Iron Dome będzie chronił Amerykanów w Zatoce Perskiej?

2 lutego 2021, 11:56
840_472_matched__qmlznu_IronDome
Fot. Rafael
Reklama

Coraz głośniej sugeruje się, że już niedługo jeden z najbardziej symbolicznych obecnie produktów izraelskiego przemysłu zbrojeniowego czyli Iron Dome może stanąć na straży baz wojskowych w rejonie Zatoki. Chodzić ma w pierwszej kolejności o zabezpieczenie amerykańskich obiektów w tym konfliktogennym miejscu świata, ale pytaniem otwartym pozostaje czy nie będzie to jedynie przetarcie szlaków dla ekspansji eksportowej bezpośrednio do państw arabskich, które normalizują swoje relacje z Izraelem oraz wspólnie obawiają się ekspansji Iranu.

Według izraelskich dziennikarzy z gazety Haaretz, tamtejsze władze miały wyrazić oficjalnie zgodę na dyslokację przez Amerykanów systemów Iron Dome w rejon Zatoki, do jednego z niewskazanych wprost państw. Stany Zjednoczone otrzymały niedawno już drugą baterię Iron Dome w ramach umowy zawartej pomiędzy oboma państwami w 2019 r. W kontekście tego rodzaju informacji zwraca się uwagę, że wraz z normalizacją relacji politycznych Izraela ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Bahrajnem zmienia się również klimat wokół szeroko pojmowanych spraw zbrojeniowych.

Chociażby ZEA cały czas uważa, że Amerykanie zgodzą się na sprzedaż do tego państwa samolotów piątej generacji F-35, pomimo czasowego wstrzymania przez administrację Joe Bidena (która oficjalnie chce się przyjrzeć całej sprawie, koordynowanej jeszcze przez wcześniejszego prezydenta Donalda Trumpa). Sam ambasador ZEA w Waszyngtonie, Yousef Al Otaiba, w toku debaty w jednym z amerykańskich think tanków miał wyrazić się, że przegląd zgody na sprzedaż systemów uzbrojenia do swojego państwa ze strony Białego Domu jest działaniem pro forma. Trzeba dodać, że zapewne sprzedaż F-35 musiała wiązać się również z bezpośrednimi rozmowami Amerykanów i Izraelczyków, gdyż ci ostatni wielokrotnie wyrażali obawy, że może to zachwiać ich doktrynalną podstawę w zakresie utrzymania przewagi technologicznej w powietrzu w rejonie Bliskiego Wschodu.

Jak widać, sprawy mogą iść jeszcze dalej i wiązać się również planami wystawienia Iron Dome jako strażnika amerykańskich baz oraz infrastruktury. Oczywiście w tle jest sprawa Iranu, a także jego sojuszników niepaństwowych – Huti (Jemen), Hezbollah (Liban) oraz chociażby Kata'ib Hezbollah czy Asa'ib Ahl al-Haq (Irak). Obraz nowej jakości w trójkącie zależności polityczno-wojskowych Izrael, Stany Zjednoczone i państwa arabskie może dopełniać najświeższa informacja, że w lutym tego roku Israel Aerospace Industries (IAI) mają po raz pierwszy bezpośrednio wziąć udział w targach zbrojeniowych IDEX w Abu Dhabi, a więc na terytorium ZEA. Taką informację na swoim twitterze podał jeden z najlepiej zorientowanych w sprawach bezpieczeństwa i obronności analityk izraelski Seth Frantzman.

Wracając do samego systemu Iron Dome, jego potencjalne zastosowanie na terytorium państw arabskich nie jest w żadnym razie sprawą nową. Już od 2015 r. pojawiały się sugestie, iż Izrael oferował możliwości jakie oferuje Iron Dome chociażby władzom saudyjskim. Albowiem Królestwo Arabii Saudyjskiej, wraz z rozpoczęciem kampanii zbrojnej w Jemenie wymierzonej w Huti, stało się celem ostrzałów rakietowych pro-irańskich grup. Ówczesna oferta miała trafić do Rijadu za pomocą kanałów amerykańskiego oraz jordańskiego, ale była wówczas odrzucona. Dziś środowisko bezpieczeństwa w rejonie Zatoki zmieniło się na tyle, że Iron Dome ma tam przybyć wraz z Amerykanami. Jednak nie musi to być ostatnie słowo w zakresie ekspansji, sprawdzonego w bojach z Hezbollahem czy Hamasem systemu. Zauważa się, że już w październiku zeszłego roku spekulowano wręcz możliwość zakupów bezpośrednich systemu przez państwa Zatoki. I to nie tylko same ZEA, ale być może również (wraz z normalizacją stosunków dyplomatycznych i politycznych) również przez Saudyjczyków, a może też Omańczyków.

Reklama
Link: https://sklep.defence24.pl/produkt/orly-i-rakiety/
Reklama 

Jednego można być pewnym, rozwój i proliferacja irańskich systemów rakietowych w regionie powoduje, że potrzeba wzmacniania każdej warstwy w sferze obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej staje się priorytetem dla państw. Zaś dla relacji amerykańsko-izraelskich może to być początek wzmacniania ochrony amerykańskich baz wojskowych oraz kluczowych dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych instalacji nie tylko w samym, niestabilnym rejonie Bliskiego Wschodu. Sugeruje się, że podobne kroki mogą być w niedalekiej przyszłości podejmowane chociażby wobec strategicznego dla Waszyngtonu rejonu indopacyficznego czy nawet jeśli chodzi o obecność wojskową w Europie. Izraelskie Iron Dome zaczynają bardzo wyraźnie iść w kierunku pokazania własnych możliwości defensywnych daleko poza obszarem, gdzie zostały sprawdzone w realnym boju.

Iron Dome (Żelazna Kopuła) to izraelski system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej krótkiego zasięgu. Zaprojektowały go izraelskie firmy Rafael i Israel Aerospace Industries we współpracy z amerykańskim Raytheonem. Jego głównym zadaniem, które przyświecało konstruktorom już na etapie planowania, jest obrona powietrzna (V-SHORAD oraz C-RAM) obszaru o wielkości miasta. System został wdrożony do służby w Siłach Obronnych Izraela w 2011 roku i był od tego czasu wielokrotnie i z powodzeniem używany bojowo. Jego głównym zadaniem jest przechwytywanie pocisków artyleryjskich, rakietowych i moździerzowych o zasięgu od kilku do 70 km. Jest też zdolny do zwalczania klasycznych celów aerodynamicznych, jak samoloty, śmigłowce czy pociski manewrujące. Jest również cały czas rozwijany, a US Army niedawno odebrała dwie baterie systemu pozyskane w pilnej potrzebie operacyjnej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
say69mat
czwartek, 4 lutego 2021, 10:35

Hmmm ... jeżeli zasięg lotniczych bomb kierowanych wynosi obecnie ponad 100 km. Jaki system opl jest efektorem na miarę całkiem realnych zagrożeń??? System, który jest w stanie zestrzelić platformę przenoszącą uzbrojenie lotnicze, o zasięgu większym niż rzeczone 100 km??? Czy też system opl VSHORAD v/s SHORAD, który jest w stanie zwalczać uzbrojenie lotnicze na dystansie rzeczonych 10/15/25/50 km??? Mając na względzie intuicję, że żaden wraży samolot nie będzie wlatywał w strefę rażenia systemu opl, zdolnego do zwalczania uzbrojenia lotniczego czyli bomb kierowanych v/s pocisków manewrujących. Dalej jaki jest koszt eksploatacji systemu opl MRAD/LRAD, opartego o ciężkie pociski dalekiego zasięgu??? Jaki jest koszt eksploatacji systemu zdolnego do obrony bezpośredniej obiektów na dystansie circa 5/10/15/25/40 km???

dok
środa, 3 lutego 2021, 22:21

To Stany Zjednoczone jako państwo znajdują się w Azji? Bo w szkole uczyli mnie ,że są w Ameryce Północnej...

POLSKA POINNA ZAKUPIC LICENCJĘ NA CAMM-ER Z PEŁNYMIPRAWAMI DO TECHNOLOGI I MODERNIZACJI EFEKTORA
środa, 3 lutego 2021, 20:11

Polska powinna kupić licencję na CAMM-ER z pełnymi prawami do technologi jej modernizowania (tak jak na podwozie kraba czy KTO patrię/ROSOMAKA) i zbudowac własny suwerenny system antydostepowy dającprzy tym kopa na rozruch rodzimej gospodarce która otrzymała by zastrzyk środków finansowych

Ernst Stavro Blofeld
czwartek, 4 lutego 2021, 10:13

Tak będzie jeśli do wyborów zdąża to załatwić.

Hmmm
czwartek, 4 lutego 2021, 09:10

Jakoś nie widzę kolejki chętnych by nam ot tak, sprzedawać licencje z pełnymi prawami do modyfikacji. Zatem twój pomysł to fikcja. Po co to pisać t a k i e rzeczy?

block
środa, 3 lutego 2021, 09:55

Budżet "MON" Izraela to 15 mld USD (ok 60 mld PLN). Nasz budżet to ok 52 mld PLN. Oba budżety są więc porównywalne z tym, że nasz to trochę ponad 2% ogólnego (są więc rezerwy) a izraelski ok 10%. Izrael to ponadto dość mały, bardzo zmilitaryzowany kraj, w stanie permanentnej wojny (jak nie domowej to hybrydowej). Poziom nasycenia armii izraelskiej nowoczesną technologią jest bliski całkowitego "wysycenia". U nas ... całkowite zaprzeczenie. Gdzie tkwi problem? Ile kasy idzie u nas na sam MON rozumiany jako administrację wojskową. Naprawdę stać nas na nowoczesną armię ale trzeba UCZCIWIE podejść do tematu. Izrael jest dowodem na to, że się może udać.

Licznik
czwartek, 4 lutego 2021, 09:20

Jeden z powodów to np. przerost biurokracji urzędniczej. Zanim powołano WOT mieliśmy 95 tys 'żołnierzy' w MON, z czego tylko 46 tys to były etaty w JW. Zatem 'urzędników' poza jednostkami stricte bojowymi mieliśmy więcej niż 'bagnetów'!!! Do tego budżetowe miliardy rozpływaja się na tysiące drobnych "koniecznych I niezbędnych" wydatków. Wystarczy przyjrzeć się tym wydatkom by uratować kilkanaście miliardów rocznie na rzecz np. modernizacji technicznej. Pamiętasz kontenery po kilka milionów? Kolejna rzecz to taka, że wydatki na cokolwiek "w wersji wojskowej" jest 3x droższe niż cywilny zakup. Tak było z Jelczami, ładowarkami, nawet kuchniami polowymi, butami czy bielizną. Koszty zakupu w PGZ też są 2-3 razy wyższe niż konkurencja cywilna czy zagraniczna. I miliardy z budżet wypływają strumieniami.

czwartek, 4 lutego 2021, 08:54

Sam sobie odpowiedziałeś Izrael to mały zmilitaryzowany kraj, więc w dużym nie zmilitaryzowanym kraju jak Polska tego co tam zrobić się nie da, tym bardziej ze wrogowie wewnętrzni zawiesili powszechną służbę wojskową a odwieszenie było by wybitnie kosztowne i nie popularne społecznie.

gklt
wtorek, 2 lutego 2021, 19:31

Oby Polska go nie kupiła. USA to wiadomo, że kupuje u swoich. USA jest rządzone przez Żydów .

Polak z Polski
czwartek, 4 lutego 2021, 08:02

A Polska od 5 lat przez kogo jest rządzona ??? proponuję obejrzeć jak w grudniu w pałacu prezydenckim jest uroczystość zapalania świec chanuka (na yt są filmiki)

Micha
niedziela, 7 lutego 2021, 15:11

tak sobie wybieramy to tak mamy...

ludzka głupota daje pojęcie o nieskończoności
środa, 3 lutego 2021, 11:01

...i masonów of course...

say69mat
środa, 3 lutego 2021, 08:05

Pełna zgoda, swojska kosa, cep plus widły 'stykną'. A bańkę antydostępową zakupim w geesie. Gwarantuje wsparcie ducha i rozszerzoną świadomość operacyjną, przy wykorzystaniu rzeczonej kosy v/s wideł v/s cepa.

Monkey
wtorek, 2 lutego 2021, 22:15

@gklt: Oby Polska kupiła CAMM i CAMM-ER. Z porządnym pakietem offsetowym.

sierż. Pohl
czwartek, 4 lutego 2021, 17:42

Myślę, że opcja zakupu od Korei jest dużo bardziej atrakcyjna, mają spory pakiet różnego zasięgu wart bliższego poznania.

ja
czwartek, 18 lutego 2021, 05:05

W ogóle Koreańczycy maja dużo do zaoferowania, nie tylko w kwestii czołgu czy owych rakiet. Do tego podejrzewam, że na lepszych warunkach, niż reszta.

andys
wtorek, 2 lutego 2021, 18:00

"Chociażby ZEA cały czas uważa, że Amerykanie zgodzą się na sprzedaż do tego państwa samolotów piątej generacji F-35, .." Przeciwko komu te F-35? Iranowi?

Autor
wtorek, 2 lutego 2021, 20:28

Tak.

Tweets Defence24