Jak Japonia mogłaby wesprzeć obronę Tajwanu? [ANALIZA]

10 kwietnia 2021, 09:44
Zrzut ekranu 2021-04-7 o 17.35.37
Rys. Katarzyna Głowacka/Defence24, źródło fotografii JSDF
Reklama

Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi ostrzegł Japonię przed zbytnim zbliżeniem się tego kraju do Stanów Zjednoczonych w sojuszu wojskowym wymierzonym przeciwko Chińskiej Republice Ludowej. Jednocześnie powszechnie uważa się, że jakakolwiek wojna na Dalekim Wschodzie pomiędzy ChRL a państwami zaprzyjaźnionymi z Zachodem rozpoczęłaby się od chińskiej inwazji na Tajwan. Czy gdyby w tej sytuacji Japończycy opowiedzieli się zdecydowanie po stronie swojego południowo-wschodniego sąsiada to rzeczywiście mogliby wpłynąć na jego obronę? A jeśli tak to w jaki sposób?

Japońskie siły zbrojny noszą nazwę Sił Samoobrony Japonii (JSDF), co od lat wywołuje już wesołość, biorąc pod uwagę ich potencjał, który jest pod wieloma względami porównywalny z siłami zbrojnymi państw uznawanych za mocarstwa. Z drugiej jednak strony siły te pod wieloma względami rzeczywiście mają charakter defensywny. Jest tak, pomimo zmiany japońskiego podejścia do obronności w ostatnich latach, kiedy to uznano, że najlepszą obroną wysp może być dokonanie wyprzedzającego uderzenia na przygotowującego się do agresji przeciwnika, a nie tylko bierne czekanie na uderzenie i przygotowanie się do obrony.

Nowa doktryna obronna umożliwiła m.in. kupno trudnowykrywalnych samolotów wielozadaniowych, jak F-35, i przebudowę części śmigłowcowców na lekkie lotniskowce. Okręty te nadal klasyfikuje się uparcie jako „niszczyciele śmigłowcowe” mimo, że z ich pokładów będą mogły operować F-35B wersji krótkiego startu i pionowego lądowania. Zasięg oddziaływania JSDF tym samym zdecydowanie się zwiększył, a ewentualne siły ekspedycyjne mogłyby liczyć na własną niezależną osłonę i wsparcie lotnicze.

Kwestie polityczne

Pierwszym i najważniejszym elementem japońskiego zaangażowania w ewentualną obronę Tajwanu wydaje się polityczna zgoda na operowanie Amerykanów z ich baz położonych na japońskim terytorium. Wydaje się, że USA mogłoby prowadzić takie działania tak czy inaczej, jednak zgoda i współpraca władz japońskich z pewnością ułatwiałaby Amerykanom prowadzenie działań, niż miałoby to miejsce w sytuacji, kiedy np. japońscy gospodarze zaczęli mniej lub bardziej sabotować funkcjonowanie amerykańskich baz. Taka sytuacja wydaje się jednak nie do pomyślenia.

Zgodnie bowiem z postanowieniami bilateralnymi amerykańskie siły zbrojne są zobowiązane do ochrony wysp japońskich we współpracy a Siłami Samoobrony Japonii jeśli chodzi o: obronę akwenów morskich, obronę przeciwrakietową, kontrolę przestrzeni powietrznej, ochronę sieci łączności i w przypadkach klęsk naturalnych. Z kolei japońskie siły samoobrony są zobowiązane do pomocy w ochronie baz amerykańskich. Wydaje się, że brak japońskiego przyzwolenia na amerykańskie operacje musiałby być wynikiem niespotykanego od 1945 roku kryzysu na linii Waszyngton Tokio, albo nuklearnego szantażu ze strony trzeciego mocarstwa. Tak czy inaczej, byłoby to zniszczenie podstaw japońskiej polityki bezpieczeństw prowadzonej konsekwentnie od lat.

Tajwan a zdolności JSDF

W zależności od sytuacji politycznej do obrony Tajwanu Japończycy ruszaliby samotnie bądź wspólnie z siłami Stanów Zjednoczonych, chociaż ta pierwsza możliwość wydaje się nie do pomyślenia. W jaki sposób japońskie siły samoobrony mogłyby się przyczynić do obrony położonego o 1000 km na południowy-wschód od wyspy Kiusiu quasi-państwa?

Odległość między Tajwanem a terytorium Japonii wcale nie jest taka duża. Akwen między Kiusiu i Tajwanem usiany jest bowiem wyspami należącymi do Japonii, z Okinawą, na której znajdują się bazy wojskowe, a także „słynnymi” z uwagi na konflikt japońsko-chiński wyspami Senkaku oraz wyspami Yonaguni. Wyspy te znajdują się na zachód od Tajwanu, zaledwie 150-250 km od niego. Z kolei odległość między Tajwanem a ludną Okinawą to około 600 km.

image
Fot. 海上自衛隊/Japan Maritime Self-Defense Force

Choć duża część japońskiej broni to systemy typowo defensywne, których z pewnością nie przeniesiono by bliżej Tajwanu z uwagi na ryzyko jakie wiązałoby się z pozbawieniem ochrony własnej metropolii, to w razie „bitwy o Tajwan” Japonia mogłaby wspomóc to państwo na kilka sposobów. Poza tymi najprostszymi i najbezpieczniejszymi jak przekazywanie danych rozpoznawczych, np. pozyskiwanych przez satelity i samoloty walki elektronicznej, udział w walkach mogłyby wziąć japońska marynarka wojenna, wydzielone elementy obrony powietrznej, takie jak baterie systemu Patriot, lotnictwo, a nawet – w pewnym sensie - siły lądowe.

Marynarka Wojenna Siła Samoobrony Japonii dysponuje dzisiaj 155 okrętami w tym czterema śmigłowcowcami desantowymi, z czego dwa zostaną przebudowane na lekkie lotniskowce i uzbrojone w F-35B, 26 niszczycielami (w tym ośmioma wielkimi niszczycielami z systemem AEGIS), 10 fregatami (tzw. małymi niszczycielami), 6 korwetami (w Japonii klasyfikowanymi jako niszczyciele eskortowe), 22 uderzeniowymi okrętami podwodnymi z napędem konwencjonalnym i trzema wielkimi okrętami desantowymi (po 14 tys. ton wyporności).

Wydaje się, że w przypadku wojny użyte mogłyby zostać śmigłowcowce i jednostki desantowe, które jeszcze przed wybuchem działań wojennych mogłyby zgodnie z prawem międzynarodowym wysadzić na japońskich wyspach między Kiusiu a Tajwanem jednostki szybkiego reagowania japońskich wojsk lądowych. Najważniejszą z nich jest jedyna jak na razie japońska brygada piechoty morskiej Suirikukidōdan utworzona w 2018 roku. Liczy ona obecnie 2400 żołnierzy i rozwijana docelowo do 3 tys. ludzi. Jednostka ta – pierwsza japońska piechota morska od czasu drugiej wojny światowej – powstała w celu „odbijania japońskich wysp, po zajęciu ich przez przeciwnika”. Chodzi tutaj przede wszystkim o położone niedaleko Tajwanu Wyspy Senkaku. Oprócz odbijania mogłaby być użyta także do ich zabezpieczenia, podobnie zresztą jak inne jednostki Lądowych Sił Samoobrony Japonii.

image
Reklama

Żołnierze ci są i mają zostać jeszcze intensywniej wsparci pociskami ziemia-woda, w tym hipersonicznymi. Jeszcze w tej dekadzie Japonia będzie mogła prawdopodobnie zabezpieczyć swoje wyspy przed atakiem i rozmieścić na nich bazy pocisków. Już teraz Japonia dysponuje uzbrojeniem rakietowym zdolnym zagrozić jednostkom morskim, które chciałyby przejść pomiędzy japońskimi wyspami na południowym-wschodzie, albo między japońskimi wyspami a Tajwanem. Są to pociski ziemia-woda Type 12 o zasięgu 300 km.

W ciągu najbliższych kilku lat Tokio chce jednak wejść w posiadanie broni potężniejszej, m.in. hipersonicznej i z zasięgiem nawet 1000 km. To plus zapowiedź reformy wojsk lądowych JSDF tak, aby dysponowały licznymi jednostkami zdolnymi do szybkiego przerzutu strategicznego, nie tylko na pokładach statków i okrętów ale także droga lotniczą, sprawia, że zdolności do obrony wysp Senkaku i innych, a co za tym idzie oddziaływania na obronę Tajwanu, będzie coraz większe. Obok uzbrojenia rakietowego dalekiego zasięgu, sensory i urządzenia umożliwiające zakłócenie elektromagnetyczne. Jednostki takie także są właśnie tworzone w siłach lądowych japońskich sił samoobrony.

Raczej wykluczony wydaje się bezpośredni udział japońskich wojsk lądowych w samych walkach na Tajwanie. Japonia nie inwestuje dzisiaj bowiem w ciężkie wojska lądowe zdolne do toczenia wielkich symetrycznych bitew z Chińczykami. Wejście wojsk. Japońskich na Tajwan mogłoby tez zostać z łatwością wykorzystane przez ChRL politycznie - do ogłoszenia japońskiej inwazji na chińskie terytorium chińskie, a co za tym idzie powtórki z drugiej wojny światowej i „odrodzenia japońskiego militaryzmu”. Mógłby to być też pretekst to bardziej bezwzględnego ataku na Wyspy Japońskie, np. za pomocą broni masowego rażenia.

image
Fot.Jerry Gunner/CC BY-SA 2.0

Japońskie zespoły desantowe idące na odsiecz wyspom Senkaku byłyby ochraniane przez część japońskich niszczycieli i fregat i znajdowałoby się pod parasolem części japońskiego lotnictwa z baz lądowych, wspartych przez samoloty rozpoznawcze, patrolowe morskie, tankowania powietrznego i wczesnego ostrzegania. Japońskie jednostki mogłyby wejść też w skład ugrupowań sojuszniczych z Amerykanami operujących na Morzu Wschodnio- i Południowochińskim. Jednak raczej wątpliwe, żeby „niszczycielom śmigłowcowym” towarzyszyły najpotężniejsze jednostki klasy AEGIS. Te pozostałyby raczej na straży wysp japońskich przed ewentualnym atakiem rakietowym, podobnie większość japońskich jednostek obrony powietrznej i lotnictwa bojowego.

Między Japonią a Tajwanem mogłyby pojawić się natomiast japońskie lekkie lotniskowce z F-35B, które stanowiłyby poważne zagrożenie dla każdego okrętów, które próbowałoby przejść między japońskimi wyspami na północ od Tajwanu. Samoloty te mogłyby też stanowić zagrożenie dla chińskich zespołów morskich (desantowych, lotniskowcowych) i lotnictwa operującego na wschód od Tajwanu. Znaczenia japońskich F-35B - których podkreślmy, na razie nie ma i pojawią się dopiero w ciągu tej dekady, podobnie jak do ich przenoszenia dopiero przystosowane śmigłowcowce „Kaga” i „Idzumo” – nie należy jednocześnie przeceniać. Wydaje się, że jednocześnie w okolicy Tajwanu nie będzie operował więcej niż jeden taki okręt, a jednostki tej klasy będą przenosiły jednocześnie od kilkunastu do 20 tych samolotów. Chińczycy mogą zadać tej grupie lotniczej ciężkie straty, szczególnie jeżeli użyją własnych samolotów generacji 5. Co innego jeżeli japoński zespół będzie współdziałał z amerykańskimi.

Japończycy mają jednak znacznie lepszy argument, który mogą szachować posunięcia chińskiej marynarki wojennej na północ i wschód od Tajwanu. Są to 22 nowoczesne uderzeniowe okręty podwodne, które Japonia mogłaby w bezpieczny dla siebie politycznie sposób wysłać w rejon jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych. Tokio mogłoby wysłać tam na stały patrol co najmniej kilka jednostek. O ile ich obecność w Cieśninie Tajwańskiej byłaby ryzykowana z uwagi na płytkość tamtejszych wód i dominację lotnictwa chińskiego operującego z baz lądowych, o tyle kierunek północny i wschodni wydaje się wymarzonym rejonem działań. Japończycy mogliby tam poważnie utrudnić wszelkie próby wysadzenia desantu czy prowadzenia ataków lotniczych na od wschodu Tajwan.

Wydaje się wiec, że japońska pomoc w obronie Tajwanu, nawet bez udziału jednostek Stanów Zjednoczonych ograniczałby siłom zbrojnym Chin pole manewru. Jednocześnie jednak raczej wątpliwe jest, żeby japońscy żołnierze wojsk lądowych czy lotnictwo wzięliby udział w walkach o samą wyspę, w których Tajwańczycy byli by zdani sami na siebie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 117
Reklama
Dalej patrzący
wtorek, 13 kwietnia 2021, 11:37

Kluczem byłoby rozciągnięcie amerykańsko-japońskich stref A2/AD z Archipelagu Ryukyu pokrywających swym "bąblem" antydostępowym z zapasem i Tajwan i Cieśninę Tajwańską. OP i lotnictwo US/JP to uzupełnienie.

Ech
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 04:25

Senkaku oraz wyspamy Yonaguni sa sporne wlasnie z Tajwanem. Uznaje on ze Japonia zagarnela te wyspy nie slusznie po 2 wojnie swiatwej a naprawde naleza one do "prawdziwych Chin" (czyli Repubiki Chinskiej) Niezla ironia losu by byla gdyby teraz te wyspy posuzyly jednak do pomocy Tajwanowi.

trzcinq
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 10:29

Obecnie prawdziwe Chiny to te kontynentalne. Nastąpiło to w wyniku wojny domowej i zawieruchy II wojny światowej. To że akurat zwycięsko wyszli z tego komuniści no coż widocznie z tym akurat wielu pogodzić się nie chce choć taki stan rzeczy świat jednak zaakceptował.

bc
niedziela, 11 kwietnia 2021, 23:35

W tamtej okolicy w ostatnich dniach zrobiło się tłoczno, wszystko pływa i lata na bojowo nawet Amerykańskie F18 w formacji z Malezyjskimi Su30, F22 w Japonii w Japonii.

trzcinq
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:27

Do wszystkich zmanipulowanych przez Daviena. ChRL rozliczyła rządy Kuomintangu co kiedyś Chinami rządzili terrorem (historia Chin się kłania) przy oklaskach państw zachodnich w tym USA (tam panowała jeszcze segregacja a terror siał KKk) Obecnie potomkowie tych "wspaniałych" Chińczyków co naród swój "kochali ponad wszystko" rządzą na Tajwanie- prowincji należącej jakby nie było do uznawanej przez wszystkie państwa na świecie W tym USA mr Davien) -Chińskiej Republiki Ludowej- Tajwan natomiast uznaje tylko parę niewielkich państw ktorych nazw nie pamiętam. Podobna sytuacja (choć wymiar zbrodni koumintangu wobec swego narodu jest o wiele większa) zaistniała na Ukrainie której tak zażarcie broni wielu tutaj a jednocześnie krytykuje Chiny. Partia Regionów została obalona a zbiegli znalezli schronienie w Rosji. Czy mają oni prawo do władzy nad Ukrainą? Wiem że obiektywizm jest wielu z was obcy w dużej mierze przyczyna to trendy, brak wiedzy a także działalność propagatora wiedzy zmanipulowanej (davienka) który zażarcie tworzy swoją alternatywą rzeczywistość pisząc historię na nowo obrażając każdego kto ma inne zdanie. Demokracja jaką wyznajecie panowie kończy się dla was wtedy kiedy nie przyznano wam racji. Podsumowując. Zarówno Japonia i Korea obawiają się potęgi Chin (historia im w tym pomaga) a dzięki podszeptą USA jest to wręcz jawne wskazanie Chin jako wroga. Dziwne bo przeniesienie produkcji do Chin w celu oszczędności kosztem tysięcy Chińczyków jakoś tym wielbiących wolność, poszanowanie praw i demokracji państwom kapitalistycznym do tej pory nie przeszkadzało. To oni stworzyli obecne Chiny. Niestety Chiny zostały dostrzeżone (wszak swój swojego pozna) i stały się wrogiem nr.1 USA który roszczy sobie prawo do władzy nad światem. Nadmieniam że z racji swoich czynów i destabilizacji którymi są autorami na świecie ChRL -Rosja i USA powinny zostać wpisane na listę największych terrorystów na świecie. Pozdrawiam Trzeźwo myślących P.s.. Chińskie ostrzeżenie. Davien nigdy nikogo nie powawiaj i nie obrażaj. Szanuj wyrażanie swojej opinii przez innych

droma
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 10:04

a pełne szczęście chinom przynieśli komuchy mao -charaszo ...

trzcinq
czwartek, 15 kwietnia 2021, 08:40

Patrząc na obecne Chiny to tak. Nie liczy się jak zaczynasz a jak kończysz

Xi Xiong Hong
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 20:43

Według Chińczyków tak właśnie jest

trzcinq
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 14:24

Tego nie twierdzę natomiast fakty są takie jakie są i to tyle w temacie wciąż bez większego sensu wałkowanego.

Napoleon
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:45

Jedyny problem chin to ze nie maja sprzymierzencow.i cos w tym jest.sa w szachu bo jak przegraja wojne to usa z powrotem zrobi z nich kraj 3go swiata.mocne chiny nie sa nikomu potrzebne i japonce o tym wiedza.

Hzjzjzjz
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:25

wszystko wokol tajwanu jest w zasiegu df 11 wzwyz, a tego chinchycy maja tysiace, tam zaden japonski wiekszy okret nie przetrwa w razie konfliktu, nie mowiac o wyrzutniach zainstalowanych na malenkich wysepkach.

nk
niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:30

Tajwan miałby problemy z samodzielną obroną przed Chinami. Ale wespół z Koreą Południową lub Japonią by sobie poradził. W praktyce wystarczy że okręty podwodne i rakiety ziemia-woda zatopią chińską flotę inwazyjną i już po inwazji.

Extern
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 13:28

Korea Płd i Japonia palcem nie ruszą bez zdecydowanego militarnego zaangażowania USA (jeden okręt jako symbol nie wystarczy), a żeby USA rozwinęło swoje siły trochę czasu musi upłynąć. To właśnie powoduje że Tajwan przy nagłym i zaskakującym uderzeniu Chin jest nie do obrony. W praktyce jeśli USA z sojusznikami coś będzie chciało tam zrobić, to będą musieli odbijać już zawojowany Tajwan z rąk Chin kontynentalnych. A to już znacznie zmienia sposób w jaki trzeba będzie przeprowadzić tą operację.

trzcinq
niedziela, 11 kwietnia 2021, 08:56

Tajwan to potomkowie zbiegów z Chin kontynentalnych tych samych co własny naród gnębili i państwom demokracji zachodniej sprzedali. Naród docenił ich działalność i nagrodził za ich oddanie Chinom. Uciekli na Tajwan pod skrzydła tych którym służyli dokladnie tak samo jak Janukowycz i Partia Regionów na Ukrainie zbiegli i znaleźli schronienie w Rosji. Zastanowcie sie 2 razy bo się motacie w zeznaniach tworząc własną rzeczywistość alternatywą. Tajwan należy do Chin i do nich wróci co jest kwestią czasu.

HobbyMilitia75
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 08:03

ChRL to komuchy, wolny i demokratyczny jest Tajwan. To Tajwan powinien podporzadkowac sobie ChRL.

Adam S.
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:30

A co to jest ten gnębiony "naród"? Władze chin ludowych nie mają żadnej demokratycznej legitymizacji. To komunistyczna klika, która zbrojnie przejęła władzę i wygnała legalny rząd. Niech zrobią demokratyczne wybory i wygrają je - wtedy będą mogli powiedzieć, że reprezentują naród. Póki co, reprezentują tylko siebie.

trzcinq
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 21:11

Historia Chin. Poczytaj a się dowiesz

Clash
wtorek, 13 kwietnia 2021, 10:28

Poczytałem i dowiedziałem się że jeszcze w latach 70 na wiecach partii wrogów ludu zabijano i .....pożerano publicznie. Dziękuje za uwagę i życzę miłego dnia.

trzcinq
wtorek, 13 kwietnia 2021, 21:12

Trochę chaotycznie ale napisze tak. Ja np. poczytałem i dowiedziałem się że w USA jeszcze w drugiej polowie XX wieku istniała segregacja rasowa której skutki w USA są odczuwalne do dziś. No powiem ci że amerykanie dłużej w przeciwieństwie do Chińczyków dochodzili do normalności a w sumie oba te państwa jeszcze chyba do niej nie doszły. Chiny zagroziły hegemoni USA na świecie a te w swej rządzy władzy nie mogąc do tego dopuścić doprowadzają powoli do kolejnej zimnej wojny. I po co to? Ano dla władzy mr. Clash. Człowiek się nie liczy zarówno dla Chińczyków jak i Amerykanów. Chcąc trzymać się faktów trzeba powiedzieć że to USA są stroną agresywną w sumie już od zakończenia II wojny światowej. Czy świat jest lepszy? Być może ale nie można do tego dążyć narzucając swoją wolę suwerennym narodom bo to już dyktant godny "największych" zbrodniarzy jakich widział świat a co gorsza nieuchronnie prowadzi do finału znanego z przeszłości. Niestety uważam że kwestią czasu jest wybuch wojny, pytanie tylko na jaką skalę. Obawiam się że możemy stać się areną walk gdzie naszym kosztem mocarstwa będą sobie wyjaśnić swoje spory. Jesteśmy w kręgu wpływów świata zachodniego ale nie znaczy to że należy o tym nie mówić. Nie popieram Chin ani Rosji ale rozumiem ich opór przed tym co USA wyczynia. Konflikt USA- Chiny to wynik zagrożenia pozycji USA, bardziej pod kątem gospodarczym- ogólnie rzecz biorąc kontrola nad Azją. Ten na linii USA- Rosja to wynik posuwania się za dalej na wschód. Rosja jest czym jest, nadal chce być mocarstwem i niezależnie od tego jak się klepią to nieufność i rywalizacja istnieje. Bliski wschód to nic innego jak zabezpieczenie Izraela poprzez osłabienie lub kontrolę państw arabskich oczywiście rękoma żołnierza amerykańskiego. Mi wychodzi że to USA jest przyczyną obecnych napięć i konfliktów.

Shoto
sobota, 27 listopada 2021, 00:14

Napisałeś to bardzo pięknie. Zgadzam się z Tobą i popieram Cię w każdym zdaniu. Od kilku lat obserwuję sytuację na świecie i za każdym razem z gniewem stwierdzam, że USA pierze narodom mózgi i trzyma wszystkich w garści. A spróbuj być po przeciwnej stronie- wtedy zamieniliby kraj w ruinę.

Ech
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 04:28

Legalny RZad (nie byl demokratyczny) pocznajac od Cesarstwa az po wladze Tajwanu (na poczatku tez byly dykatatrsko- nacjnalistyczne) To ze przejely ststem tzw "demokracji" - czyli odeszly od Chinskich wzorow by zyc jak Amerykanie nie oznacza ze sa prawowitymi CHinczykami. A swoja droga ta wiara ze to chdzi o demokracje (np wojna z Irakiem, za pomoca Arabii Saudtjskiej - najwikszy zamardyzm) ze tez sa ludzie co jeszcze w to wierza...

trzcinq
poniedziałek, 12 kwietnia 2021, 20:44

Dodaj Huti vs AS

Autor
niedziela, 11 kwietnia 2021, 15:22

No i co z tego? Jeśli ludność Tajwanu nie chce przyłączenia do Chin to nikt nie ma prawa narzucania siłą swoich idei bo tak chce. Żyjmy w cywilizowanym świecie w szacunku do życia innych i pozwólmy im bronić się przed agresorem a nie, że teraz Chiny obudziły się po latach i przypomniały sobie o ziemi, którą oddali bo to tylko pretekst do osiągnięcia swojego celu ekonomicznego. Wyprani z człowieczeństwa przywódcy niektórych państw, chcą zaburzyć pokój na świecie, który i tak jest kruchy.

Autor
niedziela, 11 kwietnia 2021, 18:35

No i co z tego? Jeśli ludność Gdańska nie chce przyłączenia do Polski to nikt nie ma prawa narzucania siłą swoich idei bo tak chce. Żyjmy w cywilizowanym świecie w szacunku do życia innych i pozwólmy im bronić się przed agresorem a nie, że teraz Polska obudziła się po latach i przypomniała sobie o ziemi, którą oddała niemieckojęzycznym żydom bo to tylko pretekst do osiągnięcia swojego celu ekonomicznego. Wyprani z człowieczeństwa przywódcy separatystów chcą zaburzyć pokój na świecie, oni są jak karaluchy.

Tom
piątek, 16 kwietnia 2021, 10:38

Dokładnie tak jest

Został wam tylko obóz
niedziela, 11 kwietnia 2021, 01:51

Ta jasne już to widzę jak japońskie społeczeństwo pozwoli

Niuniu
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:46

Klu artykułu to nie agresja Chin na Chiński Tajwan ale to czy i jak Japonia jest w stanie militarnie przeciwstawić się takiej agresji. A co Japonia ma do tego? Japonia to owszem azjatycki wyspiarski kraj. O potężnym PKB i równie potężnych wydatkach na "siły samoobrony". Ale to również kraj który nie uczestniczył zbrojnie w żadnej wojnie od czasu swej klęski w II wojnie światowej. Co niby nagle miało by się zmienić w polityce Japoni tak aby żucić japończyków do wojny z atomowym mocarstwem? Miłość do amerykanów? Tysiące japońskich fabryk zbudowanych w Chinach? Czy może wspomnienia jak uciekali z Mandżurii? Pomysł, że Japonia militarnie zaangażuje się w jakikolwiek konflikt z Chinami inny niż obrona własnego terytorium jest naprawdę niegodny def24. Jak koledzy nie pamiętają to japońscy żołnierze od przegranej w II wojnie światowej nie oddali za swoją granicą ani jednego strzału poza ćwiczeniami. I najlepiej niech tak zostanie. Do dziś w Azji żyją omiliony ofiar japońskiego militaryzmu. Nie chińskiego.

klaun-szyderca
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:13

Ofiary to już raczej nie żyją... ;P

Olender
sobota, 10 kwietnia 2021, 22:52

Przecież Tajwan to są Chiny. Ta sama grupa etniczna, ta sama kultura, ten sam język. Jedyna różnica to nieprzyjęcie pisma uproszczonego w dokumentach urzędowych (chociaż jest stosowane na codzień przez młode pokolenia) oraz stosowanie systemu kilku partii politycznych w miejsce jednej KPCh. To tak, jakby rozważać scenariusz inwazji wojsk stacjonujących w regionie Katowic i Krakowa na Trójmiasto.

Abab
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:44

Bardzo ciekawe, jeszcze niedawno Tajwan leżał na południowy zachód od Japonii. Niesamowite, jak się teraz świat szybko zmienia. Trudno nadążyć.

ihod
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:04

a widzisz....a tak serio to widać po tekście, że być może pisany w nocy w zmęczeniu, albo może na telefonie, który poprawia wg swojego "algorytmu" co często wygląda jak "widzimisię"

Olender
sobota, 10 kwietnia 2021, 17:37

Wydaje mi się, że nie będzie desantu na China na Tajwan... była by wojna na wyniszczenie ale jej wynik nie jest jednoznaczny. O broni atomowej to można zapomnieć za duży koszt. Osobiście uważam, że Chiny mają czas i będą rosły w siłę ekonomicznie, militarnie i technologicznie... może też rozwój i bogacenie społeczeństwa chińskiego zbliży je do demokracji postrzeganej wg kryteriów zachodnich. Chiny nie zaryzykują niepewnej zagrywki... poczekają 10,20.. 50 lat aż w końcu Tajwan sam wróci do macierzy. Bo tak naprawdę różnica wynika z postrzegania demokracji. Komu by była potrzebna ta wojenka... Jedynie Rosji bo odciągnęła by kontyngenty wojskowe z Europy. Wszyscy tutaj zdajemy sobie sprawę że jest kwestią miesięcy albo lat jak Rosja będzie się starała zagarnąć z powrotem Ukrainę a plan na dziś to minimum Donieck i Ługańsk + lewy brzeg Dniepru aby móc wodę na Krym tankować. Będzie prężenie muskułów, będą próby zagarnięcia wysepek niezamieszkałych, jakieś małe wojenki zastępcze i większe nerwy ale wojny z tamtego kierunku nie widzę. Chiny umieją liczyć a w mojej ocenie czas gra na ich korzyść

Ech
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:56

Po kolejnych wybrach na Tajwanie moze sie odwroca role. Ostanio partia proponujaca zjednczenie z Chinami przegrala

ohged
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:07

niekoniecznie tak być musi, Xi zapewnił sobie dożywotnią władzę, dlaczego? Może właśnie dlatego, że przewiduje agresję na Tajwan za swojego życia (a młody nie jest). Jednocześnie Chiny dochodzą do kresu możliwości rozwoju i zaczynają być blokowane bardzo podobnie jak niegdyś...Japonia. A wiemy jak to się skończyło...

Pawel
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:30

Chiny nie maja czasu.Prowadzona przez wiele dekad polityka jednego dziecka zniszczyla im demografie-oni juz maja sredni wiek obywatela wyzszy niz w USA i starzeja sie bardzo szybko.Po 2030 to juz zacznie byc bardzo widoczne a po 2040 to juz bedzie spoleczenstwo emerytow.Dodaj do tego fakt iz maja potezne zadluzenie(o czym malo kto wie),banke na nieruchomosciach wieksza niz na zachodzie i widac ze ich peak sily jest teraz i przez najblizsze pare lat a potem beda slabnac.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:41

A atak na Tajwan jedynie to wszysto jeszcze wielokrotnie pogorszy: stracą masę młodych ludzi w tym ataku,padniehandel itd, istotnie "opłacalne" działania:))

rhrh
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:10

dokładnie tak, idą prostą drogą w tym samym kierunku co Japonia - brak rozwoju, gigantyczne zadłużenie i brak masowego napływu siły roboczej. Inna sprawa, że sam konflikt Chin z Tajwanem i przy włączeniu do niego Japonii spodowuje tak ogromny kryzys gospodarczy na świecie, że nawet w Polsce będziemy jeść....korę z drzew (jak w Korei Północnej). I pomijam tu wszelkie walki z zastosowaniem BMR bo wtedy to już w ogóle życie na Ziemii zamieni się w...masową śmierć wszystkiego.

Michał
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:36

Tak mogłoby być tylko wtedy, gdyby w życiu jednostek i narodów liczyła się wyłącznie logika i nie było żadnych emocji. Wtedy nie byłoby żadnej wojny w historii ludzkości, ponieważ każda z nich pociąga ofiary po każdej ze stron oraz ciąg kolejnych zdarzeń, które prowadzą ostatecznie do nieznanego wyniku. Chiny czują się niedocenione, a to docenienie w ich mniemaniu to niepodzielne panowanie globalne, podporządkowanie sobie sąsiadów nawet tak dużych jak Indie i wyparcie USA z Azji. Emocjonalnie Chiny już nie chcą czekać lat 20 czy 50. Gdyby tak się stało, kolejnym celem dla Chin stałaby się Rosja.

tako mako
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:17

sami o sobie mówią, że są Państwem Środka - czyli centrum planety. A reszta to plankton. Co do wybuchów wojen to nie tylko emocje, to też błędne rozumienie przekazywanych komunikatów i negocjacji. Przykładowo Adolf Hitler błędnie zrozumiał komunikat Anglii i Francji o sojuszu z Polską i zaatakował, a 3 września był wielce zdziwiony i wściekły, że Anglia i Francja wypowiedziały mu wojnę, i że nikt nigdy nie chciał z nim gadać o jakimkolwiek innym rozwiązaniu niż całkowita kapitulacja. Problem w tym, że jak zaczął to musiał w to brnąć i początkowo mu się udawało, ale w długim okresie wiadome było, że poniesie porażkę. Ergo najważniejsze jest to by Chiny zrozumiały komunikat, że napaść na Tajwan oznacza wojnę totalną, którą przegrają na 100% (choć początkowo, jak Hitler, będą wygrywać).

Adam S.
niedziela, 11 kwietnia 2021, 20:37

Prawda, Chiny mówią o sobie "państwo środka", ale z tym terminem związane było przekonanie, że nie muszą nikogo napadać, bo i tak są na wyższym poziomie cywilizacyjnym. Niestety komunizm chyba zaraził ich moskiewską ideologią wojny, bo zaczynają atakować prewencyjnie wszystkich i wszystko. I robią sobie wrogów. To droga donikąd.

Wojtek35
sobota, 10 kwietnia 2021, 17:32

Japonia nie wesprze Amerykanów w wojnie z Chinami o Wietnam czy inny Tajwan czy Jakiś tam Bangladesz na bliskim czy dalekim wschodzie podobnie jak Niemcy nie pomogą Amerykanom w wojnie o nic bo oba te kraje są potęgami, które nadal są pod Amerykańską okupacjąi w razie wojny Ameryki z Chinami czy Rosją po prostu się wyzwolą i znowu staną się militarnymi potęgami które znowu będą mordować Chińczyków, Rusków i Murzynków.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:40

Wesprze, wesprze. Bo dobrze wie, że po Tajwanie, czy Wietnamie przyjdzie kolej na nią.

Rafal
niedziela, 11 kwietnia 2021, 01:07

Ta, Japonia i Chiny za duzo wspolnego maja, zeby sie w wojny bawic, juz nie te czasy.

Davien
środa, 14 kwietnia 2021, 20:42

Japonia wspólnego z Chinami??? Chyba wzajemna nienawiść:)

Albe
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:20

dokładnie. To dlatego Rosja stoi okrakiem bo też wie, że Chiny w końcu napadną Rosję - zwłaszcza, że mają stare, nierozliczone sprawy (Rosja do dziś nie oddała Chinom zabranych ziem, podczas gdy wszystkie państwa zachodnie oddały).

Edmund
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:53

Kiepsko wygląda porównanie merytorycznej, konsekwentnej a przede wszystkich profesjonalnej polityki obronnej z podejściem Polski do jej własnej obronności. Kraj nad Wisłą o wielkich aspiracjach, z liczną kadrą ekspertów skupiona wokół Prezydenta Dudy, jak i Ministra Obrony Narodowej Błaszczaka, nijak nie może sobie z tym poradzić. 38 milionowy kraj, w którym być może Marynarka Wojenna nie jest najważniejsza, ale choć 1 nowoczesny okręt bojowy z prawdziwego zdarzenia na pewno nie byłby nadużyciem. Z wypowiedzi wspomnianych ośrodków decyzyjnych wynika ich mizeria i całkowity brak profesjonalizmu. Profesjonalizmu nie tylko w sprawach wojskowych, ale ,,zwykłych" sprawach wymagających logiki, gospodarności i organizacji. Już z samych wypowiedzi wspomnianych osób decyzyjnych wynika, że nie mają oni pojęcia o czym mówią. Minister Klich twierdził, że wydawał polecenia, ale potem nikt ich nie realizował. Nie uznał za stosowane sprawdzić co działo się z decyzjami dalej, które wydawał oraz wyciągnąć konsekwencje. Minister Błaszczak z kolei twierdzi, że problem z budową nowych okrętów wynika z tego, że zmieniano wymagania po stronie wojska i wykonawcy co generowało koszty. Mam pytanie do Ministra Błaszczaka, co Pan z tym zrobił? Wyciągnął Pan jakieś konsekwencje? Dziś widzimy zapowiedzi ministra co do innego sposobu budowy nowych okrętów i już widać, że nie będzie to sposób tak efektywny i szybki - jak mógłby być, oraz będzie droższy i bardziej skomplikowany.

Ech
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:07

Czytam teraz o konferencji w Werslalu 1916 rok jak Angielski premier mowi ze "polacy sami doprwadzili do rozbiorow tak jakby to byl kraj bezpanski i kazdy moze wziosc co chce" - szkoda

Troll i to wredny
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:20

Fajnie się to czyta, ale... Uwaga będzie ciut przydługa dygresja. Per analogiam - Niemcy. Niemcy ,podobnie jak Japonia są krajem zbrojnie (i nie tylko) okupowanym od czasu zakończenia II WŚ. Polityka zagraniczna Niemiec była budowana na ,,rozmyciu" i konstatowaniu roli USA w Europie. Po uzyskaniu prymatu ekonomicznego nastąpiło rozszerzenie wpływów (w tym politycznych) na cały obszar UE. Wyparcie ze strefy UE najbliższego i najsilniejszego sojusznika USA (UK). Ciągłe osłabianie pozycji Amerykanów przez bliski sojusz z Francją (co jeszcze mieści się w pewnej logice UE/NATO), jak również sojusz ekonomiczny z akcentami wojskowymi z Rosją (gazociągi umożliwiające obejście sojuszników z UE i NATO, modernizacja ros. wojsk lądowych...). Mało tego, Niemcy były (podobno) bardzo aktywną stroną zaangażowaną w fiasko negocjacyjne traktatu TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) z 2016 r. Nie powstała wspólna przestrzeń celno-ekonomiczna między USA i UE. Konsekwentnie ,to Niemcy doprowadzili do podpisania Kompleksowej Umowy Inwestycyjnej (CAI) z pomiędzy UE i ...Chinami. Za prezydencji Francji traktat ma być ratyfikowany. Wracając do tematu art., Japonia działa bardzo podobnie jak Niemcy. Proszę pamiętać, o traktacie RCEP (15 listopada 2020 r.) zawartego pomiędzy Chinami i ,,sojusznikami" USA w regionie. Interesy Japonii i interesy USA, bywa że idą w wymuszonym przez Amerykanów ,tym samym kierunku, ale to nie oznacza utożsamiania się Japończyków z brnięciem w ślepe uliczki... Teraz analiza wojskowa. Po pierwsze sięgnijmy do map. Japonia jest w zasięgu pocisków balistycznych i lotnictwa Chin. Chińskie systemy antydostępowe uniemożliwiają ruch nawet w drugiej linii wysp. O ile Chińczycy dysponują tysiącami pocisków i setką lotnisk, to wejście w rejon lekkim, czy ciężkim lotniskowcem ,oznacza pilną potrzebę... wybudowania kolejnego. Straty 100%. Chińska broń o zasięgu min. 1600 km wyłączy lotniska na kilka dni. W ciągu 4 dni, Chiny opanują Tajwan i pewnie nie tylko. Japonia ma do wyboru, -albo iść na konfrontację z Chinami w imię mętnych interesów USA. W efekcie czego może nawet zostać unicestwiona (Chiny to mocarstwo atomowe), albo oprzeć się presji USA i w sytuacji konfliktu wybić się na bogactwo (sojusz ekonomiczny RCEP to największy pakt gospodarczy świata) i niepodległość (likwidując okupanta na swoim terytorium. Świat nie jest momochromatyczny. Niemcy ustawiają swoje żagle dokładnie w tą samą stronę. Opcje w których Chińczycy walczący z innymi Chińczykami, są bronieni przez znienawidzonych Japończyków...albo odwrotnie -nienawidzący Chińczyków Japończycy ruszający im z odsieczą... Trochę zalatuje braćmi Grimm. Kto miałby okupować odbity Tajwan ?! Japończycy mieli by się wykrwawić, a USA przejąć władzę ??? Na taki debilizm mogła by pójść jedynie ,,elita" z... Warszawy.

ja
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:27

Dlatego minister Chin ostrzga Japonie w zaanagzrwanei sie na 100% pytajac czy to ich interes. Tak samo UE.

Xcy
sobota, 10 kwietnia 2021, 21:32

Końcówka idealna xD

Pawel
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:33

NIemcy sa mniej wiecje rowan potega do rosji i ustawiaja sie na sojusz.japonia jest slabsza niz Chiny i "sojusz" z Chinami to podleglosc pod totalitarynego olbrzyma-Japonia ma tlyko jedna droge....arsena atomowy.

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:47

W porównaniu z USA, czy Rosją Chiny nie są żadnym mocarstwem atomowym. Jeden i drugi kraj jest w stanie zrobić z Chin pustynię, która posypana farbą luminescencyjną świeci w nocy. Chiny nie są w stanie zrobić tego samego ani USA ani Rosji. Musieliby więc oszaleć, żeby jako pierwsi odpalili swoje atomówki. A Chińczycy wariatami nie są.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:47

W przypadku Rosji Chiny mogą całkiem porządnie oddać, w końcu do miast rosyjskich dolecą chińskie rakiety, a Rosja nie ma żadnej obrony ABM, podobnie jak Chiny. Z USasprawa jest zupełnie inna, tu to gra do jednej bramki

sobota, 10 kwietnia 2021, 19:43

Celnie.

h8gie
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:26

jak kulą w płot, zważając na to, że Chiny pamiętają co Japonia z nimi robiła, a Japończycy wiedzą, że Chiny o tym pamiętają. Ergo tylko USA, bo inaczej Chiny ich wymordują co do jednego, wcześniej wyłączając ich gospodarczo i powodując głód.

TED
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:20

Nikt tu nie bierze pod uwagę sporu Chin z Indiami a tego myślę obawia się ChRL i to nasze szczęście bo ja bym wsparł lekko Indie technicznie a ludzi im do ewentualnej wojny nie braknie....

Kokos
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:44

Spór o co? Dokładnie.

Koba
niedziela, 11 kwietnia 2021, 10:00

Aksai Chin (aktualnie chińskie - roszczenia Indii, niedawne potyczki graniczne) i Arunachal Pradesh (aktualnie Indii - roszczenia chińskie, wojna w 1962 - wojska chińskie zajęły większość ale wycofały się na linię McMahona)

franek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 07:09

Niedokończona do dziś wojna Chin z Indiami 20.10.1962 - 21.11.1962. Poza tym ostatnio się naparzali ostro kijami i były ofiary

fmnic
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:26

o prymat w Azji

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:48

To się powoli już dzieje.

Dywagator
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:56

Typowe zagranie dyktatury, która boi się upadku. Wywołuje wojnę,by komuś słabemu dokopać i spacyfikować przez to u siebie opozycję. Komuniści raczej tam niezagrożeni,więc po co im Tajwan niszczyć i sobie kłopotu robić,jak można z nim handel uprawiać i pokazywać światu jacy oni dobroduszni są. Może jednak chodzi o szlaki wodne,bo do Afryki po zasoby murzynów trzeba dopłynąć,a w czasie blokady kicha? Jedwabny zablokuje Rosja na lądzie. Morski USA z sojusznikami i Chiny ugotowane niczym ryż w garnku. Chiny musza iść na ustępstwa. No chyba,że wybiorą słabszego,czyli Rosję.Po wojence ustanowią swoje rządy i szlak jedwabny będzie na Europę odblokowany? A co na to Stany?

ja
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:30

Toz tu USa jest ta dystara ktora boi sie upadku. Chiny prosprua na 102. Nie widzisz tego?

easyrider
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:12

Jeżeli Zachód miałby zaangażować się w obronę Tajwanu, to tylko na pełną skalę, tak by przetrącić Chinom kręgosłup i zniszczyć ich całkowicie w wojnie nuklearnej. Ich odpowiedź nastąpi ale nasze straty trzeba uznać za akceptowalne ryzyko. Cenę za odbudowę cywilizacji. Jeśli nie jesteśmy na to gotowi, to wojna i tak nastąpi ale w dużo gorszych dla nas warunkach.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:02

Przecież Tajwan to są Chiny. Ta sama grupa etniczna, ta sama kultura, ten sam język. Jedyna różnica to nieprzyjęcie pisma uproszczonego w dokumentach urzędowych (chociaż jest stosowane na codzień przez młode pokolenia) oraz stosowanie systemu kilku partii politycznych w miejsce jednej KPCh. To tak, jakby rozważać scenariusz inwazji wojsk stacjonujących w regionie Katowic i Krakowa na Trójmiasto.

sobota, 10 kwietnia 2021, 16:58

Albo Korei Północnej na Koreę Południową.

Pawełek
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:46

Bzdury piszesz. Różnica między oboma państwami jest taka sama jak między NRD i RFN. To jest tak, jakby NRD planowała atak na RFN. Różnica w tym, że Chiny są znacznie potężniejsze od Tajwanu, a NRD była słabsza od RFN.

Dodo
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:41

Mylisz się, towarzyszu. To jeden naród, jeden język, ale dwa zupełnie różne państwa. I różnice są nie do pogodzenia.

moze
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:32

Jest propozycja "jedno panstwo - dwa systemu" - pewnie siebobilo Ci o uszy?

Boo
sobota, 10 kwietnia 2021, 22:31

Hong Kong tez byl nie do pogodzenia. Skonczyl sie 99 letni wynajem przez UK i dzis to CHINSKA REPUBLIKA LUDOWA. To samo bedzie z Tajwanem tylko to troche potrwa. O rozstrzygnieciu militarnym nie ma mowy. ChRL jest cierpliwa. A czas dziala na ich korzysc.

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:56

Po pierwsze nie przesądzone że Chiny zaskakują Tajwan. Po drugie Japonia bez USA na pewno nie ruszy z pomocą. Po trzecie to i tak nic by nie dało bo ChRL i tak zdołała by zająć Tajwan. Po czwarte i najważniejsze Retoryka USA wzglesem Chin jest nie do przyjęcia Język nienawiści podrzegany przez propagande strachu przed Chinami nie wiedzieć czemu ale na pewno nie doprowadzi do niczego dobrego a cokolwiek by się stało bedzie to wina USA i ich wasali

Pawełek
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:51

Jasne, zawsze będzie wina USA, jak w obecnej Polsce za wszystkie nieszczęścia winny jest Tusk. To ChRL jest agresywne i dąży do zajęcia Tajwanu siłą. Tajwanczycy chcą w spokoju żyć w demokratycznym państwie i uniknąć losu mieszkańców Hongkongu a ChRL, jak sowieci swoich sąsiadów, chcą ich na siłę uszczęśliwić.

Dr Twardy Wacek
sobota, 10 kwietnia 2021, 21:34

Przecież sam Tajwan twierdzi , że Chiny są jego częścią, albo na odwrót...W sumie to wszystko jedno bo nie ogłosił niepodległości jako Tajwan i nie zrezygnował z suwerenności nad częścią kontynentalną czyli ChRL. Jest w kropce bo jak ogłosi niepodległość to Chiny mogą go z czystym sumieniem i zgodnie z prawem pacyfikować jako zbuntowaną prowincję. Dopóki tego nie zrobi formalnie to gra pozorów będzie trwała.

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:04

Szkoda że kiedy byli u władzy takndonsprawy nie podchodzili. Jakby nie bylo to zbuntowana prowincja rozumiess czy nie rozumiesz? Są skazani na połączenie i oby pokojowo

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:49

Istotnie ChrL to zbuntowana komunistyczna prowincja Republiki Chińskiej. I moze kiedys się połaczą jak komunisciw chinach wymrą.

trzcinq
niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:28

No jest wręcz przeciwnie ale co tam może wiedzieć naczelny propagandysta wiedzy zmanipulowanej piszący na nowo historię.

rozczochrany
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:56

Pytanie jaki interes miała by w tym Japonia, by narażać się w imię obcych na krwawą i wyniszczającą wojnę, być może zakończoną użyciem broni atomowej.

igeudb
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:35

kluczowy - walka z przeciwnikiem poza swoim terytorium. Wiadomo, że po Tajwanie panowie z Chin się nie zatrzymają i Japonia, Filipiny, Wietnam itp. będą następne (i Rosja także, zwłaszcza że zalega Chinom nie oddane ziemie). Jak to ruszy to zatrzyma się dopiero jak zniknie Pekin, a co po drodze się zdarzy to hoho, ale ludzi zginie naprawdę bardzo, ale to bardzo dużo. Także w Europie. Wydaje ci się, że jesteśmy daleko, ale wcale nie. Będzie ogromna ilość zabitych, przebijająca I i II Wojnę Światową razem wzięte. Nieporównywalna ilość.

Naiwny
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:26

Japonia w wojnę z Chinami zaangażuje się tylko w przypadku bezpośredniego ataku militarnego na swoje terytorium. Rozważania w artykule mają tyle sensu co hipoteza o interwencji militarnej marsjan w obronie Tajwanu. Szkoda nawet czasu na tłumaczenie licznych i oczywistych powodów pozostawania Japonii poza strefą każdego konfliktu militarnego w Azji nie mówiąc o reszcie świata.

Andrettoni
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:41

Mam pytanie skąd pan i inni analitycy biorą wniosek, że Chiny zaatakują Taiwan, inne kraje takie jak Japonia i USA dołączą do obrony Taiwanu i konflikt się nie rozszerzy? Nie mówimy przecież o jakiejś wojnie zastępczej tylko o wysłaniu Japończyków i Amerykanów na wojnę w mundurach Japonii i USA. Chińczycy doskonale sobie z tego zdają sprawę, a idiotami nie są, więc muszą mieć plan przeciwdziałania. Czy pan lub jakiś inny znawca potrafi opracować plan od strony Chin, który miałby szanse powodzenia i nie powodował konfliktu pełnoekranowego? Ta analiza nie ma żadnego sensu, bo analizuje tylko działania jednej strony. Macie w Defence24 dużo mądrych ludzi, więc zróbcie grę wojenną. Nazwijcie się Rosja, Chiny, USA, Taiwan, Japonia i zagrajcie tak, że ten co gra USA chce wygrać, ale ten co gra Chinami też chce wygrać. Nie można robić analizy przyjmując, że jedna ze stron nie myśli. Macie wystarczający potencjał by przynajmniej próbować stworzyć taką grę. Moim zdaniem nawet jeśli przyjmiemy, że Chiny mają 350 kamieni, a USA 300, to Chiny nie mają sojuszników, a USA zgromadziły by koalicję, a nawet jeśli 10 krajów dołoży po 10 kamieni to relacja nie będzie 350 do 300, tylko 350 do 450. Chiny dobrze o tym wiedzą, więc muszą zdobyć naprawdę zdecydowaną przewagę - dwu lub trzykrotną w stosunku do USA lub muszą jakoś wyeliminować USA z równania, ewentualnie sojuszników USA. To zresztą powoli się dzieje. Jeżeli tzw. "jedwabny szlak" zadziała, jeżeli świat zobaczy nową ekologiczną stolicę Egiptu wybudowaną przez Chińczyków, jeżeli świat zobaczy rozkwit Iranu, to za 20 lat nikt nie spojrzy na USA. To co Chiny robią na Bliskim Wschodzie to olbrzymi projekt marketingowy. Wielki neon reklamowy. Będzie wyglądało trochę inaczej gdy Chiny będą miały taką reklamę i do tego 6 lotniskowców. Natomiast 20 lat, to dla państwa o takiej historii tyle co nic.

hehe
niedziela, 11 kwietnia 2021, 00:35

my wsztsko analizjemu tulko z 1 strony. wielkego brata

tłumaczę
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:42

To akurat od wielu lat widać, że inwestycje chińskie w ogóle nie są powiązane z ekonomią, tylko z polityką. Wynika to wprost z tego, że inwestycje chińskie mają za plecami państwo chińskie (ukryte, ale w końcu zawsze wychodzi na jaw), a amerykańskie są przede wszystkim gospodarcze (owszem korpo, ale myślące w kategoriach ekonomicznych, a nie politycznych)

chińczyk
sobota, 10 kwietnia 2021, 21:23

powinno być "Androni" a nie "Andrettoni" ;) bo same androny powyżej. Za 20lat to Irańczycy już dawno będa zorientowani jak wyglądają chińskie inwestycje i jakim kosztem się sprzedali. Żaden normalny, suwerenny kraj nie będzie dłużej współpracował z Chinami, bo to jak współpracować z ZSRR.

kkk
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:03

jedwabny szlak ma przepustowość może 2% szlaku morskiego

Andrettoni
niedziela, 11 kwietnia 2021, 11:49

Jedwabny szlak to ładna nazwa, a dotyczy wszystkich dróg - zarówno morskich jak i lądowych. Zresztą wbrew potocznej opinii nie chodzi o szlak dla towarów z Chin. To towary z całego świata mają spływać do Chin. Dlatego wierzę, w prawdziwość inwestycji w Iranie. Po prostu Chińczycy nie chcą już produkować podkoszulków. W ich wizji świat produkuje różne proste produkty i surowce, a nawet wynalazki i one spływają do Chin, gdzie są przetwarzane z użyciem SI, a Chiny produkują tylko to co najlepsze i najdroższe. Tak to ma się skończyć. Oczywiście "prosperity" nastanie, bo dojdzie do podobnej sytuacji jak była z USA. Świat będzie mógł się rozbroić i przekierować gospodarkę na tory konsumenckie. Co więcej w systemie będą brali udział wszyscy, a nie tylko wybrane kraje. W wizji chińskiej amerykanie też są ich dostawcą. Nikogo nie zostawią poza systemem i nie zmarnują piędzi ziemi. Myśl, że ten szlak jest dla nas jest kuriozalna i naiwna.

WEKTOR
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:35

obraz który się tworzy wokół Chińskiej Republiki zwanej Tajwanem oraz retoryka kontynentalnych Chin to na dzień dzisiejszy pomoc Japonii i nie tylko powinna opierać się o subtelną i dyskretną dostawę techniki wojskowej

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:59

Retorykę kolego wobec Tajwanu w najmniejszym stopniu tworzą Chińczycy a Tajwan to nadal zbuntowana prowicja kontynentalnych Chin i amerykanie siejąc propagandę strachu wokół Chin do niczego dobrego nie doprowadzą.

Rex
sobota, 10 kwietnia 2021, 17:55

Kontynentalne Chiny są terenami okupowanymi przez rebeliantów komunistycznych. To one są zbuntowane wobec rządu Chińskiego na Tajwanie.

bender
sobota, 10 kwietnia 2021, 17:01

Z punktu widzenia chronologii i ciągłości władzy to komunistyczne Chiny są zbuntowaną prowincją. To tak jakbyś powiedział o żołnierzach Andersa, że byli buntownikami wobec PRL (komuniści tak uważali). Nb. III RP odzyskała ciągłość legalnej władzy w 1990, gdy Prezydent Kaczorowski przekazał insygnia prezydenckie nowo wybranemu w wolnych wyborach Prezydentowi Wałęsie, choć to PRL był uznany międzynarodowo, a rząd londyński nie.

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 21:01

Nie trafiony przykład. A które Niemcy były te prawdziwe? RFN czy NRD i dlaczego? Ci którzy naród gnębili ku chwale swej i zachodnich państw zostali obaleni i wypędzeni oto Tajwan. A na Ukrainie? To samo? A jednak władzą w Kijowie za pewne racje przyznajesz? Wg swojego widzi mi się bo ci leży. Tajwan powinien wrócić do macierzy taka prawda a potomkowie tych co naród swój gnebili powinni zrozumieć.

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:52

Kiepska analogia bo w obu były nowe rządy a rząd Tajwanu jest kontynuacją legalnego rządu Chin a nie komunistów Mao. A co do gnebienia chińczyków to nikt tak jak komunisci tego nie robił, no ale i tak tego nie zrozumiesz.

Davien
niedziela, 11 kwietnia 2021, 14:39

co na to ONZ?

trzcinq
niedziela, 11 kwietnia 2021, 12:31

Zapoznaj się z historią Chin a zobaczysz kto kogo gnębił i z czyją pomocą a obywatele Chin rozliczyli tych conna Tajwanie schronienie znaleźli. ChRL jest unawana na całym świecie w tym również przez twoich ziomków z USA a Tajwan? Coż rzeczywistości podparyej faktami nie skrzywisz swą propagandą

Davien
niedziela, 11 kwietnia 2021, 17:11

Przypomniec ci Długi marsz i dziesiatki milionów ofiar komunistycznych rzadów? Ale jak widać nie potrafisz tego zrozumiec jak zaden wasal Putina.

trzcinq
wtorek, 13 kwietnia 2021, 21:28

Yyyyyyy słaby przykład nie trafiony. Lepszy to plan gospodarczy Mao ktory doprowadził do wielkiego głodu.

Davien
środa, 14 kwietnia 2021, 20:46

Trafiony, trafiony a głód Mao i przerabianie kraju na wzór XII wieku to inne z ich grzeców. A moze tak banda czworga itd?? I ty twierdzisz ze komunisci nie gnebili chińczyków??

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 19:53

Dokładnie.

trzcinq
niedziela, 11 kwietnia 2021, 08:48

No właśnie nie dokładnie

królewiec
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:30

Japonia jest najważniejszym sojusznikiem USA. Obrona Tajwanu czy Korei bez pomocy Japonii jest niemożliwa. Japonia jest wstanie sama pozyskać zdolności nuklearne . Zbliża się 100 rocznica utworzenia CHRL i zapowiedzi zjednoczenia Chin do tego czasu .Dla Polski kluczowy jest poziom zaangażowania sił i środków USA w konflikcie z Chinami . Niestety może się zdarzyć że amerykanie nie będą mogli Nas wesprzeć militarnie poza ew. deklaracjami o parasolu atomowym nad Polską . Musimy zbudować własne zdolności wojskowe , wywiadowcze, dyplomatyczne i gospodarcze . Hasło PIS : Silni w Sojuszach jest po prostu niepoważne i nieprawdziwe

Marek1
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:17

Problem w tym, ze USA od lat konsekwentnie ODMAWIAJĄ udzielenia Polsce oficjalnych gwarancji objęcia jej parasolem atomowym. Póki co NIC nie wskazuje by sie to miało zmienić ....

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 21:02

Bo my wasale albo przyszły teren walk albo na sprzedaż w najlepszym przypadku narzędzie walki medialnej

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:58

To juz w Rosji oficjalnie zostaliscie wasalami Chin?? Cekawe, ciekawe...

vgo9dri
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:48

skoro nie ma elektrowni atomowych na naszych ziemiach to wszystko jasne - jesteśmy terenem przeznaczonym do walk, póki nie będzie takiej elektrowni, którą można wysadzić w powietrze skażając wszystko wkoło to nikt palcem nie kiwnie bo nie będzie miał żadnej motywacji. Ewentualna agresja Rosji na Europę musi przejść przez Polskę bo każdy inny kraj ma taką elektrownię, która jest de facto odpowiednikiem Czarnobyla czyli broni atomowej. A na dodatek jesteśmy idealnym terenem dla przejścia wojsk pancernych...

..a
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:34

Nie zbudujemy bo każdy ma to gdzieś. 45 letni emeryci również. Emerytury powinien wypłacać ZUS. Wtedy modernizacja by nabrała tempa.

Wojtek35
sobota, 10 kwietnia 2021, 12:14

Przecież Tajwan to są Chiny. Ta sama grupa etniczna, ta sama kultura, ten sam język. Jedyna różnica to nieprzyjęcie pisma uproszczonego w dokumentach urzędowych (chociaż jest stosowane na codzień przez młode pokolenia) oraz stosowanie systemu kilku partii politycznych w miejsce jednej KPCh. To tak, jakby rozważać scenariusz inwazji wojsk stacjonujących w regionie Katowic i Krakowa na Trójmiasto.

Mirek
niedziela, 11 kwietnia 2021, 02:50

Brzmi to jak stwierdzenie że Austria to Niemcy: ten sam język, kultura a jedyna różnica to nieprzyjęcie przez Austriaków niemieckich zasad gramatyki. No i partie polityczne inne. Albo taki Liechtenstein. Nawet proporcje jakby bardziej podobne. Kto będzie ich bronił przed niemiecką agresją gdyby do takiej doszło? Prawda jest taka że Tajwan to nie ten sam język. W samych Chinach istnieje wieli języków a etnicznie ChRL to taki dalekowschodni pan-słowianizm. W przeszłości wielokrotnie ten obszar był dzielony na wiele państw-królestw . obecnie ChRL to azjatycka wersja Imperium Rosyjskiego a raczej Związku Sowieckiego. Ichnia "kurica nie ptica...."

Falcon
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:56

Ta "jedyna różnica" dotyczącą ilości partii politycznych nie jest żadnym drobiazgiem jak to królewiec w swoim wpisie postarał się przemycić. Ta różnica jest zasadnicza. Ta różnica definiuje wszystko co jest ważne dla wolnego, demokratycznego świata.

królewiec
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:27

Tajwan będzie testem na zdolność i wiarygodność USA jako Światowego Hegemona i sojusznika . Chiny wyrosły na mocarstwo kwestionujące pozycję USA. Dla Polski jest niezmierne ważne jak zachowa się Ameryka , ile wart jest sojusz z USA a przede wszystkim czy amerykanie mają wolę ,siłę i zasoby do konfrontacji z agresorem na wysuniętych dalekich obszarach takich jak Tajwan czy Polska. CHINY nie są państwem narodowym ale wieloetniczną starożytną cywilizacją , argumenty o etnicznej przynależności Tajwanu do Chin są mocno dyskusyjne .

lol
czwartek, 15 kwietnia 2021, 19:24

Nie wiem smiac sie czy plakac. Wiesz ze Tajwan jest nie uznawanych jako panstwo nawet przez USA i nie niej est sojusznikiem jankesow. Do niedawna nawet broni nie chcialy pasuch Tajwanowi sprzedawac. teraz cos tam drgnel ale i tak niewiele. tak ze daruj sobie i ty i inni klakierzy hameryki wypisywanie bzdur. Ani USA ANi JAponia nie pomoga Tajwanowi poz moze danym wywiadowczymi z rozpoznania ale na pewno nie beda ryzykowac otwartego konfliktu z Chinami gdyz za duzo by to ich kosztowalo i to nie tylko ekonomicznie.W przypadku Japoni moglo by sie skonczyc na kompletnej anihilacji calego narodu, a jankesi w najlepszym przypadku zostali by jakims bantustanem, a i to po warunkem ze, nienawidzace ich narody(nie bez powodu) daly by im szanse na odbudowe do poziomu bantustan po konflikcie nuklearnym.

fihcn
sobota, 10 kwietnia 2021, 23:50

USA na pewno będą walczyć w obronie Tajwanu, aczkolwiek nie aż tak ostro jakby Chiny zaatakowały USA bezpośrednio - bo 15 minut później....nie byłoby Chin.

Specjalista
sobota, 10 kwietnia 2021, 15:09

Tajwan to demokracja. Chiny to system autorytarny, właściwie dyktatura monopartyjna. Politycznie więc to dwa różne państwa.

gorol
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:22

ile płaci Instytut Konfucjusza ?

Przemo
sobota, 10 kwietnia 2021, 14:07

ChRL nigdy nie rządziła Tajwanem. Mówisz o podobieństwie etnicznym i tu masz rację. Ale we wszystkim innym Tajwan jest de facto samodzielnym, demokratycznym, bogatym państwem z silną, jak na swój rozmiar, armią. Pokazuję alternatywę dla systemu kontynentalnego i to dlatego ChRL chcą Tajwan podbić.

Zizy
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:47

ChRL mój przyjacielu to komuniści. A Tajwan to demokracja

trzcinq
sobota, 10 kwietnia 2021, 16:06

Obecnie na świecie jedynym państwem czysto kimunistycznym jest Korea Północna

Chyżwar dawniej Marek
sobota, 10 kwietnia 2021, 20:00

Jedynym kimunistycznym państwem Korea Północna bez wątpienia jest od samego początku. CHRL natomiast, to komuchy, które dzięki naiwnemu Zachodowi, który myślał, że Chińczycy będą produkować a Zachód zarządzać mają swój NEP.

Formoza
sobota, 10 kwietnia 2021, 13:41

„Drobna” różnica Twojego przykładu o Gdańsku polega na tym, ze Tajwańczycy zbytnio nie garną się do unifikacji ze swoim większym sąsiadem.

Tweets Defence24