Reklama
Reklama

Grecy sprzedają rosyjskie poduszkowce do Chin

5 grudnia 2014, 11:45
fot. minoborony.rf

Grecja sprzedała swoje poduszkowce desantowe typu Żubr chińskim siłom morskim, które w ten sposób staną się największym użytkownikiem tego typu jednostek pływających. Chiny konsekwentnie zdobywają więc środki do siłowego rozwiązania sporów o niewielkie wyspy na Morzu Wschodniochińskim i Południowochińskim.

Okręty desantowe na poduszce powietrznej projektu 1232.2 typu Żubr (według NATO Pomornik) zostały opracowane w czasach Związku Radzieckiego. Jeszcze do 2009 roku były one wykorzystywane operacyjnie tylko w trzech państwach: w Grecji, Rosji i na Ukrainie.

Jednak obecnie ich największym użytkownikiem stały się Chiny, które poza pozyskanymi teraz czterema okrętami „greckimi” kupiły w 2009 roku cztery poduszkowce od ukraińskiej spółki eksportowej „Ukrspecexport” (w ramach kontraktu wartego 315 milionów dolarów). Jednostki zostały oznaczone jako projekt 958 Bizon, by nie było problemu z prawami licencyjnymi, do których roszczenia zgłaszają również Rosjanie (Centralne Morskie Biuro Konstrukcyjne „Ałmaz” w Sankt Petersburgu). Proponują oni bowiem nadal poduszkowce, tyle że projektu 1232.2 Żubr.

Dwa „ukraińskie” poduszkowce już zostały zbudowane przez spółkę stoczniową „Morie” w Teodozji i dostarczone do Chin na pokładzie statków do transportu materiałów wielkogabarytowych. Dwa kolejne Bizony zostaną już wyprodukowane w chińskiej stoczni Huangpu Wenchong Shipyard.

Grecja nie potrzebuje okrętów czy nie ma pieniędzy?

Grecja była pierwszym państwem NATO, które kupiło okręty od krajów wchodzących wcześniej w skład Związku Radzieckiego. Poduszkowce desantowe miały pomóc Atenom w kontrolowaniu i obronie licznych greckich wysp, szczególnie biorąc pod uwagę ciągle trwający spór terytorialny z Turcją.

Do służby wprowadzono w sumie cztery Żubry (HS „Kefalonia”, HS „Ithaki”, HS „Kerkyra” i HS „Zakynthos”), z których jeden był przekazany bezpośrednio z rosyjskich sił morskich (HS „Kefalonia”), jeden (kadłub) z Ukrainy (HS „Ithaki”), a dwa pozostałe były zbudowane w Rosji. Ostatni okręt (HS „Kerkyra”) został wprowadzony do greckiej marynarki wojennej w styczniu 2005 r., co oznacza, że Chiny otrzymają w sumie całkiem nowe jednostki pływające.

Grecy sprzedali wszystkie cztery swoje poduszkowce, co potwierdził rzecznik greckich sił morskich. Stwierdził on również, że są to okręty zbudowane przez Rosję, a więc ich sprzedaż do Chin nie narusza jakichkolwiek przepisów NATO. Tak więc ich przekazanie Chińczykom jest całkowicie legalne, a Grecja potrzebuje pieniędzy.

Po co Chinom poduszkowce desantowe?

Decyzja o sprzedaży Żubrów przez Grecję rzeczywiście nie narusza przepisów NATO, ale niewątpliwie narusza równowagę w regionie Azji Południowo-Wschodniej. Chiny jednym ruchem zwiększyły bowiem do sześciu liczbę tej klasy okrętów, a po skończeniu budowy dwóch kolejnych w swoich stoczniach, będzie ich w sumie osiem.

Jest to poważny "argument siłowy", który może zostać wykorzystany przez Pekin w sporze z Japonią o wyspy Senkaku (chińskie Diàoyútái) na Morzu Wschodniochińskim, w ewentualnym konflikcie z Wietnamem o Wyspy Paracelskie na Morzu Południowochińskim oraz w sporze z Wietnamem, Filipinami, Tajwanem i Malezją o Wyspy Spratly również na Morzu Południowochińskim.

Tym bardziej, że chińskie Żubry/Bizony będą mogły już niedługo przerzucić na dowolny, nieprzygotowany brzeg w sumie ponad 1000 żołnierzy i 80 transporterów opancerzonych. Są to bowiem okręty o wyporności 555 ton, które poruszają się z maksymalną prędkością 60 węzłów w zasięgu około 300 Mm. Mogą one transportować do trzech czołgów podstawowych (o łącznej masie do 150 ton) lub do dziesięciu transporterów opancerzonych (o łącznej masie 131 ton) i 140 żołnierzy desantu morskiego.

Uzbrojeniem poduszkowców są standardowo dwie szybkostrzelne armaty wielolufowe AK-630 kalibru 30 mm i dwie wyrzutnie MS-227 dla rakiet niekierowanych kalibru 140 mm. Siły zbrojne Chin jednak prawdopodobnie zadbają, by obrona przeciwlotnicza jednostek była o wiele bardziej rozbudowana.

KomentarzeLiczba komentarzy: 16
franz30
sobota, 6 grudnia 2014, 19:14

skosnoocy szykują desant....musze wziąsc urlop w robocie zeby to obserwowac w TVN24

Wojmił
piątek, 5 grudnia 2014, 13:16

Chiny są bardzo mądre... Wzmacniają się zmusząjąc przeciwników do wydatków aby ich wykończyć... Ale też nie produkują masowo głowic - wiedząc, że wybuch wojny jądrowej na wielką skalę jest mało prawdopodobny. Już wkrótce wezmą przykład z ruskich i doprowadzą do lokalnych małych wojen działając we współpracy z rosjanami, koreą płn i stosując symultanicznie środki nacisku finansowe i polityczne będą drobne wojny prowadzić na które odpowiedzi twardej nie otrzymają tak samo jak dziś Rosja...

Hans Close
piątek, 5 grudnia 2014, 15:46

Uważam Chińczyków za mądrzejszych od ruskich, bardziej cywilizowanych i obstawiam, że pójdą drogą Japonii, drogą ekspansji ekonomicznej, naukowej i technicznej.

Hans Close
piątek, 5 grudnia 2014, 12:41

Dwa sposoby na przetrwanie - pasywna obrona, konsolidacja, rozwój handlu gospodarki, rozwój cywilizacyjny, lub agresywna ekspansja, zastraszanie, mordowanie, rabunkowa eksploatacja i wyjaławianie. Chińczycy wnieśli znaczący wkład w rozwój Homo Sapiens a kilka tysięcy lat historii ich imperium udowodniło, że nie prowadzą brutalnej polityki ekspansywnej, ale wciąż konsolidują i udoskonalają to co już posiadają. Tym różnią się od dzikich kacapów, które zachowują się jak bakterie chorobotwórcze, wciąż muszą zdobywać nowe tereny i rabunkowo eksploatować je w przeciwnym razie wyginą z głodu, lub zwyrodnieją z powodu zatrucia ziemi własnymi produktami przemiany materii. Nie chcę być adwokatem Chińczyków, ale historia potwierdza moje diagnozy.

Boruta
poniedziałek, 8 grudnia 2014, 13:28

Powiedz to Tybetańczykom, albo Ujgurom mądralo.

tagore
piątek, 5 grudnia 2014, 20:12

Ilość narodów "zgładzonych" na placu przed pałacem cesarskim raczej daje Chinom status największego zabójcy sąsiadów.

Oj
piątek, 5 grudnia 2014, 13:47

A jak twoje teorie mają się do ludów z za oceanu??

nutapatriotycznonostalgiczna
piątek, 5 grudnia 2014, 20:12

Z punktu widzenia polskiej racji stanu jest to świetna wiadomość, gdyż wzmiankowane poduszkowce na dzień dzisiejszy posłużą cichemu przewożeniu nielegalnych chińskich osadników przez Amur, gdy zaś ostatecznie nastąpi nieuchronna rozprawa Chin z Rosja wysadzą skośnooki desant na Sachalinie.

Boruta
poniedziałek, 8 grudnia 2014, 13:30

To jest bardzo zła wiadomość, bo Chiny są całkiem realnym kandydatem na rozpętanie kolejnej globalnej wojenki.

Ja
sobota, 6 grudnia 2014, 13:26

Oj Chińczycy, Chińczycy, nawet kopiowanie wam nie wychodzi, że musicie wszystko kupować, mimo że jest was ponad miliard... Tyle głów, a pomysłów brak.

gość
wtorek, 6 stycznia 2015, 21:49

Hellada pozbywa się sowieckich wytworów militarnych.

nutapatriotycznonostalgiczna
piątek, 5 grudnia 2014, 17:45

Z punktu widzenia polskiej racji stanu jest to świetna wiadomość, gdyż wzmiankowane poduszkowce na dzień dzisiejszy posłużą cichemu przewożeniu nielegalnych chińskich osadników przez Amur, gdy zaś ostatecznie nastąpi nieuchronna rozprawa Chin z Rosja wysadzą skośnooki desant na Sachalinie.

Radek
sobota, 6 grudnia 2014, 06:28

Po pierwsze: Teodozja jest na Krymie. To znaczy że w chwili obecnej jedyna możliwość pozyskania serwisu dla w.w. poduszkowców jest z Rosji, za pośrednictwem Rosoboronoeksport'u. Nie ma się co dziwić, że państwo należące do NATO chce się pozbyć takiego sprzętu; zresztą zobaczymy dokąd zostaną sprzedane po wycofaniu polskie Mi-8. Po drugie: odległość z wybrzeża Chin kontynentalnych do wysp Senkaku to min. 190 Nm (mil morskich) i to po prostej, najkrótszą trasą, przebiegającą 50 Nm od brzegów Tajwan'u (wszystkie archipelagi mają wyspy położone w różnych odległościach od Chin, tu biorę pod uwagę jedynie wysepki najbliżej położone). Odległość od wyspy Hainan do wysp Spratly - ponad 500 Nm. Odległość od Hainan'u do Wysp Paracelskich - ok. 110 Nm. Reasumując: z uwagi na zbyt mały zasięg, te poduszkowce, bez montażu dodatkowych zbiorników paliwa (ograniczających ładowność) mogą posłużyć jedynie do desantu z lądu na bliżej położone wysepki z grupy Wysp Paracelskich; chyba że Chiny zbudują okręty-doki do ich przenoszenia, a to niezbyt łatwe. Natomiast przy operowaniu z Hainan'u w zasięgu tych poduszkowców, na trasie "tam i z powrotem na jednym tankowaniu", znajdują się wybrzeża północnej połowy Wietnamu; a przy operowanu z Chin kontynentalnych w zasięgu są zachodnie brzegi Tajwan'u.

.
piątek, 5 grudnia 2014, 16:19

Gdy Rosja padnie=skapituluje, należy w pierwszej kolejności przedstawić jej przedstawicielom, do podpisania akt zgody na rozbrojenie odnośnie głowic atomowych. Jedyna, dopuszczalna ilość jaką mogą mieć, to nie więcej jak w Wielkiej Brytanii, Francji czy Chinach 200-300 sztuk.

Pit82
piątek, 5 grudnia 2014, 16:06

Teraz sąsiedzi Chin zapewne zainwestują w przeciwokrętowe pociski manewrujące... o Japończyków i Tajwan się nie martwię mają sporo harpoonów i samolotów do ich przenoszenia, Japonia to nie Ukraina taktyka faktów dokonanych nie przejdzie

dimitris
czwartek, 4 maja 2017, 00:49

A jednak Grecy mają je dalej. Oto czytam w defencnews.gr i oglądam zdjęcie (a film video wycięła cenzura) , że dnia 27/4 br jeden z ich Żubrów, nazwany "Kerkyra" odbył kolejne ćwiczenia. A mamy dziś 3 maja 2017.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama