Górski Karabach: spotkanie szefów dyplomacji obu stron konfliktu z sekretarzem stanu USA

21 października 2020, 11:08
1024px-Secretary_Pompeo_shakes_hands_with_Armenian_President_Sarkissian_(41282705200)
Fot. Departament Stanu USA
Reklama

Szefowie MSZ Armenii i Azerbejdżanu, Zohrab Mnacakanian i Dżejhun Bajramow, spotkają się w piątek w Waszyngtonie z sekretarzem stanu USA Mikiem Pompeo, by podjąć próbę rozwiązania zbrojnego konfliktu o Górski Karabach - podały we wtorek rządy w Erywaniu i Baku.

Departament Stanu USA na razie nie skomentował tych informacji, jednak w ubiegłym tygodniu Pompeo powiedział, że Waszyngton podjął kroki dyplomatyczne, aby uzyskać trwałe rozwiązanie konfliktu i wezwał Armenię oraz Azerbejdżan, by "wdrożyły uzgodnione zobowiązania dotyczące zawieszenia broni".

W poniedziałek Armenia i Azerbejdżan po raz kolejny wzajemnie oskarżyły się o łamanie zawieszenia broni w walkach o Górski Karabach. Rozejm był już dwukrotnie uzgadniany przez skonfliktowane strony, ale w obu wypadkach niemal natychmiast był naruszany.

Na razie nie wiadomo, czy szefowie dyplomacji skonfliktowanych krajów spotkają się z Pompeo razem, czy osobno. Rząd w Baku poinformował, że azerski minister Bajramow spotka się też z przedstawicielami Grupy Mińskiej, która przez wiele lat odgrywała rolę mediatora w konflikcie o Górski Karabach. Armenia nie podała szczegółów planu dotyczącego pobytu szefa jej dyplomacji w Waszyngtonie.

Turcja, którą Armenia oskarża o próbę zdestabilizowania całego Kaukazu poprzez silne poparcie dla Azerbejdżanu w tym konflikcie, zaprzeczyła tymczasem we wtorek zarzutom o wysyłanie na pomoc azerskiej armii w Górskim Karabachu najemników, doświadczonych na wojnach w Syrii i Libii. Ankara zwiększyła w tym roku sprzedaż broni dla Azerbejdżanu, ale utrzymuje, że nie angażuje się bezpośrednio w ten konflikt.

Prezydent związanej z Moskwą paktem wojskowym Armenii Armen Sarkisjan powiedział w wywiadzie dla francuskiej telewizji France 24, że interwencja Rosji lub innych krajów w konflikt o Górski Karabach może doprowadzić do wojny na miarę "drugiej Syrii".

Występując w parlamencie Azerbejdżanu przewodniczący tureckiego parlamentu Mustafa Sentop przedstawił Armenię jako agresora i skrytykował próby mediacji podejmowane przez Paryż, Moskwę i Waszyngton.

"Jeśli są szczerzy, mówiąc o drodze do pokoju, to ci, którzy prowadzili Armenię na smyczy i wspierali ją przez lata, muszą przerwać tę niebezpieczną grę i przestać wspierać Armenię" - oznajmił Sentop i powiedział, że Grupa Mińska jest w stanie "śmierci mózgowej". Górski Karabach poinformował, że od początku konfliktu zginęło tam 772 wojskowych i 37 cywilów. Baku podało, że zginęło 61 azerskich cywilów, ale nie poinformowało o ofiarach wśród żołnierzy.

Obie strony konfliktu uzgodniły dwukrotnie zawieszenie broni — pierwsze weszło w życie 10 października, drugie o północy z soboty na nadzielę w miniony weekend. Za każdym razem walki jednak były kontynuowane, a zarówno z Baku, jak i z Erywania padały wzajemne oskarżenia o łamanie ustaleń rozejmu. Społeczność międzynarodowa coraz bardziej obawia się kryzysu humanitarnego w spornych rejonach.

Wiadomo powszechnie, że Azerbejdżan jest wspierany przez Turcję, a Armenia, która wspiera separatystów finansowo i militarnie, jest w sojuszu wojskowym z Rosją. Jak pisze Reuters, rosną więc obawy, że regionalne mocarstwa zostaną wciągnięte w tę wojnę.

Ponadto rośnie niepokój o bezpieczeństwo rurociągów, którymi gaz i ropa transportowane są z Azerbejdżanu na światowe rynki energetyczne. Górski Karabach, zamieszkany głównie przez chrześcijańskich Ormian, odłączył się od Azerbejdżanu, tureckojęzycznego i szyickiego kraju na krótko przed rozpadem ZSRR w 1991 roku, co doprowadziło do wojny, w której zginęło 30 tys. osób. Zawieszenie broni, przerywane pojedynczymi starciami, obowiązywało od 1994 roku. Walki na dobre rozgorzały na nowo 27 września.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Obserwator
sobota, 24 października 2020, 02:18

Warto wspomnieć o tzw. wojnie czterodniowej w Górskim Karabachu, która wybuchła w dniu 2 kwietnia 2016 roku. Azerbejdżan przeprowadził wtedy nieoczekiwany atak na Arcach z dwóch kierunków: północno-wschodniego i południowo-wschodniego. W wyniku ciężkich walk Azerowie nie zdołali przełamać linii obrony Ormian. Jednak stronie ormiańskiej nie udało się przejść do szybkiej kontrofensywy. Szybko powstała swoista sytuacja patowa i główne starcia zbrojne zakończyły się w dniu 5 kwietnia 2016 roku. Azerowie ogłosili się wtedy zwycięzcami ze względu na symboliczne zdobycze terytorialne. Ormianie z kolei podkreślali wysokie straty jakie zadali przeciwnikowi. W dniu 6 kwietnia 2016 roku w Moskwie zostało osiągnięte zawieszenie broni podczas spotkania szefów sztabów armii Azerbejdżanu i Armenii. Natomiast Rosja przez kilka dni zachowywała powściągliwość, następnie zaś w ciągu paru godzin doprowadziła do przerwania walk. Umocniło to pozycję Moskwy na Kaukazie i zarazem pokazało bezsilność OBWE. Wiele wskazuje na to, że podobny scenariusz powtórzy się w chwili obecnej...

Niuniu
środa, 21 października 2020, 14:04

USA jest obecnie chyba jedynym Państwem (poza Turcją) które może w realny sposób wpłynąć na zaprzestanie walk a przynajmniej na ich znaczne osłabienie bez stosowania środków militarnych. Może to osiągnąć wstrzymując tranzyt wojskowych ładunków, broni i najemników z Syrii przez terytorium Gruzji do Azerbejdżanu ( Jest to jedyna droga jaką Turcja może zaopatrywać wojska Azerbejdżanu i swój własny kontyngent w tym kraju). Dodatkowo USA wraz z UE może wprowadzić pełne embargo na dostawy broni i środków militarnych dla obu stron konfliktu oraz dla Turcji. Nacisk można zwiększyć sankcjami gospodarczymi i finansowymi nałożonymi w trybie pilnym na obie strony konfliktu. Tylko takie działania są w stanie wpłynąć na ograniczenie walk i zmusić obie strony do poważnych rozmów. Niestety nie jest to w interesie USA. Wszelkie niepokoje, konflikty zbrojne, "rewolucje" zachodzące w tzw. "obszarze post radzieckim" osłabiają bezpośrednio Rosję a dodatkowo podważają jej mocarstwowe ambicje (nawet jeśli mówimy o "regionalnym" mocarstwie). Należy zwrócić uwagę na to, że obecne walki toczą sie w cieniu amerykańskich wyborów i w odniesieniu do nich każda zdecydowana decyzja Trumpa będzie wykorzystana przeciwko niemu w dobiegającej końca kampanii wyborczej.

Hektor
czwartek, 22 października 2020, 22:15

USA ma swoje zmartwienie. Jest bankrutem - Dowody: wojna Handlowa z Chinami i z EU(blokada north stream żeby sprzedać swój gaz itd.) pozbycia Nafta i walka handlowa z Meksykiem i Kanadą itd..itp..więc Ameryka stara się żeby przetrwać i siebie uratować...

tom
środa, 21 października 2020, 23:46

Nie wiem czemu wstrzymać dostawy broni dla strony broniącej się. Żeby nie było tak jak podczas wojny na Bałkanach. Embargo było skuteczne jedynie w stosunku do broniących się Bośniaków. Ormianom należy się szacunek że wytrzymali mimo miażdzącej przewagi Azerów.

Pax romana
czwartek, 22 października 2020, 22:17

Azerowie bronią swoje ziemie...wojna jest w Azerbejdżanie więc walczą dla obrony kraju

Tweets Defence24