Reklama
Reklama

Hamulce modernizacji Sił Zbrojnych RP [7 PUNKTÓW]

19 maja 2017, 13:52
Fot. Departament Strategii i Planowania Obronnego MON
Fot. 49BLot
Fot. 21. BSP

Sojusznicy Polski w NATO coraz sprawniej radzą sobie z procesem modernizacji swoich armii. Zwiększają budżety obronne, powiększają liczebność żołnierzy, inwestują w nowy i używany sprzęt oraz modernizują już wykorzystywany. Tempo unowocześniania polskiej armii wypada na tym tle niezadowalająco. Wśród powodów występowania takiej sytuacji są piętrzące się kwestie organizacyjno-prawne.

Modernizacja armii sojuszniczych nabiera tempa

Państwa Europy Środkowo-Wschodniej aktywnie przystąpiły do unowocześniania swoich sił zbrojnych. Przykładowo we wrześniu 2015 r. Litwa zatwierdziła decyzję o nabyciu za 58,3 mln euro od Niemiec 21 155-mm samobieżnych armato-haubic PzH 2000. Cena zakupu obejmuje modernizację wozów oraz stworzenie niezbędnej infrastruktury do ich garażowania i remontów. Litwa zaangażowała się w prowadzony pod egidą OCCAR program kołowego modułowego transportera opancerzonego Boxer. W sierpniu 2016 r. pozyskała za około 400 mln euro 88 wozów tego typu. Ponadto Wilno podpisało porozumienie techniczne w sprawie zakupu amerykańsko-norweskiego systemu rakietowego ziemia–powietrze NASAMS. Pozyskano też przeciwlotnicze zestawy Grom. Zdecydowało także o wzroście liczby żołnierzy oraz budżetu obronnego.

Innym przykładem wartym uwagi jest Rumunia, która zdecydowała o zwiększeniu wydatków obronnych do 2 proc. PKB. Jeszcze w 2013 r. nabyła od Portugalii za 628 mln euro 12 samolotów wielozadaniowych F-16 modernizowanych do standardu Block 15 MLU. W kwietniu 2017 r. Bukareszt wysłał zapytanie ofertowe do rządu USA dotyczące zakupu zestawów przeciwlotniczych Patriot oraz rakietowych systemów ziemia-ziemia HIMARS. Mniejsze oczekiwania w zakresie transferu technologii i udziału przemysłu w realizacji zamówienia powodują, że Rumunia może uzyskać odpowiedź USA szybciej niż Polska i prędzej otrzymać sprzęt.

Warto również zwrócić uwagę na proces modernizacji czeskiej armii. Od 2016 r. Praga zainicjowała wzrost wydatków obronnych, które do 2020 r. mają systematycznie rosnąć do poziomu 2 proc. PKB. Czesi zwiększają liczebność armii oraz zamierzają zainwestować w nowe karabiny maszynowe, śmigłowce wielozadaniowe, bojowe wozy piechoty, komponenty systemu obrony powietrznej, ciężarówki Tatra oraz modernizację samobieżnych kołowych 152-mm armatohaubic Dana i śmigłowców transportowych Mi-17.

Polskie problemy z modernizacją armii

Na tle działań państw sojuszniczych Polska unowocześnia swoją armię w tempie, które trudno uznać za zadowalające. Na ten stan rzeczy nakłada się wiele czynników, wśród których można wskazać na liczne problemy organizacyjno-prawne.

1.    Częste zmiany na stanowisku Ministra Obrony Narodowej

Od lipca 1989 r. na czele resortu obrony narodowej stało już 18 ministrów. Całą 4-letnią kadencję przepracowali jedynie Jerzy Szmajdziński i Tomasz Siemoniak. Bogdan Klich zbliżył się do tego wyniku. Siedmiu szefów resortu zarządzało nim poniżej roku, sześciu krócej niż dwa lata. Tak duża rotacja na tym stanowisku powoduje, że przeprowadzenie jakiejkolwiek głębszej reformy nieefektywnego systemu pozyskiwania uzbrojenia, wypracowania stabilnych kierunków rozwoju Sił Zbrojnych RP czy długofalowej strategii dla sektora zbrojeniowego jest niezmiernie utrudnione. Brakuje ponadpartyjnej zgody co do priorytetów w unowocześnianiu armii. Warto również zwrócić uwagę, że pozycja polityczna poszczególnych ministrów w kolejnych rządach była przeciętna. Jedynie Tomasz Siemoniak pełnił jednocześnie urząd Ministra Obrony Narodowej oraz Wiceprezesa Rady Ministrów.

2.    Duża liczba dokumentów strategicznych o niskiej randze w systemie źródeł prawa

Dokumenty o randze strategicznej dotyczące rozwijania zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych RP są liczne. W ich gąszczu trudno się zorientować decydentom i urzędnikom, nie mówiąc o osobach nie zainteresowanych bezpośrednio modernizacją armii. Nie mają one rangi ustawy, co nie sprzyja ich ścisłemu przestrzeganiu i stabilności obowiązywania. Rozbudowanie całego spektrum dokumentów dobrze obrazuje uproszczony schemat z 2014 r. przygotowany przez Departament Strategii i Planowania Obronnego MON, który zasadniczo zachowuje aktualność:

Hierarchia dokumentów strategicznych i planistycznych dotyczących obronności 

Hierarchia dokumentów strategicznych i planistycznych dotyczących obronności
Fot. Departament Strategii i Planowania Obronnego MON

Obecnie w MON trwają prace nad kolejnym dokumentem strategicznym pt. „Narodowa Polityka Zbrojeniowa”, który zapewne będzie oparty o wnioski ze Strategicznego Przeglądu Obronnego. Tak duża liczba wytycznych utrudnia monitorowanie osiągania założonych w nich efektów oraz ocenę, czego tak naprawdę potrzebuje polska armia.

3.    Struktura sektora zbrojeniowego niesprzyjająca konkurencyjności

Obecnie Ministerstwo Obrony Narodowej pełni jednocześnie rolę zamawiającego nabywającego uzbrojenie i sprzęt wojskowy (w szczególności Inspektorat Uzbrojenia oraz Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych), instytucją zlecającą prace badawczo-rozwojowe w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa państwa (głównie za pośrednictwem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju) oraz podmiotem nadzorującym i kontrolującym w imieniu Skarbu Państwa jako właściciela działalności państwowego przemysłu zbrojeniowego starającego się o zamówienia. W takiej konfiguracji na ogół lepiej zarządzany prywatny przemysł zbrojeniowy jest wypychany z rynku intratnych państwowych zleceń pozwalających zbudować niezbędny potencjał przemysłowy do ekspansji zagranicznej. Wpływa to na niski poziom konkurencji pomiędzy podmiotami polskiego rynku zbrojeniowego, na którym przedsiębiorstwa kontrolowane przez państwo stoją w praktyce na lepszej pozycji. Mimo ubożejącej oferty produktowej zawsze mogą liczyć na pomocną dłoń Skarbu Państwa z uwagi na status tej gałęzi gospodarki określanej jako „strategiczna” i obawę decydentów politycznych o wybuch niezadowolenia związków zawodowych i spadek poparcia w danym okręgu wyborczym. Taka sytuacja wpływa na gorszą ofertę polskiej zbrojeniówki dla Sił Zbrojnych RP, co hamuje proces ich modernizacji oraz promuje sięganie po droższe i nowocześniejsze zagraniczne rozwiązania techniczne.

4.    Wielość podmiotów aktywnych w procesie pozyskiwania sprzętu wojskowego

Polski system pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego oraz zarządzania sektorem zbrojeniowym grupuje wiele podmiotów. Przekłada się to na mglistość odpowiedzialności wśród urzędników, żołnierzy i zarządów państwowego przemysłu zbrojeniowego za rezultaty w postaci sprawnie przeprowadzanych procedur zakupowych i prac badawczo-rozwojowych czy sprawowania efektywnego nadzoru nad realizacją przyjętych harmonogramów czy strategii. Zasoby finansowe pozostają często rozproszone, a proces uzgodnień danego stanowiska przez komórki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej, czy to w zakresie założeń taktyczno-technicznych nowego sprzętu czy konieczności zastosowania offsetu przy danym zamówieniu jest długotrwały i mało wydajny. Wydłuża też proces konsultacji, pozwalający na wypracowanie efektywnych rozwiązań w dziedzinie poszukiwanego sprzętu wojskowego dla armii. Przedsiębiorstwa zbrojeniowe mają trudności w uzyskaniu środków finansowych w ramach przejrzystej i krótkiej procedury na opracowywanie nowych rozwiązań technicznych. Starania o fundusze zapewniane przez państwo pochłania wiele czasu i uwagi zarządów i pracowników firm, którzy zamiast skupiać się na rozwoju portfolio produktów i nawiązywaniu współpracy biznesowej, angażują się w uczestnictwo w procedurze uzyskiwania środków krajowych od różnych jednostek administracji pełnej biurokratycznych wymagań.

5.    Niewydolny system zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa państwa

Polski system dokonywania zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego pozostaje niewydolny oraz skomplikowany. Poszczególne etapy procedury trwają zaskakująco długo i czasami się dublują. Dla przykładu kluczowy dla armii i przemysłu Przegląd Potrzeb dla Zdolności Operacyjnych Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej jest tworzony przez Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przy udziale Szefa Zarządu Planowania i Programowania Rozwoju Sił Zbrojnych – P5 przez nawet 18 miesięcy. Inny przykład to faza analityczno-koncepcyjna dotycząca zakupu określonego systemu uzbrojenia, realizowana przez Inspektorat Uzbrojenia, a poprzedzająca fazę realizacyjną. Zgodnie z wewnętrznymi regulacjami resortu obrony trwa ona od 6 do nawet 18 miesięcy (w razie potrzeby termin może zostać jeszcze wydłużony). Jeżeli dwa przywołane dla przykładu dokumenty będą przygotowywane jeden po drugim, to mogą upłynąć nawet trzy lata i wciąż będzie daleko do podpisania umowy na zakup konkretnego sprzętu wojskowego.

W przypadku najistotniejszych programów uzbrojenia resort obrony przeprowadza procedurę oceny występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Następnie wdraża powielającą ją w dużej mierze procedurę sporządzenia uzasadnienia konieczności zastosowania offsetu przy danym zamówieniu. Dublowanie procedur tego typu znacząco wydłuża proces zakupów newralgicznego uzbrojenia.

Sam Inspektorat Uzbrojenia jako zamawiający sprzęt wojskowy dla armii cierpi z powodu niedoborów kadrowych. IU dysponuje zbyt szczupłą kadrą w stosunku do postawionych zadań. W marcu 2016 roku ówczesny szef IU gen. bryg. dr Adam Duda poinformował w Sejmie, że Inspektorat prowadzi około 800 projektów o bardzo różnym stopniu skomplikowania. W całym IU służy i pracuje niemal 400 osób, ale jedynie około 260–270 z nich zajmuje się bezpośrednio zadaniami związanymi z kontraktowaniem. Dla przykładu francuska Generalna Dyrekcja Uzbrojenia funkcjonująca w ramach tamtejszego resortu obrony, która odpowiada m.in. za prowadzenie programów uzbrojenia, zatrudnia niemal 10 tysięcy ludzi. Eksperci postulują powołanie Agencji Uzbrojenia o zwiększonym potencjale kadrowym i budżetowym.

Uposażenie pracowników IU nie jest konkurencyjne w stosunku do wynagrodzeń w przemyśle, zwłaszcza zagranicznym, który jest aktywny w Polsce. Wynagrodzenie oferowane osobom na jednym z popularniejszych stanowisk starszego specjalisty wynosi około 3600 zł brutto. Może to skutkować występowaniem pojawiającego się na całym świecie zjawiska tzw. obrotowych drzwi, czyli przechodzenia z pracy w sektorze państwowym do pracy w sektorze prywatnym w zamian za rozstrzygnięcie przetargu w sposób korzystny dla określonego oferenta i niekorzystny dla Sił Zbrojnych RP połączone z obietnicą dobrze płatnej posady lub innej gratyfikacji. Z tym zjawiskiem zmagają się regulatorzy w różnych krajach nadzorujący sektory strategiczne, takie jak kolejnictwo, energetyka czy telekomunikacja.

6.    Brak regulacji prawnych uwzględniających specyfikę sektora zbrojeniowego

W polskim porządku prawnym wciąż brakuje ustawy o zamówieniach obronnych oraz ustawy o pozyskiwaniu zdolności przemysłowego potencjału obronnego o podstawowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, które uwzględniałaby specyfikę zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Obecne przepisy dotyczące nabywania uzbrojenia znajdują się różnych aktach prawnych o różnej randze w systemie źródeł prawa (Traktat o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, dyrektywy unijne, ustawy, rozporządzenia, decyzje Ministra Obrony Narodowej). Są skomplikowane i dopuszczają różne procedury, które nie są w pełni transparentne. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku zakupu uzbrojenia w trybie tzw. „BP”. To taki tryb, który zakłada pozyskanie sprzętu związanego z ochroną podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Jeśli resort obrony narodowej oceni, że występuje taki interes, a następnie, że istnieje też konieczność zastosowania offsetu, wówczas postępowanie o udzielenie zamówienia jest długotrwałe. Może także nie dojść do skutku jeśli zwykle trwające kilka miesięcy negocjacje offsetowe nie zakończą się sukcesem. To oznacza stratę wielu miesięcy pracy dużych zespołów ludzi z różnych instytucji, ale nie wiąże się z pociąganiem nikogo do odpowiedzialności za brak sprzętu w armii.

7.    Niewydolny system zlecenia, monitorowania i wdrażania prac badawczo-rozwojowych

Odpowiedź MON na interpelację nr 10797 z 7 kwietnia 2017 r. w sprawie stanu realizacji prac rozwojowych na rzecz obronności państwa obejmuje obszerną informację na temat rosnących opóźnień w przedmiocie tejże interpelacji. W przypadku poszczególnych programów sięgają one od 8 do nawet 56 miesięcy i rosną. Dobrym przykładem jest również program „Regina” dotyczący opracowania armatohaubic Krab, który trwał około 20 lat. Finalnie powstał pojazd złożony z koreańskiego podwozia, niemieckiego silnika, brytyjskiej wieży, słowackiej amunicji oraz francuskiej armaty. To pokazuje, że obecny system nie funkcjonuje należycie.

W polskim porządku prawnym instytucją zarządzającą realizacją badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Stanowi agencję wykonawczą nadzorowaną przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Z perspektywy realizacji badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa istotną rolę odgrywa również Departament Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Odpowiada za organizację procesu planowania i realizacji badań naukowych w resorcie obrony m.in. we współpracy z Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz NCBiR. Koordynuje również uczestnictwo Polski w międzynarodowych programach i projektach naukowo-badawczych w dziedzinie obronności. W tym kontekście w strukturach MON ważną funkcję pełni także Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych (I3TO). Zajmuje się identyfikowaniem, analizowaniem i monitorowaniem rozwoju innowacyjnych technologii zbrojeniowych, by następnie implementować je do krajowych systemów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Inspektorat inicjuje i nadzoruje wybrane projekty badawcze i rozwojowe ukierunkowane na wdrożenie nowych rozwiązań wynikających z postępu technologicznego, aby podnieść poziom zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych RP.

Rodzaj prowadzonych badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa jest warunkowany treścią dokumentów strategicznych, które wyznaczają priorytety resortu obrony w zakresie pozyskiwania nowych technologii obronnych. Wśród nich należy wskazać na następujące opracowania:

1)    Strategia działań resortu obrony narodowej w obszarze badań i technologii obronnych z 4 lutego 2011 r. zsynchronizowana z Programem Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2009 – 2018 (co 3 lata powinien odbywać się przegląd i ewaluacja Strategii),

2)    Priorytetowe kierunki badań w resorcie obrony narodowej na lata 2013-2022 z 22 lutego 2013 r. zsynchronizowane z dokumentem pt. Metodyka planowania i programowania rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2013 – 2022,

3)    Krajowy Program Badań. Założenia polityki naukowo–technicznej i innowacyjnej państwa ustanowiony uchwałą nr 164/2011 Rady Ministrów z 16 sierpnia 2011 r.

Obecnie konkursy na prowadzenie prac badawczo-rozwojowych ogłaszane przez NCBiR często nie są w wystarczającym stopniu dostosowane do bazy przemysłowej podmiotów, do których są skierowane. Zadania stawiane przed przemysłem są niewykonalne uwzględniając przyjęty budżet, termin realizacji oraz wymagania taktyczno-techniczne (lub ich brak w chwili zlecenia pracy badawczo-rozwojowej, co również często miało dotychczas miejsce). Prowadzi to w konsekwencji do marnotrawstwa środków publicznych i opóźnień w zaspokajaniu potrzeb Sił Zbrojnych RP, których zdolności operacyjne systematyczne maleją w oczekiwaniu na dostawy nowych systemów uzbrojenia.

Podsumowanie

Powyższe przykładowe bolączki organizacyjno-prawne związane z procesem modernizacji armii stanowią poważne wyzwanie dla całej administracji rządowej. Zaradzenie istniejącym problemom wymaga trudnej do wypracowania koordynacji działań wielu instytucji, poprawy obowiązujących przepisów prawa, doskonalszego nadzoru nad prowadzonymi i planowanymi projektami oraz prawdopodobnie konieczności powołania nowej instytucji odpowiedzialnej za system zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych RP. Bez zmian polska armia będzie coraz bardziej odstawać pod względem wyposażenia od armii państw sojuszniczych, które dynamicznie się unowocześniają.

Wojciech Pawłuszko 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 57
edi
piątek, 19 maja 2017, 14:49

Litwa ? Nie róbcie sobie jaj u nas dla WOT zakupiono więcej sprzętu niż tam dla całej armii. A gdzie tam Krab,Rak,JASSM,JASSM ER, Leo, Spike,NSM,RGB15 itd. To nasze samoloty pilnują litewskiego nieba a nie litewskie naszego. Problemem jest raczej u nas LOBBING gdzie ministrowie nie widzieli interesu POLSKI a raczej swój polityczny interes.

Dyzio
piątek, 19 maja 2017, 19:04

Jeszcze: PILICA, PIORUN, POPRAD, Radary średniego zasięgu, Radar artyleryjski LIWIEC, Ciężarówki JELCZ, Mobilne Stanowiska Dowodzenia itd

ewa
piątek, 19 maja 2017, 17:26

A ajki to niesamowity sprzet zakupiono dla WOT? Beryle, PKMy i moździerze 60mm. No faktycznie jest czym się chwalić. NSM to ślepa broń, RGB15? nic takiego nie kupiliśmy, LEO, KRAB I RAK bez amunicji to złom a tej nie kupiliśmy. Spiki? no bez jaj....LITWA jak kupuje to konkretnie i w całości...nie same haubice bez amunicji....dzięki takim jak ty nasza armia jest jak złom bez wartości bojowej.

Wawiak
piątek, 19 maja 2017, 14:46

Widzicie, tak się paraliżuje armię potencjalnego przeciwnika. Ja mam tylko jedno pytanie: co robi kontrwywiad... :-/

kim1
piątek, 19 maja 2017, 21:06

Artykuł bardzo dobry. Tylka kto odpowiada za takie administracyjne skomplikowanie procedur zamówienia broni dla wojska? Przecież to natychmiast należy uprościć. Po co tyle przepisów, paragrafów itp?? Przecież to jakaś paranoja decyzyjna a nie normalny zakup uzbrojenia. To tak jakby np. idąc do piekarni po bułki najpierw robić "fazę analityczno-koncepcyjną", później "fazę realizacyjną" itd. Prędzej człowiek z głodu by zmarł niżby dokonał zakupu. Po co tak duża liczba wytycznych, dublowanie się procedur? Co najmniej dziwna jest ta sytuacja. Zakup uzbrojenia dla naszej armii musi być prosty, przejrzysty i szybki. Wcale nie trzeba do tego jak podano w artykule zatrudniać 10 tys. ludzi tak jak we Francji. Powtarzam trzeba maksymalnie uprościć procedury. Życie należy sobie upraszczać a nie komplikować. Tylko wtedy zakupy oraz modernizacja broni dla naszej armii będzie przebiegać szybciej.

13579-24680
piątek, 19 maja 2017, 14:28

Problemy od 2 do 7 są do rozwiązania. Sedno problemu to punkt 1.

Viktor
piątek, 19 maja 2017, 14:25

Głównym problemem jest "hamulec ręczny"

bz33
sobota, 20 maja 2017, 21:58

Praźródłem jest wadliwy wybór elit politycznych. Bez obywatelskiej kontroli działalności posłów, możliwości ich odwoływania jesteśmy skazani na dryf.

opserfer
niedziela, 21 maja 2017, 22:53

poseł niech obraduje za własne zarobione pieniądze a nie z budżetu, niech sobie gdzieś wynajmą sale, nie może być tak ze ktoś w skali kraju ma 5 tys. głosów i wchodzi, inny 50 tys. i nie wchodzi do sejmu. Powyższa patologia pokazuje jak jest cenny obywatelski dostęp do broni i uzbrojenia. Elity powstaną tylko na wolnym rynku.

Mietek
sobota, 20 maja 2017, 12:37

Bardzo dobry artykuł.

Willgraf
piątek, 19 maja 2017, 20:45

- zmarnowane szanse , wymienię kilka z tysięcy - 20 lat temu propozycja sprzedaży Polsce licencji podwozia czołgów LEOPARD II i produkcja haubicy Panzerhaubitze 2000 .... byłby już od 15 lat na wyposażeniu i możliwość budowy czołgów posiadając licencje podwozia, - zmarnowany przemysł lotniczy - wyprzedany za bezcen..brak zaczepienia nawet do współpracy z kimkolwiek w dziedzinie lotnictwa ...prawie 30 lat po projektach PZL Skorpion 230 i 230F ..świat zaczyna opracowywać takie konstrukcje, zmarnowana szansa z Caracalami...odbudowa zakładów lotniczych i licencja na płatowiec Caracala..mogła by nawet skutkować produkcją na bazie tej dużej maszyny śmigłowca szturmowego..tak jak Rosjaninie na bazie MI-8 zrobili MI-24 ....Polskie decyzje to tylko same błędne decyzje - rozwalenie zakładów uczestniczących w produkcji czołgu TWARDY... skutek brak możliwości opracowania nawet prawdziwego demonstratora..zamiast tego tekturowe coś na targach uzbrojenia....i jak zawsze brak odpowiedzialnych, brak nawet wiadomości na ten temat ogólnie dostępnych w zwykłych mediach. - zmarnowana szansa budowy własnych okrętów przez zniszczenie stoczni ! - rezygnacje z nadążających się okazji kupienia większej ilości LEOPARDÓW lub wyrzutni Patriot jakie sprzedawali Niemcy za grosze w ilości jakiej nigdy NIKT nie rozważa przy zakupie w POLSCE - brak strategi rozwoju przemysłu chemicznego i opracowania wydajnego paliwa rakietowego co blokuje nasze rakiety przed skutecznym zasięgiem ...brak produkcji paliwa do nich - brak przemysłu i zakładów produkujących komponenty ładunków miotających do pocisków NIC NIE ROBIMY ..tylko składamy z tego co kupimy za granicą - nonszalancja w wyborze strategicznych partnerów przy zakupie uzbrojenia zamiast współpracy z Saabem w przemyśle lotniczym i okrętowym..jakieś dziwne deals i offsety jak przy F16 fabryki guzików - roztrwanianie środków z budżetu MON na zakup nie istotnych elementów i to w cenie 4 krotne wyższej od ceny lepszych ofert dostępnych na rynku np zakup samochodów JELCZ ITD..ITD...

PRS
sobota, 20 maja 2017, 02:15

,,Caracal" to śmigłowiec nie płatowiec. Niemcy mogli nam sprzedać PzH 2000 pod warunkiem, że będzie wyprodukowana... w Niemczech. Co do reszty w zasadzie się zgadzam.

Szerszeń
sobota, 20 maja 2017, 21:03

Ile było priorytetów w programie modernizacji przygotowanym za rządów PO? Kilkanaście? Gdy jest tyle priorytetów, to oznacza, że nie ma ich wcale. Kupuje się równomiernie małe ilości rozmaitego sprzętu, zależnie od aktualnej koniunktury, ścierania się grup interesów, możliwości finansowych. W taki sposób możemy modernizować siły zbrojne jeszcze 50 lat bez widocznych efektów.

pragmatyk
wtorek, 23 maja 2017, 01:07

Wojsko nie może być zakładnikiem spólek przemysłu zbrojeniowego .Prowadzi to do patologi i bierności tych firm ,gdyż nie muszą konkurować na rynku ,(a najlepiej to kupić jakąś technologię i u nich produkować) .Firmy zbrojeniowe powinny być widoczne na rynku poprzez produkty nie tylko zbrojeniowe ,aby sie rozwijać trzeba mieć własny kapitał na ten cel.Dyrektor handlowy nie powinien być figurantem ,albo znajomym królika.

Realista
sobota, 20 maja 2017, 10:04

Zamówienia sąsiadów to grosze w porównaniu z naszymi więc warto dobrze przemyśleć zanim wyda się dziesiątki miliardów z naszych wspólnych pieniędzy. Każdy kto cokolwiek negocjował wie, że presją czasu ustawia od razu na straconej pozycji. Więc jak najbardziej nie powinniśmy nikomu pokazywać że nam się spieszy i nie pokazujemy. Anulowanie zamówienia na śmigłowce daje nowe opcje które znacząco mogłyby zwiększyć zdolności uderzenie armii- jak F35 w technologii stealth. Przy czym istniejące helikoptery można by uzbroić w tanie tureckie pociski kierowane. Pojawia się temat australijskich korwet z nowoczesnymi systemami przeciwlotniczymi. Rakiety patriot oraz pewnie gdzieś w tle rozmowy o programie NATO nuclear sharing. Poczekajmy na rezultaty - akurat ten rząd nie ulega naciskom zachodnich lobbystów i finalnie myślę że będziemy pozytywnie zaskoczeni

realista
sobota, 20 maja 2017, 17:45

Duże zamówienia - duże pieniądze - szanse na duże prowizje - duże napięcia: kto sobie wywalczy dostęp do nich. Lub przynajmniej - zwiększy swoje szanse blokując (a czas leci...) innych chętnych chwilowo bliższych koryta. Temat korupcji, choć nienazwanej tym imieniem, pojawia się przecież w artykule w pkt . 5 gdy mowa o zjawisku "obrotowych drzwi". A to przecież nie jest jedyny mechanizm korupcyjny. Pracownicy akurat tego resortu nie są bardziej moralni niż innych, Skoro bezkarnie można w RP budować kilometr drogi b.długo, b.drogo i jakościowo kiepsko, lub podpisywać na bandyckich dla obywateli i państwa zasadach autostradową umowę koncesyjną, to dlaczego tą samą metodą nie obłowić się przy okazji zlecenia na śmigłowce, systemy opl, itd - zamiary MON są rozległe. Nie oszukujmy się - jesteśmy bardzo skorumpowanym krajem, bliżej nam w tym "obyczaju" do Kijowa niż do Londynu

Bretan
sobota, 20 maja 2017, 14:50

NATO nuclear sharing to bzdura. Jak masz zamiar dostarczyć B61 -a tylko w takiej postaci ładunki występują w naszej części Europy - na terytorium wroga? Przy systemach S400 i S500 jest to praktycznie niewykonalne. Lotnictwa stealth nie mamy a poza tym stealth działa tylko na stare, jednozakresowe systemy a i tak nie do końca. Serbowie ze swoją technologią z lat 60-tych potrafili znaleźć i zestrzelić F-117 a co dopiero współczesna obrona plot FR.

Stefan Kania
sobota, 20 maja 2017, 19:04

Ciekawe że za rządów poprzedniej koalicji {PO - PSL} nie dostrzegano tych problemów, przecież te problemy nie powstały nagle, te problemy były.

ech
piątek, 19 maja 2017, 18:52

Czy ktoś się jeszcze dziwi ,że zaproponowano nową ścieżkę zakupu uzbrojenia dla WOT?

ochotnik WOT
sobota, 20 maja 2017, 16:18

Ooooo i Tu masz racje !! Właśnie takiego głosu mi brakowało dla zrzędzących przeciw WOT

X
sobota, 20 maja 2017, 13:38

Podstawą państw zachodnich (np. Francja) są instytucje. Jeżeli więc zakupy dla WOT je p omijają, to dziadowstwa ciąg dalszy można powiedzieć. Należy zmienić/poprawić to co opisano w artykule, a nie iść na skróty, bo znowu "wsiądziemy do kolejnego tupolewa"

W.M.
poniedziałek, 22 maja 2017, 19:03

Czy obecnej sytuacji można zaradzić poprzez: 1. nieustanne zmiany kadrowe na wszelkich stopniach, gdzie głównym atutem ma być bezwzględna posłuszność ponad profesjonalizmem i wiedzą? 2. sytuacje w której podejmowane decyzje służą celom partyjnym i wyborczym i są podejmowane "ad-hoc" przez najwyższe władze a nie w wyniku rzeczowych analiz, lub też decyzje podejmowane są przez osoby nie powołane (vide. p Berczyński lub p. Misiewicz) ? 3. mianowanie kadry zarządzającej najważniejszymi firmami polskiej zbrojeniówki wedle klucza rodzinno-partyjnego a nie wedle kompetencji i efektów pracy ?

Alberty0
piątek, 19 maja 2017, 18:29

Problemy są bo w niczyim interesie jest by je rozwiązać ani w interesie armii która stała się biurokratyczną twierdzą od czasu do czasu wykonująca zadania które w tym artykule się powinno jej stawiać a w dodatku dowódcy albo są wywalani albo robią fochy i odchodzą ani MON-u bo trzeba w końcu mieć ludzi do papierkowej roboty i zatrudniania kumpli z partii(przykładów podawać nie muszę bo każdy go zna) no i jeszcze przemysł zbrojeniowy czyli stołki,związki zawodowe,molochy i nieformalny zakaz nabywania od prywatnej firmy,a co do badań to nie oszukujmy się że będziemy jak Amerykanie,prędzej zostaniemy Litwą niż USA czy Izraelem.Podsumowując artykuł fajny,problemy wiadome,rozwiązań nie będzie bo nikomu nie zależy.A co do PGZ to zlikwidować to dziadostwo i podzielić zadania między różne firmy(kilkanaście małych w których państwo będzie miało kontrolny pakiet 50% albo taki który pozwoli na blokadę nieuczciwych i wrogich nam zakupów akcji) i w końcu utworzyć Agencje Uzbrojenia nie tylko dla MON ale i dla MSWiA jeśli to możliwe,w końcu śmigłowce ratownicze można dać policji i ratownikom i wojsku.Rację mają ci którzy uważają że Polska nie powinna mieć przemysłu może wtedy by coś w końcu wyszło.

Ggg
sobota, 20 maja 2017, 09:54

Poprawa jakosci zakupow o 5% wymaga zwiekszenia administracji o 200%? Czy to sie oplaca? Ryzykujesz tylko tym ze kupisz helikopter o 5% mniejszym udzwigu, ale decyzje podejmiesz w ciagu kwartalu. Polska to nie USA, my nie dzialamy na wszystkich kontynentach, bo mamy do obrony kwadrat 500 x 500km i nie potrzebujesz do tego zadania mieczy swietlnych wykuwanych 20 lat (vide Regina). Starczy ten helikopter, co jest o 5% gorszy, ale jest nowoczesny i lata, a w razie konfliktu po prostu odwali swoja robote.

kim1
piątek, 19 maja 2017, 21:12

Jak to w niczyim interesie? Chcesz powiedzieć, że ci decydenci zamiast pracować dla dobra kraju, armii pracują tylko dla posady? W takim razie takie osoby trzeba natychmiast zwolnić i zgłosić to do prokuratora. Za działanie na szkodę bezpieczeństwa kraju.

m
sobota, 20 maja 2017, 18:22

Decydenci czytający taką analizę wyciągną z niej wnioski tylko pogłębiające obecne patologie: powstanie kolejna duża struktura rządowa, oferująca godne uposażenia, funkcjonująca w charakterze wygodnej synekury dla znajomych króliczka. Istotną sprawą jest wg. mnie przede wszystkich fachowa wiedza, pracowitość, ideowość, świadomość uczestniczenia w ważnym projekcie, wsparcie ze strony decydentów, chłodna analiza faktów i konsekwentne wnioskowanie. Przemysła obronny powinniśmy mieć, lecz jeśli jego przedstawiciele hamują proces modernizacji armii wymuszając zakupy przestarzałego sprzętu i trwając na dawnych stanowiskach stosując jedynie PR i kosmetyczne zmiany, kroki rządu powinny być radykalne. Zresztą nie widać spójnej koncepcji obronnej dla Polski: armia zachowuje się tj. mieli toczyć wojnę mając potencjał US Army. Tymczasem WP powinno być gotowe do działań zupełnie samodzielnych w warunkach przygniatającej przewagi wiadomo kogo. Wsparcie "sojuszników" powinno stanowić jedynie jedną z opcji, wcale nie najważniejszą i najbardziej realną :)

PRS
sobota, 20 maja 2017, 02:43

Te rumuńskie F-16 to raczej antyprzykład ,,modernizacji". Czesi raczej redukują siły zbrojne niż zwiększają (w porównaniu do np. takiej Finlandii biorąc pod uwagę liczbę ludności) - niedawno na tym portalu był artykuł mówiący o tym, że chcą się pozbyć śmigłowców rodziny Mi. Nie są państwem flankowym NATO ani UE, nie posiadają też Marynarki Wojennej, nie becylują w związku z tym np. na misje okrętów na Morzu Śródziemnym. To są wymierne ,,oszczędności" które można przeznaczyć na modernizację. Może gdyby nieprzyjazdna nam Litwa płaciła za ochronę swojego nieba i wód terytorialnych (vide np. całkowity koszt wyszkolenia pilota myśliwca) to kupiła by z 50 Boxerów a nie 88 sztuk... Artykuł ciężki w wymowie ale OK. Trochę moim zdaniem ,,nietrafione" przykłady. Lepsza była by np. Finlandia użytkująca i modernizująca sprzęt posowiecki i kupująca tak ,,nówki" jak i ,,używki" ,,zachodnie.

Łukasz
niedziela, 21 maja 2017, 10:57

"Duża liczba dokumentów strategicznych o niskiej randze w systemie źródeł prawa" i o to chodzi - ilu "ważnych" gienerałów im pułkowników ma stanowiska i "władzę"

ProjectManagerABBPolska
wtorek, 23 maja 2017, 12:17

Podstawowy problem, to brak określenia zasadniczego celu dla Sił Zbrojnych Polski. Moim zdaniem ten cel to obrona Polski, a dokładniej: zbrojna neutralność pozwalająca na odstraszenie przeciwnika, zwłaszcza Rosji. Wtedy konsekwentnie pierwszym zadaniem jest stworzenie maksymalnie asymetrycznej bańki antydostępowej A2/AD. Wtedy konsekwentnie pierwszym zadaniem jest stworzenie połączonej, sieciocentrycznej obrony całoobszarowej kraju i strefy otaczającej kraj - jako buforowej głębi strategicznej bezpieczeństwa. Wtedy konsekwentnie pierwszym zadaniem jest stworzenie sieciocentrycznego systemu dowodzenia, detektorów i efektorów, tworzących maksymalną synergię i elastyczność użycia zasobów. Wtedy konsekwentnie - dla maksymalizacji użycia zasobów - rdzeniem powinny być systemy detektorów i efektorów obejmujące cały kraj lub jak największą jego część na zasadzie wzajemnego pokrycia przez jak największą ich liczbę i dla stworzenia wielokrotnej nadmiarowości i odporności na lokalne osłabienia. Stąd wskazanie na sieciocentryczne systemy AWACS zasięgu jw [a raczej systemy AEW&4CSI] z funkcją zarówno detekcji i analizy, jak i naprowadzania efektorów. Przy czym efektory powinny być maksymalnie uniwersalne i inteligentne, dostosowane do zwalczania ruchomych celów powietrznych i powierzchniowych [rakiety, pociski manewrujące, samoloty, śmigłowce, ciężkie drony bojowe, mobilne wyrzutnie rakiet, mobilne radary i stanowiska dowodzenia, okręty - i cele statyczne jak lotniska, porty, składy, obiekty infrastruktury strategicznej, węzły komunikacyjne]. Celem jest maksymalna uniwersalizacja uzbrojenia i standaryzacja, uzyskanie zmniejszenia kosztów zakupu i eksploatacji przez efekt skali i efekt multiplikacji wiedzy i technologii. W założeniu dla efektorów i detektorów powinna być ustawiona "drabina" wymagań i zastosowań - detektor czy efektor powinien być najpierw zdolny do zwalczania całej palety celów od antyrakiet do mało wymagających celów statycznych, a w miarę nieuniknionego starzenia się, powinien być przesuwany do mniej wymagających zadań - czyli np. już tylko pocisków manewrujących, samolotów i śmigłowców i dronów, okrętów, celów ruchomych i statycznych lądowych. I tak kolejno - z jednej strony dana generacja "spada" do zwalczania coraz mniej wymagających celów, z drugiej strony - następuje koncentracja i wzmocnienie możliwości zwalczania [de facto możliwości antydostępowych] tej coraz uboższej listy celów wroga. Po n-generacjach nastąpi sytuacja de facto specjalizacji - ponieważ poszczególne generacje - użytkowane równolegle, będą w danym momencie "obstawiały" przede wszystkim daną klasę celów z danego poziomu "drabiny celów" - pozostałe, mniej wymagające cele będą traktowane jako cele "awaryjne" - a ich zwalczanie przez środki z "wyższego poziomu", będzie miało charakter właśnie dynamicznego, elastycznego zwiększenia siły reakcji adekwatnie do zagrożenia. Na chwilę obecną brak takiej klasy detektorów i efektorów, która by spełniała wszystkie ww założenia. Pewnym przybliżeniem byłoby zastosowanie minimum 12-16 maszyn E-2D i około 2000 SM-6 ERAM. Teoretycznie SM-6 ERAM można wyposażyć w zestaw [antyrakietowy], na bazie np. wielu tanich głowic klasy MHTK, gdzie dwa stopnie SM-6 ERAM by służyły za "transport" dla głowic do skrócenia dystansu w zasięgu pokrycia "stożka kolizyjnego" przez MHTK. Proszę to traktować jako przybliżenie koncepcyjne - zdaję sobie sprawę z problemów "zlepienia" takich funkcjonalności. Wymagałoby to modernizacji i SM-6 ERAM, a prawdopodobnie stworzenia silniejszego, hipersonicznego efektora w miejsce MHTK. Zaletą byłoby połączenie programów odpowiadających zadaniom i funkcjom Wisły, Narwi, Homara, NDR, Czapli, Miecznika [za wyjątkiem wojny podwodnej] i innych [pośrednio związanych funkcjonalnie] w jeden program, na którym można by się skupić i uzyskać maksymalny upust cenowy z tytułu skali zakupu, a także maksymalny offset, maksymalną standaryzację i unifikację serwisu, szkoleń, dowodzenia. Efekt modernizacji byłby de facto zwielokrotniony, więc i koszty jednostkowe modernizacji - wielokrotnie mniejsze.------ Realnie należałoby się posiłkować zapewne PAC-3 MSE lub Sky Ceptor do SM-6 ERAM. Chyba, że świadomie pozyskałoby się też osobną, dużą pulę np. SM-3 IIA - gdzie świadomie kupujemy daleki zasięg i wysokie piętro obrony i przechwycenia celu na dalekim dystansie. Wtedy inwestujemy w utrzymanie zdolności antyrakietowych i ew. przeciw cennym/groźnym celom aerodynamicznym i nawodnym i lądowym [lepiej i łatwiej zniszczyć rakietę na wyrzutni lub w fazie startu, niż w fazie wysokich prędkości], mniej wymagające cele [np. cele statyczne i "zwykłe" cele aerodynamiczne] pozostawiając dla SM-6 ERAM.

Eamon
środa, 25 kwietnia 2018, 10:16

Ale pięknie to wszystko opisałeś. Tylko że to wszystko to niestety teoria i wishfull-thinking! Uwielbam teksty w stylu \"trzeba, powinno się, musimy\"! Każdy przeciętny dyskutant podobną \"listę marzeń\" stworzy i z jakimś sensem uzasadni! I tylko tyle zostanie: dyskusja, pomysły, tezy! A taki pułk rozpoznawczy bodaj z Białegostoku NADAL będzie jeździł 35-letnim Starem!!

pragmatyk
piątek, 26 maja 2017, 00:34

Dla mnie ciekawsze było by przeprowadzenie analizy jakościowej skuteczności obrony Polski wobec istniejącej już bańki A2/AD w Kaliningradzie ,obejmuje ona prawie połowę Polski i solidnie zabezpiecza działania wojsk rosyjskich w razie konfliktu.Problem jest w naszej mocnej obronie antyrakietowej (rosyjskie wyrzutnie są mobilne)zestawach przeciwlotniczych zdolnych do niszczenia rakiet lub ich zakłocania tak aby nie doleciały do celu.Inn ą sprawą jest posiadanie inteligentnych zestawów rakietowych odpornych na działanie rosyjskich wojsk WRE.ktore neutralizowały by rosyjskie detektory ,lub samolotów które wykonywały by podobne zadania.Zgadzam sie z tym ,że potencjalny przeciwnik musi spotkać najpierw system obrony powietrznej ,a potem dobrze zorganizowanie i wyszkolone wojska operacyjne , nie widzę tu większej roli dla WOT ,chyba ,ze zmienimy ich zadaniowość.

As
piątek, 19 maja 2017, 17:19

Wszystko wymienione oprócz najważniejszego. Pustej kasy.

oleum
sobota, 20 maja 2017, 21:40

Polski budzet obronny ma wielkosc tego ktorym dysponuje armia izraelska a obie armie maja nieporownywalna sile. Pieniadze sa. Trzeba je tylko racjonalnie zagospodarowac

X
sobota, 20 maja 2017, 13:41

i braku marzeń...

defencemgmt
poniedziałek, 22 maja 2017, 13:22

Kolejny artykuł gdzie prawnik wypowiada się w kwestiach zarządzania. Nie jest to złe, ale samo w sobie jest symptomem braku w Polsce kadr w zakresie dobrze rozumianego zarządzania rozwojem systemu obronnego państwa (zarówno cywilnych jak i wojskowych). Ani WAT, ani ASzWoj, ani żadna inna uczelnia wojskowa czy cywilna nie dostrzega ewidentnej szansy na rynku edukacyjnym w tym zakresie. Co do przedstawionej diagnozy: 1. Częste zmiany na stanowisku Ministra Obrony Narodowej Remedium może być powołanie stałego podsekretarza stanu w MON, np. na dwie kadencje – instytucja „pernament undersecretary” funkcjonuje bodajże w Wielkiej Brytanii właśnie dla zachowania ciągłości działania resortu obrony narodowej 2. Duża liczba dokumentów strategicznych o niskiej randze w systemie źródeł prawa Przywołany w tekście Departament Strategii i Planowania Obronnego odpowiada właśnie za takie zagmatwanie dokumentów dotyczących obronności (jest rozliczany za tworzenie dokumentów, a nie za ograniczanie ich liczby). Ponadto, nazwa tej komórki nie oddaje jej faktycznych kompetencji, którą jest jedynie programowanie pozamilitarnych przygotowań obronnych. Ani tam się nie tworzy strategii, ani nie prowadzi się planowania obronnego z prawdziwego zdarzenia. 3. Struktura sektora zbrojeniowego niesprzyjająca konkurencyjności Opis problemu jak najbardziej właściwy, MON (jako ministerstwo) ma problem z wyznaczeniem granic swojej odpowiedzialności, widoczne jest silne parcie na utrzymanie za wszelką cenę silosowości w działaniu („nikt z zewnątrz nie będzie nam się wtrącał, wszystko uzasadnimy koniecznością zachowania poziomu bezpieczeństwa państwa”) 4. Wielość podmiotów aktywnych w procesie pozyskiwania sprzętu wojskowego Ilość podmiotów nie jest problemem samym w sobie, ile ustanowienie i utrzymanie właściwego podziału uprawnień i odpowiedzialności pomiędzy nimi. Dążenie za wszelką cenę do centralizacji nie jest właściwe. 5. Niewydolny system zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa państwa Obecnie w MON trwają prace nad nową decyzją MON ws. systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego. Zainteresowani wiedzą, że nic się nie zmieni ponieważ naruszyłoby to zasadę, w myśl której żadna z komórek/jednostek organizacyjnych w MON nie może mieć za dużo odpowiedzialności, ani za dużo uprawnień. 6. Brak regulacji prawnych uwzględniających specyfikę sektora zbrojeniowego Regulacji jest aż nadto, istniej pole do ograniczenia ich liczby i przestrzegania stosowania tych, które pozostaną. 7. Niewydolny system zlecenia, monitorowania i wdrażania prac badawczo-rozwojowych Sformułowania typu „Rodzaj prowadzonych badań naukowych i prac rozwojowych na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa jest warunkowany treścią dokumentów strategicznych, które wyznaczają priorytety resortu obrony w zakresie pozyskiwania nowych technologii obronnych” albo „W tym kontekście w strukturach MON ważną funkcję pełni także Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych (I3TO)” pochodzą z dokumentów resortowych. Jak wygląda rzeczywistość, wszyscy wiedzą – MON nie ma wyrobionej kultury strategicznej (rozumianej jako niedostrzeganie roli i znaczenia tworzenia, realizacji i ewaluacji dokumentów strategicznych, postępowania zgodnie z wyznaczonymi celami, terminowo i w ramach określonego budżetu). I3TO wiele uwagi poświęca na szukaniu niszy dla swojej działalności w ramach procesu pozyskiwania sprzętu wojskowego.

Jurek Banan
sobota, 20 maja 2017, 00:49

Poprzednim problemem (t.j. problemem poprzedniego MON-a) był niski priorytet jaki miała szeroko pojętą modernizacja armii w jedynym liczącym się ministerstwie, czyli finansów. Jakkolwiek było jeszcze szereg innych bo jak wiadomo na katastrofę składa się zwykle wiele czynników, to obecnie dawno przekroczyliśmy już poziom największych absurdów. A głównym problemem jest sam obecny MON. Jest jak u Hitchcocka - zaczęło się od trzęsienia ziemi i napięcie potem tylko rosło (caracale - lut, SH 70 do końca roku - którego? Kupimy używane F16, nie kupimy używanych F16, LOR na "Wisłę" wysłany, a, zaraz, jednak nie...A teraz bierzemy bez przetargu U212 chociaż nawet przetargu nie ma...! Ręce nogi i co jeszcze opadają....

Tom
sobota, 20 maja 2017, 00:38

1/ czy ktoś odpowie karnie za ten stan rzeczy ? Przecież to jest sabotaż... 2/ skoro jest świadomość patologii to pytam się dlaczego nic się nie robi aby zmienić ten stan rzeczy ? To jest sabotażu ciąg dalszy. Co się dzieje w MON ? O co w tym wszystkim chodzi ?????

Józekpkowózek
sobota, 20 maja 2017, 18:00

duża kasa z prowizji - o to też toczy się walka. Skomplikowany system zamówień ułatwia maskowanie korupcji a jednocześnie ekipy chętne na bakczysz (w tym jesteśmy bardziej wschodni niż zachodni) wzajemnie się blokują, muszą się dogadać albo wyciąć. To trwa. Jesteśmy bardzo skorumpowanym krajem, w tym obszarze w zbrojeniach jest potencjał większy niż w drogach, kolejach, służbie zdrowia i wszystkim innym państwowym. Kazdy obszar funkcjonowania pokazuje, że dla cwaniaczków Państwo Polskie to dojna krowa.

X
sobota, 20 maja 2017, 13:31

O nie wydawanie pieniędzy, których brakuje na inne cele, głównie (obecnie) socjalne. A sprawa druga, to przekonanie o wsparciu NATOwskim, co może jednak być złudne.

Adi
poniedziałek, 22 maja 2017, 12:52

Zobaczyła żaba, że koniom zakładają podkowy i też nóżkę podnosi :) Nie ma co tracić czasu na poszukiwanie wspaniałych wzorców u innych nacji, mamy własne bogate doświadczenia zakupowe, wystarczy je pozbawić zbędnego balastu, który przyniosły minione lata zaniechań i asekuracji, gąszcz narodowych przepisów bez wzajemnej korelacji, bezrefleksyjna i permanentna restrukturyzacja instytucji odpowiedzialnych za proces zakupów, ślepa implementacja przepisów UE, itp. To są tylko niektóre powody marazmu, jaki dopadł zakupy dla SZ RP. Dobry artykuł, ale z całym szacunkiem, nic on nie zmieni. Należałoby wszystko zdemontować i wybudować system od początku, oparty o zdrowe zasady i kierowany przez ludzi, którzy wyposażeni w przejrzyste przepisy narodowe nie będą musieli obawiać się podejmowania decyzji, które mogą nie spodobać się tzw. opinii społecznej i postawią ich w gronie osób nielubianych i nieszanowanych przez przełożonych.

lik
niedziela, 28 maja 2017, 00:13

Przejrzyste przepisy to przejrzyste i nie potrzeba do ich nazwy dodawać żadnych przymiotników jak socjalistyczny, ludowy czy narodowy. Z kolei jeśli chodzi o obawy przy podejmowaniu decyzji - Misiewicz się nie bał. Czy coś dobrego z tego wynikło? Ważne jest aby mieć wiedzę umożliwiającą podejmowanie decyzji. Dotyczy to zarówno cywili kontrolującej wojsko, czyli polityków, jak i wojska. Nie byłbym pewien czy wojsko wiedziało czego chce poczynając od programu Irydy, skończywszy na ostatnich wlokących się bądź "wygaszanych" projektach. Tak więc narzekanie wojskowych na uwarunkowania ze strony opinii społecznej można sobie darować, ponieważ takowej platformy dyskusji nie ma. Z kolei uwarunkowania ze strony polityków, wojsko ma szansę pokonywać swoją jasną, profesjonalną argumentacją. Z tym niestety jest problem jeśli polityk kieruje się wiarą zamiast wiedzą, jeśli nie umie słuchać mądrzejszych, jeśli nie zna mądrzejszych od siebie, jeśli nie cierpi złych wieści i za razem ma nadzieję zawsze słyszeć prawdę.

underdog
sobota, 20 maja 2017, 00:25

znaj proporcje Mocium Panie ! do zakupu rękawiczek czy plecaków oddelegować zespół 4 czy 10 osobowy i rozliczać z efektywności. Duże premie lub nagany i w ostateczności dymisje. Lepszych pchać coraz wyżej do większych kontraktów. Te IU i 20-letnie drogi decyzyjne zostawić do budowy StarTracka. Ale to marzenie ściętej głowy

Sferis
piątek, 19 maja 2017, 16:33

Pkt. 1 Inspektorat Uzbrojenia

tymczasem ....
sobota, 20 maja 2017, 15:36

cytuje inne źródło "Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani powiedział, że wobec państw, które nie podejmą się uczestnictwa w procedurze relokacji imigrantów, powinno wszcząć się procedurę naruszenia prawa Unii Europejskiej. Sprawa dotyczy także Polski, która zdecydowanie nie akceptuje propozycji UE", a wiec zbroic się jeszcze raz pile się da, bardzo dobry artykuł

xdr
niedziela, 21 maja 2017, 01:05

przeplacanie 2 krotne za sprzet tylko dlatego ze kupuje je mon ... i tak zamiast 2 dalmierzy mamy 1 zamiast 2 ciezarowek mamy jedna itd

~thinker
sobota, 20 maja 2017, 15:01

Problemem dzisiejszego świata jest wysokie skomplikowanie absolutnie wszystkiego. Złożoność to skutek każdego rozwoju. W drugą stronę jest trudniej - ludzkość ma gigantyczne problemy z upraszczaniem procesów, mechanizmów, systemów itp. Albo ludzie nie są tym zainteresowani, bo stale dążą do kontroli. Polska nie ma tradycji skutecznego działania, tworzenia własnych pragmatyk czy budowania sprawnych instytucji - jest więc jeszcze gorzej.

RA
sobota, 20 maja 2017, 18:18

Niestety, ludzi rozsądnie myślących, nie wspominając o genialnych jest zdecydowanie mniej w populacji. "Myślący inaczej" są za to bardzo często obdarowani przez los sprytem, który pozwala im egzystować w nawet zdawałoby się niemożliwym do przetrwania środowisku. Widocznym skutkiem jest powstawanie sitw, niepotrzebnych stanowisk, komplikacji itd., bo przecież swój brak talentu trzeba jakoś zamaskować, a swoją działalność uzasadnić. Poza tym ich priorytetem niejako wewnętrznym jest niszczenie wszelkich osób wykazujących się rzeczywistą wiedzą i inicjatywą do logicznych zmian. Są bowiem naturalnym i śmiertelnym zagrożeniem dla nieudolnych miernot.

~thinker
sobota, 20 maja 2017, 15:00

Problemem dzisiejszego świata jest wysokie skomplikowanie absolutnie wszystkiego. Złożoność to skutek każdego rozwoju. W drugą stronę jest trudniej - ludzkość ma gigantyczne problemy z upraszczaniem procesów, mechanizmów, systemów itp. Albo ludzie nie są tym zainteresowani, bo stale dążą do kontroli. Polska nie ma tradycji skutecznego działania, tworzenia własnych pragmatyk czy budowania sprawnych instytucji - jest więc jeszcze gorzej.

say69mat
piątek, 19 maja 2017, 15:51

@rzepa.pl: Błażej Wojnicz: Integracja PGZ to mój cel say69mat: Jeszcze więcej ... integracji ;))) Czy to niski poziom integracji jest przyczyną słabej konkurencyjności oferty PGZ??? Czy to sposób zarządzania tworem jakim jest PGZ, determinuje kiepską kreatywność instytucji tworzących strukturę holdingu???

Troll i to wredny
piątek, 19 maja 2017, 15:43

Brak silnego kontrwywiadu i całkowita bezkarność ludzi doprowadzających kolejne projekty do finalnej katasrofy. Obca agentura wojskowo- polityczna. Silne lobby zbrojeniowe państw trzecich, dbające o wycięcie konkurencji, czyli ponownie skrajnie słaby kontrwywiad.

Victor
piątek, 19 maja 2017, 21:01

Plus silne lobby związkowe w zakładach niekonkurencyjnej PGZ. Plus obsadzanie stanowisk w radach nadzorczych państwowych molochów dyletantami.masz rację. Słaby kontrwy wiad.

Michnik
piątek, 19 maja 2017, 15:40

Najlepiej byłoby gdybyśmy w ogóle nie mieli przemysłu zbrojeniowego. Wtedy moglibyśmy sobie kupować to co byśmy chcieli z całego świata bo nikt w Polsce nie blokowałby takich decyzji. Niestety jest inaczej, mamy przemysł i to dość spory jeśli chodzi o ilość firm państwowych działających w tym sektorze, ale jesteśmy za biedni, aby go wykorzystać. Gdybyśmy mieli kasę to zamawialibyśmy więcej sprzętu, a wtedy więcej kasy mogłoby iść na badania. A tak, nie mamy kasy, a jak już coś wyskrobiemy to zaledwie na to żeby kupić jakiś przestarzały i to posowieckiej myśli. Zapominając o innowacyjnosci bo na nią nie ma kasy. Mimo to uważam, że sporo się zmienia. Konsolidacja sektora pod szyldem PGZ coś zmienia. Motorem jest teraz HSW. Za parę długich lat może zaowocuje to czymś dobrym. Na dzisiaj to lepiej jednak byłoby się podczepiać pod nowe projekty typu Leo 3 itp. a nie kombinować samemu. Za dużo kasy włożymy w takie Kraby itp. a później to nam się nie zwróci bo świat i tak kupi albo amerykańskie, albo koreańskie, a nie polskie. Zobaczcie ile tych projektów na przestrzeni ostatnich lat było, a ile weszło do służby... Chyba tylko Krab. Nawet z MSBS coś słabo idzie...

Czarny Orzeł
sobota, 20 maja 2017, 19:31

do Michnik!! Masz częściowo racje! ale problem tkwi w czym innym!! Chodzi o relacje przemysł-mon[czyt.IU] co innego każe się projektować a potem zmienia się wymagania i co innego się kupuje!! albo nie kupuje[ np. amunicja do RPG z Dezametu!!!] np.;programy"KIJ","tarantula"itp.!!to samo dotyczy"andersa",ILX-27.... itd.!!Ostatnio został zaprojektowany[przez prywatną Firmę!] nowy granatnik aut.LGA-40 lżejszy i o większej szybkostrzelności od "amerykańskiego"MK-19 i dodatkowo opracowuje się zdalnie sterowane podwozie do niego[nośnik] ale "Tępe pały" z IU-MON nawet nie sa zaiteresowane tym projektem!!![ nawet nie chcą przetestować!!] W tym tkwi cały problem!!!!!

don Pedro
piątek, 19 maja 2017, 20:44

To już przerabialiśmy w 1989. Wtedy "oświeceni" wyjaśniali nam, ze nie potrzebujemy niczego w kraju bo...wystarczy mieć pieniądze. Zapomnieli tylko dodać skąd mamy brać te pieniądze jak nic tutaj nie będzie. Potem była prywatyzacja wszystkiego. A dzisiaj nasze dzieci wyjeżdżają bo...nie mają perspektyw. Liberalizm to temat dla bogatych, tych z kasą.

Extern
piątek, 19 maja 2017, 19:31

Jeśli byśmy nie mieli przemysłu zbrojeniowego ani silnej gospodarki ani bardzo obfitego źródełka petrodolarów to nowoczesną broń moglibyśmy mieć co najwyżej w ilościach defiladowych. Już nawet nie wspominając o tym że pewnych technologii militarnych na rynku się oficjalnie po prostu nie kupi właściwie za żadną cenę.

żelazny
piątek, 19 maja 2017, 15:39

Jest ktoś z decydentów kto potrafi wyciągnąć wnioski z powyższego tekstu? Czy studnia..........

dziesięć złotych
piątek, 19 maja 2017, 15:32

Powyższe przykładowe bolączki organizacyjno-prawne związane z procesem modernizacji armii stanowią poważne wyzwanie dla całej administracji rządowej. ''Obywatelki i obywatele, od dziś każdy jest obywatelem i ma obywatelskie obowiązki'

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama