2020, 19:21

Na lepsze dla Polski

Zły człowiek
środa, 18 listopada 2020, 18:21

Niech ten tetryk zapadnięta imię żony w przyszłym roku i dotrwa do inauguracji to już będzie jego Everest.

andys
piątek, 20 listopada 2020, 10:19

Biden ma energicznego wiceprezydenta - zastapi go bez problemu. Kto wie zreszta , czy nie jest to wariant polityki Demokratów, którzy chca pozbyc sie "starych towarzyszy" ze swoich wladz.

Z dystansu
czwartek, 19 listopada 2020, 09:52

Ale widzisz TO nie jest najgorsze. Grozniejszy dla zachodniego świata jest g a m b i t z jego wice! To jest ewidentna komunistka zmierzająca "od zawsze" do obalenia zachodniego porządku świata. Ona - gdy zabraknie Bidena - umożliwi Rosji i Chinom opanowanie cywilizacyjne świata. Doprowadzi do całkowitego upadku porządku zachodniego w USA, upowszechni skrajne lewactwo i tym samym USA straci wolę i siłę, by bronić krajów np. Azji przed ekspansją Chin, a krajów naszej części Europy przed Rosją i... zaborczością Niemiec. Biden to moim zdaniem "tymczasowy" figurant, któremu w każdej chwili grozi impeachment ze względu choćby na już dziś ujawnianie u niego objawy starczej demencji. Słabo widzę przyszłość demokratycznego świata.

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 11:58

Nie da rady. W USA byli już nieodpowiedzialni prezydenci. Dlatego ten kraj ma kilka zabezpieczeń.

andys
piątek, 20 listopada 2020, 11:03

"USA straci wolę i siłę, by bronić krajów np. Azji przed ekspansją Chin," Zaprawdę, nie znajduję państw w Azji , które chciałyby, aby USA broniły je przed Chinami. Ostatnio państwa tASEAN podpisały uklad o wolnym handlu,z udziałem Chin.

Chiny górą
wtorek, 1 grudnia 2020, 15:31

Wietnam, Japonia, Filipiny, Korea Płd., Tajwan. Nie pisz tsak mało rozsądnie.

owczarek niemiecki
środa, 18 listopada 2020, 17:48

Ale co z piątką dla zwierząt, przecież popiera ją każdy przyzwoity człowiek. Prezydent Biden ma dwa psy ze schroniska, ex-prezydent Trump nie posiada zwierząt, to nie jest prawdziwy Amerykanin. Będziemy skutecznie dbać o polską "rację stanu", to fundament.

Niuniu
środa, 18 listopada 2020, 16:47

Nie ma powodu do zakładania, że Baiden będzie prowadził inną polityke niż za czasów swej vice prezydentury u boku Obamy. W tym politykę wobec Rosji czy Chin. Wręcz należy oczekiwać powrotu do koncepcji "resetu" tym razem również w stosunkach z Chinami. Polityka zagraniczna USA zapewne będzie mniej konfrontacyjna i bardziej przewidywalna. Już słyszymy zapowiedzi przedłużania istniejących jeszcze układów rozbrojeniowych. Oczywiście zmieniająca się sytuacja wewnętrzna w USA, sama dynamika kampanii wyborczej oraz zmiany sytuacji międzynarodowej będą to korygowały. Ogólny trend pozostanie niezmienny. Polityka ukształtowana przez demokratów w okresie rządów Obamy zostanie niewątpliwie skorygowana o większy izolacjonizm USA będący bezpośrednią spuścizną procesów zainicjowanych przez ekipę Trampa oraz doświadczenia pandemii. Oceniam, że w nadchodzących latach mniej będziemy mogli polegać na USA a bardziej będziemy musieli konsolidować się w ramach Unii Europejskiej. Nie możemy również zapominać o tym, że USA nie jest już wyłącznym Panem Świata i możliwości polityki zagranicznej tego mocarstwa posiadają coraz więcej ograniczeń zewnętrznych.

Ciekawy
czwartek, 19 listopada 2020, 16:50

Bo twoim zdaniem Biden to idiota i sklerotyk, który nie pamięta jak skończył się reset za czasów Obamy?

Wawiak
czwartek, 19 listopada 2020, 14:41

"konsolidowanie" w ramach Unii w obecnej rzeczywistości oznacza de facto podporządkowanie.

Jabadabadu
czwartek, 19 listopada 2020, 12:46

1) wiceprezydent nie prowadzi żadnej pilityki, jest zwyczajną rezerwą na wszelki wypadek, 2) tetryk musi takim pozostać, gdyż tylko wówczas ci którzy zapewnili mu tron będą mogli sprawować władzę rzeczywistą, 3) USA sprzed 8 lat i obecne to dwa zupełnie nieporównywalne do siebie kraje - szczególnie po tym jak Obama ratował wielkie korporacje kosztem milionów Amerykanów, 4) otoczenie USA - ze szczególnym uwzględnieniem Chin, Rosji i Niemiec (IV Rzeszy) jest również zupełnie inne niż 8 lat temu. Wniosek: przykładanie miary sprzed 8 lat do współczesności i kreowane polityki według takiej miary jest z góry skazane na totalną klęskę - bez względu na to kto to będzie robił. Biden również, a może przede wszystkim.

dix
środa, 18 listopada 2020, 15:40

Co Biden Powiedział o Polsce i prze kogo jest rządzona to chyba wszyscy już dawno słyszeli.Dziwne tylko że za to ,że jak się wyraził w Polsce rządzi reżim jeszcze nie rozpoczął bombardowania celów w Polsce.Bo to jest bardzo amerykańskie.

asdf
czwartek, 19 listopada 2020, 12:11

ciekaw jestem czy dostawy oplaconej z gory broni z USA dojda do skutku czy moze zostana "zamrozone" do czasu ustapienia "rezimu" bez kasy i bez broni jak zawsze.

