Reklama

Iran przetestował pocisk manewrujący. "Groźniejszy niż rakiety balistyczne"

3 lutego 2017, 13:13
Raduga Ch-55
Raduga Ch-55 (kod NATO: Kent), Fot. George Chernilevsky/ Wikipedia

Iran przeprowadził w miniony weekend po raz pierwszy test z pociskiem manewrującym własnej konstrukcji mogącym przenosić głowice nuklearne - pisze niemiecka gazeta "Die Welt". Pocisk może stanowić nawet większe zagrożenie, niż rakiety balistyczne.

"Die Welt" zaznacza, że Iran informował już w marcu 2015 roku o posiadaniu rakiet manewrujących. Jednak obecnie po raz pierwszy świat dowiedział się o udanej próbie takiego pocisku znajdującego się na wyposażeniu irańskich sił zbrojnych. Dla sąsiadów Iranu ten typ broni mogący dysponować zasięgiem nawet 3000 km stanowi znacznie większe zagrożenie niż rakiety balistyczne - ocenia "Die Welt".

Ekspert do spraw bezpieczeństwa Hans Ruehle powiedział, że Iran dysponuje od co najmniej dziesięciu lat technologią pozwalającą na budowę pocisków manewrujących. W latach 90. XX wieku ówczesny prezydent Iranu nabył na Ukrainie całą fabrykę produkującą ten typ rakiet. Przedstawiciele Teheranu kupili ponadto na czarnym rynku 12 rosyjskich pocisków Ch-55. Zostały one dokładnie przebadane przez irańskich inżynierów i posłużyły w okresie późniejszym do produkcji własnych pocisków. Jeżeli irańskie pociski mają taki sam zasięg jak rosyjskie Kh-55, to są w stanie trafić w cele nie tylko na terenie Izraela, lecz także w Europie - pisze "Die Welt".

Trzeba też pamiętać, że rakiety manewrujące, choć charakteryzują się niższą prędkością, mogą okazać się trudniejsze do wykrycia od pocisków balistycznych. Największe niebezpieczeństwo może spowodować jednoczesny atak pociskami balistycznymi i manewrującymi - takie zagrożenia są uznawane za szczególnie trudne dla systemów obrony powietrznej.

Raduga Kh-55 (kod NATO: AS-15 Kent) to rakieta manewrująca, która weszła do służby w radzieckim lotnictwie dalekiego zasięgu w 1983 roku. Początkowo przeznaczona była do wykonywana uderzeń jądrowych z użyciem głowicy termonuklearnej o mocy 200 kt. Ok. 2000 roku wprowadzono do służby także wersję konwencjonalną Ch-555. Rakieta jest wyposażona w ukraiński silnik Motor Sich JSC R95-300 i porusza się z prędkością poddźwiękową. Waga pocisku wynosi ponad 1,5 tony, a zasięg w podstawowych wersjach od 2500 (Ch-55) do 3000 km (Ch-55SM). 

Pocisk doczekał się szeregu wersji rozwojowych, którymi są pociski o obniżonej powierzchni odbicia radarowego Ch-101/102 (konwencjonalne Ch-101 były używane w Syrii) oraz wersje o skróconym zasięgu CH-SD (300 km) i CH-65SE (600 km) budowane z myślą o ich użyciu jako broni taktycznej oraz jako propozycja eksportowa. Obecnie poza Rosją i Iranem rakietami z rodziny Ch-55 dysponuje także Chińska Republika Ludowa. Nie ujawniono przy tym jaką dokładnie wersją pocisku może dysponować Iran. Prawdopodobnie oryginalny rosyjski pocisk był modernizowany siłami lokalnego przemysłu. 

PAP/AH

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
mko
sobota, 4 lutego 2017, 14:07

Znów następuje wielka konsternacja , IRAN na bazie Radzieckiej myśli z lat 70-80 wymyślił nowe . A my w kraju - niestety nic , ba nawet jesteśmy tym rozczarowani . Ruski unowocześniają swój sprzęt my w dalszym ciągu drepczemy w miejscu . Może kiedyś się coś zmieni ale już w to wątpie . My ciągle czekamy aż nam ktoś za darmochę coś przekaże ?

Yesson
piątek, 3 lutego 2017, 14:31

A Ukraina posiada jakieś pociski balistyczne?

praktyk
piątek, 3 lutego 2017, 22:06

Tylko my nie mamy, kiedyś były Toczki 75 wyrzutni.

Belfer
piątek, 3 lutego 2017, 21:12

Ukraina posiada poradzieckie technologie których nie jest w stanie sama rozwinąć. Na bazie Toczki-U próbowano za pieniądze z Arabii Saudyjskiej rozwinąć pocisk balistyczny Grom ale prawdopodobnie chodziło o zastąpienie rosyjskich systemów w Toczkach ukraińskimi komponentami. Próba Groma podobno się odbyła i na tym się skończyło. Wiele Toczek zostało użytych w czasie konfliktu w Donbasie i ich zapasy topnieją. Co do wymiany technologii z Ukrainą to mimo deklarowanego sojuszu z Polską i wsparcia jakie okazuje Polska nie ma żadnej realnej współpracy. Przekazanie starej technologii Kwitnyka wynikało tylko z tego że oni nie potrafili zastąpić rosyjskich podzespołów i zwrócili się o to do Polski. Na portalach branżowych wróble ćwierkają że strona ukraińska oczekuje od nas technologii naprowadzania termicznego użytej w Gromie-M ? Wymiana starej poradzieckiej technologii na unikalną polską (co grozi jej dekonspiracją) jest bezsensowna i nie wchodzi w grę. WB Electronics podobno kupiło na Ukrainie przestarzałą technologię R-27 w zamian za licencję na Fly-Eye. Dziwnym trafem ukraińskie siły unowocześniły swoje Grady prawie do standardu Langusty. Czy polska technologia trafia jednak na Ukrainę ? realnego przepływu w odwrotną stronę nie widać ale wynika to również z tego że Ukraina nie dysponuje technologią własną tylko poradziecką, często przestarzałą i mało użyteczną na współczesnym polu walki. Co do Ch-55 to przestarzały pocisk który jest idealnym celem dla Pioruna i generalnie jest mało użyteczny w czasie konfliktu z Rosją. Rosja prędzej użyje Kalibrów i Iskanderów a same Ch-55 użyte przez nas zostałyby rozstrzelane przez Tory. Sama idea żeby pozyskać taką technologię jest jednak bardzo wskazana ! Ukraiński silnik i polskie systemy naprowadzania dałyby dobry efekt po zastosowaniu technologii stealth. Homara jeszcze nie ma, JAASMów mamy w sumie mało i zamiast kupować Orkę moglibyśmy pozyskać pociski o zasięgu ponad 2000 km. Groma nie ma co z ukrainą rozwijać gdyż prędzej pozyskamy Homara (o ile pozyskamy :))

Pit82
piątek, 3 lutego 2017, 14:21

Dlaczego nie dogadamy się z Ukrainą i nie kupimy od nich technologii produkcji rakiet manewrujących? Silników do rakiet i całej reszty? Lepsze to niż zaczynanie od zera. do tego pewnie rakieta oparta na technologii polsko-ukraińskiej byłaby dużo tańsza w produkcji i bylibyśmy z czasem samowystarczalni. Kontenery startowe do rakiet posadowione na cięźarówkach, wagonach kolejowych. 100 wyrzutni po 4 rakiety myślę, że to większy potencjał odstraszania niż kilkadziesiąt pocisków jassm. No i kasa zostaje w kraju a nie leci do USA

AndyP
sobota, 4 lutego 2017, 19:44

Dokładnie. Chodzi o to, że Wielki Brat nic by z tego nie miał...

dk.
piątek, 3 lutego 2017, 14:11

Czy ktoś z Państwa rozumie i wyjaśnie, czemu Iran mógł sobie poradzić, ale my nie ? Czy może poziom techniczny Iranu był wyższy niż Polski ? Czy może zagrożenie Iranu przez sąsiadów, odległych o zasięg tej rakiety, jest większe, niż zagrożenie ewidentnie przedstawiane przez sąsiada wobec Polaków? Czy może cytaty z Żyrinowskiego, czy Putina są mniej agresywne wobec Polski, od tekstów ajatollachów ?

Bro
sobota, 4 lutego 2017, 15:52

Brak motywacji, rzad nie ma calkowitej wolnej reki w kwestiach ekonomicznych i politycznych ( NATO i EU ), inzynierowie zamiast wykonywac swoj fach pracuja np. jako sprzedawcy oprogramowania w Szwecji ( znam jednego takiego)

Extern
piątek, 3 lutego 2017, 19:22

Za kilka lat taki WBE będzie w stanie technicznie zrobić coś w tym stylu, ale pamiętajmy że Iran od dłuższego czasu konsekwentnie wspiera własne rozwiązania a my dotychczas tylko myśleliśmy jak by tu kupić/dostać coś okazyjnie na rynku wtórnym zachodniego uzbrojenia. Nasze firmy nie mogły nawet marzyć o tak stabilnym finansowaniu jakie swoim przedsiębiorstwom zapewniał taki np. Iran.

Polanski
piątek, 3 lutego 2017, 18:31

Twoje pytanie jest retoryczne. Zakładam. Iran nie miał Magdalenki. Wycieli w pień poprzednia ekipę i po sprawie.

Marcin Zbrojnik
wtorek, 29 sierpnia 2017, 23:57

Nie dziwi mnie ta wiadomość . Iran ma takie technologie o jakich Polska może tylko pomażyć ..... Podzczas gdy nasz kraj kupuje stare F-16 Irańczycy już testują prototyp myśliwca 5 generacji F-313 Quaher, mają też kilkanaście typów dronów w tym najnowsze Simorgh . Można by tak jeszcze długo wymieniać :)

Moldke
piątek, 3 lutego 2017, 13:37

No a my nic nie mamy

cwwd
czwartek, 19 października 2017, 19:36

Jak to nic nie mamy. Bardzo sprytnie wykorzystujemy umiejętności zagranicznych niewolników. Organizują nam handel, bankowość, budują fabryki, pożyczają pieniądze na budowę dróg, dostarczają maszyny do ich budowy. Zaopatrują we wszystko co potrzebne do wygodnego życia. Nie musimy się martwić o rozwój technologi i wdrażanie do produkcji nowych rozwiązań. Dają pracę i nawet płacą za nią. Mamy zagwarantowany komfort pracy bezstresowej.

Heh
niedziela, 5 lutego 2017, 13:45

MON ma dużo kasy z którą niea co zrobić aby efektywnie wydać, więc niech kupi od Ukrainy wszystkie technologie rakietowe, pancerne itp. , a w zamian dostanie 5 miliardów dolarów co dla Polski i Ukrainy byłoby dobre, bo my mielibyśmy technologie, a oni pieniądze na wojne z Rosją, a nie jakieś wątpliwe pożyczki.DLA NASZEGO BEZPIECZEŃSTWA BYŁOBY TO DOSKONAŁE.

Marek1
sobota, 4 lutego 2017, 16:09

Ekspert do spraw bezpieczeństwa Hans Ruehle powiedział, że Iran dysponuje od co najmniej dziesięciu lat technologią pozwalającą na budowę pocisków manewrujących ... Iran, kraj radykalnie islamski, przez dekady odcięty od dostępu do hightech embargiem od dawna ma zdolność do produkcji rakiet manewrujących, a Polska nawet o tym marzyć nie potrafi ...

Morgul
sobota, 4 lutego 2017, 09:51

Korea Północna, Ukraina, Iran... posiadają rakiety o zasięgu tysięcy km .... a my musimy żebrać w kongresie USA żeby łaskawie ktoś nam sprzedał kilka sztuk za ciężką kasę :(

cwwd
czwartek, 19 października 2017, 19:06

Kupowanie uzbrojenia i utrzymywanie żołdactwa na tym terenie nie ma sensu. Ci, którzy chcieli coś tu zająć już to zrobili. Nadzorcy powinni dbać o komfort życia tubylców. To jest cenna siła robocza.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama