Hiszpania wraca do zbrojeń [ANALIZA]

24 kwietnia 2018, 07:46
Pizarro
Hiszpania chce kupić m.in. bojowe wozy piechoty ASCOD. Fot. copsadmirer@yahoo.es/Wikipedia/CC BY SA 2.0.
Defence24
Defence24

Władze Hiszpanii zamierzają skokowo zwiększyć wydatki obronne. Do 2024 roku mają one osiągnąć ponad 1,5 proc. PKB, a do 2028 roku – być może również wymagane przez NATO kryterium 2 proc. PKB. To pozwoli na szeroko zakrojoną modernizację armii, realizowaną równolegle z prowadzeniem polityki przemysłowej. Jak Hiszpania zamierza wzmocnić siły zbrojne? Na to pytanie odpowiada w analizie dla Defence24.pl Tatiana Małecka.

W styczniu tego roku hiszpańska minister obrony María Dolores de Cospedal zapowiedziała przed Komisją Sił Zbrojnych w Kongresie Deputowanych, że jej resort nie osiągnie wyznaczonego przez NATO podczas Szczytu w Newport w 2014 roku celu zwiększenia przez członków Sojuszu wydatków na obronność do 2% PKB. Scenariusz przedstawiony przez minister obrony zakłada podniesienie wydatków o ok. 80% od obecnych 0,86 %. PKB tj. do 1,5-1,6 % PKB (ok. 18 mld euro rocznie) w 2024 roku, z możliwym osiągnięciem 2% PKB do 2028 roku.

Pomimo, iż taki plan nie w pełni realizuje wymagania, jakie postawiło przed państwami członkowskimi NATO, w przypadku Hiszpanii oznacza to istotny postęp. Będzie to impuls do opracowania i wdrożenia nowej strategii dla polityki obronnej, która z powodu trwającego blisko dekadę kryzysu została zepchnięta na dalszy plan ze względu brak odpowiednich środków na obronność.

Ministerstwo obrony, chcąc nadrobić zaległości, a jednocześnie spełnić założenie podniesienia wydatków na obronność do 1,53% PKB w 2024 roku podjęło starania o doinwestowanie swojego resortu. Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu wydaje się być ogłoszone przez minister Cospedal w marcu tego roku rozpoczęcie nowego cyklu inwestycyjnego zaplanowanego na najbliższe 15 lat. Szacuje się, że w tym czasie na modernizację wojska ma zostać przeznaczone ponad 30 mld euro. Tylko na pierwszy etap tego cyklu resort obrony planuje wydać blisko 11 mld euro, zaczynając od wdrożenia siedmiu nowych programów zbrojeniowych. Mają one pokryć bieżące potrzeby Sił Zbrojnych, które jak stwierdziła sama minister „potrzebują modernizacji, aby móc odpowiednio spełniać swoją funkcję”.

W przyszłości europejskie projekty obronne będą mogły być finansowane z funduszy UE. Fot. Ministerstwo Obrony Holandii.
Hiszpania zamierza m.in. wzmacniać flotę śmigłowców NH-90. Na zdjęciu maszyna należąca do Holandii. Fot. Ministerstwo Obrony Holandii.

Według danych resortu obrony zawartych w dokumencie przygotowanym przez Sekretariat Stanu Obrony wspomniane siedem programów w ramach nowego cyklu inwestycyjnego ma objąć zakup wozów bojowych Piranha V 8×8, fregat rakietowych typu F-110, samolotów transportowo-tankujących Airbus A330 MRTT (Multi Role Tanker Transport), nowych samolotów szkolno-treningowych, drugą dostawę śmigłowców NH-90, w tym w wariancie morskim NH90 NFH (NATO Frigate Helicopter), modernizację systemu dowodzenia i kontroli przestrzenią powietrzną kraju oraz modernizację ciężkich śmigłowców transportowych CH-47C/D Chinook.

Pierwszą, priorytetową kwestią ma być modernizacja floty Marynarki Wojennej poprzez włączenie do niej pięciu fregat typu F-110, które mają zostać zbudować przez hiszpański koncern stoczniowy Navantia, generując tym samym ponad 8000 nowych miejsc pracy. Pierwszy okręt może być gotowy w 2023 roku, a kolejne będą dostarczane po jednym w ciągu roku. Ich całkowity koszt, według danych hiszpańskiej Marynarki ma wynieść ok. 2 mld euro. Nowe okręty dołączą do obecnej floty, która składa się m.in. z sześciu fregat klasy Santa María (F-80) będących w służbie od lat 80-tych oraz pięciu nowszych  (z początku lat 2000) fregat klasy Álvaro Bazán (F-100).

Plany dotyczące fregat związane są również z programem wprowadzenia kolejnych egzemplarzy śmigłowców różnych typów. Najważniejszym projektem, jeżeli chodzi o maszyny wielozadaniowe jest NH-90, jako pierwsze dostarczane są wiropłaty w wersji transportowej dla wojsk lądowych. Obecny kontrakt Airbusa i ministerstwa obrony, trwający od 2006 roku wygasa w 2021, plan przewiduje, że do tej Airbus dostarczy 22 śmigłowce NH90 o łącznej wartości 1,3 mld euro.

W planach jest już nowa oferta ze strony Airbusa na produkcję kolejnych 20 NH90 w latach 2022-2026, jednak nie wiadomo czy ta oferta zostanie przyjęta przez resort obrony. Ma ona kluczowe znaczenie, jeżeli chodzi o zapewnienie potencjału lotniczego nowym hiszpańskim fregatom. Hiszpański program NH-90 zakłada bowiem dostawy śmigłowców dla trzech rodzajów sił zbrojnych, a flota ma otrzymać wiropłaty w wersji morskiej NFH. Pierwotnie zakładano zakup aż 104 maszyn: 48 dla lotnictwa wojsk lądowych, oraz po 28 dla marynarki i sił powietrznych, ale plany te zostały mocno zredukowane. 

Hiszpańskie Eurofightery uczestniczyły m.in. w misji ochrony przestrzeni powietrznej nad krajami bałtyckimi. Fot. Siły zbrojne i MON Litwy/baza lotnicza w Szawlach.
Hiszpańskie Eurofightery uczestniczyły m.in. w misji ochrony przestrzeni powietrznej nad krajami bałtyckimi. Fot. Siły zbrojne i MON Litwy/baza lotnicza Siauliai.

Jako następny w kolejności ma być program lotniczy mający na celu modernizację samolotów myśliwskich. Hiszpańskie Siły Powietrzne posiadają w tej chwili 85 myśliwców F/A-18 Hornet, które są w służą od 1986 roku.  Około dwudziestu z nich to samoloty, których przydatność wojsko ocenia na mniej więcej pięć lat, reszta może pozostać w użytku przez ok. dziesięć lat. Celem ministerstwa obrony jest nabycie nowych samolotów bojowych w ramach europejskiego programu Future Combat Air System, jest to jednak proces, który według ministerstwa obrony może przeciągnąć się w czasie. Z racji tego, starsze egzemplarze myśliwców F-18 Hornet mają być na bieżąco zastępowane nowymi samolotami.

Pozostaje jeszcze jednak kwestia wyboru pomiędzy nowszym modelem F/A-18 (Super Hornet), Eurofighterem Typhoon Tranche 3 oraz F-35A Lightning II. Wśród tych trzech model faworytem jest amerykański F-35, jednak z racji tego, iż jest to najdroższa opcja pojawia się wiele głosów przemawiających za produkowanym w Hiszpanii Eurofighterem. Warto również dodać, ze głosy opowiadające się za F-35 płyną głównie ze środowisk wojskowych. Pojawiają się na przykład argumenty, że amerykańskie F-35, w wersji B, są jedyną możliwą alternatywą dla samolotów AV-8B Harrier - które również powinny być zastąpione - z powodów technicznych. Tylko te ostatnie będą bowiem mogły lądować na pokładzie okrętu desantowego Carlos I. Nie wiadomo, jaka decyzja zostanie podjęta, jednak hiszpańskie Siły Powietrzne opowiadają się za F-35.

Kolejną istotną kwestią mają być programy modernizacyjne dotyczące wojsk lądowych. W pierwszej kolejności ma odbyć się zakup ponad 300 opancerzonych wozów bojowych Piranha V 8×8 również produkowanych w Hiszpanii. Ich koszt wyniesie blisko 4 mld euro, a w produkcję ma być zaangażowane konsorcjum trzech hiszpańskich firm Santa Bárbara Sistemas, Indra i Sapa. Jednym z sygnałów trwającego już podwyższania budżetu jest przebudowa istniejących nadwyżkowych czołgów Leopard 2A4 na mosty samobieżne i czołgi saperskie. Wcześniej kilka krajów, w tym Polska, rozważały ich zakup, ostatecznie jednak nie będzie to raczej możliwe.

Piranha V z wieżą Rheinmetall. Fot. Rheinmetall.
Piranha V 8x8 z wieżą Rheinmetall. Fot. Rheinmetall.

W najbliższej przyszłości ministerstwo obrony ma również zamiar pozyskać nowe samoloty szkolenia zaawansowanego, które mają zastąpić będące w służbie od lat hiszpańskie samoloty odrzutowe, CASA C-101 Aviojet oraz wielozadaniowe samoloty tankowania powietrznego Airbus A330 MRTT, które mają zastąpić używane do niedawna w roli tankowców dwa Boeingi 707-331B (T.17 według hiszpańskiej terminologii wojskowej). Kwestia zakupu wspomnianych samolotów jest dla resortu obrony jedną z priorytetowych, ponieważ ostatni z dwóch wspomnianych Boeingów 707-331B został wycofany ze służby w 2016 roku. W 2015 roku resorty obrony był o krok od podpisania z Airbusem kontraktu o wartości 600 mln euro na trzy A330 MRTT, jednak negocjacje zostały zerwane.

Również na najbliższe miesiące planowana jest wyczekiwana od 2015 modernizacja floty maszyn CH-47 Chinook. Hiszpania posiada obecnie 17 śmigłowców w wersji D i zakłada zastąpienie ich przez 17 zmodernizowanych na potrzeby hiszpańskiego lotnictwa wojskowego śmigłowców CH-47F Chinook. Zgodnie z notyfikacją Departamentu Stanu maksymalna wartość hiszpańskiego zakupu Chinooków to 1,3 mld USD.

Równolegle do ogłoszonych przez minister Cospedal priorytetowych programów w ramach nowego cyklu inwestycyjnego nadal będzie toczyła się realizacja 13 innych programów rozpoczętych w ostatnich latach. Dotyczą one m.in. zakupu samolotów transportowych A400M (26 w latach 2017-2030), nabycie 117 wozów bojowych piechoty ASCOD (według terminologii armii hiszpańskiej Pizarro). Spośród nich armia czeka jeszcze przede wszystkim na pojazdy w wersji inżynieryjnej. Innym projektem jest zakończenie programu nowej wersji okrętu podwodnego S-80, która z powodów technicznych przeciągnęła się w czasie i ostatecznie pochłonie 3,6 mld euro (ponad 1,5 mld euro więcej niż planowano). 

image
Fregata typu F100. Modernizacja floty jest priorytetem hiszpańskiej marynarki wojennej. Fot. EU NAVFOR/flickr.

Wszystkie wspomniane programy będą wdrażane przez Generalną Dyrekcję Zbrojenia (DIGAM) ministerstwa obrony, która przejęła w 2014 roku nadzór nad programami zbrojeniowymi. Jest to ważny moment, gdyż rozpoczęcie nowego cyklu inwestycyjnego będzie swego rodzaju sprawdzianem dla wspomnianego departamentu. Jest to największe wyzwanie dla resortu obrony od momentu wprowadzenia w latach 90-tych tzw. Specjalnym Programów Zbrojeniowych (tzw. PEA - Programas Especiales de Armamento), czyli programów zakupu uzbrojenia i sprzętu wojskowego przez rząd od hiszpańskich firm zbrojeniowych, wprowadzone w 1997 w celu zmodernizowania hiszpańskiej armii.

W ramach, PEA zainwestowano wówczas m.in. w myśliwce wielozadaniowe Eurofighter Typhoon, ciężkie samoloty transportowe Airbus A400M, czołgi Leopard, bojowe wozy piechoty Pizarro (oba typy wozów są używane przez grupę batalionową NATO na Łotwie dowodzoną przez Kanadyjczyków, w skład której wchodzi także polski pododdział pancerny na PT-91 Twardy - red.), fregaty F-100 czy okręty podwodne S-80. Zakończenie Specjalnych Programów Zbrojeniowych planowane jest na 2030. Należy również wspomnieć, że obecnie duża część z nich, pomimo, iż została już zakończona nie została jeszcze spłacona przez resort obrony, który do 2030 roku będzie musiał przeznaczyć na ten cel 18 mld euro. 

Omawiane ogłoszenie przez minister Cospedal nowego cyklu inwestycyjnego ma swoje odzwierciedlenie w przedstawionym w środę (18.04) przez pierwszego wiceministra ds. obrony (SEDEF), Agustina Conde przed Komisją Sił Zbrojnych Kongresu Deputowanych założeń budżetowych dla obronności w ramach Budżetu Państwa na 2018 rok (w związku ze złożoną sytuacją polityczną budżet na ten rok nie został jeszcze uchwalony). Według założeń resortu obrony miałby on dysponować w tym roku budżetem 9,2 mld euro (jest to o 554 miliony euro więcej niż w poprzednim roku). Warto zwrócić uwagę, że zwiększenie budżetu ma służyć między innymi spłacie Specjalnych Programów Zbrojeniowych, na co resort obrony chce przeznaczyć w tym roku 1,8 mld euro.

Można uznać, iż przedstawiony przez wiceministra plan jest kolejnym krokiem resortu obrony, który ma przybliżyć realizację planów związanych z modernizacją wojska. Zgodnie z przewidywaniami, jako priorytet resortu obrony na ten rok Agustín Conde wskazał, po pierwsze rozpoczęcie nowego cyklu inwestycyjnego, a po drugie odzyskanie przez armię zdolności szkoleniowych.

W swoim wystąpieniu w parlamencie Sekretarz Stanu Obrony przyznał, że przyszedł czas na wdrożenie działań mających na celu unowocześnienie armii, której budżet ze względu na kryzys został zredukowany o 40%. Dodał on również, że zwiększenie budżetu na obronę jest konieczne, aby „podnieść możliwości operacyjne Sił Zbrojnych, wykonać z sukcesem wszystkie misje oraz wywiązać się z innych ważnych obowiązków”. 

Niewątpliwie scenariusz przedstawiony przez resort Dolores de Cospedal daje podstawy do umiarkowanego optymizmu. Planowane działania mogą stać się instrumentem, który w perspektywie najbliższych lat pozwoli na stopniowe wyjście armii z zapaści spowodowanej kryzysem i dopasowanie jej do obwiązujących standardów. Trzeba mieć jednak na uwadze, iż na razie są to tylko założenia, których realizacja będzie zależeć od wielu różnych czynników, chociażby od tego czy założenia budżetowe zostaną uchwalone w wersji proponowanej przez resort obrony. Jeśli ostatecznie zostanie on uchwalony w tej wersji będzie to najwyższy wzrost środków na obronności od czasów wejścia Hiszpanii do NATO w 1986 roku. Można by wtedy uznać, że ten rok będzie przełomowy i po dziesięciu latach skończy się zła passa dla armii udręczonej kryzysem.

Być może tak jak mówił z parlamencie wiceminister ds. obrony, w końcu nadszedł czas na wprowadzenie koniecznych zmian, tak, aby możliwości hiszpańskiej armii były stale polepszane. Z pewnością jest to konieczne do tego, aby była ona w stanie dynamicznie /odpowiednio reagować na zagrożenia płynące ze współczesnego świata.

Niemniej jednak z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że proces wyprowadzenia hiszpańskiej armii z kryzysu będzie złożony i wieloetapowy, a efektów należałoby się spodziewać raczej w dłuższej perspektywie. Z pewnością pierwszym ważnym sprawdzianem będzie uchwalenie budżetu na ten rok oraz to w jaki sposób resort obrony będzie wywiązywał się z wyznaczonych celów na rok.

Tatiana Małecka

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
WERBEL
wtorek, 24 kwietnia 2018, 22:09

RZEC można ...kraje Maghrebu zbroją się na potęgę więc Hiszpania wzmacnia swoje siły zbrojne ...druga sprawa interesy pokolonialne wymagają skutecznych \" środków odpowiedzi\" oraz \"pielęgnacji\" swoich produktów zbrojeniowych poprzez oferty swego rynku w regionach Ameryki Południowej i Afryki a w których przemysł zbrojeniowy i nie tylko Hiszpanii ma znaczne udziały ,trzecia sprawa zawirowania wewnętrzne Katalonia i kraj Basków, czwarta sprawa islam w Hiszpanii będący pozostałością kolonialnych przygód Hiszpanii jest bardzo dobrą ostoją dla islamskich dżichadzistów którzy od czas u do czasu robią duże qq na terenach Hiszpanii, piąta sprawa silny sąsiad jakim jest Francja a z którym Hiszpania jak pokazuje historia nie zawsze było ok , piąta sprawa bogata Hiszpania by się liczyć w świecie i móc wpływać w jakiś tam sposób na politykę musi być silna ...bo \"Państwa nie mają przyjaciół tylko interesy\" , szósta sprawa zobowiązania wobec NATO zobowiązują ...

Gort
wtorek, 24 kwietnia 2018, 21:09

Kolejny członek NATO wybiera chronić żołnierzy w BWP zamiast zrobić z nich tarcze strzelnicze. Czy polskie Min. Dialogów porownywało chociaż raz koszty licencji na produkty z grupy najlepszych BWP? Ceny, koszty, efektu, możliwości modernuzacyjne. Nie dali się wmanewrować w pracę badawcze na produktem trudnoweryfikowalnym. Teraz na każdą wykrytą wadę producent będzie odpowiadać -\'\' ale przecież pływa... \'\'. Polska potrzebuje przynajmniej trzystu Pum, cv90,ascot.

papuga
wtorek, 24 kwietnia 2018, 12:42

5 fregat za 2 mld Euro to chyba tanio. Z artykułu wynika, że nie modernizują obrony plot. oraz artylerii, w tym rakietowej. Czyli ich siły zbrojne nie przygotowują się na konflikt pełnoskalowy.

hobbymilitia
wtorek, 24 kwietnia 2018, 21:20

i tak taniej niz Slazaki. no i jednego Caracala wszystkim nie kupia !

vvv
wtorek, 24 kwietnia 2018, 15:44

a z kim maja walczyc? Hiszpanie maja miec silną flotę, lotnictwo i jednostki do przerzucenia na wschód Europy. Flota szybciej doplynie w rejon konfliktu niz przerzucenie leopardow 2E

Sailor
wtorek, 24 kwietnia 2018, 15:39

Powiedz mi z kim mają prowadzić konflikt pełnoskalowy? Problem w NATO polega na tym, że większość państw czuje się bezpiecznie za naszymi plecami bo państw nadbałtyckich nie ma co liczyć gdyż w razie konfliktu będą tylko przystawką dla Rosji. Tak na prawdę to oprócz Rosji nikt Europie nie zagraża, a większość państw pewnie po cichu myśli, że nawet jak dojdzie do wojny z Rosją to zadowoli się ona Bałtami i Polską. Dlatego dla Polski nie licząc obecności Amerykanów ważne jest kilka elementów. Mianowicie z jednej strony powinno nam zależeć aby w krajach nadbałtyckich były jak największe i jak najbardziej zróżnicowane narodowościowo siły NATO. Poza tym kluczowym elementem naszego bezpieczeństwa jest niepodległa i niezależna od Rosji Ukraina i dobre z nią stosunki. Wreszcie dobre, a wręcz przyjacielskie stosunki z Niemcami. Dlatego takie ważnie jest moim zdaniem tworzenie wspólnych jednostek, które powinny być rozlokowane nie na granicy Polski i Niemiec bo tam nie ma czego bronić tylko w głębi Polski jak najdalej na wschód. Trzeba stworzyć takie warunki, które spowodują, że Rosja uderzając na kraje nadbałtyckie czy Polskę jednocześnie uderzy na żołnierzy innych członków NATO. Tylko, że jak sami nie będziemy mieć silnej armii to wszystko to psu pod ogon.

papuga
wtorek, 24 kwietnia 2018, 20:14

Przez \"konflikt pełnoskalowy\" rozumiem wypełnienie zobowiązań sojuszniczych na wschodniej flance. To, że oni czują się bezpieczni to ja wiem, bo gdyby było inaczej to by się jednak zbroili inaczej. Ale takie formatowanie sił zbrojnych może w przyszłości przynieść złe rezultaty. Obserwujemy to teraz w takich krajach jak Niemcy, Holandia czy Szwecja.

Piotr
sobota, 28 kwietnia 2018, 20:07

Konflikt pełnoskalowy nie rozstrzygnie się na wschodniej flance sojuszu, tylko na Atlantyku. Jeżeli nie uda się przerzucić sił USA przez ocean, to można sobie odpuścić kupowanie kolejnych czołgów i broni ppanc. Bez silnej floty będącej w stanie utrzymać linię Grenlandia - Islandia - UK i zabezpieczyć północny Atlantyk przed działaniem lotnictwa można właściwie dać sobie spokój z NATO, bo trzon sił sojuszu nigdy nie dotrze na front.

De Retour
środa, 25 kwietnia 2018, 06:48

Szwecja ? Przywrócenie poboru do wojska, zakup Patriot, aktualizacja książki o totalnym oporze, odkupienie bazy w Gotlandi i remilitaryzacja itd., itp... I Szwecja nie jest w NATO.

papuga
środa, 25 kwietnia 2018, 15:41

Szwedzi próbują coś z tym robić, ale do tego stanu, co był w latach 80-tych to droga jest bardzo daleka.

NAVY
wtorek, 24 kwietnia 2018, 11:40

...a my nadal będziemy budować Ślązaka vel Gawrona !

Grredo
środa, 25 kwietnia 2018, 07:30

Kontrakt z Naval Group i już były by w budowie dwie trzy fregaty bez problemów z integracją uzbrojenia i innych systemów. Niestety potwierdzają się moje złe przeczucia, że tu chodzi tylko o budowanie nie o zakończenie prac i nie o dobro M W. nauka budowy op w naszych stoczniach to chore koszty. Lepiej zrobić transakcję wiazaną i op budować we Francji a na to w Polsce trzy fregaty Fremm z tymi samymi pociskami manewrujacymi i silną obroną przeciwlotniczą. Kiedy przy zakupaxh zacznie decydować racjonalna ekonomia?

Marek
czwartek, 26 kwietnia 2018, 04:16

Chore koszty nie miały nic wspólnego z nauką budowy, tylko z chorą polityką. Polecam artykuł na Defence, z którego wynika, że teraz już trudno znaleźć frajera chcącego odpowiadać za dokończenie okrętu. I prawdę mówiąc ja się wcale nie dziwię, że tak jest.

liczę
wtorek, 24 kwietnia 2018, 11:26

22 NH90 za 1,3 mld usd to wychodzi po 59mln usd/szt, unieważniony u nas zakup 50 caracali miał kosztować 3,5 mld usd czyli po 70 mln usd/szt. NH90 uchodzą za niezwykle kosztowne w zakupie i eksploatacji maszyny a mimo to wyszło taniej niż oferowano Caracale?

vvv
wtorek, 24 kwietnia 2018, 15:45

i z pewnoscia liczysz offset itp? :) policz sobie ostani zakup nh-90 i wychodza one 30% drozej niz caracal

Kol
wtorek, 24 kwietnia 2018, 14:16

Kup sobie NH90 w wersji specjalnej to zobaczysz ile zalacisz.

Jurand
wtorek, 24 kwietnia 2018, 16:21

Widać Hiszpania o tym nie wie bo kupuje śmigła \"...w tym w wariancie morskim NH90 NFH\"

Davien
wtorek, 24 kwietnia 2018, 23:09

A zobacz sobie panie Jurand czym rózni sie TTH od NFH bo NH-90NFH to jest po prostu nazwa wersji morskiej przystosowanej do słuzby na morzu, To wersja podstawowa a nie ZOP czy CSAR- tej zresztą ani SOF NH-90 nie posiada i długo nie będzie miał.

Podbipieta
wtorek, 24 kwietnia 2018, 10:53

Budżet mają podobny do naszego ale 20 % idzie na spłatę długów.Ho,ho,ho...na bogato. he,he...

WW1
wtorek, 24 kwietnia 2018, 12:11

20% idzie na spłatę długów ale i tak szybciej się uzbroją niż my,u nich będą zakupy a u nas dialogi i analizy

pyton
wtorek, 24 kwietnia 2018, 14:25

Będą albo nie będą - pożyjemy zobaczymy!

Birdy
środa, 25 kwietnia 2018, 20:04

Przecież są o wiele silniejsi już teraz,mają więcej czołgów Leopard,BWP nie są z kartonu jak u nas,lotnictwo liczniejsze i nowocześniejsze.Marynarki wojennej nie ma co porównywać bo mamy ciut lepszą niż Czechy

Tweets Defence24