Reklama

Grecja buduje małe, szybkie korwety rakietowe

5 stycznia 2015, 11:03
HS „Daniolos” – fot. Hellenic Navy

Grecki rząd chce zakończyć program budowy szybkich okrętów patrolowych z rakietami przeciwokrętowymi typu Roussen zgodnie z planem, na siedmiu jednostkach.

Program pod egidą rządu greckiego jest realizowany przez stocznię Elefsis Shipbuilding we współpracy z koncernem BAE Systems. Umowa podpisana 18 grudnia 2014 r. przewiduje przekazanie piątej jednostki typu Roussen (HS „Ritsos”), oddanie dwóch ostatnich HS „Karathanasis” i HS „Vlahakos” oraz zakończenie współdziałania z BAE Systems.

Tak więc pomimo kryzysu gospodarczego Grecja konsekwentnie realizuje umowę podpisaną jeszcze w styczniu 2000 r. na budowę trzech szybkich korwet rakietowych. Kontrakt został później rozszerzony o cztery kolejne jednostki.

Okręty typu Roussen to niewielkie korwety rakietowe o wyporności 580 t, długości 62 m i szerokości 9,5 m. Charakteryzują się prędkością maksymalną 35 w oraz silnym uzbrojeniem, obejmującym 8 pocisków przeciwokrętowych MM40 Exocet Block III, wyrzutnię rakiet przeciwlotniczych RAM, armatę OTO Melara kalibru 76 mm oraz dwie armaty OTO Melara kalibru 30 mm.

KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Put-in
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 12:26

A po co nam marynarka? Co będziemy walczyć na morzu z Rosja? Przecież na naszej kałuży to najlepszym rozwiązaniem jest samolot, obrona rakietowa czy Łódź podwodna.

Put-out (oskarm)
wtorek, 6 stycznia 2015, 02:32

Na dzisiaj Rosjanie sąw stanie nas załatwić bez jednego wystrzału, zakręcając kurki z ropą i gazem. Jedynym naszym ratunkiem jest własne wydobycie gazu i dostawy gazu i ropy drogą morską. Tu samoloty, obrona rakietowa ani okręty podwodne (a nie łodzie) nic nie pomogą. P.S. Mam nadzieję, że nie jesteś jednym z tych co zaraz zaczną pisać o rurociągach, a w życiu nie widzieli ich mapy z przepustowościami...

bsh
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:39

Spieszę z odpowiedzią. Tak. W razie wojny, będziemy walczyć na morzu z Rosją. Walcząc na morzu, trzeba mieć okręty. To trochę jak walczyć na lądzie bez czołgów. Można, ale bardzo sobie utrudnisz zadanie. Zresztą popatrz na inne silne marynarki bałtyckie. Szwedzi mają okręty. Finowie mają okręty. Nawet Bałtowie starają się (mimo swoich małych rozmiarów) utrzymywać okręty. Okręty ma Dania i Niemcy.

R
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:21

Dokładnie tego chciałby tow. Putin ... Na jego miejscu też bym to POlsce doradzał :)

mobile4you
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 12:54

O dziwo, okręty nie służą tylko do walki. Wystarczy przeczytać strategię morską krajów posiadających marynarki wojenne. Rosjanie mają większy potencjał w lotnictwie, obronie rakietowej czy okrętach podwodnych, a nawodne budują.

Orcio
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 11:36

Takie okręty są potrzebne w Polsce a nie jakiś "Gawron" "bezjajeczny"

bsh
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:40

Słyszałeś kiedyś o klasie Orkan?

podbipięta
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 11:29

Na ich wyspy,wysepki,zatoki i zatoczki na morzu Egejskim,to na Turczyna broń w sam raz. To nie nasza prosta linia brzegowa.

kuba99
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:30

Tyle że zarówno Grecja jak i Turcja są w NATO ;)

say69mat
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 11:28

To ciekawe potencjałem uzbrojenia zdecydowanie przewyższają potencjał ORP Ślązak. I to przy znacznie mniejszej wyporności. Nie rozumiem, jak można było przez szereg durnych decyzji utopić projekt 621!!!

podbipęta
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 14:20

A Gawron . miał mieć torpedy i lepsze opl i stanowisko dla śmiglaka/ drona/.Eech.

z prawej flanki
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 12:09

przed ten szereg powinni wystąpić ci ,którzy nie potrafili zapewnić owemu projektowi stabilnego i wieloletniego finansowania ; tak kończy się wszystko co jest na piasku budowane a nie na twardych podstawach dostępnego kapitału.

bulek
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 11:09

a my czemu nie możemy mieć takich jednostek? są to statki idealne na Bałtyk. Małe, szybkie jednostki bardzo dobrze uzbrojone. Ale my mamy inne priorytety. Okręty patrolowe i inne holowniki

Zmechol
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:18

nasz MW powinna mieć tylko małe jednostki nawodne - bardziej ścigacze nawet niż korwety, i małe - bałtyckie okręty podwodne. wszystko co duże na Bałtyku - to jednostrzałowe cele dla rakiet. izraelskie Pegasusy z 4 rakietami woda/woda byłyby też ok - szybkośc 46w w razie potrzeby - i Flota Bałtycka byłaby cicho...

GL
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 17:21

Można pomimo kryzysu prowadzić kluczowe programy modernizacyjne, wygląda na to, że można. Lecz grecy wysoką cenę zapłacili za swoją niepodległość i zdają sobie doskonale sprawę z tego, iż nowoczesna, sprawna, armia jest kręgosłupem każdego kraju aspirującego do nowoczesnego.

poznaniak
piątek, 1 maja 2015, 21:28

okręty w sam raz dla nas-małe ,szybkie i silnie uzbrojone.do nich 6 podwodnych okrętów oceanicznych z rakietami manewrującymi i dwie jednostki nawodne zdolne do operacji na oceanach.Polskę nie stać na brak floty tym bardziej,że rosyjskie op. coraz częściej robią wypady na wewnętrzne wody państw nato.

AnonomGall
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 16:06

To odpowiednie okręty na nasz Bałtyk. Silnie uzbrojone, szybkie i trudne do wykrycia. W sam raz dla polskie MW.

oskarm
wtorek, 6 stycznia 2015, 02:47

może w czasach średniowiecza (no może tak do lat 1980-tych)...

rydwan
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 15:52

Ja usilnie prosze forumowiczow o zaprzestanie reklamowanie taktyki typu rzucic kamieniem i uciec to dobre dla dzieci w piaskownicy,W doroslym swiecie trzeba zalożyć zbroje wziaść miecz i nim machac i problemem nie jest posiadanie miecza czy nie ale jego odpowiednie dopasowanie( waga,długość,cena itd.),wszystkie inne sily lazejsze to sily pomocowe aczkolwiek moga miec strategiczne znaczenie ale jesli beda pozbawione tego pancernego oreza to i tak beda niczym waznym.a napewno nie argumentem koronnym co mozna latwo wywnioskowac analizujac choć by losy naszej kawalerii podczas 2 WŚ (mnóstwo bitew wygranych jedne z najlepszych oddziałów a efekt żaden)..Reasumując musza być OP i musza byc korwety moze nawet i z tym mozdzierzem tylko po co irakietami woda woda i woda powietrze oraz musza byc czolgi WWO na gasienicach i transportery a w powietrzy smiglowce i samoloty od uderzeniowych do transportowcow a wszystko to okryte OPL + rakiety jak te nasze jassmy do ok 1000 kl zasiegu i wszystko uzbrojone i w cenie i ilosciach odpowiednich do naszych mozliwosci finansowych i posiadanej wiedzy.

Pakosław
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 17:41

akurat problemem Polski jest to, ze nie ma jednej strategii sił zbrojnych. Wszystko było robione tak, że " tutaj sobie kupimy samolocik, tu zbudujemy okręcik i jakoś tam będzie". Tak się składa, ze jako Polska nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się potencjalnemu przeciwnikowi w konflikcie pełnoskalowym. Jedyną nasza szansą jest NATO. I właśnie w ramach tego NATO - a konkretnie w ramach roli jaką odgrywamy w NATO musimy rozwijać swoją armię. Z dobrej strony w tym pokazuje się Litwa, która inwestuje w PPK, przenośne OPL i broń typowo defensywną. Nie sili się na kupno 2 samolotów i 5 czołgów, bo nie taka jest jej rola w bloku. My zaczęliśmy zupełnie bez planu. Najpierw powinniśmy zrobić parasol z OPL, zainwestować w PPK, zapewnić mobilność wojsku, a potem dopiero rozbudowywać resztę jednostek. Najpierw defensywa a potem atak. Nasza Marynarka nie będzie walczyć sama z Rosyjską Flotą, a obronę wybrzeża zapewniają dywizjony rakietowe, więc pieniądze wydane na Gawrona były bez sensu. Jasne, ze najlepiej mieć wszystko, ale skoro nie możemy, to trzeba ustalić priorytety

f2h
wtorek, 6 stycznia 2015, 01:26

Człowiek myślący dążył by do rozbrojenia

GL
wtorek, 6 stycznia 2015, 21:30

Po pierwsze to dąrzył-by pisze się łącznie, zaś jeżeli chodzi o kwestię rozbrojenia to ludzie są rasą plemienną ze skłonnościami do destrukcji i autodestrukcji, zaś każda wojna jest katalizatorem postępu. To tyle.

tomicki1914
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:27

Na nasze bajoro to i takie zbyt welkie. Ideałem by były szwedzkie Stridsbat 90 z różnymi wieżami odpowiednio dchudzonymi np. Rak z moździerzem 120 mm, czy bezzałogowa od Rosomaka. Atutem ich jest bardzo małe zanurzenie w granicach 70 cm, wysoka prędkość, możliwość wykonywania gwałtownych manewrów, tansport na lawecie. Łatwa do zamaskowania.

oskarm
wtorek, 6 stycznia 2015, 02:42

Nim cokolwiek wejdzie w zasię skuteczny tego moździerza, to ta motoróweczka zostanie zatopiona... My nie mamy setek wysepek, na które trzebaby przeprowadzać malutki desancik...

kso
wtorek, 6 stycznia 2015, 00:35

Kolego, zanim zaproponujesz uzbrojenie okrętu w 120 mm moździerz zadaj sobie trochę trudu i sprawdź jaka jest jego celność. Trafienie w inny okręt na odległość 7 km (graniczny zasieg) będzie graniczyło z cudem.

ito
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 22:41

"Nasze bajoro" jest morzem trudnym i niebezpiecznym. Źle toleruje zapchajdziury, które nawet na obrzeżach Atlantyku będą się dobrze sprawdzały- potrzebujemy okrętów, które dobrze znoszą złą pogodę. Do wyskoczenia, strzelenia rakiet i ucieczki dziś wystarczą śmigłowce albo samoloty (jak kto je ma), od okrętów wymaga się więcej- "drobnoustroje" tego nie załatwią. Niestety polscy decydenci dobrzy są tylko w rzucaniu haseł, ale kompletnie nie zastanawiają się, co te hasła oznaczają. Na przykład do żadnego barana nie dociera, że robienie patrolowca z korwety jest pomysłem idioty- od razu na wstępie rodzi się ni pies ni wydra, coś na kształt świdra- patrolowiec ma mieć dużą dzielność morską i zdolność do długotrwałego przebywania w morzu, a równocześnie kontrolować maksymalny obszar- czyli musi to bć okręt co najmniej średni (2,5 lub więcej tysiąca ton) zdolny do stałego bazowania śmigłowca i zabierania sporej grupy abordażowej, do tego łodzie. Prędkość jest sprawą wtórną, uzbrojenie ma wystarczyć do wymuszenia uległości na statkach lub niewielkich okrętach. Powinien móc kontrolować również przestrzeń podwodną, choć obciążanie go zadaniami ZOP to przesada (i gwałtowne podrożenie jednostki- można to zrobić traktując śmigłowiec jako "moduł ZOP", podobnie jak można mu aplikować moduł zwalczania min- duża jednostka powinna móc sobie z tym poradzić). Korweta jest jednostką uderzeniową-szybka, potężnie uzbrojona, znacznie droższa- okręt stricte bojowy. Możliwość PRZYJMOWANIA śmigłowca- i starczy. Budowanie jednego na kadłubie drugiego to jakiś obłęd. Jeden drugiego nie zastąpi. Kutry rakietowe czy też artyleryjskie, bo de facto to postulujesz, to jeszcze zupełnie inna bajka- i floty się na nich nie zbuduje. Najwyżej erzatz przybrzeżnych sił szturmowych.

krzysiek2103
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 14:38

To może niech ma 4 miejsca parkingowe i będzie się wjeżdzało takim Rośkiem czy t-72 i zaciągało ręczny. Pełna modułowość.. No niezła bzdura

podbipięta
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 14:22

Ale dla OP to najlepszy akwen na świecie. P.

K
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 14:21

ale fantazja... moździerz na motorówce...

Dawo
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 13:22

Niestety maja ten "straszliwy' kryzys ,gdyby byli "zielona wyspą" to mieli by tak świetną i doskonale wyposażoną marynarke wojenną jak Polska.

J
poniedziałek, 5 stycznia 2015, 21:25

Grecy mają w pyte morza i wysepek i mają czego pilnować a my?

CITO
wtorek, 6 stycznia 2015, 18:19

Poglądy że okręty nawodne na Bałtyku są łatwym celem i mogą szybko być zniszczone powinniśmy nie brać pod uwagę gdyż w takim przypadku każdy posiadany oręż w czasie wojny będzie przedmiotem ataku i może być zniszczony. Okręty z racji możliwości operowania na dowolnym akwenie mogą razić przeciwnika również spoza Bałtyku. Marynarka wojenna jest bardzo ważnym czynnikiem kreowania polityki zagranicznej państwa, odpowiedni jej potencjał umożliwia projekcję siły i pomaga w razie napięć na arenie międzynarodowej do skutecznego nacisku w celu uzyskania oczekiwanych efektów. Dodatkowo umożliwia zabezpieczenie interesów państwa dotyczących zapewnienia ochrony szlaków morskich tak ważnych ze względu na interesy naszego kraju

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama