Reklama
Reklama

Hiszpański okręt podwodny przerósł oczekiwania

20 lipca 2018, 10:09
img2030
Fot. www.armada.mde.es

Hiszpańskie media poinformowały, że najnowszy okręt podwodny rodzimej floty okazał się nie tylko za ciężki, ale po przeróbkach również z długi jak na przygotowane dla niego miejsce w porcie Kartagena.

Nie kończy się pasmo problemów z najnowszym okrętem podwodnym sił morskich Hiszpanii typu S-80. To co miało stać się symbolem możliwości hiszpańskiego przemysłu stoczniowego okazuje się być nadal skarbonką bez dna, w którą trzeba ładować kolejne pieniądze. Już więc obliczono, że za okręty, które początkowo obiecywano zbudować za średnio 500-600 milionów euro trzeba będzie docelowo zapłacić ponad 920 milionów euro (około 1,15 miliarda dolarów).

Na ten wzrost ceny wpłynęło pięcioletnie opóźnienie terminu oddania jednostek oraz błąd konstrukcyjny, który spowodował, że po zbudowaniu byłyby one o 70 ton za ciężkie, by mieć dodatnią pływalność. Poproszeni o pomoc amerykańscy specjaliści zaproponowali wydłużenie okrętów z 71 do 81 m i zwiększenie wyporności z 2200 ton do około 3000 ton. Zapewniło to potrzebną pływalność, ale jak się teraz okazało poszczególne jednostki stały się w ten sposób zbyt długie jak na przygotowane dla nich miejsce w bazie morskiej w Kartagenie.

Trzeba więc było przeprowadzić odpowiednie prace budowlane, które w sumie wyceniono na około 16 milionów euro. Przy ogólnym koszcie budowy czterech zamówionych okrętów dochodzącym do 3,68 miliarda euro wydaje się to niewiele, ale jak się okazuje takich ukrytych wydatków jest o wiele więcej.

Przykładowo z powodu opóźnienia oddania okrętów oznaczanych obecnie jako S-80 Plus trzeba było np. wyremontować i przedłużyć resurs obecnie wykorzystywanego w Hiszpanii okrętu podwodnego „Tramontana” (typu Agosta). Prace wycenione na około 30 milionów euro były jednak potrzebne, ponieważ bez tej jednostki, hiszpańskiej marynarce wojennej pozostałyby jedynie dwie Agosty: „Galerna” i „Mistral”.

Sprawę próbuje załagodzić hiszpańska minister obrony Margarita Robles, która przyznała, że w programie wystąpiły braki, ale „zostały one już skorygowane i że projekt jest absolutnie opłacalny”.

Pierwszy okręt typu S-80 Plus („Isaac Peral”) ma zostać wprowadzony do służby w 2021 r.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Reklama
Davien
poniedziałek, 23 lipca 2018, 12:59

Say, po prostu brak doswiadczenia i błędy popełnione przy projektowaniu i zmianach w projekcie Scorpene. Okrety nawodne budowali wczesniej S-80A to ich pierwszy tak nowoczesny OP to i normalne że zdarzają się błedy. To jest tylko z pozoru podobne do Shortfin Barracudy, tam produkcja bedzie nadzorowana pzrez NG, tu Hiszpanie postanowili sami wszystko robić, przy okazji taka mała przestroga dla polskich planów budowy od razu OP u nas.

say69mat
poniedziałek, 23 lipca 2018, 10:46

Skoro Navantia produkuje całkiem udane okręty nawodne min fregaty klasy Álvaro de Bazán, wyposażone w system AEGIS. Jakim zatem to cudem realizacja projektu okrętu podwodnego przypomina - orkę - na ugorze. Tym bardziej jest to zastanawiające, że jest to głęboka modyfikacja francuskiej jednostki ... Scorpene, wyposażona w amerykańskie systemy elektroniczne i amerykańskie uzbrojenie. Rozwiązanie podobne do zastosowanego w przypadku australijskiego przetargu, gdzie zwyciężyła koncepcja kompilacji francuskiego okrętu klasy Barracuda z amerykańskimi systemami detekcji, zarządzania systemami walki i uzbrojenia.

asd
niedziela, 22 lipca 2018, 21:00

To powinna być lekcja dla Polski, zaraz po epopei budowy Ślązaka. Tak się kończy lokowanie na siłę budowy pojedynczych jednostek we własnych stoczniach, które nie mają doświadczenia w tych sprawach. Zamiast szybciej i taniej zbudować u producenta, to nie bo związkowcy muszą zarobić a państwo stracić 2 razy więcej na kosztach.

n@ti
niedziela, 22 lipca 2018, 13:43

zły jest zły gdyż z jego portfela uszczknięto trochę dobrobytu, który nie należał do niego. Dlatego chce,, by było tak jak było\'\' czyż nie? @zły

juan
niedziela, 22 lipca 2018, 09:43

@zły - czy w Hiszpani sprzedano lub zlikwidowano tyle zakładów co PO 89r. w POlsce ??? Odpowiedzi doszukaj sam ....kolego ?

PiTi
niedziela, 22 lipca 2018, 02:28

Z zainteresowaniem czekam więc na portugalskie czołgi i czeskie lotniskowce.

Skryba
sobota, 21 lipca 2018, 23:19

Jeśli w PGZ są ludzie, którzy nie zarządzali kioskiem a dziś decydują o produkcji liczonej w miliardach złotych, to jest jasne, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Na dodatek MON nie potrafi podjąć decyzji.

gnago
sobota, 21 lipca 2018, 19:02

Nam wielkie nie potrzebne małe typu nosiciel dwóch torped i z załogą dwóch ludzi. No i podoba mi się idea ekranolotu uderzeniowego, No dwukrotnie mniejszego niż kaspijskie monstrum

zły
sobota, 21 lipca 2018, 15:27

@PolExit nie byłbym taki pewien czy w Hiszpanii jest większy socjalizm niż z Polsce PiS-u. Z tym, że w Hiszpanii jeszcze się buduje jakieś okręty w Polsce już się tylko o tym mówi.

trw
sobota, 21 lipca 2018, 12:55

Przerósł oczekiwania? To znaczyłoby, że wykazał lepsze parametry niż zakładano pierwotnie. A tymczasem treść jest inna niż sugeruje tytuł.

feluś mały
sobota, 21 lipca 2018, 12:32

olo - trafił pan kolega w jądro zagadnienia - każdego który próbuje od zera zbudować maszynkę do zabijania . W Polsce po demontażu sił zbrojnych jak i zakładów produkujących na licencji Radzieckiej ( CCCP ) dla wojska - nie posiadamy nic oprócz ambicji ?

sojer
sobota, 21 lipca 2018, 08:53

@GUCIO Jesteśmy w NATO. Powinniśmy patrzeć globalnie, a nie ograniczać się do \"kanonierek\" lub monitorów - jest jeden taki kraj, nazywa się Rumunia, a mimo to Rumunii mają więcej fregat i korwet niż PL.

sojer
sobota, 21 lipca 2018, 08:46

W latach 70 i 80 Hiszpanie kupili francuskie okręty. To skąd mają mieć doświadczenie w projektowaniu i budowie OP? Chociaż prototypowy okręt budują od \"zaledwie\" 11 lat oraz przewidują 6 lata opóźnienia dla całego programu... teraz porównajmy to z budową małej korwety zwanej patrolowcem na licencji od 17 lat. Szwecja - chociaż mała ma doświadczenie, więc nadal użytkuje własne samoloty bojowe lub okręty podwodne (w przyszłości nie będą już w stanie finansować takich programów to jednak mają się czym chwalić).

Olo
sobota, 21 lipca 2018, 02:37

@Dumi Weź pod uwagę, że dawniej mimo znacznie mniej zaawansowanych narzędzi i mniejszej wydajności procesu projektowania, opracowywanie nowych typów uzbrojenia było dużo szybsze. Czemu? Gdyż było mniej skomplikowane. Dziś albo kupisz gotową licencję i najlepiej doświadczonych naukowców i inżynierów, albo ZAWSZE będziesz w tyle za krajami, które budują dany typ uzbrojenia od początku jego istnienia, zjadły na tym zęby i prace przez nie prowadzone to bardziej ewolucja tego co mają i czego tajemnic strzegą, niż rewolucja. Gdyby było tak jak piszesz, to nie byłoby krajów mniej lub bardziej rozwiniętych technologicznie. Jak wygląda (oczywiście w ogromnym uproszczeniu) projektowanie nowego myśliwca w Rosji czy USA: mamy płatowiec/osoby potrafiące go zaprojektować, mamy silniki, mamy awionikę oraz przeszkolonych pracowników zdolnych to wszystko wykonać i złożyć. Teraz wszystko trochę popoprawiamy, zgramy i mamy nowy samolot. A i tak zajmuje to parę lat, a wyniki nie zawsze są zadowalające. Rewolucję, nawet jeśli są, to dotyczą poszczególnych elementów, a nie wszystkiego. Pieniądze są tu tylko napędem. A jak to wygląda w Polsce? Mamy w chwili obecnej coś co możemy wykorzystać do budowy myśliwca? No może malarnię... Ale sama farba nie lata. Pieniądze też nie latają. Chcesz zbudować czołg. Kogo potrzebujemy? Specjalistów od pancerza, specjalistów od silników i transmisji, specjalistów od systemów samoobrony, specjalistów od SKO, specjalistów od armat, specjalistów od amunicji itd. No i oczywiście specjalistów, którzy z tych klocków złożą czołg. Każdej grupie trzeba dać ośrodek badawczy i fabrykę, która zrealizuje ich wizje. Niestety nasz główny potencjalny przeciwnik ma to wszystko, a my nie mamy nic. Jak chcesz go gonić?Budując cały czas uzbrojenie, które w momencie wyklarowania się koncepcji jest już stare? Może mamy pieniądze, ale na pewno nie mamy czasu. I nie mówię tutaj o potencjalnym konflikcie, tylko o samym postępie: technologia ucieka naszej nauce, naszemu przemysłowi i naszym inżynierom. Młodzi uczą się nie o przyszłościowych technologiach, tylko co najwyżej, o obecnie stosowanych. To co napisałem dotyczy w zasadzie wszystkiego, od odrzutowca, przez elektronikę, na oprogramowaniu kończąc. Linus Torvalds wiele lat temu sam stworzył jądro Linuksa. Dziś po tych wszystkich latach to samo jądro to kilka milionów linii kodu, masa pomysłów, błędów, poprawek, testów i tysiące ludzi, którzy to jądro rozwijali lub nadal rozwijają, a przede wszystkim setki tysięcy godzin ich pracy. Czy Linus dałby radę stworzyć to jądro w dzisiejszej postaci? Nie ma szans. A 100 lub 200 Linusów? Też raczej nie, bo napisać kod to jedno, a zaprojektować coś tak skomplikowanego i rozbudowanego to drugie. Później oczywiście dochodzi faza testów i poprawek, oczywiście przy ciągle trwającym dalszym rozwoju.

Ciemny Lud
sobota, 21 lipca 2018, 01:16

Przecież to hiszpańska wersja francuskiej Scorpene oferowanej dla Orki. A u nas poza Gdańskiem, Gdynią i Świnoujściem nie ma portów, do których wejść może okręt o długości powyżej 80 m- o specjalnym miejscu bazowania dla okrętu podwodnego nie wspominając. Scorpene trzeba wykreślić mimo rzekomo oferowanych i rzekomo tak potrzebnych pocisków manewrujących. U212 teoretycznie b.dobry ale sprawa ogniw kompletnie uzależni PMW od niemieckiego dostawcy i serwisu. Pozostaje A26 lub coś z Dalekiego Wschodu.

Zez
piątek, 20 lipca 2018, 18:01

Już widzę Narodowy Podwodny Okręt zbudowany przez PGZ w stoczni w Radomiu. Kanał do Bałtyku przekopie się z Radomia do Bałtyku w ramach programu Kanał+

PolExit
piątek, 20 lipca 2018, 17:50

W Hiszpanii jak całej UE kwitnie socjalizm - takie są tego efekty. S 80, U-boty żaden sprawny, Francuskie OP z rakietami które maja sprawność 30-50%..,

Gts
piątek, 20 lipca 2018, 17:48

Siedzik i inni dokladnie w punkt. Nie ma co sie ludzic ze u nas byloby lepiej, jest nawet pewne, ze byloby znacznie gorzej, a kolejne problemy zamiantane bylyby pod dywan az do szczesliwego zlomowania kadluba, ktory moze z raz wyszedl by w morze na jakas uroczysta celebracje by zgarnac sowite premie. U nas koszty przekroczylyby miliard pincet sto dziewiecet... winne zwaliloby sie na Tuska, Millera w ostatecznosci na jakiegos ruska.

Dumi
piątek, 20 lipca 2018, 17:23

Wyobraźcie sobie, że ta sytuacja ma miejsce w Polsce... Wiecie co by było;) Lament.... Puenta: TRZEBA STAWIAĆ NA WŁASNE OPRACOWANIA OD PODSTAW MIMO TRUDNOŚCI ZAMIAST BIADOLIĆ, ŻE NIC NIE UMIEMY!!! Mimo mega problemów ze Ślązakiem budujmy Go do końca (łacznie z rakietami i zdolnościami do zwalczania Ookr. pod.) mimo problemów z czołgiem zbudujmy swój czołg, mimo trudności z Piorunem zbudujmy i Pioruna i rakietę Narew, mimo problemów stoczni rozwijajmy je. A płaczków i lamecniarzy wysyłam na terapie do ciepłych krajów. Zmiencie mentalność. Pieniądze??? Mamy je.

Wiktor
piątek, 20 lipca 2018, 17:17

Przeczytałem jeszcze raz uważniej - trochę tego opóźnienia jest - jednak z tym co od lat dzieję się u nas, w Polsce, \"hiszpańska bolądzka\" nie wywołuje u mnie większego negatywnego wrażenia. - Okręty są i na pewno będą a Hiszpania będzie miała skuteczną broń odstraszania.

Wiktor
piątek, 20 lipca 2018, 16:55

To żaden problem powiększyć nabrzeże o 10 m umocnionego betonu w macierzystej bazie. - Bo tam taki a nie inny problem wynikł. Ważne, że okręty podwodne są w terminie, czego niestety nie można powiedzieć o polskich dla polskiej marynarki wojennej.

GUCIO
piątek, 20 lipca 2018, 16:48

Hiszpanię otaczają potężne morskie zlewiska i mimo wszystko mają za płytko...a co Polska może powiedzieć że swym jeziorem ala Bałtyk i fanaberiami o megalomaństwie budowy wielkich okrętów bojowych .... Polsce wystarczą kanonierki o wyporności max 800 ton i za lat 30 podwodne okręty o tonażu nie większym niż 500 ton wersje Kobben w wydaniu z Korei Południowej....czy źle mówię

GI
piątek, 20 lipca 2018, 15:02

Gdy w Polsce za produkcję okrętów podwodnych weźmie się Stocznia Wojenna PGZ, to koszty poniesione przez Hiszpanów okażą się nie tak znów duże. Obawiam się tylko fachowości rodzimych specjalistów stoczniowych. Nawet bazując na zagranicznym know-how osiągnięcie dodatniej pływalności nie będzie takie oczywiste.

Obserwator
piątek, 20 lipca 2018, 14:38

Nie ma się co śmiać z Hiszpanów. Takie problemy to żadne problemy w porównaniu z naszym \"flagowym\" programem okrętowym. Błędy się zdarzają ale przynajmniej logicznie i konsekwentnie z nich wychodzą. U nas błędy, brak logiki, brak konsekwencji i do tego jeszcze polityczne synekury w spółkach skarbu Państwa, i najgorsze - brak perspektyw na poprawę...

Michaś
piątek, 20 lipca 2018, 14:11

Hiszpanscy producenci zapatrzyli sie w Gawrono-Slazaka, i powiedziedzi...tak sie robi duze pieniadze lol

dropik
piątek, 20 lipca 2018, 14:00

u nas nikt by juz nie remontował starych okrętów. Hiszpanie są jednak dziwni. Nasze okręty , budowany (nie daj Boże) z pomocą Francuzów zaliczą podobne wzrosty kosztów ;)

Perun
piątek, 20 lipca 2018, 13:45

Zaraz pojawią się drwiące głosy, że my chcemy się rzucać na budowę okrętów podwodnych. Ale od czego jest stocznia w Radomiu!

ryba
piątek, 20 lipca 2018, 13:43

Pewnie hiszpanscy eksperci scisle wspolpracowali (NIEOFICJALNIE) z polskimi ekspertami od slazaka.

As
piątek, 20 lipca 2018, 13:09

To przedsmak tego co będzie się działo u nas, a przecież my nie mamy zupełnie specjalistów z tej branży, a i użytkowników za pare lat nie będzie.

Siedzik
piątek, 20 lipca 2018, 12:51

Mam nadzieję, że przeczytali ów tekst wszyscy piewcy postkomunistycznych stoczni, które rzekomo zamknięto by nie konkurowały z niemieckimi czy Bóg jeden wie z kim. Tych które miały nam budować Gawdony i Orki. Hiszpański przemysł stoczniowy jest znacznie bardziej zaawansowany niż to nasze ex dziadostwo, które nie potrafiło nawet spawać blach kwasoodpornych, a i tak nie daje sobie rady. Uczmy się na cudzych błędach, jeśli nie chcemy płacić miliardów za własne

Dd
piątek, 20 lipca 2018, 12:37

To i tak lepiej niż u nas. Oni przynajmniej mają jakąś perspektywę...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama