Górski Karabach: Armenia gotowa do negocjacji ws. zawieszenia broni

2 października 2020, 13:12
800px-Armenian_soldiers
Fot. BoNDeX/CC BY-SA 4.0

Armenia oświadczyła w piątek, że jest gotowa do współpracy z grupą mediacyjną, której współprzewodniczą USA, Rosja i Francja, w celu ustanowienia zawieszenia broni w Górskim Karabachu, gdzie od 27 września trwają starcia z wojskami Azerbejdżanu. W dotychczasowych walki separatystyczna Republika Górskiego Karabachu wspierana przez Erywań straciła łącznie 158 żołnierzy.

"Jesteśmy gotowi współpracować z krajami współprzewodniczącymi Grupy Mińskiej OBWE w celu przywrócenia zawieszenia broni na podstawie porozumień z lat 1994-1995" - oświadczyło armeńskie MSZ. Grupa Mińska to powołana w 1992 roku przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) struktura do rozwiązania konfliktu między Armenią i Azerbejdżanem o Górski Karabach.

Dzień wcześniej we wspólnej deklaracji prezydenci: USA — Donald Trump, Rosji — Władimir Putin i Francji — Emmanuel Macron wezwali wojska Azerbejdżanu i siły armeńskie do natychmiastowego przerwania walk o Górski Karabach. Wezwano też strony konfliktu do rozmów pokojowych bez warunków wstępnych.

Tymczasem ministerstwo obrony Armenii poinformowało w piątek, że systemy obrony powietrznej zestrzeliły samolot bojowy i dwa drony sił azerbejdżańskich. Turcja, sojuszniczka Azerbejdżanu, oświadczyła w czwartek, że USA, Rosja i Francja nie powinny angażować się w dążenie do zawieszenia broni w spornym regionie Kaukazu, biorąc pod uwagę, że zaniedbywały tam problemy przez około 30 lat.

Według premiera Armenii Nikola Paszyniana Turcja wysłała w region Górskiego Karabachu tysiące syryjskich najemników, a tureccy oficerowie są bezpośrednio zaangażowani w kierowanie ofensywą wojsk Azerbejdżanu. Paszynian oskarżył Ankarę o to, że "ponownie wkroczyła na ścieżkę ludobójstwa", nawiązując do rzezi Ormian przez Turków w Imperium Osmańskim w czasie I wojny światowej, w latach 1915-1917. Turcja od lat stoi na stanowisku, że do masakr na Ormianach doszło w czasie konfliktu i nie miały one podłoża etnicznego bądź religijnego. Ankara protestuje przeciwko określeniu "ludobójstwo" i kwestionuje szacowaną na ponad 1 mln liczbę ofiar.

Wcześniej informowano, że siły Górskiego Karabachu straciły ponad 150 zabitych żołnierzy. Obie strony ponoszą też straty w sprzęcie - siłom Azerbejdżanu udało się zniszczyć liczne armeńskie zestawy przeciwlotnicze Osa, czołgi T-72 i systemy artyleryjskie, m.in. z użyciem amunicji krążącej, ale Azerbejdżan również stracił czołgi i pojazdy opancerzone.

PAP/Defence24.pl.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
marzan
sobota, 3 października 2020, 21:05

Wygląda na to, że Ormianie nie wyciągnęli elementarnej lekcji z dziesiątek wojen asymetrycznych - że gdy się jest zdecydowanie słabszym, co najmniej technologicznie (ilościowo niekoniecznie, Saddam miał całkiem sporą i silną na papierze armię) - to trzeba walczyć inaczej niż twarzą w twarz. Czołg? Schowany w stodole, pod wiatą, choćby w ziemi zakopany do czasu, aż gdzieś w polu rażenia pojawią się wrogie czołgi. Wojsko? Wożone cywilnymi samochodami, po 4 ludzi w volskwagenie. Nawet jak ktoś przywali dronem za 50 tys, to strat będzie mniej niż gdy się rozwala ciężarówkę z plutonem wojska w środku. A jak puścić 200 cywilnych samochodów - to wróg zgłupieje i w ogóle nie będzie atakował. Na linii frontu? Rozśrodkowanie. By na 1 żołnierza atakowanego bronią kierowaną trzeba było poświęcić jeden pocisk czy drona - czyli równowartość dobrej limuzyny w pieniądzach. Po domach się chować gdzie można. Ryć ile się da celów pozornych, jakichś ziemianek, schronów itp. Maskować co się da. Z broni ciężkiej, nie do ukrycia - trudno, zrezygnować. Trwać pod ogniem, tracąc ludzi, i zyskiwać na czasie, kupując gdzie się da porządną broń, skoro jej się przed wojną nie kupiło. Tak walczą słabi ale zdesperowani. Jeśli tylko taka pochowana po norach piechota ma broń ppanc - są spore szanse utrzymania terenu, zadania strat wrogowi i zyskiwania na czasie.

Przypadkowy czytelnik
niedziela, 4 października 2020, 11:51

Jeżdżenie cywilnymi samochodami i robienie żywych tarcz z własnych cywili to akurat nie jest najmądrzejszy pomysł.

ccvhvnbvmnvb
poniedziałek, 5 października 2020, 10:55

Pytanie, czy dron uzna samochód cywilny za wart ataku. Każdy atak jednak coś kosztuje.

Marek1
sobota, 3 października 2020, 17:15

Pozostaje faktem, że Ormianie konsekwentnie od lat odrzucali wszelkie propozycje Baku dot. uregulowania kwestii okupowanych przez Armenię 7 regionów wokół Górnego Karabachu. W zamian za zwrot tych ziem i specjalny status zdemilitaryzowanego Karabachu Azerowie oferowali Armenii współpracę gospod, i opłaty tranzytowe za rurociągi naftowo-gazowe do Turcji.

Bursztyn
sobota, 3 października 2020, 21:14

Rurociągi szerokim kołem omijają karabach a BIDA TAM DUŻA

Piotr ze Szwecji
sobota, 3 października 2020, 05:35

3 dni nowoczesnej ofensywy, jaką widzieliśmy zresztą już w 2015 roku we Wschodniej Ukrainie i Wojsko Armenii pękło. Pierwszy dzień polowanie na OPL. Drugi dzień polowanie na sprzęt ciężki. Trzeci dzień polowanie na ciężarówki logistyków i kompanijne zgrupowania. Zamiast rosyjskiej artylerii użyto jednak amerykańską specjalność, lotnictwo. Lotnictwo od czasu Bitwy pod Kurskiem jest nr 1 niszczycielem środków pancernych na całym świecie, co nawet małe dzieci w żłobku wiedzą. Czekam teraz na brawurę Ormian w stylu Anakondy 2020. Atak Ormian brygadą zmechanizowaną na BWP1 przez rzekę z latającymi ormiańskimi Mi-24 prosto w stanowiska azerskich żołnierzy z Igłami na ramieniu w odpowiedzi na wycofującą się pod osłoną huraganowego ognia 6 całych brygad artylerii (w tym ciężkiej obrony wybrzeża) brygadą zmotoryzowaną Azerów. Nie mogę się doczekać tej ormiańskiej Anakondy 2020 z kamer azerskich dronów. Na pewno bardziej widowiskowa będzie, niż ta polska, przedstawiona propagandowo jako zwycięstwo niezniszczalnych batalionowo-brygadowych grup operacyjnych, bo primadonną pięknie być na ćwiczeniach, a dywizja to taka trudna sprawa z tą komunikacją w samej dywizji i jeszcze z tymi nieporadnymi pułkami wsparcia. Tutaj zapewniam, że batalion dronów w każdej dywizji WP też nie jest planowany do 2030 roku przez nasz polski geniusz wojskowy. Biedni polscy generałowie nie wiedzieliby nawet jak współpracować z takim dronami, tak jak mają problemy z WOT. Wojska specjalistyczne w WP to zmech, który jest zmech i oczywiście sam zmech, bo cokolwiek innego sprawia konsternację.

Kazik :)
piątek, 2 października 2020, 17:38

A najlepsze jest zdjęcie do artykułu - piechota lepiej wyposażona niż w WP.

Bursztyn
piątek, 2 października 2020, 15:47

Cel strategiczny to karabach Mogą się poddać bo ruski im nie pomoże

Milutki
piątek, 2 października 2020, 15:28

Grupa Mińska istnieje chyba20 lat i Armenia nie chciała nic negocjować, dopiero gdy przegrywa to zechcieli negocjacji. Udział Turcji i Syryjczyków po stronie Azerbejdżanu poza władzami Armenii nie są potwierdzone , a opinia władz Armenii to nie jest żaden dowód. Potwierdzone są natomiast z różnych źródeł, również ormianskich, udział Syryjczyków po stronie Armenii

piątek, 2 października 2020, 19:12

No jak nie jest jak nawet to całe syryjskie obserwatorium potwierdza.

Milutki
piątek, 2 października 2020, 23:35

Na razie to są plotki

mickey93
niedziela, 4 października 2020, 14:16

a Tureckie drony? w miesiąc przeszkolili Azerów?

Milutki
niedziela, 4 października 2020, 16:14

Może już wcześniej szkolili

Tweets Defence24