Reklama
Reklama

HIMARS: Wzmocnienie możliwości bojowych czy „czarna środa przemysłu obronnego”?

14 lutego 2019, 16:54
HIMARS
Fot. Lockeed Martin

Zawarcie umowy dotyczącej pozyskania sytemu rakietowego HIMARS za 414 mln dolarów stało się faktem. Faktem, który jest prezentowany na dwa sposoby. - „To ważne wydarzenie, które wpisuje się w od dawna zapowiedziany i przygotowany program modernizacji polskiej armii” – stwierdził podczas uroczystości zawarcia umowy prezydent Andrzej Duda. „Amerykanom można gratulować. A polski przemysł ma powód, by nazywać dzisiejszy dzień czarną środą” - mówi gen. prof. Bogusław Pacek, były rektor Akademii Obrony Narodowej. Główny problem stanowi jednak to, że obie strony mogą mieć rację, o czym przekonamy się dopiero w momencie dostawy systemu, na co producent ma czas do 2023 roku.

Na początek warto uporządkować fakty. Program wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych WR-300 Homar, w ramach którego dokonano zakupu systemu HIMARS, stanowi jeden z priorytetów Programu Modernizacji Technicznej 2013-2022. Jest to też jeden z trzech filarów, nieco już dziś zapomnianej koncepcji „Polskie Kły”, w której potencjał odstraszania miał opierać się na pociskach powietrze-ziemia JASSM, systemie Homar o zasięgu 300 km i okrętach podwodnych Orka uzbrojonych w pociski manewrujące. Homar pojawiał się również wśród programów rekomendowanych do przyspieszenia w 2014 roku, gdy wybuchł konflikt na wschodzie Ukrainy. Inne sugerowane wówczas do pilnego pozyskania systemy to ponownie pociski JASSM (umowę zwarto w grudniu 2014 roku), kolejny dywizjon pocisków przeciwokrętowych NSM (również zakontraktowany w grudniu 2014) oraz śmigłowce uderzeniowe Kruk.

Celem programu Homar jest przywrócenie polskiej artylerii możliwości zwalczania celów na dystansie powyżej 40 km. Dziś jest to maksymalny zasięg ognia prowadzonego przez samobieżne haubice Krab kalibru 155 mm. Warto przypomnieć, że polska armia posiadała system rakietowy o zasięgu 70 km do 2005 roku, gdy wycofano z uzbrojenia ostatnie, poradzieckie wyrzutnie 9K79 Toczka. To właśnie ich zadanie mają przejąć wyrzutnie Homar/HIMARS. 

Czym jest HIMARS?

HIMARS to skrót od angielskiego „High Mobility Artillery Rocket System” czyli system artylerii rakietowej wysokiej mobilności. Jest to unowocześniona i odchudzona wersja M270 Multiple Launch Rocket System, który od 1983 roku stanowił amerykański odpowiednik radzieckiej wyrzutni BM-30 Smiercz. M270 to opancerzony pojazd gąsienicowy uzbrojony w 12 pocisków kalibru 227 mm umieszczonych w dwóch pakietach po 6 rakiet. Wyrzutnia M142 HIMARS jest umieszczona na podwoziu 5 tonowej ciężarówki wysokiej mobilności z opancerzoną kabiną i przenosi jeden pakiet 6 rakiet lub pojedynczy pocisk balistyczny. Jest to konfiguracja o większej mobilności niż starszy wariant wyrzutni, np. dzięki możliwości transportu powietrzne samolotami C-130 Hercules. Głównymi użytkownikami M142 HIMARS są US Marines i Gwardia Narodowa USA.

Podstawowe uzbrojenie HIMARSa to kierowane bezwładnościowym systemem naprowadzania z korektą GPS rakiety GMLRS (ang. Guided Multiple Launch Rocket System) o zasięgu do 70 km. Mogą to być pociski fabrycznie nowe, lub też zmodyfikowane pociski niekierowane starszych generacji. Jednak dostępne są również inne rodzaje amunicji kalibru 227 mm, gdyż system MLRS jest dość szeroko stosowany przez kraje NATO i innych sojuszników USA. Jedną z ciekawych opcji jest opracowany wspólnie prze koncerny Boeing i Saab pocisk GLSDB który stanowi połączenie pocisku 227 mm i lotniczej bomby kierowanej GBU-39 SDB (ang.  small diameter bomb). Wyniesiona na dużą wysokość bomba szybująca SDB może osiągnąć zasięg nawet 150 km. Należy również zwrócić uwagę, że obecnie trwają prace nad pociskami GMLRS-ER o zasięgu do 150 km, które mają zakończyć się już w 2020 roku uruchomieniem jego produkcji. Polska powinna zainteresować się już teraz pozyskaniem tej amunicji. 

image
Fot. DoD 

Dla Polski kluczowe znaczenie ma stosowany w systemie HIMARS pocisk balistyczny MGM-140 ATACMS (ang. Army Tactical Missile System) który zdolny jest do rażenia celów na dystansie 300 km, co pozwala na uderzenia na kluczowe cele głęboko na zapleczu wroga z dużą dokładnością. Polskie Wojska Lądowe nie posiadają żadnego systemu o nawet zbliżonych możliwościach oddziaływania, natomiast odpowiednikiem w siłach powietrznych jest pocisk manewrujący JASSM o zasięgu ponad 370 km odpalany z samolotów wielozadaniowych F-16 Jastrząb.

W tym kontekście trudno nie zgodzić się ze zwolennikami decyzji o zakupie systemu HIMARS, gdyż jest to rozwiązanie zarówno zapewniające siłom zbrojnym nowe możliwości jak też zgodne ze standardami NATO. Zapewnia nam również interoperacyjność z siłami zbrojnymi USA, które korzystają z systemu HIMARS, jak też w pewnym stopniu z innymi użytkownikami. Wyrzutnie gąsienicowe M270 znajdują się na uzbrojeniu sił zbrojnych Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch. Trzy ostatnie z wymienionych krajów wspólnie zdecydowały się na własnych system kierowania ogniem EFCS (European Fire Control System), ale wykorzystuje on standardowe pociski GMLRS.

Oszczędnie czy skąpo?

Można powiedzieć, że właśnie pociski GMLRS są jedną z kości niezgody w ocenie transakcji wartej 414 mln dolarów. Po pierwsze, o czym wielokrotnie już pisano, również na łamach Defence24.pl, liczba amunicji jaka pozyskujemy z 20 wyrzutniami HIMARS jest bardzo skromna jak na potrzeby. Biorąc pod uwagę, że 18 wyrzutni ma trafić do jednostki operacyjnej, a 2 będą służyć do szkolenia, na każdą „bojową” wyrzutnię M142 HIMARS przypada 15 rakiet GMLRS i nieco ponad półtorej ATACMS, co składa się na łączną liczbę 270 pocisków GMLRS i 30 ATACMS. Jest to liczba wystarczająca może na dzień działań bojowych, w sytuacji gdy zapotrzebowanie na zdolności operacyjne oferowane przez dywizjon rakietowy Homarów będzie ogromne. Warto przypomnieć, że zgodnie z pierwotnym planem do każdego dywizjonu Polska miała pozyskać około 600 pocisków GMLRS, jak również uzyskać możliwość co najmniej częściowej produkcji i montażu amunicji na miejscu.

Osobną kwestią są oczywiście możliwości techniczne polskiego przemysłu i koszt takich działań. Z pewnością pozyskanie licencji i zdolności produkcyjnych zwiększało istotnie koszt programu, ale przekładałoby się jednocześnie na obniżenie kosztów pozyskiwania amunicji w przyszłości. Nie jest tajemnicą, że w przypadku nowoczesnych systemów uzbrojenia rakietowego to właśnie amunicja może stanowić ponad 70% ceny. Jednocześnie nie ma wątpliwości, że w tej kwestii polski przemysł potrzebuje pozyskać nowe kompetencje. Rezygnacja z zaangażowania polskich zakładów w produkcję pocisków do Wisły, a obecnie do Homara odcina kolejne źródła potrzebnego zastrzyku technologicznego.

Warto też powiedzieć, że zakup „systemu z półki” jest może tańszy, ale koszty jego eksploatacji trwającej kilka dekad, są znacznie większe niż uzbrojenia pozyskanego w kooperacji z własnym przemysłem. Poczynając od rzeczy tak trywialnych jak części zamienne do pojazdów, kończąc na ewentualnej modernizacji systemów czy dostosowaniu ich do nowych rozwiązań wdrażanych przez Wojsko Polskie.

W tym miejscy należy powiedzieć, że minister Mariusz Błaszczak delikatnie mówiąc nie powiedział całej prawdy, ogłaszając, że – „Bezpieczeństwo nie ma ceny, (…) ale chciałbym zapewnić, że ta transakcja dotyczy kupienia nowoczesnego sprzętu, ale za dobrą cenę". – Otóż bezpieczeństwo ma cenę. Bezpieczeństwo jest bardzo kosztowne i jeśli oszczędza się dokonując zakupu nowoczesnego sprzętu, to będzie się płacić dużo drożej przez długie lata. Jest to błąd, który z zatrważającą regularnością jest powtarzany przez Ministerstwo Obrony Narodowej i podległe mu instytucje. Prawdopodobnie również w tym przypadku. Ale koszty to nie jedyny problem.

Czy części pasują do siebie?

Wiele komentarzy dotyczących zakupu systemu HIMARS poświęcono udziałowi, czy raczej jego brakowi, w produkcji i dostawie zamówionego właśnie dywizjonu artylerii rakietowej. Zgodnie z planem i rekomendacją PGZ na którą powoływał się minister Błaszczak, Polski przemysł miał dostarczyć poza pojazdami również istotne elementy samego systemu, takie jak łączność czy system kierowania ogniem Topaz, stanowiący standard w polskiej artylerii. Jest to system zaprojektowany niemal dwadzieścia lat temu jako element automatyzacji dowodzenia artylerią, który wyewoluował obecnie do kompletnego, cyfrowego systemu zarządzania walką, który pozwala zintegrować nie tylko kierowanie ogniem, zbieranie i przetwarzanie danych rozpoznawczych ale również logistykę, wsparcie powietrzne czy identyfikację własnych i wrogich jednostek.

System Topaz w różnych wariantach stosowany jest w systemach artylerii lufowej Goździk, Dana oraz najnowszych Rak i Krab, ale też w wyrzutniach rakietowym WR-40 Langusta. Miał również trafić do Homara, ale ze względu na decyzję o pozyskaniu systemu HIMARS z półki, będą one dysponować standardowym amerykańskim systemem którym obecnie jest AFATDS. Advanced Field Artillery Tactical Data System (AFATDS) jest zaawansowany już wyłącznie z nazwy i obecnie trwają prace nad jego poważni zmodyfikowanym, unowocześnionym wariantem, który ma wejść do służby w roku 2020. Co ciekawe, w polskiej notyfikacji na dywizjon HIMARS są aż 24 zestawy systemu kierowania ogniem AFATDS, czyli tyle, ile Rumunia zamówiła dla 3 baterii (dywizjonów). Najprawdopodobniej więc Polska zamówiła sobie system kierowania ogniem na zapas, dla kolejnych planowanych modułów, gdyż zestawów kierowania ogniem będziemy mieć więcej niż wyrzutni. Pytaniem otwartym pozostaje to, którą wersję systemu otrzymamy. Jeśli nie będzie to najnowszy wariant na chwilę dostawy (która ma zostać zrealizowana po 2020 roku a do 2023), to nie tylko przepłacimy, ale też dostaniemy sprzęt przestarzały i nieprzystający do nowego standardu US Army.

Kolejny problem systemu dowodzenia, to jego współdziałanie z używanymi obecnie w Polsce systemami. Skoro wybraliśmy produkt z półki, to do czasu wprowadzenia HIMARS-ów na uzbrojenie musi zostać opracowany interfejs i oprogramowanie umożliwiające wymianę danych pomiędzy Topazem i AFATDS. Jeśli ta kwestia zostanie zaniedbana, to może się okazać, że ręcznie trzeba będzie przepisywać dane z jednego systemu do drugiego, co byłoby kuriozalne.

Osobną kwestię stanowić może całkiem odmienna koncepcja obsługi systemów Topaz i AFATDS. Amerykanie zakładają operowanie w warunkach całkowitej przewagi powietrznej i głębokiego rozpoznania a ich punkty dowodzenia artylerią wymagają de facto rozlokowania się na stanowisku i rozpakowania sprzętu. W przypadku wyższych poziomów dowodzenia, na przykład dywizjonu, oznacza to kilka pojazdów łączności, agregaty i namioty w których rozkładane są komputery do pracy sztabowej.

Tymczasem Topaz powstał w oparciu o założenie minimalizacji zagrożenia w warunkach zagrożenia ataku powietrznego czy artyleryjskiego przeciwnika, w związku z czym system jest mobilny i oparty w większości na opancerzonych pojazdach dowodzenia. Wprowadzając system HIMARS będzie trzeba opracować taktykę minimalizującą te wady organizacyjne i użytkowe systemu, w sytuacji gdy potencjalny przeciwnik może mieć nie tylko przewagę w powietrzu ale również liczniejszą artylerię rakietową i dobre rozpoznanie obszaru działania. To zaś prowadzi nas to kolejnego problemu polskiego Homara – w obecnej chwili jest on ślepy.

