JASSM trafiają w cel mimo zakłóceń

9 marca 2017, 12:57
JASSM
Fot. Lockheed Martin/USAF.
Reklama

Koncern Lockheed Martin przeprowadził strzelania z użyciem pocisków manewrujących JASSM zmodyfikowanych w celu zwiększenia skuteczności w warunkach zakłócania sygnału GPS. Pociski tego typu znajdują się na wyposażeniu lotnictwa USA, Australii i Finlandii, a od niedawna również Polski. 

Na poligonie rakietowym White Sands koncern Lockheed Martin we współpracy z US Air Force przeprowadził odpalenia dwóch pocisków JASSM. Strzelania realizowano z pokładów bombowców B-2 i B-52 na pułapie ponad 7 tys. metrów. Celem tego testu było sprawdzenie unowocześnionego układu kierowania i oprogramowania zapobiegającego zakłóceniom systemu GPS.

Dlatego jedno odpalenie odbyło się w warunkach standardowyc, a drugie przy silnym zakłócaniu sygnału GPS. Pomimo tego, jak zapewnia Lockheed Martin oba pociski precyzyjnie trafiły w wyznaczone cele. - Poprzez te unowocześnienia pocisku JASSM, zapewniamy szerokie spektrum dostępnych kosztowo środków gwarantujących przewagę taktyczną wojskom USA i naszym sojusznikom – stwierdził Jason Denney, dyrektor programu Systemów Uderzeniowych Dalekiego Zasięgu w dziale Pocisków i Kontroli Ognia Lockheed Martin. 

Czytaj też: Nowe możliwości starych bombowców. JASSM-ER dla B-52

Pociski JASSM są przeznaczone do niszczenia priorytetowych, dobrze umocnionych, stałych i przemieszczających się celów w każdych warunkach atmosferycznych. Zintegrowano je z samolotami US Air Force typu: B-1B, B-2, B-52, F-16 i F-15E. B-1B może przenosić również pociski JASSM-ER o zwiększonym zasięgu do których mają być dostosowane również pozostałe maszyny. Jako pierwszą zakontraktowano w 2015 modernizację do tego standardu bombowców B-52H.

Poza USA pociski JASSM mogą być przenoszone przez australijskie oraz fińskie samoloty F/A-18A/B i F-18C/D Hornet oraz polskie F-16C/D Jastrząb. Polska jest jedynym zagranicznym użytkownikiem pocisków w odmianie JASSM-ER, kontrakt podpisano w 2016 roku. Umowę na dostawę standardowej wersji AGM-158A JASSM sygnowano w 2014 roku, pierwsze pociski już dostarczono.

Czytaj też: Polskie F-16 z pociskami JASSM. Pierwsza dostawa

Dotychczas wyprodukowano ponad 2 tys. pocisków JASSM i JASSM-ER. Oba typy mają podobne właściwości niszczenia celów i charakterystyki stealth, z tym że JASSM-ER ma ponad 2,5 krotnie większy zasięg przekraczający 900 km. Prócz ulepszonego, odpornego na zakłócenia cyfrowego odbiornika GPS, te pociski manewrujące wyposażone są dodatkowo w głowicę na podczerwień służącą wyszukiwaniu i identyfikacji konkretnych celu punktowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Reklama
bez podniecenia
czwartek, 9 marca 2017, 18:29

W testach producenta jego uzbrojenie zawsze wypada znakomicie. Ale wolałbym potwierdzenie od niezależnego testującego...

BUBA
piątek, 10 marca 2017, 21:06

Generalnie to broń przeciwko słabo umocnionym celom. Np. polskie lotniska wojskowe doskonale nadają się na cele takiej broni.

Ares
piątek, 10 marca 2017, 06:46

Takim niezależnym testującym jest US Air Force. Zleceniodawca w tym wypadku USAF określa dla LM punkt po punkcie jakie wymagania zamówiony typ uzbrojenia (w tym przypadku pocisk JASSM) musi spełnić biorąc pod uwagę wszelkie zagrożenia wynikające z perspektywicznego pola walki (np. zakłócenie GPS). Producent musi dostosować się do wymogów zamawiającego (w tym wypadku USAF) udawadniając przed nim skuteczność gotowego uzbrojenia w testach poligonowych w przeciwnym razie zamawiający może odmówić odebrania gotowego seryjnego produktu. Jakby tego było mało testy nowych rakiet obwarowane są wysokimi wymaganiami przez zleceniodawcę. Każda nieudana próba to dotkliwe kary finansowe dla producenta rakiet.

bubu
czwartek, 9 marca 2017, 17:37

nasze jassmy będą tak zmodyfikowane, że najwyższy priorytet celu i jego koordynaty będą określały amerykański gps i europejski galileo, a priorytet pośredni/kontrolny będzie z rosyjskiego glonasa i chińskiego beidu. Więc żeby całkowicie wyeliminować 100% trafienie będą musieli wyłączyć swoje systemy satelitarne - prace trwają.

Polak
czwartek, 9 marca 2017, 15:27

Na elektrownie atomowe wszystkie jassmy-er puścić w razie czego w rosji

Ak
sobota, 11 marca 2017, 20:38

A jakiej odpowiedzi oczekiwać w zamian?

OT
czwartek, 9 marca 2017, 15:25

Bardzo dobrze, że je posiadamy, teraz inwestować w obronę przeciwlotniczą z prawdziwego zdarzenia i postawić na długofalową modernizację sprzętu wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

milko
czwartek, 9 marca 2017, 15:23

najlepszy zakup polski bez dwoch zdan. brawo.

Kiks
czwartek, 9 marca 2017, 14:41

To ruscy nie będą szczęsliwi.

x
czwartek, 9 marca 2017, 14:39

ciekawe jak owe modyfikacje mają się do egzemplarzy JASSM pozyskanych przez Polskę?

dropik
piątek, 10 marca 2017, 08:24

nasze jeszcze w większości są niewyprodukowane

grendel
czwartek, 9 marca 2017, 20:29

Tak że nasze mają te same możliwości bo są zakupowane poprzez rząd USA z transz US ARMY.

jarek
czwartek, 9 marca 2017, 14:28

Potrzebujemy circa 500 takich pocisków, odpalanych z lądu, z czego część wyposażonych w głowice jądrowe. I resztę wydatków możemy obciąć.

jaan
czwartek, 9 marca 2017, 15:34

Niestety tylko okręty lub samoloty.

Ozi.
czwartek, 9 marca 2017, 15:05

Proponuję do tego 273 no może 274 F-35 oraz 1,5 B-52 .

augustyn
piątek, 2 czerwca 2017, 00:02

Kto wierzy w rzetelność testu - łapka w górę ? Ale kit wciskają by tylko sprzedać to badziewie . Nic im nie wychodzi z tych szumnych zapowiedzi o broni super - hiper profesjonalnej . Jedną wystrzelili bez zakłóceń , drugą zakłócali tylko czym . Strzelają sobie w stopę - jeden i jeden to tylko dwa i po teście ? Test to przynajmniej użycie w realu i to ilość - dajmy na to 15/10 .

Kalder
czwartek, 9 marca 2017, 21:20

W tej chwili sprzęt bezwartościowy. Żeby strzelać trzeba wiedzieć w co. Na 1000km? Trzeba mieć rozpoznanie satelitarne. Żeby pocisk dotarł trzeba mu zgrabnie wytyczyć trasę między bateriami plot, radarami. I znów trzeba mieć rozpoznanie satelitarne. Przy zasięgu 1000km ale pamiętając, że musi kluczyć, pocisk ledwo przekroczy rosyjską granicę

ja
poniedziałek, 13 marca 2017, 14:04

1000 km to jest ledwo. Gratuluję rozeznania. Coś wspaniałego

Kiks
piątek, 10 marca 2017, 14:16

Kluczyć? Po co? To pociski stealth czyli o ograniczonej zmniejszonej sygnaturze radarowej zatem, aż tak bardzo kluczyc nie musi. Ponadto może lecieć na bardzo małej wysokości.

lo
piątek, 10 marca 2017, 10:56

Zawsze sprzęt jakiego nie posiadamy jest bezwartościowy. Na dziś nikt nam jeszcze nie dostarczył pocisków o zasięgu 1000km a nawet nie wyprodukował. Tyle warte są twoje ustalenia. Równie dobrze można napisać: że kilkadziesiąt takich pocisków krzywdy wielkiej FR nie zrobi albo, że lepszy rydz niż nic i możemy strzelać do celów stacjonarnych.

Extern
czwartek, 9 marca 2017, 13:52

I to jest właśnie jedna z głównych zalet kontrolowania przez siebie technologi. Czyli można elastycznie reagować na szybko zmieniające się wyzwania pola walki. My JASSMY mamy jako zamknięte czarne skrzynki, jak przeciwnik rozpracuje technologię przeciwdziałania to nie możemy sami i szybko opracować nowych algorytmów ani tym bardziej nic zmienić w elektronice i leżymy. Jak się ma swoją elektronikę i oprogramowanie to siada programista przed edytorem i w parę godzin wysmaży poprawkę omijającą nowy typ przeciwdziałania, potem szybki upgrade i broń znowu działa. Podobnie robili Żydzi gdy ich Iron Dome miał nieoptymalne algorytmy zwalczania rakiet Hamasu. Rakiety wroga im spadały na głowę a oni przeprogramowywali algorytmy zarządzania walką żelaznej kopuły aby lepiej sobie radziła z zagrożeniem. Gdyby mieli kupiony z półki system, nigdy by nie zdążyli wprowadzić do niego potrzebnych poprawek.

Ślązak
czwartek, 9 marca 2017, 16:28

Złotówki bym na czarne skrzynki nie wydał , interesy tylko z gośćmi nastawionymy na współpracę

Viktor
czwartek, 9 marca 2017, 15:28

Proponuje zacząć budowę już dziś. Może do 2200 roku będziemy dysponować swoim systemem pozycjonowania i rakietami.

fx
czwartek, 9 marca 2017, 13:42

Czyli widać że to jest jeden z lepszych zakupów naszej armii. Nawet zakłócenie GPS nic potencjalnemu wrogowi nie da.

X
czwartek, 9 marca 2017, 16:20

Ciekawe czy my mamy te zmodyfikowane pociski?

dari
czwartek, 9 marca 2017, 15:10

Teraz przydałby się własny, satelitarny system identyfikacji i namierzania celów.

ax
czwartek, 9 marca 2017, 13:24

Zanim Rosjanie wykonają atak deeskalacyjny taktyczną bronią jądrową na terenie Polski (mosty na Wiśle i/albo 16 DZ) to się dwa razy zastanowią czy w odwecie Polacy nie wykonają ataku na jakąś elektrownię jądrową. Szachowano się tak odwetowym atakiem jądrowym (strategicznym) podczas zimnej wojny a teraz dzieje się podobnie. Moim zdaniem powinniśmy to Rosjanom jasno zakomunikować, że się w razie czego nie cofniemy. Tylko takie postawienie sprawy będzie miało skutek odstraszania

ó
czwartek, 9 marca 2017, 19:54

Szkoda, że na pewno nie będą uprzejmie czekać aż te nasze efy coś zaczną robić tylko dopilnują żeby nawet nie miały z czego startować. Sam pocisk wygląda na bardzo dobry tylko w naszym położeniu trochę bez sensu.

edi
czwartek, 9 marca 2017, 15:52

Spoko Rosjanie złamali układy o rakietach średniego zasięgu i USA a za nimi my tez takie będziemy mieli na lądzie z głowicami jądrowymi bo Polska nie podpisała tych traktatów.

jaan
czwartek, 9 marca 2017, 15:37

Atak na elektrownię nic nie daje. To nie jest skrzynka z dynamitem która eksploduje. Nawet może nie być skażenia. Można co najwyżej wyłączyć ją z eksploatacji

Tweets Defence24