Interwencja zbrojna zablokuje rozpad Iraku?

18 sierpnia 2014, 10:05
Mapa terenów Iraku i Syrii, na których toczą się walki – stan na sierpnień 2014. Na szaro tereny pod kontrolą IS, na zielono pod kontrolą Kurdów, na fioletowo władz w Bagdadzie Ilustracja: Wikimedia Commons.
F/A-18C Hornet szykuje się do misji nad Irakiem na pokładzie lotniskowca George H.W. Bush Fot.navy.mil

Ogłoszenie przez radykalne grupy sunnickie powstania 29 czerwca 2014 roku Państwa Islamskiego na terenie północnego Iraku stało się dowodem siły ugrupowań dążących do budowy islamskiego kalifatu. Organizacje terrorystyczne przejęły de facto kontrolę nad obszarem obejmującym już ¼ Iraku, a także sporą część Syrii. Świat zaszokowały publikowane w mediach dowody okrucieństwa zwolenników Państwa Islamskiego i pogromy mniejszości religijnych. Czy rozpoczęta właśnie interwencja wojskowa USA może powstrzymać postępującą dezintegrację Iraku ? 

Reklama

Geneza Państwa Islamskiego

Islamskie Państwo wywodzi się w prostej linii od organizacji terrorystycznej Islamskie Państwo Iraku i Lewantu (ang. Skrót ISIS lub ISIL). Ugrupowanie to ściśle związane jest z sunnickim odłamem islamu, a jej geneza sięga czasów amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 roku. Wtedy to powstały pierwsze radykalne grupy sunnickie, będące odłamem Al-Kaidy w Iraku, skupione na walce z zagranicznymi wojskami. Pierwszym nieformalnym przywódcą tych organizacji był Abu Musab Az-Zarkawi, który  został zabity przez Amerykanów w czerwcu 2006 roku. Schedę po nim objął Abu Abdullah al-Rashid al-Baghdadi, który stanął na czele Mujahideen Shura Council, organu skupiającego osiem sunnickich organizacji sprzeciwiających się amerykańskiej obecności wojskowej w Iraku. Sunnickie bojówki odpowiedzialne były za szereg ataków na wojska koalicji. Rozpoczęły one również bezpardonową wojnę z szyitami i zdominowanymi przez nich nowymi irackimi władzami. W zamach ginęły setki cywilów. Terroryści wzięli za cel ważne uroczystości religijne jak dzień Aszury, czy obiekty sakralne jak np. meczet al-Askari w Samarze. Atakowano też mniejszości religijne i etniczne, w tym m.in. w irackich chrześcijan.  Abu Abdullah al-Rashid al-Baghdadi został zabity 18 kwietnia 2010 roku, podczas wspólnej akcji wojsk amerykańskich i irackich w rejonie Tikritu, a na jego miejscu pojawił się aktualny lider sunnickiej rebelii Abu Bakr al-Baghdadi, aktualny samozwańczy kalif Państwa Islamskiego.

Wprawdzie terror sunnickich ekstremistów szerzący się w Iraku w latach 2003-2011 pochłonął tysiące ofiar, to jednak dzięki wsparciu wojsk USA i ich sojuszników władzom irackim udało się zachować formalną zwierzchność nad terytorium kraju, a organizację terrorystyczne zepchnięte zostały do podziemia. Sytuacja zmieniła się dopiero wraz z wycofaniem wojsk USA z Iraku w grudniu 2011 roku. Nowe irackie władze okazały się słabe, skorumpowane i co najważniejsze uznawane przez sunnitów i Kurdów za reprezentantów woli wyłącznie szyickiej większości (szyitów jest w Iraku ok. 65%, a sunnitów 35%, sunnitami są też Kurdowie). Powodowało to więc silny opór wobec coraz bardziej autorytarnych tendencji premiera Iraku Nuri al-Maliki, uważanego za twardogłowego szyitę. Dodatkowo na niekorzyść władz w Bagdadzie zadziałała destabilizacja sąsiedniej Syrii, gdzie od 2011 roku trwa wojna domowa. To właśnie na terenie Syrii 8 kwietnia 2013 roku powstała organizacja Islamskie Państwo Iraku i Lewantu - z połączenia Islamskiego Państwa w Iraku, na czele którego stał Abu Bakr al-Baghdadi, z syryjską organizacją Dżabhat an-Nusra podległą Al-Kaidzie. Dwa miesiące później następca bin Ladena Ajman az-Zawahiri nazwał połączenie tych organizacji błędem i anulował tą decyzję, ale Al-Baghdadi nie podporządkował się szefowi Al-Kaidy.

Dżihadyści z ISIS, których według zachodnich analityków mogło na początku 2013 roku walczyć w Syrii nawet kilkanaście tysięcy, prowadzili działania bojowe nie tylko przeciwko wojskom rządowym, ale też wymierzone w umiarkowanych rebeliantów, przede wszystkim z wspieranej przez Zachód Wolnej Armii Syrii. Atakowano też syryjskich Kurdów, szyitów, alawitów i chrześcijan.

Ofensywa islamistów w 2014 roku

Kolejnym etapem działalności islamistów było rozpoczęcie działań w Iraku, gdzie ofensywa sunnickich bojowników z ISIS rozpoczęła się w styczniu 2014 roku od zajęcia miast Ramadi i Faludża. W dniu 3 stycznia 2014 roku terroryści proklamowali tam powstanie Państwa Islamskiego ideologicznie opartego na salafiźmie, czyli ruchu postulującym odrodzenie islamu przez powrót do jego pierwotnych źródeł. Od tego momentu armia iracka nie była już w stanie skutecznie powstrzymywać rebelii rozprzestrzeniającej się na północy kraju. Sygnałem dla świata, że Irakijczycy są za słabi by samodzielnie powstrzymać rewoltę było zajęcie przez ISIS na początku czerwca 2014 roku Mosulu - drugiego największego miasta Iraku. Jednocześnie do światowej opinii publicznej zaczęły docierać informacje o okrucieństwach i pogromach, do których dochodzi na terenach pod kontrolą państwa islamskiego. 

Mapa terenów Iraku i Syrii, na których toczą się walki – stan na sierpnień 2014. Na szaro tereny pod kontrolą IS, na zielono pod kontrolą Kurdów, na fioletowo władz w Bagdadzie Ilustracja: Wikimedia Commons.

Irak otrzymał wsparcie od szyickiego Iranu, który przysłał samoloty szturmowe Su-25 wraz z personelem. Awaryjne dostawy maszyn tego typu przeprowadziła też Rosja, najprawdopodobniej również wraz z pilotami. Irak otrzymał też od Rosji pierwsze zakontraktowane w 2012 roku śmigłowce Mi-28 i Mi-35. W obliczu pochodu fanatyków islamskich na południe kraju władze irackie poprosiły też Stany Zjednoczone o wsparcie militarne. Administracja Baracka Obamy okazała się jednak sceptycznie nastawiona do ponownego zaangażowania się militarnego w Iraku. Naloty w ograniczonej formie rozpoczęły się dopiero 8 sierpnia, wobec zagrożenia ludobójstwem wyznawców jazydyzmu, którzy uciekli przed islamistami w góry w pobliżu miasta Sindżar.  Lotnictwo USA przeprowadziło też zrzuty pomocy humanitarnej, a w rejonie pojawili się operatorzy amerykańskich sił specjalnych. Ważnym powodem rozpoczęcia działań militarnych przeciwko Państwu Islamskiemu była też presja militarna wywierana na Kurdów. Oddziały ISIS dotarły w sierpniu 2014 roku na przedmieścia Irbilu, stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego. Kolejne kraje Zachodu poparły więc działania USA. Wielka Brytania wysłała samoloty Tornado do prowadzenia działań rozpoznawczych oraz komandosów SAS. Lotnictwo brytyjskie przyłączyło się też do amerykańskich zrzutów pomocy humanitarnej dla Jazydów. Francja oraz Holandia poinformowały o zamiarze dostarczenia broni Kurdom, czego nie wykluczył również szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier i to pomimo zwykle niechętnego stanowiska Berlina do amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie i mimo obowiązującej od 2000 roku ustawy zakazującej dostarczania niemieckiej broni w strefę walk. Według agencji Reutera obecnie siły kurdyjskie walczą o odzyskanie kontroli nad największą zaporą wodną w Iraku, położoną kilkadziesiąt kilometrów od Mosulu. W rejonie prowadzone są ataki lotnicze sił Stanów Zjednoczonych, z wykorzystaniem zarówno załogowych jak i bezzałogowych statków powietrznych.

Jednocześnie z działaniami mocarstw dążącymi do powstrzymania islamskiej rebelii doszło do zmian politycznych we władzach irackich. Premiera Nouri al-Maliki, zastąpił na stanowisku Haider Al-Abadi. Zmiany w rządzie w Bagdadzie były jednym z warunków rozpoczęcia wymierzonej w Państwo Islamskie współpracy pomiędzy władzami, a przywódcą sunnickiego plemienia Dulaim Ali Hatem al-Suleimanem, który jest głównym oponentem radykalnych islamistów w kręgu irackich sunnitów. Nowy premier powinien najpóźniej do połowy września sformować rząd jedności narodowej. Oczekuje się, że w jego gronie znajdą się również dotąd dyskryminowani umiarkowani przywódcy suniccy.

Perspektywy – postępująca dezintegracja Iraku

Aktualna sytuacja w Iraku po utworzeniu na jego północno-zachodnich regionach samozwańczego kalifatu nie napawa optymizmem. Armia iracka mimo dostaw nowoczesnego uzbrojenia nie była w stanie utrzymać kontroli na znacznym obszarze irackiego terytorium. Nie zdołała ona także utrzymać Mosulu, drugiego co do wielkości miasta w Iraku. Wpływ na tą sytuację miały również błędy polityczne popełnione przez władze, które nie reprezentowały głównych grup etnicznych kraju. W związku z tym nawet bardziej umiarkowani sunnici nie byli skłonni do brania udziału w walkach z ISIS pod flagami Iraku. Wprawdzie Stany Zjednoczone zaniepokojone możliwym rozpadem kraju i okrucieństwem fanatyków sunnickich rozpoczęły działania zbrojne, to mają one ograniczony charakter. Prezydent Barack Obama wykluczył udział w operacji amerykańskich wojsk lądowych, tak więc poza selektywnymi działaniami jednostek specjalnych i lotnictwa oraz przysłaniem doradców wspierających irackie siły bezpieczeństwa nie należy oczekiwać innych działań armii USA w Iraku. Powrót do sytuacji sprzed 2011 roku, czyli stałej obecności wojskowej USA należy więc całkowicie wykluczyć. Działania amerykańskich sił zbrojnych mają na celu wyłącznie powstrzymanie rebeliantów, ale nie można oczekiwać, że doprowadzą do pomniejszenia obszaru już kontrolowanego przez Państwo Islamskie. Na północy Iraku może się więc ukonstytuować rządzone przez skrajnych islamistów quasi-państwo pozostające poza kontrolą władz w Bagdadzie. Niedawne zmiany dokonane we władzach w Bagdadzie są więc spóźnioną próbą rozpoczęcia dialogu z plemiennymi przywódcami sunnickimi na północy kraju.

Dodatkowo, na niekorzyść władz w Bagdadzie działa konflikt w sąsiedniej Syrii, skąd Państwo Islamskie kontrolujące granicę między tymi krajami, może liczyć na stałe wsparcie dżihadystów. Postępujący konflikt próbują wykorzystać na swoją korzyść Kurdowie. Prezydent autonomicznego regionu Kurdystanu w Iraku Masud Barzani zwrócił się w lipcu do parlamentu o przeprowadzenie w ciągu najbliższych kilku miesięcy referendum niepodległościowego. Jego działania poparła także największa partia opozycja w kurdyjskim parlamencie – Patriotyczna Unia Kurdystanu. Kurdowie nigdy w swojej historii nie byli tak blisko utworzenia własnego państwa. Uzyskali oni poparcie nawet obawiającej się islamistów Ankary, co jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia. Stosunki między władzami centralnymi w Bagdadzie i władzami okręgu autonomicznego w Irbilu były do tej pory chłodne, a pierwsze wysiłki w zakresie wsparcia Kurdów przez iracki rząd w postaci przysłania samolotów z bronią i amunicją miały miejsce dopiero w ostatnich dniach. W lipcu, jeszcze w okresie rządów premiera Al-Maliki retoryka pro niepodległościowa Kurdów spotykała się wyłącznie z ostrymi wyrzutami władz w Bagdadzie oraz oskarżeniami o działania sprzeczne z konstytucją i metodą faktów dokonanych.

W perspektywie należy więc oczekiwać postępującej dezintegracji Iraku, której pierwszym sygnałem było powstanie kalifatu Państwa Islamskiego, a kolejnym może być formalne oddzielenie się Kurdystanu. Aktualny konflikt iracki należy też rozpatrywać w kategoriach zupełnej klęski amerykańskich planów utworzenia stabilnego i demokratycznego Iraku, będącego przykładem dla innych krajów regionu. W rzeczywistości dwa i pół roku po wycofaniu wojsk USA znad Tygrysu i Eufratu Irak pozostaje państwem słabym, postawionym na krawędzi rozpadu, a jego terytorium stanowi bazę dla radykalnych grup terrorystycznych. Mimo ponownego amerykańskiego zaangażowania militarnego szanse tego kraju na wyjście z impasu pozostają niewielkie.

Andrzej Hładij

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
O.K.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 17:47

Rajd amerykańskich sił specjalnych na terytorium Syrii 26 października 2008: http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,235,Rajd_amerykanskich_sil_specjalnych_na_terytorium_Syrii_?_q_and_a http://en.wikipedia.org/wiki/2008_Abu_Kamal_raid Nie bądźmy naiwni. Myślicie że terroryści działali wówczas w Syrii, rzadząnej przez reżim partii Baas, bez wiedzy tamtejszych służb bezpieczeństwa? Szefem ISIS nie jest jakiś tam mityczny Al-Bagdadi, lecz sam prezydent Syrii, Baszar al Assad. To on, Corleone Bliskiego Wschodu jest bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo w tym rejonie. Jemu należy bezwzględnie wymierzyć sprawiedliwość!

O.K.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 17:44

ttp://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zlapano-zabojce-Milewicza,wid,8389190,wiadomosc.html?ticaid=113492 Złapano zabójcę Milewicza PAP | aktualizacja 2006-07-11 (19:20) W Iraku zatrzymano mężczyznę mogącego mieć związek z zabójstwem reportera TVP Waldemara Milewicza i montażysty Mounira Bouamrane dwa lata temu pod Bagdadem. Minister obrony Radosław Sikorski ujawnił, że są badane możliwe powiązania terrorysty z porwaniem 2 lata temu w Bagdadzie Teresy Borcz. 38-letni Salah Khabbas został zatrzymany dzięki informacjom wywiadu WSI. Był poszukiwany listem gończym jako przywódca liczącej 5 do 8 osób grupy terrorystycznej działającej na południe od Bagdadu. Tam też, na drodze z Bagdadu do Karbali w rejonie miasta Mahmudija zginęli polscy dziennikarze. 7 maja 2004 r. samochód, którym jechał Milewicz, jego montażysta i operator kamery Jerzy Ernst został ostrzelany z broni maszynowej. Milewicz i Boumrane zginęli na miejscu, Ernst został ranny; iracki kierowca nie odniósł żadnych obrażeń. [...] Jak ujawnił minister na konferencji prasowej, gdy irackie siły bezpieczeństwa transportowały zatrzymanego w poniedziałek nieopodal Bagdadu Khabbasa, w pobliżu konwoju wybuchła mina- pułapka, która zabiła jednego irackiego policjanta, a dwóch raniła. WCZEŚNIEJ ZATRZYMANY PRÓBOWAŁ SIĘ WYKUPIĆ U ŻOŁNIERZY, OFERUJĄC IM 100 TYSIĘCY DOLARÓW ŁAPÓWKI.(podkreślenie moje -O.K. Ci goście ŚPIĄ NA PIENIADZACH, jak sądzicie kto im za to płaci?) Sikorski pogratulował sukcesu oficerów polskiego wywiadu wojskowego z Iraku i dziękował irackim władzom, których współpraca przyczyniła się do zatrzymania terrorysty. Zarazem złożył kondolencje rodzinie zabitego irackiego policjanta. USTALONO, ŻE W CZASACH SADDAMA HUSAJNA KHABBAS BYŁ CZŁONKIEM REŻIMOWEJ PARTII BAAS (podkreślenie moje -O.K.). Za założenie grupy terrorystycznej podejrzewanej o związki z iracką Al-Kaidą i napady oraz porwania wystawiono za nim list gończy.

O.K.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 17:40

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,B-szef-policji-kierowal-masakra-95-osob,wid,11421842,wiadomosc.html B. szef policji kierował masakrą 95 osób? PAP | dodane 2009-08-23 (19:10) Irackie władze pokazały na konferencji prasowej nagranie wideo z zeznaniami mężczyzny, który miał być organizatorem jednego z dwóch środowych zamachów terrorystycznych na budynki ministerstw w centrum Bagdadu. Zginęło w nich 95 ludzi. GŁÓWNY RZECZNIK IRACKIEJ ARMII W BAGDADZIE, GEN. KASIM AL-MUSAWI, POWIEDZIAŁ, ŻE MÓZGIEM OPERACJI BYŁ 57-LETNI WISAM ALI KAZIM IBRAHIM, SUNNITA, BYŁY WYSOKI FUNKCJONARIUSZ ZDELEGALIZOWANEJ W IRAKU PARTII BAAS OBALONEGO DYKTATORA SADDAMA HUSAJNA. DO 1995 ROKU BYŁ SZEFEM POLICJI W MUKTADII, W PROWINCJI DIJALA. IBRAHIM OŚWIADCZYŁ, ŻE ZORGANIZOWAŁ ZAMACH WSPÓLNIE Z LIDEREM PARTII BAAS W SYRII. - MIESIĄC TEMU SATTAM FARHAN ZATELEFONOWAŁ Z SYRII I POPROSIŁ O PRZEPROWADZENIE ZAMACHÓW BOMBOWYCH, KTÓRE WSTRZĄSNĄ ADMINISTRACJĄ - POWIEDZIAŁ PODEJRZANY. DODAŁ, ŻE POWIEDZIANO MU, ŻE GDYBY SIĘ NIE ZGODZIŁ, SĄ "INNE FRAKCJE, KTÓRE TO UCZYNIĄ". WIELU ZWOLENNIKÓW SADDAMA UCIEKŁO PO 2003 ROKU DO SYRII. IRACKIE WŁADZE CZĘSTO OSKARŻAJĄ SĄSIEDNIE KRAJE O PODSYCANIE PRZEMOCY W IRAKU. (podkreślenie moje -O.K.) Ibrahim oświadczył też, że zamachowcy, którzy w środę kierowali wypełnionymi materiałem wybuchowym ciężarówkami, przekupili 10 tys. dolarów funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, żeby móc pokonać posterunki na ściśle chronionej drodze do Bagdadu, a następnie do ministerstwa finansów, gdzie zdetonowano ładunki. Musawi zapewniał przed konferencją, że aresztowano całą siatkę członków partii Baas odpowiedzialnych za zamachy. Nieco po emisji zeznań organizatora spisku biuro rzecznika poinformowało, że aresztowani zostali wszyscy funkcjonariusze, którzy w dniu zamachu obsadzali posterunki kontrolne między Bagdadem a prowincją Dijala, gdzie według Ibrahima atak był przygotowywany. Zamachy na strzeżone budynki resortu finansów i MSZ, w których zginęło 95 ludzi, a ponad tysiąc zostało rannych, zadały cios premierowi Nuriemu al-Malikiemu, zapewniającemu o poprawie bezpieczeństwa przed styczniowymi wyborami parlamentarnymi. - Podjęliśmy radykalne środki, by naprawić błędy, które terroryści wykorzystali. Ukarzemy każdego, kto jest zamieszany w tę zbrodnię, i wszystkich, którzy nie byli w stanie ich powstrzymać - oświadczył Maliki w sobotnim wystąpieniu telewizyjnym. (ap)

O.K.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 17:36

Teraz po kolei będę przedstawiał na to DOWODY. Oto pierwszy z nich. Wystarczy czytać podkreślone(napisane wielkimi literami) przeze mnie fragmenty: 02 Dec 2010 Source: reuters // Reuters * Iraq says 39 al Qaeda suspects arrested * Third-highest leader in Iraq among those captured * Raids produce identities, photos of top two Qaeda leaders By Muhanad Mohammed BAGHDAD, Dec 2 (Reuters) - Iraq said on Thursday its security forces had arrested 39 al Qaeda militants, including the group's leadership in Anbar province and one of its top officers in Iraq, in raids over the last five weeks. The group carried out car bombings and attacks against police in Anbar, a former al Qaeda stronghold; recruited and equipped suicide bombers from abroad and plotted attacks on government ministries, Interior Minister Jawad al-Bolani told a news conference. The raids also gave security forces the real names, and photographs, of al Qaeda's two top leaders in Iraq, officials said. "The repeated and painful blows to al Qaeda, by the killing and arrests of its leadership, will lead to the demise of al Qaeda in Iraq," Bolani said at a news conference in Baghdad. Bolani identified one of the captured men, Hazim al-Zawi, as al Qaeda's third-highest leader in Iraq and the "security minister" of its local affiliate, the Islamic State of Iraq. Thirty-eight of the men, wearing orange prison uniforms, were led into the news conference. Zawi was brought into the room wearing a black hood, which was pulled off to allow photographers and TV cameramen to take pictures of his face. Iraqi and U.S. forces struck a major blow against the Islamist militant group in April when al Qaeda in Iraq leader Abu Ayyub al-Masri, and Abu Omar al-Baghdadi, the head of ISI, were killed in a raid. Military officials said the deaths were a serious setback to a stubborn insurgency that still unleashes attacks daily, more than seven years after the U.S.-led invasion that ousted Saddam Hussein. Among those arrested, officials said, was Ibrahim al-Zobai, al Qaeda's "deputy war minister," who had been in charge of bringing Arab suicide bombers into Iraq since 2004. Security forces also captured Ahmed al-Essawi, a religious adviser in ISI, Ali al-Fahdawi, an ISI administrator and Abdul Razaq Albu Essa, the group's head of media, authorities said. General Dhiya Hussein, the head of the Interior Ministry's counter-terrorism department, said the raids enabled security forces to obtain pictures and learn the real names of al Qaeda's two top leaders, the men who replaced Masri and Baghdadi. "The successful arrest operation connected us to the head of the terrorist organization, Ibrahim Awad al-Samarrai, who was known as Abu Baker al-Baghdadi, and his war minister, Nuaman Salman, who was known as Abu Suleiman before," Hussein said. MANY OF THOSE ARRESTED WERE HELD IN U.S. CUSTODY AT ONE TIME BUT WERE RELEASED AS A RESULT OF POLITICAL DEALS AND HAD GONE BACK TO THE INSURGENCY, BOLANI SAID. "WE CALL ON THE POLITICIANS NOT TO REPEAT THE PAST MISTAKES. DON'T LET THE CRIMINALS ESCAPE FROM PUNISHMENT," HE SAID. Last week Iraqi officials announced the arrests of 12 suspected al Qaeda militants in connection with an Oct. 31 attack on a Baghdad Christian church in which 52 hostages and police were killed. (Editing by Jim Loney and Philippa Fletcher)

O.K.
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 17:33

Takie są efekty tzw. "politycznych rozwiązań" kryzysu w Iraku i ulegania naciskom tzw. "przeciwników wojny w Iraku" (a tak naprawdę przygłupawych anty-amerykańskich lewaków). Czy nikt, żaden analityk czy polityk, nie rozumie skąd się tak naprawdę wział ISIS? Że są to tak naprawdę ludzie z dawnej saddamowskiej bezpieki, którzy jeszcze PRZED wojną w 2003, zostali przeszkoleni na działających na tyłach Amerykanów komandosów, swoisty Wehrwolf. Saddam liczył że z ich pomocą odzyska władzę po ucieczce zniewieściałych Amerykanów, się przeliczył, ale cały jego aparat terroru przetrwał nienaruszony. A następnie przeszedł pod komendę wywiadu syryjskiego, działając pod szyldem Al-Kaidy -z prostej przyczyny, Baszar al Assad, rządzący Syrią gangster wiedział że kiedyś to on może podzielić los Saddama. Tak samo myśleli irańscy ajatollachowie. To właśnie Syria i Iran stoją za terrorem w Iraku. Bez ich sponsoringu to terroryzm wygasłby już z 10 lat temu. Ale te bandyckie reżimy wiedziały doskonale że im dłużej Amerykanie ugrzęzną w Iraku, tym dłużej nie będą w stanie rozliczyć ich z ich zbrodni. Dlaczego w Iraku cackano się tak długo? Ano jest to wina antyamerykańskich mediów, i obozu tzw. "antywojennego", oraz niewyobrażalnego frajerstwa Amerykanów. Tam było doskonale wiadomo kto stoi za terrorem. Lecz gdy tylko aresztowano tych łajdaków, zaraz lewactwo krzyczało jacy to Amerykanie źli i okrutni, i że w Iraku należy dążyć do "narodowego pojednania". No i w ramach tego "pojednania" ogłaszano amnestie, gesty dobrej woli, i wypuszczano złapanych saddamowskich zbrodniarzy. Ci się rozbuchali, bo w ten sposób zapewniono im totalną BEZKARNOŚĆ. Dolicz do tego totalny chaos informacyjny, kłamstwa powtarzane przez lewackie media, krótkowzroczność polityków, półgłówkowatość i brak jaj u wojskowych (żaden nic nie zrozumiał, ani nie przeciwstawił się idiotycznym decyzjom politycznym!) i mamy co mamy. Taka postawa po wycofaniu Amerykanów została odziedziczona przez iracki rzad -tak ich Zachód nauczył. I teraz pół Iraku jest pod kontrolą saddamowców sprzymiezonych z islamistami -mających (dzięki ciągłym amnestiom rzecz jasna) opinię "niezwyciężonych". Wiadomo jak to działa na morale irackich wojsk... To nie przypadek że ISIS działa w Syrii. Kiedy w 2011 wybuchło tam powstanie, główną siłą była prozachodnia i prodemokratyczna Wolna Armia Syrii. I OBOWIĄZKIEM Zachodu było wówczas interweniować, obalić ludobójcę Baszara al Assada i zaprowadzić (siłowo!) demokratyczny porządek. Ale Zachód stchórzył. Stchórzył bo był zmęczony użeraniem się w Iraku i Afganistanie (a nie mógł wygrać tylko przez własną głupotę, sił i środków miał aż nadto). Stchórzył bo John Kerry, na własne życzenie dał się zrobić jak dziecko Ruskim, widzącym w Syrii swego ostatniego na Bliskim Wschodzie wasala. A przede wszystkim stchórzył ze względu na iście genialną podwójną grę Baszara al Assada. Skąd islamiści się wzięli w Syrii? Ano bardzo prosto, zostali oni sprowadzeni z Iraku... przez Baszara al Assada! To on ich przecież sponsoruje! To on ich zawezwał, i przedstawił się jako... OFIARA(!) terroryzmu islamskiego! Dając w ten sposób Zachodowi fałszywy dylemat, albo ja, albo islamiści. Ci drudzy tak naprawdę nie są dla Assada zagrożeniem -tym byłaby interwencja wojskowa Zachodu. Ten jednak, zgnuśniały i zniechęcony, po prostu ZDRADZIŁ siły prodemokratyczne w Syrii. Czyniąc w ten sposób NIEWYBACZALNY BŁĄD, bo dając tym ludziom jedyną alternatywę w postaci islamistów. Których ich sponsor i (jedynie oficjalny) wróg może spokojnie zepchnąć, ano gdzie? Do Iraku -doprowadzając tamtejszy prozachodni rząd na skraj upadku. Wkrótce możemy spodziewać się "bratniej pomocy" Iranu i przejęcia kontroli nad tamtejszym szyickim południem. Do tego te dwa zbrodnicze reżimy dążyły od początku. Tak w skrócie wygląda analiza wojny w Iraku.

sas
środa, 20 sierpnia 2014, 12:25

To są efekty doraźnej interwencji amerykańskiej, a to co było potem jest tylko pokłosiem. Dla Amerykanów oczywiście jest mniejszy lub większy zysk w porównaniu z zyskiem za Saddama na poziomie 0, dla Iraku tragedia.

Misza
wtorek, 19 sierpnia 2014, 08:28

Wpuście Islamistów do Rosji niechaj tam robią sobie kalifat. Państwo wielkie a więc miejsca dużo:-)

z prawej flanki
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 13:31

co mial swoim wojakom do zaoferowania al - Maliki w celu aktywowania w nich motywatora do walki za jego reźym? Nic. Gdzie byl amerykański wywiad ,źe pozwolono Obamie przyjmować za dobra monete klamstwa tego bagdackiego satrapy o panowaniu nad sytuacja? A jeszcze za pieć dwunasta planowano wypelnić warunki kontraktu na F-16 ; aź trudno w to wszystko uwierzyć. Teraz dobrego wyjścia dla Iraku juź nie ma ,bo islamski kalifat staje sie tam faktem (przynajmniej na jego duźej cześci) - Bagdad zapewne padnie niczym niegdyś raz i drugi Kabul a i jego latarnie teź do czegoś sie przydadza. Obecnie tylko dozbrojeni Kurdowie sa w stanie powstrzymać u siebie ofensywe brodatych fanatyków a przez to i skutecznie wykorzystać swoje pieć minut dla utworzenia wlasnego państwa ,bo bez nich katastrofa moźe być tylko piekna i calkowita - nikt juź do Iraku wsparcia wlasnych sil ladowych nie wyśle ,no moźe jedynie Iran.

wróg
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 20:53

Kolega dostrzega jakiż to straszliwy, potworny reżim do pobicia za przyzwoleniem "społeczności międzynarodowej"? Ach któż mógłby? Kto poratuje? Czy Izrael może rozciągać się od Morza Śródziemnego do Zatoki Perskiej? Czy starczy tam miejsca pod osiedla? No przecież nad takimi potwornymi zbrodniarzami jak Ci z ISILu nikt się litował nie będzie gdyby przypadkiem miały miejsce jakieś ludobójstwa? Cóż za dziejowa okazja dla Izraela, który właśnie miał znikać z mapy... Pozostaje kwestia z jakiego kraju tym razem (ostatnio ZSRS poratował) wyemigruje kilka milionów mundurowych nagle odkrywających swoje żydowskie korzenie ^^

AndyP
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 12:37

Aby był spokój na lata trzeba od nowa narysować granice wielu państw na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Wszyskie te kraje których granice Europejczycy wytyczyli linijką po mapie, dzieląc narody i wyznania, muszą się rozpaść i połączyć na nowo.

jolo
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 15:15

Wystarczy na początek wcielić Irak do Iranu! Natychmiast skończy się państwo kalifatu, bo Irańczycy w ciągu tygodnia wybiją ich do nogi!!!

art4art
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 11:45

Kluczowym rozwiązaniem może być utworzenie Kurdystanu i podział Iraku wzdłuż kryteriów religijnych co zmniejszyłoby wewnętrzne tarcia - jeśli tylko pozwoli na to Turcja i nie wzmocni to za bardzo Iranu. Tylko czy w bliskowschodnim kotle w którym "większość przyjaciół naszych przyjaciół to nasi wrogowie" istnieją jakieś trwałe rozwiązania ?

wróg
poniedziałek, 18 sierpnia 2014, 20:54

Istnieją... król Dawid zaradzi ^^ Jest tam taki kraj co umie wziąć za mordę kilkaset milionów muzułmanów. Nieduży co prawda, ale pola naftowe akurat się przydadzą :D

Tweets Defence24