Dylemat ślepego boksera

Problem na który wielokrotnie zwracaliśmy uwagę w Defence24.pl to de facto całkowita zależność polskich sił zbrojnych od sojuszniczych środków rozpoznania dalekiego zasięgu. O ile bliskie rozpoznanie na głębokość do 30-50 kilometrów w głąb terytorium przeciwnika mogą realizować posiadane przez Wojsko Polskie systemy rozpoznania, takie jak radary Liwiec czy bezzałogowce FlyEye, to brak jest środków zdolnych do wykrycia i identyfikacji celów na zapleczu przeciwnika.

Posiadanie systemów takich jak HIMARS czy JASSM ma sens, gdy jesteśmy w stanie wykryć, zidentyfikować i unieszkodliwić cele znajdujące się 100, 200 czy 300 km za linią frontu. Należy je wykryć i zniszczyć nim wykonają swoje zadanie (na przykład wystrzelą pociski balistyczne) czy zmienią pozycję (stanowiska dowodzenia czy ześrodkowane jednostki). Tymczasem Polska nie pozyskała dotąd bezzałogowców MALE, systemów satelitarnych czy innych możliwości rozpoznania głębokiego zaplecza przeciwnika czy śledzenia przemieszczania się kluczowych celów mobilnych. W tej sytuacji nawet najpotężniejsze systemy uzbrojenia dalekiego zasięgu mogą uzyskać jedynie efekt psychologiczny. Jedyne cele jakie można zaatakować, to instalacje stałe, bazy wojskowe czy magazyny, które są zwykle silnie umocnione i trudne do zniszczenia właśnie dlatego, że niemożliwe jest ich przemieszczenie czy zamaskowanie. 

„Homeopatyczne” wzmocnienie bezpieczeństwa czy początek rozwoju?

Jak widać z powyższej próby przybliżenia zagadnień i problemów związanych z zakupem systemu HIMARS, jego ocena jest dziś bardzo trudna. Sama decyzja o pozyskaniu systemu rakietowego o zasięgu do 300 km jest z pewnością dobra i przerywa kilkuletni impas. Jeśli jednak za zakupem dywizjonu HIMARS dla jednej z 4 dywizji Wojsk Lądowych nie pójdą dalsze decyzje, związane np. z pozyskaniem większej ilości amunicji czy kolejnych jednostek ogniowych, to będzie to czysto „homeopatyczne” wzmocnienie bezpieczeństwa Polski, o znaczeniu jedynie symboliczno-politycznym. 18 wyrzutni będzie świetnie wyglądać na defiladach i to w zasadzie wszystko.

Miejmy nadzieję, że jest to jedynie początek procesu wprowadzania tego typu uzbrojenia do arsenału Wojsk Lądowych, a pozyskany został sprzęt w konfiguracji perspektywicznej, który posłuży w pewnym sensie jako test implementacji HIMARS w strukturę polskich sił zbrojnych. Wówczas będzie to krok w dobrym kierunku. Na obecną chwilę jednak selektywne zakupy, takie jak jak jeden dywizjon HIMARS czy zapowiadanie przez prezydenta „dalszych zakupów samolotów myśliwskich i transportowych”, wyglądają na polityczną i dyplomatyczną grę. Grę, która nie posłuży dobrze bezpieczeństwu kraju, a jej cena może być wyższa i mniej atrakcyjna niż mówią dziś politycy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 112
Danisz
środa, 6 marca 2019, 23:25

@mc. - wybacz iż odpowiadam tak późno, ale sądziłem że logika jest tak prosta, że zamyka dalszą dyskusję. Skoro jednak masz problem z przyjmowaniem rzeczywistości, to jeszcze ze dwa słowa dodam. Piszesz, że „wypowiadasz się na temat faktów” tylko że opinią, a nie faktem jest Twoja wcześniejsza wypowiedź: „na tak duże wydatki nas nie stać”. To że jest to opinia gołosłowna pokazałem w możliwie prosty sposób w poprzednim poście - tylko o unaocznienie rozdźwięku między zacytowanym wpisem, a rzeczywistością mi chodziło. Dalej: „Co do zapewnień Francuzów że na razie zmontują 25 szt, ale... ’gwarantują’ - mam pytanie (…)” - w jednym poście piszesz nieprawdę, a w drugim udajesz, że to jest pytanie? Fakty, które rzekomo tak cenisz są takie: w fabryce która miała powstać w Polsce miało być wyprodukowanych co najmniej 50 maszyn H225M - zgodziły się na to obie strony i to było zapisane w oficjalnych dokumentach. To była podpisana umowa a nie żaden marketing. Te mityczne 25 wzięło się stąd, że zbudowanie zakładów i wyszkolenie pracowników to proces który zajmuje więcej niż 2 lata (popatrz np. ile trwa wdrażanie produkcji nieporównanie prostszych podwozi do Krabów) a warunkiem zawarcia umowy było dostarczenie pierwszych maszyn w 2017 r. czyli dwa lata po podpisaniu kontraktu - pierwsze po prostu nie mogły być z polskiej fabryki - proste jak 2+2. Kolejne bzdury zamienione na pytania nie przestają być bzdurami: „Nie wiem czy Topaz będzie wykorzystywany w ’Homarze’ - Czy Pan coś wie, czy tylko przypuszcza ?” Nie będzie. Wiem. Wersja HIMARS którą kupujemy to wersja z półki i nie będzie zawierała żadnego offsetu, czyli nie będzie żadnych polskich komponentów. Kłamstwem jest Pana twierdzenie, że polski przemysł nie był wstanie wchłonąć offsetu - podałem kilka elementów których integracji z różnych względów domagała się strona polska, ale ostatecznie nie potrafiono tego wynegocjować. A jeśli Pan nie wie, to czemu ma służyć ta manipulacja. Oprócz kłamstw lubię też wypieranie się swoich własnych słów: „Himars-y muszą mieć dobrą osłonę lotniczą (…) a to oznacza zakup min. 48 F-16 V” a chwilę poźniej „Przewaga w powietrzu ??? Czy gdzieś o tym pisałem ?”. I porównywanie współczesnych konfliktów do inwazji na państwo satelickie ZSRS w 1968 r. to ciekawa koncepcja - ostatni raz taką fantazję czytałem, jak ktoś na D24 chciał do BWP-1 wsadzić 70-metrowy maszt by z 30 km móc namierzać i niszczyć wrogie czołgi… Mimo wszystko pozostawię to bez komentarza. „Po Ad.4/ powinno być Ad.5/ ale jest Ad.6” - a nie przyszło Panu do głowy, że w swoim pkt. 5 nie napisałeś żadnej bzdury więc nie było potrzeby by się do niego odnosić? I na koniec perła: „Jeżeli ktoś pisze że NDR są nam niepotrzebne, to tym bardziej powinien zostać zakupiony 3 NDR - właśnie po to by osłaniać nową bazę MW” - a kto coś takiego pisze? Nie ma to jak zarzucać komuś coś, czego ten nie powiedział i bajać o nieistniejących bazach, byle by tylko nie odpowiedzieć na proste pytanie. Może powtórzę: „A przed czym chcesz bronić Świnoujście za pomocą NDR? Przed Kalibrami czy Iskanderami?”. Umieszczenie w Świnoujściu systemów przeciwokrętowych o zasięgu 180 km czyli w miejscu gdzie nie będą w stanie zaatakować ani portów ani floty przeciwnika to albo głupota, albo sabotaż - możesz sobie wybrać. PS: zacznij czytać zanim coś napiszesz. @Les - w 1939 r. byliśmy sami, teraz nie jesteśmy. Polska była wówczas nieporównanie biedniejszym krajem - można wręcz powiedzieć, że po Wielkiej Wojnie staliśmy się trzecim światem, więc nawet 1/3 nędznego budżetu to nie było dużo. A nawet wówczas gdyby nie skandaliczne błędy dowódców (którzy bardziej troszczyli się o swoje polityczne kariery niż o wojsko) cios w plecy i głupota Francuzów to wojna mogła się potoczyć zupełnie inaczej. Szwajcaria i Finlandia obroniły swoją niepodległość, bo miały dość rozumu i determinacji by jej odebranie było dla agresora zupełnie nieopłacalne - tego życzę i nam, choć zgadam się, że nasz rząd raczej przypomina ten z przedwojennej Polski niż ówczesny fiński.

smiley
poniedziałek, 4 marca 2019, 20:19

ktos mi wyjasni jak oni beda z tej broni celowac skoro nie ma systemow rozpoznania dalekiego zasiegu. to samo bylo za PO z systemami Jassm. Nie ma avacs, nie ma setelitow i nie bedzie:) wiec to taj jakby slepemu dac karabin snajperski. Jest piekny i zabojczy tylko mozna nim bic jak ... cepem. Uwazam ze jedyny sposob na przyszlosc to przyklad Turcji i Koreii poludniowej. Wlasna technologia, wlasna produkcja. Zadne tam robienie loda amerykanom. W to sie powinno te miliardy inwestowac. Nie wysylac za granice.

Les
wtorek, 26 lutego 2019, 10:24

Szanowni! Wobec wielokrotnej przewagi potencjalnego przeciwnika mnożenie nakładów na obronę nie zmieni sytuacji w istotny sposób. W 1939 szła na to 1/3 całego budżetu państwa, a dalszy wzrost przedłużyłby wojnę obronną o może kilka dni, przy lawinowo rosnących naszych stratach. Jedyne rozwiązanie to sieć sojuszy.

Napoleon
niedziela, 24 lutego 2019, 22:05

A moim zdaniem bardzo dobrze. PGZ albo zaproponuje coś lepszego, albo kolejne zakupy z półki. Mają szansę z Langusta i Feniksem - dadzą radę? Zobaczymy. Bardzo dobrze, że nikt się nie dał naciągnąć na tą polonizację. Ja wiem że zaraz bedziemy produkować myśliwce V generacji bo co to za problem zakupić licencję i zbudować fabrykę. Trochę realizmu. Ja wiem, że masa frajerów dała wiarę Macierewiczowi o 160 wyrzutniach, ale już go nie ma i wystarczy tych bajek. Orki też w Polsce? Naprawdę zdajecie sobie sprawę o czym piszecie? Czołgi u Cegielskiego? Nawet jeśli to czy aby nasze? Może dla odmiany zeszlibyśmy na ziemię i chociaż dopracowali amunicje do Kraba i Kryla? Przecież od 10 lat jest to w zasięgu naszego PPO. A z te haubice to całkiem wszechstronne działa mogłyby być np. z HVP.

scrambler
czwartek, 21 lutego 2019, 14:05

do @Covax: zaczęło się wcześniej,choćby od przewiercania komór spalania we wszystkich "postradzieckich" pociskach zanim przystąpiliśmy do NATO (zobowiązania układowe) ze szczególnie pieczołowitym nadzorem przedstawicieli armii mocarstwa, które nam teraz łaskawie zgodziło się sprzedać ... pociski rakietowe. Poza tym resztę Pan doskonale ujął. Bardzo na miejscu byłoby tu przytoczyć pozornie tylko zaśniedziałe słowa von Clausewitza sprzed niemal 200 lat cyt. ".. gdyby Polska była państwem zdolnym do obrony te trzy mocarstwa (Rosja, Prusy, Austria) nie przystąpiłyby tak łatwo do jego rozbioru, mocarstwa zaś najbardziej zainteresowane w utrzymaniu Polski jak Francja, Szwecja, Turcja mogłyby współdziałać zupełnie inaczej celem jej utrzymania... " i wg mnie najważniejsze: "Żądać jednak, aby utrzymanie jakiegoś państwa było troską tylko sił zewnętrznych, to doprawdy zbyt wiele".

Dalej patrzący
czwartek, 21 lutego 2019, 11:02

@srambler - NIE - jeżeli wszelkie środowiska - nawet forumowi komentatorzy na d24 itp portalach - będą twardo pokazywali właściwą drogę i rosnący rozziew obecnej polityki i decyzji - to po przekroczeniu progu krytycznego stara polityka się załamie i zostanie skorygowana zasadniczo. Moim zdaniem powinniśmy potraktować Koreę Płd jako strategicznego partnera - wejść z udziałami w ich programy zbrojeniowe, zassać technologie, a na pierwszym miejscu zbudować A2/AD Tarczę Polski w oparciu o koreański KAMD z efektorami L-SAM - jako połączona Wisła i Narew w jednym. A "maczuga zabójcy" tej A2/AD Tarczy Polski - to powinny być balistyczne HM-2C o zasięgu 800 km [rozwinięcie Iskandera-M] i manewrujące HM-3C o zasięgu 1500 km [klon Kalibra]. Koreańczycy za długi ZSRR dostali dojście do technologii rakietowych Ałamaz-Antey i Novatora i innych ośrodków - tylko z tego skorzystać we współpracy z Koreą Płd. Gdyby chcieć Orki [choć ja uważam, ze w naszych warunkach na powierzchni i w powietrzu najlepsze są rakiety, a pod wodą drony], to najlepszymi byłyby koreańskie KSS-III z HM-2C i HM-3C [co Korea zrealizuje po 2020], zaś gdyby chcieć Harpię, to wchodząc w KF-X, możnaby uzyskać nasz suwerenny PF-X. Trzymać rezerw na koncie [ponad 100 mld dolarów w NBP] nie ma sensu - trzeba je zamienić na twarde aktywa na twarde czasy - technologiczne. A Korea Płd bardzo, ale to bardzo chętnie by poszła na pełna współpracę z Polską. Z prostego powodu - Skarbiec Suwalski i gigantyczne zasoby ziem rzadkich [zwłaszcza lantanowców dla high-tech, ale także tytan, wolfram i inne cenne pierwiastki]. Z Korea Płd - bez zaporowego podejścia USA i Izraela - możemy rozkręcić Przemysł 4.0, produkty OEM high-tech o wysokiej marży - i zerwać się przy okazji ze smyczy zależności jako podwykonawca Niemiec. K2 PL Wilk byłby tylko pomostem do wspólnego K3 PL, a zamiast lepienia Loary 2 powinniśmy rozwijać razem Biho 2. I nową generację następców K9/Kraba - już z armatą min L58, a lepiej rzędu L64. To szerszy temat - dotyczy także zbudowania całkowicie suwerennego rozległego systemu sieciocentrycznego C4ISR - integrującego wszystkie rodzaje SZ w całość dowodzoną real-time we wszystkich domenach. Tak samo przemysł śmigłowcowy - nasze WZL plus Korea plus silniki Motor Sicz. I dronizacja i automatyzacja i bronie skierowane, w tym laserowe - ogólnie 100% RMA. A Ukraina - to drugi partner od którego powinniśmy dokonać maksymalnego transferu technologii militarnej, zwłaszcza rakietowej i specjalistycznej vectroniki, systemów obrony reaktywnej i aktywnej itd. A my tylko uwieszeni ślepo na klamce Waszyngtonu i Tel Avivu - z offsetem 5% dla Wisły i 0% dla Homara. Porównać np. HM-2C do ATACMS - po prostu inna generacja i inna półka... Korea Płd z wroga Koreą Płn ma analogiczna sytuację jak Polska z Obwodem Kaliningradzkim - to powoduje, ze wzory systemów i uzbrojenia tak dobrze spełniają warunki Polskiego Teatru Wojny. Polska sama jest zbyt zapóźniona i zbyt słaba na staniecie na własnych nogach - natomiast korzystając z lewarów juz nabytych zdolności i potencjału Kore Płd i na dokładkę Ukrainy [a szerzej - także Skandynawów, Turcji i wybranych koncernów Europy] - WTEDY TAK - jesteśmy w stanie stanąć na własnych nogach - i to zanim USA do 15 lat max wymaszeruje z Europy na Pacyfik - jak to nas otwarcie poinformowali na Warsaw Security Forum 24-5 października 2018 - a co W OGÓLE NIE DOTARŁO DO NASZYCH DECYDENTÓW - mimo, że to zmienia wszystko i realnie przekreśla "stała obecność" Fort Trump i całe to uwieszenie się na klamce USA. Niestety - na razie głównym zajęciem MON, IU, WITU jest wzajemne politpoprawne zakrywanie sobie oczu na te oczywiste możliwości - i gorliwe przyklepywanie coraz większego ubezwłasnowolnienia względem Waszyngtonu i Tel Avivu. Racja stanu Polski...cóż - wygląda to tak [obym się tylko mylił!] jakby dla decydentów był to problem nr 1, który trzeba zamiatać pod dywan za wszelką cenę. Jedyna rzecz, która winna być załatwiona pod stołem całkowicie z naszej inicjatywy bez partnerów w rodzaju Korei Płd czy Ukrainy - to pozyskanie głowic dla specjalsów - dla uzyskania asymetrycznego odstraszania strategicznego - tak, aby agresor po kalkulacji koszt-efekt rezygnował z agresji na Polskę już w fazie planowania. Kwestia dogadania pod stołem z Chinami, które traktują Polskę [zajmującą styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji - czyli kluczowy geostrategicznie przesmyk bałtycko-karpacki] i jej suwerenność jako GWARANCJĘ dla Chin, że nie powstanie supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku, silniejsze od Chin, co byłoby geostrategiczną katastrofą dla Chin i końcem planów "Wielkiego Chińskiego Renesansu" rozpisanego do 2049. Zapewne poręcznym pośrednikiem-dostawcą, niezwiązanym żadnymi zobowiązaniami, byłby tu Pakistan jako strategiczny sojusznik Chin.

Covax
środa, 20 lutego 2019, 16:33

O Topazie napisano bardzo wiele, najwiekszą zaleta Topaza jest mozliwosc "topopowiazania z palca" bez GPS i to że przyjmuje dane bezposrednio z liwca czy tez dronów. Przy Polskich efektorach do Homara istniala by mozliwosc wgrania danych do efektora , ot kolejny Polski mini IBCS ( po Rega/Łowcza). Program Homar, nie mylić z zakupem himars ( homar ponad 1600 rakiet glmrs"made in Poland" , specjalistyczne wozy naprawcze, nie tylko naprwcze dla jelczy i inne cuda wianki ) jest/był najłatwiejszym do zrobienia program modernizacji SZRP ( oczywiscie przez PGZ ) i to na już ( przy odpowiedniej kasie pierwsze dostawy w tym czasie co Himars a kasa zostaje w Polsce) , a mimo to "wybieramy" Himars z wszystkimi jego ograniczeniami. Czy zadecydowały o tym względy techniczne ? Osobiscie myśle ze względy polityczne ( bedzie fort tramp i najwspanialsza armia na swiecie ) czy po kuble zimnej wody w Warszawie MON otrząsnie sie z zapatrzenia na Fort Tramp ? I "Interoperacyjnosc z wojskami US Army nawet za cene " Interoperacyjnosci" z SZRP!! ?? Rok temu ( albo jakos tak ) był pomysł pozyskania F16 z pustyni i MLU robionego w Bydgoszczy ( przy udziale LM, resurs 4-5 tys godzin ) wraz z wszelkimi prawami do serwisu F16 przez Bydgoszcz( 30 mln za sztuke w/g MON wraz z linią "produkcyjną"). Przy krotkiej kolderce naszych finansów pozwoliło by zapchać dziure na 15 lat, a po tym czasie wymiana "pustynnych" F16 ( nasze 48 może przejść drugie MLU max resurs do F16 C/D 1200 tyś godzin ) na coś 5 gen może europejskiego, a po co zabawa ze zlomem z pustyni ? A po co Francja ma Rafalki a UK chce swój mysliwiec 5 gen, żeby kasa za serwis zostawala w kraju (PGZ jest państwowe, podatki i dywidendy wracaja do Skarbu Państwa) ale patrząc na obecną sytuacje mam dziwne przeczucie ze nawet Narew będzie od Wujka Sama ( dajmy wiecej kasy na uzbrojenie "made in USA" to będą nas bardziej lubieć za oceanem i może bedzie kilkuset marines) Wiec początek pogrzeby PGZ zaczyna sie wraz z zamknieciem Irydy, środek to "Mielec w offsecie za F16" a koniec to karuzele kadrowe w PGZ wraz Homarem i Narwią od Wujka Sama. Wisła też ma w tym udział drenując kase ( około 4 miliardy co rok na serwisy itd, no chyba że cos z serwisy wynegocjują ) Ale w to wątpię. Po prostu wszystkie ekipy to równo wycinają to co zostało z PGZ.

apel
środa, 20 lutego 2019, 11:43

Na pewno jest trochę normalnych prężnych i ambitnych prywatnych firm, które z chęcią przejmą produkcję zakładów gdzie po kątach czai się komuna, są wieczne problemy jakościowe, terminowe a słowo rentowność jest terminem obcym. Państwo powinno im pomóc w uzyskaniu pozwoleń, spełnieniu warunków bezpieczeństwa i zapewnić ochronę kontrwywiadowczą. Znormalizujmy wreszcie nasz przemysł zbrojeniowy.

Covax
środa, 20 lutego 2019, 11:04

Tak właśnie sie "grzebie na raty" Mesko i ogólnie Polski Przemysł Zbrojeniowy. Najpierw "Francuscy przyjaciele" z Roxel'a podpisują kontrakt z "wyłącznościa" na silniki do feniks, a póżniej okazuje sie ze Roxel nie sprzeda nam silników i paliwa do czasu aż Polska nie podpisze komwencji o nieuzywaniu amunicji kasetowej. A kiedy na pół roku przed końcem tego cudownego ( dla Roxel'a ) kontraktu Politechnika Warszawska ma gotowe stery do Feniksa, a Mesko pokazuje plany rozwoju Feniks ( pewnie chce wyłudzić zawrotne 20 mln zł, jak w przypadku Pirata "astronomiczne 15 mln zł") od INS, przez GPS/INS przez korekcje na podstawie wskazań radarów ( aktywnych i pasywnych ) skonczywszy na naprowadzanie na obraz ( sar/iir/eo) to nagle MB kupuje Himarsa ktorego bez GPS'u nawet nie odpalisz, na dzień dzisiejszy wiadomo że trzy Państwa są w stanie " wylaczyc," GPS USA, Rosja i Iran, Iran to sobie sciągna Amerykanskiego Drona (RQ 170) cdn...

rowi
środa, 20 lutego 2019, 10:16

i zapas rakiet na 1 dzien prowadzenia walki.....

rowi
środa, 20 lutego 2019, 10:14

podobno geniusze z MON kupili zapas amunicji (artyleryjskiej, rakietowej), ktory wystarczy na.... 1 dzien prowadzenia walki. BRAWO panie ministrze!

Marek
wtorek, 19 lutego 2019, 18:08

Rozwijać Langustę II tak aby rakiety miały zasięg co najmniej 100 - 150 km to jest w naszym zasięgu i ładowanie wyrzutni z kabiny.

Adam
wtorek, 19 lutego 2019, 18:04

Chodzi plotka że ten dywizjon himarsów ma być dla Amerykanów kupiony nie dla nas. Nie będziemy mieli dostępu do nich to ma być zabezpieczenie fortu trump jakby coś się wydarzyło to Amerykanie przejmują te himarsy i wspomagają nimi swoje wojska.

scrambler
wtorek, 19 lutego 2019, 16:22

do @dalej patrzący: możemy sobie pogdybać. Można spekulować, że kupujemy niby SOBIE sprzęt, który będzie wyposażeniem ogólnie rozumianego fortu Trump czyli głównie dla jego "załogi". Taka sytuacja, taki biznes.

Dalej patrzący
wtorek, 19 lutego 2019, 11:16

Tak a propos - Korea Płd dysponuje [zbudowane razem z Novatorem - tym od Kalibrów] pociskami manewrującymi HM-3C o zasięgu 1500 km - odpalanymi np. z mobilnych wyrzutni lądowych. W tym sensie, patrząc także na balistyczne HM-2C o zasięgu 800 km [budowane z Rosjanami na bazie Iskandera-M] - osiągi ATACMS są zwyczajnie ŻAŁOŚNE. Zwłaszcza w ramach nowego wyścigu zbrojeń po zniesieniu INF. Wiem, że lobbyści LM wyjdą z siebie, ale takie są zwyczajnie fakty, które nasi decydenci konsekwentnie wypierają. Kupiliśmy drugorzędną kaszankę, dobrą na przełom 2000, taką sobie na 2010 - i kompletnie przestarzałą AD 2023 - czyli na czas dostaw. Nie będę zdziwiony, jak Korea Płd, która w 1998 [21 lat temu] kupiła 30 systemów MRLS, a w 2004 do nich 220 rakiet ATACMS [porównać do zakupu 30 ATACMS przez Polskę], będzie się ich wyzbywała, zanim jeszcze do nas dotrze ten 1 dywizjon HIMARS i 30 ATACMS. Gdyby się zakręcić, to za jakieś małe pieniądze [zwłaszcza gdyby Polska weszła w KAMD i L-SAM, zakupiła Raybolta, weszła w KF-X jako PF-X itd - Korea Płd to idealny odpowiednik dla Polski - i ekonomicznie - i technologicznie - i pod względem dostosowania do teatru i pola walki]] można by przejąć i te 30 MLRS i te 220 ATACMS. Choćby po to, by służyły do przeciążenia rosyjskiej obrony przeciwrakietowej i wydatkowania efektorów antyrakietowych, bo w skuteczność ATACMS przejścia obrony przeciwrakietowej, zwyczajnie nie wierzę poza incydentami i "wypadkami przy pracy". Już nie ta liga - za duża dysproporcja poziomu najnowszej rosyjskiej obrony przeciwrakietowej do systemu z 1986.

Dalej patrzący
wtorek, 19 lutego 2019, 10:55

Zadam proste pytanie - co gdyby te 509 mln dolarów brutto poświęcić np. na zakup high-tech technologii rakietowych np. od Korei Płd? Albo Turków, Ukraińców, koncernów europejskich, nawet Japończyków? Chodzi mi generalnie o technologie podstawowe, niskiego poziomu, najbardziej związane z technologia materiałową, procesowaniem obróbki, elektroniką, chemia, telekomunikacją. Przecież taki system KAMD [południowokoreański] BARDZIEJ zaawansowany od Patriota, Korea Płd z efektorami L-SAM [2,5 raza większy pułap i 2 razy większy zasięg i 1,5 krotnie wyższa manewrowość dynamiczna - od PAC-3MSE] wprowadzi w 2023-24. Warunki i wymagania, jakie KAMD musi spełniać wobec groźby z Korei Płn, są właściwie identyczne względem zagrożenia, jakie my mamy z Obwodem Kaliningradzkim. Tylko wejść kapitałowo i udziałowo w KAMD. A my tylko ślepo uwieszeni klamki USA. I im bardziej jesteśmy uwieszeni, tym bardziej uzależnieni, im bardziej uzależnieni, tym gorsze warunki dostajemy [czyli jak teraz HIMARS - offset 0%] - i tak spirala błędnego koła się zaciska. A zadam bardziej ogólne pytanie - gdyby tak poświęcić te 100 mld dolarów rezerw NBP na zakupy technologii? W sposób spójny, dla całych gałęzi i produktów OEM zwłaszcza podwójnego zastosowania? I podpiąć to pod Przemysł 4.0 w oparciu o surowce strategiczne ziem rzadkich Skarba Suwalskiego? Lantanowce, tytan, wolfram itp.? A jak już jesteśmy przy Homarze - trzeba było, korzystając z anulowania INF, kupić od Korei Płd licencję na HM-2B [zasięg 500 km - głowica 500 kg] gotowego od 2015, a tak naprawdę HM-2C z głowicą 500 kg [albo cięższą w ramach tzw. Frankenmissile] i z zasięgiem 800 km - które po 2020 wejdą na uzbrojenie 9 koreańskich OP typu KSS-III [czyli Orka - ot tak - przy okazji]. Ale nie - właśnie dlatego, że INF anulowane - my "musieliśmy" w te pędy wiernopoddańczo wchodzić na siłę w stare amerykańskie traktatowe efektory. Dlaczego? Bo za chwilę się okaże, ze każda inna oferta jest lepsza od ATACMS i daje lepsze parametry taktyczno-operacyjne - pozwalające jak HM-2C wykorzystać nowe rozszerzone warunki strategiczne po anulowaniu INF. I cenowo w kalkulacji koszt-efekt też tak samo - ATACMS wypada z rankingu.. Ale przecież takiej nieuprzejmości wobec "bezalternatywnego" Wujka Sama przecież za nic nie można popełnić... Czyli - jeżeli fakty przeczą teorii - tym gorzej dla faktów...które trzeba na siłę przedrukowywać pod "jedynie słuszną rację" [stanu - dla USA].

Gort
wtorek, 19 lutego 2019, 02:14

Zamiast na himars trzeba rzucić 20 mln na Langusty, ns program nowej amunicji oraz na program modyfikacji wyrzutni. Sześć dodatkowych dywizonów z opcją nastawu z kabiny i amunicją o zasięgu powyżej 70km. ( musi być dalszy niż vulcano, powinno załatwić temat artylerii i Homara. Za to raki powinny być nadal wprowadzane, jako powszechne wsparcie. Taka kumulacyjna 120ka jeśli nawet nie przebije pancerza, to optykę z każdego wozu zdejmie. wreszcie Armię budujemy do obrony, nie na ekspedycyjne wyprawy. Był Irak i pokazał fikcję sprzętu i wyszkolenia. Nie chcę kolejnych krwawych lekcji. trzeba zamawiać to na co nas stać w najlepszej możliwej wersji w ilościach z uwzględnieniem kosztu i efektów. Po za tym modernizacja armii to także modernizacją amunicji.

Harry 2
poniedziałek, 18 lutego 2019, 22:36

@max - jest jeszcze opcja turecka, serbska.

Napoleon
poniedziałek, 18 lutego 2019, 18:44

@Grzegorz, o to chodzi. Problem jest zupełnie gdzie indziej niż tu się szuka. Teraz będziemy budować CPK, mierzeję Wiślaną przekopywać itd. Łącznie z rosnącym socjalem to będzie w ciągu 10 lat całkiem solidna dywizja lub nawet dwie.

Davien
poniedziałek, 18 lutego 2019, 15:45

Zetor, może i sa jakies prototypyale Langusty obecnie uzyaja jedynie pocisków M021F z czasów BM-21 i Feniksów M21FHE o zasięgu 42km, takie pociski obecnie produkuje Mesko, jakies blizsze info to tym nowych feniksie bo jak na razie zasieg 70km jest dla 122mm niemozliwy do osiagniecia, no chyba ze bez głowicy.

max
poniedziałek, 18 lutego 2019, 15:42

tak na marginesie zwolennicy opcji izraelskiej ... czy aby wydarzenia dnia dzisiejszego nie załatwiły tematu sprzętu z tego kraju na jakiś czas ?

zetor
poniedziałek, 18 lutego 2019, 02:29

@Davien Nowy polski silnik dla Feniksów wytłaczany metodą marganingu oraz nowe polskie paliwo z Gamratu już są ! Były strzelania w Szwecji i w Ustce. Nie znamy zasięgu ale ocenia się że może to być nawet 50 km a 70 przy sterowanym locie rakiety. Tak więc mamy nowe Feniksy o zasiegu GMLRS w wersji kierowanej a sterowanie jest już robione.

magazynier
niedziela, 17 lutego 2019, 21:40

Ile granatników Carl Gustav można byłoby za to kupić z licencją?

Grzegorz
niedziela, 17 lutego 2019, 21:39

Witam! Czytam Wasze komentarze i dosłownie oczy wychodzą mi z orbit ze zdumienia. Proszę zrozumieć, że my Polacy sami sobie kręcimy bat na siebie. Wybór i zakup systemu HIMARS wydaje mi się logiczny, chociaż spóźniony prawie o dekadę. Polski przemysł zbrojeniowy jest dzisiaj praktycznie rozdrobniony na spółki i spółki-córki, które chcą zarobić jak najwięcej pieniędzy kosztem polskiego podatnika czyli MON. O ile dobrze pamiętam, przed wojną w ówczesnej Polsce też popełniano błędy... Długo się zastanawiano nad wyborem działka przeciwpancernego, w końcu ten węzeł gordyjski przeciął swoim autorytetem Marszałek Rydz-Śmigły wybierając szwedzkiego Boforsa. Decyzja była spóźniona prawie o kilka lat i stąd mieliśmy tylko 1200 działek przeciwpancernych we wrześniu 1939 r. Sprzedawano działa plot i pepance Boforsa do obcych krajów, przerzucono zdolnych konstruktorów do budowy samolotu bombowego Łosia i samolotu pasażerskiego Wicher zamiast pracować nad nowym polskim samolotem myśliwskim. A we wrześniu 1939 r. daliśmy ciała. Rozmawiałem kiedyś w 1988 r. z inżynierem pracującym w COP. Pan inżynier mówił, że budowa dużego COP była niepotrzebna, wystarczyłaby połowa. Za te zaoszczędzone pieniądze moglibyśmy wystawić kilka dywizji pancernych i 5 brygad pancernych. Podawał takie dane i liczby, że dawały one do myślenia. Myślę, że polscy ministrowie MON tak naprawdę lękają się własnych decyzji, spychając decyzję na następców bądź wybierając taktykę mniejszego zła w myśl zasady ''a jakoś to będzie...'' Za takie coś w normalnym kraju Pan minister trafiłby pod sąd, ale nie w takiej Polsce... Jeżeli już kupiliśmy ten system HIMARS, to potrzebujemy oczu czyli dalekiego rozpoznania. Ślepy wojownik z łukiem nikomu się nie przyda.

Okręcik
niedziela, 17 lutego 2019, 17:36

Kolego jb - sukcesy poprzedników? Rosomak, F16, dwie partie leopardów, mało? Kupione w dobie kryzysu nie boomu gospodarczego i za dobre pieniądze. I gdyby nie pis mielibyśmy dziś już na stanie kilkanaście Caracali. Kontrakt na patrioty jak i na Himarsy były dopracowane w dużym stopniu juz przed 2015 r. A sukcesy pisu może kolega łaskawie poda? Ja mogę podać; ławeczki, medale dla misia, Groty, długopisy, wywalenie generałów itp.

Wniosek
niedziela, 17 lutego 2019, 17:36

USA traktują Polskę i Ukrainę jako pionki przetargowe pod przyszły deal Rosja-USA przeciw Chinom. Stąd właśnie tak anemiczne wsparcie, stąd właśnie staranie, aby wszystko zależało od USA, w tym zakupy sprzętu. Czyli utrzymywanie obu państw w stanie zależności od USA, by tym łatwiej je sprzedać w nowej Jałcie. Wniosek - Polska i Ukraina powinny jak najściślej współpracować. Przynajmniej w zakresie techniki wojskowej. Te 414 [czy raczej 509 - brutto] mln dolarów powinno pójść na zakup technologii rakietowych od Ukrainy. Dzięki czemu Grom-2 by wszedł dużo szybciej i w dużo większej ilości i w armii Ukrainy i w WP. Bez łaski hegemona. I z zasięgiem ca 480 km [może więcej]. Generalnie dotyczy ta zasada całości technologii wojskowej obu państw - powtarzam - z eliminacją USA jako nadzorcy, który trzyma nas na smyczy. Zwłaszcza widziałbym tu optoelektronikę, rakiety wszelkich klas, turbiny, rozwiązania vectroniki. I nie patrzeć na to, co skandują banderowcy - tylko na twardo wszystko rozliczać, korzystając negocjacyjnie z dużo trudniejszej sytuacji Ukrainy - wyzyskując tę przewagę do końca. Nie gadać, nie wchodzić w ideologiczne rozważania i konfrontacje, tylko działać maksymalnie na naszą korzyść. I wzmacniać - nasze siły, nasze kompetencje, nasz rozwój, nasza produkcję. Wniosek jest prosty po kontrakcie z HIMARSAMI: ani dolara dla USA na gołe zakupy z półki, wszystko pchać w zwiększenie kompetencji i produkcji naszego przemysłu - nie tylko zbrojeniowego, ale podwójnego zastosowania. Z synergicznym budowaniem Przemysłu 4.0 na bazie zwłaszcza Skarbca Suwalskiego i pełnych łańcuchów OEM produktów high-tech.

alpha&omega
niedziela, 17 lutego 2019, 11:31

Sierżant amerykański otwiera okienko raz w tygodniu. Wtedy można pytać gdzie są części zamienne. Chyba tak było z fregatami i oby tak nie było tym razem.

anty trol
niedziela, 17 lutego 2019, 00:07

Racja >Grans< mamy mistyczne zakłady podziemne pod Beskidami (nie powiem gdzie dokładnie bo to tajemnica) i one wyprodukują te rakiety raz dwa.

KAPRAL
sobota, 16 lutego 2019, 23:27

dziwi mnie niezdolnosc do wyprodukowania czegokolwiek militarnego w naszych obecnych warunkach. W końcu to problem odpowiednich programów badawczych i finansowania. Zamiast dawać kolejne miliony na kropidła bojowe(;-))) trzeba sfinansować prace NB ale rozliczane za efekt a nie za publikacje. W końcu kiedyś to działało ze przypomnę program rakiet METEOR realizowany przez Instytut Lotnictwa i IMGW. (sięgnięto wtedy przestrzeni kosmicznej - 100km wysokości) . HIMARS ok - daje nam czas na opracowanie własnych konstrukcji, ale to trzeba robić, a nie siedzieć z założonymi raczkami i dyskutować.

Triko
sobota, 16 lutego 2019, 22:29

Kurde . Tyle obietnic . A niech goście w mundurkach też się pobawią bo przecież za chwile przy pisie nie będą mieli czym . Przynajmniej himarss zostanie . Dobry zły - drogi tani ale jest .

Davien
sobota, 16 lutego 2019, 19:01

Aha panie Mc co ma Spike do Pioruna to ja juz nie rozumiem:)) Piorun to rozwojówka Groma który był moderką Igły-1. Nikt nie opracowywał rakiet do Langust o zasięgu 70km bo w przypadku pocisków 122mm to jest praktycznie niemożliwe, za to powstały Feniksy-Z z zachodnim paliwemi silnikiem o zasięgu 40km

Davien
sobota, 16 lutego 2019, 18:56

No to paniemc parę sprostowań: Fabryka w Łodzi miała wyprodukować co najmniej 50 H225M z czego pozostałe 25 miało iść na eksport, a jak widąc byłoby gdzie i było to zapisane w umowie. TOPAZ miał byc pierwotnie wykorzystany w HOMARZE razem z naszymi podwoziami ale przy zakupie przez FMS niema na to szans, dostaniemy AFATDS tylko ciekawe czy w nowej czy w obecnej wersji. Co do ataku z zaskoczenia to jest on mozliwy, ale nie będa to kolumny czołgów ale pociski balistyczne i manewrujace wymierzone w kluczowe punkty jak sztaby czy bazy jednostek naziemnych, przykład Czechosłowacji jest akurat kiepski, bo tam UW mógł sobie się bawic w tego typu działania,Czechosłowacja nie mogła mu przeszkodzić. Bazy MW jak pisze Danisz nie obronisz NDR bo nikt ci tam okrętów nie wysle tylko zaatakują manewrujacymi z ziemi, wody i powietrza, albo uderza bombowcami a tych NSM nie zestrzeli. Ten trzeci dywizjon NDR mógłby być przydatny pod dwoma warunkami: osłony przed atakiem z powietrza i jakims lepszym rozpoznaniem bo obecnie to możemy strzelac na 50km albo w cele stacjonarme na 200 korzystając z TERCOM

Adam Struś
sobota, 16 lutego 2019, 17:53

Historia powtarza się jako farsa. Z tego artykułu wynika że dotyczy to w szczególności grupy rekonstrukcyjnej sanacji czyli obecny rząd z ministrem obrony na czele

Pol
sobota, 16 lutego 2019, 15:40

Brawo dla rządzących w dorzynaniu zbrojeniówki pzl mielec,swidnik,wsk rzeszów ,itd....dobrze ze jeszcze pozostanie nam malowanie chełmów z 2 wojny swiatowej oto w skrucie pozostajace kompetecje.Za łapówy i włazenie tam gdzie niepotrzeba zaorac wszystko dla cukiernika z usa. Dobrze ze przyjda nastepne wybory odbije sie to w głosach wyborców za ten cyrk bo inaczej sie tego nieda opisac.

Piotr ze Szwecji
sobota, 16 lutego 2019, 14:52

Tworzy się 4:tą dywizję zmechanizowano-pancerną. Zamówienie z offsetem na 3 baterie Homarów nigdzie nie znika w wyniku zakupienia tej 1:nej baterii tych amerykańskich kłów. Ten Himars też starczy na chwilowe odstraszanie w czasie pokoju. Tworzenie 4:tej dywizji zabierze też trochę czasu. Jednak potrzeby Mesko (+Pionki) na posiadanie potencjału zdolnego do przyjęcia w ramach offsetu polonizacji rakiet jak i pocisków zabierze minimum jeszcze ze 2 lata. Ta wiedza powinna być kubłem zimnej wody na rozpalone do czerwieni głowy wszystkich tych, twierdzących, że Polska mogłaby już lata wcześniej, za rządów PO czy SLD, w ramach offsetu sprowadzić sobie licencję na nowoczesną amunicję i ot tak sobie produkować ją. Nie. Niewybuch z potencjałem produkcyjnym Mesko wyszedł na wierzch w wyniku zarządzonego przez byłego ministra MON Macierewicza szczegółowego audytu we wszystkich firmach PGZ. Ten _katastroficzny_ brak przemysłowy PGZ był przez ostatnie 10+ lat pieczołowicie chowany pod stertą wojskowych, państwowych i firmowych tajemnic. Politycy decydujący o budżetach Polski ostatnimi 30 laty byli tylko zainteresowani odpiłowywaniem cywilnej produkcji z firm zbrojeniowych i sprzedawaniem jej za grosze (->procesy korupcyjne polskich polityków). Pierwsze inwestycje w rozbudowę i modernizację fabryk PGZ podjął wpierw rząd PO Tuska inwestycją w nową fabrykę Łucznika. Inwestycja rządu PiS Morawieckiego w nową fabrykę Mesko w Pionkach będzie ledwie drugą taką inwestycją ostatnich 30 lat. Stan produkcji samego prochu strzelniczego w Polsce jest oburzający. Ponoć polski nabój w sklepie kosztuje 3 razy więcej niż import z Niemiec.

jb
sobota, 16 lutego 2019, 14:14

a może kolega okręcik wymieni sukcesy poprzedników ?

Dociekliwy
sobota, 16 lutego 2019, 14:09

@Edmund. Odpowiadając na pytanie, jak zareagują związki na lepiej opłacanych kolegów - otóż związki zawodowe działające w jednej z wymienianych w komentarzach firm otwarcie zapowiedziały, że nie będą finansować pracy zespołu B+R działającego w tejże firmie po zakończeniu projektu NCBiR, który zapewnia mu utrzymanie... Offset to nie tylko twarde kompetencje w zakresie produkcji (wszystko jedno, czy samodzielnej, czy jako podwykonawca/kooperant w ramach większej całości), ale też np. nowoczesna metodologia projektowania, symulowania i analizowania (identyfikowania) nowych, ale też istniejących konstrukcji itd, co w naszym przypadku jest piętą achillesową. Temu m.in. ma służyć budowa laboratorium do badania pocisków rakietowych, które jest częścią offsetu za Wisłę. Oczywiście taki lab wymaga bardzo dobrze opłacanych specjalistów (również powyżej >10k) z wielu dziedzin i szeregu inwestycji w infrastrukturę. I tu istotnie pojawia się problem, bo przy takiej mentalności związków nie oszukujmy się - nie każdy będzie w stanie zaakceptować, że zamiast 200 zł podwyżki dla pracowników "na taśmie" inwestować się będzie w wąską komórkę z bajońskimi jak na standardy robotnika pensjami.

Jozef36
sobota, 16 lutego 2019, 13:03

Jak to jest z PGZ? Jest to grupa polskich, państwowych firm.Dlaczego więc mają zaporowe ceny za sprzęt dla polskiej armii? Oni powinni odsprzeedawać po kosztach!

tyle w temacie
sobota, 16 lutego 2019, 12:58

Kto miałby w Polsce robić te rakiety? Bo chyba nie Mesko, na razie nie radzą sobie z Piorunem. Integracja z pojazdem? No chyba nie ci którzy próbowali zrobić podwozie do Kraba. Nie ma opcji.

scrambler
sobota, 16 lutego 2019, 12:29

do @ zmęczony: trafne uwagi, ale przyczyna może być bardzo prozaiczna bo poza wszelkimi innymi cechami zakupu "z półki" należałoby jeszcze poznać czy istnieją lub jakie są możliwości ew. modernizacji nabytku. Po pierwsze teoretyczne, po drugie realne. Z góry można założyć, że te drugie są w przyapadku HIMARS absolutnym buforem ew. potencjału modernizacyjnego choćby z uwagi na przyjętą formułę zakupu. Próżno zatem spekulować, że może, że kiedyś, że SOBIE coś w nim zmodernizujemy. Skoro obecny kontrakt nie przewiduje (ale nadal tylko tak spekulujemy) ew. modernizacji, to bez nowej umowy możemy sobie co najwyżej zmienić opony albo lakier. Za tego rodzaju kontraktowaniem nie pójdą żadne inwestycje w rodzimy przemysł bo w sklepie z HIMARS'ami nie sprzedają np ich linii produkcyjnej. Z obserwacji metod jakimi w konstruowaniu własnych zdolności wytwarzania uzbrojenia posługują się kraje w podobnej jak nasza sytuacji wynika, że racjonalnym jest połączenie wysiłku kilku przy większych projektach, wąska specjalizacja albo selektywne nabywanie technologii do poskładania z nich własnych kompetencji. Wydaje mi się, że akurat w przypadku HIMARS decydenci zwyczajnie się przelicytowali co do możliwości finansowych państwa. Niejako przy okazji brakuje na utrzymanie krajowego podwórka.

Marek1
sobota, 16 lutego 2019, 11:29

Ludzie z WB Electronics twierdzą, ze prawdopodobnie jest możliwe zrobienie nakładki/interfejsu umożliwiającego wymianę danych pomiędzy AFATDS a Topazem. Prawdopodobnie, bo NIKT(póki co) nie wie jaka wersja syst. dowodzenia zostanie dostarczona wraz z dywizjonem(stary, kiepski mod.6.0, czy mod 7.0, nad którym trwają obecnie prace). Niestety, ale dla "fachowców" z IU/MON to zdaje się bez znaczenia, bo liczy się wyłącznie medialna propaganda. Zresztą jaki by nie był ten system, to NIE zmienia faktu, że NIE będzie on spełniał wymagań dla polskiego TDW, bo zakłada z góry działanie w warunkach panowania w powietrzu i braku zdolności przeciwnika do skutecznych działań kontrbateryjnych. Jak wszyscy dokładnie wiemy(tylko MON nie wie) armia rosyjska w/w zdolności posiada(aż w nadmiarze), więc wyeliminowanie mało mobilnego biwaku pod namiotem rozstawionym pomiędzy ustawionymi w kręgu 4-5 HUMWEE uderzeniem rakietowym/lotniczym będzie dla dysponujących skutecznymi śr. rozpoznania Rosjan łatwe i proste. A wyrzutnie M142 bez wozów dowodzenia mają wartość zerową, gdyż NIE maja zdolności do samodzielnego wykonywania zadań ogniowych, którą dałoby np. wyposażenie ich w ZZKO Topaz. Jego brak oznacza jednoznacznie cofniecie się taktyki użycia artylerii rakietowej o dekady. Zatem wszystko wskazuje, że kopiliśmy sobie za ogromną kasę defiladową jednostkę z BARDZO ograniczoną wartością bojową(archaiczny syst. dowodzenia, żenująca ilość przestarzałej amunicji i brak dalekozasięgowych(pow. 40 km)zdolności rozpoznawczych), która będzie dodatkowo przez kolejne lata funkcjonowania generować potężne koszty jej utrzymania/serwisu i zakupu efektorów z USA. W "polskich" bowiem Himarsach, polskie będzie tylko i wyłącznie powietrze w oponach. Napoleon - jest dokładnie tak jak napisałeś - SKO Topaz jest w ostatnich, najnowszych wersjach już nie tylko SKO, ale zintegrowanym i kompleksowym syst. zarządzania polem walki wraz z elementem logistycznym. Obecnie prawdopodobnie to najbardziej zaawansowany taki system na świecie. Przy nim amerykański AFATDS to NIC więcej jak prymitywny kalkulator artyleryjski.

Skończyłem szkołę podstawową
sobota, 16 lutego 2019, 11:25

+Edmund: "Należy rozpatrywać to w szerszym zakresie, jako zacieśnienie związków polityczno - obronnych z USA. Sytuacja w Europie się zmienia, dochodzą do głosu partie prorosyjskie w Europie. Relacja z USA mogą stać się jedynym zabezpieczeniem, które posiadamy." - proszę pokazać jeden przypadek od 1945r., w którym Amerykanie poszli na bezpośrednią walkę z Rosjanami. Nie ma ani jednego przypadku, a raczej przeciwnie, np. zakaz dla bombowców USA by bombardowali statki ZSRR dowożące broń dla Wietnamu Płn. i stojące bezbronni w jego portach lub w drodze do tych portów. W Gruzji tysiąc US-Marines nie wystawiło nosa poza swą bazę w Gruzji podczas gdy Rosja gromiła wojsko Gruzji i zajmowała ją w 2008r. W Syrii żołnierze USA są nielegalnie, ale unikają jakiejkolwiek konfrontacji z żołnierzami Rosji. W czasie wojny NATO w byłej Jugosławi generał USA odmówił wykonania rozkazu zajęcia lotniska, które nieco wcześniej zajęli Rosjanie. Polska zacieśnia współpracę z USA w ramach NATO i jest obelgą wobec USA insynuowanie, że USA nie pomogą nam w ramach NATO, ale pomogą nam za kilka miliardów za broń kupowaną od USA. Wietnam Płd. miał zabezpieczenie w postaci umowy dwustronnej z USA i dlatego setki tysięcy żołnierzy Wietnamu Płd. poległo walcząc u boku USA, we Wietnami Płd. były miliony żołnierzy USA, tysiące samolotów, tysiące helikopterów, tysiące ciężkiej broni, ale zmiana interesu USA wystarczyła, by USA złamały dwustronąą umowę z Wietnamem Płd. i nie ewakuowały nawet rodzin urzędników i żołnierzy zawodowych pracujących dla USA, co oznaczało dla nich komunistyczne obozy i więzienia. USA nie mogą złamać swych zobowiązań NATO, ale poza NATO USA nie mogą być "jedynym zabezpieczeniem, które posiadamy", bo pomijając NATO los Polski nic nie znaczy dla USA , nie może czegokolwiek znaczyć dla USA gdy alternatywą byłaby wojna USA z Rosją, co grozi zamianą USA w radioaktywną pustynię. ________ "Sytuacja w Europie się zmienia, dochodzą do głosu partie prorosyjskie w Europie. " sytuacja w UE musi się zmieniać, przeciwnie: nie jest możliwym, aby sytuacja w UE się nie zmieniała. Niezmienny jest tylko interes własny zach. UE, by w razie napaści Rosji na Polskę nie łudzić się, że Rosji chodzi o polską biedę lub nieco więcej terytorium, lecz bronić przed Rosją swego bogactwa na terenie Polski, a nie na terenie własnym. _______ Co to za insynuowanie niewiadomo czego mglistym "dochodzą do głosu partie prorosyjskie" co pan ma na myśli konkretnie, że co, że "partie prorosyjskie" obejmują władzę we Francji, czy w RFN i zrezygnują z interesu własnego Francji lub RFN wobec Rosji? Karta ONZ zobowiązuje każde państwo należące do ONZ by było prorosyjskie, propolskie, proniemieckie, profrancuskie, proamerykańskie itd. _________ Z takim "uzasadnieniem" chce pan aby Polska kupowała gorszą i droższą broń od USA zamiast przy pomocy zakupów lepszej i tańszej broni z zach. UE zacieśniać swą współpracę z państwami, które na 100%, bo we własnym interesie, broniłyby nas przed Rosją (o ile to Polska nie zaczepiałaby Rosji na życzenie USA) ????!!!!!

Karol
sobota, 16 lutego 2019, 10:41

Mamy wielu wybitnych inżynierów i naukowców oraz świetne uczelnie... Wstyd, że idziemy na skróty tylko żeby się przypodobać USA

Gras
sobota, 16 lutego 2019, 03:50

Pamiętam fale negatywnych komentarzy gdy ujawniono wcześniejszą stawkę Homara. Wiele osób popierali szybki zakup w formule Rumuńskiej. Bo szybciej i taniej. No i mamy zakup. Moim zdaniem szkoda ale po prostu Ameryka ma nas gdzieś zresztą po co tworzyć konkurencje jak można samemu produkować i sprzedawać.

Maciek468
sobota, 16 lutego 2019, 02:59

Kolejny dobry artykuł. Zdecydowanie warto tu zaglądać.

mc.
sobota, 16 lutego 2019, 01:51

Panie Danisz - nie zajmuję się opowieściami polityków różnych opcji, a ta strona nie dotyczy akcji socjalnych i nie mam zamiaru się wypowiadać na temat tego czy któryś polityk powiedział coś czy nie. Wypowiadam się na temat FAKTÓW. tyle na temat Ad.1/ Co do Ad.2/ Kraby na razie montowane są na podwoziach z Korei, ale docelowo mają być "polskiej produkcji" łącznie z lufą. Co do zapewnień Francuzów że na razie zmontują 25 szt, ale... "gwarantują" - mam pytanie, czy taki zapis był w ich propozycji umowy, czy gwarantowali "złożenie" dodatkowych 25 szt, czy może to był "zwykły marketing" ? Przypominam, że przed zakupem Świdnika AgustaWestland deklarowała modernizację i zaangażowanie 2,6 mld PLN. Czy było to w jakiejś umowie, czy ktoś to widział ? Czy może to był tylko "zwykły marketing"... Ad.3/ Nie wiem czy Topaz będzie wykorzystywany w "Homarze" - Czy Pan coś wie, czy tylko przypuszcza ? Ad.4 Przewaga w powietrzu ??? Czy gdzieś o tym pisałem ? Pisałem o osłonie z powietrza, bo Homar-Himars będzie w pierwszej kolejności narażony na zniszczenie. Jak rozumiem Szanowny Pan uważa, że nie warto się BRONIĆ. Atak z zaskoczenia ??? Czy szanowny Pan wie ile dywizji radzieckich było potrzeba by najechać Czechosłowację w 1968 roku, i jak długie były kolumny wojska ? W XXI wieku możemy mieć do czynienia albo z atakiem globalnym, albo z wojną hybrydową - i wtedy raczej trudno byłoby ukryć np. 500 rosyjskich maszyn. Po Ad.4/ powinno być Ad.5/ ale jest Ad.6/ Ktoś jest zdenerwowany... Jeżeli ktoś pisze że NDR są nam niepotrzebne, to tym bardziej powinien zostać zakupiony 3 NDR - właśnie po to by osłaniać nową bazę MW

Sternik
sobota, 16 lutego 2019, 00:55

Powoli dochodzę do wniosku, że teoria spiskowa jakoby był deal amerykańsko-rosyjski , że Polska ma być pozbawiona przemysłu zbrojeniowego i armii nie jest teorią a faktem. Wszystko wskazuje na to, że Polska ma być terenem bitwy między jednymi i drugimi żeby oszczędzić ich terytoria. Jeżeli nasz naważniejszy, nigdy nie kwestionowany sojusznik mówi nam, że NIE SPRZEDA NAM technologii, którą za darmo (nie mówiąc o wsparciu finansowym w wysokości kilkunastu mld USD rocznie) daje Izraelowi to chyba wszystko jest jasne. Mamy kupić broń której nie będziemy mogli użyć.

Lbn
sobota, 16 lutego 2019, 00:11

Kupujemy na normalnych warunkach rynkowych a robią z tego aferę jakbyśmy za darmo to dostali ...

Sławek
piątek, 15 lutego 2019, 21:41

Guzik od rakiet nie jest w rękach Polskich lecz USA. Celowanie satelitarne nie może się odbywać bez pozwolenia Waszynktonu. Bez ich pozwolenia możemy strzelać w sacharę, może trafimy. Bezpieczeństwo ...... pytanie czyje? Bo na pewno nie Polaków!

Bucefal
piątek, 15 lutego 2019, 21:00

"Po raz kolejny obce siły zamykają nam usta i zakładają kajdanki na ręce polskiego przemysłu który jest zdolny opracować system rakietowy lepszy i tańszy niż amerykański. Nazywa się to eliminacją konkurencji." Jak ostatnio sprawdzałem to piorunom wybuchały silniki marszowe zaraz po starcie, lista wad grota ujawnionych w WOT jest długa jak rolka papieru toaletowego, podwozia do Krabów przywiezione są z Korei, a do rozsądnej modyfikacji Leo trzeba było Niemców nająć. Strasznie ten przemysł zbrojeniowy uciskany (przez własną nieudolność chyba). Generalnie patrząc tak z perspektywy innej branży (software) to przemysł zbrojeniowy przynosi Polsce wstyd.

LeśnyDziad
piątek, 15 lutego 2019, 20:43

38 milionów kraj i ani jednego człowieka, który opracuje silnik rakietowy wynoszący pociski na odległość minimum 200-300! Naprawdę jesteśmy takimi tłukami? Może MON rozpisze konkurs i wyznaczy konkretną nagrodę?

Eckard Cain
piątek, 15 lutego 2019, 20:27

No i widać jaka to "dobra zmiana".... Poprzednicy byli powolni ale jak już coś robili to dobrze. Obecny rząd nie dość że działa jeszcze wolniej (a to już jest spore osiągnięcie) to jeszcze podpisuje kontrakty które bardziej szkodzą niż pomagają :(

Davien
piątek, 15 lutego 2019, 19:32

Dobre pociągnięcie, od czegoś trzeba zacząć . Stanie w, miejscu można zawsze kontynuować.

zmęczony
piątek, 15 lutego 2019, 19:22

Przy okazji ogłaszania wspaniałych modernizacyjnych sukcesów kolejnych ekip rządzących mam w głowie jedną myśl - jeśli narodowe programy budowy często na samym początku mówią o pozyskiwaniu dużych ilości sprzętu i budowaniu kompetencji przemysłowych naszej zbrojeniówki, to dlaczego są one niemal zawsze nastawione na szybkie dostawy, raptem dwu-trzy letnie a potem co? Zamykanie fabryk, których koszt budowy wprawdzie jest gigantyczny ale powoduje rzeczywisty przyrost kompetencji... a przecież te fabryki powinny produkować, modernizować oraz projektować kolejne generacje sprzętu. Moim zdaniem programy modernizacji powinny być bardziej rozciągnięte w czasie, co pozwoliłoby prowadzić równolegle kilka programów a nie tak jak teraz - co z tego, że sprzęt będzie wchodził na wyposażenie wolniej? Teraz nie wchodzi w ogóle, bo nie wiadomo za który program modernizacyjny się brać w pierwszej kolejności... W najbliższych latach WISŁA i HIMARS zablokują niemal wszystkie inne programy a środki, zamiast trafiać w większości do naszych zakładów, trafią niemal w całości do zakładów LM a całkowity koszt obejmujący cały cykl produktu wcale nie będzie wiele niższy... Szanowni rządzący na przestrzeni ostatnich 20 lat - serdecznie wam dziękuję za troskę o kraj i kompetencję jaką się wykazaliście przy tworzeniu naszej obrony narodowej...

Dumi
piątek, 15 lutego 2019, 19:00

Z pewnością to czarny scenariusz dla naszej zbrojeniówki. Jedyną nadzieją jaka mogłaby to zmienić byłaby deklaracja, że Polska kupi więcej Himarsów z offsetem w późniejszym terminie. Takich deklaracji nie ma bo prawdopodbnie LM nie chce dzielić się technologią. MON lepiej niech zacznie myśleć o swojej satelicie i zlecenie PGZ opracowanie polskich rakiet dalekiego zasięgu. Niech to trwa nawet wiele lat, ale twórzmy coś sami. Nie wiem czy poza USA, Turcją i Izraelem są jeszcze inne kraje sprzedające broń do naszego programu Homar? Amerykanie rozczarowali, ale dzięki ostatnim wydarzeniom znamy prawdziwą twarz wujka zza oceanu.. Ale czy nasi decydenci wyciągną wnioski??? Pozostaje nam czekać do jesiennych wyborów.

Idiota
piątek, 15 lutego 2019, 18:25

300 pocisków na 18 wyrzutni w tym szkoleniowe. Już czyje się bezpiecznie bo bezpieczeństwo nie ma ceny. Zdrowie i życie zresztą też a każdy umiera.

Napoleon
piątek, 15 lutego 2019, 17:34

@Edmund szkoda klawiatury tu naprawdę nie o to chodzi. Zwykła polityka, Black Hawk bez FMS, Homar z FMS, Wisła z IBCS, powód się zawsze znajdzie. W końcu każdy expert wie, że Topaz jest najlepszy na świecie ;) jak i cała nasza zbrojeniówka łącznie z PGZ umoczonym w afery.

Danisz
piątek, 15 lutego 2019, 17:00

@mc. - Kilka odkłamań: Ad.1/ Na jakiej podstawie twierdzisz że „nie stać” - toć Morawiecki mówił, że na samym tylko uszczelnieniu VATu budżet zarobił 60 mld - oba te programy miały być rozpisane na wiele lat, a tu się okazuje można by je bez problemu spłacić w 1,5 roku! Albo 500+ który jest wypłacany m.in. na dzieci polityków i innych bogatych ludzi - jeśli by odebrać go zamożnym to każdy z tych programów zostałby spłacony w rok. Tyle że ta władza wie, że ma poparcie 18% społeczeństwa (wybory z 2015) i że nie tak kupuje się głosy wyborców. Ad.2/ Równie dobrze możesz mówić o montowni Krabów bo przecież żaden z dostarczonych WP egzemplarzy nie jest w 100% Polski, albo o montowniach Eurofighterów w UK, Włoszech czy Niemczech - żaden z tych krajów nie produkuje swoich Typhoonów od A do Z - takie stawiania sprawy to zakłamywanie rzeczywistości. Poza tym fabryka w Polsce miała wyprodukować co najmniej 50 maszyn, a nie 25 jak piszesz. Co do Homara, to kłamiesz jak z nut, bo niby czego polski przemysł nie był w stanie przyjąć w offsecie - systemu kierowania ogniem Topaz? polskich środków łączności? naszych systemów dowodzenia? może Jelczy jako nośników też? To nie polski przemysł, tylko polskie władze nie były w stanie wynegocjować jakiegokolwiek transferu technologii. Nawet takiego symbolicznego offsetu jak w przypadku Wisły nie załatwili co świadczy o poziomie obecnego MON, a nie o pierwotnych założeniach programu Homar czy o polskim przemyśle. 3/ Nie ma póki co jakichkolwiek informacji o choćby planach połączenia obu systemów. Być może dostaniemy AFATDS nie w obecnej, a w modyfikowanej właśnie wersji, ale żadnego dostosowywania amerykańskiego systemu nie będzie - tak to już jest z zakupami z półki. 4/ Założenie, że zdołamy samodzielnie wywalczyć przewagę powietrzną to ignorancja - nie powinieneś się nią chwalić. A sprzętu nie kupuje się by działał, tylko gdy wszystko będzie po naszej myśli, a jak np. panowania w powietrzu nie będzie, to trudno. Poza tym zakładając atak z zaskoczenia nawet dominacja w polskiej przestrzeni powietrznej nie będzie miała znaczenia, bo nie poderwiesz 96 maszyn w 10 minut - błąd logiczny na każdym polu. 6/ A przed czym chcesz bronić Świnoujście za pomocą NDR? Przed Kalibrami czy Iskanderami?

mc.
piątek, 15 lutego 2019, 16:46

Pan Edmund - BRAWO. Nasz przemysł nie potrafi wyprodukować następcy Tarpana- Honkera, a zakłady które produkowały coś w miarę nowoczesnego sprzedano (a właściwie oddano za darmo), np. Mielec i Świdnik. Nasz poziom możliwości produkowania rakiet zatrzymał się w latach 70-tych po śmierci Generała Kaliskiego. Licencja kupiona w Izraelu (Spike) nie pomogła nam w opracowaniu dobrej rakiety Piorun (wybuchały na testach) - wskutek tego odwołano prezesa MESKO. Nie mamy paliwa do rakiet dalekiego zasięgu (70 km), czyli Langust i NIKT nam ich nie sprzeda (licencji) bo po co tworzyć konkurenta. Potrzebujemy wielu lat PRACY, PRACY i JESZCZE RAZ PRACY konstruktorów, specjalistów itd. Nikt nie sprzeda nam technologii które pozwolą nam rozwijać przemysł zbrojeniowy - musimy sami go tworzyć. Przez wiele lat - proszę popatrzeć na Koreańczyków i Turków. Ale do tego potrzeba pomocy wojska, rządu i ministra szkolnictwa wyższego.

Extern
piątek, 15 lutego 2019, 16:33

Może i trzeba się cieszyć bo w końcu WP dostanie jakąś broń mocniejszą od śrutu. Ale biorąc pod uwagę jakie technologie mogliśmy przy tej okazji pozyskać a jakie czarne skrzynki zamiast tego dostaniemy to aż smutno się robi. Prawda jest taka że dziś nie wygrywa się wojen gdy tylko się kupuje technologie militarne od innych. We wszystkich ostatnich wojnach właśnie takie kraje przegrywają wszelkie konfrontacje z krajami które mają własne technologię. Tak więc smutne że Polska niestety równa do krajów Afrykańskich zamiast do tych uprzemysłowionych.

-CB-
piątek, 15 lutego 2019, 15:43

@jkhgidzfgjkl - to po co były te wszystkie bezsensowne gadki i obietnice przez ponad 3 lata? Dlaczego ciągle obwiniano poprzedników o za małe offsety i korzyści płynące dla naszej gospodarki, samemu podpisując jeszcze gorsze umowy? Jacy się nagle wszyscy wyrozumiali dla rządu zrobiliście...

Napoleon
piątek, 15 lutego 2019, 14:39

@inżynier ze zbrojeniówki, no przecież prokuratura siedzi właśnie na PGZ.

jkhgidzfgjkl
piątek, 15 lutego 2019, 13:50

Dodam tylko, że jesli chodzi o zwolenników zakupu HIMARS z półki, to nieuważają oni, że jest to deal idealny, ale poprostu znają rzeczywistość i wiedzą, że lepiej mieć szybko ten jeden dywizjon, niż mieć tylko plany. Rozwój własnych zdolności rakietowych przesuwa się na co najmniej 2020-2030 i nic już tego nie uratuje (no chyba że jakis naprawdę wielo miliardowy kontrakt na który niema pieniędzy).

Edmund
piątek, 15 lutego 2019, 13:27

Szanowni Państwo, Chciałbym rozprawić się z 2 mitami, które dotyczą tego tematu i często są powtarzane przy różnych okazjach oraz upolitycznione. Co gorsza, są powtarzane także przez osoby decyzyjne. Mit 1. Offset jako narzędzie do pozyskania własnych kompetencji. Nie jestem zwolennikiem ani przeciwnikiem offsetu, chciałbym tylko przedstawić ważne aspekty. Offset rozumiany potocznie to kompetencje do samodzielnej produkcji w 100 % we własnym zakresie. W tym sensie, nawet bezpośredni, końcowy producent, nie jest w stanie zrealizować tak rozumianego offsetu. Zdziwilibyście się Państwo, jak duży % komponentów np. myśliwca F22 czy F16 nie został wyprodukowany w USA, ale np. w Japonii. W praktyce, korzysta się z sieci kilku tysięcy kooperantów, niezależnych firm rozlokowanych na całym świecie. Aby móc zarządzać tak skomplikowanym projektem, wymagane są kompetencje na najwyższym światowym poziomie, realizowane przez wysokiej klasy specjalistów, opłacanych według najwyższych stawek. Przy wyborze offsetu, istnieje wymóg zlokalizowania fabryki w danym kraju, ale to nie oznacza jeszcze pozyskania kompetencji w zakresie samodzielnej produkcji i rozwoju danego produktu - zwłaszca jeżeli fabryka należy do sprzedawcy. Po prostu dana fabryka realizuje uproszczony montaż (w porównaniu do fabryki producenta). Są to już gotowe, zmontowane zestawy komponentów, które się łączy razem. To wszystko. To nie doprowadzi do pozyskania kompetencji w zakresie produkcji czy zarządzania, ponieważ to wszystko jest realizowane w uproszczonym zakresie. Jeśli jednak uwzględnimy szerszy zakres offsetu: zakup licencji do własnej fabryki oraz koniecznie dalszą współpracę z licencjonodawcą w zakresie dalszego rozwoju produktu, takie kompetencje można budować. Z tym, że należy wziąć pod uwagę, że jest to drogie. Tutaj należałoby dokonać wybory czy kupić coś z półki, czy w ramach własnej produkcji, płacąc za to 3x więcej. W takim przypadku budżet modernizacyjny w praktyce z 10 mld skurczyłby się do ponad 3 mld. Dlaczego tylko ? Bo licencje i wybudowanie fabryki, która tylko zapewnia serwis oraz jej utrzymanie, nie są za darmo. Oddzielnym problemem jest budowa i utrzymanie najlepiej opłacanych specjalistów. Jak zareagują związki zawodowe na fakt zatrudnienia kolegów - w tym z zagranicy, którzy zarabiają 10 - 20 razy więcej od nich ? Mit 2 Zakup Himarsa z półki to błąd. Należy rozpatrywać to w szerszym zakresie, jako zacieśnienie związków polityczno - obronnych z USA. Sytuacja w Europie się zmienia, dochodzą do głosu partie prorosyjskie w Europie. Relacja z USA mogą stać się jedynym zabezpieczeniem, które posiadamy.

Okręcik
piątek, 15 lutego 2019, 13:27

Pisałem już 3 lata temu "dobra zmiana" dużo mówi, ale prowadzi działania pozorne i osłabia bezpieczeństwo Polski oraz siłę WP. Wniosek? Może kontrwywiad weźmie się w końcu do pracy?

Moro
piątek, 15 lutego 2019, 13:20

Liczba rakiet, system kierowania ogniem, stanowisko dowodzenia (tak samo w namiocie jak w przypadku Wisły) nie wróżą nic dobrego temu systemowi. Zwykłe, bezmyślne kupowanie głosów na potrzeby zbliżających się wyborów a nie żadne wzmacnianie sił zbrojnych.

scrambler
piątek, 15 lutego 2019, 12:08

do @zdrugiejstrony: świetna propozycja! Prawie to samo co zobaczyć minę sąsiada wychodząc na 30 st mróz w futrzanych stringach.

As
piątek, 15 lutego 2019, 12:08

Ten program z naszych fabryk wyszedłby wówczas jak cały świat używałby rakiet hipersoniczych i trzy razy droższy.

art
piątek, 15 lutego 2019, 11:40

wczoraj był czarny dzień, nie dość, że kupujemy głupio, to jeszcze sprzedający traktują nas jak Brytyjczycy kolonie...., handlują z nami jak w XVIII wieku z Indianami - wy nam skóry my koraliki, fajne są są cieszcie się, i jakbyście tak dokopali francuzom....

Victor
piątek, 15 lutego 2019, 11:36

@zdrugiejstrony Wpływ takiego rozlokowania będzie żaden. Na terenie Obwodu jest znacznie więcej celów niż my będziemy mieć pocisków. Za to bardzo łatwo będzie zniszczyć nasze wyrzutnie. Środków do tego na terenie Obwodu nie brakuje.

Polak
piątek, 15 lutego 2019, 11:26

Polki przemysł to dno i wodorosty. Przez tyle lat nic nie wymyślili. Jadą tylko na dotacjach na badania a tak to nie nadają do niczego . Więc niech nie płaczą

mc.
piątek, 15 lutego 2019, 11:24

Do "say69mat" - przy innym artykule napisałem, że w rejonie Piły powinna być kolejna bateria Patriot broniąca: Poznań (F-16), Powidz ("centralna baza wojsk amerykańskich w Polsce") i terminal gazowy. Przepraszam że tym razem nie powieliłem tej informacji. P.S. Dodatkowo Patrioty powinny też bronić nowej, dużej bazy (kotwicowiska) MW w Świnoujściu. Czyli wszystkie te różne elementy muszą się składać na naszą obronę, a 3 NDR na pewno by nam się przydał.

kropidło termobaryczne
piątek, 15 lutego 2019, 11:08

Nic dodać, nic ująć...

Emigrant4X
piątek, 15 lutego 2019, 10:51

Zastrzegam nie jestem fachowcem od uzbrojenia i jego produkcji, lecz chciałbym się podzieliś swoimi spostrzenieniami. Otóż w 1981 roku jako uczeń technikum byłem na Targach Poznańskich na stanowisach USA. Zaskoczyło mnie że oferowali nam produkcję łopat, wideł itp czyli prostych narzędzi. Dziwiłem się i zapytałem o co chodzi. Odpowiedź była prosta musicie się nauczyć dobrze solidnie produkować proste narzędzia aby zacząć produkować bardziej złożone. wtedy tego nie rozumiałem , lecz teraz czytając wieści na tym portalu przeraża mnie nieudolność, brak nowoczesnych technologii, brak zespołów inżynierów do wdrażania nowoczesnych rozwiązań, a te co są potrzebują czasu który został tak wspaniale przez lata zarządzania przez ignorantów zmarnowany

inżynier ze zbrojeniówki
piątek, 15 lutego 2019, 10:21

Pierwsze niedopowiedzenie to fakt,że PMT 2013-2026 nie istnieje, czeka dopiero na modyfikację. Drugie - to brak refleksji nad pewną kwestią, czyli jak właściciel zbrojeniówki czyli MON/PGZ wyeliminował samego siebie z programu HIMARS. Za takie działanie na niekorzyść własnej spółki zgodnie z kodeksem handlowym odpowiada karnie zarząd czyli MON. Co na to prokuratura?

Na realnie
piątek, 15 lutego 2019, 10:15

+Na Spokojnie aby miał pan rację musi pan zmyślać, że USA nie dotrzymają zobowiązania wobec Polski w ramach NATO, ale dotrzymają niezależnie od NATO w zamian za kilka miliardów za broń dla Polski. To jednak jest totalne oderwanie się od rzeczywistości. Tak sam zresztą jak pańska "przyszła Republika Federalno-Islamska", czy brak znaczenia dla USA, czy ich wojsko stacjonuje blisko, czy nieco dalej od Rosji. Wosjkowi USA stacjonujący w zach. UE mogą odczuwać przniesienie z wygodnego, ciekawego życia we Francji, czy w RFN do polskiego "zielonego garnizonu" tylko jako karę, a więc na pewno nie uznają uzasadnienia w postaci polskich bzdur wmawianych w Polsce.

dim
piątek, 15 lutego 2019, 10:00

A ile kosztowałaby budowa ze 40 zespołów wiernych /dających ten sam efekt obserwacyjny, także środkami technicznymi / makiet ? też przemieszczających się na kołach ? Gdyż w razie rzeczywistej wojny nic nie ukryjemy, to już nie te czasy, możemy natomiast "zamieszać. Poza tym te wyrzutnie są tak małe, że spokojnie należałoby ukrywać je także w "cywilnych" kontenerach. Każdy inny scenariusz jest z góry "spalony" - przy ogromnej przewadze ogniowej i rzekłbym A'MORALNEJ naszego ulubionego, stałego agresora. Który oczywiście, że robi to samo już od jakiegoś czasu - ukrywa wyrzutnie, jako sprzęt cywilny.

Rafał
piątek, 15 lutego 2019, 09:56

Panie Sabak a czemu ani słowa o tym, czy prawdą jest, że nie można użyć HIMARSA w warunkach zakłócania sygnału GPS? (pomijam kwestię odpalenia ATACMS za zgodą czy bez niej USA). Czy HIMARS dla nas może strzelać bez sygnału GPS?

Gator
piątek, 15 lutego 2019, 09:44

Po raz kolejny obce siły zamykają nam usta i zakładają kajdanki na ręce polskiego przemysłu który jest zdolny opracować system rakietowy lepszy i tańszy niż amerykański. Nazywa się to eliminacją konkurencji.

Akanios
piątek, 15 lutego 2019, 09:22

Himars ma przede wszystkim służyć do obrony, zatem realizować interesy obronne kraju - jeśli się nie obronimy bo np. nie będziemy mieć czym - nie będzie już interesów kraju ani rozwoju innowacyjności, rozwoju gospodarki itd... Zatem rozwój gospodarki jest wtórny (mniej ważny) wobec celu zasadniczego - zapewnienia odpowiedniego potencjału odstraszania i obrony kraju... Nie akceptuję innego podejścia w tym przytoczonej części podsumowania. Analogicznie do Himars kupno australijskich fregat nie miało służyć polskiemu przemysłowi tylko podniesieniu zdolności polskiej MW zwłaszcza w zakresie obrony plot. Zrezygnowano z nich ze względu na interes przemysłu - okręty miały być budowane w Polsce. ALE NIE SĄ!!! Nie została i w najbliższym czasie nie zostanie położona stępka pod żaden okręt, który by klasą odpowiadał australijskim OHP. Coś nie tak z tym polskim przemysłem i chyba rządem(??) Zatem oglądanie się na przemysł nie przyniosło korzyści polskim stoczniom ani nie podniosło naszego poziomu bezpieczeństwa, wręcz go obniżyło (!). Ręka w nocniku!!!! Gdyby nie zakup Himars w takiej formie teraz, być może w ogóle nie ruszylibyśmy z tym tematem. Rządzą nami ignoranci (!!!) a urzędnicy realizujący zamówienia wykształceni są na perelowskich wzorcach i z tego powodu uważam, że dobrze się stało.

hmm
piątek, 15 lutego 2019, 09:17

No dobra, a kto zabrania PGZ lub innej grupie, opracować i zaoferować system będący rozwinięciem tego 1 dywizjonu HIMARS? Tylko bez proszenia o pieniądze podatnika, dopiero przy zakupie. Nie opłaci się? A widzicie.

zdrugiejstrony
piątek, 15 lutego 2019, 08:59

Rozlokować przy obwodzie kaliningradzkim i robić co zaplanowano . Może zobaczymy wpływ tego na działania ruskich?

De Retour
piątek, 15 lutego 2019, 08:59

Po zakupie 2 bateri Patriot, 4 S70i, 5 samolotów VIP, itd następna lekcja - Jak wydać pieniądze nie zwiększając zdolności armii i przemysłu.

say69mat
piątek, 15 lutego 2019, 08:49

@mc. ... mówisz, że Terminal gazowy w Świnoujściu powinien być broniony przez NDR??? Uważasz zatem, że to okręty nawodne stanowią jakiekolwiek zagrożenie dla Terminala i jego obiektów??? Przecież okręty nawodne są w stanie zaatakować Terminal pociskami manewrującymi vs balistycznymi z dystansu 1500 - 2500 km. Tak więc jakim cudem kolejny NDR ma zabezpieczyć Terminal, skoro zasięg efektora NDR-u to circa 250 km???

Gts
piątek, 15 lutego 2019, 08:21

System jak system, nie jest zly ale najlepszy tez nie. Za to oferta offsetowa jest zadna a to oznacza juz pogrzeb kolejnego sektora naszej zbrojeniowki. Niczym nie da sie wiec wytlumaczyc odrzucenia oferty na Caracale z powodu niewystarczajacego offsetu. IMI oferoeal jak i Airbus budowe fabryki w Polsce i produkcje wiele elementow oraz efektorow, moze tez byloby to na zasadzie montazu (jak wszedzie na swiecie) oraz wkladaniu izraelskich blackboxow, ale by bylo. Mysle ze w przypadku Airbusa jak i IMI moglibysmy na tym skorzystac znacznie wiecej bo airbus planowal oprzec produkcje a co najwazniejsze budowanie kadry inzynierskiej o polskich abolwenrow na kierunkach dla niego zamawianych. Wiele razy pisale ze nasz przemysl jest niewydolny i zacofany, ale jednyna droga na wyviganiecie go z tego sredniowiecza jest kupowanie z offsetami, transferem technologii i licencjami. Pis to obiecal, pis rozdzieral szaty ze PO za malo tego brala, a jak przyszlo co do czego to sami grzebia polski przemysl kleczac przed USA. Za chwile tak samo zrobia polska zborjeniokwe w konia przy chorym zakupie AW101 i bedziemy chyba mieli jasny obraz tego ze ta ekipa przyszla grzebac, a nie rozwijac.

adams
piątek, 15 lutego 2019, 08:12

I taka prawda a rząd zrobił szopkę przed kamerami jakbyśmy kupowali jakaś broń atomową.Wiadomo wybory to szopkę trzeba było zrobić

Rex
piątek, 15 lutego 2019, 08:07

Polska zbrojeniowka mogła realizować HIMRASa lecz byli tak pazerni, że zaproponowali cenę z kosmosu kilkukrotnie przewyższającą planowane wydatki. Zakup jednego dywizjonu z półki to bardzo dobry ruch - taki pstyczek w nos zadufanym firmom zbrojeniowym (głównie PGZ)

say69mat
piątek, 15 lutego 2019, 05:34

Skoro we współpracę w sferze koprodukcji systemu HIMARS/GLMRS są zaangażowane firmy z Francji, Niemiec, Włoch, Uk. Jest to niewątpliwie bolesna cezura określająca jednoznacznie poziom naszego przemysłu zbrojeniowego, jako partnera do realizacji projektów obronnych obejmujących współpracę gospodarczą państw członkowskich NATO. Jeżeli w relacjach przemysł zbrojeniowy - wojsko, przemysł jawi się jako typowa konserwa z czasów UW??? To, czy jakikolwiek transfer nowoczesnych technologii jest w stanie dokonać niezbędnej sanacji polskiego przemysłu zbrojeniowego??? Czy też niezbędne są kluczowe zmiany instytucjonalne w jego funkcjonowaniu??? Obejmującego prywatyzację oraz uszczelnienie od strony kontrwywiadowczej systemu zatrudniania osób w obszarze przemysłu zbrojeniowego. Jednak nie wydaje się, aby współczesne nam elity polityczne byłyby w stanie dokonać radykalnej reformy naszego przemysłu zbrojeniowego. W tym głębokiej reformy nadzoru właścicielskiego nad spółkami zależnymi od Skarbu Państwa. Pozwalającej na wyzwolenie przemysłu zbrojeniowego od sfery zależności politycznych, redukujących jego potencjał do poziomu typowej hodowli ... futer i królików.

rety rety
piątek, 15 lutego 2019, 01:48

Generałowie wypowiadają się jako specjaliści od Polskiego przemysłu. Do tego "były rektor" czyli wywalony przez obecną ekipę ze stołka. Wiarygodny jak cholera. Czekamy na jego opinie o pogodzie na wiosnę...

Arado
piątek, 15 lutego 2019, 01:12

Dobry,obiektywny i rzeczowy artykol.Kolejny juz na tym portalu,niestety chyba decydenci z MON tu nie zagladaja...

NNN
piątek, 15 lutego 2019, 00:54

Te rakiety bardzo się przydadzą Amerykanom w Iranie.

wiarus
piątek, 15 lutego 2019, 00:46

Szkoda słów.

HIMARS
piątek, 15 lutego 2019, 00:35

Przeczytajcie nazwę tego systemu wspak i będziecie wiedzieli jak Ameryka traktuje jego nabywców

Harry 2
piątek, 15 lutego 2019, 00:30

To dopiero "początek" tygodnia ta "czarna środa" Będzie jeszcze "czarny czwartek, piątek, sobota..." po kolejnych zakupach politycznych w USA, choćby śmigłowcach w programie KRUK. Później Harpia i kolejne zakupy bez offsetu (choćby ciąg dalszy Himarsa). Jeszcze coś się zakupi by wujek zza oceanu był zadowolony. I pomyśleć, że wiele komponentów do Homara mógł produkować nasz przemysł. Lepiej było dokonać zakupów samych rakiet choćby w Turcji, Serbii. Koniec mrzonek o rozwoju artylerii rakietowej w Polsce.

Edward
piątek, 15 lutego 2019, 00:01

Teraz - ciąg dalszy takich zamówień (jeszcze przynajmniej 3 dywizjony), a na pierwszym planie, w trybie pilnym "ORKA" czyli dogadać się z Francuzami i budować okręty podwodne typu Scorpène, doskonale je uzbroić (między innymi w rakiety manewrujące). Samoloty myśliwskie (5 generacji), helikoptery (CSAR, SAR, uderzeniowe, ...), ... - to w miarę możliwości ale też jak najszybciej. Potrzeby naszych sił zbrojnych są ogromne ale sukcesywnie musimy zaspokajać - nie ma innej drogi dla zapewnienia nam bezpieczeństwa.

w
czwartek, 14 lutego 2019, 23:46

polski przemysł juz dawno powinien nad takim uzbrojeniem pracować. 10 lat temu kupiono w Niemczech walcarke do walcowania rur o srednicy 600 mm pod ten program. Jak znam zycie to moze jej nie rozpakowano. Zadnych prac B+R tylko ciagle liczymy ze ktos da nam za darmo cała technologie i uruchomi produkcje

Na spokojnie
czwartek, 14 lutego 2019, 23:40

Zanim nasz przemysł wraz z ośrodkami badawczymi stworzą coś konkretnego, to może być już po zawodach. Ukrainę i Białoruś Putin może zająć w tydzień, i nikt nie piśnie. Nawet USA . Jedna dobra prowokacja w stylu Gliwic, czy to co zrobił ZSRR w Finlandii w 39r i ruskie pierogi będą u naszych granic. Tym co nas ochroni, nie będzie nawet 10 dywizjonów himarsów, a obecność USA na naszym terytorium. Co jest tańsze? Kupić droższy sprzęt pod publikę, ale realnie zabezpieczyć się politycznie przed agresją? Czy naprodukować trochę taniej super złomu który i tak nie da nam na dłuższą metę nic, poza działaniem psychologicznym i to skierowanym nie na wroga, a na własne społeczeństwo. Zrobiłbym to samo, a powoli na miarę możliwości wzmacniał armię ku zadowoleniu naszym ale i sojusznika. Z punktu widzenia USA: zyskują i wiążą ze sobą sojusznika na lata, poprzez system uzbrojenia, mają z tego jakąś kasę, a niby dlaczrgo nie? a przy okazji zabezpieczają jednak wschodnią flankę. A co to dla nich za koszt, przesunąć tylko z zachodu trochę sprzętu i uwagi na wschód? W Polsce mają stabilniejszego sojusznika w porównaniu do przyszłej Republiki Federalno-Islamskiej. Zapóźnienia są za duże, kilka ekip przespało kluczowe momenty. Trzeba się wreszcie obudzić i kumać o co chodzi kaman w dzisiejszym świecie.

j2001
czwartek, 14 lutego 2019, 23:31

Lepiej mieć w 2023 niż wyprodukowane przez nasz przemysł w 2030 i to za trzy razy większe pieniądze.

SAS
czwartek, 14 lutego 2019, 23:31

Przecież jeśli polski przemysł ma lepsze rakiety, to wojsko je kupi. Co zagranicznego oferenta obchodzą problemy egzotycznych zakładów? Jeżeli kupię sobie Mercedesa, to dlaczego miałbym kupić go od salonu wtedy, kiedy sąsiad mi go wyprodukuje w swoim garażu?

Pirat
czwartek, 14 lutego 2019, 23:21

Połąki przemysł za wolno, za drogo myśli i produkuje. Jestem za rozwojem Polskiego przemysłu ale jeśli hodzi o HIMARS by to wzięło z długo czasu.

Bi Bi
czwartek, 14 lutego 2019, 23:03

A niektórzy na tym forum całkiem niedawno dziwili się Niemcom, że dali czerwoną kartkę F-35. Najważniejszy jest zastrzyk nowych technologii dla przemysłu i gospodarki danego kraju w ramach umów offsetowych, a nie klepanie po plecach i mówienie o wyimaginowanych sojuszach. Konserwacja polskiej biedy trwa.

Poldek
czwartek, 14 lutego 2019, 22:18

Gorzka pigułka. To samo jak F16. Polityka zamiast kompetencji.

WARSZAWIAK
czwartek, 14 lutego 2019, 21:28

WIELOLETNIE ZANIEDBANIA W NOWOCZESNY SPRZENT CIERZKO MIEC ODRAZU WRZYSTKO TYM BARDZIEJ MAM NADZIEJE ZE BENDA NASTEMPNE ZAKUPY NIEZAPOMINAJAC O MARYNARCE WOJENNEJ A PL TARPAN HONKER POWINIEN BYC NADAL ROZWIJANY TAK SYTEMU HIMARS POWINNY BYC NA POJAZDACH NOWYCH JELCZOW BO WOJSKOWE STARY I JELCZE SA PRODUKOWANE

WW1
czwartek, 14 lutego 2019, 20:03

System jak najbardziej Polsce potrzebny tylko te 20 wyrzutni to jest dobre na paradę a robią z tego taką pokazówkę jakbyśmy kupowali rakiety międzykontynentalne z głowicami atomowymi.Tego powinno być dużo,dużo więcej i trzeba przyznać że po 3 latach zapowiadania o korzyściach dla naszego przemysłu kupujemy produkt z półki

xyz
czwartek, 14 lutego 2019, 19:58

Oprócz podpisania umów na Kraby, Raki,Warmate, MSBS i niszczyciele min. To czarna środa dla wojska trwa już 4 lata. Z hucznych zapowiedzi o modernizacji armii, na początku kadencji nic nie pozostało. Teraz na siłę chce się pokazać, że coś się kupiło. A Polska armia w porównaniu z armiami takich krajów jak Rumunia, Słowacja czy Białoruś staje się coraz bardziej zacofana. A zapowiedzi wydawania ogromnych pieniędzy z budżetu przeznaczonego na modernizację na amerykańskich żołnierzy czy drogi nie zapowiadają w przyszłości nic dobrego.

mc.
czwartek, 14 lutego 2019, 19:43

Kilka spraw: 1/ dwa duże programy poprzedniej ekipy - zakup śmigłowców i zakup systemu Himars każdy miał kosztować po ok. 12 mld PLN - na tak duże wydatki nas nie stać 2/ oba te programy miały mieć duży udział polskiego przemysłu - śmigłowce miała powstać fabryka (???), ale w zasadzie montownia 25 śmigłowców, w przypadku Himarsów... tu lista życzeń PGZ była nieograniczona. Był tylko jeden problem - oni nie byli w stanie przyjąć tego offsetu. 3/ Jeśli nie uda się połączyć TOPAZ-a z AFATDS to będzie to więcej niż błąd. To będzie zwykły sabotaż 4/ Himars-y muszą mieć dobrą osłonę lotniczą, bo będą pierwsze do zniszczenia - a to oznacza zakup min. 48 F-16 V, choćby celem zastąpienia Mig-29 i Su-22 5/ Z tego co pamiętam, (chyba ???) jest rozpisany przetarg na zakup samolotów rozpoznawczych dla MW, może trzeba kupić więcej takich "maszyn" 6/ Jeśli MW dostanie maszyny rozpoznawcze i śmigłowce AW-101, powinna dokupić 3 NDR i "ustawić" go między Świnoujściem a Kołobrzegiem, choćby dla obrony Terminala Gazowego i przyszłego dużego portu wojennego w Świnoujściu - bo tam właśnie powinien być

Piser
czwartek, 14 lutego 2019, 19:37

Proste pytanie dlaczego nie budujecie swojego uzbrojenia .Pis tylko obiecywał bo walczył o wygranie i rządzenie .

Sailor
czwartek, 14 lutego 2019, 19:24

To nawet nie jest czarna środa tylko pogrzeb na raty. IMI oferował system Lynx z offsetem, transferem technologii i budową od podstaw dużej fabryki pocisków rakietowych w Polsce z naszym większościowym udziałem. Tymczasem nasz rząd bo nie ma tu mowy o suwerennej decyzji MON funduje sobie "golasa" w postaci amerykańskiego HIMARS-a do którego będziemy musieli kupować nawet opony jak złapie gumę, a nie wspominając już o innych aspektach. Płakać się chce.

Observer
czwartek, 14 lutego 2019, 19:23

Pan Sabak idealnie opisal realia o zakolorowaniu paranoidalnym kolejnego juz zakupu dla armii. Taka polityka pachnie tandeta myslenia ministerialnego i jak zwrocil slusznie uwage, zakup ten przynosi poki co jedynie defiladowy efekt.

xyz
czwartek, 14 lutego 2019, 19:05

Kolejny w miarę obiektywny artykuł. No zaskakujecie mnie dzisiaj redakcjo bardzo pozytywnie. Nie wiem kto tam dzisiaj u was pełni dyżur ale proszę was niech to robi częściej.

Willgraf
czwartek, 14 lutego 2019, 19:01

czarna środa ! uwalenie rozwoju WR-70 Langusta z rakietami o zasięgu 70 km produkowanymi w kraju to kolejny po odrzuceniu kontraktu na Caracale wraz z offsetem rakietowym ..nóż w plecy dla polskiego przemysłu rakietowego

AndyP
czwartek, 14 lutego 2019, 18:39

System został kupiony tylko po to by PiS mógł wykazać, że "coś" zrobił. Będzie kulą u nogi naszej artylerii, tak jak amerykański złom który zatopił marynarkę...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama