Ił-106 Słoń. Jaki będzie nowy rosyjski samolot transportowy? [ANALIZA]

7 listopada 2020, 08:15
Zrzut ekranu 2020-11-6 o 13.26.14
Rys. Katarzyna Głowacka / Defence24

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej określiło wymagania, jakie powinien spełniać rosyjski samolot transportowy przyszłości. Maszyna, której program znany jest jako PAK-WTA (Perspektiwnyj awacjonyj komplieks Wojenno-Transportowiej Awiacji) ma nosić oznaczenie Ił-106 i wdzięczne miano Słoń. Założenia mają być w pełni dopięte do końca tego miesiąca, a prace badawczo-rozwojowe na nią mają się rozpocząć od 2021 roku.

Zobacz także
Reklama

Jak widać po oznaczeniu, wybranym dla nowej maszyny, podmiotem odpowiedzialnym za jej stworzenie będzie Iljuszyn. Zatem biuro zajmujące się przede wszystkim samolotami transportowymi i pasażerskimi oraz ich wersjami specjalistycznymi (rozpoznawczymi, tankowcami, samolotami wczesnego ostrzegania itp.) bazującymi na ich kadłubach. Wybór tego biura nie dziwi biorąc pod uwagę, że konkurencyjny Tupolew obecnie koncentruje się obecnie, poza samolotami pasażerskimi, na bombowcach i bezzałogowcach.

Nowy samolot ma za zadanie zastąpienie przede wszystkim ciężkich transportowców produkowanych przez biuro Antonowa, które po rozpadzie ZSRR znalazło się w granicach Ukrainy. Chodzi więc o najcięższe maszyny transportowe: An-124 Rusłan (12-14 w służbie) i An-22 Antiej (3-5 w służbie). Biorąc pod uwagę, że obecnie mówi się o chęci pozyskania aż 80 nowych samolotów, można zakładać, że zastąpią one także częściowo inne ciężkie platformy przede wszystkim najstarsze ciężkie samoloty transportowe Ił-76 (na początku 2020 r. 109 w służbie, 33 kolejne zamówione).

Do tej pory na prace koncepcyjne nad nowym samolotem wydatkowano już równowartość 3,22 mln USD z funduszy zainwestowanych przez samego Iljuszyna. To niezbyt wiele, ale bazowano także na rozwiązaniach obecnie funkcjonujących samolotów i ich modernizacjach, m.in. ze stworzeniu samolotu tankowania powietrznego Ił-78M-90A na bazie Ił-76, rosyjskiej modernizacji An-124 do wersji An-124-100M i koncepcji samolotu pasażersko-towarowego „przyszłości” M-60 i M-60WT.

Ten ostatni wygląda na konstrukcję znacznie mniej awangardową niż poprzednio prezentowane wizje, które wyglądały jak płaszczka i były praktycznie jedną wielką opływowa powierzchnią z usterzeniem typu V, z silnikami zabudowanymi wewnątrz tych "bujnych" kształtów. Najnowsza wizja jest znacznie bardziej konserwatywna i przedstawię maszyna z klasycznymi czterema podskrzydłowymi gondolami silników odrzutowych. Za jedyną cechę wyróżniającą tą konstrukcję można uznać podwójne usterzenie ogonowe.

image
PAK-WTA marzenia...
image
image
....i rzeczywistość? / wszystkie trzy grafiki Iljuszyn

Włoski portal Analisi Difesa, który obszernie analizuje ten temat, dopatruje się w kształcie kadłuba wpływu samolotu Bartini T-117 projektowanego po drugiej wojnie przez zbiegłego do ZSRR włoskiego konstruktora lotniczego, ale także wielkiego samolotu pasażerskiego projektowanego w latach 90. Przez Airbusa UHCA (Ultra High Capacity Aircraft). Chodzi konstrukcję kadłuba o szerokim przekroju poprzecznym, który wymusza z jednej strony podwójne usterzenie pionowe, ale z drugiej zapewnia dużą ładowność i dodatkową powierzchnię nośną. Mimo to taki układ jest daleki od romantycznej opływowej „płaszczki” z napędem z tyłu i zabudowanym w kadłubie o jakiej marzyli Rosjanie w pierwszych wizualizacjach.

Wymagania

O ile na temat tego, jaki układ konstrukcyjny zostanie ostatecznie wybrany, można dyskutować, to konkretne wymagania stawiana przed tą konstrukcją przez rosyjskie ministerstwo obrony są już znane. PAK-WTA ma przewyższać możliwościami przenoszenia ładunku nie tylko europejskiego A400 Atlas (maksymalnie 37 ton), ale także amerykańskiego C-17 Globemaster III (73 tony na dystansie 4400 km) i tylko w niewielkim stopniu ustępować An-124 (ok 87,5 tony na 5000 km).

Minimalne wymagania jakie tutaj postawiono to 80 ton ładunku użytecznego na dystansie 5 tys. km, długość przedziału ładunkowego co najmniej 27,5 m, a szerokość i wysokość odpowiednio 5,8 i 4,4 m. wymiary te mają umożliwić przenoszenia na pokładzie systemów OPL, w tym naziemnych mobilnych stacji radiolokacyjnych, a nawet rozmontowanych śmigłowców i samolotów, w tym wielkich myśliwców przechwytujących MiG-31. Ił-106 ma być wyposażony w cztery silniki turboodrzutowe, które zapewnią samolotowi możliwość lotu na wysokości do 12 km z prędkością przelotową 850 km/h.

Warto tutaj zaznaczyć, że Rosjanie nie dysponują jeszcze odpowiednimi jednostkami napędowymi, ale zakłada się, że w tej roli wystąpi np. silnik PD-35 nad którym trwają obecnie prace. Podobnie jak Globemaster III, rosyjski Słoń ma mieć możliwość lądowania na przygodnych lotniskach, co będzie oznaczało zdolność do przerzucania sił i zaopatrzenia stref przyfrontowych. Nowością w założeniach, co do rosyjskich transportowców, ma być dodanie możliwości tankowania w powietrzu.

Obecnie planuje się zbudowanie na potrzeby rosyjskich sił zbrojnych 80 takich samolotów. Liczba ta daje nadzieję na sensowną cenę za pojedynczy samolot i na możliwe sukcesy na rynku eksportowym. Przynajmniej tam, gdzie królują dzisiaj Ił-76. Te ostatnie, pomimo swoich gabarytów stanowiące na początku tego roku 5 proc. wszystkich wojskowych samolotów transportowych do transportu ładunków wielkogabarytowych na świecie (195 maszyn). Są to takie rynki jak Iran, Tajlandia, państwa arabskie czy Indie, choć te ostatnie odchodzą od sprzętu rosyjskiego.

Z czego wynikają takie wymagania techniczne i potrzeba budowy 80 takich samolotów? Z tego samego co niedawne zapowiedzi wznowienia budowy w Rosji produkcji An-124 (budowano je w Kijowie na Ukrainie ale także w Uljanowsku a Rosji, więc teoretycznie wydawało się to realne).

Chodzi m.in. o ograniczenia Iła-76 zdolnego do przerzutu maksymalnie 60 ton ładunku i to "tylko" na odległość 4 tys. km. To uniemożliwia przenoszenie najcięższych ładunków, takich jak np. nowoczesne wozy bojowe. Tymczasem Rosjanie reformują też swoje siły zbrojne, tak aby były zdolne do szybkiego przerzucania dużych ilości sprzętu w krótkim czasie – zarówno w obrębie własnego państwa, jak i za granicę, gdzie Moskwa prowadzi i będzie prowadziła w przewidywalnej przyszłości bardzo aktywną politykę nie cofając się przed użyciem siły.

Najnowsze informacje wskazują, że Rosjanie z wielu wzgledów nie zdecydują się na wznowienie produkcji Rusłanów i raczej będą skłaniali się do produkcji nowej przyszłościowej konstrukcji, czyli właśnie Słonia. Wynika to m.in. ze sporów o prawa intelektualne dotyczące starszej konstrukcji. To pewnie udałoby się zignorować, jednak najwyraźniej brakuje też przynajmniej jakiejś części know-how oraz niezbędnej dokumentacji.

Oczywiście nie wiadomo czy znajdą się środki na ambitny projekt, jakim jest stworzenie nowoczesnego samolotu transportowego. I to mimo, że w obecnie pokazywanym kształcie jest bardzo wątpliwe, aby była to konstrukcja tak rewolucyjna, jak chcieliby pierwotnie sami Rosjanie. Planowana konstrukcja wydaje się być raczej czymś w rodzaju odpowiednika amerykańskiego Globemastera III i sposobem na zażegnanie kryzysu, jakim jest brak własnego ciężkiego samolotu transportowego z prawdziwego zdarzenia niż lotniczą rewolucją.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 92
Reklama
Adampoczta2013@o2.pl
wtorek, 24 listopada 2020, 09:53

Trzeba pomyśleć, jak go zestrzelić na polu przyszłej wojny.

Wania
niedziela, 15 listopada 2020, 10:34

Żeby wiedzieć jakie ma doświadczenie w produkcji transportowców ten producent trzeba spojrzeć na iła-112. Po wyprodukowaniu tego małego i prostego transportowca okazało się, że odbiega od wszystkiego co jest na zachodzie. Poza tym źle został zaprojektowany i załadowanie ładowni skutkuje przesunięciem srodka ciężkości. Samolot musi latać z balastem 0,5 tony w przedniej części ładowni. Masa przewożonego ładunku to nie 5 a tylko 3,5 tony. Samolot jest za cieżki o ok 2 tony. Producent deklaruje, że zmniejszy masę i zastosuje kompozyty. Taki producent gwarantuje sukces dużego i skomplikowanego transportowca.

GB
sobota, 14 listopada 2020, 08:02

Wczoraj awaryjnie lądował w Nowosybirsku AN-124. Nikomu nic się nie stało, ale nie wiadomo czy samolot nadaje się do remontu. Jak go zresztą przetransportować do zakładu remontowego, a sam raczej nie poleci. Kolejny ubetyk z rosyjskiej floty AN-124.

ito
środa, 11 listopada 2020, 16:33

Rusłan konstrukcyjnie ma ponad 40 lat, produkcji zaprzestano ponad 15 lat temu- czyli tak naprawdę mowa jest o ewentualnym uruchamianiu produkcji od zera starego samolotu, z którego prawie czterdziestoletniej eksploatacji płyną jakieś doświadczenia i wnioski- których zastosowanie możliwe jest tylko w nowej (gruntownie przebudowanej?) konstrukcji. Do tego znaczna część komponentów robiona jest dziś w kraju jednoznacznie wrogim- stąd decyzja o opracowaniu nowego samolotu wydaje się logiczna. 80 sztuk to już ilość uzasadniająca nakłady na badania. Iliuszyn ma doświadczenie i osiągnięcia- jeśli rosyjski budżet wytrzyma możemy się spodziewać naprawdę fajnego samolotu.

Fanklub Daviena
piątek, 13 listopada 2020, 17:50

Bzdura: Rosjanie zastrzegli to w umowie i 100% płatowca może być robione w Rosji. To Ukraina nie ma możliwości samodzielnej produkcji. Ale fakt, że jak wznawiać to po głębokiej modernizacji a to się prawie nie różni od opracowania nowej maszyny. W Tu-160 tylko buda została, ale to dlatego, że naddźwiękową, jest dobra i nowa byłaby kosztowna i niewiele lepsza.

GB
sobota, 14 listopada 2020, 16:14

Prawa do projektu należą do ukrainskiego Biura Projektowego im Antonowa. Bez zgody Ukrainy Rosja nie może samodzielnie produkować tych samolotów.

Gruszwik
sobota, 14 listopada 2020, 13:05

To popatrz na b-2 czy b-21, ktory za chwile sie pojawi. Tu-160 to samolot minionej epoki. Rosja musi wznowic jego produkcje, bo nie potrafi stworzyc nic nowego. Jak Rosja wyprodukuje an-124 to i tak nie dostaną ukraińskich certyfikatów. Rynek komercyjny i cywilne lotniska bedą poza nimi.

kaczkodan
wtorek, 10 listopada 2020, 00:49

Samolot ten jest bardzo rosyjski, a nawet radziecki w tym sensie, że wychodzi brzydal pomimo faktu, że niewielkie poprawki mogłyby dramatycznie poprawić estetykę, zwłaszcza w przedniej części kadłuba. Estetyka jest kluczowa na rynku cywilnym. Najpiękniejszą poprawką jest zastąpienie indywidualnych okien kabiny przez pojedynczą przezroczystą owiewkę jak w myśliwcu. Sama konstrukcja jest bardzo dobrze przemyślana. Zwłaszcza kadłub nośny pozwalający na zwiększenie kubatury ładunku bez zwiększania całkowitego oporu.

wew
wtorek, 10 listopada 2020, 13:55

Mnie się przód bardzo podoba. Żaden samolot pasażerski czy transportowy nie posiada pojedynczej przedniej szyby. Takie podzielone to już są wielkie okna. Jedna gigantyczna byłaby bardzo kosztowna, musiałaby być gięta a w przypadku pęknięcia do wymiany strasznie kosztowna. Pilot myśliwca musi mieć bardzo dobrą widoczność w trakcie lotu, pilotom transportowców słupki nie przeszkadzają i nie maja takiego znaczenia.

kaczkodan
środa, 11 listopada 2020, 23:51

Mnie podoba się cały samolot z wyjątkiem kabiny w postaci narośli. Jednolita oszklona owiewka to była intelektualna prowokacja, wystarczy odpowiednio pomalować zewnętrzne słupki farbą o zbliżonym ciemnym kolorze i już jest nieco lepiej, a idealnym rozwiązaniem jest zastosowanie jednolitego czarnego paznokcia w kształcie litery U ("boki" kabiny) - i nagle wygląd robi się fantastycznie agresywny - czarny wyszczupla ;)

Fanklub Daviena
wtorek, 10 listopada 2020, 19:49

To jest bardziej złożone. Im większa szyba, tym jej wytrzymałość jest mniejsza. Musiałaby być bardzo gruba i ciężka. Musi być nie tylko przeciwpancerna, ale wytrzymać ciśnienie powietrza wewnątrz kabiny (to mocowanie, a nie szyba, bo wymóg pancerności załatwia sprawę wytrzymałości na ciśnienie). To podobny problem jak z tylną rampą: ta w C-5 Galaxy jest największą znaną możliwą do zbudowania technologiami z lat 80. by była ciśnieniowa (problem oczywiście nie jest z rampą, ale z jej zamocowaniem, by to mocowanie wytrzymało siłę działającą na rampę i miało rozsądną wagę. Jak pokazała seria katastrof DC-10 z powodu mocowania znacznie mniejszego luku bagażowego, jest z tym problem). Ale np. na potrzeby An-124 była za mała i An-124 ma pokład transportowy nieciśnieniowy. Ciekawi mnie, czy przy dzisiejszych materiałach i technologiach Ił-106 będzie miał rampę zapewniającą ciśnieniowy pokład ładunkowy? W myśliwcach też jest problem z pancerną owiewką - gdy jest niedzielona, to jest ciężka (kilkaset kg różnicy w porównaniu z dzieloną, której otwierany fragment nie musi być pancerny!), w F-16 są do wyboru 3 rodzaje pod względem grubości i oczywiście wagi i odporności na zderzenia z ptakami - najlżejsza nie spełnia nawet elementarnych norm, USA zwykle wybiera "średnią", która i tak jest mniej bezpieczna od wymogów dla przedniej szyby w samolotach pasażerskich a F-16 lata szybciej i częściej na niskich wysokościach... Dodatkowo ciężka pancerna jednoczęściowa owiewka nie jest możliwa do przebicia zagłówkiem fotela w czasie katapultowania, nawet przy wlaminowaniu w nią liniowych ładunków wybuchowych (odpowiednio mocne przy pancernej owiewce zaszkodziłyby pilotowi...), więc jest wymagane odrzucenie owiewki w całości na bezpieczną odległość, co zabiera cenny czas w czasie katapultowania, utrudnia lub uniemożliwia (w przypadku F-16) zbudowanie fotela klasy zero/zero (ten sam fotel, który na innych maszynach jest klasy zero/zero na F-16 nie jest, bo jest wymagana 140km/h prędkość, by pilot nie zderzył się z owiewką! W owiewkach "przebijalnych" tego problemu nie ma!) i jest kolejnym elementem, który przy katapultowaniu może zawieść. Dlatego za wyj. Amerykanów w F-16 i F-22 nikt nie robił jednoczęściowych owiewek i nawet USA w F-35 się z nich wycofało. Pisałem już o tym kilka razy na tym forum. Davienek oczywiście miał inne zdanie (że "Rosja nie umie zrobić jednoczęściowej, fanku"...). Niestety, ale szpanerski jednoczęściowy wygląd kosztuje... :D

rED
piątek, 13 listopada 2020, 18:22

X-35 miał dzieloną owiewkę więc zdanie "nawet USA w F-35 się z nich wycofało" jest oczywistym kłamstwem. Zresztą X-32 też co chyba podsumowuje poziom twojej wiedzy.

kaczkodan
wtorek, 10 listopada 2020, 00:31

W sumie jest tragiczne, że nie zrobiliśmy sobie narodowego holdingu lotniczego, przynajmniej zabezpieczającego nasze potrzeby. Zamiast tanio się sprzedawać, mogliśmy wchodzić w spółki joint venture, pracować jako kooperant i zajmować się outsourcingiem - w branży lotniczej niższe koszty płacy to jest gigantyczny atut którego nie byliśmy w stanie wykorzystać.

komentarz
poniedziałek, 9 listopada 2020, 19:12

Artykuł przedstawia wstępne koncepcje sprzed dobrych kilku lat, a nie to co dzieje sie z tym programem obecnie.

azazel
poniedziałek, 9 listopada 2020, 09:07

Do 2050 r. może się wyrobią.

sindbad
niedziela, 8 listopada 2020, 21:06

Ten transportowiec, który nazywa się "Słoń" w Rosji wejdzie do produkcji tak samo jak męski interesik wielki jak słoniowy nos.

iks
niedziela, 8 listopada 2020, 17:58

Albo ukradną plany na Zachodzie albo.... kukuruźnik

DoDo
niedziela, 8 listopada 2020, 13:43

Czy nie lepiej poprosić Airbus o uruchomienie produkcji A-380 w wersji cargo ?! Miliardy oszczędności, a parametry transportowe o niebo lepsze od zakładanych. Mogą kupić ze 300 szt/ dla swoich linii lotniczych. Obsłużą komercyjnie pół Azji i jeszcze dla wojska wystarczy.

J_P_C
wtorek, 10 listopada 2020, 09:09

A-380 nie nadaje sie na Cargo - pokłady sa elementami strukturalnymi kadluba - nie moozna skonfigurowac w tym samolocie duzej przestrzeni ladunkowej - to bylo przyczyna rezygnacji wszystkich przewoznikow z zamowien na samolot w tej wersji.

kermit
niedziela, 8 listopada 2020, 22:58

Nie można. Nie można kupić z powodów politycznych nawet jak by się dało przebudować i był by tańszy. Nie można przebudować gdyż: Po pierwsze. Nawet jak by wybebeszyć go, to po wstawieniu do środka czołgu wypadł by on przez podłogę. Konstrukcja kadłuba samolotu pasażerskiego nie jest przystosowana do takiego nacisku punktowego . Trzeba by przebudować i wzmocnić cały kadłub i zabudować o wiele cięższą podłogę. Po drugie. Trzeba by przebudować całą sekcję ogonową w celu zabudowania otwieranej rampy. Po trzecie. Jeżeli ma lądować na lotniskach wojskowych nie zawsze idealnie równiutkich betonkach trzeba całkowicie przebudować podwozie. Nie, wymiana opon na terenowe nie wystarczy. Po czwarte. jeżeli ma lądować w "różnych" nieidealnych warunkach ma za nisko silniki, chyba wszystkie samoloty wojskowe (transportowe) to górnopłaty - i nie bez powodu. Więc trzeba by go przebudować na górnopłat. Czyli ...trzeba by zrobić całkiem nowy samolot :)

Pim
niedziela, 8 listopada 2020, 20:36

Nie wyląduje na przygodnych lądowiskach. Długi start i długa droga lądowania, Wysoko umieszczona podłoga przedziału ładunkowego. Z tego powodu 747 stał się samolotem pasażerskim, choć pierwotnie miał być transportowy.

wew
wtorek, 10 listopada 2020, 13:59

747 był od razu projektowany jako pasażerski lub transportowy i obecnie jest produkowany tylko jako transportowy ale na rynek cywilny, więc np lądowanie na trawie nie jest przewidziane. Od razu był przewidziany otwierany dziób stąd ten garb wynikający z tego że aby się przód do załadunku kontenerów otwierał przeniesiono kabinę pilotów nad kadłub.

Fanklub Daviena
wtorek, 10 listopada 2020, 19:51

C-5 był przewidziany jako transportowy a w Europie są tylko 2 lotniska zdolne go przyjąć z pełnym ładunkiem. Lądowanie na gruntowych lotniskach jest w nim całkowicie wykluczone.

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 23:34

Jasne... C-5 lądował już takze w Polsce na kilku lotniskach, w tym stosunkowo małych (Gdańsk, Wrocław, Warszawa). W ogóle ten samolot nie potrzebuje jakiś dużych lotnisk, starczy mi pas długości 2000 metrów. Nie kłam.

Monkey
niedziela, 8 listopada 2020, 10:27

Projekt wygląda ok. Tyle że na drodze do jego realizacji jest jedna i ta sama przyczyna - silnik. Kiedy wreszcie Rosjanie nauczą się je produkować, żaden projekt nie będzie im straszny.

Fanklub Daviena
niedziela, 8 listopada 2020, 16:47

Tak trudno wyszukać w sieci kiedy to będzie? Nietrudno, no chyba, że komuś jak tobie, nie chodzi o odpowiedź, tylko trollowanie. A będzie w terminie, bo 27 czerwca tego roku pomyślnie testowano demonstrator silnika a cały program ma wysoki priorytet i przyznane finansowanie oraz nie ma opóźnień. I P-35 będzie najpotężniejszym silnikiem na świecie: mocniejszym od Tridentów 97x i GP70xx. I będą trzecią firmą na świecie, która będzie zdolna produkować takie silniki. Kiedy Sowieci zbudowali Progress D-18T dla An-124 to też wtedy był najmocniejszym silnikiem na świecie.

J_P_C
czwartek, 12 listopada 2020, 07:59

Ponioslo Cie - PD-35 planowny ciag ok 77lbf, czyli miesci sie w tej samej klasie co GEnx i Trent 900 (Trident to chyba jakas pomylka Ci sie wkradla), do klasy GE-90/9X, Trent 800, PW4000 to jeszcze sporo mu brakuje...

Wania
poniedziałek, 9 listopada 2020, 17:02

No Putin osobiście przesunął finansowanie dla tego silnika w latach 2018-2020. Co później nie wiadomo. Harmonogram jest chyba tajny. Poza tym to znowu założenia. Bez projektu i bez niczego. W 2021 zaczną projektować. To co robili z futurystycznym wcześniejszym projektem? Nic. To i tym razem tak będzie. Za 10 lat może będzie prototyp. Z naciskiem może.

asd
poniedziałek, 9 listopada 2020, 09:30

Ile ja już takich zapowiedzi widziałem i słyszałem. Że będzie, że najlepszy na świecie, najnowocześniejszy. W rzeczywistości Rosjanie coraz bardziej technologicznie zostają w tyle za cywilizowanym światem...

Davien
niedziela, 8 listopada 2020, 23:52

Dziecko, PD-35 nawet do naprawdę mocnych silników sie nie zbliża.

GB
wtorek, 10 listopada 2020, 06:59

Tak, wiemy. Twoich silników z łopatkami turbin widzianymi od strony wlotu powietrza nic nie przebije.

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 23:05

Oczywiście że trudno wskazać kiedy to będzie gdyż Rosjanie są znani z opóźnieniem w swoich programach lotniczych. A do tego produkcja zmodernizowanego Ił-76 idzie tak powoli że trzeba było zerwać stara umowę i podpisać nową na znacznie mniejszą liczbę samolotów oczywiście za większą cenę jednostkową bo producent nie wywiązał się z kontraktu. Zapewnienia Rosjan są śmieszne jak się patrzy na ich projekt takiego lekkiego transportowego Ił-112, którego masa wlasna jest o wiele za duża, silniki do niego za słabe, przez co udźwig nie spełnia wymagania rosyjskiego MO.

Monkey
niedziela, 8 listopada 2020, 18:06

@Fanklub Daviena: Jak będzie, to pogadamy. A na razie nie ma i tyle, dalej sobie patrz na czerwień murów Kremla i nazywaj nasz kraj Polin. My go nazywamy: Polska. I jesteśmy z niego, pomimo ułomności dumni. Przeżyliśmy i hitlerowskich i waszych oprawców. I przeżyjemy innych prześladowców.

piątek, 27 listopada 2020, 10:58

100/100

Goryl
niedziela, 8 listopada 2020, 14:50

Masz w artykule .... czytałeś ? "Warto tutaj zaznaczyć, że Rosjanie nie dysponują jeszcze odpowiednimi jednostkami napędowymi, ale zakłada się, że w tej roli wystąpi np. silnik PD-35 nad którym trwają obecnie prace."

mick8791
poniedziałek, 9 listopada 2020, 00:15

A Ty skumałeś, że określenie 'trwają obecnie prace' oznacza, że taki silnik nie istnieje? Będzie być może kiedyś o ile praca B i R zakończy się powodzeniem (co w przypadku Rosji nie jest takie oczywiste).

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 23:12

Nie ma go w produkcji seryjnej i niewiadomo kiedy będzie. Jak wiadomo Rosjanie mają wieloletnie opóźnienia w projektowaniu, wprowadzaniu do produkcji nowych silników. Patrz np. silnik do Su-57 Izdienie-30. Program Su-57 rozpoczął się koło 2000 roku, pierwszy samolot wzbił się w powietrze koło 2010 roku z silnikami pierwszego etapu będącymi silnikami zaadaptowanymi z Su-27 (po modernizacji), a do dziś po 20 latach od rozpoczęcia programu Su-57, nie ma w produkcji silnika Izdienie-30. Sami zaś Rosjanie mówią że Su-57 z docelowymi silnikami będą produkować koło 2025 roku. Także zapewnienia Rosjan co do produkcji PD-35 są tylko ich mało wiarygodnymi zapewnieniami.

Monkey
niedziela, 8 listopada 2020, 18:00

@Goryl: Właśnie, tyle mam w artykule. Że prace trwają. Czas przyszły, jeszcze niedokonany. Nie twierdzę, że Rosjanie nie dadzą rady, twierdzę że jeszcze nie mają gotowego produktu. Przecież coś ten wehikuł musi napędzać. A tego „czegoś” w metalu jeszcze nie ma.

Fanklub Daviena
środa, 11 listopada 2020, 13:23

W czerwcu testowali demonstrator silnika na hamowni. 10 lipca zbudowali do niego gondolę. W 2022 najpewniej silnik będzie gotowy a w 2023 zaczną się jego próby w locie. W 2025 wzbije się w powietrze pierwsza maszyna napędzana tym silnikiem: prototypowa dwusilnikowa wersja Ił-96.

GB
czwartek, 12 listopada 2020, 08:07

Demonstrator to nie prototyp... Jak zmienisz na 2035 rok to może się uda.

Rejtan
poniedziałek, 9 listopada 2020, 10:54

Tak jak od dwudziestu lat trwają prace nad silnikiem dla Su-57 ( wcześniej Su47 i inne PAKI ) . Wysoki priorytet miały tez czołgi Armata, samolty Su57 i bombowce Tupolewa. Cos jest juz w linii?

Goryl
poniedziałek, 9 listopada 2020, 08:02

tak samo jak nie ma samolotu, do czasu zbudowania prototypu zdążą z silnikami ...

piątek, 27 listopada 2020, 11:01

skąd ta pewność

ROTFL
niedziela, 8 listopada 2020, 23:12

Jak zepchna z gorki to poleci tak jak SU57

Hanys
niedziela, 8 listopada 2020, 05:02

Z uwagi na wielkość terytorium, takie samoloty są Rosji bardzo potrzebne do przerzutu sprzętu. Mogą lądować nawet na nieutwardzonych lotniskach, An-124 lądował raz na śniegu gdzieś w Arktyce. Żaden złom amerykański nie jest do tego zdolny, ani do przewożenia ładunków o takich gabarytach jak samoloty konstrukcji rosyjskiej. (przypominam, zdolny Oleg Antonov był Rosjaninem) Same NATO używa do transportu ukraińskich obecnie transportowców, które woziły amerykański badziew nawet do Norwegii. Złomu z USA nawet NATO nie chce używać :) Dlatego ja jestem przekonany że ten samolot podtrzyma tradycję i będzie dużo lepszy niż odpowiedniki zachodnie :)

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 23:17

Jasne... Poczytaj sobie jak prostego małego transportowego Ił-112 Rosjanie zaprojektowali. Masa własna za duża w stosunku do projektu, za słabe silniki, a przez to wszytko samolot nie osiąga zakładanych parametrów co do masy przewożonego ładunku. A Ił-112 to mały prosty samolot transportowy do zastąpienia An-26, a nie duży i skomplikowany samolot zdolny zastąpić An-124. Rosjanie wyszli na ignorantów w projektowaniu Ił-112 i nie widać jakoś powodów aby byli w stanie zaprojektować następcę AN-124.

Fanklub Daviena
środa, 11 listopada 2020, 03:15

Z iłem112 jest jeszcze jedna typowo rosyjska historia. Ma źle zaprojektowany i wyważony przedział ładunkowy i musi latać z balastem pół tony z przodu ładowni. Faktyczny ładunek to nie 5 ton tylko 3.5 tony. Istnieje duże prawdopodobieństwo że i wym przypadku wyjdzie jak zawsze.

Davien
niedziela, 8 listopada 2020, 15:16

Hanysku, żadne amerykańskei samoloty nie maja problemów z ladowaniem w sniegu, Galaxy , C-17 i Herculesy robia to regularnie;))

Wania
niedziela, 8 listopada 2020, 11:45

Wszyscy wiedzą, że ukraińskie transporty wspierają ten kraj będący w stanie wojny. Są firmy, które tanio transportują sprzęt to jaki problem? Putin zamówił 20 sztuk an-124 do 2020 roku i nie są w stanie ich zbudować. Taka potęga. To są kolejne założenia nijak mające się do możliwości. Poprzednie i futurystyczny kształt były 10 lat temu. Czyli kolejny etap propagandy. Starocia z lat 70 i 80 muszą dalej latać. Ciasne i przestarzałe.

USA down
niedziela, 8 listopada 2020, 17:54

No popatrz Mykoła -USA n[. nie jest w stanie podjąć od nowa produkcji F-22 choć w całości sami go produkowali. Taka potęga.

Wania
sobota, 14 listopada 2020, 07:42

Oj saszka. Patrząc na tu-160 to powinieneś napisać o B1b. Ale chyba sam zrozumiałeś, że USA skończyło produkcję jego następcy, a może też i słyszałeś, że za chwilę będzie w linii b-21. I nagle dostrzegłes też zapaść Rosji. Nie potrafią opracować samolotu. Tu-160, su i migi to ciągle konstrukcje z czasów ZSRR. Opracowali IŁ-112 ale jak poczytasz o tej konstrukcji to uśmiejesz się z zacofania Rosji.

Wania
piątek, 13 listopada 2020, 11:55

USA to nie Rosja, ktora produkcje stareńkiego tu-160 musi wznowic, bo nie umie opracować nowego samolotu. To wznowienie następuje w pocie czoła i przy władowaniu milionów dolarów. Przeciez maszyny do produkcji samolotu mają 40 lat. W USA właśnie oblatali następcę f-22. Widzisz różnice?

Kot
poniedziałek, 9 listopada 2020, 07:56

Wasze trolownie jest śmieszne. USA nie potrzebuje wznawiać produkcji f22 bo ma dalej 150 myśliwców 5 gen, których Rosja ma 1 sztukę udającą co najwyżej RAPTORA. Dodatkowo na dniach może pokazać jego następcę. Więc twój wpis jest oderwany realnego świata, jak i cała ta twoja Rosja.

Davien
niedziela, 8 listopada 2020, 23:55

Nie nie są w stanie ale zwyczajnie nie chcą, bo i po co?:) Własnie lata demonstrator maszyny 6-gen a wy nawet kiepskiej podróbki F-22 czyli Su-57 skończyc nie potraficie:))

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 22:45

USA pracują już nad samolotem kolejnej generacji. A te F-22 wystarcza spokojnie na wszystkie rosyjskie samoloty 5 generacji, koryguje służbie jest ZERO.

Wania
niedziela, 8 listopada 2020, 02:14

Już widać klapę projektu. Założenia armii trzeba jeszcze zrealizować. Silników już brak. I będzie jak z su-57. Prawie będzie miał pamatrery. Może po 20 latach po oblocie. Założenia i plany a rzeczywistość to dwa różne światy w Rosji. W praktyce przez kolejne 30 lat będą katować to co mają.

dywersant
niedziela, 8 listopada 2020, 02:08

Współpracy Ukrainy z Rosją już nie ma w dziedzinie lotnictwa. Antonow byłby niezłym partnerem dla Polski gdybyśmy zaczęli myśleć o produkcji lotniczej, tak samo jak dla krajów regionu.

poniedziałek, 9 listopada 2020, 21:56

Kto miałby w Polsce myśleć o produkcji lotniczej? I to w dodatku TRANSPORTOWCÓW????

Wwp
niedziela, 8 listopada 2020, 00:42

Dramat...

Bor.... i wiadomo :-)
sobota, 7 listopada 2020, 19:00

Wygląda jak żaba z Afryki Pyxicephalus adspersus

codybancks
sobota, 7 listopada 2020, 16:11

Taki duży, bo ile rakiet atomowych zmieści się do niego !?!?!? Co oni chcą nim zwozić trupy z Syrii ???

Strusiu
sobota, 7 listopada 2020, 15:43

Nie wychodzą im myśliwce i czołgi nowej generacji to chcą produkować to co im się udaje. Tylko po co kolejny typ wielkiego transportowca , którego rozwój musi być bardzo drogi a powstanie zapewne w kilku egzemplarzach będzie wozić komercyjne ładunki na zachodzie, żeby choć częściowo na siebie zarobić.

Wania
sobota, 7 listopada 2020, 14:46

Na animacjach wyglądał świetnie. Jak nie rosyjski toporny paździerz. To samo było z pak-da. Futurystyczny. A wychodzi jak zawsze. Albo zmiana koncepcji i znowu nowe za 20 lat albo produkcja paru silników sprzed 40 lat.

Marek MM
sobota, 7 listopada 2020, 14:44

Guzik zbudują. Będą dojeżdżać stare ILy.

Pankracy
sobota, 7 listopada 2020, 13:20

Czekam na wypowiedzi fachowcow naszego przemyslu lotniczego i tego forum.Uda sie czy nie uda.

Jabadabadu
niedziela, 8 listopada 2020, 21:37

Pankracy, czy widziałeś gdzieś może "fachowców naszego przemysłu lotniczego"? Bo ja jakoś nie widzę "naszego" przemysłu lotniczego. Chyba że za "nasz" uznamy zakłady funkcjonujące na terenie Polski lecz będące własnością kapitału zagranicznego. Tak więc albo fachowcy nie pracują w "naszym" przemyśle, albo dawno już cisnęli wszystko w diabły i poszli na emeryturę. Lub zostali na nią "wysłani" ciupasem jako niebezpueczni (bo posiadający wiedzę i doświadczenie) po likwidacji "naszego przemysłu lotniczego". To tyle, dla porządku. A że w innych krajach jest taki przemysł - no cóż, może oni nie zdążyli skorzystać z dobrodziejstwa "niewidzialnej ręki rynku" wykonującej rozkazy "nowego porządku świata", więc jeszcze coś mają. Lepsze czy gorsze ale SWOJE.

Pustak
sobota, 7 listopada 2020, 19:45

Będą płuc jadem ? I będą fanatycznie podtrzymywać ze USA są najlepsze szczególnie te z wojny wietnamskiej

poniedziałek, 9 listopada 2020, 21:58

Straszne co? będą pluć na Rosję. Popatrz na PAK-FA, PAK-DA i pomyśl co będzie z PAK-TA...

ania
sobota, 7 listopada 2020, 13:10

Jak to u ruskich - już za 10 lat zbudują 3 sztuki, jeden się zaraz rozbije i zamkną program za 20 lat, ogłaszając sukces, a kolesie putina nakradną przy okazji ile się tylko da.

asd
sobota, 7 listopada 2020, 12:38

Kolejna wunderwafla ruskich po SU-57 i T-14; projekt nacelowany na piłowanie ruskiego budżetu.

Davien
sobota, 7 listopada 2020, 12:10

Bycie żołnierzem to zadanie dla odważnych, wytrwałych i cierpliwych. Początki służby bywają trudne – nie tylko pod względem finansowym. Jeśli ktoś chce na służbie zarabiać, musi przygotować się na co najmniej kilka lat pracy po kosztach. Osobom niezwiązanym z wojskiem żołnierstwo jawi się w dość uproszczonej formie – to pozyskiwanie medali z walki przy dużym zagrożeniu postrzelenia ze strony rozwścieczonych sił nieprzyjaciela. Jest to bardzo proste i wręcz schematyczne uproszczenie, jednak w pewnym stopniu oddaje istotę żołnierstwa – zdobywanie cennego i ekskluzywnego medalu okupione jest wieloma trudnościami, z których strzelający wrogowie mogą się wydawać najmniejszym problemem. Większość dużych jednostek wojskowych, które prosperują w Polsce i nie tylko, to służby, które budowane były przez kilka pokoleń. W takim przypadku młodzi żołnierze mają ułatwione zadanie. Przejmując dowodzenie po ojcu czy dziadku potrzebują umiejętności, bo zarówno żołnierzy, jak i infrastrukturę czy cały sprzęt opancerzony już mają. Jednak także i tacy żołnierze nie mają łatwo. Dobrze prosperującą jednostkę trzeba poprowadzić wielotorowo. Młody adept żołnierstwa musi więc doskonale radzić sobie z wojskiem, znać żołnierski tok myślenia, ale też powinien umiejętnie zarządzać jednostką. To wymaga cierpliwości i ogromnego nakładu pracy. Dlatego też często zdarza się, że dzieci żołnierzy wybierają łatwiejsze zawody, w których zarabianie pieniędzy nie jest okupione taką ciężką pracą. Gorszą sytuację mają żołnierze, którzy zaczynają praktycznie od zera. Czeka ich bowiem nie tylko nauka żołnierstwa, ale też zakup praktycznie całego wyposażenia – od mundurów aż po duży i mały sprzęt żołnierski. Są to koszty około kilku tysięcy na jedną misję zagraniczną. Jest więc oczywiste, że początkujący żołnierz raczej nie dostanie jednostki na kilkadziesiąt drużyn. Budowanie służby od podstaw może trwać kilka lat. W tym czasie żołnierz musi przecież z czegoś żyć – nie można więc potraktować żołnierzenia jako jedynej aktywności życiowej. Przynajmniej na początku powinna to być jedynie pasja, a wiązanie z nią zawodowej przyszłości warto zostawić na później, gdy już będziemy mieli pewność, że ze służby można się utrzymać. Młodzi żołnierze bardzo często wiążą z żołnierstwem swoją przyszłość, także zawodową. Warto jednak czasem ostudzić ich wielki zapał – przy świeżo rozpoczętej służbie w danej jednostce zarabianie na żołnierzach w niej przebywających może zacząć się dopiero po kilku latach. Początki, jak zresztą w każdym biznesie, są trudne. Dlatego warto już na wstępie znaleźć w pobliżu swojej służby koło łowieckie, batalion obrony terytorialnej lub inną organizacje żołnierską, dzięki której głębiej wnikniemy w środowisko żołnierzy, zdobędziemy zawodowe kontakty i jednocześnie będziemy mogli liczyć na dofinansowanie z Ministerstwa Obrony Narodowej. Można otrzymać spora refundację na zakup mundurów, dodatkowego wyposażenia bronii i nakolanników, kupno sprzętu pancernego czy lawet do przewozu czołgów czy dronów na rozpoznanie sił nieprzyjaciela. Pomoc mogą otrzymać jedynie ci żołnierze, którzy należą do którejś z organizacji, stowarzyszeń czy związków żołnierskich.

Davien
sobota, 7 listopada 2020, 12:10

Galaxy na 4300km zabiera ładunek 125 ton, IŁ-76 na 5000km bierze 52 tony w najnowszej wersji, C-17 ma udżwig 71 ton na 4500km. ot tak mała korekta.

madox
niedziela, 8 listopada 2020, 21:53

Galaxy to raczej konkurent Rusłana, który raczej nie ma się czego wstydzić, choć wiekowy.

Davien
niedziela, 8 listopada 2020, 23:57

Madox, nie ja porównałem Galaxy do Ił-106 ale zrobili to na grafice tytułowej wiec po prostu sprostowałem Oczywiscie że Ił-106 dla C-5 nie jest żadnym konkurentem, to odpowiednik C-17.

wikipedia to nie wszystko
niedziela, 8 listopada 2020, 18:39

"...Galaxy na 4300km zabiera ładunek 125 ton...". Bzdura: C-5 (i to egzemplarz po najnowszej modernizacji czyli C-5M Super Galaxy a wszystkie eksploatowane takie nie są) w "rekordowym" locie w którym zabrał ładunek 120 ton (a więc nawet nie 125) był zatankowany niecałymi 30 tonami paliwa (przy max. ilości zabieranego paliwa ~150 ton dających zasięg ~6000 km). Jakim więc cudem na niecałej 1/5 ilości paliwa uzyskuje zasięg na poziomie 3/4 zasięgu maksymalnego? W zasadzie wiem, że coś takiego jak prawa fizyki to dla pewnego towarzystwa całkowita abstrakcja ale nawet brednie winny mieć granice. No chyba, że to brednie "zamierzone" będące ciągiem dalszym nieustannego bałwochwalczego wręcz wielbienia wszystkiego co "made in USA"? Jeżeli tak to rozumiem. Naprawdę.

Fanklub Daviena
sobota, 7 listopada 2020, 11:13

Najważniejszymi wymaganiami jest szerokość kadłuba. I Ił-76 i An-124 są bardzo dobrymi maszynami, sprawdzonymi i z dużym potencjałem modernizacyjnym. Ale mają wadę: za małą szerokość kadłuba do współczesnych pojazdów wojskowych i jego "niemodułowość" w stosunku do standardowych kontenerów lotniczych, czyli nie da się "szczelne" na szerokość, bez pustego miejsca, wypełnić je kontenerami. Szczególnie to "niemodułowość" jest ważna, bo najczęściej przeszkadza. To jest główna przyczyna dlaczego zdecydowano się na nową konstrukcję a nie na modernizowanie bardzo dobrych Ił-76 i An-124. Oczywiście w amerykańskich maszynach kadłub jest jeszcze węższy a zdolności przewozowe gorsze.

Wania
niedziela, 8 listopada 2020, 05:45

Oczywiście amerykańskie są gorsze, choć są lepsze. Putin zamówił 20 nowych an-124 do 2020 r. Czyżby Rosja nie była w stanie wyprodukować tych kilkudziesięciu maszyn? Mimo jak widać zarabianiu na transporcie komercyjnym? Pakowanie groszy w nową nudną konstrukcję pachnie tylko i wyłącznie pokrzepieniem rosyjskich serc. Za duży był zachwyt i rozpisywanie się propagandy nad wizją futurystycznego transportowca niet anałogów, żeby mogło samo się wyciszyć.

Davien
sobota, 7 listopada 2020, 22:42

Taak, Ił-76 jest gorszy pod każdym względem od C-17 a moliwości moderki wyczerpane a An-124 po waszej moderce( o ile się wam uda bez Ukrainy) to i tak nie będzie mógł poza Rosja latać

Fanklub Daviena
niedziela, 8 listopada 2020, 15:00

Tylko "znafco" Ił-76 powstał by pełnić rolę analogiczną do... C-130 i oblatano go w 1971. A C-17 osiołku miał przejąć funkcje C-141 i C-5 i oblatano go w 1991 i należy do zupełnie innej klasy przewozowej.

Davien
poniedziałek, 9 listopada 2020, 00:02

Funku, waszym odpowiednikiem Herculesa był An-12. Natomiast Ił 76 to ta sama klsa co C-17 czy An-22. C-141 dzieciaku miał udżwig 28 ton więc jak zwykle zrobiłeś z siebie.....

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 22:53

Znafco... Role C-130 to pełnił nieudany IŁ-12. Ił-76 to miał pełnić podobną funkcję jak C-141 Tyle tylko że C-141 dawno już wycofano, a Rosjanie użytkują nieudane IŁ-76 bo nie mogą zbudować jego nowego nastepcy.

Wania
sobota, 7 listopada 2020, 22:09

Amerykanie zaprojektowali samoloty do swoich wymagań. Mają parametry jakie chcieli. Zobacz na osiągi Galaxy. Rosji już widać nic z tego nie wyjdzie. Krone środki. Niby za rok zaczną projektować... Który to już raz? Su -57, nowy mig i modernizacja tu-160 jeszcze ich wydrenuje i na transportowe samoloty kasy jak zawsze nie starczy. Widać po małych transportowcach, że parametry to dramat...

Fanklub Daviena
niedziela, 8 listopada 2020, 15:02

Patrzę na osiągi C-5 Galaxy - w porównaniu do An-124 to totalna chała, niegodna miana wojskowego transportowca z uwagi na wymogi co do pasów startowych i kiepską żywotność kadłuba (3 loty przez Atlantyk z pełnym ładunkiem i zamawia się z fabryki nowe skrzydełka a stare na złom). :)

Davien
poniedziałek, 9 listopada 2020, 00:03

Funku, to akurat dotyczy waszych Iłów i An-124 a że z Ukrainy juz nic nie kupicie to i wam sie sypie flota transportowców:))

GB
niedziela, 8 listopada 2020, 22:59

C-5 został zaprojektowany wcześniej niż An-124 i wedle ówczesnych potrzeb amerykańskich za to w dużej liczbie egzemplarzy. Kolejny amerykanski samolot transportowy C-17 ma mniejszy udźwig niż C-5, bo po prostu Amerykanie stwierdzili że lepiej mieć dużo samolotow o średnim udźwigu niż kilkanaście o dużym. Charakterystyczne jest to że na rynku nie potrzeba dużo więcej samolotów klasy An-124 i te będące w służbie wystarczają. A to że Rosja chce mieć nowe to tylko dlatego że te obecne AN-124 kończą resursy, a części od Ukrainy nie kupią.

Ot chwila ulotna
sobota, 7 listopada 2020, 19:50

Oczywiście że węższa Znana jest słabość przewozowa wojsk amerykańskich Stosują zaprzęgi konne. Jak wskazują dane przewożą znacznie mniej sprzętu niż wojska rosyjskie Bo te ho ho... Tylko skoro IL 76 taki dobry to czemu taki zły?

niktpoprostunikt
sobota, 7 listopada 2020, 11:02

Osiągi imponują. Jednak czy Rosja naprawdę potrzebuje sprzętu do przerzucania tzw. ciężkiej techniki wojskowej? Praktyka pokazuje iż poza takimi zadaniami typowy ładunek nie waży aż tak wiele. Liczy się bardziej objętość ładowni niż udźwig. Zaopatrzenie dostarcza się koleją, drogami czy wodą. A latając w strefie walk używa się małych samolotów. Co innego USA. Wszyscy ich potencjalni wrogowie są na innych kontynentach. Chcąc nie chcąc muszą mieć tak duże samoloty by szybko reagować.

Adam
sobota, 7 listopada 2020, 23:33

Rosjanie od bardzo dawna też chcą, aby ich wszyscy wrogowie byli na innych kontynentach. Żeby to osiągnąć, praktycznie od zawsze dążą do podbicia wszystkich narodów na "ich" kontynencie.

Wawiak
sobota, 7 listopada 2020, 23:24

Sęk w tym, że oni chcą wybudować nie coś praktycznego, ale coś, co podtrzyma wybujałe ego ich przywódców - ale tu trzeba by zrobić samolot o udźwigu największego kontenerowca, co jest nie tyle nieopłacalne, co niemożliwe...

Fanklub Daviena
sobota, 7 listopada 2020, 20:14

Rosja jak nikt potrzebuje lotnictwa do przerzutu ciężkich ładunków z uwagi na różne amerykańskie nielegalne "blokady morskie" np. Wenezueli czy Iranu. Rozmiar Rosji też wymaga zdolności przerzucania ciężkiego sprzętu np. między Kaliningradem a Kurylami (np. S-400) bo droga lądowa przez Sybierię odpada, morska z uwagi na zalodzenie też jest niepewna a rzeki mają układ południkowy. Ponadto możliwość przerzutu ciężkich ładunków z dobrych lotnisk oznacza zdolność przerzutu miej ciężkich ładunków z podłych lotnisk np. górskich. "A latając w strefie walk używa się małych samolotów. Co innego USA." - no właśnie USA przekonało się jakie to jest złe po tym, jak jedynym samolotem zdolnym do lądowania w rejonie operacji okazały się C-130 a przeładunek z C-5, frachtowych 747 czy C-141 na C-130 trwał wieki i jeszcze w trakcie pośpiechu łatwo było o uszkodzenia. Dlatego C-17 zaprojektowano na wzór sowieckich transportowców i dlatego 75% strategicznego frachtu NATO w Iraku i Afganistanie obsługiwały posowieckie transportowce. Ponadto taki specjalistyczny transport wielkomasowy i wielkogabarytowy jest zwyczajnie bardzo rentowny i Rosjanie zamierzają ten rynek przejąć. Jednym z założeń projektu Ił-106 są koszty transportu niższe o 70% od An-124, co oznacza wykoszenie ukraińskiej konkurencji z rynku.

Wawiak
niedziela, 8 listopada 2020, 19:47

Fanklubie, zapominasz, że oprócz możliwości udźwigu liczą się także koszta - i to była przyczyna, dla której w Iraku i w Afganistanie korzystano z rosyjskich usług. Zwyczajnie im trzeba mniej zapłacić, więc po co wydawać więcej? Ukraińskiej konkurencji - nawet, jeżeli zostanie wybudowany - to ten słoń nie wykosi. Co najwyżej przesunie się kawałek, bo ile będzie tych słoni? 1 czy 2? Na rynku przewozów wysokogabarytowych i tak pozostanie sporo miejsca.

Davien
niedziela, 8 listopada 2020, 15:32

Biorąc pod uwagę funku że do tej pory nie jesteście w stanie zrobic nic choćby zbliżonego do C-17 to nieżle się usmiałem:)) dla twojej wiedzy: wszystkie C-141 jeszcze w latach 70-tych przebudowano n samoloty medyczne i do przewozu żołnierzy, a 18 z nich dla sił specjalnych:) ha udżwig C-141 to całe 28 ton:) co do wykoszeni Ukraińców to możecie sobie pomarzyć bo ta wasza odpowiedż na C-17 do Rusłana nawet sie nie zbliża mozliwościmi:)

Tweets Defence24