Jakościowa zmiana. Szatkowski dla Defence24.pl o polsko-amerykańskiej umowie obronnej

22 sierpnia 2020, 08:57
Szatkowski_NATO
Fot. MON

Podpisując tę umowę, pokazaliśmy, że Stany Zjednoczone są gotowe do zwiększania swojego zaangażowania w celu wzmocnienia obrony europejskich państw NATO. (...) Zdolności, które zostaną ustanowione w jej ramach, są bardzo istotne — mówi w rozmowie z Defence24.pl Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy Kwaterze Głównej NATO o polsko-amerykańskiej umowie dotyczącej rozszerzenia współpracy obronnej.

Jakub Palowski: Polska i Stany Zjednoczone podpisały niedawno umowę dotyczącą rozszerzenia współpracy obronnej. Zakłada ona między innymi zwiększenie obecności wojskowej USA w Polsce i zmianę jej charakteru, a także przygotowanie infrastruktury oraz partycypację strony polskiej w kosztach tej obecności. Panie Ambasadorze, jak ocenia Pan tą umowę, z perspektywy bezpieczeństwa Polski, ale i całej wschodniej flanki NATO?

Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy Kwaterze Głównej NATO: Ta umowa jest bardzo korzystna, zarówno dla Polski, jak i dla całego systemu obronnego Sojuszu Północnoatlantyckiego w Europie Środkowo-Wschodniej. Zwracam uwagę, że samo przyjęcie przez stronę amerykańską deklaracji o zwiększeniu obecności w Polsce w czasie, gdy pojawiają się kontrowersje odnośnie zmian w zaangażowaniu USA w niektórych obszarach w Europie jest znaczące. Podpisując tę umowę, pokazaliśmy, że Stany Zjednoczone są gotowe do zwiększania swojego zaangażowania w celu wzmocnienia obrony europejskich państw NATO.

Ta umowa dodatkowo zakotwicza obecność amerykańską i to w centrum wschodniej flanki. Zdolności, które zostaną ustanowione w jej ramach, są bardzo istotne. Umowa obejmuje zdolności ciężkie – komponent pancerno-zmechanizowany, lotniczy, logistyczny, ale też dwa dowództwa taktyczne wojsk lądowych USA w Europie. Ma to znaczenie strategiczne. To nie tylko dowód zaangażowania, ale realny potencjał do integracji z Siłami Zbrojnymi RP, wykraczającej poza prowadzenie wspólnych szkoleń.

Chciałbym podkreślić, że to, iż w Polsce  zostanie stworzone wysunięte dowództwo korpusu, stanowi jakościową zmianę. Choć jest to jednostka US Army – wojsk lądowych, to na tym poziomie posiada już zdolności wielodomenowe i jest przygotowana do działań połączonych.  

A jak V Korpus będzie się wpisywał w system obrony całej wschodniej flanki NATO?

Na początek przypomnę, że utworzenie V Korpusu wraz z wysuniętą kwaterą w Polsce oznacza powrót dowództwa szczebla korpuśnego US Army do Europy po siedmiu latach, bo V Korpus został rozformowany w 2013 roku, a obecnie jest odtwarzany. To niewątpliwie ważne wydarzenie, dla Polski i całej wschodniej flanki.

image
Ceremonia rozwinięcia sztandaru V Korpusu U.S. Army w Polsce. Fot. U.S. Army Europe

Dla Polski to okazja do pogłębionej integracji wojskowej, zwiększenia zdolności współdziałania sił, ale też współpracy doktrynalnej, szkoleniowej i planistycznej, w tym dotyczącej planów ewentualnościowych. Choć dowództwo korpusu jest nadal związkiem taktycznym, to ma ono szerokie zdolności, także dotyczące rozpoznania, nadzoru, wywiadu, analizy strategicznej, czy „lessons learned”. Wszystko to służy długoterminowej współpracy. Z kolei z punktu widzenia wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej stanowi to potwierdzenie zaangażowania Stanów Zjednoczonych w ich obronę. Korzyścią dla sojuszników, takich jak państwa bałtyckie, czy Rumunia, są również dodatkowe zdolności.

Można powiedzieć, że utworzenie V Korpusu ma też pewne symboliczne znaczenie. W czasie Zimnej Wojny odpowiadał on za dowodzenie wojskami USA na najbardziej zagrożonym kierunku, przesmyku Fulda, będąc jednym z kilku dowództw tego szczebla. Dziś jest to jedyne dowództwo na tym poziomie w Europie. Co za tym idzie, to właśnie z Polski będą dowodzone amerykańskie wojska lądowe na całym kontynencie.

Obok dowództwa korpusu, do Polski mają trafić również inne jednostki, w tym eskadra bezzałogowych statków powietrznych.

Komponent rozpoznawczy, jaki zostanie stworzony w oparciu o eskadrę bezzałogowych statków powietrznych, pozwoli na znaczne zwiększenie świadomości sytuacyjnej. Możliwe będzie prowadzenie obserwacji sytuacji w sposób ciągły, za pomocą najnowszej generacji sensorów zintegrowanych z systemem analiz danych. To może mieć niebagatelne znaczenie w warunkach kryzysu, gdy wymagana jest szybka reakcja na powstające zagrożenie.

Jeśli mówimy o reakcji na zagrożenie, to nie sposób nie wspomnieć o rozbudowie infrastruktury, przeznaczonej do przyjęcia sił. MON podawało, że dzięki niej w Polsce będzie się mogło w krótkim czasie pojawić łącznie nawet 20 tys. żołnierzy. 

Stworzenie dodatkowego komponentu przyjęcia sił wzmocnienia, między innymi w ramach bazy załadunkowo-rozładunkowej Aerial Port of Debarkation (APOD), wraz z zaangażowaniem infrastrukturalnym Polski, pozwoli istotnie przyspieszyć proces wprowadzania wsparcia na terytorium RP. Ustanowienie tych elementów pozwoli na szybkie wzmocnienie stacjonującego w Polsce kontyngentu sił USA, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Co za tym idzie, w sytuacji potencjalnego zagrożenia zwiększenie liczby żołnierzy do łącznie ponad 20 tysięcy, będzie jak najbardziej realne.

Chciałbym na moment wrócić do V Korpusu. Jak będzie się on łączył ze strukturą dowodzenia NATO? Amerykanie w wiele przedsięwzięć angażują się dwutorowo: zarówno bilateralnie, jak i w strukturach sojuszniczych, przykładem jest choćby obecność w Polsce brygad pancernych i zaangażowanie USA w batalionową grupę bojową. 

Rola dowództwa V Korpusu w strukturach NATO będzie dopiero musiała zostać określona. Jedną z możliwości jest zadeklarowanie go w ramach systemu długofalowego planowania (Long Term Commitment Plan – LTCP). To formuła, która pozwala na uwzględnienie danego dowództwa w strukturze dowodzenia sił NATO w danym roku. W takiej sytuacji V Korpus mógłby więc wykonywać działania w ramach NATO, na przykład dowodząc Siłami Odpowiedzi.

Jeżeli Amerykanie nie zdecydują się zadeklarować dowództwa V Korpusu do planowania NATO, będzie to po prostu dowództwo taktyczne na teatrze europejskim, koordynujące działania wszystkich sił lądowych USA. Także tych, obecnych tutaj okresowo, w ramach ćwiczeń, lub w sytuacji zagrożenia. Ostateczna decyzja o roli V Korpusu leży oczywiście w gestii władz Stanów Zjednoczonych.

Podkreślam jednak, że niezależnie czy V Korpus obejmie rolę w strukturze dowodzenia NATO, czy też pozostanie amerykańskim dowództwem taktycznym, sam fakt formowania tej jednostki na nowo, wraz z wysuniętym dowództwem w Polsce, jest ze wszech miar korzystny zarówno dla Polski, jak i państw członkowskich NATO. W ten sposób armia USA zyskuje jakościowo nowe zdolności, które będą stanowiły cenny wkład do systemu obrony kolektywnej  NATO, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej.

Wróćmy na chwilę do samego porozumienia. Duża część amerykańskich instalacji powstać ma w Powidzu, w tej lokalizacji będzie też baza Army Prepositioned Stock. Czy zatem realizacja tych projektów może na siebie wpłynąć? 

Realizacja umowy EDCA i budowa Army Prepositoned Stock to dwa przedsięwzięcia, które będą realizowane równolegle. Co za tym idzie, w Powidzu powstanie zarówno finansowana w programie NATO NSIP infrastruktura dla bazy sprzętowej mieszczącej sprzęt amerykańskiej brygady pancernej, jak i instalacje przewidziane porozumieniem o rozszerzeniu współpracy wojskowej Polski i Stanów Zjednoczonych.

image
Fot. U.S. Army Europe

Choć są to odrębne projekty, to służą tożsamym celom, wzmocnieniu potencjału obronnego na wschodniej flance NATO, między innymi poprzez przygotowanie do przyjęcia sojuszniczych sił wzmocnienia. Dodam, że część inwestycji realizowanych w ramach EDCA może ułatwić wykorzystanie APS, dzięki zwiększeniu szeroko pojmowanej mobilności wojskowej na terenie Polski.

Z mobilnością wojskową wiąże się też budowa wspomnianych baz załadunkowo-rozładunkowych. Główny punkt powstanie we Wrocławiu-Strachowicach, ale rozbudowywane mają być też lotniska w Katowicach i Balicach. Jakie efekty daje przygotowanie dodatkowych baz operacyjnych? 

Budowa dodatkowych baz operacyjnych daje większą elastyczność i wręcz multiplikuje możliwości przyjęcia sił wzmocnienia. Można sobie wyobrazić różne scenariusze – zarówno takie, w którym wykorzystujemy tylko bazę główną lub tylko te dodatkowe, ale też takie, w których siły przerzucane są równolegle do kilku miejsc. Wszystko to stanowi ułatwienie dla przerzutu sił wzmocnienia, co jest jednym z podstawowych założeń umowy, o której mówimy. 

Chciałbym też zapytać o koszty. Podawana przez MON kwota, około 500 mln zł rocznie, to stosunkowo niewiele, jeśli porównamy to do wkładu jaki wnoszą Korea Południowa czy Japonia do amerykańskiej obecności na ich terytorium. Z drugiej strony amerykańska obecność będzie nadal mieć charakter rotacyjny. 

Zacznę od tego, że zgodnie z umową charakter obecności wojsk USA w Polsce istotnie się zmienia i to na korzyść. Obecność wojsk Stanów Zjednoczonych ma mieć charakter trwały („enduring”), a to istotna zmiana w stosunku do wcześniejszego stanu. W praktyce więc działania USA, rozpoczęte początkowo jako rotacyjne w latach 2016-17 i od tego czasu cały czas rozszerzane, zostały włączone do porządku prawnego, po tym jak rok wcześniej stały się przedmiotem porozumienia politycznego prezydentów Polski i USA. Wszystko to powoduje, że obecność sił USA została silnie i zakotwiczona, a jej charakter – pomimo, że rotacyjny – stał się długofalowy. 

Jeżeli natomiast chodzi o koszty, Polska będzie musiała podjąć pewien istotny wysiłek. Musimy jednak pamiętać, że ta infrastruktura będzie mogła być wykorzystywana przez Wojsko Polskie, pozostanie polską własnością i co najważniejsze – będzie  służyć bezpieczeństwu Polski. Zaangażowanie w rozbudowę zdolności własnej, ale i kolektywnej obrony jest obowiązkiem wynikającym z Artykułu 3 Traktatu Północnoatlantyckiego, i to porozumienie wpisuje się w założenia tego artykułu. Ponadto, musimy pamiętać że koszty działań wojsk Stanów Zjednoczonych na terenie Polski, ponoszone przez USA na wyekwipowanie, transport, rozmieszczenie i bieżące utrzymywanie tych jednostek będą nadal wielokrotnie większe, niż wkład finansowy władz RP. Korzyści po naszej stronie są więc jednoznaczne.

Chciałbym na koniec zapytać o sytuację na Białorusi. Po ewidentnie sfałszowanych wyborach doszło tam do niepokojów społecznych, a władze w Mińsku zareagowały na to między innymi poprzez ruchy wojsk i publiczne oskarżenia wobec państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, w tym Polski i Litwy. Jaka powinna być reakcja NATO na tą sytuację?

NATO musi obserwować tę sytuację, bo ona ma miejsce u granic Sojuszu. To jednak nie oznacza podejmowania żadnych aktywnych działań ze strony NATO, w tym szczególnie żadnych przegrupowań wojsk, o których mówią władze Białorusi.

Przypomnę, że w rozmowie telefonicznej prezydent Andrzej Duda i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślili, że sytuacja na Białorusi nie przekłada się na żadne ruchy wojsk Sojuszu. Rozwój wydarzeń na Białorusi jest monitorowany, ale NATO musi zachowywać zimną krew i czyni to.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 56
Reklama
Sisauer
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 07:36

Panie Szatkowski jak wybory prezydenckie w USA wygra Joe Biden to będzie koniec obrony Polski przez Amerykanów.

Wolters
niedziela, 23 sierpnia 2020, 20:02

Pan ambasador wyprowadził stacjonujące w Europie wojska lądowe USA z NATO?

opod
sobota, 22 sierpnia 2020, 21:17

Młodosc ogranicza jego percepcje intelektualną.

marusia
wtorek, 25 sierpnia 2020, 13:18

Zapewniam, że percepcja intelektualna tego (wcale nie młodego już) Pana przewyższa o głowę Twoją percepcję...

Piotr ze Szwecji
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:02

Jaka umowa obronna? To tylko umowa regulująca warunki stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce w ramach NATO i tyle. Sojusz obronny NATO jest jedyną tutaj umową obronną. Żaden z tych podpisanych pod rządami PiS polsko-amerykańskich umów międzynarodowych nie zobowiązuje USA do absolutnie niczego. Polska nie ma co liczyć na pakt obronny z USA, bo dalece jej brak wystarczającej ilości wojska. Tylko polsko-brytyjski pakt obronny pozostaje w mocy z takim haczykiem, że wojsko angielskie ma znacznie mniejsze siły lądowe (1 dywizja) od WP (4 dywizje). Raz po razie wzywa się PiS do dyplomatycznego wysiłku na rzecz zawiązania lokalnego militarnego sojuszu krajów V4. Taki sojusz mógłby praktycznie postawić Polskę w pozycji negocjacyjnej z USA na temat paktu polsko(V4)-amerykańskiego. Niestety nasz prezydent Duda wyskakuje z takimi kwiatkami jak zamorskie sojusze z tęczowej zarazy krajami jak Szwecja i Finlandia, które nie mają zdolności logistycznej do wysłania swojego wojska za granicę na pomoc jakiejś tam Polsce. Ponadto w razie wojny to przerzut wojska z UK, Szwecji czy Finlandii będzie problematyczny, jeśli wody Bałtyku będą zagrożone działaniem wroga. Nic takiego nie występuje pomiędzy krajami V4. Nowa autostrada Via Carpathia jest też w trakcie budowy. Siły wojskowe Czech, Słowacji i Węgier to jakby człowiek naprędce przyklepał 3 dodatkowe dywizje do WP. To jest siła z którą można się realnie bronić przed napaścią.

fxx
niedziela, 23 sierpnia 2020, 00:59

Kraje V4 raczej na pewno nie wejdą w sojusz z nami. Pozostanie to na poziomie deklaracji słownych. Szwecja jest lepsza bo ma żywotny interes w tym abyśmy nie zamienili się znowu w satelitę/prowincję Rosji. Tak samo Niemcy i Francja nie mogą sobie pozwolić na stratę Polski. W życiu nie ma się co oglądać na deklaracje czy sympatie, ale trzeba patrzeć trzeźwo - na pieniądze. 20 lat inwestowania państw UE w naszym kraju jest lepszym gwarantem bezpieczeństwa niż deklaratywna przyjaźń Orbana.

JB
sobota, 22 sierpnia 2020, 19:58

Czy Łotysze też się dorzucają dla naszych którzy tam stacjonują ?

Pentagram
sobota, 22 sierpnia 2020, 18:28

5 korpus USA a więc 200 stanowisk bojowych w Polsce ma dowodzić ARMIA USA a nie NATO NATO ma korpus w Szczecinie słynną szpice i grupę w Orzyszu I tak z nimi ma problemy My tego nie chcemy Tak jak nie,chcemy żadnych politrukow spadow Błaszczaka i 120 IDIOTÓW Nazwiska do wglądu Nasza kasa NASZA ARMIA

Desantowiec
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:01

Janek Kolaszewski dostał gwiazdę,na generała dywizji i 5korpus w prezencie To nie jest żaden GŁUPEK i PENTAGON tak go NIE traktuje dowodem czego jest krytyczna infrastruktura ktorej mu brak a przyjąć ma,do 25-,tys żołnierzy

Zmechu 12
sobota, 22 sierpnia 2020, 19:53

Ceregiele sie skończyly BŁASZCZAK robił NATO w balona Ta,szpica to horror Korpus w Szczecinie ma w d### strategie MON

12345
sobota, 22 sierpnia 2020, 17:38

Skandalem jest, że Amerykanie nie dają nam swojego sprzętu.

Murf fanem Polski
niedziela, 23 sierpnia 2020, 13:56

Polska jest szóstą co do wielkości gospodarką w UE, wartą 566 mld USD w 2019 roku. Zajmujesz 21. miejsce pod względem nominalnego PKB na całym świecie. Czy chcesz stać ramię w ramię jako dumny sprzymierzeniec, czy płacząca zależność militarna?

Leopardzik
sobota, 22 sierpnia 2020, 18:31

Czołgi z Norwegii CZEKAJĄ BŁASZCZAK kupuj

Kopara
sobota, 22 sierpnia 2020, 18:21

A kto umie się nim posługiwać? 144 generałów BŁASZCZAKA? Dokładnie który,?

Cao Bang
sobota, 22 sierpnia 2020, 15:57

Po militarnym potrzeba jeszcze energetycznego partnerstwa z USA i wtedy szybka ewakuacja z UE, żeby Francuzi i Niemcy nie bruździli Polsce.

andys
niedziela, 23 sierpnia 2020, 14:24

1. Aby zbudować w Polsce "kraj szcześliwości" nie wystarczą czołgi i gazowce z USA. Zauważ , że nie istnieje taki kraj na świecie , który zyskałby coś szczególnego dzieki przyjaźni z USA. Podawane błednie przykłady awansu Korei Południowej to rezultat ich, południowych Koreańczyków, pracowitosci, podobnie jak Singapur. Japonia była potęgą militarną i gospodarczą juz od wojny rosyjsko-japońskiej. Ale np. Meksyk i Filipiny trudno zaliczyć do krajów bogatych. Oddzielnym problemem jest Europa. Plan Marshala pomógł Europie Zachdniej, ale nie był zasadniczym powodem ich sukcesu. Tym powodem byl wewnetrzny potencjał tych krajów, pracowite narody i elity, wykształceni obywatele, wielowiekowe tradycje skutecznego działania, w pewnym stopniu posiadanie kolonii (z których wynosić sie Europejczycy nie chcieli, stad konflikty i wojny - Indie, Kongo, Algieria, Wietnam itd). Awanse np Hiszpanii i Grecji to rezultat naturalnej pomocy północnej Europy w postaci turystyki. Są w Europie kraje bogate, gdzie wielkich śladów aktywności amerykańskiej nie widać - cała Skandynawia czy Szwajcaria. Ameryka Południowa -"bananowe republiki" teraz jakoś dogadują sie z Amerykanami , w dużym stopniu na skutek wydarzeń wokół Kuby, ale do szczęśliwości daleko. Znowu ratuje wewnetrzny potencjał - w tym przypadku - surowce. Do głosu dochodzi wykształcona (oswiecona) ambitna elita, która zapewniła wzgledny spokój społeczny i pewną niezależność od USA (np. uczestnictwo Brazylii w BRIC) .......................... 2. W Polsce nadal istnieje w pewnej cześci społeczeństwa kult Ameryki. Jednoczesnie istnieje przekonanie, że wszyscy powinni nam pomagać , w dodatku bezinteresownie ( za nasze meczeństwo w II WŚ i lata spedzone pod "sowieckim butem"). O naszych wewnetrznych możliwościach (wykształceni obywatele i wcale niemały potencjał przemyslowy, w znacznym stopniu zaprzepaszczony przez ostatnie 30 lat) myślimy mało. Moim zdaniem, mamy ,niestety marne elity, które nie potrafią zdefiniować i realizować wizji nowoczesnej i bogatej Polski. W sumie potrafimy brać i nie rozumiemy, że to jest przejacielska pomoc Europy, która otrzymuje w celu samodzielnego staniecia na nogi. ..................... 3. Ostatni modnym mitem, rozpowszechnianym przez elity, jest stwierdzenie, że Ameryka przyjdzie i zapewni nam szczeście i bogactwo. Elementy takiego mitu widze w komentarzu Cao Bang.

Murf fanem Polski
niedziela, 23 sierpnia 2020, 14:02

Głupi pomysł. Unia Europejska jest kamieniem węgielnym rozwoju gospodarczego Polski. Stany Zjednoczone nie będą w stanie tego dorównać. A ja jestem Amerykaninem, a nie jakimś nieszczerym Trollem. Chciałbym widzieć większe powiązania gospodarcze między Polską a Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza w sektorze energetycznym, aby zminimalizować zależność od dostaw. nigdy nikomu nie ufaj całkowicie w kwestii dostaw energii, nawet mojego kraju.

sża
sobota, 22 sierpnia 2020, 18:46

Sądzisz, że Amerykanie zapewnią nam finansowanie w ramach funduszu spójności, miejsca pracy dla kilku milionów Polaków i niemieckie montownie zastąpią amerykańskimi?

andys
sobota, 22 sierpnia 2020, 13:34

1. "Rola dowództwa V Korpusu w strukturach NATO będzie dopiero musiała zostać określona." Zapamietajmy to zdanie - wynika z niego, że nie wiadomo jeszcze co "nowi" Amerykanie beda robic w Polsce. 2. " Jeżeli Amerykanie nie zdecydują się zadeklarować dowództwa V Korpusu do planowania NATO, będzie to po prostu dowództwo taktyczne na teatrze europejskim, koordynujące działania wszystkich sił lądowych USA. Także tych, obecnych tutaj okresowo, w ramach ćwiczeń, lub w sytuacji zagrożenia. Ostateczna decyzja o roli V Korpusu leży oczywiście w gestii władz Stanów Zjednoczonych." A wiec bedziemy mieli w Polsce dwie RÓWNOLEGŁE struktury militarne - USA i NATO-Europa. Rola naszej armii jest na razie nieznana. Czy bedziemy częscią lokalnego, europejskiego NATO(Niemcy, Francja, Włochy itd)? Istnieje mozliwość , moim zdaniem-pewność, że Amerykanie traktuja swoje bazy w Polsce jako autonomiczne od NATO-Europa (a wiec i Polski) bazy wojskowe stanowiace element sieci baz na swiecie i realizujace TYLKO zadania rządu USA. Wojsko Polskie ma być traktowane jako tubylcze siły pomocnicze. Oczywiscie NATO w takim układzie staje sie jako zwiazek równorzednych państw zbedne , zreszta tak samo , jak i UE. 3. Słowa - "Podkreślam jednak, że niezależnie czy V Korpus obejmie rolę w strukturze dowodzenia NATO, czy też pozostanie amerykańskim dowództwem taktycznym, sam fakt formowania tej jednostki na nowo, wraz z wysuniętym dowództwem w Polsce, jest ze wszech miar korzystny zarówno dla Polski, jak i państw członkowskich NATO. W ten sposób armia USA zyskuje jakościowo nowe zdolności, które będą stanowiły cenny wkład do systemu obrony kolektywnej NATO, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej." znajduja sie w jawnej sprzecznosci z tym co napisałem w pkt.2. Chciałbym dowiedzieć sie, jakie Polska i NATO-Europa odniesie korzysci z obecnosci sił amerykańskich nie podlegajacych dowództwu NATO? Przypominam, że NATO zostało utworzone do rozwiazywania spraw europejskich. 4. W sumie wiec - duzo pytań, mało odpowiedzi .

Murf fanem Polski
niedziela, 23 sierpnia 2020, 14:48

NATO nie jest imperium, a Polska nie jest kolonią. W przeciwieństwie do tego, w co chciałyby cię trolle. To sojusz. Jeśli NATO idzie na wojnę, cała armia Europy i Ameryki Północnej nie blokuje kroku w bitwie. Kiedy członkowie NATO zgadzają się, że operacje wojskowe są konieczne, wzywa swoich członków do zapewnienia sił, które będą je wspierać. Poszczególni członkowie sami decydują, ile sił dostarczą. Na przykład podczas Afganistanu Polska dostarczyła sił wystarczających do administrowania całą afgańską prowincją, ale podczas wojny z ISIS Polska dostarczyła tylko kilka samolotów zwiadowczych Nie wszystkie bazy państw członkowskich są poza NATO. tak naprawdę tylko nieliczni. Centrum szkoleniowe w Grafenwoehr jest i jest wykorzystywane przez wielu członków do wspólnego szkolenia. Druga baza domowa kawalerii w Vilseck w Niemczech nie jest (według mojej wiedzy) Siedziba V Korpusu może nie jest częścią NATO i jest używana tylko przez wojska amerykańskie, ale wątpię w to. W operacji bojowej może być użyty jako centrum dowodzenia dla nowo przybyłych sił europejskich lub może być użyty do właśnie przybywających jednostek amerykańskich. Będzie to zależało od planów wojennych i sytuacji strategicznej. MY w żaden sposób NIE. kształt i / lub formę uznają Wojsko Polskie za „rdzenną ludność pomocniczą”. W to uwierzy tylko Rustroll lub Polak z kompleksem niższości. Wojsko USA bardzo ceni bliskie stosunki, które rozwinęły się między naszymi dwoma siłami zbrojnymi. KAŻDY amerykański żołnierz, z którym rozmawiałem i który miał bezpośrednie kontakty z polskim wojskiem, bardzo wysoko oceniał entuzjazm i profesjonalizm Polaków. Polska towarzyszyła nam w prawie każdej operacji od upadku muru berlińskiego. Mamy szczególne zaufanie do Polski. cenna broń hitech, którą wam sprzedajemy, jest widocznym symbolem tego zaufania. Gdyby chodziło tylko o pieniądze, Turcja z dumą prezentowałaby swoje nowe lśniące F-35. Ale nie będą. Polska to zrobi. Nasza rosnąca obecność w Twoim kraju to inna sprawa. Ufamy wam, jeśli chodzi o życie i dobrobyt naszych żołnierzy. W przeszłości radzieckiej żołnierze żyją mniej niż skrzynka amunicji. ale tak nie jest w przypadku nas. Biada prezydentowi, który zostawia nasze wojska na niepotrzebną śmierć. Hillary Clinton przegrała wybory w niemałej części, ponieważ spisała życie sześciu Amerykanów. w Benghazi. Ufamy Polsce znacznie bardziej. Gdybyśmy myśleli, że polska armia będzie biegać jak tchórze (jak na przykład Irakijczycy), nie byłoby nic więcej niż symboliczna jednostka, która również mogłaby ciąć i biegać. Vth Corp to prawdziwy znak naszego zaangażowania na rzecz Twojego kraju.

mobilny
sobota, 22 sierpnia 2020, 17:34

NATO- USA to dwie odrębne gałęzie choć nieoficjalnie

Inspektor Łysiak
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:44

Kolego to jak INSPEKTORAT UZBROJENIA i INSPEKTORAT WSPARCIA 2-jaja w jednym

czerwono-niebieska pigulka
sobota, 22 sierpnia 2020, 13:00

Pytanie do wszystkich. Kiedy zorientowales sie, ze Polska istnieje tylko dlatego, ze USA tak chcialy? Poszukajcie sobie 'czternascie postulatow Wilsona'. Postulat 13. Kiedy zestawicie to ze swiadomoscia, ze w polityce nie ma moralnosci, a tylko interesy, zrozumiecie, ze istnienie obecna Polska zawdziecza USA. Wiem, wiem, Jalta - taktyczny odwrot na pare dziesiecioleci - a Polska rozwalila blok wschodni przy wsparciu Solidarnosci przez USA.

pnr
niedziela, 23 sierpnia 2020, 19:55

"... ze swobodnym dostępem do morza". Dzisiaj nie wiemy co z tym dostępem zrobić.

Major Major
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:36

Polscy politycy tego nigdy nie zrozumieją - zasłaniają się "honorem" i innymi górnolotnymi hasłami, po czym "podają tyły" w razie "W." Honor w polityce międzynarodowej? Żart? Najważniejsze jest przetrwanie maksymalnej ilości Polaków, bez nich nie ma Polski. Czasem mam wrażenie, że bardziej na niepodległej Polsce zależy USA, niż nam samym. Niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze...

GRD
niedziela, 23 sierpnia 2020, 12:11

Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy MY ŻYJEMY. Może w końcu ktoś weźmie sobie słowa hymnu do serca i przestaną nas wystawiać na rzeź, wierząc w górnolotne słowa o przyjaźni i sojuszach.

sff
sobota, 22 sierpnia 2020, 23:30

USA zależy wyłącznie na USA. Reszta, w tym Polska i Polacy, to tylko mięso armatnie....

Murf fanem Polski
niedziela, 23 sierpnia 2020, 15:02

Gdyby to była prawda, przytulilibyśmy się do Rosji z „Wielkim kompromisem”, którego tak desperacko pragnęli, i zostawili Polan i resztę Europy Wschodniej kołysząc się na wietrze. Rosyjska gospodarka o wartości 1,6 biliona dolarów w porównaniu z 566 miliardami w Polsce. Twoja decyzja powinna być oczywista. Zwłaszcza w świetle rosnącego zagrożenia chińskiego na Pacyfiku. Myśląc, że powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jako przeciwwaga znaleźć Rosję po naszej stronie. Rzeczywiście, dlaczego Stany Zjednoczone miałyby w ogóle sprzeciwiać się Chinom? Niech mają morze południowochińskie, podczas gdy my twierdzimy ... cóż, cokolwiek chcemy. A co z Północnym Atlantykiem jako naszą wyłączną strefą ekonomiczną? (w ten sam sposób, co Turcja próbuje zrobić na Cyprze). Jeśli chcesz łowić ryby, moje lub nawet podróżować, najpierw nam zapłacisz. Jeśli tak jak mówisz, w polityce NIE ma moralności ... Dlaczego nie?

andys
sobota, 22 sierpnia 2020, 19:37

Nie jestem "wszyscy", jestem andys, odpowiadam za siebie. 1. Rola USA w odzyskaniu niepodległosci jest drugo, czy trzeciorzedna. Polska odrodziła sie, gdyz tak chcieli Polacy i w tym dążeniu byli aktywni - militarnie (legiony Piłsudskiego, błekitna dywizja Hallera, narodowe jednostki polskie w ramach armii rosyjskiej -Korpus Polski, Dywizja Syberyjska i niemieckiej Polnische Wehrmacht), dyplomatyczne dzialania we wszystkich parlamentach państw zaborczych-Koła Polskie-Dmowski, Korfanty, Witos, później aktywność Paderewskiego i Dmowskiego w Wersalu i nie tylko, nawet kuriozalne próby nawiazania kontaktu w wywiadem japońskim (Dmowski, Piłsudski). ). Postulaty Wilsona zostały ogłoszone, gdy nawet Rzad Tymczasowy ogłosił potrzebe powstania państwa polskiego, a potwierdził później rzad bolszewicki . Czyli Wilson tylko wyraził powszechny wówczas poglad (powszechną zgode ) na odrodzenie państwa polskiego. Zreszta ciekawe, że Wilson widział Polske w granicach etnicznych, czyli na wschodzie ,w przyblizeniu wg. linii Curzona (poczytajcie uwaznie postulat Wilsona). 2. Szczególnym przejawem "miłosci " USA do Polski (i Europy) był akt neutralnosci w sprawach Europy podpisany 5.09.1939 (uchylony w grudniu 1941r) , gdy nasi żołnierze walczyli z Niemcami . Ciekawe kogo ta wiadomosc uskrzydliła ?

mobilny
sobota, 22 sierpnia 2020, 17:33

I co chcesz przez to powiedzieć?

kmdr
sobota, 22 sierpnia 2020, 17:21

Teraz jest tak, że jak Nas nie będzie to USA też nie będzie. Tylko My jesteśmy klinem i nie ma połączenia wchodu i zachodu. A jak się połączy wschód z zachodem to zachodnie technologie Chińskie zdolności masowej produkcji i Rosyjskie surowce naturalne to USA już nie ma, a później Izraela. Hegemonia Stanów przeszkadza od Lizbony do Władywostoku z przerwą na Warszawę i okolice.

sff
sobota, 22 sierpnia 2020, 23:32

jest połączenie, Niemcy - Rosja przez Bałtyk. Polskę już dawno mają w poważaniu....

Patry
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:30

jak ktoś myli patriotyzm i wierność ojczyźnie ... z całkowitą podległością i podporządkowaniu swoich celów hegemonowi w dodatku "zmanipulowanemu" diasporze z bliskiego wschodu ... niewiele robiąc do wzmocnienia swoich szeroko rozumianych zdolności militarnych ... to zaczynam wątpić w nasze "elity" - zgroza ...

sff
sobota, 22 sierpnia 2020, 23:33

"nasze" i "elity", ho ho ho ho........

kmdr
sobota, 22 sierpnia 2020, 23:02

Trzeba wyjść od zarania "Amerykanie" chcieli być drugim Izraelem i to już ci z Majowego Kwiatka. Rosja trzecim Rzymem,Niemcy chcą Czwartej Rzeszy , Chińczycy są potomkami Smoka. To w kwestii zmanipulowania , warto poszukać od czego się zaczęło.Czyta się to jak bajki brzmi jak zabobon ,ale wiele wyjaśnia. A co do zdolności militarnych nie będzie ich bez ambicji i mądrego gospodarowania finansami w całości państwa. Słaba armia ,ale urzędników 1,5 miliona i na byle badziewie papier zgoda koncesja pieczątka zezwolenie.

Dyktatorek
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:24

Wszystko fajnie wszystko super...ale mam takie wrażenie , że ta wojskowa współpraca z USA odbywa kosztem modernizacji WP. Nadal brak realizacji programu Narew.Zakup 18 sztuk Himarsów to zakamuflowany sabotaż !!! A program Wisła co to ma być ??? Czego mają bronić te dwie baterie Patriotów ??? Chyba siedziby Pis na Nowogrodzkiej bo na lotniska wojskowe to zbyt mało .Planowany zakup F-35 bez infrastruktury OPL, dalekiego rozpoznania itp to jakieś amatorstwo ...wszystko wskazuje że będziemy na łasce i niełasce USA ...tylko już raz USA "sprzedało" nas w Jałcie ...niedawno Kurdów też sprzedali za czapkę orzechów ...czy warto na 100% tak się uzależniać od kraju....America First !!!

Hipopotam
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:14

Widać ze hodowany przez Antonio A samolotu stamtąd nie WIDAĆ Ten co gp sfajczyli

Misiu z francuskiej
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:10

To taki misiek 2 Nawet PiS go nie chce

y
sobota, 22 sierpnia 2020, 17:53

Znowu zawiódł translator...

Szakira
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:47

Podaj sobie rękę z BŁAZNEM

Zbyszko z bogdanca
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:30

Nie Tak JAK twoj zbój

Tadziu
sobota, 22 sierpnia 2020, 20:03

Grochówka smakowała? TROLLE PiS jeszcze ŻYJĄ

Gry wojenne
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:05

Amerykańskie okręty wojenne toną, bazy płoną, a F-35 stoją zniszczone na lotniskach – ponoć tak właśnie przedstawia się obraz wojny USA z Chinami lub Rosją według prowadzonych przez think tank RAND gier wojennych. We wszystkich badanych scenariuszach Amerykanie ponoszą wysokie straty i nie są w stanie udzielić pomocy będącym w tarapatach sojusznikom. W razie konfliktu zbrojnego w Azji, na przykład chińskiej inwazji na Tajwan, Stany Zjednoczone miałyby siedemdziesiąt dwie godziny na wyeliminowanie z walki 350 jednostek chińskiej marynarki wojennej i straży wybrzeża. W razie konieczności przyjścia z pomocą zaatakowanym przez Rosję krajom nadbałtyckim musiałyby zaś zniszczyć 2400 sztuk rosyjskiej broni pancernej. Trudno byłoby tego dokonać, jeśli słabo chronione przed atakiem z powietrza amerykańskie brygady zmechanizowane trafiłyby pod zmasowany ogień wrogiej artylerii rakietowej, bezzałogowców i śmigłowców szturmowych. Równie mało szans na przetrwanie miałoby wszystko, co wymaga długich pasów startowych czy dużych składów paliw albo porusza się na powierzchni wody. Kolejną kwestią, na którą zwracają uwagę eksperci, jest podatność amerykańskich sieci komputerowych, łączności satelitarnej oraz systemów ostrzegania i dowodzenia na zakłócanie i cyberataki. Szacują oni, że wobec dużego natężenia działań wrogich hakerów i oddziałów walki elektronicznej działanie tych systemów mogłyby zostać mocno ograniczone, jeśli nie sparaliżowane całkowicie. David Ochmanek, jeden z analityków RAND, i Robert Work, były zastępca sekretarza obrony, twierdzą, że wysokich strat Amerykanów w ewentualnej przyszłej wojnie można jednak uniknąć. Do tego powinna zaś wystarczyć kwota 24 miliardów dolarów rocznie, co stanowi 3,3% proponowanego przez prezydenta Trumpa budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2020. No co amerykańskie wojsko powinno przeznaczyć takie fundusze? Przede wszystkim na zakup broni kierowanych, zarówno ofensywnych, jak i defensywnych. Skoro Stanom Zjednoczonym brakowało ich w starciach z takimi przeciwnikami jak Libia czy Serbia, tym bardziej mogłyby one nie podołać prowadzeniu wojny z wrogami dysponującymi rozbudowaną bazą przemysłową. Na dłuższą metę, zdaniem Ochmanka, warto także inwestować w broń laserową, mikrofalową, działa elektromagnetyczne oraz systemy zakłócające i chroniące przed zakłóceniami. Work dodaje do tego konieczność rozwoju programów z zakresu sztucznej inteligencji, takich jak lojalny skrzydłowy.

tyu
niedziela, 23 sierpnia 2020, 07:16

Skoro Rosja jest taką potęgą a Ameryka wraz ze wszystkimi sojusznikami taka słabiutka to dlaczego batalia o Ukrainę została przez Rosję przegrana? Dlaczego Putin nie rzucił 2400 czołgów? Dlaczego sankcje tak pieką? Nawet nie zajął Charkowa... Coś słabo. Dlaczego Putin nie zagroził zniszczeniem wszystkich jednostek Amerykańskich, jeżeli USA przyblokują NS2 tylko grzecznie przyjął sankcje i NS2 już prawie rok opóźnienia? Jeżeli Ameryka jest taka słaba to dlaczego Rosja się cofa? Ja ci powiem dlaczego bo czytasz jakieś bzdurne think-tanki (pewnie przez samą Rosję sponsorowane). USA jest na ten moment niekwestionowaną potęgą. Chiny z ich 2 bubel-lotniskowcami mogą sobie naskoczyć na USA, które ma ich 11. Zauważ, że to Chiny kopiują technologie USA, a nie odwrotnie. To USA miało drony i rakiety manewrujące dużo wcześniej (z 15 lat) niż reszta świata. Można by wymieniać w nieskończoność.

andys
niedziela, 23 sierpnia 2020, 15:27

1. "Skoro Rosja jest taką potęgą a Ameryka wraz ze wszystkimi sojusznikami taka słabiutka to dlaczego batalia o Ukrainę została przez Rosję przegrana? Dlaczego Putin nie rzucił 2400 czołgów? Dlaczego sankcje tak pieką? Nawet nie zajął Charkowa... Coś słabo. " Kolego tyu ! Putin nie traktuje sprawy wojny jak zawodów sportowych! Putin wie (a ty widocznie nie wiesz!), że wojna to smierć i zniszczenia. Kto wygra, jest mało istotne, ewentualne zwyciestwo bowiem bedzie uzyskane wielka ceną. Ewentualny atak na Ukraine spotkałby sie w Rosji z potepieniem. Krym- owszem, gdyż powszechnie uważa sie, że Krym to cześc Rosji, który na skutek błedów (delikatnie mówiąc) polityków został przyłączony do Ukrainy. 2. Właściwie, to co sie stalo , z punktu widzenia Putina? Ot, sąsiedni kraj zgłupiał , jednak nadal istnieje , ludzie zyją, pracują (w kraju lub na "saksach") i doświadczają na co dzień "wspaniałości" nowej władzy. Ukraina nie stanowi militarnego zagrozenia dla Rosji i Zachód nie zamierza z jej powodu na poważnie psuć stosunków z Rosją (poważna byłaby sytuacja , jak podczas kryzysu karaibskiego). 3. Takie emocjonalne podkreslanie potegi USA swiadczy o niepewności , przekonywaniu samego siebie.

tyu
niedziela, 23 sierpnia 2020, 18:54

Ja to widze w ten sposób. W czasach Zimnej Wojny USA i ZSRR byli sobie równi. Później to drugie (reprezentowane dzisiaj przez Rosję) już tylko słabło. Rosja utraciła 1/3 terytorium, połowę populacji, 10 krajów przeszło na drugą stronę. Tak, całe kraje przechodzą na drugą stronę, nie prowincje nie miasta tu liczymy w KRAJACH. I ty mi mówisz że oni są silniejsi od USA? Wolne żarty. Rosja jest najsłabsza w całej swojej historii. Nie ma nic ale to absolutnie nic do gadania w sprawach Europy. Na bunt Ukrainy mogła zareagować tylko tak jak zareagowała, czyli zajmując jedną prowincję, a zniechęcając 15 innych. Czyli można powiedzieć, że Rosja cofnęła się w sile do czasów sprzed Katarzyny Wielkiej. Trzeba będzie kolejnej "Kaśki" żeby głupią Ukrainę odzyskać, bo nie sądzę by Putin dał radę.

andys
poniedziałek, 24 sierpnia 2020, 12:33

Kolego tyu! Nie umieszczaj swojego komentarza pod niewłasciwym wpisem, w danym przypadku powinieneś przenieśc komentarz pod wpis kol. Gry wojenne , a nie andys.

dim
sobota, 22 sierpnia 2020, 13:08

Zgoda. Ale rozważmy samą kwestię Rosji, gdyż to akurat jest to, co nas obchodzi. Zatem jeśli Rosja zaatakuje Polskę i kraje bałtyckie jakie widzisz szanse pozostania Rosji w jednym kawałku, jako państwa, po tej wojnie ? To jest trochę tak, jak byś wskazywał, że możesz podejść do mistrza świata wagi ciężkiej i przyłożyć mu w mor... No możesz, fakt ! Ale co będzie z tobą, co zostanie z ciebie potem ? - Myślisz, że prezydent Rosji tego nie wie ?

KSU - USA
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:05

KSU - USA Cóż to jest dziś za święto Cóż to za wielka radość Przez nasze piękne miasto Amerykańce jadą W szkolonej w partii ręce Powiewa chorągiewka A w ustach wyćwiczonych Znów zabrzmi stara śpiewka Gwieździsty sztandar, powiewa na ulicy Biją pokłony, zdradliwi politycy Wielka parada, parada na ulicach Nowego pana, fetują niewolnicy W klatce ich wychowano Chodzili na kolanach Gdy zdechł stary santrapa Nowego trzeba pana Może rzuci dolara Lub łaskawie nagrodzi Albo rąbnie rakietą Gdy sługa nie dogodzi Gwieździsty sztandar, powiewa na ulicy Biją pokłony, zdradliwi politycy Wielka parada, parada na ulicach Nowego pana, fetują niewolnicy

Polsko - Amerykańska przyjaźń :
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:04

Polsko - Amerykańska przyjaźń : Raz ordynarny niedźwiedź, kucnąwszy na łące, W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. Zając potem chwalił się żonie przy obiedzie, - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem. (Waligórski).

taka prawda
sobota, 22 sierpnia 2020, 12:04

Amerykanie zawsze nas Polaków zdradzali i robili w bambuko ! To żaden sojusznik ! Tuż po zakończeniu II WŚ woleli pomagać oblężonym przez sowietów SS-manom we wschodnim Berlinie. Nie byliśmy zaproszeni na wielką paradę zwycięstwa pomimo milionowych ofiar podczas gdy takie Fiji było ... a nie brało udziału w wojnie ! Sprzedali nas ruSSkim pomimo, że gen. Anders bardzo zabiegał aby nas włączyć w 1951 roku do NATO. Dobrze się chociaż stało, że będą musieli mieć wizy do strefy Schengen bo nasi nie potrafią nawet tego wywalczyć ale za to żydkom dają od ręki i ile chcą. Co raz bardziej rozumiem co powiedział Macron, że należy obawiać się roSSji, Chin i USA.

Edek
sobota, 22 sierpnia 2020, 13:09

Już wiemy że o historii nie masz żadnego pojęcia. Mieszasz fakty dodajesz od siebie jakieś brednie kłamstwa. Nie wiem czy bierzesz leki ale na moje oko jesteś ciężko chorym na psychikę człowiekiem. 1950 i Polska w NATO???????? Idź do lekarza. Co to za bzdury.

Juliusz Cezar
sobota, 22 sierpnia 2020, 11:34

Czyli generalnie wniosek wywiadu jest taki: "No git że te wojska kowbojskie mamy, teraz jesteśmy bezpieczni, no i w ogóle korzystna umowa, super wszystko". Czyli ku pokrzepieniu serc. A czy tak samo będzie po zmianie władzy w USA, co nastąpi, bo sondaże Trumpa lecą na łeb na szyję? Bo na razie to są kwiatki, jest pięknie, ale jak demokrata będzie prezydentem to przecież będzie powtórka z prezydentury Obamy, gdzie USA było bardzo miękkie w polityce zagranicznej :) A umowa to tylko papierek, Polska już w historii dużo umów podpisywała i kończyła albo rozebrana albo zdominowana. Może by tak postawić na rozwój... własnych wojsk? Wiem, szalony pomysł.

tyu
niedziela, 23 sierpnia 2020, 09:11

Ale ta umowa nie wyklucza rozwoju własnych wojsk. Koszt stacjonowania Amerykanów u nas to 500 mln złotych czyli mniej niż 00 budżetu wojskowego (budżet wojska na 2020 to 50 mld złotych). Jak widać nawet gdyby te 00 zwrócić do budżetu to nie wiele by się zmieniło bo skoro modernizacja idzie jak idzie z taką kasą to co te 00 ma niby zmienić. Z drugiej strony obecność Amerykanów to takie nasze "Iskandery w Kaliningradzie". Może użyjemy może nie ale Putin portkami trzęsie. I o to właśnie chodzi. Tak jak ty nie wiesz, czy nas ochronią, tak samo on też pewności nie ma, czy nawet głupie wysłanie "zielonych ludzików" do Estonii nie będzie czasem ostatnią decyzją w jego karierze. Strach jest tu kluczem. Wszyscy wiemy, że Ukrainę udało się uratować właśnie odstraszając Putina. Nie prosząc Putina a odstraszając go. Czym? Sankcjami ekonomicznymi i dyplomatycznymi. I podziałało.

tyu
niedziela, 23 sierpnia 2020, 10:52

*jedna setna (nie wiem czemu nie przeszło do komentarza)

Fanklub Daviena
sobota, 22 sierpnia 2020, 11:30

Jeszcze się nasi nowi okupanci dobrze nie rozpakowali a już sierżant Mossadu Jonny Daniels chce dyktować Polin jakie miesięczniki wolno tu drukować i sprzedawać... :)

Tweets Defence24