Eee tam
środa, 18 listopada 2020, 15:35

Niemcy to drugi na świecie zaraz po Chinach największy eksporter zresztą z samymi Chinami mają od lat NADWYŻKI handlowe, trudno ich nie podziwiać. No ale po co z takim sąsiadem trzymać sztamę jak można z zamorskim który nie wie dokładnie gdzie jesteśmy na mapie co nie ?!

czwartek, 19 listopada 2020, 16:53

Może dlatego że nasz sąsiad chce nas całkowicie zdominować?

dww
środa, 18 listopada 2020, 15:11

No to UE ma wreszcie swojego skrajnego lewaka po drugiej stronie atlantyku. Dla nas nic dobrego.

Nikodem
środa, 18 listopada 2020, 14:50

Gospodarki USA i Niemiec były ze sobą mocno powiązane przed II wojną światową, a także szczególnie w latach 1945-1970. Dziś też USA jest największym partnerem gospodarczym dla RFN, a amerykańskie wielkie fundusze powiernicze np. Black Rock, Vanguard i ich satelity mają liczne akcje pasywne niemieckich koncernów narodowych notowanych na giełdzie DAX. USA i RFN mocno są powiązane ze sobą politycznie i gospodarczo, a po trosze i militarnie.

Jan z Krakowa
wtorek, 1 grudnia 2020, 19:32

I to powiązanie tych gospodarek nie zapobiegło wojnie między tymi krajami w latach 1939-1945. To jest z takiego powiązania nie wynika,że konfliktów ( a nawet wojen) nie ma czy nie będzie między tymi krajami.

realizm
środa, 18 listopada 2020, 14:15

"Administracja Joe Bidena nie dokona zasadniczych zwrotów" - administracja może nie dokona, ale sam Sleepy Joe już może: np. nie dożyć następnego roku – i to wcale nie jest żart ani złośliwość, bo osobiście, jako człowiekowi, życzę mu jak najdłuższego życia w zdrowiu. No ale król jest nagi, a w związku z tym będzie rządzić królewna – Kamala plus klany Clintonów i Obamów, czyli dla Polski bardzo kiepska opcja. Trump był najlepszym prezydentem USA od kilku dziesięcioleci, myślę, że od czasów Reagana. Skupił się na polityce wewnętrznej z prostej przyczyny: imperium nie może wywierać wpływu na otoczenie, gdy samo jest wewnętrznie słabe. Stąd jego sfokusowanie na amerykańskiej ekonomii i interesach, i na równowadze w relacjach bilateralnych: chcesz ochrony USA – płać za to a przy tym bierz tyle odpowiedzialności za siebie, ile zdołasz. To podejście uczciwe i zarazem realistyczne. To za jego prezydentury mamy zwiększoną obecność USA w Polsce i najlepsze relacje polityczne, gospodarcze i wojskowe od lat, o sławetnych wizach, którymi zainteresowanych jest kilka tysięcy ludzi i media, nie wspominając. Jednocześnie Trump, balansując z Rosją niepotrzebnie jej nie rozjuszał – a to dla nas kolejna korzyść w tym meczu, w którym czynnik czasu odgrywa potężną rolę: my się wzmacniamy, Rosja słabnie – i to jest ok. Tak już na koniec: warto zauważyć, że dziś, w środę 18 listopada, proces wyborczy w USA ciągle trwa, zaś zwycięstwo Joe Bidena, póki co, ogłosiły mejnstrimowe media i celebryci, żadna federalna amerykańska instytucja nie wzięła w tych zachwytach udziału. Wybory prezydenta w Stanach to wielopoziomowa gra systemu, uprawnionych instytucji, z których wymienić można federalny Sąd Najwyższy i Kongres. Należę do tego grona obserwatorów-żuczków, którzy w razie ostatecznej wygranej Trumpa – wcale się nie zdziwią.

wiarus
środa, 18 listopada 2020, 13:25

Nikt mnie nie przekona, że lewak dla kogokolwiek może zrobić coś dobrego. To samo zdanie mam o vice /identyczne poglądy/. Trump może był gburem, ale kierował się sensownymi zasadami i starał się wprowadzić je "w życie". Niezależnie co robił - w ekonomii, wojskowości, czy polityce - miało to rozsądny cel, podstawy i metody działania.

Marek
czwartek, 19 listopada 2020, 17:03

Lewica nie może zrobić niczego dobrego z prostej przyczyny. Ta grupa ludzi, obojętnie czy będą to komuniści, narodowi socjaliści, socjaliści, czy wreszcie socjalizujący liberałowie wychodzi z założenia, że ma prawo uszczęśliwić innych. Przy uważa, że do tego uszczęśliwiania ma prawo stosować przemoc w stosunku do osób, które uszczęśliwiane być nie chcą.

Tweets Defence24