Jest decyzja. Wysłużone śmigłowce dłużej na polskim niebie

2 kwietnia 2020, 14:45
Mi-24 Mi-17 WZL-1 JSabak
Fot. J.Sabak

Śmigłowce Mi-24, Mi-17, Mi-8 i Mi-14 będą mogły latać dłużej o kolejne dwa lata w Siłach Zbrojnych RP. 3. Regionalna Baza Logistyczna zawarła z Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych umowę o wartości 12,7 mln zł, dotyczącą badań nieniszczących i wykonanie biuletynów technicznych dotyczących przedłużenia resursu wymienionych statków powietrznych. Wiąże się to z wyczerpywaniem się limitów eksploatacyjnych wydłużonych podobną umową w roku 2018.  

Umowa została zawarta przez 3. Regionalną Bazę Logistyczną Wydział Techniki Lotniczej 2 marca 2020 roku w procedurze zamówienia z wolnej ręki, gdyż jak czytamy w uzasadnieniu:

 

Wykonawca biuletynów będących przedmiotem zamówienia, tj. Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych w Warszawie ul. Księcia Bolesława 6, 01-494 Warszawa, POLSKA, posiada prawa wyłączne do wykonywania prac objętych przedmiotowymi biuletynami, nadane przez Głównego Inżyniera WL oraz nie istnieje alternatywne/zastępcze rozwiązanie umożliwiające realizację przedmiotowego zamówienia. W związku z powyższym zachodzą przesłanki opisane w art. 67 ust 1 pkt 1) lit. a) i b) ustawy Prawa zamówień publicznych (Dz.U. z 2019 roku, poz.1843). 

Umowa o wartości całkowitej 12 719 227,64 zł dotyczy, jak wynika z informacji udzielnych nam przez rzecznika ITWL:
-      przedłużenia resursów śmigłowców Mi-8, Mi-14, Mi-17, Mi-24;
-       zwiększenia resursów podzespołów Mi-2, Mi-8, Mi-14, Mi-17, Mi-24;
-       badań nieniszczących.

Proces wydłużenia okresu eksploatacji śmigłowców powyżej kalendarzowego resursu technicznego określonego przez producenta jest niezbędny ze względy na potrzeby Sił Zbrojnych RP związane z realizacją zadań. Ze względu na opóźnienia w planowanych programach zastąpienia sprzętu posowieckiego i ograniczone możliwości współpracy z producentem niezbędne jest realizowanie tych zadań siłami krajowych zakładów i instytucji.

We wszystkich biuletynach technicznych, które są podstawą eksploatacji sprzętu lotniczego, Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych jest głównym podmiotem realizującym program wydłużenia resursu, jednak uczestniczą w nim również przedstawiciele użytkownika (jednostek eksploatujących dany typ) oraz przedstawiciele wojskowych zakładów remontowych.

W wyniku przeprowadzonych prac lotnictwo Sił Zbrojnych otrzymuje możliwość eksploatacji śmigłowców powyżej kalendarzowego resursu technicznego określonego przez producenta:
Mi-8 – dodatkowe 500 godz. lotu lub 24 miesiące eksploatacji;
Mi-14 – dodatkowe 200 godz. lotu lub 24 miesiące eksploatacji;

Mi-17 – dodatkowe 420 godz. lotu lub 24 miesiące eksploatacji;

Mi-24 – dodatkowe 420 godz. lotu lub 24 miesiące eksploatacji.

Nie jest to realizowane przez zmianę w dokumentacji, ale każdy egzemplarz śmigłowca traktowany jest indywidualnie – np. w przypadku zbliżającego się terminu remontu poddawany jest komisyjnemu przeglądowi, badaniom zużycia i trwałości, po czym opracowywany jest protokół z propozycją kwalifikacji (lub nie) do remontu. Protokół który stanowi decyzję o realizacji remontu wraz z przedsięwzięciami związanymi z wydłużeniem resursu zatwierdza Główny Inżynier Wojsk Lotniczych. Koszt jednostkowy całości działań umożliwiających dalszą eksploatację to średnio od 300 000 do 500 000 zł, w zależności od wersji śmigłowca i zakresu koniecznych do realizacji prac.

W okresie międzyremontowym (czyli podczas dalszej eksploatacji) w ramach obsług realizowane są etapowo czynności kontrolne-profilaktyczne, których pozytywne wyniki determinują dalszą eksploatację statku powietrznego co w znaczący sposób wpływa na bezpieczeństwo eksploatacji.

Oczywiście możliwości wydłużania w ten sposób resursów są ograniczone w czasie. Dlatego w przypadku planowanej eksploatacji w dalszej perspektywie  niezbędne są próby zmęczeniowe, symulujące kolejne setki godzin lotów, startów i lądowań. akie badania realizowane są obecnie przez PZL-Świdnik na specjalnym stanowisku badawczym w związku z planowaną modernizacją śmigłowców Mi-24. Aby była ona opłacalna i bezpieczna musi zakładać znacznie dłuższy czas eksploatacji, co wymaga sprawdzenia czy struktura maszyny jest w stanie znieść dalsze obciążenia.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 124
Reklama
mnb
sobota, 4 kwietnia 2020, 22:17

Piszą tutaj ludzie o odkupieniu Świdnika i Mielca. Większych głupot nie widziałem. Ostatnio Rzeszów chciał odprzedać to co UTC kupiło wcześniej. I co? I nic. Świdnik bez udziału Leonardo pada w 3 lata, Mielec bez LM już w rok. Jak widać PGZ na samych zamówieniach z Wojska się nie utrzyma - co widać. Jak już miał jakieś widoki na kontakty to się znależli cwaniacy co chcieli zrobić kontrakty życia na pośrednictwie (chyba za przyzwoleniem zarządu PGZ no bo jak inaczej) i tematy upadły. Pamiętajmy o tym

Gnom
środa, 8 kwietnia 2020, 22:10

A wiesz co UTC chciało odsprzedać i za ile (ile razy drożej niż kupiło to nie warto wspominać)? Świdnik jest krytycznie potrzebny Leonardo jeżeli chce się ono utrzymać się na rynku. Przeniesieni produkcji głównych elementów struktury to nie zakup zestawu klocków. Mielec tłucze elementy kadłuba ( i nie tylko) dla wszystkich nowych UH-60/S-70. Myślisz, ze da się go z dnia na dzień zastąpić. O ile odkupienie to bezsensowne rojenia/marzenia co niektórych, o tyle pisani, ze firmy te mogą być porzucane z dnia na dzień jest jeszcze mniej realne. A o tym, że zamówienia wojskowe nie utrzymają PGZ wiedza nawet dzieci, jak również o tym, że jak władza zleca offset i PMG to powinna za to płacić lub przynajmniej zamawiać to co ma być produkowane w ramach PMG lub z offsetu w firmach, którym zleciła takie zadania. Patrz na inne kraje, ostatnio Niemcy. A u nas ostatnio otwarty przetarg na amunicję do Vulcanów, choć MESKO miało zrealizować offset i musi utrzymywać PMG. Polska to naprawdę bogaty kraj, bo z rozrzutnym rządem.

BUBA
sobota, 4 kwietnia 2020, 10:18

Co z tego ze wydluzone, ale nastepcow niema !!!!!

Ok bajdur
sobota, 4 kwietnia 2020, 01:32

Tak będzie aż dwa, trzy z wielkim hukiem spadną z nieba. Dopiero wtedy będzie zakup kilku sztuk prosto z półki wielkiego brata.

sobota, 4 kwietnia 2020, 10:04

Niestety ale te z półki mniejszych braci mają gorsze osiągi przez co mało do czego się nadają

Dyktatorek
piątek, 3 kwietnia 2020, 21:09

Nawet nie ma co komentować ...Naród głosował i wybrał 500+ ...kosztem modernizacji WP i wszelakich innych strategicznych inwestycji...także WP.skazane jest na sowieckie złomy typu Mi8 , Mi14, Mi 24 o czołgach T72 itp już nie wspomnę ...nędza i rozpacz

Protadek
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:04

Jest dobry moment na odkupienie Świdnika i Mielca. To były doskonały ruch dla gospodarki i Sił Zbrojnych RP. I zamawiać ! Krajowi będą niezbędne koła zamachowe gospodarki. A i SZ RP na tym skorzystają .

:))
sobota, 4 kwietnia 2020, 08:54

Popieram. Warto nabyć chociaż część udziałów w tych zakładach aby zachować licencje na produkcję śmigłowców i utworzyć holding serwisowo-produkcyjny - badawczy. Warto pomyśleć o produkcji polskich silników do śmigłowców aby ich nie importować a wykorzystywać je w ramach holdkingu.

milwaw
piątek, 3 kwietnia 2020, 23:21

W pełni się z panem zgadzam! Choćby nawet miał być to tylko pakiet kontrolny 51% Świdnika.Można by to połączyć z wejściem w program nowego śmigłowca szturmowego AW249 i produkowanie go we współpracy w Świdniku.

hobbymilitia81
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:53

Niepotrzebnie Caracale uwalono. już by latały, Polska współpracowałaby z Europą i nie byłoby wstydu.

Ostrozny
sobota, 4 kwietnia 2020, 07:20

Nie wiadomo czy by latały bo są problemy z częściami do nich, patrz francuskie siły zbrojne

sobota, 4 kwietnia 2020, 05:15

dokładnie

AW
sobota, 4 kwietnia 2020, 21:32

Z tego co pamiętam, w umowie były plany przeniesienia produkcji do Polski. Części byśmy sami produkowali. Ale faktycznie, kanstrukcja stara i szału by nie było. Plus, że by były jakieś śmigłowce i polski zakład. Teraz kasy nie ma i sprzętu także nie ma.

Vigo
piątek, 3 kwietnia 2020, 18:39

czyli kolejne dziadowanie w WP...

mis kolargol
piątek, 3 kwietnia 2020, 16:32

Czy S70i z Mielca po "modernizacji" do standardu zbliżonego do U60v jest tańszy od U60 ? Może w tym szaleństwie jest metoda czyli dotowanie Mielca kupując cywilne golasy jako bazę dla pełnowartościowych maszyn bojowych

Daniel J
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:56

Tylko, że Mielca nie dotujesz. Bo nie jest to firma państwowa. Jest to firma prywatna, amerykańska w chwili obecnej. Wiec nie mów / nie pisz tak jak by to był zakład Państwowy. Z resztą w Świdniku jest ta sama sytuacja.

inż.
piątek, 3 kwietnia 2020, 15:13

WYSTARCZYŁO TYLKO DOGADAĆ SIĘ Z UKRAIŃCAMI Z motorsicz i nie sprzedawać Świdnika.

asd
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:54

Podziękujmy PO-SLD-PSL za 25 lat inwestycji w Polską armię... Wspaniale się chłopaki spisaliście.

Ogryzek
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:38

Podziekowalismy. I co? Schowasz glowe w piasek? Czy bedziesz nadal propagande pisal. Bo Waclaw szybko zagwarantowal B i LM

Polish blues
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:07

Podziękujmy także AWS, PiS z Samoobroną i LPR oraz PiS za obecnej kadencji. Wdzięczność należy się każdemu.

LOL
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:01

No tak, bo przy takich środkach jakimi polska dysponowała na obronność, faktycznie dało się poza kupnem F16, i Rosomaków wymienić cały park śmigłowcowy... Dlaczego nie podziękujesz za to PiSowi, który w IIIRP rządzi już prawie 8 lat, a w ostatniej kadencji zapewniał, że rezygnuje z 50 kupna 50 śmigłowców wielo

Gts
piątek, 3 kwietnia 2020, 16:42

25 lat? To chyba zapomniałeś, lub celowo pominąłeś rządy pis 2005-2007, kiedy to za pół darmo sprzedano Mielca i rządy AWS.

Daniel J.
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:52

Ale przecież po zerwaniu rozmów z Airbus’em miały być helikoptery nowe, miało być ich więcej, taniej i lepiej.... a i szybciej?!?! No chyba, że coś źle pamiętam.

martin
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:46

super. Wazne za miliardy poszly juz na 'modernizacje' . zaplaci polski goj

say69mat
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:40

Hmmm ... czy wydłużanie resursów przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa załóg oraz obywateli, granic i terytorium RP??? Czy też realizujemy projekty modernizacji sił zbrojnych na miarę reformy służby zdrowia??? Reformy, której efektem jest niewydolność systemu - ze względu na poziom zakażeń wśród personelu - w konfrontacji z epidemią???

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:47

A jaki jest procent personelu zakażonego w Hiszpanii, Francji, Włoszech czy wreszcie "wspaniałym" USA. Dane dostępne w necie, u nas nie wychodzi wcale gorzej. Nie zadowala mnie to, dla jasności, ale tam podobno jest rewelka w porównaniu z nami, ale po efektach jakoś tego nie widać.

myślenie nie boli...
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:35

wydłużenie czasu eksploatacji sowieckiego złomu to ewidentnie ulubione zajęcie obecnego MONu

Sisauer
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:17

2 lata ? Toż to za chwilę miną te 2 lata i co dalej.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:51

A co ile realizuje się przeglądy strukturalne innych SP na świecie. Wszystkie wojskowe (nie komercyjne) to okres od 180-300h, poszerzone to 1500-3000h. Ale spójrz szerzej, na program przedłużania resursów Mi-24 (inna podziałka w MON), na zapasy resursów godzinowych Mi-8 czy Mi-17. A Mi-14 mają doczekać do "wspaniałych" AW-101 i tyle. Znów wracamy do wizji polityków i samego MON - czyli jej braku.

werte
piątek, 3 kwietnia 2020, 16:43

Wybory. Zdaje się że o tyle czasu walczy Gowin.

MI6
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:09

Czyli znowu czekamy aż zaczną spadać...

gość
piątek, 3 kwietnia 2020, 12:37

Ponoć Mi 4 będą miały przedłużone resursy do 2040r.

Mi1
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:29

Pacjent nie miał czym zapłacić - doktor dał mu jeszcze pół roku (cyt. z Chłopców z ferajny)

POPIS
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:01

Ten nieudolny rząd pomyśli o nowych śmigłowcach dla wojska jak te rupiecie które mamy zaczną spadać.Tak jak spadały Migi i dopiero wtedy pomyśleli o nowych samolotach.A dla siebie to na dzień dobry kupili nówki VIP a wojsko może latać szmelcem

Zawisza_zielony
piątek, 3 kwietnia 2020, 10:02

To tylko przedłużanie agonii. A rozwiązań docelowych brak.

BUBA
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:22

Jak to brak. Przeciez ONI tam analizuja ..... to cierzka praca ... oj oj ... prosze nie przeszkadzac bo zaczynamy od nowa ...

Nielot
piątek, 3 kwietnia 2020, 09:57

Dlaczego ITWL, a nie WZL nr 1? Czy nie byłoby lepiej skupić całe wsparcie eksploatacyjne dla śmigłowców w jednym miejscu?

Polarny Miś
piątek, 3 kwietnia 2020, 13:12

Kolego WZL Stoi w miejscu

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:54

Nie obrażaj ich, bo jednak na to nie zasługują. Powoli prą do przodu, ale są jednostką remontową a nie produkcyjną, czy tym bardziej doświadczalną i nie mają przygotowania do pewnych prac. W normalnym świecie takie prace też realizują centra badawcze, tyle że koncernów dlatego nie widzisz różnicy nazw firm, bo nikogo nie obchodzą dodatkowe człony po nazwie koncernu.

Gucio77
piątek, 3 kwietnia 2020, 08:48

No to panowie ołówki w dłoń i dopisać te 200h. Jeśli chodzi o konstrukcję Mi-24 to o nią się nie martwię o ile mamy dostęp do nowych belek ogonowych. W przypadku Mi-8 wydłużanie resursu konstrukcji skorupowej po 40 latach eksploatacji pod chmurką to już hazard i boleśnie się o tym przekonacie.

BUBA
piątek, 3 kwietnia 2020, 00:02

Racjonalna decyzja...wymuszona wypompowaniem kasy z MON do USA za nieuzbrojony F-35................... ..................................................................................................................................................................................... Smigłowce dla wojsk lądowych w tej chwili nie są najważniejsze, i jeżeli za nimi nie idzie inwestycja offsetowa jak za Caracalem, oraz rakietowy system uzbrojenia mogący w zasadzie zatopić wszystko co pływa po Bałtyku - Exocet, to wydatek jest bez sensu na ta chwilę..................................................................................... ..................................................................................................................................................................................... Węgrzy i Rumuni przejęli offset z Airbusa i kolejnej linii montażowej w Europie Wschodniej Airbus nie potrzebuje, montowa Lockheed Martin PZL Mielec nie oferuje porządnego sprzętu, ten ma Boeing lub Bell (AH-64, AH-1) wiec trzeba poczekać na powrót gospodarki do dobrej kondycji........................................

ryba
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:26

Czmu Exotek a nie popeye ?

ggg
czwartek, 2 kwietnia 2020, 22:31

Śmieciarze.

Ggg
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:51

Opis dotyczy zarowno tych ktorzy zamawiaja taka usluge na latajacych trupach, jak i tych ktorzy przez dziesiatki lat zywia sie pracami nad sowieckim truchlem. Nikt z nich nosa poza Polske nie wyciagnie. Smieciarze.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 10:13

Przedłużanie resursów na UH-60A i zmiany UH-60A w UH-60V to także śmieciarstwo? Doraźne przedłużanie eksploatacji F-18 i F-16, a potem resursu do 10 i 12 tys. dla F-16 to też śmieciarstwo? No to jesteśmy w dobrym towarzystwie oszczędnych i rozsądnych śmieciarzy.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:21

Panie Gnom tyle ze UH-60V pprzeszły kompleksowa modrnizację łacznie z wymianą zuzytych elementów ibazą nie był UH-60A ale znacznie nowszy UH-60L wiec zycze powodzenia w kiepskich manipulacjach. A co do F-16 to taka "mała" róznica: USA jest ich producentem, Polska producentem Mi poza Mi-2 nie ejst i nei była.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 21:11

Kiepskie to są twoje manipulacje. Wyjaśnij pozostałym skąd wzięła się większa część UH-60L, skąd wzięły się w US Army AH-64D, które teraz przerabiane są na AH-64E. Sięgnij do danych dla kongresu i opisu tych programów. Powiedz wszystkim, że spora część tych śmigieł to pierwotnie UH-60A i AH-64A. Zresztą spora część CH-47 ma za sobą podobną drogę. A może tobie o tym nie napisali, o geni(t)alny! Jak byś nie zauważył, to także elementy na eksploatowanych w Polsce Mi są wymieniane i remontowane. A gdyby ktoś odważył się na rzeczywistą współpracę z ukraińskim MSB, to byłyby również i zmodernizowane. Jakbyś, o wszechwiedzący, jednak nie wiedział, to oryginalnym producentem zarówno silników i przekładni do Mi-8/14/17/24 był zakład w Zaporożu, znany dziś jako MSB. Fakt, kadłuby powstawały w Ułan-Ude, Kazaniu, Rostowie. Ale elementy instalacji i wyposażenia także na Ukrainie, Białorusi, Łotwie, bo wtedy nazywało się to ZSRR. A MIL był jedynie lub aż konstruktorem maszyny, choć nie koniecznie wdrażał je do produkcji seryjnej, czego przykładem PZL Świdnik i Mi-2 oraz całkowity brak dokumentacji produkcyjnej i zmian wprowadzonych w jej toku u MILa właśnie. A do wielu elementów wyposażenia poza ich wyborem również MIL nie przyłożył ręki. Bo tak na całym świecie powstają statki powietrzne, o wielki D...u!. Źródeł informacji o wersjach i zmianach wyposażenia jest wiele, szczególnie gdy rozpadły się łańcuchy dostaw i poszczególne byłe republiki ZSRR zaczęły zastępować jedne elementy drugimi. Klasyczny przykład to ruskie problemy z VK-2500 i turbinami do okrętów. Ale co ja tam wiem, dopiero ty .....

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:01

Gnomku jak widze jak wpadłes na manipulacji to od razy wrzask i hejt:) Ale ci przypomne: "Przedłużanie resursów na UH-60A i zmiany UH-60A w UH-60V " to ty zdaje sie napisałes:) Ale dla twojej miernej wiedzy.:żaden UH-60A nie zosałpoddany konwesji na UH-60V aUH-60L to nie UH-60A. Rozumiem też ze wg ciebie zakłady w Zaporozu, czy MSB to olskie firmy jak wyraznie pisałem że w Polse nie produkowano nic poza Mi-2 a ani słowa o Ukrainie. Świdnik panie Gnom rodukował Mil-a bo tak zadecydował ZSRS i tak kazał im to robic. Ale rozumiem ze to ze rodukowano czesci do Mi-8/17/4 po całym ZSRS (bo wytedy to było ZSRS) cos zmienia w fakcie że w Polsce tego nigdy nei robiono?? Panei Gnom skończ manipulowac i zmyslac bo się niedobrze robi jak te brednie czytam.

Gnom
sobota, 4 kwietnia 2020, 19:41

Masz rację co do :"skończ manipulowac i zmyslac bo się niedobrze robi jak te brednie czytam", tylko łaskawie zauważ, że robisz to stale (do tego stale obrażając kogo się da). Jeżeli idzie o ścisłość to większość produkcji lokowanej w Polsce dla całych demoludów ówczesne władze musiały wywalczyć, bo chętnych było sporo. Dzisiejsze władze tylko ślą kasę do twego ukochanego USA nawet bez przetargów, o jakichkolwiek zyskach dla gospodarki RP nie mówiąc. A to, że nie rozumiesz co napisałem, ba nie zdałeś też sobie trudu by sięgnąć do sugerowanych ci sprawozdań dla kongresu z realizacji prac (są w necie) gdzie informacje nie są zgodne z twoimi - też nie dziwi. Robisz to stale. Jak dotąd o wielki D...u nie odpowiedziałeś merytorycznie na żadne z pytań (nie tylko moich) by sięgnąć tylko do ostatnich o 1760, o decyzję co do jakości TOPAZA, czy dlaczego atak od góry Javelina jest cacy, a w przypadku polskiego pocisku będzie be. Nie dziwi, bo jeszcze nie napisali o tym artykułów z których fragmenty możesz przepisać i to jak zwykle bez zrozumienia. Ponieważ ostatni mój fragment jest w twoim stylu, to może jednak coś zrozumiesz.

Davien
wtorek, 7 kwietnia 2020, 13:27

Jak widac dalej nie możesz przyjać do wiadomosci że twoja manipulacja padła z hukiem ale jak widac z takim kims jak ty zadna dyskusja nie ma sensu. Ale jak widac prawda niezle gnomka zabolała. I to tyle bo kolejny raz czytac twoje wypociny....

Gnom
wtorek, 7 kwietnia 2020, 17:37

Kolejny, przecież nigdy nie czytasz tego na co podobno odpowiadasz!

ryba
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:36

to w naszych mi trzeba by wszystko powymieniac ale wcześniej przekalkulowac czy sie opłaci.chyba że masz takie pobieżne wyliczenia.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:39

Ryba u nas to sie w ogóle nei opłaca, przypominam ze UH-60L to wersja Blackhawka poprzedzająca UH-60M i znacznei bardizej zaawansowana niz nasze Mi. Aha jak chcesz to zrobic nei będąc ich producentem?

Gnom
poniedziałek, 6 kwietnia 2020, 12:19

A znasz wartości które negujesz? Wiesz ile będzie kosztować zmiana wyposażenia na polskich Mi, albo ile będzie kosztować przebudowa Mi-8T do Mi-8MSB. W sieci są oferty tego typu, i to na 15-20 lat dalszej eksploatacji. Na pewno jest to znacznie mniej niż koszt nowego BH (18-20 mln USD) bez jakiegokolwiek wyposażenia bojowego. A BH i tak za 10-15 będziesz musiał poddać modernizacji i to poważnej bo będzie ogłoszony end of life dla większości elementów wyposażenia.

Davien
wtorek, 7 kwietnia 2020, 13:37

Gnom, więc rozumiem ze przebudowa połaczona z wymiana silników, wywaleniem całosci poza kadłubem, nawet kabli, zakupem i certyfikacja wszystiego od nowa bedzie wg ciebei tania??? A oferty w sieci, jezeli nie sa z Motor Sicz to może pan sobie wyrzucic do kosza, bo to oni by robili w całości.A mamy obecnie 39 Mi-8/17 i 10 Mi-14 z czego wszystkie Mi-14 i MI-8 dozywaja kresu zywota. Natomiast jak chce pan juz sięgac po nowe maszyny to taki nowy BH polata znacznie dłuzej od tych antyków

Gnom
wtorek, 7 kwietnia 2020, 17:42

Rzekł wszechwiedzący! Jego "nie antyk" czyli S-70/H-60 z rokiem wprowadzenia do służby 1979. Faktycznie młodzieniaszek. A zmiany i modernizację śmigłowców w Polsce, gdyby do niej doszło, w tym wymianę silników, wykonałyby WZL-1, bo już to zrobiły dla klienta eksportowego we współpracy z MSB. Ale jak to możliwe, że wszechwiedzący tego nie wiesz (w końcu było w mediach)?

Ryś Stepowy
piątek, 3 kwietnia 2020, 10:50

Wymień użytkowników przedłużających resursy BEZ WSPARCIA PRODUCENTA.

BUBA
piątek, 3 kwietnia 2020, 15:15

Ukraina, Rumuni, Izrael. W żadnym z tych państw samoloty nie spadają/nie spadały masowo z powodu prac wykonanych bez wsparcia producenta.............................................................. Remotoryzacja Mi-2, Mi-8, Mi-24, wydłużanie resursów w Su-27 i MiGach-29, MiGach-23 i MiGach-21, modernizacja izraelskich Mirage i budowa zmodyfikowanej kopi Mirage - Kwira itd. To wszystko to kwestia posiadanej kadry, a czy taka jeszcze ma ITWL i WZLe tu można się grubo przeliczyć...co pokazały pierścienie foteli katapultowych................................................ ........................................................................................................................................................... Gdyby przedłużenie resursu wykonali Ukraińcy to było by to znacznie bardziej fachowe...

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:43

Ten kto musi. A wymień dla odmiany producentów mających w d..e użytkowników, bo znajdzie się ich trochę oprócz firm z Rosji, np. znana firma z kraju o największej liczbie ofiar śmiertelnych koronawirusa. Na nowe śmigłowce szukaj w tej chwili budżecie kilkudziesięciu miliardów złotych na następców Mi. H-145M za Mi-2 po ponad 11 mln euro za sztukę (fly away i pewnie ze 30 szt na początek), Mi-8 i Mi-17 po cirka 40 mln euro sztuka i też za 40 sztuk minimum, Mi-24 po circa 50 mln euro sztuka i ponad 30 sztuk. Do tego szkolenia, uzbrojenie itd i masz ponad 20 mld złotych na początek. Powiedz ludziom, ze wywalenie takiej kasy poza kraj jest właściwe. Tylko firmuj to swoja twarzą i nazwiskiem.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:46

Panei Gnom, dla pana wiedzy spokojnie mozna Mi-8/17 zastapic Caracalami po 22 mln euro sztuka i meic pełnowartosciowe nowe smigłowce a nie rozsypujacy sie, łatany na siłe złom, Zamiennik Mi-24 to tez nie 50 mln euro panei Gnom bo spokojnie kupię taniej chocby AH-1.Aha moze jalkies dowody ze LM/Sikorskyczy Bell mają w ... uzytkowników?

Gnom
sobota, 4 kwietnia 2020, 19:59

Znów nie czytałeś postu, na który odpisujesz. Jest tam gdzieś o tym, że "M/Sikorskyczy Bell mają w ... uzytkowników"? No chyba, że zgodnie z powiedzeniem o uderzeniu w stół. 22 mln euro to kosztuje H-225 na którym nie ma systemu WRE, nie ma radiostacji kodowanych, systemu uzbrojenia i paru innych elementów. Spójrz po ile Ukraina płaci za swoje używane śmigła - praktycznie tyle za używane H-225. No ale ty masz dane wprost z ostatnich ofert dla Polski - jak rozumiem. Ah-1 za Mi-24 i za znacznie mniejsze pieniądze to rozumiem, ze oferujesz zalatane AH-1W wycofane z USMC. Bo jak na razie cena AH-1Z jest niższa, ale nie znacząco, od AH-64E bez radaru - tak twierdzi sam Bell (nawet na konferencjach międzynarodowych) , tyle że Viper jest znacznie tańszy w eksploatacji. Ten "rozsypujący się i łatany na siłę złom" nie ma często wylatanej nawet połowy resursu godzinowego (ale ty i tak nie wiesz co to). Z twoich postów wynika, że nawet nie bardzo wiesz po co jest i czym jest system obsług i remontów. Jeżeli już przeszkadza ci ich wiek, to powiedz dlaczego trampek, Prezydent USA, lata złomem VH-3, który nie jest produkowany od 1976 roku (a jego VH-3 wyprodukowano jeszcze wcześniej). Według ciebie to jest on odważny, czy to debil? Bo według mnie to norma na świecie. Królowa brytyjska jeszcze niedawno latała brytyjską wersją S-58 i też było dobrze. A sami brytole swoje wiekowe Pumy niedawno modernizowali w Rumunii właśnie za około 21 mln euro od sztuki - to co nie mogli kupić owych nowych Caracali. Czyli to też debile, tylko ty jesteś geniuszem. Powiedz im, oświeć, może podzielą się z tobą zaoszczędzoną kasą. Tyle na temat twojej wiedzy fach_owej.

Ryś Stepowy
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:52

O co Ci chodzi? Podajesz przykłady przedłużania resursów niezwiązane z sytuacją w Polsce. Na pytanie o przykłady analogiczne do naszej sytuacji wylewasz bzdury o braku pieniędzy. Co ma jedno wspólnego z drugim. Na następców Mi-8/14/17 były środki zabezpieczone w budżecie. A tak pozatym, kilka lat temu od tego producenta kupiono fabrycznie nowe śmigłowce. Ponadto ten zły producent współpracował na tyle, że nadał zakładowi remontowemu swój certyfikat. To podasz te przykłady?

Gnom
sobota, 4 kwietnia 2020, 20:08

Tak się zapieniłeś, że nie załapałem. Masz na myśli AH? Gdzie były zabezpieczone o we środki na Caracale, w budżecie MON, żartujesz, one miały być dostępne dopiero od co najmniej od 2016? Mówiąc o fabrycznie nowych śmigłach masz na myśli 135 dla LPR. Tak dostarczył je, a pamiętasz problemy z silnikami na początku i zwalanie winy na szybkie zużycie przez dziwne działania Polski polegające na lądowaniu śmigłowcem sanitarnym w terenie przygodnym - fakt to fanaberia w skali świata. A jakiż to kontrolowany przez Polskę zakład ma certyfikat remontowy dla śmigłowców AH. Bo jeden jest owszem, ale kanadyjski. A przykłady krajów realizujących nie tylko przedłużanie ale i modernizację bez wsparcia producenta świetnie podał Buba.

K.
piątek, 3 kwietnia 2020, 17:44

Teraz sam widzisz jak kosztowna była rezygnacja z Caracali . Kupiono po 4 sztuki bez profitów dla naszej gospodarki . Teraz nie ma pieniędzy na nic . Nie trzeba było wydawać 2 mld. na TVP , tylko przeznaczyć te środki na walkę z pandemią . Ile za to byś miał maseczek , rękawiczek i respiratorów ?

anakonda
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:37

nikt.

dionizy
czwartek, 2 kwietnia 2020, 22:06

Jak was nie stać na nowe, to bierzcie używki od Amarykanów. Nie wszystko musimy mieć z najwyższej półki.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 10:14

Czyli tak samo przedłużane UH-60A. Ciekawa koncepcja.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:22

Znowu.. A niby to do jakiej wersji USA przedłuża UH-60A?? Bo juz wczesniej zaliczył pan wpadkę z pomyleniem UH-60A z UH-60L czyli norma:))

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 21:24

Doczytaj w materiałach dla kongresu skąd wzięła się część UH-60L, AH-64D, CH-47F itd. A potem mówmy o wpadkach. Nawet cześć UH-60M pochodzi z przekonwertowanych w końcowej fazie produkcji śmigłowców UH-60A. Ale trzeba znać coś więcej niż Wikipedię i biuletyny od Gwiaździstego Sztandaru. Powodzenia w poszukiwaniach.

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:03

Gnoma jakie ma to znaczenie?? Pytam jeszcze raz: ile UH-60A poddano konwersji na UH-60V. Tylko z dowodami bo twoje słowa nimi nei sa.

Gnom
sobota, 4 kwietnia 2020, 20:12

A ile w ogóle śmigłowców starszych odmian UH-60 poddano konwersji do wersji UH-60V, bo dopiero powstają pierwsze sztuki UH-60V? Poza tym gdzie w poście na który odpowiadasz jest cokolwiek o konwersji do UH-60V? A dlaczego nie odniesiesz sie do AH-64, CH-47?

Davien
wtorek, 7 kwietnia 2020, 13:45

Panei Gnom pytam jeszcze raz: ile maszyn w wersji UH-60A poddano konwersji na UH-60V lub przewidziano do takeij konwersji. Albo podaj liczbe albo skończ kłamać. A AH-64D czy Chinooki to tylko pana wrzutka nie mająca nic wspólnego zUH-60V wiec skończ te żałosne manipulacje.

Gnom
wtorek, 7 kwietnia 2020, 17:48

Ta wrzutka to w pełni w temacie jako przykład ciągłości eksploatacji różnych śmigłowców USA znacznie powyżej pierwotnie określonych okresów. I dlatego o geni(t)alny starasz się pominąć ten temat. A co do UH-60A na UH-60V to wrócę jak już odpowiesz na AH-64, CH-47 i na pierwsze UH-60M też.

Pjoter
czwartek, 2 kwietnia 2020, 20:38

Śmigłowiec wsparcia pola walki ta wersja BH 3 szt rocznie to az tak wiele?

Pim
czwartek, 2 kwietnia 2020, 20:17

Pod koniec lat 70 tych LOT został zmuszony do oszczędzania. Tych szukano m.in. w serwisie silników do IL-ów 62 (NK-8 Kuzniecowa). Powstała nawet ekspertyza, że resurs 5000h może zostać przekroczony o 2000h. Producent odpowiedział - jak tak chcecie je eksploatować to wasza sprawa. Silniki w "firmowym" żargonie nazywano "Liderami" . Kopernik który rozbił się w 1980 roku miał trzy "lidery" i jeden silnik mieszczący się w normach eksploatacyjnych producenta. Podsumowując: jak jest potrzeba, to każdą ekspertyzę można opracować. A potem życie zweryfikuje ich treść po postacią wypadków czy katastrof.

7plmb
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:59

Łożyska bez wałeczków i "dziurki" do oleju w bieżni łożysk to prawdziwa przyczyna tych katastroj.Szajs i tyle.

Do towarzysza Pim
piątek, 3 kwietnia 2020, 08:15

Przyczyną katastrof obu samolotów IL-62 były wady materiałowe ich silników powstałe w toku produkcji w ZSRR (oraz bylejakość jak w wojennych czolgach T-34 tyle, że czołgi nie latają:) a nie w Polsce towarzyszu Pim.

Pim
piątek, 3 kwietnia 2020, 10:23

Odsyłam kolegę do publikacji m.in. Newsweeka na podstawie materiałów IPN z 2010 roku. Dostępne na stronie www. Można też znaleźć fragmenty na blogpublika.com z 2016 roku. Po za komisją badającą katastrofę, swoje prace prowadziła niezawodna SB. Jej prace: m.in. przesłuchania pracowników, informatorów wśród personelu LOT wykazały praktykę stosowania "Liderów", było podejrzenie prowadzenia prac serwisowych bez uprawnień w warsztatach LOT. Silniki z ZSSR miały wątpliwą jakość i wada produkcyjna wału silnika nr 2 ostatecznie doprowadziła do katastrofy. Warto jednak pamiętać, że ten silnik w chwili katastrofy miał przebieg 5459 godzin. (Resurs producenta to 5000 godzin). Silnik nr.1 miał wygiętą łopatkę , która nosiła ślady naprawy, a silnik nie był odsyłany do Samary (były wpisy w dokumentacji silnika). Silnik nr. 3 miał przebieg 8300h. Jedyny mieszczący się w normach eksploatacji to był silnik nr. 4. Dzień po katastrofie w LOT był regularny bunt personelu, gdzie głównym żądaniem było zaprzestanie praktyki stosowania silników z przekroczonymi resursami. Wnioski oficjalnej komisji były wnioskami bezpiecznymi. Wszystko zrzucamy na wady, które miały miejsce po stronie producenta silników i sprawa załatwiona. Nie drążymy tematu oszczędności LOT-u, praktyki użytkowania silników z przekroczonym przebiegiem. Wszyscy są zadowoleni. Tak więc szanowny kolego, w Rosji funkcjonuje pojęcie "Razglizdziajstwa". Za to u nas to się nazywa: tumiwisizm, tupolewizm, spychotechnika itp.... Nie ma ograniczeń do przekraczania resursów, tworzenia ekspertyz na zamówienie, tuningowania foteli katapultowych (przypadek Miga-29 i roli WZL) itp..Jest to nie zależnie od systemu politycznego i rządzącej konstelacji politycznej. Z rewolucyjnym pozdrowieniem "towarzysz Pim"

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 11:39

Panei Pim, po pierwsze wada silnika NK-8-4 który spowodował katastrofe Kopernika powinna zostac wykryta juz w czasie testów i nie była to wada nabyta ale wrodzona tego silnika, z taka go juz wyprodukowali. Podobnie jak w pózniejszej katastrofie kiedy rozerwało kolejny silnik na Ił-62M gdzie jednak udało się dojśc ze zwyczajnie ktos w zakłądzie produkcyjnym pozamieniał łozyska. Te silniki nigdy nie powinny opuscić fabryki. I tak to brakoróbstwo Rosjan spowodowało obie te katastrofy.

zły porucznik
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:17

@Davien. Ja wiem, że zwalenie winy wyłącznie na producenta jest wygodne i taką taktykę obrał też rząd PRL. Stąło się to po analizach płk Ryszarda Wójcika z Biura B Służby Bezpieczeństwa (cenzura) - ludzie powszechnie obwiniali o katastrofę stronę radziecką, zupełnie nie zdając sobie sprawy z sytuacji w LOT. Rozwścieczyło to stronę sowiecką ale nieco uspokoiło to nastroje w Polsce, a te były bardzo napięte, w końcu to był 1980 r.! Do opini publiczniej nie przedostał się fakt buntu pilotów jaki nastąpił dzień po katastrofie Kopernika. Personel latający i techniczny miał już dosyć postepowania dyrekcji LOT-u, fatalnej obsługi i tak wadliwych siników, w tym "papierowego" przedłużenia resursów o których pisał @Pim. Myśmy Iljuszynowi płacili w dewizach, a tych zaczęło gwałtownie brakować w wyniku postępującej od 1976 r.stagnacji, a następnie recesji gospodarczej. Stąd potrzeba "oszczędności". Bunt pilotów był tak poważny, że w trybie pilnym ściągnięto do Warszawy Gienricha Nowożyłowa, głównego konsttruktora Iljuszyna oraz konstruktora silników do Ił-a, Siergieja Muchina. Nie uspokoili nastrojów, dopiero pozbycie się silników "liderów", spowodowało, że piloci wrócili do pracy. W kwietniu śledztwo zaczęto nieformalnie tuszować. Wychodziło z niego, że zarzuty powinien dostać nawet wiceminister komunikacji. W łonie partyjnym była jednak obawa, że mógł powiedzieć - wykonywałem tylko polecenia "góry". O tym, że była to nie tylko wada konstrukcyjna ale i fatalna eksploatacja, wypłynęło dopiero w 2010 r., gdy materiały sprawy o dawna leżały w archiwach IPN.

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:07

Panei złyporucznik, a teraz mi wyjasnijcie jakim cudem slnik z wrodzona wada, wykrywalna bez problemów na stanowisku testowym w ogóle opuscił fabrykę? jakim cudem podczas remontu w Samarze po 1700h uzytkowania nie wykryto skopanego wału. ten silnik w ogóle nei powinien opuscic zakładu bo mógł sie rozleciec w kazdej chwili. Podobnie drugi który spowodował katastrofe w 1987r. Tam sieokazało ze były załozone niewłasciwe łozyska na wale silnika.. I tak panei porucznik, to własnei brakoróbstwo Rosjan spowodowało te katastrofy bo te silniki nie powinny opuscic w ogóel zakładów.

zły porucznik
wtorek, 7 kwietnia 2020, 18:09

@Davien Czytaj ze zrozumieniem, bo Ci to słabo wychodzi albo poprostu robisz to pod swoją tezę. Nikt nie twierdzi, że silniki nie były wadliwe.To jest BEZSPORNE. Takie były realja panie Davien. Od początku mechanicy i piloci narzekali na ich niska jakość. Iljuszyn dawał 5 tyś resursu ale dyrekcja LOT, zapewne z odgórnego polecenia, w imię chorych oszczędności, miała te instrukcje za nic. Wymyślono sobie 8600 h, w wyniku czego utracono możliwość serwisowania u producenta. I się zaczęło. Zwalanie wszystkiego na brakoróbstwo Sowietów wygląda na jakąś chorą próbe wybielania PRL-owskich kacyków, którzy ryzykowali życię załóg i pasażerów w imię oszczędności za wszelką cene.

lol
piątek, 3 kwietnia 2020, 18:09

Rozumiem, że zdając sobie sprawę z niedoróbek w radzieckim sprzęcie uważasz za stosowne przedłużanie ich resursów wbrew opiniom konstruktorów? Gratuluję logiki. Co do feralnego silnika, to tak miał wadę konstrukcyjną, która była przyczyną katastrof. Jednakże silnik Kopernika pracował źle podczas wcześniejszych lotów. Wiedziano o tym, a jednak "wierzono" papierom. Jak partia każe, żeby silnik pracował 8 tys. godzin, to silnik będzie pracował. "Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne" - prawda panie politruku?

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:09

Ozywiscie jak widac wg ciebie jest całkiem w porządku ze najpierw Rosja wysyła wadliwe silniki , nastepnie podczas przegladu tez sobie te wady olewa, ba na tym co zabił 187 osób w 1987r mamy ewidentny sabotaż bo jak inaczej nazwac celowe założenei niewłasciwych łozyski przepuszczenie tego przz kontrole?? Wiec skończ płakać jak prawda cie boli dziecko.

obalaczbredni
piątek, 3 kwietnia 2020, 15:06

Ale gdyby te silniki odesłano do producenta - to może wróciłyby z dobrymi łożyskami i do katastrofy nie doszło - to tak trudno zrozumieć. Jakoś większość tych silników latało - ile było Ił-62 wyprodukowanych - prawei 300 samolotów - ile spadło z powodu awarii silnika i ile godzin wylatały. Jeżeli coś ma pracować 5000 h a pracuje 8000 to nawet najlepsze łożysko czy cześć może się zużyć - to chyba proste. To skoro to bez znaczenia to eksploatujmy nasze F16 i Boeingi bez koniecznych serwisów i kontroli. Co do brakoróbstwa to ostanie katastrofy Boeinga to dopiero brakoróbstwo i to w XXI w i to przez wyprodukowane przez "najlepsiejsze" Państwo. I to też powinno zostać wykryte w czasie testów, a pękanie kadłuba w EF2000? też w czasie testów nie wykryto? ciekawe. co? I tak można długo i długo.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:51

Obalacz to producent zatuszował brakoróbstwo a fakt ze łozyska były skopane wyszedł na jaw dopiero jak się silnik rozleciał I silnik z Ił-62M limitu zadnego nei przekroczył, to było albo zwykłe brakoróbstwa albo sabotaż. Wał w NK-8-4 był wadliwy od momenty jego wyprodukowania i mógł poleciec w każdej chwili, tez brakoróbstwo Rosjan. zrozum w końcy ze żaden z tych silników nigdy nie powinien opuscic fabryki.A co do Boeingów to jakos ostatnio nei rozbijały się przez rozlatujace sie silniki:)) I dla twojej wiedzy to nie Iljuszyn był winien obu tych katastrof ale producent silników NK-8-4 i Sołowiew D-30.

michalspajder
piątek, 3 kwietnia 2020, 23:28

Rozbijaly sie przez wadliwy system wspomagania lotow, ktory odcinal pilotow wrecz od ingerencji w razie stwierdzenia nieprawidlowosci. To bylo juz stwierdzone w trakcie testow, o czym sami Amerykanie mowili. Ciekawe Davien, jakbys wiedzial, ze wlasnie pikujesz na spotkanie z matka ziemia bez mozliwosci zadnego ruchu, ktory by temu mogl zapobiec, to zastanawialbys sie, czy to silnik, usterzenie, oprogramowanie, terrorysta, pijany pilot czy jeszcze cos innego? Zastanawialbys sie, czlowieku? Podam tu cytat z twojego posta: "zrozum w końcy ze żaden z tych silników nigdy nie powinien opuscic fabryki.A co do Boeingów to jakos ostatnio nei rozbijały się przez rozlatujace sie silniki:))". Moge sie spytac, po co jest ten usmieszek triumfu na koncu twojego tekstu? I czy mialbys taki sam, gdybys spadal z kilkudziesiecioma przerazonymi ludzmi, byc moze z twoimi przyjaciolmi czy nawet rodzina?Ale bys im udowodnil, ze nie przez silnik sie rozbijacie... Tym razem to walnales, nie mam slow...

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:13

Michał jak widac nie dośc ze nic nie rozumiesz to jakzwykle u ciebie mamy typowa sowiecka propagandę. No ale czego się spodziewać. A dla twojej wiedzy: rozbiły sie dwa B-737 Neo i od razu uziemiono wszystkie maszyny. Rozbiło sie 23 Ił-62/62M i nikt ich nie uziemił. I w przypadku B-737Neo to akurat boeing był winien tych katastrof. A teraz przeczytaj sobie post obalacza i skoncz wypisywac kiepskapropagande rodemz kremla i słabe chwyty socjotechniczne.

Pim
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:37

Davienie! nie neguję silnika Kuzniecowa jako przyczyny wypadku. Piszę o Koperniku jako o przykładzie, że można wszelkie zasady eksploatacyjne w tym kraju złamać. Można zamówić ekspertyzy, że "jest dobrze" a skończy się jak w powyższym wypadku. Wracając do Kuzniecowa N-8. Sam silnik nie był konstrukcją wadliwą jako konstrukcja. Natomiast produkcja seryjne , to już radzieckie "Razglizdziajstwo". LOT w pewnym momencie posiadał 50 tych silników i 24 sztuki miały awarie po 2 - 3 tys godzin przebiegu. Silnik nr. 2 miał wadę fabryczną: niestarannie wykonany wał napędowy. Niestaranna obróbka wału spowodowała powstanie "rysy", która zapoczątkowała jego zniszczenie o charakterze zmęczeniowym (oprac. J.Martyniaka, H.Ziemby) . Była zlokalizowana na przewężeniu wału, w najsłabszym konstrukcyjne jego miejscu. Przyczyną było zmęczenie materiału, rozpadnięcie się wału, przejście na nadobroty do 7500 obr/min, w efekcie czego urwał się dysk turbiny...Taka wada powinna być wykryta na etapie kontroli jakości u producenta. Sam silnik nr. 2 ma ciekawą historię. Po 1700h pracy miał awarię, będąc zamontowanych we Fryderyku Chopinie. Trafił do Samary na naprawę. Teoretycznie jak nie od razu, to wtedy powinno to uszkodzenia wału zostać wykryte. Po powrocie zamontowano go do Tadeusza Kościuszki. Ale wywoływał wibracje i go wymontowano. Następnie pół roku stał w hangarze, by ostatecznie trafić na Mikołaja Kopernika, wtedy wibracje "przestały być problemem". Ostatecznie zagładę samolotu spowodował mając na swoim koncie awarię i przebieg 5459 godzin, czyli 459 godzin ponad resurs. Jakby po przepracowaniu 5000h silnik został wymontowany, to w tym konkretnym przypadku mogło by do tej katastrofy nie dojść. Warto więc przestrzegać zaleceń producenta. Jak rozumiem nie widzisz niczego złego w lataniu samolotem, który posiada silniki z resursem 5000 godzin, a w realu trzy z nich ten resurs przekraczają od 500h do 3300? To jest w porządku? Ił-62M używał innych silników: Sołowiowa D-30. Obarczonego wszystkimi wadami wschodnich silników: słabą jakością wykonania, krótkimi resursami, hałasem i relatywnie dużym zużyciem paliwa.

piątek, 3 kwietnia 2020, 21:33

Szkoda, że IPN nie napisał o pewnych dopuszczeniach i tolerancjach eksploatacji ruskiego sprzętu (zresztą nie tylko ruskiego). Nikt też w Nesweeku pewnie nie napisał o dodatkowych zabezpieczeniach na polskich samolotach związanych z rejestracją drgań, fakt te najważniejsze dopiero po katastrofach. A żaden z was nie zauważył, że znalazł się ktoś, tak dobrany człowiek, że podpisał silnik z przekroczonymi drganiami. Wady ruskiej konstrukcji - tak, rabunkowa eksploatacja - tak, ale skołowany lub niedouczony wykonawca obsługi - przede wszystkim.

Davien
sobota, 4 kwietnia 2020, 17:15

Przede wszystkim w przypadku tych silników nawaliła kontrola techniczna jak wychodziły z fałryki a w przypadku tegoNK-8-4 takze pózneij na remoncie w Samarze.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 19:56

Panie Pim, katastrofa Kopernika czy innej maszyny z tym silnikiem mogła sie wydarzyc w każdej chwili sam wał był wadliwie wykonany On nawet nie owinien opuscic fabryki. Ten silnik mógł poleciec po 100h pracy jak i działać następne 10 tyś. Natomiast panie Pim widze duo złego w wypuszczaniu wadliwych produktów które potem zabijaja ludzi i czy jest to NK-8-4 czy kiepskie oprogramowanie w B-737 Max W drugim silniku który zabił ponad 180ludzi tez wadliwe ( o ile nie nazwac tego wprost sabotazem) było wykonanie-jak rozumiem dla pana słaba jakoscia jest celowe zamonowanie znacznie gorszych łozysk niz powinny byc? bo i on miał wade fabryczną.

KornelPL
piątek, 3 kwietnia 2020, 14:25

Davien daruj sobie. Silniki byly slabe jakosciowo? Tak, to fakt. Ale jakby byly wymieniane i remontowane tak jak przewidzial to producent do tego by nie doszlo i tyle. To samo mowia dzisiaj eksperci - jest kilka filmow na YT o tym, tylko artykulow nawet w tym Newsweeku czy Wikipedii. Jakims cudem Il-62 okazal sie byc jednym z najmniej awaryjnych samolotow radzieckich - korzystaly z nich nawet linie holenderskie czy japonskie i jakos nie zanotowano tam zadnych incydentow.

Davien
piątek, 3 kwietnia 2020, 20:14

Kornel, silnik w Koperniku mógł sie rozsypć w kazdej chwili, i nie był on słabej jakosci ale był zwyczajnie wadliwy i nigdy nei powinein opuscic fabryki, w drugim przypadku było jeszce gorzej boktos sobie zamontował celowo znacznei słabsze łozyska wału. Iłów 62 powstało całe 292 z czego 23 sie rozbiły,istotnie"niezawodny" samolot. Japan Airlines nigdynei uzywało Ił-62, maszyna była Aerofłotu a latały nia połaczone załogi rosyjsko-japonskie. Zadnej rosyjskiej maszyny nie było na stanie JAL. KLM tezna stanei nie miał ani jednego Ił-62,jedynie 9 leasingowali wyłacznie na trasę Moskwa-Amsterdam. Były to tak jak w przypadku JAL maszyny Aerofłotu.

Pim
sobota, 4 kwietnia 2020, 14:58

Kopernik rozbił się z trzema "przechodzonymi" silnikami. Sprawca katastrofy miał przebieg ponad 500h ponad wytyczne producenta. Dlatego nie mam wątpliwości na podstawie tego przypadku, że Mi-8, Mi-17, Mi-24, okażą się w stanie idealnym. Po prostu "nówka sztuka nie śmigane" . Skoro można przekręcić licznik w Passacie TDI, to można podbić resurs śmigłowca. To jest taka odwieczna polska tradycja lotnicza. Coś jak "ekstradycja" . Współczuję tym, którzy będą na tym latać.

Davien
wtorek, 7 kwietnia 2020, 13:50

Panei Pim, a co maja wspólnego z wadliwym silnikiem nr 2 na Koerniku Mi-24 czy Mi-8/17. Zrozumie pan moze w końcu ze ten silnik nigdy nie powinien opuscic zakładów produkcyjnych a potem powinni to wykryc podczas remontu? To ze silniki eksploatowano dłuzej niz powinny to inna sprawa ale ten akurat NK-8-4 mógł się rozlecieć w każdej chwili. A tak na marginesie-inny silnik z Kopernika po 8 tys godzin działał ciągle dobrze. A nasze Mi-8 sa zwyczajnie zuzyte.

zły porucznik
wtorek, 7 kwietnia 2020, 18:30

@Davien Kogo i po co tak usilinie bronisz z dyrekcji LOT-u? I to, że eksploatowano je ponad resurs producenta to nie jest inna sprawa, to współprzyczyna katastrofy. 13 marca 1980 r. przed feralnym lotem, mechanik Z. Jarominiak ujawnił wgniecenia w łopatkach turbiny silnika nr 2, któe nosiły ślady napraw. W dzienniku pokładowym było to odnotowane. Uznał, że ktoś dopuscił silnik do pracy, że "spełnia" normy. Silnik był już dwukrotnie remontowany, dwukrotnie po remontach skarżono się na znaczący poziom wibracji. I co? Dyrekcja LOT-u oparła się na jakiś dokumentach, że rzekomo poziom wibracji jest zgodny z radzieckimi normami, co było nieprawdą. Dostaliśmy wadliwe silniki i od początku zdawano sobie sprawę z ich niskiej jakości (wbrew temu co usilnie chcesz tu innym wmówić). Gdyby zachowano reżim techologiczny być może (co podkreślam) udałoby sie uniknąc tej katastrofy.

Glinnik
piątek, 3 kwietnia 2020, 08:00

Pewnie któryś z tych śmigłowców się rozbije ale wtedy tych co nim lecieli nie będzie nikomu żal.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 21:35

Jeszcze raz - ponad 25 lat są nadzorowane i remontowane wg polskiej technologii - ile z nich w tym okresie spadło z przyczyn technicznych związanych z niepoprawnie wykonanym remontem?

Wój Mieszka I
czwartek, 2 kwietnia 2020, 20:13

Proste? Proste! Teraz tylko wypada poczekać na wydłużenie resursów na dzidy.

Emeryt Polak
piątek, 3 kwietnia 2020, 08:41

Albo uzbrojenia ze zbrojowni na Wawelu....

bb
czwartek, 2 kwietnia 2020, 19:41

Wszystkie znaki mowily: Gruzja, Ukraina... Eksperci tez mowili: idzie kryzys... no i doszla pandemia. Tymczasem nasz kochajacy patriotyczne hasla rzad kupowal glosy programami socjalnymi, transport VIP kupil i gucio zrobil. Winna - od 5 lat - poprzednia ekipa, a my budzimy sie z reka w nocniku...

Ok bajdur
piątek, 3 kwietnia 2020, 00:33

Nie wytlumaczysz, że rok bez piecset plus postawi na nogi przemysł, da pracę, wpływy budżetowe i jeszcze na epidemię zostanie... Resursy można wydłużyć tylko w oparciu o nowe silniki motorsicz. Nasze w-3 też się proszą o nowe silniki przekładnie i wirniki.

Gnom
piątek, 3 kwietnia 2020, 21:45

Nie ma tak prosto. 500+ to także efekt gospodarczy - wzrost popytu wewnętrznego. Szkoda, że przejedzony, a inwestycja w rozwój długofalowy i wzrost zdolności produkcyjnych. Resursów nie musisz wydłużać w oparciu o nowe silniki, ale przydałoby się własnie tymi silnikami zbliżyć stare Mi-8 do osiągów Mi-17. A o zmianach na W-3 zapomnij. Włosi duszą jak mogą nowe łopaty (a MON im starannie pomaga) i mydlą oczy drogą modernizacją do W-3NG. To krok do ostatecznej rozwałki W-3 w porozumieniu z PW Rzeszów (praktycznie zaprzestającym wsparcia PZL-10 i przekładni) i wprowadzeniu w to miejsce produktu LDH. Pewnie chcieliby AW-149, a jak nie to AW-139, by zadowolić i naszych polityków: bo i polskie (skorupa) i amerykańskie (bardziej niż się komukolwiek wydaje - awionika, silniki) i włoskie (przekładnie, wirniki, montaż). A jeszcze lepiej MH-139, bo to spełni oczekiwania MON (pełna amerykanizacja)

Pim
piątek, 3 kwietnia 2020, 15:46

Jak 500 postawi na nogi przemysł? Jego wartość nabywcza będzie wynosić 200 PLN? Jak uwzględnisz inflację, skutki 15-20% bezrobocia na przełomie roku. Uważasz, że te 200PLN realnie coś zmieni?

AIS_01
czwartek, 2 kwietnia 2020, 18:44

Przecież Mi24 mają służyć po lekkiej modernizacji (integracja ze spike, upgrade kokpitu, głowica opto) przez min. kilka lat. Dlaczego nie można przeprowadzić prób zmęczeniowych i resursów od razu, na co czekamy?

Ar
czwartek, 2 kwietnia 2020, 22:38

Przeprowadzenie próby zmęczeniowej to co najmniej 3 lata. Przy braku wsparcia producenta wszystkie informacje trzeba pozyskiwać i wyznaczać samemu. By próba zmęczeniowa miała sens, potrzebne jest widmo obciążeń eksploatacyjnych, które odpowiada temu jakie działa na SP w trakcie lotu. W przypadku Mi-24 to wszystko właśnie się dzieje. Lecz niestety trwa.

czwartek, 2 kwietnia 2020, 22:09

Zazwyczaj czekamy na decyzję od Gestora, czyli GIWL. W przypadku Mi-24 takie prace już trwaja, zgodnie z podlinkowanym do tego tekstu artykułem o badaniach w Świdniku. Przeprowadzenie próby zmęczeniowej to okres najmarniej 3 lata z uwagi na fakt, że nie ma wsparcia producenta i wszystko, głównie widmo obciążeń eksploatacyjnych SP, trzeba opracować by miało odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Napoleon
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:53

Ano czekamy na koniec prób zmęczniowych.

Lejek
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:36

Badania zmęczeniowe są już prowadzone na Mi24 w Świdniku. Czytaj po polsku.

Pankracy
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:13

Kolego na wyłudzenie KASY

Gnom
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:10

Odszukaj artykuły o badaniach na D24, to dowiesz się, że nie czekamy.

Lelum polelum
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:08

Są prowadzone takie próby w Świdniku. To jeszcze potrwa.

michalspajder
czwartek, 2 kwietnia 2020, 20:55

Czekamy na to, ze byc moze w tym okresie zaden nie spadnie, a nie daj co jeszcze z ofiarami smiertelnymi. Jakby przeprowadzono proby zmeczeniowe to podejrzewam, ze poza Mi17 i moze Mi24 trzeba by bylo nagle pozostale smiglowce wycofac. A nastepcow brak...

zak1953
czwartek, 2 kwietnia 2020, 18:18

A co na ten temat mówią dokumenty producenta sprzętu latającego? Rozumiem, że ITWL przyjmuje na siebie pełną odpowiedzialność za decyzje, które może podejmować jedynie właściciel dokumentacji dotyczącej produkcji i eksploatacji SP.

Qba
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:35

W związku z opóźnieniami w planowanych programach? A kto dopuścił się tych opóźnień? Czyż to nie obecnie rządzący? A gdzie jest Inspektor SP? Generały w SP głowa w piasek, nie dbają o swoich ludzi i sprzęt. Nie mają takich jaj jak gen. Drewniak. Hello, w naszych SZRP są jeszcze inne statki powietrzne jak tylko f-16 i daj Boże f-35. Życzę powodzenia personelowi latającemu na tych śmigłowcach.

m`
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:33

O patrzcie Państwo kolejna modernizacja na papierze. Jak to długo wytrzyma bez kolejnej dużej katastrofy w realu?

BUBA
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:20

Dlaczego niema umow na ich nastepcow.....

Orthodox
piątek, 3 kwietnia 2020, 15:17

Była, ale została uwalona ze względu na ,,złote klamki''. Bardzo sprawnie szło rządzącym wciskanie kitu ciemnemu ludowi porównując ceny maszyn różnych klas wagowych, czy informując o ,,horendalnych'' kwotach, nie wspominając, że mowa o wersjach specjalistycznych.

JSM
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:15

ITWL robi super biznes :-)

Navigator
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:13

26 śmigłowców do remontów resursowych

Gnom
czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:15

Na zachodzie podobny zakres nosi nazwę przeglądu okresowego i też wykrywa się czasem problemy wymagające większej naprawy. Polecam artykuły na Defence 24 o przeglądzie policyjnego Bella 412. Przegląd ok. 1, 2 mln (jak pamiętam), a potem ok. 2-3 mln za przywrócenie zdatności do lotu w wyniku wykrytych problemów. Ot takie różnice wschód-zachód.

Herr Wolf
czwartek, 2 kwietnia 2020, 17:07

Po Co?! Przecież są nowe w dużych ilościach...

czwartek, 2 kwietnia 2020, 21:15

Tweets Defence24