Reklama

Grecka triera po remoncie weszła do linii

2 maja 2016, 14:49
Triera „Olympias” podczas prób morskich – fot. Hellenic Navy
Głównym „uzbrojeniem” triery „Olympias” jest dwumetrowy, dwustukilogramowy taran pokryty metalem – fot. Wikipedia

W Grecji zakończono remont kopii starożytnej triery „Olympias”, która została wyremontowana przez kadrę i inżynierów greckiej marynarki wojennej w bazie sił morskich na wyspie Salamina.

„Olympias” to replika starożytnego okrętu, której budowa rozpoczęła się w maju 1985 r. Jednostka została wprowadzona do linii w lipcu 1987 r. Grecy zbudowali pełnowymiarową i dokładną kopię greckiej triery, która stała się etatową jednostką reprezentacyjną marynarki wojennej. Jej załoga składa się najczęściej ze 170 podoficerów i kadetów akademii morskiej, którzy uczą się rzemiosła żeglarskiego. Grecka marynarka wojenna chce również organizować załogi „obywatelskie”, w których wioślarze byliby dobierani z cywilnych ochotników.

Triera jest ważnym elementem nawiązującym do wielkiej tradycji sił morskich Grecji. Takie same okręty jak „Olympias”, 29 września 480 p.n.e. rozbiły bowiem wielką flotę perską w Bitwie pod Salaminą – uważaną za jedną z najważniejszych starć w historii.

Grecy odtworzyli jednostkę pływającą o długości 36,9 m, szerokości 5,5 m, zanurzeniu 1,25 m i wyporności 35 t. Zgodnie z nazwą jest to tzw. trójrzędowiec, czyli okręt wyposażony w trzy rzędy wioseł. Budowano go z drewna sosnowego, co zapewniało wytrzymałość przy niewielkim ciężarze. Triera była jednostką specjalnie przystosowaną do działań przybrzeżnych, bardzo zwrotną i szybką - przy dobrym wietrze mogła się poruszać z prędkością do 10 w. Sam maszt z żaglem był jednak demontowany i chowany pod pokład przed każdą bitwą.

Głównym „uzbrojeniem” triery „Olympias” jest dwumetrowy, dwustukilogramowy taran pokryty metalem – fot. Wikipedia

Głównym uzbrojeniem triery był ważący 200 kg taran o długości 2 m, cały pokryty metalem. To właśnie z jego pomocą uderzano w burtę wrogich jednostek topiąc je lub unieruchamiając – poprzez połamanie wioseł.

Na każdej trierze znajdował się ponadto oddział ciężkozbrojnych hoplitów oraz łuczników. W przypadku gdyby doszło do bezpośredniej walki pomoc stanowili również wioślarze, którzy byli wolnymi ludźmi i mieli prawo posiadać broń. Do walki mogło wiec stanąć jednocześnie nawet dwustu ludzi.

Okręt przeszedł już próby morskie odbywając rejs pod żaglami i został zacumowany w Muzeum Morskiej Tradycji przy nabrzeżu Faliaro w Atenach. Jest to zrozumiałe, ponieważ „Olympias” ma również bardzo duże znaczenie w pracach naukowych w ramach tzw. archeologii eksperymentalnej.

Triera „Olympias” podczas prób morskich – fot. Hellenic Navy

Już od momentu podjęcia decyzji o odbudowie triery zaczęto bowiem badania nad technikami szkutniczymi, później eksperymentowano przy samych pracach stoczniowych oraz już po zwodowaniu okrętu. Posiadając pełnowymiarową kopię triery można było poznać możliwości manewrowe jednostki, warunki bytowe załogi i zrozumieć w praktyce taktykę wykorzystywaną podczas bitew morskich.

„Olympias” pełni również funkcję reprezentacyjną. Jako jedyny, znajdujący się w linii okręt tej klasy jest on często zapraszany na różne imprezy – w tym międzynarodowe. To właśnie na jego pokładzie w 2004 r. został przetransportowany płomień olimpijski w czasie igrzysk w 2004 r.

KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Alicja
czwartek, 8 listopada 2018, 17:24

nie fajne

Jacenty
poniedziałek, 2 maja 2016, 17:17

Przydałoby się naszej Marynarce Wojennej nawiązać do korzeni i odbudować taki galeon do wyboru: Sankt Georg, Fliegender Hirsch, Meerweib, Schwarzer Rabe, Meerman czy König David. To by było coś.

Podpułkownik Wareda
wtorek, 3 maja 2016, 10:36

Jacenty! Twoja propozycja, aby nawiązać do korzeni i odrestaurować (ewentualnie zbudować od podstaw replikę) przynajmniej jeden z historycznych, polskich galeonów, fluit lub pinek wojennych, jest tyle ciekawy co oryginalny. Jestem za tym. Jeżeli MON dysponuje odpowiednią kasą i sypnie groszem, to nie ma co zwlekać i jak najszybciej zająć się budową repliki, np. galeonu. Przy okazji, przypominam nazwy - w języku polskim - historycznych, polskich galeonów, fluit i pinek wojennych z okresu wojny polsko-szwedzkiej (1626-1629): KRÓL DAWID, LATAJĄCY JELEŃ, RYCERZ ŚWIĘTY JERZY, SMOK, WODNIK, TYGRYS, ARKA NOEGO, BIAŁY LEW, BIAŁY PIES, DELFIN, FENIKS, PANNA WODNA, PŁOMIEŃ, SYRENA, ŚWIĘTY JAKUB i ŻÓŁTY LEW. Jak widać powyżej, byłoby w czym wybierać. Pozostaje tylko przekonać do pomysłu ministra Macierewicza. Niczego nie przesądzam, a może jednak dałoby radę?

cielaq
poniedziałek, 2 maja 2016, 15:59

To ile w końcu waży ten taran? Podpis pod zdjęciem mówi 400kg, w tekście poniżej podano 200kg.

Podpułkownik Wareda
wtorek, 3 maja 2016, 09:07

Rzeczywiście, odrestaurowana kopia starożytnej triery "Olympias" prezentuje się znakomicie. Mając taką jednostkę reprezentacyjną, grecka marynarka wojenna ma się czym pochwalić. I przy okazji: skoro pogrążona w kryzysie gospodarczo-finansowym i zalewana przez fale imigrantów Grecja, może pozwolić sobie na remont i utrzymanie tego rodzaju jednostek, to śmiem twierdzić, że kondycja tego państwa nie jest aż taka zła - jak przedstawia to prasa światowa. Chciałoby się rzec, ach ci dziennikarze, ach ta czwarta władza - zostawcie Grecję w spokoju i podziwiajcie trierę "Olympias"! A co z pozostałymi problemami? Ano, jakoś to będzie.

turpin
wtorek, 3 maja 2016, 17:52

To właśnie kraje pogrążone w dziadostwie, których gospodarka tonie w oparach absurdu 'pozwalają sobie' na tego typu wyczyny. Patrz choćby kościół na Wybrzeżu Kości Śłoniowej - jeden z największych na świecie, czy kanał Dunaj-Morze Czarne (zakres robót ziemnych większy od Kanalu Panamskiego) w Rumunii. W zamożnych dobrze rządzonych krajach środki przeznaczone na marynarkę wojenna wydaje się na marynarkę wojenną. Choć może nałogowym obibokom wiosłowanie dobrze zrobi...

jasio
poniedziałek, 2 maja 2016, 14:59

O to coś dla naszej MW, kupmy licencję!

Ziom
poniedziałek, 2 maja 2016, 16:48

Moment, moment. Najpierw dialog techniczny.

cayden
poniedziałek, 2 maja 2016, 16:17

Co ty? Sami zrobimy? Najpierw analiza, potem dialog techniczny, przetarg, odwołanie, negocjacje offsetowe, kolejny przetarg, brak zadowalającego nas rozstrzygnięcia, zmiana wymagań technicznych, kolejna analiza, decyzja o zrobieniu tego samemu, przetarg, odwołania, na koniec jeszcze próby techniczne i już w 2050 pierwszy prototyp będzie gotowy. Ale bez hoplitów i z pękającym taranem. Za to nasz, z naszych stoczni i naszych drzew, z naszymi unikalnymi rozwiązaniami technicznymi - np wiosła będą ze sklejki żeby było taniej, za to na końcu każdego zamontujemy diament żeby można go było używać jako dzidy - w miejsce nieobecnych hoplitów.

Marek
wtorek, 3 maja 2016, 00:10

Gdyby Grecy tak pieczołowicie jak odrestaurowali tą piękną trierę cenili swoje tradycje, to nie mieliby problemu z przestępcami granicznymi obecnie.

dimitris (Ateny)
wtorek, 3 maja 2016, 12:14

Ależ ten problem jest z turecką marynarką wojenną i lotnictwem, ciągłymi prowokacjami, nieraz po kilkadziesiąt dziennie, ostatnio znów nasilonymi. Problem z przesuwaniem granic (NATO ugięło się ostatnio i pyta Turków o zgodę przed wejściem na "ich połowę Morza Egejskiego"). A nie z nielegalnymi mrówkami - ci tylko korzystają. Zresztą pod osłoną tureckich jednostek, na co było nawet w youtube także nieco filmików, na żywo. W szerszym wymiarze - jest to problem zupełnej iluzoryczności NATO.

Angela
wtorek, 3 maja 2016, 19:58

Ciekawe w ilu % unia sfinansowała.

Faszysta
wtorek, 3 maja 2016, 19:20

Slow brakuje, cudenko pierwszej klasy! Kilka takich mogloby rozwiazac kryzys migracyjny na Morzu Srodziemnym.

sorbi
poniedziałek, 2 maja 2016, 20:07

Niedługo tak będzie wyglądała nasza Marynarka Wojenna. Ponieważ istnieje szansa ,że na takie okręty nas stać, powinniśmy dogadać się z Grekami i może w ramach offsetu i transferu technologii dostaniemy możliwość masowej produkcji wioseł i taranów. Miny magnetyczne i naprowadzanie na podczerwień też nie będą nam raczej straszne. Tylko gdzie znajdziemy tylu galerników do napędu? Ukraina chyba odpada.

Roman
poniedziałek, 2 maja 2016, 18:53

My też możemy się czymś pochwalić! Może SMW albo jakaś inna stocznia mogłaby pokusić się o odtworzenie pierwszego okrętu wojennego I RP czyli galeonu Smok z czasów króla Zygmunta Augusta. W sam raz byłby odpowiedni jako okręt wojenny otwierający parady morskie MW RP. Z pewnością koszt byłby niższy od wieloletniego programu budowy korwety wielozadaniowej (obecnie patrolowca) czy też przewidywanego programu Orka, a sukces wizerunkowy naszej MW zapewniony.

majcin
poniedziałek, 2 maja 2016, 23:14

Akurat w projektowaniu i budowie żaglowców jesteśmy potęga i nie mam specjalnie wątpliwości, że byłaby to jedna z najlepszych konstrukcji (rekonstrukcji?) na świecie.

Krzysiek
poniedziałek, 2 maja 2016, 18:20

powinniśmy kupić takich ze 40 dla obrony terytorialnej

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama